Czasopisma
7.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 7 (347) 2022
Słowo wśród nas Nr 7 (347) 2022
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Zaprenumeruj
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 7,70 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO LIPCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

W lipcowym numerze „Słowa wśród nas”, który nosi tytuł „Pan jest blisko złamanych na duchu”, koncentrujemy się na tym, w jaki sposób Bóg udziela nam swojej mocy w okresach próby i cierpienia. W artykułach głównych piszemy też o tym, jak możemy sobie radzić w trudnych sytuacjach opierając się na Panu, a jeden z nich to przejmujące świadectwo o trwaniu w wierze rodziców po śmierci córki tragicznie zmarłej z powodu przedawkowania heroiny.
W Magazynie kontynuujemy temat trwania przy Bogu. Artykuł „Wszystko będzie dobrze – Juliana z Norwich pomaga przetrwać trudności” pokazuje, jak aktualne jest przesłanie średniowiecznej Świętej. Ponadto świadectwo „Nigdy cię nie opuszczę” oraz inspirujący tekst o budowaniu relacji z dorosłymi dziećmi.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę. 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 23,10 zł
6 miesięcy – cena 46,20 zł
12 miesięcy – cena 84,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 250 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

 

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w ciągu 2 tygodni od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

 

REGULAMIN KRZYŻÓWKI miesięcznika „Słowo wśród nas”

I. POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Niniejszy regulamin, zwany dalej Regulaminem, określa ogólne zasady dotyczące krzyżówki, nazywanej dalej „Krzyżówką”, organizowanej przez PROMIC – Wydawnictwo Księży Marianów MIC, ul. Św. Bonifacego 9/1, 09-914 Warszawa, nazywane dalej Organizatorem, i publikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas”.
2. „Krzyżówkę” przygotowuje redakcja miesięcznika „Słowo wśród nas” i publikuje w tymże miesięczniku – w każdym numerze nową „Krzyżówkę”. Celem „Krzyżówki” jest upowszechnianie znajomości Biblii wśród czytelników miesięcznika.
3. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem 1.04.2022 r. i obowiązuje dla wszystkich następnych numerów miesięcznika z roku 2022, w których będą publikowane „Krzyżówki”.
4. Skrócone zasady, warunki uczestnictwa oraz czas trwania będą podane w każdym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
5. Organizator oświadcza, że „Krzyżówka” nie zawiera elementu hazardu, nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, ani żadną inną formą gry losowej przewidzianej w ustawie z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U. z 2009, Nr 201 poz. 1540 ze zm.).
6. Nad prawidłowym przebiegiem „Krzyżówki” czuwa Organizator, który powołuje Jury. W skład Jury wchodzą 3 osoby.
7. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za działanie poczty oraz problemy techniczne, powstałe w trakcie przesyłania rozwiązań „Krzyżówki” i wynikające z nich opóźnienia w nadejściu zgłoszeń.
8. Administratorem nadesłanych wraz z rozwiązaniem „Krzyżówki” danych osobowych jest Organizator.
II. UCZESTNICY
1. Udział w konkursie mogą brać osoby fizyczne, które ukończyły 18 lat i posiadają pełną zdolność do czynności prawnych, a także osoby małoletnie za zgodą rodziców lub opiekunów, jeśli wyślą w terminie na adres organizatora hasło stanowiące rozwiązanie „Krzyżówki” wraz z odpowiedzią na pytanie zamieszczane każdorazowo w miesięczniku obok diagramu krzyżówki.
2. Uczestnikami nie mogą być pracownicy, ani osoby pozostające w stosunku zlecenia z Organizatorem „Krzyżówki”.
3. Dane osobowe uzyskane od uczestników „Krzyżówki” zgodnie z postanowieniami niniejszego Regulaminu będą przechowywane w bazie danych administrowanej przez Organizatora i przetwarzane wyłącznie dla celów związanych z „Krzyżówką”. Każdy uczestnik ma prawo zmiany lub usunięcia swoich danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich niepodanie uniemożliwi wysłanie nagród laureatom.
III. ZASADY ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KRZYŻÓWCE
1. Udział w „Krzyżówce” oznacza zgodę uczestnika na warunki określone niniejszym Regulaminem.
2. Zgłoszenie udziału polega na: rozwiązaniu „Krzyżówki” opublikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas” (przy czym prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” polega na ułożeniu hasła tworzącego jej rozwiązanie) oraz udzieleniu pisemnej odpowiedzi na pytanie zamieszczone w miesięczniku wraz z diagramem krzyżówki. Hasło i odpowiedź na pytanie muszą zostać nadesłane pocztą w terminie podanym w miesięczniku na adres: Redakcja „Słowa wśród nas”, ul. Św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa lub e-mail na adres: sekretarzslowo@wydawnictwo.pl
Wraz z prawidłowym rozwiązaniem „Krzyżówki” należy przesłać swoje dane osobowe, tj.: imię i nazwisko oraz adres zamieszkania.
Termin przesłania prawidłowego rozwiązania „Krzyżówki” będzie każdorazowo opublikowany wraz z „Krzyżówką” w danym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
4. Osoba spełniająca powyższe postanowienia niniejszego Regulaminu staje się Uczestnikiem Krzyżówki.
IV. ZASADY WYŁONIENIA OSÓB, KTÓRE OTRZYMAJĄ NAGRODY
1. Pięć osób spośród Uczestników otrzyma książki wydawnictwa PROMIC. Będę to osoby, które nadeślą prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” i których odpowiedzi na zadane pytanie będą w ocenie jury najbardziej interesujące.
2. Ogłoszenie wyników „Krzyżówki” – podanie prawidłowego rozwiązania oraz imion, pierwszej litery nazwiska oraz miejscowości osób, które otrzymają książkę – nastąpi w kolejnym, aktualnie przygotowywanym numerze miesięcznika.
3. Książki Wydawnictwa PROMIC zostaną wysłane pocztą.
4. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za brak możliwości przekazania książek z przyczyn leżących po stronie Uczestnika, a w szczególności w przypadku: niepodania danych adresowych oraz podania błędnych, nieaktualnych lub niepełnych danych adresowych.
5. Nie przysługuje prawo zamiany książek na ich ekwiwalent pieniężny lub na inne nagrody rzeczowe.
V. POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Treść niniejszego Regulaminu dostępna jest w siedzibie Organizatora oraz na stronie www.wydawnictwo.pl
2. W sprawach nieuregulowanych niniejszym Regulaminem zastosowanie mają obowiązujące przepisy prawa.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Na świecie doznacie ucisku
Szukanie sensu w udrękach życia..................................................4

„Za pełną radość poczytujcie sobie…”
Wytrwanie w doświadczeniach.............................................10

Przylgnąć do Boga w cierpieniu
Bóg był z nami w żałobie
Jeff Smith.......................................................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 lipca................................................22

MAGAZYN

Wszystko będzie dobrze
Juliana z Norwich pomaga przetrwać trudności
Laura Loker.....................................................................50

Nigdy cię nie opuszczę
Moja droga z wiernym Bogiem
Louise Carson.....................................................................55

Ludzie, a nie projekty
Jak prowadzić głębokie rozmowy z dorosłymi dziećmi
Greg i Lisa Popcake.....................................................................59

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień......................................64

List
W obecnym numerze „Słowa wśród nas” skoncentrujemy się na tym, w jaki sposób Pan udziela nam swojej mocy w okresach próby i cierpienia. Temat ten jest bliski mojemu sercu, ponieważ, jak niektórzy z was może już wiedzą, w przyszłym miesiącu mija piąta rocznica dnia, w którym moja żona Jeannie i ja straciliśmy naszą córkę, Kate, zmarłą w wyniku przedawkowania heroiny (piszemy o tym w naszym trzecim artykule). Chcę otworzyć przed wami moje serce i podzielić się tym, jak wyglądała w ciągu ostatnich kilku lat nasza droga wiary.
Jezus powiedział do nas: „Na świecie doznacie ucisku” (J 16,33) i powiedział to na serio. Przekonujemy się o tym częściej niż byśmy chcieli. Nasz Pan podczas swego ziemskiego życia zniósł wielkie cierpienia i pragnie nas umacniać, abyśmy i my mogli znieść nasze. Nie chce jednak, abyśmy znosili je zdani tylko na własną siłę charakteru i determinację, ale byśmy odnaleźli w sobie wewnętrzną moc, która pochodzi od Niego, a nawet pewnego rodzaju radość. Jestem zadziwiony, gdy czytam słowa św. Jakuba: „Za pełną radość poczytujcie sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia” (Jk 1,2), ale wiem, że to prawda.
Oczywiście cierpienie i strata nie są radosnymi doświadczeniami. A mimo to w Chrystusie, nawet w bólu i smutku, może towarzyszyć nam nadzieja, ponieważ uczymy się ufać, że to, czego doświadczamy, nie jest końcem historii. Jezus obiecuje nam, że przyjdzie dzień, kiedy otrze z naszych oczu wszelką łzę (Ap 21,4).
Nie wiem, jak przeżylibyśmy z Jeannie ostatnie pięć lat, gdyby nie wiara w Boga i ufność w obietnicę nieba. Nie tylko straciliśmy naszą córkę Kate, ale również kilka miesięcy później u naszego syna, Petera, zdiagnozowano nieuleczalnego raka czwartego stopnia. Jednak nawet płacząc z powodu choroby Petera i nieuchronnie zbliżającego się końca jego pobytu wśród nas, odnaleźliśmy nadzieję – i pomógł nam w tym sam Peter, który lubi nam przypominać: „Mamo i tato, przecież wierzymy w niebo i w dobroć Boga. Jestem gotów odejść do Pana”.
Wiem, że nie tylko naszą rodzinę dotknęło tak wielkie cierpienie. Wszyscy przeżywamy jakieś trudności, doświadczamy nieszczęść i strat. Jednak Bóg chce iść z nami w czasie smutku. Chce dawać nam nadzieję, gdy odczuwamy zagubienie i pustkę. Chce zapewniać, że jest z nami, gdy czujemy się osamotnieni. A przede wszystkim chce napełniać nas ufnością w obietnicę nieba, które czeka na nas i na naszych bliskich. Jestem przekonany, że Jeannie i ja ujrzymy ponownie Kate w ramionach miłosiernego Ojca!
Mamy prawo przeżywać smutek, a nawet rozpacz, i wylewać nasz ból przed Panem. Zarazem jednak starajmy się jak najmocniej trwać przy Nim i Jego obietnicach. On jest bliżej ciebie niż myślisz.
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith

ARTYKUŁ

Na świecie doznacie ucisku
Szukanie sensu w udrękach życia

Dlaczego cierpię? Albo co gorsza, dlaczego ktoś mi bliski musi tyle wycierpieć? Każdy z nas prawdopodobnie zadawał sobie te pytania przy tej czy innej okazji. Niestety, nie istnieje prosta odpowiedź na to, dlaczego Bóg – który, jak wiemy, jest dobry i wierny, i który stworzył nas z miłości – pozwala, abyśmy borykali się z losem, cierpieli i opłakiwali bliskich. Musimy uczciwie przyznać, że nie znamy do końca odpowiedzi na te pytania.
Nie jest to jednak jeszcze koniec historii. Z faktu, że Jezus wycierpiał okrutną śmierć, abyśmy mogli być zbawieni, możemy wnioskować, że cierpienie może mieć sens – Bóg w jakiś przedziwny sposób jest w stanie wyprowadzić z niego dobro. Przechodząc ciężkie chwile, możemy patrzeć na Jezusa ukrzyżowanego i ufać, że nie cierpimy sami ani na darmo, nawet jeżeli nie rozumiemy, dlaczego tak się dzieje.
W obecnym numerze chcemy zastanowić się nad tym, jak możemy radzić sobie w czasach prób, uciekając się do mocy Pana. Chcemy też zasugerować kilka strategii, które pomogą nam przetrwać ciężkie czasy. Żadne ludzkie życie nie jest wolne od prób – czy będą to problemy w pracy, kłopoty rodzinne, zdrowotne czy finansowe, strata najbliższych, wypadki czy klęski żywiołowe. Ponieważ jednak Jezus jest blisko nas, możemy wytrwać w godzinie próby, tak by oddać chwałę Panu i zaświadczyć o tym, że On w nas żyje.

CIERPIENIE W ŻYCIU UCZNIA
Istnieje w nas naturalna skłonność do unikania lub minimalizowania cierpienia w naszym życiu i w życiu naszych bliskich. Niestety, pragnienie beztroskiego, szczęśliwego życia może sprawić, że w nasze serca i umysły zakradnie się pewnego rodzaju „mentalność kontraktowa”, która podsuwa myśli w rodzaju: „Jak długo jestem dobrym chrześcijaninem, jak długo staram się uczciwie zachowywać przykazania, Bóg będzie błogosławił mojej rodzinie, a przynajmniej chronił nas od wszelkich nieszczęść”. Wystarczy jednak zajrzeć do Pisma Świętego, by przekonać się, że nie jest to pogląd biblijny – ani też nie jest to doświadczenie większości tych, którzy zdecydowali się iść za Panem!
Spójrzmy choćby na proroków, takich jak Mojżesz, Ezechiel, Ozeasz czy Jeremiasz. Wszyscy całym sercem pełnili wolę Bożą, a mimo to spotykały ich cierpienia. Także zmartwychwstanie Jezusa nie uchroniło pierwszych chrześcijan przed cierpieniem. Apostołowie cierpieli wiele. Na koniec wielu poniosło męczeństwo.
Nawet bez prześladowań czy męczeństwa, wszystkich uczniów Jezusa w drodze za Panem spotka jakiegoś rodzaju cierpienie. Sam Jezus ostrzegał: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Bycie uczniem wymaga stawiania potrzeb innych przed swoimi własnymi. Wymaga posłuszeństwa woli Pana każdego dnia. Mówiąc najkrócej, bycie uczniem Jezusa wymaga umierania dla siebie. Nic dziwnego, że czasami musimy się z samymi sobą zmagać, ale to właśnie pomaga nam wzrastać w świętości.

HISTORIA HIOBA
Co jednak myśleć o cierpieniu, które wydaje się zupełnie bezcelowe i bezsensowne? Jak poradzić sobie ze śmiercią ukochanej bliskiej osoby? Czemu choruje moje dziecko? Dlaczego zwolniono mnie z pracy, chociaż byłem dobrym pracownikiem i nie zrobiłem nic złego? W takich momentach możemy poczuć się jak starotestamentalny Hiob.
Hiob przez wiele lat cieszył się błogosławieństwem i prowadził szczęśliwe życie. Był zdrowy, zamożny, miał dużą, kochającą się rodzinę. Starał się prowadzić życie miłe Panu. Był „prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu” (Hi 1,8). Jednak szatan uznał, że jego bogobojność jest jedynie odpowiedzią na obfitość Bożego błogosławieństwa i Pan pozwolił mu poddać Hioba próbie. Czy jeśli Bóg cofnie swoje błogosławieństwo, Hiob w dalszym ciągu pozostanie Mu wierny?
Hiob stracił majątek, zdrowie, rodzinę i szacunek swoich przyjaciół (Hi 2,7). Nie mógł zrozumieć, dlaczego cierpi; wiedział, że jest niewinny. Przyjaciele próbowali znaleźć jakieś wyjaśnienia – czasami bardzo uproszczone – jego udręk. Jednak ich główna przyczyna wciąż wydawała się niejasna.
Podobnie dzieje się także w naszym życiu. Czasami, gdy przydarza nam się jakieś nieszczęście, sądzimy, że być może zgrzeszyliśmy lub uczyniliśmy coś, co nie podobało się Panu. Oczywiście zdarza się nam cierpieć z powodu własnych błędnych decyzji. Często jednak nasze próby nie wydają się mieć ani sensu, ani powodu. I to właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy szukać obecności Pana.
Bywa to trudne i nawet Hiob nie zdobył się na to od razu. Kiedy jednak wreszcie zawołał z głębi swojego utrapienia, Pan mu się objawił. Ukazał się jako wszechmocny, wszechpotężny Bóg, który stworzył wszechświat i samego Hioba. Wskutek tego objawienia Hiob wreszcie nabrał nadziei.
Pan jest także i naszym Stwórcą. Wszelkie błogosławieństwo w całym naszym życiu pochodzi od Niego. On nie tylko cię stworzył, ale szedł wraz z tobą przez wszystkie szczęśliwe dni i idzie z tobą dalej przez burze twego życia. Być może nie potrafisz zrozumieć, dlaczego cierpisz. Możesz jednak trzymać się mocno tej prawdy, że twój Bóg jest dobry i wierny oraz że kocha cię w każdej chwili, nawet gdy ty wierny nie jesteś. Nawet nie rozumiejąc, dlaczego cierpisz, możesz mimo to wyznać wraz z Hiobem: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko” (Hi 42,5).

 

MEDYTACJE

▌Piątek, 1 lipca
Am 8,4-6.9-12
Kiedyż minie nów księżyca? (Am 8,5)
Wszyscy bywamy niecierpliwi. Trudno nam na przykład przebrnąć przez ostatnie dni pracy przed rozpoczęciem urlopu, a borykając się z uciążliwym obowiązkiem, powtarzamy sobie: „Kiedy wreszcie to się skończy?”.
Taką właśnie postawę Izraelitów opisuje dzisiejsze pierwsze czytanie. Jednak ich „kiedyż minie?” dotyczyło święta nowiu księżyca, celebracji początku nowego miesiąca, kiedy wszyscy odkładali na bok swoje zajęcia, aby świętować wraz z rodziną.
Święto miało pomóc ludowi Bożemu w uświadomieniu sobie, że pierwsze miejsce należy się Bogu, w praktyce jednak ta przerwa w pracy, a zwłaszcza w handlu, była dla Izraelitów denerwująca. Widzieli w niej niewygodną przeszkodę w dążeniu do celu, jakim było zarabianie pieniędzy. W dodatku święto stanowiło ostry kontrast z nieuczciwością, której dopuszczało się wielu z nich.
Z pewnością takie świętowanie nie mogło być miłe Panu. Celebracja, która miała być dla ludu szkołą miłowania Boga i siebie nawzajem, stała się dla wielu jego członków tylko przykrym ciężarem.
Czy i my nie myślimy czasem podobnie? Wiemy, że Bóg nas kocha i chce, abyśmy Go miłowali i stawiali na pierwszym miejscu w swoim życiu, a także byśmy kochali się wzajemnie i troszczyli o siebie. Czasem jednak „obowiązki religijne”, które mają nam pomóc w spotkaniu z Bogiem i współbraćmi, stają się dla nas ciężarem. Stają się czymś, co należy „odbębnić”, aby zająć się tym, na co naprawdę mamy ochotę.
Przypomnij sobie, jak podczas Mszy świętej liczyłeś na to, że homilia będzie krótka lub niecierpliwiłeś się w czasie adoracji i nie mogłeś się doczekać, kiedy wreszcie pójdziesz do domu!
W takich sytuacjach spróbujmy uświadomić sobie, jak wielkim przywilejem i błogosławieństwem jest możliwość oddawania czci Bogu, jak bardzo On nas kocha i jak bardzo godzien jest uwielbienia. Przypomnijmy sobie, że podnoszenie serca do Pana jest także podniesieniem naszych ciężarów. A przede wszystkim pamiętajmy, że to Bóg daje nam szansę spotkania ze sobą. Takie spotkanie ma moc zmiękczyć nasze serca, a także pozwoli zupełnie inaczej spojrzeć na cały nasz dzień.
„Panie, dziękuję Ci za ten przywilej, jakim jest wielbienie Ciebie!”
Ps 119,2.10.20.30.40.131
Mt 9,9-13


▌Środa, 6 lipca
Mt 10,1-7
Tych to Dwunastu wysłał Jezus.(Mt 10,5)
Czy zastanawiałeś się kiedyś, co ma wspólnego doświadczenie Dwunastu z naszym dzisiejszym życiem? Czy wychodzimy na ulice i wołamy: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”? Czy świadczymy o tym królestwie uzdrawiając chorych, wskrzeszając umarłych i wyrzucając złe duchy? Jest to oczywiście możliwe. Bóg może działać cuda przez nasze ręce i czasami rzeczywiście to czyni. Ale ogólnie rzecz biorąc, nie jest to naszym codziennym doświadczeniem.
Jeśli porównywanie tego, co robisz z wielkimi dziełami dokonywanymi przez Apostołów przyprawia cię o zniechęcenie, nie zapominaj o tym, co było głównym przesłaniem Jezusa. Znaki czynione przez uczniów nie były celem samym w sobie. Miały one wskazywać ludziom obecność królestwa Bożego na ziemi. Miały kierować ich ku samemu Jezusowi, który jest władcą tego królestwa.
Uzdrowienia fizyczne, egzorcyzmy i tym podobne znaki mają miejsce także i dziś, a czasami dzieją się przez nasze ręce! Ale nie są one jedynymi znakami obecności Boga na ziemi. Istnieje wiele innych sposobów, by ukazywać miłość, radość i pokój Jego królestwa ludziom, których mamy wokół siebie.
Oczywiście, dobrze jest modlić się o uzdrowienie dziecka czy uwolnienie przyjaciela od grzesznego nałogu. Bądź jednak również otwarty na to, że Pan może uczynić cię znakiem swego królestwa w zupełnie inny sposób. Pomyśl na przykład, jak wielki wpływ na innych może mieć twoja wiara. Pomyśl, jak wstrząsającym znakiem może być to, że przebaczysz komuś, kto cię zranił czy obraził. Jak wymowny może być znak życzliwości wobec kogoś, kto jest całkowicie ignorowany przez wszystkich albo przyjęcie pod swój dach kogoś, kogo wojna wygnała z domu. Albo znak, który czynisz po prostu przez to, że próbujesz praktykować czystość, pokorę, łagodność i wierność w swoich relacjach.
Gdy żyjesz na serio obecnością Jezusa w twoim sercu, stajesz się znakiem, który wskazuje na Niego, gdziekolwiek idziesz. Na początek możesz modlić się codziennie rano słowami św. Henryka Newmana: „Niech Twoja obecność prześwieca przeze mnie tak, aby każda dusza, którą spotykam, odczuła Twoją obecność w mojej duszy. Pozwól, by patrząc na mnie, nie widzieli już mnie, lecz jedynie Jezusa”.
Takie jest powołanie każdego chrześcijanina; w taki sposób uobecniamy królestwo Boże na ziemi. Jezus wypełnił to powołanie w Dwunastu i z radością wypełni je także w każdymz nas. „Panie przeniknij mnie Twoim światłem tak, abym promieniował nim na zewnątrz.”
Oz 10,1-3.7-8.12
Ps 105,2-7

▌Czwartek, 7 lipca
Mt 10,7-15
Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie
umarłych, oczyszczajcie trędowatych,
wypędzajcie złe duchy. (Mt 10,8)
Czy pamiętasz moment, w którym rodzice po raz pierwszy przekazali ci kierownicę
samochodu? Do tej pory byłeś pasażerem, ale teraz, po przejściu kursu i zdobyciu prawa jazdy, mogłeś już sam wyruszyć w drogę. Danie ci samochodu było przejawem zaufania, że będziesz jechać bezpiecznie, nie narażając na szwank ani siebie, ani pojazdu. A może lepiej pamiętasz chwilę, kiedy to ty odstąpiłeś przywilej kierowania swojemu dorosłemu dziecku, okazując mu w ten sposób zaufanie?
Można powiedzieć, że w dzisiejszej Ewangelii Jezus wysiada z samochodu i przekazuje kierownicę Apostołom. Jak wielkie ma do nich zaufanie! Czy byli gotowi? Jezus musiał być przekonany, że nadszedł już czas, by szli i dokonywali takich samych dzieł, jakie widzieli u Niego. Będą uczyli się w praktyce, tak jak my uczyliśmy się prowadzić samochód. Z pewnością też niejeden raz będą uczyć się na własnych błędach.
Jezus już od dawna formował Apostołów, kształtując ich myślenie i działanie. Nauczał ich i prowadził. Jego głos będzie rozbrzmiewał w ich sercach, gdy będą dokonywali znaków. Nie posłał więc ich samych. Podobnie do świeżo upieczonego kierowcy, który siadając za kierownicą ma jeszcze w uszach wskazówki instruktora, oni mieli w uszach słowa Jezusa – pamiętali, co do nich mówił i co czynił.
Czy nie tak samo Jezus postępuje z nami? Obdarza nas niewiarygodnym zaufaniem, posyłając nas, abyśmy czynili Jego dzieła! Powołuje nas do nauczania, do służby, do modlitwy za innych, do ewangelizacji – często w zaskakujących i trudnych sytuacjach. Nie zawsze czujemy się wystarczająco przygotowani i kompetentni. Ale podobnie jak Apostołowie, uczymy się w praktyce.
Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy wzięciem do rąk kierownicy rodzinnego auta, a powołaniem do głoszenia Dobrej Nowiny. Jezus nie pozostawia nas samych. Dał nam Ducha Świętego, który uzdalnia nas do słuchania Jego głosu, który nas naucza, prowadzi i pociesza.
Tak więc starając się służyć Panu, pamiętajmy o zaufaniu, jakim On nas obdarzył. Prośmy też Ducha Świętego, aby prowadził nas i kierował nami, gdy wypełniamy swoje powołanie. I my, jak Apostołowie, możemy być świadkami królestwa Bożego, które jest pośród nas.
„Panie Jezu, dziękuję Ci za zaufanie, którym mnie codziennie obdarzasz.”
Oz 11,1-4.8c-9
Ps 80,2-3.15-16

▌Piątek, 15 lipca
Mt 12,1-8
Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. (Mt 12,7)
Czy kiedykolwiek niepokoiłeś się o to, czy rzeczywiście zachowałeś post eucharystyczny przez całe sześćdziesiąt minut przed przyjęciem Komunii Świętej? Czy złapałeś się na tym, że wątpisz, czy osoba idąca przed tobą w procesji do ołtarza przyjmie Komunię godnie? Jeśli tak, Jezus przychodzi ci dziś z pomocą, cytując słowa proroka Ozeasza: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (Mt 12,7; Oz 6,6).
Co mówią nam prorok Ozeasz i Jezus? Czy to, że nie powinniśmy przejmować się tym, czy aby na pewno żyjemy – my sami albo ktoś inny – według przykazań i zasad wiary? Z pewnością nie. Jezus cenił sobie prawo Boże i sam go przestrzegał. Przede wszystkim jednak zależało Mu na tym, żeby pokazać nam, że każdy potrzebuje miłosierdzia. I powód, dla którego zachowujemy Boże nakazy, jest o wiele ważniejszy niż zabieganie o własną doskonałość. Jezus uczy nas koncentrować się przede wszystkim na tym, by samemu przyjmować Boże miłosierdzie, a następnie świadczyć je innym. Tego właśnie Bóg od nas oczekuje.
Aby więc okazywać innym miłosierdzie, musimy najpierw doświadczyć go sami. Pierwszym krokiem jest postawienie sobie pytania: „Czy ja przyjmuję Boże miłosierdzie?”. Nie sądź, że nie zasługujesz na nie. Jezus powiedział do św. Faustyny: „Im większy grzesznik, tym większe ma prawo do miłosierdzia Mego”. Nic nie jest w stanie odłączyć cię od miłosiernej miłości Boga – żaden grzech, żadna słabość, żaden brak wiary.
Kiedy więc zaczynasz być przesadnie krytyczny wobec siebie, przyjmij czułe zapewnienie Boga: Jesteś moim dzieckiem i Ja cię kocham. Kiedy osaczają cię troski, wsłuchaj się w Jego słowa: Jestem z tobą, cokolwiek się dzieje.
A potem przekazuj to innym! Zacznij od tych, których masz najbliżej – okaż miłosierdzie i współczucie współmałżonkowi, rodzicom, dzieciom, znajomym i współpracownikom. Głoś słowem i czynem, że miłosierdzie jest potężniejsze niż wszelkie nieporozumienia czy różnice zdań. Zakładaj u drugich najlepsze intencje, a nie najgorsze. Przeproś tę osobę, którą już dawno powinieneś przeprosić. „Zmarnuj” trochę czasu, by pobyć z kimś, kto potrzebuje towarzystwa. Przyjmij dziś Boże miłosierdzie, abyś mógł przekazywać je innym. „Jezu, pomóż mi ponad wszystko cenić sobie Twoje miłosierdzie.”
Iz 38,1-6.21-22.7-8
(Ps) Iz 38,10-12d.16

MAGAZYN

Ludzie, a nie projekty
Jak prowadzić głębokie rozmowy z dorosłymi dziećmi

Greg i Lisa Popcak są katolickimi terapeutami prowadzącymi własny program radiowy w Stanach Zjednoczonych. Od wielu lat pomagają rodzinom przezwyciężać problemy i przeszkody stojące na drodze do pełnej miłości. Poniższy artykuł jest fragmentem ich książki Having Meaningful (Sometimes Difficult) Conversations with Your Adult Sons & Daughters czyli: Prowadzenie głębokich (czasem trudnych) rozmów z dorosłymi synami i córkami.
W naszej pracy terapeutycznej zauważamy często, że rodzice małych dzieci postrzegają rodzicielstwo nie tyle jako budowanie relacji z dziećmi, ile jako zbiór strategii, które stosują, by sobie z nimi poradzić. Rodzice zakładają często, że – poza przypadkami zupełnego rozkładu życia rodzinnego – automatycznie zawsze będą mieli dobre relacje ze swoimi dziećmi. Często nie zdają sobie sprawy, a w jeszcze większym stopniu dotyczy to ich dzieci, że relacja rodzic – dziecko wymaga ciągłego rozwoju, pielęgnacji i umacniania. Ta relacja jest na tyle mocna, na ile wykazuje bliskość i otwartość. Jest to szczególnie ważne, gdy nasze dzieci osiągają wiek dorosły.
Ellen zadzwoniła do naszego programu, by poskarżyć się na swojego dwudziestoośmioletniego syna, Josiaha. Była sfrustrowana tym, że przestał chodzić do kościoła. Sądziła także, że jego styl życia – zwłaszcza relacje z kobietami – jest przeciwny wierze katolickiej, w której wychowywali go wraz z mężem.
Kiedy zapytaliśmy Ellen o jej relację z synem, odpowiedziała, że jej zdaniem poza wymienionymi sprawami ich kontakty układają się dobrze. Poprosiliśmy ją, żeby opisała, jak to wygląda w praktyce. Okazało się, że rozmawiają telefonicznie mniej więcej raz w tygodniu (zwykle z jej inicjatywy) i nie kłócą się, o ile ona nie porusza tych trudnych tematów. Widują się raz na około sześć tygodni, zwykle podczas uroczystości rodzinnych i wakacji. Ellen nie mogła zrozumieć, dlaczego Josiah zamykał się natychmiast, gdy próbowała porozmawiać z nim o jego stylu życia.

PROSTY WZÓR
Przeprowadziliśmy Ellen przez ki-lka scenariuszy, które pomogły jej zobaczyć, co powinna zmienić, jeśli chce prowadzić głębokie rozmowy z synem. Powiedzieliśmy jej przede wszystkim, że kiedy głębia zadawanych przez nas pytań jest większa niż głębia relacji, jaką mamy z dorosłymi dziećmi, napotykamy na opór. Jeśli natomiast głębia problemów, o których chcemy rozmawiać, jest mniejsza lub równa głębi naszej relacji z dorosłymi dziećmi, najprawdopodobniej okaże się, że będą gotowe się przed nami otworzyć. Dla osób o matematycznych umysłach można to przedstawić następująco:
GŁĘBIA PYTAŃ > GŁĘBIA RELACJI  OPÓR
ale GŁĘBIA PYTAŃ < lub = GŁĘBIA RELACJI  OTWARTOŚĆ
Dlatego praca nad relacją z dorosłymi dziećmi jest o wiele ważniejsza niż zastanawianie się nad tym, co mamy im powiedzieć. Zwykle jest to trudne do przyjęcia dla rodziców. Po pierwsze dlatego, że mają oni tendencję do zakładania z góry, że ich relacje z dorosłymi dziećmi są o wiele lepsze niż ma to miejsce w rzeczywistości, a po drugie dlatego, że zakładają, iż ich wysiłki wychowawcze liczą się o wiele bardziej niż ma to miejsce w rzeczywistości.
Jak każda inna relacja, także relacja z dorosłymi dziećmi wymaga pracy. Bez budowania relacji, osoba, która jest adresatem naszych wysiłków, może poczuć się tak, jakbyśmy traktowali ją jako projekt do wykonania, a nie widzieli w niej osoby.

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinions about the product (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 7 (347) 2022



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO LIPCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

W lipcowym numerze „Słowa wśród nas”, który nosi tytuł „Pan jest blisko złamanych na duchu”, koncentrujemy się na tym, w jaki sposób Bóg udziela nam swojej mocy w okresach próby i cierpienia. W artykułach głównych piszemy też o tym, jak możemy sobie radzić w trudnych sytuacjach opierając się na Panu, a jeden z nich to przejmujące świadectwo o trwaniu w wierze rodziców po śmierci córki tragicznie zmarłej z powodu przedawkowania heroiny.
W Magazynie kontynuujemy temat trwania przy Bogu. Artykuł „Wszystko będzie dobrze – Juliana z Norwich pomaga przetrwać trudności” pokazuje, jak aktualne jest przesłanie średniowiecznej Świętej. Ponadto świadectwo „Nigdy cię nie opuszczę” oraz inspirujący tekst o budowaniu relacji z dorosłymi dziećmi.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę. 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 23,10 zł
6 miesięcy – cena 46,20 zł
12 miesięcy – cena 84,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 250 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

 

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w ciągu 2 tygodni od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

 

REGULAMIN KRZYŻÓWKI miesięcznika „Słowo wśród nas”

I. POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Niniejszy regulamin, zwany dalej Regulaminem, określa ogólne zasady dotyczące krzyżówki, nazywanej dalej „Krzyżówką”, organizowanej przez PROMIC – Wydawnictwo Księży Marianów MIC, ul. Św. Bonifacego 9/1, 09-914 Warszawa, nazywane dalej Organizatorem, i publikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas”.
2. „Krzyżówkę” przygotowuje redakcja miesięcznika „Słowo wśród nas” i publikuje w tymże miesięczniku – w każdym numerze nową „Krzyżówkę”. Celem „Krzyżówki” jest upowszechnianie znajomości Biblii wśród czytelników miesięcznika.
3. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem 1.04.2022 r. i obowiązuje dla wszystkich następnych numerów miesięcznika z roku 2022, w których będą publikowane „Krzyżówki”.
4. Skrócone zasady, warunki uczestnictwa oraz czas trwania będą podane w każdym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
5. Organizator oświadcza, że „Krzyżówka” nie zawiera elementu hazardu, nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, ani żadną inną formą gry losowej przewidzianej w ustawie z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U. z 2009, Nr 201 poz. 1540 ze zm.).
6. Nad prawidłowym przebiegiem „Krzyżówki” czuwa Organizator, który powołuje Jury. W skład Jury wchodzą 3 osoby.
7. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za działanie poczty oraz problemy techniczne, powstałe w trakcie przesyłania rozwiązań „Krzyżówki” i wynikające z nich opóźnienia w nadejściu zgłoszeń.
8. Administratorem nadesłanych wraz z rozwiązaniem „Krzyżówki” danych osobowych jest Organizator.
II. UCZESTNICY
1. Udział w konkursie mogą brać osoby fizyczne, które ukończyły 18 lat i posiadają pełną zdolność do czynności prawnych, a także osoby małoletnie za zgodą rodziców lub opiekunów, jeśli wyślą w terminie na adres organizatora hasło stanowiące rozwiązanie „Krzyżówki” wraz z odpowiedzią na pytanie zamieszczane każdorazowo w miesięczniku obok diagramu krzyżówki.
2. Uczestnikami nie mogą być pracownicy, ani osoby pozostające w stosunku zlecenia z Organizatorem „Krzyżówki”.
3. Dane osobowe uzyskane od uczestników „Krzyżówki” zgodnie z postanowieniami niniejszego Regulaminu będą przechowywane w bazie danych administrowanej przez Organizatora i przetwarzane wyłącznie dla celów związanych z „Krzyżówką”. Każdy uczestnik ma prawo zmiany lub usunięcia swoich danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich niepodanie uniemożliwi wysłanie nagród laureatom.
III. ZASADY ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KRZYŻÓWCE
1. Udział w „Krzyżówce” oznacza zgodę uczestnika na warunki określone niniejszym Regulaminem.
2. Zgłoszenie udziału polega na: rozwiązaniu „Krzyżówki” opublikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas” (przy czym prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” polega na ułożeniu hasła tworzącego jej rozwiązanie) oraz udzieleniu pisemnej odpowiedzi na pytanie zamieszczone w miesięczniku wraz z diagramem krzyżówki. Hasło i odpowiedź na pytanie muszą zostać nadesłane pocztą w terminie podanym w miesięczniku na adres: Redakcja „Słowa wśród nas”, ul. Św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa lub e-mail na adres: sekretarzslowo@wydawnictwo.pl
Wraz z prawidłowym rozwiązaniem „Krzyżówki” należy przesłać swoje dane osobowe, tj.: imię i nazwisko oraz adres zamieszkania.
Termin przesłania prawidłowego rozwiązania „Krzyżówki” będzie każdorazowo opublikowany wraz z „Krzyżówką” w danym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
4. Osoba spełniająca powyższe postanowienia niniejszego Regulaminu staje się Uczestnikiem Krzyżówki.
IV. ZASADY WYŁONIENIA OSÓB, KTÓRE OTRZYMAJĄ NAGRODY
1. Pięć osób spośród Uczestników otrzyma książki wydawnictwa PROMIC. Będę to osoby, które nadeślą prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” i których odpowiedzi na zadane pytanie będą w ocenie jury najbardziej interesujące.
2. Ogłoszenie wyników „Krzyżówki” – podanie prawidłowego rozwiązania oraz imion, pierwszej litery nazwiska oraz miejscowości osób, które otrzymają książkę – nastąpi w kolejnym, aktualnie przygotowywanym numerze miesięcznika.
3. Książki Wydawnictwa PROMIC zostaną wysłane pocztą.
4. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za brak możliwości przekazania książek z przyczyn leżących po stronie Uczestnika, a w szczególności w przypadku: niepodania danych adresowych oraz podania błędnych, nieaktualnych lub niepełnych danych adresowych.
5. Nie przysługuje prawo zamiany książek na ich ekwiwalent pieniężny lub na inne nagrody rzeczowe.
V. POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Treść niniejszego Regulaminu dostępna jest w siedzibie Organizatora oraz na stronie www.wydawnictwo.pl
2. W sprawach nieuregulowanych niniejszym Regulaminem zastosowanie mają obowiązujące przepisy prawa.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Na świecie doznacie ucisku
Szukanie sensu w udrękach życia..................................................4

„Za pełną radość poczytujcie sobie…”
Wytrwanie w doświadczeniach.............................................10

Przylgnąć do Boga w cierpieniu
Bóg był z nami w żałobie
Jeff Smith.......................................................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 lipca................................................22

MAGAZYN

Wszystko będzie dobrze
Juliana z Norwich pomaga przetrwać trudności
Laura Loker.....................................................................50

Nigdy cię nie opuszczę
Moja droga z wiernym Bogiem
Louise Carson.....................................................................55

Ludzie, a nie projekty
Jak prowadzić głębokie rozmowy z dorosłymi dziećmi
Greg i Lisa Popcake.....................................................................59

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień......................................64

FRAGMENT KSIĄŻKI

List
W obecnym numerze „Słowa wśród nas” skoncentrujemy się na tym, w jaki sposób Pan udziela nam swojej mocy w okresach próby i cierpienia. Temat ten jest bliski mojemu sercu, ponieważ, jak niektórzy z was może już wiedzą, w przyszłym miesiącu mija piąta rocznica dnia, w którym moja żona Jeannie i ja straciliśmy naszą córkę, Kate, zmarłą w wyniku przedawkowania heroiny (piszemy o tym w naszym trzecim artykule). Chcę otworzyć przed wami moje serce i podzielić się tym, jak wyglądała w ciągu ostatnich kilku lat nasza droga wiary.
Jezus powiedział do nas: „Na świecie doznacie ucisku” (J 16,33) i powiedział to na serio. Przekonujemy się o tym częściej niż byśmy chcieli. Nasz Pan podczas swego ziemskiego życia zniósł wielkie cierpienia i pragnie nas umacniać, abyśmy i my mogli znieść nasze. Nie chce jednak, abyśmy znosili je zdani tylko na własną siłę charakteru i determinację, ale byśmy odnaleźli w sobie wewnętrzną moc, która pochodzi od Niego, a nawet pewnego rodzaju radość. Jestem zadziwiony, gdy czytam słowa św. Jakuba: „Za pełną radość poczytujcie sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia” (Jk 1,2), ale wiem, że to prawda.
Oczywiście cierpienie i strata nie są radosnymi doświadczeniami. A mimo to w Chrystusie, nawet w bólu i smutku, może towarzyszyć nam nadzieja, ponieważ uczymy się ufać, że to, czego doświadczamy, nie jest końcem historii. Jezus obiecuje nam, że przyjdzie dzień, kiedy otrze z naszych oczu wszelką łzę (Ap 21,4).
Nie wiem, jak przeżylibyśmy z Jeannie ostatnie pięć lat, gdyby nie wiara w Boga i ufność w obietnicę nieba. Nie tylko straciliśmy naszą córkę Kate, ale również kilka miesięcy później u naszego syna, Petera, zdiagnozowano nieuleczalnego raka czwartego stopnia. Jednak nawet płacząc z powodu choroby Petera i nieuchronnie zbliżającego się końca jego pobytu wśród nas, odnaleźliśmy nadzieję – i pomógł nam w tym sam Peter, który lubi nam przypominać: „Mamo i tato, przecież wierzymy w niebo i w dobroć Boga. Jestem gotów odejść do Pana”.
Wiem, że nie tylko naszą rodzinę dotknęło tak wielkie cierpienie. Wszyscy przeżywamy jakieś trudności, doświadczamy nieszczęść i strat. Jednak Bóg chce iść z nami w czasie smutku. Chce dawać nam nadzieję, gdy odczuwamy zagubienie i pustkę. Chce zapewniać, że jest z nami, gdy czujemy się osamotnieni. A przede wszystkim chce napełniać nas ufnością w obietnicę nieba, które czeka na nas i na naszych bliskich. Jestem przekonany, że Jeannie i ja ujrzymy ponownie Kate w ramionach miłosiernego Ojca!
Mamy prawo przeżywać smutek, a nawet rozpacz, i wylewać nasz ból przed Panem. Zarazem jednak starajmy się jak najmocniej trwać przy Nim i Jego obietnicach. On jest bliżej ciebie niż myślisz.
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith

ARTYKUŁ

Na świecie doznacie ucisku
Szukanie sensu w udrękach życia

Dlaczego cierpię? Albo co gorsza, dlaczego ktoś mi bliski musi tyle wycierpieć? Każdy z nas prawdopodobnie zadawał sobie te pytania przy tej czy innej okazji. Niestety, nie istnieje prosta odpowiedź na to, dlaczego Bóg – który, jak wiemy, jest dobry i wierny, i który stworzył nas z miłości – pozwala, abyśmy borykali się z losem, cierpieli i opłakiwali bliskich. Musimy uczciwie przyznać, że nie znamy do końca odpowiedzi na te pytania.
Nie jest to jednak jeszcze koniec historii. Z faktu, że Jezus wycierpiał okrutną śmierć, abyśmy mogli być zbawieni, możemy wnioskować, że cierpienie może mieć sens – Bóg w jakiś przedziwny sposób jest w stanie wyprowadzić z niego dobro. Przechodząc ciężkie chwile, możemy patrzeć na Jezusa ukrzyżowanego i ufać, że nie cierpimy sami ani na darmo, nawet jeżeli nie rozumiemy, dlaczego tak się dzieje.
W obecnym numerze chcemy zastanowić się nad tym, jak możemy radzić sobie w czasach prób, uciekając się do mocy Pana. Chcemy też zasugerować kilka strategii, które pomogą nam przetrwać ciężkie czasy. Żadne ludzkie życie nie jest wolne od prób – czy będą to problemy w pracy, kłopoty rodzinne, zdrowotne czy finansowe, strata najbliższych, wypadki czy klęski żywiołowe. Ponieważ jednak Jezus jest blisko nas, możemy wytrwać w godzinie próby, tak by oddać chwałę Panu i zaświadczyć o tym, że On w nas żyje.

CIERPIENIE W ŻYCIU UCZNIA
Istnieje w nas naturalna skłonność do unikania lub minimalizowania cierpienia w naszym życiu i w życiu naszych bliskich. Niestety, pragnienie beztroskiego, szczęśliwego życia może sprawić, że w nasze serca i umysły zakradnie się pewnego rodzaju „mentalność kontraktowa”, która podsuwa myśli w rodzaju: „Jak długo jestem dobrym chrześcijaninem, jak długo staram się uczciwie zachowywać przykazania, Bóg będzie błogosławił mojej rodzinie, a przynajmniej chronił nas od wszelkich nieszczęść”. Wystarczy jednak zajrzeć do Pisma Świętego, by przekonać się, że nie jest to pogląd biblijny – ani też nie jest to doświadczenie większości tych, którzy zdecydowali się iść za Panem!
Spójrzmy choćby na proroków, takich jak Mojżesz, Ezechiel, Ozeasz czy Jeremiasz. Wszyscy całym sercem pełnili wolę Bożą, a mimo to spotykały ich cierpienia. Także zmartwychwstanie Jezusa nie uchroniło pierwszych chrześcijan przed cierpieniem. Apostołowie cierpieli wiele. Na koniec wielu poniosło męczeństwo.
Nawet bez prześladowań czy męczeństwa, wszystkich uczniów Jezusa w drodze za Panem spotka jakiegoś rodzaju cierpienie. Sam Jezus ostrzegał: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Bycie uczniem wymaga stawiania potrzeb innych przed swoimi własnymi. Wymaga posłuszeństwa woli Pana każdego dnia. Mówiąc najkrócej, bycie uczniem Jezusa wymaga umierania dla siebie. Nic dziwnego, że czasami musimy się z samymi sobą zmagać, ale to właśnie pomaga nam wzrastać w świętości.

HISTORIA HIOBA
Co jednak myśleć o cierpieniu, które wydaje się zupełnie bezcelowe i bezsensowne? Jak poradzić sobie ze śmiercią ukochanej bliskiej osoby? Czemu choruje moje dziecko? Dlaczego zwolniono mnie z pracy, chociaż byłem dobrym pracownikiem i nie zrobiłem nic złego? W takich momentach możemy poczuć się jak starotestamentalny Hiob.
Hiob przez wiele lat cieszył się błogosławieństwem i prowadził szczęśliwe życie. Był zdrowy, zamożny, miał dużą, kochającą się rodzinę. Starał się prowadzić życie miłe Panu. Był „prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu” (Hi 1,8). Jednak szatan uznał, że jego bogobojność jest jedynie odpowiedzią na obfitość Bożego błogosławieństwa i Pan pozwolił mu poddać Hioba próbie. Czy jeśli Bóg cofnie swoje błogosławieństwo, Hiob w dalszym ciągu pozostanie Mu wierny?
Hiob stracił majątek, zdrowie, rodzinę i szacunek swoich przyjaciół (Hi 2,7). Nie mógł zrozumieć, dlaczego cierpi; wiedział, że jest niewinny. Przyjaciele próbowali znaleźć jakieś wyjaśnienia – czasami bardzo uproszczone – jego udręk. Jednak ich główna przyczyna wciąż wydawała się niejasna.
Podobnie dzieje się także w naszym życiu. Czasami, gdy przydarza nam się jakieś nieszczęście, sądzimy, że być może zgrzeszyliśmy lub uczyniliśmy coś, co nie podobało się Panu. Oczywiście zdarza się nam cierpieć z powodu własnych błędnych decyzji. Często jednak nasze próby nie wydają się mieć ani sensu, ani powodu. I to właśnie wtedy najbardziej potrzebujemy szukać obecności Pana.
Bywa to trudne i nawet Hiob nie zdobył się na to od razu. Kiedy jednak wreszcie zawołał z głębi swojego utrapienia, Pan mu się objawił. Ukazał się jako wszechmocny, wszechpotężny Bóg, który stworzył wszechświat i samego Hioba. Wskutek tego objawienia Hiob wreszcie nabrał nadziei.
Pan jest także i naszym Stwórcą. Wszelkie błogosławieństwo w całym naszym życiu pochodzi od Niego. On nie tylko cię stworzył, ale szedł wraz z tobą przez wszystkie szczęśliwe dni i idzie z tobą dalej przez burze twego życia. Być może nie potrafisz zrozumieć, dlaczego cierpisz. Możesz jednak trzymać się mocno tej prawdy, że twój Bóg jest dobry i wierny oraz że kocha cię w każdej chwili, nawet gdy ty wierny nie jesteś. Nawet nie rozumiejąc, dlaczego cierpisz, możesz mimo to wyznać wraz z Hiobem: „Dotąd Cię znałem ze słyszenia, teraz ujrzało Cię moje oko” (Hi 42,5).

 

MEDYTACJE

▌Piątek, 1 lipca
Am 8,4-6.9-12
Kiedyż minie nów księżyca? (Am 8,5)
Wszyscy bywamy niecierpliwi. Trudno nam na przykład przebrnąć przez ostatnie dni pracy przed rozpoczęciem urlopu, a borykając się z uciążliwym obowiązkiem, powtarzamy sobie: „Kiedy wreszcie to się skończy?”.
Taką właśnie postawę Izraelitów opisuje dzisiejsze pierwsze czytanie. Jednak ich „kiedyż minie?” dotyczyło święta nowiu księżyca, celebracji początku nowego miesiąca, kiedy wszyscy odkładali na bok swoje zajęcia, aby świętować wraz z rodziną.
Święto miało pomóc ludowi Bożemu w uświadomieniu sobie, że pierwsze miejsce należy się Bogu, w praktyce jednak ta przerwa w pracy, a zwłaszcza w handlu, była dla Izraelitów denerwująca. Widzieli w niej niewygodną przeszkodę w dążeniu do celu, jakim było zarabianie pieniędzy. W dodatku święto stanowiło ostry kontrast z nieuczciwością, której dopuszczało się wielu z nich.
Z pewnością takie świętowanie nie mogło być miłe Panu. Celebracja, która miała być dla ludu szkołą miłowania Boga i siebie nawzajem, stała się dla wielu jego członków tylko przykrym ciężarem.
Czy i my nie myślimy czasem podobnie? Wiemy, że Bóg nas kocha i chce, abyśmy Go miłowali i stawiali na pierwszym miejscu w swoim życiu, a także byśmy kochali się wzajemnie i troszczyli o siebie. Czasem jednak „obowiązki religijne”, które mają nam pomóc w spotkaniu z Bogiem i współbraćmi, stają się dla nas ciężarem. Stają się czymś, co należy „odbębnić”, aby zająć się tym, na co naprawdę mamy ochotę.
Przypomnij sobie, jak podczas Mszy świętej liczyłeś na to, że homilia będzie krótka lub niecierpliwiłeś się w czasie adoracji i nie mogłeś się doczekać, kiedy wreszcie pójdziesz do domu!
W takich sytuacjach spróbujmy uświadomić sobie, jak wielkim przywilejem i błogosławieństwem jest możliwość oddawania czci Bogu, jak bardzo On nas kocha i jak bardzo godzien jest uwielbienia. Przypomnijmy sobie, że podnoszenie serca do Pana jest także podniesieniem naszych ciężarów. A przede wszystkim pamiętajmy, że to Bóg daje nam szansę spotkania ze sobą. Takie spotkanie ma moc zmiękczyć nasze serca, a także pozwoli zupełnie inaczej spojrzeć na cały nasz dzień.
„Panie, dziękuję Ci za ten przywilej, jakim jest wielbienie Ciebie!”
Ps 119,2.10.20.30.40.131
Mt 9,9-13


▌Środa, 6 lipca
Mt 10,1-7
Tych to Dwunastu wysłał Jezus.(Mt 10,5)
Czy zastanawiałeś się kiedyś, co ma wspólnego doświadczenie Dwunastu z naszym dzisiejszym życiem? Czy wychodzimy na ulice i wołamy: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”? Czy świadczymy o tym królestwie uzdrawiając chorych, wskrzeszając umarłych i wyrzucając złe duchy? Jest to oczywiście możliwe. Bóg może działać cuda przez nasze ręce i czasami rzeczywiście to czyni. Ale ogólnie rzecz biorąc, nie jest to naszym codziennym doświadczeniem.
Jeśli porównywanie tego, co robisz z wielkimi dziełami dokonywanymi przez Apostołów przyprawia cię o zniechęcenie, nie zapominaj o tym, co było głównym przesłaniem Jezusa. Znaki czynione przez uczniów nie były celem samym w sobie. Miały one wskazywać ludziom obecność królestwa Bożego na ziemi. Miały kierować ich ku samemu Jezusowi, który jest władcą tego królestwa.
Uzdrowienia fizyczne, egzorcyzmy i tym podobne znaki mają miejsce także i dziś, a czasami dzieją się przez nasze ręce! Ale nie są one jedynymi znakami obecności Boga na ziemi. Istnieje wiele innych sposobów, by ukazywać miłość, radość i pokój Jego królestwa ludziom, których mamy wokół siebie.
Oczywiście, dobrze jest modlić się o uzdrowienie dziecka czy uwolnienie przyjaciela od grzesznego nałogu. Bądź jednak również otwarty na to, że Pan może uczynić cię znakiem swego królestwa w zupełnie inny sposób. Pomyśl na przykład, jak wielki wpływ na innych może mieć twoja wiara. Pomyśl, jak wstrząsającym znakiem może być to, że przebaczysz komuś, kto cię zranił czy obraził. Jak wymowny może być znak życzliwości wobec kogoś, kto jest całkowicie ignorowany przez wszystkich albo przyjęcie pod swój dach kogoś, kogo wojna wygnała z domu. Albo znak, który czynisz po prostu przez to, że próbujesz praktykować czystość, pokorę, łagodność i wierność w swoich relacjach.
Gdy żyjesz na serio obecnością Jezusa w twoim sercu, stajesz się znakiem, który wskazuje na Niego, gdziekolwiek idziesz. Na początek możesz modlić się codziennie rano słowami św. Henryka Newmana: „Niech Twoja obecność prześwieca przeze mnie tak, aby każda dusza, którą spotykam, odczuła Twoją obecność w mojej duszy. Pozwól, by patrząc na mnie, nie widzieli już mnie, lecz jedynie Jezusa”.
Takie jest powołanie każdego chrześcijanina; w taki sposób uobecniamy królestwo Boże na ziemi. Jezus wypełnił to powołanie w Dwunastu i z radością wypełni je także w każdymz nas. „Panie przeniknij mnie Twoim światłem tak, abym promieniował nim na zewnątrz.”
Oz 10,1-3.7-8.12
Ps 105,2-7

▌Czwartek, 7 lipca
Mt 10,7-15
Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie
umarłych, oczyszczajcie trędowatych,
wypędzajcie złe duchy. (Mt 10,8)
Czy pamiętasz moment, w którym rodzice po raz pierwszy przekazali ci kierownicę
samochodu? Do tej pory byłeś pasażerem, ale teraz, po przejściu kursu i zdobyciu prawa jazdy, mogłeś już sam wyruszyć w drogę. Danie ci samochodu było przejawem zaufania, że będziesz jechać bezpiecznie, nie narażając na szwank ani siebie, ani pojazdu. A może lepiej pamiętasz chwilę, kiedy to ty odstąpiłeś przywilej kierowania swojemu dorosłemu dziecku, okazując mu w ten sposób zaufanie?
Można powiedzieć, że w dzisiejszej Ewangelii Jezus wysiada z samochodu i przekazuje kierownicę Apostołom. Jak wielkie ma do nich zaufanie! Czy byli gotowi? Jezus musiał być przekonany, że nadszedł już czas, by szli i dokonywali takich samych dzieł, jakie widzieli u Niego. Będą uczyli się w praktyce, tak jak my uczyliśmy się prowadzić samochód. Z pewnością też niejeden raz będą uczyć się na własnych błędach.
Jezus już od dawna formował Apostołów, kształtując ich myślenie i działanie. Nauczał ich i prowadził. Jego głos będzie rozbrzmiewał w ich sercach, gdy będą dokonywali znaków. Nie posłał więc ich samych. Podobnie do świeżo upieczonego kierowcy, który siadając za kierownicą ma jeszcze w uszach wskazówki instruktora, oni mieli w uszach słowa Jezusa – pamiętali, co do nich mówił i co czynił.
Czy nie tak samo Jezus postępuje z nami? Obdarza nas niewiarygodnym zaufaniem, posyłając nas, abyśmy czynili Jego dzieła! Powołuje nas do nauczania, do służby, do modlitwy za innych, do ewangelizacji – często w zaskakujących i trudnych sytuacjach. Nie zawsze czujemy się wystarczająco przygotowani i kompetentni. Ale podobnie jak Apostołowie, uczymy się w praktyce.
Istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy wzięciem do rąk kierownicy rodzinnego auta, a powołaniem do głoszenia Dobrej Nowiny. Jezus nie pozostawia nas samych. Dał nam Ducha Świętego, który uzdalnia nas do słuchania Jego głosu, który nas naucza, prowadzi i pociesza.
Tak więc starając się służyć Panu, pamiętajmy o zaufaniu, jakim On nas obdarzył. Prośmy też Ducha Świętego, aby prowadził nas i kierował nami, gdy wypełniamy swoje powołanie. I my, jak Apostołowie, możemy być świadkami królestwa Bożego, które jest pośród nas.
„Panie Jezu, dziękuję Ci za zaufanie, którym mnie codziennie obdarzasz.”
Oz 11,1-4.8c-9
Ps 80,2-3.15-16

▌Piątek, 15 lipca
Mt 12,1-8
Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. (Mt 12,7)
Czy kiedykolwiek niepokoiłeś się o to, czy rzeczywiście zachowałeś post eucharystyczny przez całe sześćdziesiąt minut przed przyjęciem Komunii Świętej? Czy złapałeś się na tym, że wątpisz, czy osoba idąca przed tobą w procesji do ołtarza przyjmie Komunię godnie? Jeśli tak, Jezus przychodzi ci dziś z pomocą, cytując słowa proroka Ozeasza: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary” (Mt 12,7; Oz 6,6).
Co mówią nam prorok Ozeasz i Jezus? Czy to, że nie powinniśmy przejmować się tym, czy aby na pewno żyjemy – my sami albo ktoś inny – według przykazań i zasad wiary? Z pewnością nie. Jezus cenił sobie prawo Boże i sam go przestrzegał. Przede wszystkim jednak zależało Mu na tym, żeby pokazać nam, że każdy potrzebuje miłosierdzia. I powód, dla którego zachowujemy Boże nakazy, jest o wiele ważniejszy niż zabieganie o własną doskonałość. Jezus uczy nas koncentrować się przede wszystkim na tym, by samemu przyjmować Boże miłosierdzie, a następnie świadczyć je innym. Tego właśnie Bóg od nas oczekuje.
Aby więc okazywać innym miłosierdzie, musimy najpierw doświadczyć go sami. Pierwszym krokiem jest postawienie sobie pytania: „Czy ja przyjmuję Boże miłosierdzie?”. Nie sądź, że nie zasługujesz na nie. Jezus powiedział do św. Faustyny: „Im większy grzesznik, tym większe ma prawo do miłosierdzia Mego”. Nic nie jest w stanie odłączyć cię od miłosiernej miłości Boga – żaden grzech, żadna słabość, żaden brak wiary.
Kiedy więc zaczynasz być przesadnie krytyczny wobec siebie, przyjmij czułe zapewnienie Boga: Jesteś moim dzieckiem i Ja cię kocham. Kiedy osaczają cię troski, wsłuchaj się w Jego słowa: Jestem z tobą, cokolwiek się dzieje.
A potem przekazuj to innym! Zacznij od tych, których masz najbliżej – okaż miłosierdzie i współczucie współmałżonkowi, rodzicom, dzieciom, znajomym i współpracownikom. Głoś słowem i czynem, że miłosierdzie jest potężniejsze niż wszelkie nieporozumienia czy różnice zdań. Zakładaj u drugich najlepsze intencje, a nie najgorsze. Przeproś tę osobę, którą już dawno powinieneś przeprosić. „Zmarnuj” trochę czasu, by pobyć z kimś, kto potrzebuje towarzystwa. Przyjmij dziś Boże miłosierdzie, abyś mógł przekazywać je innym. „Jezu, pomóż mi ponad wszystko cenić sobie Twoje miłosierdzie.”
Iz 38,1-6.21-22.7-8
(Ps) Iz 38,10-12d.16

MAGAZYN

Ludzie, a nie projekty
Jak prowadzić głębokie rozmowy z dorosłymi dziećmi

Greg i Lisa Popcak są katolickimi terapeutami prowadzącymi własny program radiowy w Stanach Zjednoczonych. Od wielu lat pomagają rodzinom przezwyciężać problemy i przeszkody stojące na drodze do pełnej miłości. Poniższy artykuł jest fragmentem ich książki Having Meaningful (Sometimes Difficult) Conversations with Your Adult Sons & Daughters czyli: Prowadzenie głębokich (czasem trudnych) rozmów z dorosłymi synami i córkami.
W naszej pracy terapeutycznej zauważamy często, że rodzice małych dzieci postrzegają rodzicielstwo nie tyle jako budowanie relacji z dziećmi, ile jako zbiór strategii, które stosują, by sobie z nimi poradzić. Rodzice zakładają często, że – poza przypadkami zupełnego rozkładu życia rodzinnego – automatycznie zawsze będą mieli dobre relacje ze swoimi dziećmi. Często nie zdają sobie sprawy, a w jeszcze większym stopniu dotyczy to ich dzieci, że relacja rodzic – dziecko wymaga ciągłego rozwoju, pielęgnacji i umacniania. Ta relacja jest na tyle mocna, na ile wykazuje bliskość i otwartość. Jest to szczególnie ważne, gdy nasze dzieci osiągają wiek dorosły.
Ellen zadzwoniła do naszego programu, by poskarżyć się na swojego dwudziestoośmioletniego syna, Josiaha. Była sfrustrowana tym, że przestał chodzić do kościoła. Sądziła także, że jego styl życia – zwłaszcza relacje z kobietami – jest przeciwny wierze katolickiej, w której wychowywali go wraz z mężem.
Kiedy zapytaliśmy Ellen o jej relację z synem, odpowiedziała, że jej zdaniem poza wymienionymi sprawami ich kontakty układają się dobrze. Poprosiliśmy ją, żeby opisała, jak to wygląda w praktyce. Okazało się, że rozmawiają telefonicznie mniej więcej raz w tygodniu (zwykle z jej inicjatywy) i nie kłócą się, o ile ona nie porusza tych trudnych tematów. Widują się raz na około sześć tygodni, zwykle podczas uroczystości rodzinnych i wakacji. Ellen nie mogła zrozumieć, dlaczego Josiah zamykał się natychmiast, gdy próbowała porozmawiać z nim o jego stylu życia.

PROSTY WZÓR
Przeprowadziliśmy Ellen przez ki-lka scenariuszy, które pomogły jej zobaczyć, co powinna zmienić, jeśli chce prowadzić głębokie rozmowy z synem. Powiedzieliśmy jej przede wszystkim, że kiedy głębia zadawanych przez nas pytań jest większa niż głębia relacji, jaką mamy z dorosłymi dziećmi, napotykamy na opór. Jeśli natomiast głębia problemów, o których chcemy rozmawiać, jest mniejsza lub równa głębi naszej relacji z dorosłymi dziećmi, najprawdopodobniej okaże się, że będą gotowe się przed nami otworzyć. Dla osób o matematycznych umysłach można to przedstawić następująco:
GŁĘBIA PYTAŃ > GŁĘBIA RELACJI  OPÓR
ale GŁĘBIA PYTAŃ < lub = GŁĘBIA RELACJI  OTWARTOŚĆ
Dlatego praca nad relacją z dorosłymi dziećmi jest o wiele ważniejsza niż zastanawianie się nad tym, co mamy im powiedzieć. Zwykle jest to trudne do przyjęcia dla rodziców. Po pierwsze dlatego, że mają oni tendencję do zakładania z góry, że ich relacje z dorosłymi dziećmi są o wiele lepsze niż ma to miejsce w rzeczywistości, a po drugie dlatego, że zakładają, iż ich wysiłki wychowawcze liczą się o wiele bardziej niż ma to miejsce w rzeczywistości.
Jak każda inna relacja, także relacja z dorosłymi dziećmi wymaga pracy. Bez budowania relacji, osoba, która jest adresatem naszych wysiłków, może poczuć się tak, jakbyśmy traktowali ją jako projekt do wykonania, a nie widzieli w niej osoby.

Sklep internetowy Shoper.pl