Książki
18.9
PLN
Zapiski syna marnotrawnego
Zapiski syna marnotrawnego
tłum: Barbara Durbajło
wydawnictwo: Promic
rok wyd.: 2016
ISBN: 978-83-7502-580-4
oprawa: miękka
format: 114 x 190 mm
liczba stron: 120
Ocena:
(Ilość ocen: 2)
Cena: 18,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
rok wyd. 2016
ISBN 978-83-7502-580-4
oprawa miękka
format 114 x 190 mm
liczba stron 120

Chciał "poczuć się jak król w królestwie swego własnego życia", odszedł z poczuciem, że rozwinie skrzydła i poleci, a spadł... w pustkę, której nie potrafił zapełnić. Kiedy skruszony wrócił, poczuł ogrom miłości, której nie mógł udźwignąć, bo wiedział, że na nią nie zasłużył...
Wspomnienia syna marnotrawnego, spisane dwadzieścia lat po pamiętnej uczcie wydanej przez ojca radującego się z powrotu zagubionego dziecka. Snute lekkim, porywającym stylem, pełne biblijnej symboliki i subtelnych odniesień do współczesności, pobudzające do refleksji.

Guy Luisier, autor tych zapisków, pisze o powrocie, o lęku, o niepewności i nadziei, o wolności, lecz nade wszystko o miłości, o jej wielu odcieniach, rzadko uświadamianych... Narracja jest barwna, chwilami wzruszająca, jak wtedy, gdy serce mówi do serca... Nie sposób do tych słów nie wracać, nie sposób się nad nimi nie zatrzymać, nie sposób nie postawić sobie pytań, przed którymi zwykle się ucieka...

DRUKUJ OPIS

Spis treści
Być kochanym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Być widzianym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9
Znów żyć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Uprawiać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17
Urodzić się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21
Śmiać się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23
Służyć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Zamierzać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29
Akceptować . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31
Wyjechać raz jeszcze. . . . . . . . . . . . . . . . 33
Otworzyć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37
Płacić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41
Uzdrowić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 45
Wyjałowić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49
Szukać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53
Budować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57
Zniknąć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59
Zatracić się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 63
Uratować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 65
Milczeć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69
Podobać się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71
Uderzać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75
Krzyczeć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79
Czekać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81
Znów rozmawiać . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85
Dopasować się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .89
Wybierać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 93
Ugasić pragnienie. . . . . . . . . . . . . . . . . . 99
Zachować . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101
Łamać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 107
Zmartwychwstać . . . . . . . . . . . . . . . . . 111

Akceptować
Wrócić Stamtąd to jedno. Zaakceptować, że się tam było i Stamtąd wróciło, to co innego.
Kiedy wyczerpałem całe swoje cierpienie i zdarłem strupy z blizn mojej duszy, kiedy z wściekłością zgodziłem się pokochać mimo wszystko swoją pamięć, kiedy akceptowałem swoje miejsce w Majątku, miejsce naprawdę moje, a nie ostatniego z najemników, wszystko zaczęło mówić o moim Ojcu: pierwszy kiełek drzewa migdałowego na wiosnę, szklanka chłodnej wody, smak parujących jarzyn na gorącym talerzu, i nawet ta zbyt nowa droga, którą mój brat wytyczył prosto przez pola i łąki, żeby usprawnić zarządzanie Majątkiem. Nawet to, co mój brat robił wbrew prawdopodobnej woli mego Ojca, też mówiło – głośno i dobitnie – o Nim.
Ojciec przestał nami rządzić, co oczywiście wydawało się jedną z najpewniejszych oznak jego miłości do nas. Chociaż nie opuszczał już swojego pokoju, mówił wyraźnie barwą nieba, smakiem śliwek, szelestem wiatru na dachu mojej chaty, złotem kurzu, który wirował w pokoju, gdy porywał go do tańca promyk słońca...
W dniu, kiedy zdałem sobie z tego sprawę, lepiej zrozumiałem fundamentalne cierpienie mych dni spędzonych Tam. W rzeczywistości byłem poniekąd nieobecny wobec siebie. Jeśli nawet wino miało smak, a ciała innych były gorące, to nic nie „mówiło”, nic nie „znaczyło” tam w głębi, w tym tajemnym miejscu, gdzie każdy stara się być sobą...
I pomyśleć, że wyjechałem, aby być sobą. Daleko od tego Ojca, który był, jak mi się zdawało, zbyt obecny. Daleko od tego Ojca, którego obecność nie pozwalała mi być. Ależ byłem naiwny. Jesteśmy sobą tylko wtedy, gdy pozwalamy, byśmy dojrzewali dzięki temu wszystkiemu, co mówi o Tym, który nas stworzył (por. Ps 19(18), 1-5).
Wszystko inne jest tylko nieznośną samotnością.

Przeczytaj dłuższy fragment „Zapisków syna marnotrawnego” »

Nie sądzę, by ktoś nie znał przypowieści o Synu Marnotrawnym. Nawet ateiści mają jakieś pojęcie o tej ponadczasowej historii, choć może nie zawsze właściwie ją interpretują. W sumie jest to opowieść o dwóch synach oraz ich ojcu. Analizować ją można pod kątem każdego z nich albo wszystkich naraz, można też pokusić się o luźną interpretację tematu, tak jak zrobił to Guy Luisier. Jego książka opowiada o człowieku, który spełnił swe szalone marzenie o wielkiej przygodzie i wrócił do domu złamany na duchu, pełen wstydu z powodu swej młodzieńczej nieodpowiedzialności. Pismo Święte nic nie mówi o tym, jakie były dalsze losy młodzieńców z przypowieści – tego posłusznego ojcu realisty i tego fantasty, który w dwa lata przehulał swoją część majątku. Na pewno ich wzajemne stosunki nie były takie, jak wcześniej. Ale jakie były?

 

Przypatrzmy się sprawie okiem syna, który został w domu, przy ojcu – w książce nosi on imię Rafael. Jak musiał się czuć, gdy ojciec tak ochoczo i z taką radością przygarnął jego lekkomyślnego brata? Powiem jak: po prostu zdradzony, poniżony i wykorzystany. Każdy z nas tak by się poczuł na jego miejscu. Na pewno w tym momencie nienawidził cudem odzyskanego brata i żywił ciężką urazę w stosunku do ojca, co zresztą było widać po jego zachowaniu. Czy zmienił zdanie? Mozna mieć nadzieję, że z czasem tak, przecież na pewno kochał brata, choć uważał go za czarną owcę. Może dotarło do niego, czemu ojciec tak bardzo świętował jego powrót. Może też zrozumiał, że ojciec "nigdy nie dał mu koźlęcia, by zabawił sie ze swymi przyjaciółmi" tylko dlatego, iż nigdy go o to nie poprosił, a nie z powodu braku uczucia. Na pewno jednak potrzebował na to czasu.

 

Ojciec też jest w tej przypowieści ważny. Kocha swe dzieci tak bardzo, że na prośbę jednego z nich daje mu część majątku, choć nie musi tego robić. Gdy syn wyjeżdża, z pewnością martwi się o niego i tęskni, i nie przestaje wierzyć, że wróci. Można oczekiwać, że będzie mu robił wymówki, ale nie – ściska go i całuje. Wyprawia ucztę na cześć jego powrotu. Dlaczego właściwie? Nie dość że go w ogóle przyjął? Myślę, że ojca cieszy nie tylko powrót dziecka. Na pewno widzi, że jego skrucha jest szczera i głęboka, i liczy, że młody buntownik i hulaka zmienił się w tej podróży na lepsze.

 

A nasz utracjusz? Żył w obcym kraju najpierw jak książę, potem jak ostatni żebrak, do domu wrócił pokonany i upokorzony. Dostał gorzką lekcję życia, czy to go zmieniło? Można mieć nadzieję, że tak. Guy Luisier opisuje człowieka złamanego i jednocześnie ocalonego przez cierpienie, którego doznał. Kogoś, kto doznał głębokiej duchowej przemiany i patrzy na życie innymi oczami. Musi poskładać swe życie z kawałków, udowodnić, że jednak jest coś wart - udowodnić przede wszystkim samemu sobie, bo jego brata to nie obchodzi, a ojciec i tak go kocha, niezależnie od wszystkiego. To bardzo trudne zadanie.

 

„Zapiski syna marnotrawnego” to też książka o innych rzeczach. O wartości rodziny – nie tej pojmowanej jako mąż, żona i ewentualnie dzieci, ale rodziny rozgałęzionej, wielopokoleniowej. O wybaczeniu i pokucie. O tym, że wszystko, co robimy, pozostawia na nas ślad na resztę życia. Piękna, nostalgiczna, poetycka opowieść, którą każdy powinien przeczytać, wydana w eleganckiej szacie graficznej i na doskonałym papierze. szacie graficznej. Polecam wierzącym i niewierzącym.

 

Luiza Dobrzyńska

 

Po co człowiek czyta książki? Po pierwsze dla rozrywki, relaksu, odpoczynku, przeżycia "przygód". Po to, aby zdobyć nową wiedzę, poszerzyć horyzonty myślowe. Czasem też po to, aby chwilę zatrzymać się w codziennym biegu i pochylić się nad pewnymi sprawami.
Przypowieść o synu marnotrawnym. Zna ją chyba każdy katolik. Pięknie opisana w Ewangelii wg św Łukasza, pokazuje czym jest miłosierdzie. Jest inspiracją do wielu obrazów czy utworów. Do tej przypowieści odniósł się także Guy Luisier w najnowszej książce wydanej nakładem wydawnictwa Promic.

"Zapiski syna marnotrawnego", bo o tej książce mowa, to poetycka opowieść o tym jak syn marnotrawny powrócił do swojego ojca. Ukazane są tutaj jego duchowe rozterki, przemyślenia. Jak się okazuje wcale nie jest tak łatwo wrócić i oderwać się od swojej przeszłości. Ona ciągle wraca, nawet jeśli tego nie chcemy.
To opowieść o miłości, o nadziei, o lęku, o tym jak ważna jest rodzina. Narracja jest pierwszoosobowa, mówi do nas nie kto inny, a właśnie ten marnotrawny syn, dzięki czemu jeszcze bardziej mamy możliwość wczuć się w akcję. Zajrzeć do jego myśli i uczuć.
To książka nad którą trzeba się chwilę zastanowić. Można powiedzieć, że to taka uczta dla ducha. Powieść inna niż wszystkie.
Książka jest dość krótka, ale bardzo treściwa. Szybko się ją czyta. Każdemu rozdziałowi przyświeca myśl przewodnia np. "znów żyć", "budować", "uzdrowić" itd. Dodatkowo w wielu miejscach podane są odnośniki do fragmentów z Pisma Świętego, dzięki czemu jeszcze bardziej duchowo można książkę przeżyć.
Choć zwykle wybieram lżejsze lektury i raczej zaczytuję się w powieściach, to jednak cieszę się, że mogłam czytając przeżyć coś innego.

 

Aneta Sawicka

 

Są książki, które tylko na pierwszy rzut oka wyglądają na niepozorne. Tak naprawdę, przy bliższym poznaniu, okazują się fenomenalną lekturą, mającą ogromny wpływ na życie czytelnika. Taką lekturą było dla mnie dzieło Zapiski syna marnotrawnego. Sięgnęłam po niniejszą publikację z czystej ciekawości, pod wpływem emocji, chwili. Moi kochani, przepadłam na całego. I chociaż na co dzień czytam zupełnie inne książki, ta wywarła na mnie gigantyczne wrażenie.

Jestem przekonana, że większość z was zna doskonale przypowieść, którą odnajdziemy w Ewangelii według świętego Łukasza. Chodzi mi o przypowieść o synu marnotrawnym. Przybliża ona losy ojca i jego dwóch synów. Jeden z nich postanawia opuścić rodzinę i udać się w świat. Prosi ojca o swoją część majątku, by następnie przehulać każdy grosz. Na samym początku nie ma zamiaru wracać do domu, jest na to zbyt dumny. Jednak brak dachu nad głową i straszny głód wygrywają. Syn przybywa do rodzinnego domu z nadzieją, że ojciec pozwoli mu pracować jak zwykłemu pracownikowi. Gdy jednak ten wyprawia na jego cześć wielką ucztę, marnotrawny syn nie może uwierzyć w zaistniałą sytuację. Nie liczył na tak ciepłe powitanie i szczery uścisk taty. Taki tok wydarzeń, jest jednak nie do przyjęcia przez drugiego syna...

Mija dwadzieścia lat... Syn marnotrawny opowiada nam o tym, jak zmieniło się jego życie po powrocie do domu i po wydaniu uczty z okazji jego ponownego zawitania w rodzinne progi. Bohater zdradza swoje wewnętrzne rozterki, dzieli się własnymi przemyśleniami, wnioskami. Syn marnotrawny czuje ogromną wdzięczność w stosunku do ojca, ale także ma świadomość, iż zawiódł najbliższą swemu sercu osobę. Ukazuje też swoje stosunki z bratem, które jak się pewnie domyślacie, nie były zbyt pozytywne. Wszystko się zmienia, gdy historia znów zatoczy koło...

Książka chociaż cieniutka, jest dosłownie naszpikowana mądrościami, nawiązaniami do współczesnego świata. Lektura skłania do refleksji, wzrusza i wprowadza nas w taki stan zadumy. Została napisana w sposób przystępny, łatwy do zrozumienia, bez cienia rozkazującego, pouczającego tonu. Dzięki niej, przeanalizowałam swoje relacje z Bogiem, który przecież ciągle cierpliwie na nas czeka, niczym ojciec na marnotrawnego syna.

Angelika Musiał

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Zapiski syna marnotrawnego

Guy Luisier

OPIS

Chciał "poczuć się jak król w królestwie swego własnego życia", odszedł z poczuciem, że rozwinie skrzydła i poleci, a spadł... w pustkę, której nie potrafił zapełnić. Kiedy skruszony wrócił, poczuł ogrom miłości, której nie mógł udźwignąć, bo wiedział, że na nią nie zasłużył...
Wspomnienia syna marnotrawnego, spisane dwadzieścia lat po pamiętnej uczcie wydanej przez ojca radującego się z powrotu zagubionego dziecka. Snute lekkim, porywającym stylem, pełne biblijnej symboliki i subtelnych odniesień do współczesności, pobudzające do refleksji.

Guy Luisier, autor tych zapisków, pisze o powrocie, o lęku, o niepewności i nadziei, o wolności, lecz nade wszystko o miłości, o jej wielu odcieniach, rzadko uświadamianych... Narracja jest barwna, chwilami wzruszająca, jak wtedy, gdy serce mówi do serca... Nie sposób do tych słów nie wracać, nie sposób się nad nimi nie zatrzymać, nie sposób nie postawić sobie pytań, przed którymi zwykle się ucieka...



SPIS TREŚCI

Spis treści
Być kochanym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Być widzianym. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 9
Znów żyć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Uprawiać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 17
Urodzić się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21
Śmiać się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 23
Służyć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Zamierzać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29
Akceptować . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 31
Wyjechać raz jeszcze. . . . . . . . . . . . . . . . 33
Otworzyć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37
Płacić . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 41
Uzdrowić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 45
Wyjałowić. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 49
Szukać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53
Budować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57
Zniknąć . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 59
Zatracić się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 63
Uratować. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 65
Milczeć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 69
Podobać się . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 71
Uderzać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 75
Krzyczeć. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 79
Czekać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 81
Znów rozmawiać . . . . . . . . . . . . . . . . . . 85
Dopasować się. . . . . . . . . . . . . . . . . . . .89
Wybierać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 93
Ugasić pragnienie. . . . . . . . . . . . . . . . . . 99
Zachować . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101
Łamać. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 107
Zmartwychwstać . . . . . . . . . . . . . . . . . 111

FRAGMENT KSIĄŻKI

Akceptować
Wrócić Stamtąd to jedno. Zaakceptować, że się tam było i Stamtąd wróciło, to co innego.
Kiedy wyczerpałem całe swoje cierpienie i zdarłem strupy z blizn mojej duszy, kiedy z wściekłością zgodziłem się pokochać mimo wszystko swoją pamięć, kiedy akceptowałem swoje miejsce w Majątku, miejsce naprawdę moje, a nie ostatniego z najemników, wszystko zaczęło mówić o moim Ojcu: pierwszy kiełek drzewa migdałowego na wiosnę, szklanka chłodnej wody, smak parujących jarzyn na gorącym talerzu, i nawet ta zbyt nowa droga, którą mój brat wytyczył prosto przez pola i łąki, żeby usprawnić zarządzanie Majątkiem. Nawet to, co mój brat robił wbrew prawdopodobnej woli mego Ojca, też mówiło – głośno i dobitnie – o Nim.
Ojciec przestał nami rządzić, co oczywiście wydawało się jedną z najpewniejszych oznak jego miłości do nas. Chociaż nie opuszczał już swojego pokoju, mówił wyraźnie barwą nieba, smakiem śliwek, szelestem wiatru na dachu mojej chaty, złotem kurzu, który wirował w pokoju, gdy porywał go do tańca promyk słońca...
W dniu, kiedy zdałem sobie z tego sprawę, lepiej zrozumiałem fundamentalne cierpienie mych dni spędzonych Tam. W rzeczywistości byłem poniekąd nieobecny wobec siebie. Jeśli nawet wino miało smak, a ciała innych były gorące, to nic nie „mówiło”, nic nie „znaczyło” tam w głębi, w tym tajemnym miejscu, gdzie każdy stara się być sobą...
I pomyśleć, że wyjechałem, aby być sobą. Daleko od tego Ojca, który był, jak mi się zdawało, zbyt obecny. Daleko od tego Ojca, którego obecność nie pozwalała mi być. Ależ byłem naiwny. Jesteśmy sobą tylko wtedy, gdy pozwalamy, byśmy dojrzewali dzięki temu wszystkiemu, co mówi o Tym, który nas stworzył (por. Ps 19(18), 1-5).
Wszystko inne jest tylko nieznośną samotnością.

Przeczytaj dłuższy fragment „Zapisków syna marnotrawnego” »

Sklep internetowy Shoper.pl