Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 9 (337) 2021
Słowo wśród nas Nr 9 (337) 2021
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO WRZEŚNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

We wrześniowym numerze szczególnie zachęcamy, żeby w trudnych czasach – jakimi są dla wielu z nas czasy niepewności związanej z pandemią – przylgnąć do Pana, ponieważ On nas pocieszy, jak to było nieraz w dziejach Izraela. Wobec trudnych sytuacji, w które obfituje ludzkie życie, nie jesteśmy sami. Mamy Ojca w niebie, który kocha nas tak bardzo, że wydał za nas swego Syna. Szukajmy Go na modlitwie, powierzajmy się Mu nieustannie. Szczególnym naszym patronem na ciężkie czasy może się stać św. Józef, o czym także piszemy. Autorem artykułów głównych numeru jest ks. Jacques Philippe, który ma w dorobku kilkanaście książek poświęconych modlitwie, wolności wewnętrznej i szukaniu pokoju Pana wśród utrapień życia.
Jak w każdym numerze polecamy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych.
Magazyn otwiera tekst mówiący o miejscach związanych z dziejami kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, którego beatyfikacji oczekujemy we wrześniu. Ponadto dwa osobiste świadectwa: abp. Josepha Kurtza „Spotkać Chrystusa w życiowych zmaganiach” oraz kobiety, która jako studentka dzięki Szkole Nowej Ewangelizacji weszła na drogę żywej wiary i zaangażowania w życie Kościoła.
W ramach Naszych lektur omawiamy książkę „Cuda adoracji”. Autorka oparła się na dziełku św. Alfonsa Liguoriego „Nawiedzenia Przenajświętszego Sakramentu”, adaptując je do wrażliwości i potrzeb współczesnego katolika. Książka zawiera pasjonującą opowieść o św. Alfonsie i jego duchowości oraz 31 „Nawiedzeń”, czyli modlitw na cały miesiąc adoracji.
Ponadto informacja o nagrodach dla prenumeratorów, krzyżówka biblijna i kalendarz z czytaniami na każdy dzień. 

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Modlitwa w czasach kryzysu
Przyjdź królestwo Twoje, Panie
ks. Jacques Philippe.................................................. 4

Świadectwo naszej nadziei
Jak nieść Ewangelię kruchemu światu
ks. Jacques Philippe................................................10

Mądrość milczącego świętego
Czego może nas dziś nauczyć św. Józef
ks. Jacques Philippe..................................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 30 września..................................................21

MAGAZYN

„Królestwo Boże to miłość, życzliwość i dobroć”
Śladami Prymasa Tysiąclecia..................................................47

Problem czy tajemnica?
Spotkać Chrystusa w życiowych zmaganiach
abp Joseph Kurtz..................................................52

„Uniwersytet” uczniów Chrystusa
Szkoła Nowej Ewangelizacji nadała mi kierunek
Colleen Hadsall..................................................56

Nagrody dla prenumeratorów................................ 61

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................. 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

Drodzy Bracia i Siostry!

Ponieważ każdy z nas jest inny, nic dziwnego, że nasze życie modlitewne także będzie zróżnicowane. Ktoś może czuć, że jest daleko od Pana i doświadczać oschłości na modlitwie, podczas gdy ktoś inny będzie odczuwał wielką bliskość Boga. Jedna osoba będzie czuła się pobudzona do wdzięczności i dziękczynienia za Boże dobrodziejstwa, a druga do opłakiwania swoich grzechów.
Są też tacy jak ja, którzy plasują się gdzieś pomiędzy tymi postawami. Bywają dni, kiedy czuję się tak blisko Pana, że niemal słyszę, jak przemawia do mnie osobiście, jak Ojciec do syna. Kiedy indziej jestem bardzo rozproszony z powodu galopujących myśli lub też czuję się daleko od Boga i moja modlitwa wydaje się zupełnie jałowa. W takich dniach trudniej mi stawać w obecności Boga, a kiedy kończę modlitwę, nie jestem pewien, czy w ogóle Go spotkałem.
Jednak niezależnie od naszego samopoczucia w danym dniu, jedno jest prawdą w każdych okolicznościach – Bogu zawsze miłe jest to, że stajemy przed Nim na modlitwie. Nawet jeśli jesteśmy rozproszeni, nawet jeśli wszystko, co widzimy, to nasze słabości i grzechy, Bóg raduje się tym, że szukamy Jego oblicza. Przypomnijmy sobie przypowieść o faryzeuszu i celniku (Łk 18,9-14). Który z tych dwóch „odszedł do domu usprawiedliwiony”? Nie faryzeusz, który był pyszny i dziękował Bogu za swoją doskonałość, lecz celnik, który „nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!»”. Tak, Jezus jest zadowolony, gdy Go szukamy.
W obecnym numerze „Słowa wśród nas” mamy przyjemność zamieścić trzy artykuły francuskiego autora, ks. Jacquesa Philippe, który ukazuje piękno modlitwy i wyjaśnia, w jaki sposób życie wewnętrzne wpływa na wszystkie inne aspekty naszego życia.
Ks. Philippe napisał kilkanaście książek, a ich przesłanie o modlitwie, wolności wewnętrznej i szukaniu pokoju Pana wśród utrapień życia dotarło już do ponad miliona katolików.
W swoich artykułach ks. Philippe dzieli się tym, jak ważna jest modlitwa. Wyjaśnia, dlaczego świat potrzebuje naszej modlitwy
i w jaki sposób nasze wstawiennictwo może pomóc w budowaniu królestwa Bożego na ziemi. Tłumaczy także, jak życie modlitewne upodabnia nas do Jezusa, pogłębia naszą miłość do innych ludzi i skłania do dzielenia się z nimi miłością Jezusa. Nawet cierpienia i próby, jakie przechodzimy, mogą być potężnym świadectwem wierności Boga!
Oby Pan pomógł nam w tym miesiącu pogłębić życie modlitewne i obyśmy coraz mocniej wsłuchiwali się w Jego głos za każdym razem, gdy stajemy przed Nim na modlitwie!
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith

ARTYKUŁ

Mądrość milczącego świętego

Czego może nas dziś nauczyć św. Józef

Kiedy papież Franciszek w grudniu 2020 roku ogłosił specjalny rok poświęcony św. Józefowi, odebrałem to jako znak nadziei. W tych trudnych czasach, w jakich żyjemy, Józef z pewnością będzie nas ochraniał i prowadził. Możemy zaufać, że tak jak czuwał nad Dzieciątkiem Jezus i Jego Matką, tak dziś będzie czuwał nad całym Kościołem.
Te właśnie racje stoją za przepięknym listem apostolskim papieża Franciszka Patris Corde („Ojcowskim sercem”). Ojciec Święty zapragnął zaprosić cały Kościół do zawierzenia się Józefowi, do wzywania go i naśladowania: „Wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie (…) orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych”.
„Stróż Odkupiciela”, jak nazywamy Józefa, miał dyskretną, lecz niezmiernie ważną rolę w historii zbawienia. Bóg wybrał tego męża sprawiedliwego, aby czuwał nad ukrytym i kruchym początkiem wspaniałej historii – nad tajemnicą Najświętszej Maryi Panny i tajemnicą Dzieciątka Jezus. Chciałbym przedstawić kilka refleksji nad rolą św. Józefa w naszym życiu oraz nad tym, czego może on nauczyć nas, zmagających się z kryzysami dzisiejszego świata.

Odnowa duchowa
Skoro papież zaprasza nas w tym czasie do zwrócenia się ku św. Józefowi, to zapewne dlatego, że jego zdaniem Bóg wzywa nas do przeżywania nowego początku i uciekania się do czujnej pomocy tego Świętego. To prawda, że Kościół wydaje się dziś bardzo zniszczony, a w niektórych przestrzeniach przypomina wręcz ruinę. Ale Pan może sprawić, że nawet w ruinach zakwitną kwiaty.
Jestem przekonany, że w dzisiejszym Kościele rodzi się coś nowego. Jest jeszcze ukryte i kruche, ale kryje w sobie wielki potencjał wzrostu i rozkwitu. Św. Józef będzie czuwał nad tym nowym początkiem, tak jak czuwał nad Świętą Rodziną. Będzie pomagał nam rozpoznawać nowe dzieła Ducha Świętego, abyśmy mogli je chronić i szerzyć.
Pośród burz i zewnętrznego zamętu, jakiego dzisiaj doświadczamy, Bóg wzywa nas do głębszego życia wewnętrznego. Zawierzmy więc naszą drogę wiary św. Józefowi i podejmijmy to, co konieczne do wszelkiej odnowy duchowej – szukajmy Boga na modlitwie, odkrywajmy Jego obecność w głębi naszych serc, wyczuwajmy poruszenia Ducha Świętego, który nas prowadzi i ożywia. Św. Teresa z Ávila zachęca: „Kto nie odnalazł jeszcze mistrza, który by go nauczył modlitwy wewnętrznej, niech sobie tego chwalebnego Świętego weźmie za mistrza i przewodnika, a pod wodzą jego nie zbłądzi”.


MEDYTACJE

Środa, 1 września
Kol 1,1-8
Do świętych i wiernych w Chrystusie braci. (Kol 1,1)
Święci i wierni! Wygląda na to, że z Kolosanami działo się dobrze. Podobnie jak my byli ochrzczeni i starali się jak najlepiej żyć w swoim świecie jako uczniowie Jezusa. Próbowali też odnaleźć własną drogę w kulturze, która kładła nacisk na nadprzyrodzone moce oraz skrajną ascezę. I przeważnie im się to udawało. Jednak z dalszej części listu św. Pawła dowiadujemy się, że mieli również swoje problemy.
Czy więc Paweł przymyka oczy na słabości Kolosan? Absolutnie nie. W pierwszej części listu przypomina im, kim jest Chrystus, Ten, w którego wierzą. On jest „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15) i „wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1,17). Następnie wyjaśnia, że praktyki i wierzenia pogańskie były jedynie cieniem prawdziwej wiary. Bowiem tylko w Jezusie jest Pełnia i do Niego należy rzeczywistość (Kol 1,19; 2,17).
Paweł nazywał Kolosan świętymi i wiernymi z jednego prostego powodu, który ujął w słowach: „Chrystus pośród was – nadzieja chwały” (Kol 1,27). Żył w nich Jezus, jedyny święty i wierny. Pomimo ich zmagań z grzechem, pomimo niedostatków zrozumienia i miłości, Jezus działał w ich sercach. Mocą Ducha Świętego prowadził ich do świętości i pomagał wytrwać w wierze. I w ich życiu, w miarę współpracy z Duchem Świętym, zaczynał się ujawniać dar, który otrzymali.
W tym miesiącu tematem naszego numeru jest ta właśnie tajemnica: święty Bóg mieszka w „naczyniach glinianych” naszych serc (2 Kor 4,7). Jeśli tego zechcemy, Jezus uczyni nas świętymi i wiernymi. Dlatego wygospodarujmy codziennie choć parę minut, by spotkać się z Nim na modlitwie. Zdumiejmy się tym, że Ten, który ukształtował wszechświat, żyje w naszych sercach. I przylgnijmy do Niego poprzez wierność zadaniom, które nam powierzył oraz przez miłość do ludzi, których postawił na naszej drodze.
„Panie, uczyń mnie dziś choć trochę podobnym do Ciebie.”
Ps 52,10-11
Łk 4,38-44

▌Czwartek, 2 września
Kol 1,9-14
Od dnia, w którym to usłyszeliśmy, nie przestajemy za was się modlić. (Kol 1,9)
Paweł przypuszczalnie nigdy nie spotkał się osobiście z mieszkańcami Kolosów, miasta położonego w dolinie rzeki Likos w dzisiejszej Turcji. Tamtejsza wspólnota chrześcijańska została najprawdopodobniej założona przez jego ucznia Epafrasa, który opisał mu wszystko, co Bóg w niej zdziałał. Paweł przyjął do serca tę oddaloną wspólnotę i wciąż się za nią modlił.
Paweł, zapewniając Kolosan w liście o swej modlitwie, wyznał im dwie rzeczy. Po pierwsze to, że wychwala Boga za wszystko, co uczynił w ich Kościele. A po drugie, że prosi Boga, aby stali się jeszcze bardziej otwarci na Jego działanie. Te dwa nurty – uwielbienie i prośba za innych – są tak ściśle splecione ze sobą, że trudno powiedzieć, czy uwielbienie jest od czasu do czasu przerywane prośbą, czy też jest akurat na odwrót!
Łączenie uwielbienia z modlitwą wstawienniczą było też charyzmatem angielskiej pustelnicy Julianny
z Norwich. Urodzoną w Anglii około 1342 roku kobietę dzieliło od Pawła wiele lat i kilometrów. Jeśli jednak posłuchamy, w jaki sposób opisywała swoją modlitwę, zauważymy łudzące podobieństwo: „Patrzę na Boga, patrzę na ciebie, i dalej patrzę na Boga”.
A może i ty zastosujesz ten prosty schemat modląc się dziś za innych?
Patrzę na Boga. Zacznij od skoncentrowania swojej uwagi na Panu. Możesz wyobrazić Go sobie siedzącego na tronie – jaśniejącego chwałą, pełnego miłości do ludu. Poczuj, jak twoje serce zaczyna pałać wdzięcznością i uwielbieniem.
Patrzę na ciebie. Spróbuj teraz, w tej postawie czci, wyobrazić sobie osobę, za którą się modlisz. Zamiast od razu wyrazić swą prośbę, trwaj chwilę w ciszy. Wsłuchaj się w słowa czy modlitwę, która pojawia się w twoim sercu. Może to Duch Święty pozwala ci spojrzeć z perspektywy nieba na osobę czy sytuację, którą powierzasz Bogu. Ale nawet jeśli nie wyczuwasz nic takiego, twoja modlitwa działa. Jesteś obecny przed Bogiem w imieniu tej osoby. Prosisz Go o błogosławieństwo dla niej i przedstawiasz Mu jej konkretne potrzeby.
I dalej patrzę na Boga. Podziękuj teraz Panu za to wszystko, co już uczynił w życiu tej osoby – i za to, co jeszcze uczyni. I pamiętaj, że On słyszy twoją modlitwę.
„Panie, dziękuję Ci za to, że mnie słuchasz, gdy modlę się do Ciebie.”
Ps 98,2-6
Łk 5,1-11

▌Piątek, 3 września
Kol 1,15-20
On jest obrazem Boga niewidzialnego. (Kol 1,15)
Czytany dzisiaj poetycki hymn z Listu św. Pawła do Kolosan jest doskonałym punktem wyjścia do zastanowienia się, kim jest Jezus. Rozważmy więc kilka wybranych wersetów i wznieśmy nasze serca do Boga w uwielbieniu i czci.
On jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1,15). Jezu, kiedy przyjąłeś ludzką naturę, odwieczny, niewidzialny Bóg stał się dla nas widzialny. Ty jesteś dowodem na to, że Bóg nie jest odległy i nieosiągalny. Dziękuję Ci za to, że w swojej pokorze przybliżyłeś się do mnie i ukazałeś mi Ojca.
W Nim zostało wszystko stworzone (Kol 1,16). Jezu, wszelkie stworzenie bierze początek w Twojej miłości i jest odbiciem Twojej dobroci. Najmniejszy atom i największa galaktyka, wszystko, co istnieje, pojawiło się dzięki Tobie i istnieje dla Twojej chwały. Uwielbiam Cię w Twojej chwale, która objawia się w stworzeniu.
Wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1,17). Jezu, Ty nie tylko stworzyłeś wszechświat, ale po dziś dzień ma on istnienie w Tobie. Panie, tak wiele dziś podziałów i niezgody pomiędzy ludźmi, jednak Ty, który spajasz wszechświat, możesz zjednoczyć także Twoje skłócone dzieci. Dziękuję Ci za nadzieję, którą nam dajesz.
On jest Głową Ciała – Kościoła (Kol 1,18). Jezu, Ty masz pierwszeństwo we wszystkim: w stworzeniu,
w Kościele, a także w moim życiu. Ty mną kierujesz i prowadzisz mnie nawet wtedy, gdy nie rozumiem Twojego działania. Zawsze jesteś gotów napełniać mnie swoją miłosierną miłością – a nawet przeze mnie przekazywać ją światu.
W Nim zamieszkała cała Pełnia (Kol 1,19). Jezu, Ty nie tylko jesteś obrazem Boga, jesteś także Jego odwiecznym Synem. Jesteś Bogiem z Boga, światłością ze światłości. Nie ma w Tobie żadnego braku – jesteś doskonały, przeczysty, całkowicie święty. Składam Ci dziękczynienie, Panie, bo udzielasz mi ze swojej Pełni, abym osiągnął spełnienie w swoim życiu.
Jezu, Twoja wielkość przekracza moją wyobraźnię. Dziękuję Ci za dar Pisma Świętego, który pomaga mi wznieść myśli ku Tobie i oddawać Ci chwałę.
„Jezu, skłaniam przed Tobą głowę w pokornym uwielbieniu.”
Ps 100,2-5
Łk 5,33-39

▌Środa, 15 września
Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
J 19,25-27
Oto Matka twoja. (J 19,27)
Jeśli wejdziemy do bazyliki św. Piotra w Rzymie przez drzwi znajdujące się z prawej strony i będziemy posuwać się do przodu, wkrótce miniemy jeden z najpiękniejszych i najbardziej poruszających posągów sztuki zachodniej – Pietę Michała Anioła. Rzeźba przedstawia Najświętszą Maryję Pannę patrzącą na martwe ciało Syna złożone na Jej kolanach. Jej twarz wyraża zarazem smutek i kontemplację, żałobę i akceptację. Maryja nie płacze, lecz wpatruje się intensywnie w swego Syna, jakby oczekiwała na coś, co ma się wydarzyć.
To połączenie smutku i oczekiwania doskonale wyraża istotę dzisiejszego wspomnienia Matki Bożej Bolesnej. Gdy docieramy do tej ewangelicznej sceny, Maryja wie już dobrze, czym jest cierpienie i strata. Był czas, kiedy zastanawiała się, czy Józef nie pozostawi Jej samej i czy nie przyjdzie Jej wychowywać Dziecka bez jego pomocy. Czas porodu wypadł na spis zarządzony przez rzymskiego cesarza, dlatego urodziła Dziecko nie we własnym, bezpiecznym domu, ale w pasterskiej grocie. Wkrótce potem cała Rodzina musiała uchodzić do Egiptu. Maryja przeżyła też trwogę trzydniowego poszukiwania zaginionego Syna, przypuszczalnie owdowiała w młodym wieku i musiała się nauczyć żyć sama, gdy Jezus rozpoczął swoją działalność publiczną.
Matka Boża była więc obznajomiona z cierpieniem, gdy w Wielki Piątek patrzyła na martwe ciało Syna. Rzeźba Michała Anioła doskonale to wyraża. Maryja poznała bowiem sekret smutku i żalu, czyli to, że nie trwają wiecznie. Józef nie opuścił Jej, lecz z oddaniem troszczył się o Nią i o Jej Syna. W grocie narodzenia pojawili się pasterze opowiadający o chórach anielskich.
A gdy Jezus opuścił Ją, by głosić słowo i nauczać, odkryła swoją nową rolę w rodzinie złożonej z tych, którzy „pełnią wolę Bożą” (Mk 3,35).
Maryja gdzieś w głębi serca wiedziała – czy może raczej wierzyła – że śmierć Jej Syna na krzyżu nie oznacza końca. Tak więc nawet bolejąc nad tym wszystkim, co musiał znieść, nawet odczuwając każdy Jego ból tak, jakby był Jej własnym, ufała, że Bóg Jej nie pozostawi, a Jej smutek przemieni się w radość.
Tak będzie i z twoim cierpieniem. A czekając na ten szczęśliwy dzień, w którym nie będzie już żadnego bólu, oprzyj się na Maryi, jako twojej czułej i współczującej Matce.
„Święta Maryjo, Matko Bolesna, módl się za nami.”
Hbr 5,7-9
Ps 31,2-6.15-16.20
lub Łk 2,33-35

▌Sobota, 25 września
Za 2,5-9.14-15a
Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie. (Za 2,14)
Wreszcie, po wielu latach niewoli, nadszedł czas odbudowy świątyni. Lud nie miał jednak pewności, co się stanie, gdy już będzie odbudowana. Czy rzeczywiście Bóg powróci do niej w swojej chwale? Podobnie jak wczoraj Aggeusz, tak dziś prorok Zachariasz głosi ludowi Boże słowa otuchy: „Już idę i zamieszkam pośród ciebie” (Za 2,14).
To, o czym prorokował Zachariasz, mówiąc o Bogu mieszkającym pośród nas, ostatecznie wypełniło się w Jezusie. Sam Pan, Emanuel, Bóg z nami, stał się człowiekiem. Chodził pomiędzy nami, umarł za nas, powstał z martwych i jako zmartwychwstały Chrystus mieszka w naszych sercach przez swego Ducha. Przekracza to wszelkie wyobrażenia, jakie mogli mieć Izraelici. I jest to powód do wielkiej radości!
Dziś nie musimy już udawać się do Jerozolimy, aby stanąć w obecności Pana. Dzięki Duchowi Świętemu możemy doświadczać Jego obecności i słuchać Jego głosu wszędzie, gdzie jesteśmy. Możemy słuchać Jego słowa, oddawać Mu cześć, dziękować Mu, czerpać od Niego siłę lub po prostu z Nim być. A On ze swej strony wskazuje nam drogę, pociesza i posługuje się nami w budowaniu Bożego królestwa na ziemi.
Często jednak tracimy z oczu tę ważną prawdę lub wydaje nam się ona nazbyt abstrakcyjna. Bóg wie, że będąc ludźmi potrzebujemy materialnych znaków Jego obecności. Dla Izraelitów takim materialnym znakiem była świątynia w Jerozolimie. Nam Bóg daje coś jeszcze większego i bardziej dostępnego. W Eucharystii, która dokonuje się co dzień we wszystkich kościołach świata, a nie w jednej tylko świątyni, Bóg daje nam nie tylko znak, ale samą swoją obecność. Jezus przychodzi, by zamieszkać w nas w najbardziej osobisty i intymny sposób. Gdy przyjmujemy Jego Ciało i Krew, staje się częścią naszego jestestwa.
Jutro weź więc z radością udział we Mszy świętej! Twój Pan przychodzi, aby zamieszkać „pośród ciebie”, nie w odległej świątyni, ale w twoim sercu.
„Jezu, dziękuję Ci za to, że przychodzisz, by zamieszkać w moim sercu. Obym nigdy nie lekceważył tak wielkiego daru!”
(Ps) Jr 31,10-12b.13
Łk 9,43b-45


MAGAZYN

Królestwo Boże to miłość, życzliwość i dobroć”
Śladami Prymasa Tysiąclecia

Przed paru laty wzięłam udział w pielgrzymce śladami Prymasa Tysiąclecia zorganizowanej przez Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich, która pozwoliła mi zbliżyć się nieco do tego Sługi Bożego. Przypominam sobie te parę miejsc i tamte przeżycia w przededniu jego beatyfikacji.

Zuzela
Pierwszym miejscem postoju była Zuzela nad Bugiem, niewielka wieś na pograniczu Mazowsza i Podlasia, gdzie 3 sierpnia 1901 roku przyszedł na świat przyszły Prymas Polski. Tu spędził pierwsze dziewięć lat swojego życia i tu odbierał pierwsze lekcje wiary i patriotyzmu. Codziennie całą rodziną klękali do wspólnej wieczornej modlitwy pod obrazem „Białej i Czarnej Pani” – Matki Boskiej Częstochowskiej i Ostrobramskiej. Tutaj także pomagał przy budowie nowego kościoła parafialnego, którą nadzorował jego ojciec Stanisław Wyszyński. Niespełna 8-letni Stefek pomagał nosić cegły z zacumowanych na Bugu „berlinów” (łodzi transportowych). „Dźwiganie ich było pierwszym moim przyczynkiem do budowy kościoła, najpierw materialnego, później duchowego” – wspominał po latach. W Zuzeli też uczestniczył w nocnych wyprawach ojca i jego przyjaciół do lasu, gdzie razem stawiali krzyże przy drogach i na kopcach, czyli mogiłach powstańców styczniowych.

▌Andrzejewo
Kolejny etap pielgrzymki to oddalone o 20 kilometrów Andrzejewo, gdzie rodzina Wyszyńskich przeniosła się
w 1910 roku. Tam ostatniego dnia października tegoż roku, w wyniku komplikacji po porodzie, zmarła w wieku 33 lat mama Stefka, a po miesiącu nowo narodzona siostra Zosia; obie zostały pochowane na cmentarzu parafialnym. „Moja matka umierała prawie miesiąc” – wspominał. „My dzieci, siedząc w szkole z lękiem nasłuchiwaliśmy, czy nie biją dzwony kościelne. Byłby to znak, że matka już nie żyje. Kiedyś po powrocie ze szkoły stanęliśmy wszyscy przy jej łóżku, a matka zwróciła się do mnie słowami: «Stefan, ubieraj się». Ponieważ był koniec października, zrozumiałem, że mam gdzieś iść. Włożyłem palto. Spojrzała na mnie i powiedziała: «Ubieraj się, ale nie tak, inaczej się ubieraj, odświętnie»”. Był to symboliczny gest, którym matka chciała przeznaczyć Stefka do służby kapłańskiej. Wtedy jeszcze o takiej drodze nie myślał, ale po tym traumatycznym doświadczeniu, jakim była śmierć matki i siostry, zaczął częściej zwracać się do Matki Niebieskiej, „Tej, która nie umiera”.

Łomża
Następnie zawitaliśmy do Łomży, gdzie w czasie I wojny światowej Stefan Wyszyński uczęszczał przez dwa lata do gimnazjum. Ukończył je w 1917 roku. W trakcie nauki mieszkał w internacie, którego wychowawca wymagał, aby uczniowie często bywali w katedrze. Szczególnie w Adwencie budził wychowanków wcześniej, żeby przed szkołą zdążyli na roraty. To właśnie wtedy krystalizowała się decyzja młodego Stefana co do dalszych jego losów. „W katedrze wypraszałem sobie powołanie kapłańskie” – wspominał później.

Święta Lipka i Gietrzwałd
Kolejne dwa miejsca pielgrzymowania to: Święta Lipka, gdzie 11 sierpnia 1968 roku kardynał Stefan Wyszyński dokonał aktu koronacji obrazu Matki Bożej Świętolipskiej i wygłosił kazanie w trakcie uroczystej sumy, którą odprawiał kardynał Karol Wojtyła, i Gietrzwałd. Tu 10 września 1967 roku, w 90-lecie objawień, wraz z kardynałem Wojtyłą ukoronował koronami papieskimi cudowny obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, zatwierdzając jednocześnie kult tych objawień. Gietrzwałd to miejsce jedynych objawień Maryjnych w Polsce, które zostały oficjalnie uznane przez Kościół. Prymas Stefan Wyszyński bardzo czcił Matkę Bożą w tym Jej wizerunku i odwiedzał gietrzwałdzkie sanktuarium wiele razy.

Stoczek Klasztorny
I wreszcie Stoczek Klasztorny zwany też Warmińskim, gdzie ks. kardynał spędził chyba najcięższe 12 miesięcy swojego życia (12.10.1953 – 6.10.1954). W miarę zbliżania się do klasztoru droga staje się coraz węższa i bardziej kręta. Bujna zieleń miejscami nie przepuszcza promieni słonecznych. Jest pięknie, tajemniczo, czasami wręcz bajkowo. Przychodzi refleksja… Wtedy, w październiku 1953 roku, wcale tak nie było. Było ciemno, zimno, okna samochodu pomazane były błotem, żeby zmniejszyć widoczność. I męcząca niewiedza, dokąd teraz droga prowadzi. „Czuję się tak bardzo «rzeczą», że o nic nie pytam” – napisał Stefan Wyszyński następnego dnia w „Zapiskach więziennych”. „Panowie w ceracie” nie są skorzy do rozmowy ani żadnych wyjaśnień.
My zajeżdżamy przed budynek pięknie otynkowany, na ganku kwitną pelargonie, w dali widać wspaniały ogród. Na spotkanie wychodzi ksiądz proboszcz. Wtedy, w 1953 roku, Prymas zanotował: „Zajeżdżamy przed jasno oświetloną bramę obitą świeżymi deskami (…). Podwórze w ciemnościach robi na mnie wrażenie więzienne”. Następnego dnia tak to widział: „Jest to duży dom, stary budynek poklasztorny, świeżo opuszczony przez nieznanych nam mieszkańców. (...) Pokoje noszą ślady świeżej roboty, bardzo tandetnej. Pod domem ślady wylanej farby, rozrzucone pędzle, śmieci powrzucane do sadzawki podokiennej. Na murach zabytkowego domu znać, że śmiecie były wyrzucane oknami. Znajdujemy fragmenty sprzętu liturgicznego: połamane lichtarze, rozbite kropielnice, jakieś resztki krzyżyków i figurek Matki Bożej”.
Nasze pokoje na drugim piętrze domu klasztornego są schludne, widne, pachnące czystością i świeżą pościelą. Zupełnie inaczej mieszkał tu ks. Prymas. Wtedy warunki uwięzienia były bardzo ciężkie. Klasztor był zniszczony, woda spływała po ścianach na kamienne posadzki. W pomieszczeniach przydzielonych ks. Stefanowi były wprawdzie piece, ale bardziej dymiły niż grzały. Trzeba było palić dwa razy dziennie, a i tak ściany zamieniały się w lodowe tafle. „Od dnia przyjazdu do Stoczka do końca pobytu ani w dzień, ani w nocy nie rozgrzałem stóp” – wspominał.
Obok klasztoru znajduje się wspaniale zrewaloryzowany zabytkowy ogród w stylu barokowym, rozległy i przytulny, ozdobne krzewy i kwiaty dodają mu uroku, ławki ustawione w zaciszu drzew i rozrośniętych krzewów zachęcają, by usiąść i zadumać się nad swoim życiem. Ale w 1953 roku, kiedy oglądał go Prymas wraz z przydzielonymi mu „towarzyszami doli”, czyli ks. Stefanem Skorodeckim i siostrą Marią Leonią Graczyk, nie był to widok budujący: „Wiele drzew wyciętych. Drzewa stojące przy wysokim parkanie, niemal wszystkie są okręcone drutem kolczastym do wysokości parkanu (…). Wszędzie pełno zaniedbań i śmieci (…). Cały parkan jest otoczony od zewnątrz latarniami; festony drutów, kabli i przewodników zwisają zewsząd”.
Prymas przeżył tam cały rok, co nie pozostało bez wpływu na jego zdrowie: „W takich warunkach zacząłem odczuwać różne dolegliwości. Nóg nie mogłem rozgrzać nawet w środku nocy. Ręce mi popuchły. Podobnie oczy mi zapuchły. Odczuwałem wielki ból w okolicy nerek i w całej jamie brzusznej. Każdego dnia przechodziłem bóle głowy (…), a leki dołączone do paczek zostały skonfiskowane (…). Nasi nadzorcy nie posiadali nic, zazwyczaj trwało kilka dni, zanim nam dostarczono jaki proszek od bólu głowy”.
Po roku zastępca komendanta po rutynowej wizycie w izbie Prymasa zakomunikował mu: „Ponieważ klimat tutejszy i stan domu nie służy księdzu, dlatego Rząd postanowił zmienić warunki klimatyczne. Należy w ciągu dnia dzisiejszego zebrać swoje rzeczy, a jutro o godz. 10.00 rano wyjedziemy samolotem na nowe miejsce pobytu. Jest to bardzo daleko, na drugim krańcu Polski”.
Rzeczy do pakowania było niewiele, jeszcze tylko ostatnia przechadzka. „W czasie dłuższego spaceru żegnaliśmy nasz ogród i obliczaliśmy nasze pro i contra w Stoczku. Nacierpieliśmy się tutaj wskutek ciężkiej zimy, wilgotnego domu, stęchlizny całego parteru, która docierała na górę, uporczywych wiatrów od morza, które trwały kilka miesięcy letnich, niemal bez przerwy, zimnicy i lichych pieców dymiących potwornie: obydwaj byliśmy w stanie półchorobowym cały rok. Siostra nabawiła się chronicznego kataru, ksiądz ischiasu, a ja reumatyzmu nóg… To była strona sanitarno-zdrowotna naszego pobytu w Stoczku. Strona duchowa przedstawiała się znacznie lepiej. Nasza kapliczka żyła. Pan Jezus mieszkał w futerale na kielich. Mszę świętą odprawialiśmy bez portatylu. Rozśpiewaliśmy się. Okres Bożego Narodzenia spędziliśmy na kolędach, które w święta zajmowały nam kilka godzin wieczornych. Odprawialiśmy dość często Msze święte śpiewane. Krzepiliśmy ducha swego nowennami (…). Słowem, żyliśmy w ciągłej modlitwie, która pokonywała wszystkie nasze bóle, smutki i zawody” – zapisał ten niezwykły człowiek i kapłan ze wszech miar godny naśladowania i wyniesienia na ołtarze.
Ponieważ „Ojczyznę kochał bardziej niż własne serce”, wtedy, w Stoczku, zrozumiał znaczenie Matki Najświętszej w Kościele polskim jako siły jednoczącej, w imię której można poruszyć Polaków i zmobilizować do każdej wielkiej i słusznej sprawy. To tam, w stoczkowym więzieniu, po trzytygodniowych rekolekcjach, 8 grudnia 1953 roku, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, ks. kardynał dokonał osobistego oddania się w macierzyńską niewolę Matce Najświętszej. Tam, i w późniejszych miejscach uwięzienia, Prudniku i Komańczy, obmyślał swój największy, trwający lat dziesięć program duszpasterski: Wielką Nowennę i obchody millenium Chrztu Polski.
„Królestwo Boże to miłość, życzliwość i dobroć” – pisał, i na tym jest oparty Dekalog Społecznej Krucjaty Miłości, którą ogłosił w liście pasterskim na Wielki Post w 1967 roku. Jego też kochali, za Jego trumną szła cała Polska i cała Polska modliła się o beatyfikację. Życie tego prawego człowieka, pokornego kapłana, biskupa i kardynała zatroskanego o powierzony mu lud, rozważnego męża stanu, Prymasa Tysiąclecia oparte było na fundamencie wiary, na zawierzeniu wszystkiego Bogu przez Maryję. To było życie nieustannej modlitwy i pracy. ▐


DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 9 (337) 2021



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO WRZEŚNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

We wrześniowym numerze szczególnie zachęcamy, żeby w trudnych czasach – jakimi są dla wielu z nas czasy niepewności związanej z pandemią – przylgnąć do Pana, ponieważ On nas pocieszy, jak to było nieraz w dziejach Izraela. Wobec trudnych sytuacji, w które obfituje ludzkie życie, nie jesteśmy sami. Mamy Ojca w niebie, który kocha nas tak bardzo, że wydał za nas swego Syna. Szukajmy Go na modlitwie, powierzajmy się Mu nieustannie. Szczególnym naszym patronem na ciężkie czasy może się stać św. Józef, o czym także piszemy. Autorem artykułów głównych numeru jest ks. Jacques Philippe, który ma w dorobku kilkanaście książek poświęconych modlitwie, wolności wewnętrznej i szukaniu pokoju Pana wśród utrapień życia.
Jak w każdym numerze polecamy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych.
Magazyn otwiera tekst mówiący o miejscach związanych z dziejami kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia, którego beatyfikacji oczekujemy we wrześniu. Ponadto dwa osobiste świadectwa: abp. Josepha Kurtza „Spotkać Chrystusa w życiowych zmaganiach” oraz kobiety, która jako studentka dzięki Szkole Nowej Ewangelizacji weszła na drogę żywej wiary i zaangażowania w życie Kościoła.
W ramach Naszych lektur omawiamy książkę „Cuda adoracji”. Autorka oparła się na dziełku św. Alfonsa Liguoriego „Nawiedzenia Przenajświętszego Sakramentu”, adaptując je do wrażliwości i potrzeb współczesnego katolika. Książka zawiera pasjonującą opowieść o św. Alfonsie i jego duchowości oraz 31 „Nawiedzeń”, czyli modlitw na cały miesiąc adoracji.
Ponadto informacja o nagrodach dla prenumeratorów, krzyżówka biblijna i kalendarz z czytaniami na każdy dzień. 

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Modlitwa w czasach kryzysu
Przyjdź królestwo Twoje, Panie
ks. Jacques Philippe.................................................. 4

Świadectwo naszej nadziei
Jak nieść Ewangelię kruchemu światu
ks. Jacques Philippe................................................10

Mądrość milczącego świętego
Czego może nas dziś nauczyć św. Józef
ks. Jacques Philippe..................................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 30 września..................................................21

MAGAZYN

„Królestwo Boże to miłość, życzliwość i dobroć”
Śladami Prymasa Tysiąclecia..................................................47

Problem czy tajemnica?
Spotkać Chrystusa w życiowych zmaganiach
abp Joseph Kurtz..................................................52

„Uniwersytet” uczniów Chrystusa
Szkoła Nowej Ewangelizacji nadała mi kierunek
Colleen Hadsall..................................................56

Nagrody dla prenumeratorów................................ 61

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................. 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

Drodzy Bracia i Siostry!

Ponieważ każdy z nas jest inny, nic dziwnego, że nasze życie modlitewne także będzie zróżnicowane. Ktoś może czuć, że jest daleko od Pana i doświadczać oschłości na modlitwie, podczas gdy ktoś inny będzie odczuwał wielką bliskość Boga. Jedna osoba będzie czuła się pobudzona do wdzięczności i dziękczynienia za Boże dobrodziejstwa, a druga do opłakiwania swoich grzechów.
Są też tacy jak ja, którzy plasują się gdzieś pomiędzy tymi postawami. Bywają dni, kiedy czuję się tak blisko Pana, że niemal słyszę, jak przemawia do mnie osobiście, jak Ojciec do syna. Kiedy indziej jestem bardzo rozproszony z powodu galopujących myśli lub też czuję się daleko od Boga i moja modlitwa wydaje się zupełnie jałowa. W takich dniach trudniej mi stawać w obecności Boga, a kiedy kończę modlitwę, nie jestem pewien, czy w ogóle Go spotkałem.
Jednak niezależnie od naszego samopoczucia w danym dniu, jedno jest prawdą w każdych okolicznościach – Bogu zawsze miłe jest to, że stajemy przed Nim na modlitwie. Nawet jeśli jesteśmy rozproszeni, nawet jeśli wszystko, co widzimy, to nasze słabości i grzechy, Bóg raduje się tym, że szukamy Jego oblicza. Przypomnijmy sobie przypowieść o faryzeuszu i celniku (Łk 18,9-14). Który z tych dwóch „odszedł do domu usprawiedliwiony”? Nie faryzeusz, który był pyszny i dziękował Bogu za swoją doskonałość, lecz celnik, który „nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!»”. Tak, Jezus jest zadowolony, gdy Go szukamy.
W obecnym numerze „Słowa wśród nas” mamy przyjemność zamieścić trzy artykuły francuskiego autora, ks. Jacquesa Philippe, który ukazuje piękno modlitwy i wyjaśnia, w jaki sposób życie wewnętrzne wpływa na wszystkie inne aspekty naszego życia.
Ks. Philippe napisał kilkanaście książek, a ich przesłanie o modlitwie, wolności wewnętrznej i szukaniu pokoju Pana wśród utrapień życia dotarło już do ponad miliona katolików.
W swoich artykułach ks. Philippe dzieli się tym, jak ważna jest modlitwa. Wyjaśnia, dlaczego świat potrzebuje naszej modlitwy
i w jaki sposób nasze wstawiennictwo może pomóc w budowaniu królestwa Bożego na ziemi. Tłumaczy także, jak życie modlitewne upodabnia nas do Jezusa, pogłębia naszą miłość do innych ludzi i skłania do dzielenia się z nimi miłością Jezusa. Nawet cierpienia i próby, jakie przechodzimy, mogą być potężnym świadectwem wierności Boga!
Oby Pan pomógł nam w tym miesiącu pogłębić życie modlitewne i obyśmy coraz mocniej wsłuchiwali się w Jego głos za każdym razem, gdy stajemy przed Nim na modlitwie!
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith

ARTYKUŁ

Mądrość milczącego świętego

Czego może nas dziś nauczyć św. Józef

Kiedy papież Franciszek w grudniu 2020 roku ogłosił specjalny rok poświęcony św. Józefowi, odebrałem to jako znak nadziei. W tych trudnych czasach, w jakich żyjemy, Józef z pewnością będzie nas ochraniał i prowadził. Możemy zaufać, że tak jak czuwał nad Dzieciątkiem Jezus i Jego Matką, tak dziś będzie czuwał nad całym Kościołem.
Te właśnie racje stoją za przepięknym listem apostolskim papieża Franciszka Patris Corde („Ojcowskim sercem”). Ojciec Święty zapragnął zaprosić cały Kościół do zawierzenia się Józefowi, do wzywania go i naśladowania: „Wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie (…) orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych”.
„Stróż Odkupiciela”, jak nazywamy Józefa, miał dyskretną, lecz niezmiernie ważną rolę w historii zbawienia. Bóg wybrał tego męża sprawiedliwego, aby czuwał nad ukrytym i kruchym początkiem wspaniałej historii – nad tajemnicą Najświętszej Maryi Panny i tajemnicą Dzieciątka Jezus. Chciałbym przedstawić kilka refleksji nad rolą św. Józefa w naszym życiu oraz nad tym, czego może on nauczyć nas, zmagających się z kryzysami dzisiejszego świata.

Odnowa duchowa
Skoro papież zaprasza nas w tym czasie do zwrócenia się ku św. Józefowi, to zapewne dlatego, że jego zdaniem Bóg wzywa nas do przeżywania nowego początku i uciekania się do czujnej pomocy tego Świętego. To prawda, że Kościół wydaje się dziś bardzo zniszczony, a w niektórych przestrzeniach przypomina wręcz ruinę. Ale Pan może sprawić, że nawet w ruinach zakwitną kwiaty.
Jestem przekonany, że w dzisiejszym Kościele rodzi się coś nowego. Jest jeszcze ukryte i kruche, ale kryje w sobie wielki potencjał wzrostu i rozkwitu. Św. Józef będzie czuwał nad tym nowym początkiem, tak jak czuwał nad Świętą Rodziną. Będzie pomagał nam rozpoznawać nowe dzieła Ducha Świętego, abyśmy mogli je chronić i szerzyć.
Pośród burz i zewnętrznego zamętu, jakiego dzisiaj doświadczamy, Bóg wzywa nas do głębszego życia wewnętrznego. Zawierzmy więc naszą drogę wiary św. Józefowi i podejmijmy to, co konieczne do wszelkiej odnowy duchowej – szukajmy Boga na modlitwie, odkrywajmy Jego obecność w głębi naszych serc, wyczuwajmy poruszenia Ducha Świętego, który nas prowadzi i ożywia. Św. Teresa z Ávila zachęca: „Kto nie odnalazł jeszcze mistrza, który by go nauczył modlitwy wewnętrznej, niech sobie tego chwalebnego Świętego weźmie za mistrza i przewodnika, a pod wodzą jego nie zbłądzi”.


MEDYTACJE

Środa, 1 września
Kol 1,1-8
Do świętych i wiernych w Chrystusie braci. (Kol 1,1)
Święci i wierni! Wygląda na to, że z Kolosanami działo się dobrze. Podobnie jak my byli ochrzczeni i starali się jak najlepiej żyć w swoim świecie jako uczniowie Jezusa. Próbowali też odnaleźć własną drogę w kulturze, która kładła nacisk na nadprzyrodzone moce oraz skrajną ascezę. I przeważnie im się to udawało. Jednak z dalszej części listu św. Pawła dowiadujemy się, że mieli również swoje problemy.
Czy więc Paweł przymyka oczy na słabości Kolosan? Absolutnie nie. W pierwszej części listu przypomina im, kim jest Chrystus, Ten, w którego wierzą. On jest „obrazem Boga niewidzialnego” (Kol 1,15) i „wszystko w Nim ma istnienie” (Kol 1,17). Następnie wyjaśnia, że praktyki i wierzenia pogańskie były jedynie cieniem prawdziwej wiary. Bowiem tylko w Jezusie jest Pełnia i do Niego należy rzeczywistość (Kol 1,19; 2,17).
Paweł nazywał Kolosan świętymi i wiernymi z jednego prostego powodu, który ujął w słowach: „Chrystus pośród was – nadzieja chwały” (Kol 1,27). Żył w nich Jezus, jedyny święty i wierny. Pomimo ich zmagań z grzechem, pomimo niedostatków zrozumienia i miłości, Jezus działał w ich sercach. Mocą Ducha Świętego prowadził ich do świętości i pomagał wytrwać w wierze. I w ich życiu, w miarę współpracy z Duchem Świętym, zaczynał się ujawniać dar, który otrzymali.
W tym miesiącu tematem naszego numeru jest ta właśnie tajemnica: święty Bóg mieszka w „naczyniach glinianych” naszych serc (2 Kor 4,7). Jeśli tego zechcemy, Jezus uczyni nas świętymi i wiernymi. Dlatego wygospodarujmy codziennie choć parę minut, by spotkać się z Nim na modlitwie. Zdumiejmy się tym, że Ten, który ukształtował wszechświat, żyje w naszych sercach. I przylgnijmy do Niego poprzez wierność zadaniom, które nam powierzył oraz przez miłość do ludzi, których postawił na naszej drodze.
„Panie, uczyń mnie dziś choć trochę podobnym do Ciebie.”
Ps 52,10-11
Łk 4,38-44

▌Czwartek, 2 września
Kol 1,9-14
Od dnia, w którym to usłyszeliśmy, nie przestajemy za was się modlić. (Kol 1,9)
Paweł przypuszczalnie nigdy nie spotkał się osobiście z mieszkańcami Kolosów, miasta położonego w dolinie rzeki Likos w dzisiejszej Turcji. Tamtejsza wspólnota chrześcijańska została najprawdopodobniej założona przez jego ucznia Epafrasa, który opisał mu wszystko, co Bóg w niej zdziałał. Paweł przyjął do serca tę oddaloną wspólnotę i wciąż się za nią modlił.
Paweł, zapewniając Kolosan w liście o swej modlitwie, wyznał im dwie rzeczy. Po pierwsze to, że wychwala Boga za wszystko, co uczynił w ich Kościele. A po drugie, że prosi Boga, aby stali się jeszcze bardziej otwarci na Jego działanie. Te dwa nurty – uwielbienie i prośba za innych – są tak ściśle splecione ze sobą, że trudno powiedzieć, czy uwielbienie jest od czasu do czasu przerywane prośbą, czy też jest akurat na odwrót!
Łączenie uwielbienia z modlitwą wstawienniczą było też charyzmatem angielskiej pustelnicy Julianny
z Norwich. Urodzoną w Anglii około 1342 roku kobietę dzieliło od Pawła wiele lat i kilometrów. Jeśli jednak posłuchamy, w jaki sposób opisywała swoją modlitwę, zauważymy łudzące podobieństwo: „Patrzę na Boga, patrzę na ciebie, i dalej patrzę na Boga”.
A może i ty zastosujesz ten prosty schemat modląc się dziś za innych?
Patrzę na Boga. Zacznij od skoncentrowania swojej uwagi na Panu. Możesz wyobrazić Go sobie siedzącego na tronie – jaśniejącego chwałą, pełnego miłości do ludu. Poczuj, jak twoje serce zaczyna pałać wdzięcznością i uwielbieniem.
Patrzę na ciebie. Spróbuj teraz, w tej postawie czci, wyobrazić sobie osobę, za którą się modlisz. Zamiast od razu wyrazić swą prośbę, trwaj chwilę w ciszy. Wsłuchaj się w słowa czy modlitwę, która pojawia się w twoim sercu. Może to Duch Święty pozwala ci spojrzeć z perspektywy nieba na osobę czy sytuację, którą powierzasz Bogu. Ale nawet jeśli nie wyczuwasz nic takiego, twoja modlitwa działa. Jesteś obecny przed Bogiem w imieniu tej osoby. Prosisz Go o błogosławieństwo dla niej i przedstawiasz Mu jej konkretne potrzeby.
I dalej patrzę na Boga. Podziękuj teraz Panu za to wszystko, co już uczynił w życiu tej osoby – i za to, co jeszcze uczyni. I pamiętaj, że On słyszy twoją modlitwę.
„Panie, dziękuję Ci za to, że mnie słuchasz, gdy modlę się do Ciebie.”
Ps 98,2-6
Łk 5,1-11

▌Piątek, 3 września
Kol 1,15-20
On jest obrazem Boga niewidzialnego. (Kol 1,15)
Czytany dzisiaj poetycki hymn z Listu św. Pawła do Kolosan jest doskonałym punktem wyjścia do zastanowienia się, kim jest Jezus. Rozważmy więc kilka wybranych wersetów i wznieśmy nasze serca do Boga w uwielbieniu i czci.
On jest obrazem Boga niewidzialnego (Kol 1,15). Jezu, kiedy przyjąłeś ludzką naturę, odwieczny, niewidzialny Bóg stał się dla nas widzialny. Ty jesteś dowodem na to, że Bóg nie jest odległy i nieosiągalny. Dziękuję Ci za to, że w swojej pokorze przybliżyłeś się do mnie i ukazałeś mi Ojca.
W Nim zostało wszystko stworzone (Kol 1,16). Jezu, wszelkie stworzenie bierze początek w Twojej miłości i jest odbiciem Twojej dobroci. Najmniejszy atom i największa galaktyka, wszystko, co istnieje, pojawiło się dzięki Tobie i istnieje dla Twojej chwały. Uwielbiam Cię w Twojej chwale, która objawia się w stworzeniu.
Wszystko w Nim ma istnienie (Kol 1,17). Jezu, Ty nie tylko stworzyłeś wszechświat, ale po dziś dzień ma on istnienie w Tobie. Panie, tak wiele dziś podziałów i niezgody pomiędzy ludźmi, jednak Ty, który spajasz wszechświat, możesz zjednoczyć także Twoje skłócone dzieci. Dziękuję Ci za nadzieję, którą nam dajesz.
On jest Głową Ciała – Kościoła (Kol 1,18). Jezu, Ty masz pierwszeństwo we wszystkim: w stworzeniu,
w Kościele, a także w moim życiu. Ty mną kierujesz i prowadzisz mnie nawet wtedy, gdy nie rozumiem Twojego działania. Zawsze jesteś gotów napełniać mnie swoją miłosierną miłością – a nawet przeze mnie przekazywać ją światu.
W Nim zamieszkała cała Pełnia (Kol 1,19). Jezu, Ty nie tylko jesteś obrazem Boga, jesteś także Jego odwiecznym Synem. Jesteś Bogiem z Boga, światłością ze światłości. Nie ma w Tobie żadnego braku – jesteś doskonały, przeczysty, całkowicie święty. Składam Ci dziękczynienie, Panie, bo udzielasz mi ze swojej Pełni, abym osiągnął spełnienie w swoim życiu.
Jezu, Twoja wielkość przekracza moją wyobraźnię. Dziękuję Ci za dar Pisma Świętego, który pomaga mi wznieść myśli ku Tobie i oddawać Ci chwałę.
„Jezu, skłaniam przed Tobą głowę w pokornym uwielbieniu.”
Ps 100,2-5
Łk 5,33-39

▌Środa, 15 września
Najświętszej Maryi Panny Bolesnej
J 19,25-27
Oto Matka twoja. (J 19,27)
Jeśli wejdziemy do bazyliki św. Piotra w Rzymie przez drzwi znajdujące się z prawej strony i będziemy posuwać się do przodu, wkrótce miniemy jeden z najpiękniejszych i najbardziej poruszających posągów sztuki zachodniej – Pietę Michała Anioła. Rzeźba przedstawia Najświętszą Maryję Pannę patrzącą na martwe ciało Syna złożone na Jej kolanach. Jej twarz wyraża zarazem smutek i kontemplację, żałobę i akceptację. Maryja nie płacze, lecz wpatruje się intensywnie w swego Syna, jakby oczekiwała na coś, co ma się wydarzyć.
To połączenie smutku i oczekiwania doskonale wyraża istotę dzisiejszego wspomnienia Matki Bożej Bolesnej. Gdy docieramy do tej ewangelicznej sceny, Maryja wie już dobrze, czym jest cierpienie i strata. Był czas, kiedy zastanawiała się, czy Józef nie pozostawi Jej samej i czy nie przyjdzie Jej wychowywać Dziecka bez jego pomocy. Czas porodu wypadł na spis zarządzony przez rzymskiego cesarza, dlatego urodziła Dziecko nie we własnym, bezpiecznym domu, ale w pasterskiej grocie. Wkrótce potem cała Rodzina musiała uchodzić do Egiptu. Maryja przeżyła też trwogę trzydniowego poszukiwania zaginionego Syna, przypuszczalnie owdowiała w młodym wieku i musiała się nauczyć żyć sama, gdy Jezus rozpoczął swoją działalność publiczną.
Matka Boża była więc obznajomiona z cierpieniem, gdy w Wielki Piątek patrzyła na martwe ciało Syna. Rzeźba Michała Anioła doskonale to wyraża. Maryja poznała bowiem sekret smutku i żalu, czyli to, że nie trwają wiecznie. Józef nie opuścił Jej, lecz z oddaniem troszczył się o Nią i o Jej Syna. W grocie narodzenia pojawili się pasterze opowiadający o chórach anielskich.
A gdy Jezus opuścił Ją, by głosić słowo i nauczać, odkryła swoją nową rolę w rodzinie złożonej z tych, którzy „pełnią wolę Bożą” (Mk 3,35).
Maryja gdzieś w głębi serca wiedziała – czy może raczej wierzyła – że śmierć Jej Syna na krzyżu nie oznacza końca. Tak więc nawet bolejąc nad tym wszystkim, co musiał znieść, nawet odczuwając każdy Jego ból tak, jakby był Jej własnym, ufała, że Bóg Jej nie pozostawi, a Jej smutek przemieni się w radość.
Tak będzie i z twoim cierpieniem. A czekając na ten szczęśliwy dzień, w którym nie będzie już żadnego bólu, oprzyj się na Maryi, jako twojej czułej i współczującej Matce.
„Święta Maryjo, Matko Bolesna, módl się za nami.”
Hbr 5,7-9
Ps 31,2-6.15-16.20
lub Łk 2,33-35

▌Sobota, 25 września
Za 2,5-9.14-15a
Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie. (Za 2,14)
Wreszcie, po wielu latach niewoli, nadszedł czas odbudowy świątyni. Lud nie miał jednak pewności, co się stanie, gdy już będzie odbudowana. Czy rzeczywiście Bóg powróci do niej w swojej chwale? Podobnie jak wczoraj Aggeusz, tak dziś prorok Zachariasz głosi ludowi Boże słowa otuchy: „Już idę i zamieszkam pośród ciebie” (Za 2,14).
To, o czym prorokował Zachariasz, mówiąc o Bogu mieszkającym pośród nas, ostatecznie wypełniło się w Jezusie. Sam Pan, Emanuel, Bóg z nami, stał się człowiekiem. Chodził pomiędzy nami, umarł za nas, powstał z martwych i jako zmartwychwstały Chrystus mieszka w naszych sercach przez swego Ducha. Przekracza to wszelkie wyobrażenia, jakie mogli mieć Izraelici. I jest to powód do wielkiej radości!
Dziś nie musimy już udawać się do Jerozolimy, aby stanąć w obecności Pana. Dzięki Duchowi Świętemu możemy doświadczać Jego obecności i słuchać Jego głosu wszędzie, gdzie jesteśmy. Możemy słuchać Jego słowa, oddawać Mu cześć, dziękować Mu, czerpać od Niego siłę lub po prostu z Nim być. A On ze swej strony wskazuje nam drogę, pociesza i posługuje się nami w budowaniu Bożego królestwa na ziemi.
Często jednak tracimy z oczu tę ważną prawdę lub wydaje nam się ona nazbyt abstrakcyjna. Bóg wie, że będąc ludźmi potrzebujemy materialnych znaków Jego obecności. Dla Izraelitów takim materialnym znakiem była świątynia w Jerozolimie. Nam Bóg daje coś jeszcze większego i bardziej dostępnego. W Eucharystii, która dokonuje się co dzień we wszystkich kościołach świata, a nie w jednej tylko świątyni, Bóg daje nam nie tylko znak, ale samą swoją obecność. Jezus przychodzi, by zamieszkać w nas w najbardziej osobisty i intymny sposób. Gdy przyjmujemy Jego Ciało i Krew, staje się częścią naszego jestestwa.
Jutro weź więc z radością udział we Mszy świętej! Twój Pan przychodzi, aby zamieszkać „pośród ciebie”, nie w odległej świątyni, ale w twoim sercu.
„Jezu, dziękuję Ci za to, że przychodzisz, by zamieszkać w moim sercu. Obym nigdy nie lekceważył tak wielkiego daru!”
(Ps) Jr 31,10-12b.13
Łk 9,43b-45


MAGAZYN

Królestwo Boże to miłość, życzliwość i dobroć”
Śladami Prymasa Tysiąclecia

Przed paru laty wzięłam udział w pielgrzymce śladami Prymasa Tysiąclecia zorganizowanej przez Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich, która pozwoliła mi zbliżyć się nieco do tego Sługi Bożego. Przypominam sobie te parę miejsc i tamte przeżycia w przededniu jego beatyfikacji.

Zuzela
Pierwszym miejscem postoju była Zuzela nad Bugiem, niewielka wieś na pograniczu Mazowsza i Podlasia, gdzie 3 sierpnia 1901 roku przyszedł na świat przyszły Prymas Polski. Tu spędził pierwsze dziewięć lat swojego życia i tu odbierał pierwsze lekcje wiary i patriotyzmu. Codziennie całą rodziną klękali do wspólnej wieczornej modlitwy pod obrazem „Białej i Czarnej Pani” – Matki Boskiej Częstochowskiej i Ostrobramskiej. Tutaj także pomagał przy budowie nowego kościoła parafialnego, którą nadzorował jego ojciec Stanisław Wyszyński. Niespełna 8-letni Stefek pomagał nosić cegły z zacumowanych na Bugu „berlinów” (łodzi transportowych). „Dźwiganie ich było pierwszym moim przyczynkiem do budowy kościoła, najpierw materialnego, później duchowego” – wspominał po latach. W Zuzeli też uczestniczył w nocnych wyprawach ojca i jego przyjaciół do lasu, gdzie razem stawiali krzyże przy drogach i na kopcach, czyli mogiłach powstańców styczniowych.

▌Andrzejewo
Kolejny etap pielgrzymki to oddalone o 20 kilometrów Andrzejewo, gdzie rodzina Wyszyńskich przeniosła się
w 1910 roku. Tam ostatniego dnia października tegoż roku, w wyniku komplikacji po porodzie, zmarła w wieku 33 lat mama Stefka, a po miesiącu nowo narodzona siostra Zosia; obie zostały pochowane na cmentarzu parafialnym. „Moja matka umierała prawie miesiąc” – wspominał. „My dzieci, siedząc w szkole z lękiem nasłuchiwaliśmy, czy nie biją dzwony kościelne. Byłby to znak, że matka już nie żyje. Kiedyś po powrocie ze szkoły stanęliśmy wszyscy przy jej łóżku, a matka zwróciła się do mnie słowami: «Stefan, ubieraj się». Ponieważ był koniec października, zrozumiałem, że mam gdzieś iść. Włożyłem palto. Spojrzała na mnie i powiedziała: «Ubieraj się, ale nie tak, inaczej się ubieraj, odświętnie»”. Był to symboliczny gest, którym matka chciała przeznaczyć Stefka do służby kapłańskiej. Wtedy jeszcze o takiej drodze nie myślał, ale po tym traumatycznym doświadczeniu, jakim była śmierć matki i siostry, zaczął częściej zwracać się do Matki Niebieskiej, „Tej, która nie umiera”.

Łomża
Następnie zawitaliśmy do Łomży, gdzie w czasie I wojny światowej Stefan Wyszyński uczęszczał przez dwa lata do gimnazjum. Ukończył je w 1917 roku. W trakcie nauki mieszkał w internacie, którego wychowawca wymagał, aby uczniowie często bywali w katedrze. Szczególnie w Adwencie budził wychowanków wcześniej, żeby przed szkołą zdążyli na roraty. To właśnie wtedy krystalizowała się decyzja młodego Stefana co do dalszych jego losów. „W katedrze wypraszałem sobie powołanie kapłańskie” – wspominał później.

Święta Lipka i Gietrzwałd
Kolejne dwa miejsca pielgrzymowania to: Święta Lipka, gdzie 11 sierpnia 1968 roku kardynał Stefan Wyszyński dokonał aktu koronacji obrazu Matki Bożej Świętolipskiej i wygłosił kazanie w trakcie uroczystej sumy, którą odprawiał kardynał Karol Wojtyła, i Gietrzwałd. Tu 10 września 1967 roku, w 90-lecie objawień, wraz z kardynałem Wojtyłą ukoronował koronami papieskimi cudowny obraz Matki Bożej Gietrzwałdzkiej, zatwierdzając jednocześnie kult tych objawień. Gietrzwałd to miejsce jedynych objawień Maryjnych w Polsce, które zostały oficjalnie uznane przez Kościół. Prymas Stefan Wyszyński bardzo czcił Matkę Bożą w tym Jej wizerunku i odwiedzał gietrzwałdzkie sanktuarium wiele razy.

Stoczek Klasztorny
I wreszcie Stoczek Klasztorny zwany też Warmińskim, gdzie ks. kardynał spędził chyba najcięższe 12 miesięcy swojego życia (12.10.1953 – 6.10.1954). W miarę zbliżania się do klasztoru droga staje się coraz węższa i bardziej kręta. Bujna zieleń miejscami nie przepuszcza promieni słonecznych. Jest pięknie, tajemniczo, czasami wręcz bajkowo. Przychodzi refleksja… Wtedy, w październiku 1953 roku, wcale tak nie było. Było ciemno, zimno, okna samochodu pomazane były błotem, żeby zmniejszyć widoczność. I męcząca niewiedza, dokąd teraz droga prowadzi. „Czuję się tak bardzo «rzeczą», że o nic nie pytam” – napisał Stefan Wyszyński następnego dnia w „Zapiskach więziennych”. „Panowie w ceracie” nie są skorzy do rozmowy ani żadnych wyjaśnień.
My zajeżdżamy przed budynek pięknie otynkowany, na ganku kwitną pelargonie, w dali widać wspaniały ogród. Na spotkanie wychodzi ksiądz proboszcz. Wtedy, w 1953 roku, Prymas zanotował: „Zajeżdżamy przed jasno oświetloną bramę obitą świeżymi deskami (…). Podwórze w ciemnościach robi na mnie wrażenie więzienne”. Następnego dnia tak to widział: „Jest to duży dom, stary budynek poklasztorny, świeżo opuszczony przez nieznanych nam mieszkańców. (...) Pokoje noszą ślady świeżej roboty, bardzo tandetnej. Pod domem ślady wylanej farby, rozrzucone pędzle, śmieci powrzucane do sadzawki podokiennej. Na murach zabytkowego domu znać, że śmiecie były wyrzucane oknami. Znajdujemy fragmenty sprzętu liturgicznego: połamane lichtarze, rozbite kropielnice, jakieś resztki krzyżyków i figurek Matki Bożej”.
Nasze pokoje na drugim piętrze domu klasztornego są schludne, widne, pachnące czystością i świeżą pościelą. Zupełnie inaczej mieszkał tu ks. Prymas. Wtedy warunki uwięzienia były bardzo ciężkie. Klasztor był zniszczony, woda spływała po ścianach na kamienne posadzki. W pomieszczeniach przydzielonych ks. Stefanowi były wprawdzie piece, ale bardziej dymiły niż grzały. Trzeba było palić dwa razy dziennie, a i tak ściany zamieniały się w lodowe tafle. „Od dnia przyjazdu do Stoczka do końca pobytu ani w dzień, ani w nocy nie rozgrzałem stóp” – wspominał.
Obok klasztoru znajduje się wspaniale zrewaloryzowany zabytkowy ogród w stylu barokowym, rozległy i przytulny, ozdobne krzewy i kwiaty dodają mu uroku, ławki ustawione w zaciszu drzew i rozrośniętych krzewów zachęcają, by usiąść i zadumać się nad swoim życiem. Ale w 1953 roku, kiedy oglądał go Prymas wraz z przydzielonymi mu „towarzyszami doli”, czyli ks. Stefanem Skorodeckim i siostrą Marią Leonią Graczyk, nie był to widok budujący: „Wiele drzew wyciętych. Drzewa stojące przy wysokim parkanie, niemal wszystkie są okręcone drutem kolczastym do wysokości parkanu (…). Wszędzie pełno zaniedbań i śmieci (…). Cały parkan jest otoczony od zewnątrz latarniami; festony drutów, kabli i przewodników zwisają zewsząd”.
Prymas przeżył tam cały rok, co nie pozostało bez wpływu na jego zdrowie: „W takich warunkach zacząłem odczuwać różne dolegliwości. Nóg nie mogłem rozgrzać nawet w środku nocy. Ręce mi popuchły. Podobnie oczy mi zapuchły. Odczuwałem wielki ból w okolicy nerek i w całej jamie brzusznej. Każdego dnia przechodziłem bóle głowy (…), a leki dołączone do paczek zostały skonfiskowane (…). Nasi nadzorcy nie posiadali nic, zazwyczaj trwało kilka dni, zanim nam dostarczono jaki proszek od bólu głowy”.
Po roku zastępca komendanta po rutynowej wizycie w izbie Prymasa zakomunikował mu: „Ponieważ klimat tutejszy i stan domu nie służy księdzu, dlatego Rząd postanowił zmienić warunki klimatyczne. Należy w ciągu dnia dzisiejszego zebrać swoje rzeczy, a jutro o godz. 10.00 rano wyjedziemy samolotem na nowe miejsce pobytu. Jest to bardzo daleko, na drugim krańcu Polski”.
Rzeczy do pakowania było niewiele, jeszcze tylko ostatnia przechadzka. „W czasie dłuższego spaceru żegnaliśmy nasz ogród i obliczaliśmy nasze pro i contra w Stoczku. Nacierpieliśmy się tutaj wskutek ciężkiej zimy, wilgotnego domu, stęchlizny całego parteru, która docierała na górę, uporczywych wiatrów od morza, które trwały kilka miesięcy letnich, niemal bez przerwy, zimnicy i lichych pieców dymiących potwornie: obydwaj byliśmy w stanie półchorobowym cały rok. Siostra nabawiła się chronicznego kataru, ksiądz ischiasu, a ja reumatyzmu nóg… To była strona sanitarno-zdrowotna naszego pobytu w Stoczku. Strona duchowa przedstawiała się znacznie lepiej. Nasza kapliczka żyła. Pan Jezus mieszkał w futerale na kielich. Mszę świętą odprawialiśmy bez portatylu. Rozśpiewaliśmy się. Okres Bożego Narodzenia spędziliśmy na kolędach, które w święta zajmowały nam kilka godzin wieczornych. Odprawialiśmy dość często Msze święte śpiewane. Krzepiliśmy ducha swego nowennami (…). Słowem, żyliśmy w ciągłej modlitwie, która pokonywała wszystkie nasze bóle, smutki i zawody” – zapisał ten niezwykły człowiek i kapłan ze wszech miar godny naśladowania i wyniesienia na ołtarze.
Ponieważ „Ojczyznę kochał bardziej niż własne serce”, wtedy, w Stoczku, zrozumiał znaczenie Matki Najświętszej w Kościele polskim jako siły jednoczącej, w imię której można poruszyć Polaków i zmobilizować do każdej wielkiej i słusznej sprawy. To tam, w stoczkowym więzieniu, po trzytygodniowych rekolekcjach, 8 grudnia 1953 roku, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP, ks. kardynał dokonał osobistego oddania się w macierzyńską niewolę Matce Najświętszej. Tam, i w późniejszych miejscach uwięzienia, Prudniku i Komańczy, obmyślał swój największy, trwający lat dziesięć program duszpasterski: Wielką Nowennę i obchody millenium Chrztu Polski.
„Królestwo Boże to miłość, życzliwość i dobroć” – pisał, i na tym jest oparty Dekalog Społecznej Krucjaty Miłości, którą ogłosił w liście pasterskim na Wielki Post w 1967 roku. Jego też kochali, za Jego trumną szła cała Polska i cała Polska modliła się o beatyfikację. Życie tego prawego człowieka, pokornego kapłana, biskupa i kardynała zatroskanego o powierzony mu lud, rozważnego męża stanu, Prymasa Tysiąclecia oparte było na fundamencie wiary, na zawierzeniu wszystkiego Bogu przez Maryję. To było życie nieustannej modlitwy i pracy. ▐


Sklep internetowy Shoper.pl