Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 5 (345) 2022
Słowo wśród nas Nr 5 (345) 2022
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MAJOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Majowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Pan jest moim pasterzem”. Tak brzmią pierwsze słowa Psalmu 23, a artykuły główne majowego numeru poświęcone są rozważaniu tego psalmu i temu, co znaczy dla każdego z nas osobiście fakt, że Bóg chce być naszym pasterzem.
Magazyn otwiera „Przesłanie z Ukrainy” – emocjonalny List do braci Polaków nadesłany przez Irinę Wołowitską z Charkowa. Irina redaguje ukraińską wersję naszego pisma „Słowo wśród nas”, mamy z nią stały kontakt. Następny tekst to bardzo interesujące i niezwykle aktualne świadectwo naszej tłumaczki Miry Majdan „Przestań się lękać – Moje spotkanie z Apokalipsą”. Ponadto świadectwo „Brakujący element” o stopniowym zbliżaniu się do Boga i pogłębianiu wiary.
W numerze ponadto jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, krzyżówkę oraz Kalendarz liturgiczny.

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.

 

Od 28.04.2022 r. obowiązują nowe ceny prenumeraty "Słowa wśród nas". Zobacz na stronie http://wydawnictwo.pl/prenumerata-czasopisma-religijnego-slowo-wsrod-nas


3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 240 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

 

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w ciągu 2 tygodni od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

 

REGULAMIN KRZYŻÓWKI miesięcznika „Słowo wśród nas”
(obowiązujący od numeru 4/2022)
I. POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Niniejszy regulamin, zwany dalej Regulaminem, określa ogólne zasady dotyczące krzyżówki, nazywanej dalej „Krzyżówką”, organizowanej przez PROMIC – Wydawnictwo Księży Marianów MIC, ul. Św. Bonifacego 9/1, 09-914 Warszawa, nazywane dalej Organizatorem, i publikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas”.
2. „Krzyżówkę” przygotowuje redakcja miesięcznika „Słowo wśród nas” i publikuje w tymże miesięczniku – w każdym numerze nową „Krzyżówkę”. Celem „Krzyżówki” jest upowszechnianie znajomości Biblii wśród czytelników miesięcznika.
3. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem 1.04.2022 r. i obowiązuje dla wszystkich następnych numerów miesięcznika z roku 2022, w których będą publikowane „Krzyżówki”.
4. Skrócone zasady, warunki uczestnictwa oraz czas trwania będą podane w każdym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
5. Organizator oświadcza, że „Krzyżówka” nie zawiera elementu hazardu, nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, ani żadną inną formą gry losowej przewidzianej w ustawie z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U. z 2009, Nr 201 poz. 1540 ze zm.).
6. Nad prawidłowym przebiegiem „Krzyżówki” czuwa Organizator, który powołuje Jury. W skład Jury wchodzą 3 osoby.
7. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za działanie poczty oraz problemy techniczne, powstałe w trakcie przesyłania rozwiązań „Krzyżówki” i wynikające z nich opóźnienia w nadejściu zgłoszeń.
8. Administratorem nadesłanych wraz z rozwiązaniem „Krzyżówki” danych osobowych jest Organizator.
II. UCZESTNICY
1. Udział w konkursie mogą brać osoby fizyczne, które ukończyły 18 lat i posiadają pełną zdolność do czynności prawnych, a także osoby małoletnie za zgodą rodziców lub opiekunów, jeśli wyślą w terminie na adres organizatora hasło stanowiące rozwiązanie „Krzyżówki” wraz z odpowiedzią na pytanie zamieszczane każdorazowo w miesięczniku obok diagramu krzyżówki.
2. Uczestnikami nie mogą być pracownicy, ani osoby pozostające w stosunku zlecenia z Organizatorem „Krzyżówki”.
3. Dane osobowe uzyskane od uczestników „Krzyżówki” zgodnie z postanowieniami niniejszego Regulaminu będą przechowywane w bazie danych administrowanej przez Organizatora i przetwarzane wyłącznie dla celów związanych z „Krzyżówką”. Każdy uczestnik ma prawo zmiany lub usunięcia swoich danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich niepodanie uniemożliwi wysłanie nagród laureatom.
III. ZASADY ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KRZYŻÓWCE
1. Udział w „Krzyżówce” oznacza zgodę uczestnika na warunki określone niniejszym Regulaminem.
2. Zgłoszenie udziału polega na: rozwiązaniu „Krzyżówki” opublikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas” (przy czym prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” polega na ułożeniu hasła tworzącego jej rozwiązanie) oraz udzieleniu pisemnej odpowiedzi na pytanie zamieszczone w miesięczniku wraz z diagramem krzyżówki. Hasło i odpowiedź na pytanie muszą zostać nadesłane pocztą w terminie podanym w miesięczniku na adres: Redakcja „Słowa wśród nas”, ul. Św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa lub e-mail na adres: sekretarzslowo@wydawnictwo.pl
Wraz z prawidłowym rozwiązaniem „Krzyżówki” należy przesłać swoje dane osobowe, tj.: imię i nazwisko oraz adres zamieszkania.
Termin przesłania prawidłowego rozwiązania „Krzyżówki” będzie każdorazowo opublikowany wraz z „Krzyżówką” w danym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
4. Osoba spełniająca powyższe postanowienia niniejszego Regulaminu staje się Uczestnikiem Krzyżówki.
IV. ZASADY WYŁONIENIA OSÓB, KTÓRE OTRZYMAJĄ NAGRODY
1. Pięć osób spośród Uczestników otrzyma książki wydawnictwa PROMIC. Będę to osoby, które nadeślą prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” i których odpowiedzi na zadane pytanie będą w ocenie jury najbardziej interesujące.
2. Ogłoszenie wyników „Krzyżówki” – podanie prawidłowego rozwiązania oraz imion, pierwszej litery nazwiska oraz miejscowości osób, które otrzymają książkę – nastąpi w kolejnym, aktualnie przygotowywanym numerze miesięcznika.
3. Książki Wydawnictwa PROMIC zostaną wysłane pocztą.
4. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za brak możliwości przekazania książek z przyczyn leżących po stronie Uczestnika, a w szczególności w przypadku: niepodania danych adresowych oraz podania błędnych, nieaktualnych lub niepełnych danych adresowych.
5. Nie przysługuje prawo zamiany książek na ich ekwiwalent pieniężny lub na inne nagrody rzeczowe.
V. POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Treść niniejszego Regulaminu dostępna jest w siedzibie Organizatora oraz na stronie www.wydawnictwo.pl
2. W sprawach nieuregulowanych niniejszym Regulaminem zastosowanie mają obowiązujące przepisy prawa.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Dobry Pasterz
„Znam owce moje, a moje Mnie znają”....................... 4

Pan jest pasterzem moim
Refleksja nad Psalmem 23....................... 10

Pan mówi do nas
Jak rozpoznać głos Dobrego Pasterza?.......................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 maja....................... 22

MAGAZYN

Przesłanie z Ukrainy
Irina Wołowitska....................................................... 51

Przestań się lękać
Moje spotkania z Apokalipsą
Mira Majdan....................... 54

Brakujący element
Jezus szukał mnie, choć tego nie wiedziałem
Gary Zimak....................... 60

Krzyżówka................................................................. 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

LIST

Drodzy Bracia i Siostry!

Jak wielkim darem jest dla nas Pismo Święte! To osobisty list napisany do nas przez samego Boga! Czasami, gdy czytam jakiś fragment ze Starego Testamentu, nachodzi mnie myśl: Jezus czytał te same słowa! Właściwie nie ma w tym nic dziwnego – przecież od dzieciństwa jako pobożny Żyd Jezus codziennie modlił się tekstami Biblii Hebrajskiej – a jedną z najpiękniejszych ksiąg biblijnych jest Księga Psalmów. Z Ewangelii wynika, że tę właśnie księgę Jezus cytował najczęściej – co najmniej szesnaście razy! A dziś, dwa tysiące lat później, te same fragmenty, które kiedyś przemawiały do Niego, poruszają także nas i przekonują, że Bóg nieustannie z tą samą troską i miłością spogląda na ludzi, pragnąc zbawienia każdego z nas.
W trwającym wciąż Okresie Wielkanocnym, którego czwarta niedziela została nazwana Niedzielą Dobrego Pasterza, chcemy skupić się na Psalmie 23, szczególnie umiłowanym zarówno przez Żydów, jak i przez chrześcijan. Jego pierwsze słowa brzmią: „Pan jest moim pasterzem”. Jezus wielokrotnie odnosił je do siebie, mówiąc: „Ja jestem dobrym Pasterzem”. Zastanówmy się, co to dla nas znaczy. Wyobraźmy Go sobie, jak modli się Psalmem 23 i jak rozważa inne fragmenty Pisma mówiące o Bogu jako o pasterzu swego ludu (Iz 40,9-11; Jr 23,1-8; Ez 34,11-15). Zobaczmy Go wsłuchanego w głos Ojca, który wzywa, by stał się dobrym Pasterzem, oddającym życie za nas, Jego owce (J 10,11).
Bóg przemawiał do Niego tak samo, jak pragnie przemawiać do każdego z nas. Dlatego bardzo istotne jest, by uświadomić sobie, jak ważna w naszej relacji z Bogiem jest codzienna modlitwa. Bez niej nie usłyszymy głosu Boga, nie pojmiemy Jego działania, nie zrozumiemy nawet samych siebie. To prawda, że czasami na modlitwie absorbują nas rozbiegane myśli. Nasze zmartwienia, obowiązki, plany, troska o najbliższych – wszystko to osacza nas, zabierając czas, który chcieliśmy poświęcić Panu. W pewnym sensie jest to zrozumiałe, zwłaszcza gdy przeżywamy jakieś szczególne trudności. Najważniejsze jest jednak, by się tym nie zrażać, by trwać na modlitwie bez względu na rozproszenia, trwać przy słowie Bożym z wiarą, że Pan Jezus, Dobry Pasterz, zawsze jest przy swoich owcach i troszczy się o nie.
Owce rozpoznają głos swojego pasterza. Podążając za nim, zaczynają rozumieć jego polecenia. To samo może stać się z tobą i ze mną. Podczas codziennej modlitwy uczymy się wsłuchiwać w głos Jezusa w głębi naszych serc, aby Jego słowa: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną” (J 10,27) coraz bardziej stawały się naszą rzeczywistością. Gdy pośród wielu głosów zaczynasz rozpoznawać głos Dobrego Pasterza, On, który zna każde poruszenie twojego serca, zawoła cię po imieniu, przekona o swej bliskości, o swej trosce i pragnieniu, aby cię obdarować obfitością życia. Może ci powie: „Znam cię, moje dziecko, i ty Mnie znasz
(zob. J 10,14). Codziennie jestem blisko ciebie. Jestem twoim Dobrym Pasterzem. Obiecuję chronić cię od Złego. Bądź blisko Mnie. Słuchaj mego głosu. Poprowadzę cię po właściwych ścieżkach (zob. Ps 23,3). Nigdy cię nie opuszczę”.
Bracia i siostry, w tym wielkanocnym czasie wsłuchujmy się w głos Pana codziennie, bo On codziennie chce nam powiedzieć coś nowego.
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


ARTYKUŁ

Dobry Pasterz
„Znam owce moje, a moje Mnie znają”
Wszyscy znamy obrazy, witraże czy figury przedstawiające Jezusa z laską pasterską w ręku, niosącego z miłością jagnię. Warto wiedzieć, że wyobrażenie Dobrego Pasterza – mężczyzny z owieczką na ramionach – to w ikonografii chrześcijańskiej jedno z najstarszych przedstawień Jezusa Chrystusa. Takie malowidła pochodzące
z pierwszych wieków chrześcijaństwa odnaleziono w rzymskich katakumbach, znane są także mozaiki, reliefy na sarkofagach i rzeźby. Najwyraźniej takie ukazanie Jezusa było bardzo ważne i bliskie pierwszym Jego wyznawcom.
Jest to obraz bliski także naszym sercom. Jezus nazwał siebie Dobrym Pasterzem, a my z łatwością możemy zidentyfikować się z bezbronnym, zagubionym jagnięciem, które On odnalazł i uratował. Te nieco sielankowe wizerunki poruszają nas być może również dlatego, że stanowią uderzający kontrast z zawrotnym tempem życia w dzisiejszym świecie i z aż nadto często „wilczymi” relacjami.
Jednak ewangeliczny tytuł Jezusa jako Dobrego Pasterza to coś więcej niż piękne wizerunki. Wyraża to, kim jest Jezus i do jakiej relacji ze sobą nas zaprasza. W Okresie Wielkanocnym, kiedy obchodzimy Niedzielę Dobrego Pasterza, pragniemy głębiej zastanowić się nad tym, co oznacza objawienie się Jezusa jako naszego Pasterza. Chcemy lepiej pojąć Jego gorące pragnienie, aby prowadzić nas, tak jak pasterz prowadzi owce.

Bóg Ojciec jako Pasterz
Fakt, że prorocy starożytnego Izraela mówili o Bogu jako o Pasterzu, nie jest niczym zaskakującym. Izraelici przez długie wieki byli narodem pasterskim, a nawet gdy osiedli w Ziemi Obiecanej
i z pasterzy przekształcili się w rolników, nadal hodowali zwierzęta i dobrze znali obyczaje pasterskie. Oczywista dla nich była stała obecność pasterza przy trzodzie, której strzegł i o którą się troszczył. Do pasterskiej tradycji odwołał się też prorok Izajasz, aby ukazać,
w jaki sposób Bóg troszczy się o swój lud:
„Podobnie jak pasterz pasie On
swą trzodę,
gromadzi ją swoim ramieniem,
jagnięta nosi na swej piersi,
owce karmiące prowadzi łagodnie” (Iz 40,11).
Boża miłość i czuła troska o trzodę stanowiła ostry kontrast z postawą wielu innych „pasterzy” Izraela – królów i przywódców religijnych, którzy niekiedy nadużywali swojej władzy, wykorzystując ją dla własnych korzyści. Tak pisał o tym prorok Ezechiel: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!” (Ez 34,2). Jednocześnie przekazał obietnicę Boga, iż On sam zajmie miejsce owych złych pasterzy: „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku (…). Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał” (Ez 34,15-16).
Tę obietnicę po wielu wiekach Bóg wypełnił w Osobie swego umiłowanego Syna. Ojciec, jak zapowiadał prorok Jeremiasz, w miejsce niedbałych pasterzy „wzbudzi Dawidowi Odrośl sprawiedliwą” (por. Jr 23,5). Jezus, Syn Dawida, poprowadzi lud w imieniu Ojca, szukając zagubionych, uzdrawiając chore i sprowadzając wszystkie zabłąkane owce z powrotem do swojej owczarni.

My jako owce
Aby w pełni zrozumieć posłannictwo Jezusa jako Dobrego Pasterza, spróbujmy przyjrzeć się owcom, o których mowa w Ewangeliach. Nie słyną one z inteligencji, jak choćby delfiny, nie są przebiegłe, jak choćby lisy. Lubią trzymać się w stadzie. Mają skłonność do instynktownego podążania za innymi. Same nie potrafią znaleźć dobrego pastwiska ani źródeł wody. Nie obronią się przed drapieżnikami. Pozbawione pasterza łatwo mogą zabłądzić i zginąć, jednak całkiem często zdarza się, że oddalają się od stada i schodzą na manowce.
Czy to nie dziwne, że Jezus przyrównuje nas właśnie do tych stworzeń? Przecież jesteśmy rozumniejsi od owiec, choć nie zawsze aż tak, jak zdarza nam się myśleć! Uważamy się za samowystarczalnych i sądzimy, że uda nam się odnieść sukces o własnych siłach. Potrafimy podjąć duży wysiłek, aby osiągać wyznaczone sobie cele czy zrealizować własne pożądania. Mamy nieprzepartą skłonność do zaspokajania swoich pragnień i głodów w rzeczach tego świata, pomimo że nigdy do końca nas nie nasycają. To prawda, że czasami gonimy za wizjami, które nas niszczą i nie zawsze zdajemy sobie sprawę ze zła wokół nas, a nawet jeśli je dostrzegamy, często nie mamy siły, a także i woli, aby się przed nim obronić. I ostatecznie, tak jak owce w owczym pędzie, rozpraszamy się i gubimy w sprawach i rzeczach tego świata i już nie zadajemy sobie tego podstawowego pytania: kim jestem i po co żyję?
Potrzebujemy bardzo pasterza, potrzebujemy prowadzenia i opieki Boga, nawet jeśli nie zawsze sobie to uświadamiamy. O ile jednak instynkt owcy podpowiada jej, że bliskość pasterza jest gwarancją jej przetrwania, i nie „dyskutuje” z tym, o tyle z nami jest o wiele trudniej. Nasz rozum, nieoświecony najwyższą Prawdą, nie wątpi w swoją sprawczość, wszechwiedzę, rację, a podaje w wątpliwość swą ograniczoność, niezdolność do przekraczania własnych egoizmów i potrzebę oparcia się na Kimś większym, kto wie lepiej i kocha bardziej. Nasza zaś wolna wola, aż nadto zniewolona różnymi pożądaniami, nie chce nikogo słuchać ani komukolwiek się podporządkowywać. Dopóki nie poczujemy się bezradnymi owcami, nie będziemy dostrzegać potrzeby pasterza. Dopóki nie zgodzimy się, by Jezus nas prowadził, nie stanie się On naszym Dobrym Pasterzem. Aby mógł rzeczywiście nas prowadzić, potrzebuje naszego pozwolenia. I nie chodzi tu o jednorazowe „tak”, ale o nieustanny proces nawracania się;
o świadomą, osobistą decyzję pójścia za Dobrym Pasterzem, a następnie codzienne potwierdzanie swojego „tak”, niezależnie od tego, dokąd Pasterz chce nas prowadzić.

MEDYTACJE

▌Niedziela, 1 maja
J 21,1-19
Rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz”. (J 21,17)
Czy wiesz, że szybki witraży zawdzięczają swoje kolory… zanieczyszczeniom? Rzemieślnik dodaje do czystego szkła na przykład sole różnych metali, otrzymując w ten sposób mocne, głębokie kolory. Barwne witraże cieszą nasze oczy zawsze, kiedy na nie patrzymy, ale ich wspaniałość ukazuje się w całej krasie dopiero wtedy, gdy prześwieca przez nie słońce i ożywia kolory swym blaskiem.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam niezwykły dialog, jaki nawiązał się pomiędzy zmartwychwstałym Jezusem i Piotrem nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego. Apostoł prawdopodobnie nie czuł się zbyt komfortowo podczas tej rozmowy. Możemy wyobrazić sobie jego konsternację, gdy Jezus zapytał go: „Czy miłujesz Mnie?”, i to aż trzy razy. Uwadze Piotra nie mógł ujść związek pomiędzy jego własnym potrójnym zaparciem się Mistrza, a tym potrójnym pytaniem Jezusa
o jego miłość. Jego słabość i upadek zostały obnażone, wystawione na widok. Stało się tak, jakby na Piotra
i jego „zanieczyszczenia” padł blask reflektorów. Mógł jedynie odpowiedzieć: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21,17), chcę być z Tobą, pomimo, że wiesz, jak bardzo moja miłość jest zawodna.
To szczere wyznanie Piotra Jezus przyjmuje bez komentarza, niczego mu nie wyrzuca, nie strofuje go, ani nie poucza. Wręcz przeciwnie, przekazuje mu niezwykłe zadanie, poleca mu paść swoje baranki. Zaparcie się Piotra nie zdyskwalifikowało go ani jako naśladowcy Jezusa, ani jako Jego ucznia i sługi. Stało się natomiast lekcją pokory i przygotowało go do pełnienia przeznaczonej mu misji.
Wszystkim nam w drodze za Panem zdarzają się upadki. Nasze słabości i grzechy nie pozwalają nam kochać Jezusa i służyć Mu tak, jak powinniśmy. Możemy jednak, jak Piotr, uczyć się na błędach i z pokorą powracać do Pana, by zacząć od nowa przy wsparciu Jego łaski. Nic nie przekreśla naszego powołania, by iść za Jezusem
i paść Jego owce. Podobnie jak zanieczyszczenia w szybkach witraży wydobywają z nich piękno, gdy padną na nie promienie słońce, tak nasze słabości wychodząc na światło ukazują piękno łaski Pana. Nie pozostawajmy więc w ciemności, rozpamiętując własne grzechy. Wyjdźmy na światło i pozwólmy Mu się oświecić.
„Panie, Ty wszystko wiesz, oświeć mnie dziś swoim światłem.”
Dz 5,27b-32.40b-41
Ps 30,2.4-6.11-13
Ap 5,11-14


Wtorek, 3 maja
Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski
J 19,25-27
Oto Matka twoja. (J 19,27)
Kiedy umierał Jan Paweł II, Ania stwierdziła, że nigdy wcześniej nie przeżywała takiej jedności z innymi ludźmi. „U nas w parku jest pomnik papieża. Wszyscy się tam zbierali, modlili, płakali, palili znicze. Nikt na nikogo źle nie patrzył. Chciałam tam być razem ze wszystkimi” – opowiadała później.
Ania miała wtedy szesnaście lat i nie pamiętała wielu innych wydarzeń, które budowały naszą jedność. Nie pamiętała milionowego zgromadzenia na Jasnej Górze, kiedy składano opracowane przez przebywającego w odosobnieniu bł. Stefana kardynała Wyszyńskiego Jasnogórskie Śluby Narodu. Nie pamiętała peregrynacji pustych ram, w których zabrakło „uwięzionej” ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Nie pamiętała bramy Stoczni Gdańskiej, na której upominający się o swoje prawa robotnicy zawiesili portret papieża i obraz Maryi. Nie pamiętała pielgrzymek Jana Pawła II wraz ze słynnym zawołaniem: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi” – i moralnego zwycięstwa nad komunizmem, które potem nastąpiło. Na szczęście miała wokół siebie ludzi, którzy mogli jej opowiedzieć o czasach, w których Matka Przenajświętsza wydobywała
z nas wszystko to, co najlepsze.
Dziś Jezusowe: „Oto Matka twoja” rozbrzmiewa w zupełnie innych realiach. Na naszych oczach zmienia się oblicze świata i oblicze Kościoła. Także w naszej ojczyźnie tłumy opowiadających się za Bogiem wydają
się znacznie przerzedzać. I właśnie w takiej sytuacji słuchamy dziś Ewangelii o Maryi stojącej pod krzyżem wraz z jedynym uczniem, który miał jeszcze odwagę tam stanąć, a następnie zabrać Ją do siebie. To wystarczyło, aby narodził się Kościół.
Czy ja mam dziś odwagę być tym uczniem? Czy wierzę, że ta zbolała Matka stojąca niewzruszenie wśród szyderstw tłumu jest zarazem „Niewiastą obleczoną w słońce” (Ap 12,1), której nie dał rady Smok? Czy wierzę, że z Nią nic nie jest stracone, bo Ona wszędzie, gdziekolwiek wchodzi, dyskretnie i po cichu wnosi Boże królestwo?
„Panie Jezu, spraw, abyśmy wzorem Maryi stali przy Tobie i budowali Twoje królestwo.”
Ap 11,19a; 12,1-6a.10ab
(Ps) Jdt 13,18bcde.19-20a
Kol 1,12-16

▌Sobota, 7 maja
J 6,55.60-69
Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. (J 6,68)
Nastąpił moment decyzji. Zwolennicy Jezusa usłyszeli właśnie, jak ogłosił, że jest „chlebem życia”, a kto spożywa ten chleb, „będzie żył na wieki” (J 6,48.51). Większość słuchaczy odebrała te słowa jako niepokojące, gorszące i wręcz skandaliczne i nawet Jego uczniowie „szemrali” (J 6,61). Być może oczekiwali, że Jezus objawi się jako potężny wódz, który poprowadzi ich do zwycięstwa militarnego. Może sądzili, że obieca im życie wieczne nie stawiając żadnych wymagań. Czegokolwiek jednak oczekiwali, spotkało ich rozczarowanie, dlatego „wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66).
Jednak Piotr i pozostałych Jedenastu dokonało innego wyboru. Choć nie rozumieli w pełni tego, co właśnie powiedział, uwierzyli słowu i czynom Jezusa i pozostali z Nim.
Wielu z nas może wskazać podobny moment świadomej decyzji na swojej osobistej drodze wiary. Czy pozostaniemy przy Jezusie, nawet jeśli nie doczekamy się odpowiedzi na naszą modlitwę? Czy nadal będziemy szli za Nim, nawet jeśli na drodze, którą nas prowadzi, pojawi się cierpienie? Czy wytrwamy przy Nim, nawet nie rozumiejąc jakiegoś aspektu naszej wiary albo przeżywając wątpliwości?
Ale nie tylko ważne wydarzenia życiowe domagają się od nas decyzji. Bycie uczniem wymaga wybierania Chrystusa wciąż na nowo – może nawet po kilka razy w ciągu jednego dnia! Czy zdecydujesz się wybaczyć tę rzuconą przez kogoś bezmyślnie przykrą uwagę? Czy zdecydujesz się powściągnąć język, kiedy przyjdzie ci ochota na plotki? Czy zdecydujesz się pomodlić za kogoś, kto działa ci na nerwy? Takie i podobne sytuacje są dla każdego z nas okazją do opowiedzenia się za Panem.
Spróbuj dziś następującego eksperymentu. Za każdym razem, gdy znajdziesz się na rozdrożu z powodu pokusy lub konieczności podjęcia trudnej decyzji, skup się na chwilę i przypomnij sobie słowa Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy?” (J 6,68).
W krótkiej modlitwie powiedz Jezusowi, że chcesz pozostać blisko Niego i pragniesz wsparcia Jego Ducha.
A potem idź tam, dokąd cię prowadzi, najlepiej jak potrafisz.
„Panie, gdzie indziej miałbym pójść? Wierzę, że Ty jesteś jedyną drogą do życia wiecznego.”
Dz 9,31-42
Ps 116B,12-17

▌Sobota, 14 maja
św. Macieja Apostoła
J 15,9-17
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. (J 15,12)
Chociaż Maciej został zaliczony do grona Dwunastu, wszystko, co o nim na pewno wiemy, zawiera się w kilku wersetach z Dziejów Apostolskich. Wiadomo, że był jednym z uczniów, którzy, według słów Piotra, „towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami” (Dz 1,21), i że widział zmartwychwstałego Pana. Wiemy też, że Duch Święty wskazał na niego, by zajął puste miejsce po Judaszu Iskariocie.
W jaki sposób Maciej mógł podjąć tak wielkie powołanie? Czyniąc nie więcej – i nie mniej – niż to, do czego jest wezwany i uzdolniony każdy chrześcijanin – miłując tak, jak miłuje Chrystus. Tylko tyle… i aż tyle!
Jak ktokolwiek z nas może zdobyć się na tak totalną i bezinteresowną miłość, jaką okazuje nam Jezus? Odpowiedź ukryta jest w słowach: „Jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). Maciej, podobnie jak pozostali Apostołowie, był pewien, że Jezus Chrystus, święty i odwieczny Syn Boży, umiłował go bezwarunkowo. Był również pewien, że Jezus wybrał go i powołał na swego Apostoła, a los, który wskazał na niego, nie był przypadkowy.
Maciej znalazł w sobie odwagę, by podjąć powołanie do głoszenia Ewangelii, ponieważ wiedział, że Jezus miłuje nie tylko jego, ale wszystkich ludzi, w tym także tych, którzy jeszcze o Nim nie słyszeli. Pragnął więc głosić Jezusa i Jego zmartwychwstanie wszystkim, którzy byli gotowi go słuchać. To pragnienie doprowadziło go do poświęcenia swego życia, na wzór Jezusa, głoszeniu słowa i posługiwaniu tym, którzy uwierzyli.
Wspominając dziś św. Macieja, złóżmy dziękczynienie Bogu za wszystkich Apostołów, którzy ze względu na Jezusa umiłowali nas tak bardzo, że poświęcili całe swoje życie, aby świadczyć o Nim i głosić nam Jego zmartwychwstanie.
„Św. Macieju, naucz mnie kochać tak, jak Chrystus mnie umiłował.”
Dz 1,15-17.20-26
Ps 113,1-8

 

MAGAZYN

Przesłanie z Ukrainy
Miesięcznik „Słowo wśród nas” jest polską wersją amerykańskiego pisma „The Word Among Us”, które ma swoje edycje w wielu krajach całego świata. Nasza redakcja utrzymuje stały kontakt z redakcją wersji ukraińskiej, która jest wydawana w Charkowie na wschodzie Ukrainy. Irina Wołowitska, sekretarz odpowiedzialny „Słowa wśród nas” na Ukrainie przesłała nam emocjonalny „List do braci Polaków”. Przekazujemy go wszystkim naszym Czytelnikom, prosząc o modlitwę za Irinę, naszą ukraińską redakcję i wszystkich cierpiących z powodu wojny.


Umiłowani w Chrystusie!

Póki jest moment względnej ciszy, prąd i Internet, chcę zwrócić się do was, moich drogich sióstr i braci w wierze!
W ubiegłym roku minęło 30 lat od momentu, kiedy nawróciłam się z ateizmu do chrześcijaństwa i przyjęłam sakrament Chrztu świętego podczas pierwszej wielkanocnej Mszy świętej na dziedzińcu budynku kościoła katolickiego, cudem ocalałego za czasów komuny. Teraz jest to katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
Tę przemianę wewnętrzną zawdzięczam Polakom i Polsce, która stała się dla mnie drugim krajem ojczystym, ponieważ podarowała mi wiarę. Tutaj pierwszy raz usłyszałam o Bogu, o Biblii, tu poznałam ludzi innego światopoglądu niż komunistyczny, radosnych i wolnych dzięki swojej wierze. Po spotkaniu z nimi w 1990 roku zaczęłam szukać prawdy, albowiem do 22. roku życia nie wiedziałam o istnieniu mego Stwórcy i kochającego Ojca niebieskiego, który cały czas szukał spotkania z moją duszą. Od tego momentu On sam mnie poprowadził. W 1991 roku w Charkowie władze oddały wierzącym budynek kościoła katolickiego, przyjechał ksiądz, powstała parafia...
Oprócz wiary nauczyłam się od was fundamentu życia, jego trzech filarów, które można krótko określić: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Tutaj ważne jest każde słowo. Nie można wyrzucić żadnego z nich ani zmienić ich porządku. Moje nawrócenie zbiegło się z odzyskaniem niepodległości przez Ukrainę i te 30 lat mego nowego życia – już w wierze – mocno przeplatało się z życiem mego młodego kraju. Podzielę się kilkoma myślami z mego doświadczenia życiowego do nawrócenia i po nim.
Bóg – Bez Boga nie miałam sensu życia, nie wiedziałam skąd przyszłam i dokąd idę, co mam robić w tym życiu, na jakich zasadach moralnych i innych się oprzeć. Było to szczególnie trudne po upadku komuny. Podobnie wyglądaliśmy wszyscy – my w ZSRR, dalecy od Boga. Byliśmy jak owce bez pasterza, a nasi przewodnicy jak ślepi, którzy prowadzą ślepych...
Honor – Godność człowieka jest nierozerwalnie powiązana z Bogiem. Człowiek może mieć fizyczne wady czy upośledzenia, może być prostym albo szlachetnym, wykształconym czy nie bardzo, ale to wszystko nie ma wpływu i nie odbiera mu godności danej przez Ojca niebieskiego. Bez Boga pojęcie godności nie istnieje albo jest bardzo niejasne. Za ZSRR, kiedy zabrano Boga – zabrano nam godność. Byliśmy w większości szarą masą, w której pojedynczy człowiek nic nie znaczy. Ale okazało się, że każdy z nas jest dzieckiem Bożym chcianym i kochanym, wolnym w swoich wyborach. Tylko wiedząc o tej osobistej miłości Boga do nas i doświadczając jej można dzielić się nią z bliźnimi.
Ojczyzna – Każdy z nas ma swoją historię. Każdy urodził się w konkretnym miejscu i w konkretnym czasie, i jest związany z konkretnym kręgiem ludzi i konkretną społecznością. Ostatnie 30 lat, oderwani od wielkiej maszyny ZSRR, wzrastaliśmy jako naród ukraiński. Zachód niezależnej Ukrainy miał się wyleczyć i oczyścić z resztek nacjonalizmu, a wschód – nabyć zdrowego patriotyzmu. Jasne, że to krótki czas. Ale po 2014 roku, w ciągu tych ośmiu lat, większość ludzi wybrała kierunek europejski, a nie rosyjski, który niestety okazał się przy obecnym rządzie Rosji powrotem do ZSRR – albo dokładniej mówiąc: cofaniem się. Ukraiński naród skosztowawszy nowego wina wolności już za nic nie chce wracać do niewoli duchowej w ZSRR. Narodowi wybranemu potrzeba było 40 lat wędrówki po pustyni, by zrzucić z siebie ślady niewoli egipskiej, widocznie w naszym przypadku ta wojna przyśpieszy ten proces do lat 30-tu.
Wierzymy, że Pan Bóg troszczy się o dobro każdego człowieka, każdego narodu, każdego państwa i całej kuli ziemskiej. Ta wojna – jak pęknięcie dużego wrzodu, który swoim gnojem chce zarazić wielu. Ale oczyszczająca walka narodu Ukrainy przy pomocy krajów Europy i innych ma oczyścić tę ranę, a nawrócenie ją zagoi. Matka Boża zapowiedziała w Fatimie, że dopóki Rosja się nie nawróci, dopóty na tym świecie nie będzie pokoju. I jak widzimy, tak właśnie jest. Także w Fatimie Matka Boża prosiła
o oddanie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Wtedy, w 1917 roku, do Rosji należała także Ukraina. Dlatego w dniu 20 marca 2014 roku w katedrze charkowskiej podczas sesji plenarnej Konferencji Episkopatu Ukrainy nastąpiło oddanie Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi w duchu fatimskim. Charków rozzłościł szatana, który tak ciężko teraz się mści poprzez ludzi złej woli.
Nasza młoda Ukraina jak ten młodzieniec Dawid stanęła przeciwko Goliatowi. I jesteśmy gotowi stać do końca, bo pragnienie życia w duchu prawdy i prawdziwej wolności okazało się silniejsze od materializmu i tęsknoty za „garnkami z mięsem”, za którymi tęsknili na pustyni Izraelici.
Umiłowani, dziękuję wam za Boga, honor i uświadomienie, co to znaczy Ojczyzna, które podarowaliście mi swoim przykładem i przykładem waszych przodków. Kiedy na początku lat 90. dowiedziałam się o tragedii katyńskiej, byłam tak przerażona zbrodnią, którą uczyniło moje państwo, że zapragnęłam jako zadośćuczynienie iść pracować przy ekshumacji szczątków oficerów polskich i ucałować każdą czaszkę.
I tak zrobiłam. Od dzieciństwa bałam się szkieletów i umarłych. Do tego momentu nawet nie byłam na żadnym pogrzebie. Ale Pan Bóg uwolnił mnie od tego lęku i pozwolił w lesie na skraju Charkowa uczestniczyć razem z ekipą polskich archeologów w odkryciu prawdy, schowanej pod ziemią ponad 50 lat. Teraz te groby są w niebezpieczeństwie, bo leżą wzdłuż trasy wiodącej z Rosji do Charkowa. Wiem, że te tysiące waszych milczących bohaterów nie milczą teraz
w niebiosach. Proście ich o wstawiennictwo w sprawie zwycięstwa prawdy nad kłamstwem, miłości nad nienawiścią, przebaczenia nad pomstą. Matko Boża Katyńska, módl się za nami!
Te 30 lat wolności Ukrainy nie minęło na próżno. ZA NIC nie chcę wracać do radzieckiej przeszłości. Cieszę się że stoimy na progu nowej ery – ery Miłosierdzia i wolności ducha. Po tej wojnie nie tylko my, Rosja i Białoruś będą innymi, ale i cały świat. Po tej wojnie, wierzę, zatryumfuje Niepokalane Serce Maryi, a dla tego warto oddać życie. Mówię to szczerze bez żadnego patosu. Wsłuchuję się w swoje słowa i sama dziwię się, że mówi je ta, która do nawrócenia panicznie bała się śmierci.
„Zwycięstwo pochłonęło śmierć. (...) Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 15, 54.57).
Charków 28.02.2022,
Irina Wołowitska
Dziewica konsekrowana,
sekretarz odpowiedzialny pisma „Słowo wśród nas” w Ukrainie


Przestań się lękać
Moje spotkania z Apokalipsą
Moje pierwsze spotkanie z Apokalipsą nie było obiecujące. Miałam osiem lat i z okazji Pierwszej Komunii Świętej otrzymałam Nowy Testament. Bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i od dzieciństwa kochałam książki. Zgodnie ze zwyczajem, który pozostał mi do dzisiaj, przed rozpoczęciem lektury otworzyłam najpierw nową książkę w kilku miejscach, żeby się z nią oswoić i zapoznać z językiem. Traf chciał, że natrafiłam na opis bestii z Księgi Apokalipsy św. Jana, który skojarzył mi się z równie plastycznymi opisami końca świata i sądu ostatecznego, jakimi niedawno uraczyła nas na lekcji religii lubiana przeze mnie skądinąd siostra katechetka. Byłam przerażona. Uznałam Apokalipsę za książkę „nie dla dzieci” – jak określałam wszystkie książki, które źle się kończą – i postanowiłam więcej do niej nie zaglądać.
Ten respekt przed Apokalipsą trwał we mnie długie lata i słuchając w kościele czytań mszalnych z tej księgi w Okresie Wielkanocnym zwykle wyłączałam się, starając się zbytnio nie wnikać w ich treść. W tej postawie utwierdzały mnie również popularne interpretacje Apokalipsy, z którymi od czasu do czasu się stykałam – głównie katastroficzne wizje przyszłości oraz kuriozalne, wyjęte z kontekstu wyjaśnienia niektórych jej fragmentów, według których na przykład posiadanie konta bankowego miałoby być równoznaczne z przyjęciem znamienia bestii.

Słowo, które ma moc
Coś jednak musiało do mnie przeniknąć, ponieważ już w dorosłym życiu, gdy stałam w przededniu ważnej decyzji, zaczął „chodzić za mną” pewien fragment Apokalipsy. Była to scena, w której Jan na widok Jezusa „pada jak martwy”, a Jezus kładzie na nim rękę mówiąc: „Przestań się lękać! Ja jestem Pierwszy i Ostatni, i Żyjący” (Ap 1,17-18). To dziwne – myślałam – przecież to jest Jan, umiłowany uczeń, będący w takiej komitywie z Jezusem, że spoczywał na Jego piersi podczas Ostatniej Wieczerzy. Widział Go zmartwychwstałego. Dlaczego teraz się boi? Dlaczego pada na ziemię i musi zostać z niej podniesiony?
Nie znałam jeszcze wtedy ikon prawosławnych, przedstawiających Jezusa z gwiazdami w ręku i mieczem wychodzącym z ust, a u Jego stóp Jana leżącego nie – jak to sobie wyobrażałam – twarzą w dół, w postawie głębokiej czci, ale na wznak, jak prawdziwy nieboszczyk. Poczułam jednak, że kontakt z sacrum, z Bogiem takim, jaki On jest, Alfą i Omegą, Pierwszym i Ostatnim, to nie są przelewki. To grozi śmiercią. Ale On z tej śmierci podnosi. Paradoksalnie kontemplowanie tej sceny nie budziło we mnie lęku, przeciwnie, dawało mi spokój i siłę. Zrozumiałam, że jeśli nawet coś będzie we mnie musiało umrzeć, to będąc z Nim nie przegram. Ten Bóg jest wart tego, by za Nim pójść.
Poszłam. W moim przypadku oznaczało to opuszczenie środowiska, które dawało mi oparcie i w którym czułam się akceptowana, spalenie za sobą mostów w postaci rezygnacji z pracy i oddania mieszkania służbowego, a następnie przeprowadzkę do wspólnoty życia tworzącej się przy Centrum Formacyjnym Odnowy w Duchu Świętym. Wspólnota nie przetrwała próby czasu i ostatecznie rozpadła się po sześciu latach. Ani przez chwilę jednak nie wątpiłam, że podjęta przeze mnie decyzja była słuszna, a jej dobrych owoców doświadczam do dziś. Otworzyła ona przede mną nowe możliwości służby, jak choćby wieloletnia już współpraca z redakcją Słowa wśród nas i wydawnictwem PROMIC, współprowadzenie licznych turnusów rekolekcyjnych w Centrum Formacji i poza nim, a także wolontariat na misjach księży marianów w Kamerunie. Dała mi też szansę formacji teologicznej i biblijnej.

Bóg świata i Bóg Biblii
Moje kolejne przełomowe spotkanie z Apokalipsą nastąpiło podczas wykładu z pism Janowych w ramach Studium Teologii dla Świeckich. Wykładowca komentował fragment Ap 6,15-17, w którym praktycznie wszystkie kategorie ludzi, od króla po niewolnika, chowają się po jaskiniach i górskich skałach, wołając do nich: „Spadnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka” (Ap 6,16). Skąd u tych ludzi taki obraz Boga? – pytał wykładowca. Dlaczego widzą w Nim aż takie zagrożenie, że wolą zginąć niż stanąć przed Jego obliczem? Ten Bóg, którego oni się boją, to nie jest Bóg objawienia, Bóg Biblii, ale ich własne, wykrzywione wyobrażenie. Tak widzi Boga świat.
Było to dla mnie odkryciem. Rzeczywiście – pomyślałam – to nie Apokalipsa straszy, ona jedynie trafnie diagnozuje ludzkie postawy. Przecież Jezus mówi do Jana: „Przestań się lękać”. To straszy nasza zniszczona grzechem ludzka natura, która spontanicznie przypisuje sobie wszelkie dobro, które nas spotyka, a o zło ma pretensje do Boga.
Zaczęłam na nowo czytać Apokalipsę. Zachwycała mnie zwłaszcza jej końcówka, przepełniona miłosną tęsknotą za Bogiem i za nową, przemienioną przez Niego rzeczywistością, w której On otrze z ludzkich oczu wszelką łzę (Ap 21,4). Zrozumiałam, że jest to w rzeczywistości księga pociechy i pokrzepienia, zapewniająca, że Bóg naprawdę jest Alfą i Omegą, co oznacza, że do Niego będzie należało ostatnie słowo, tak jak należało pierwsze. I że wbrew moim pierwotnym wnioskom, jest to zdecydowanie książka „dla dzieci”, czyli ze szczęśliwym zakończeniem.

 


DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 5 (345) 2022



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MAJOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Majowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Pan jest moim pasterzem”. Tak brzmią pierwsze słowa Psalmu 23, a artykuły główne majowego numeru poświęcone są rozważaniu tego psalmu i temu, co znaczy dla każdego z nas osobiście fakt, że Bóg chce być naszym pasterzem.
Magazyn otwiera „Przesłanie z Ukrainy” – emocjonalny List do braci Polaków nadesłany przez Irinę Wołowitską z Charkowa. Irina redaguje ukraińską wersję naszego pisma „Słowo wśród nas”, mamy z nią stały kontakt. Następny tekst to bardzo interesujące i niezwykle aktualne świadectwo naszej tłumaczki Miry Majdan „Przestań się lękać – Moje spotkanie z Apokalipsą”. Ponadto świadectwo „Brakujący element” o stopniowym zbliżaniu się do Boga i pogłębianiu wiary.
W numerze ponadto jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, krzyżówkę oraz Kalendarz liturgiczny.

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.

 

Od 28.04.2022 r. obowiązują nowe ceny prenumeraty "Słowa wśród nas". Zobacz na stronie http://wydawnictwo.pl/prenumerata-czasopisma-religijnego-slowo-wsrod-nas


3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 240 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

 

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w ciągu 2 tygodni od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

 

REGULAMIN KRZYŻÓWKI miesięcznika „Słowo wśród nas”
(obowiązujący od numeru 4/2022)
I. POSTANOWIENIA OGÓLNE
1. Niniejszy regulamin, zwany dalej Regulaminem, określa ogólne zasady dotyczące krzyżówki, nazywanej dalej „Krzyżówką”, organizowanej przez PROMIC – Wydawnictwo Księży Marianów MIC, ul. Św. Bonifacego 9/1, 09-914 Warszawa, nazywane dalej Organizatorem, i publikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas”.
2. „Krzyżówkę” przygotowuje redakcja miesięcznika „Słowo wśród nas” i publikuje w tymże miesięczniku – w każdym numerze nową „Krzyżówkę”. Celem „Krzyżówki” jest upowszechnianie znajomości Biblii wśród czytelników miesięcznika.
3. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem 1.04.2022 r. i obowiązuje dla wszystkich następnych numerów miesięcznika z roku 2022, w których będą publikowane „Krzyżówki”.
4. Skrócone zasady, warunki uczestnictwa oraz czas trwania będą podane w każdym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
5. Organizator oświadcza, że „Krzyżówka” nie zawiera elementu hazardu, nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, ani żadną inną formą gry losowej przewidzianej w ustawie z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych (Dz.U. z 2009, Nr 201 poz. 1540 ze zm.).
6. Nad prawidłowym przebiegiem „Krzyżówki” czuwa Organizator, który powołuje Jury. W skład Jury wchodzą 3 osoby.
7. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za działanie poczty oraz problemy techniczne, powstałe w trakcie przesyłania rozwiązań „Krzyżówki” i wynikające z nich opóźnienia w nadejściu zgłoszeń.
8. Administratorem nadesłanych wraz z rozwiązaniem „Krzyżówki” danych osobowych jest Organizator.
II. UCZESTNICY
1. Udział w konkursie mogą brać osoby fizyczne, które ukończyły 18 lat i posiadają pełną zdolność do czynności prawnych, a także osoby małoletnie za zgodą rodziców lub opiekunów, jeśli wyślą w terminie na adres organizatora hasło stanowiące rozwiązanie „Krzyżówki” wraz z odpowiedzią na pytanie zamieszczane każdorazowo w miesięczniku obok diagramu krzyżówki.
2. Uczestnikami nie mogą być pracownicy, ani osoby pozostające w stosunku zlecenia z Organizatorem „Krzyżówki”.
3. Dane osobowe uzyskane od uczestników „Krzyżówki” zgodnie z postanowieniami niniejszego Regulaminu będą przechowywane w bazie danych administrowanej przez Organizatora i przetwarzane wyłącznie dla celów związanych z „Krzyżówką”. Każdy uczestnik ma prawo zmiany lub usunięcia swoich danych. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, jednak ich niepodanie uniemożliwi wysłanie nagród laureatom.
III. ZASADY ZGŁOSZENIA UCZESTNICTWA W KRZYŻÓWCE
1. Udział w „Krzyżówce” oznacza zgodę uczestnika na warunki określone niniejszym Regulaminem.
2. Zgłoszenie udziału polega na: rozwiązaniu „Krzyżówki” opublikowanej w miesięczniku „Słowo wśród nas” (przy czym prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” polega na ułożeniu hasła tworzącego jej rozwiązanie) oraz udzieleniu pisemnej odpowiedzi na pytanie zamieszczone w miesięczniku wraz z diagramem krzyżówki. Hasło i odpowiedź na pytanie muszą zostać nadesłane pocztą w terminie podanym w miesięczniku na adres: Redakcja „Słowa wśród nas”, ul. Św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa lub e-mail na adres: sekretarzslowo@wydawnictwo.pl
Wraz z prawidłowym rozwiązaniem „Krzyżówki” należy przesłać swoje dane osobowe, tj.: imię i nazwisko oraz adres zamieszkania.
Termin przesłania prawidłowego rozwiązania „Krzyżówki” będzie każdorazowo opublikowany wraz z „Krzyżówką” w danym numerze miesięcznika „Słowo wśród nas”.
4. Osoba spełniająca powyższe postanowienia niniejszego Regulaminu staje się Uczestnikiem Krzyżówki.
IV. ZASADY WYŁONIENIA OSÓB, KTÓRE OTRZYMAJĄ NAGRODY
1. Pięć osób spośród Uczestników otrzyma książki wydawnictwa PROMIC. Będę to osoby, które nadeślą prawidłowe rozwiązanie „Krzyżówki” i których odpowiedzi na zadane pytanie będą w ocenie jury najbardziej interesujące.
2. Ogłoszenie wyników „Krzyżówki” – podanie prawidłowego rozwiązania oraz imion, pierwszej litery nazwiska oraz miejscowości osób, które otrzymają książkę – nastąpi w kolejnym, aktualnie przygotowywanym numerze miesięcznika.
3. Książki Wydawnictwa PROMIC zostaną wysłane pocztą.
4. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za brak możliwości przekazania książek z przyczyn leżących po stronie Uczestnika, a w szczególności w przypadku: niepodania danych adresowych oraz podania błędnych, nieaktualnych lub niepełnych danych adresowych.
5. Nie przysługuje prawo zamiany książek na ich ekwiwalent pieniężny lub na inne nagrody rzeczowe.
V. POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. Treść niniejszego Regulaminu dostępna jest w siedzibie Organizatora oraz na stronie www.wydawnictwo.pl
2. W sprawach nieuregulowanych niniejszym Regulaminem zastosowanie mają obowiązujące przepisy prawa.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Dobry Pasterz
„Znam owce moje, a moje Mnie znają”....................... 4

Pan jest pasterzem moim
Refleksja nad Psalmem 23....................... 10

Pan mówi do nas
Jak rozpoznać głos Dobrego Pasterza?.......................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 maja....................... 22

MAGAZYN

Przesłanie z Ukrainy
Irina Wołowitska....................................................... 51

Przestań się lękać
Moje spotkania z Apokalipsą
Mira Majdan....................... 54

Brakujący element
Jezus szukał mnie, choć tego nie wiedziałem
Gary Zimak....................... 60

Krzyżówka................................................................. 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

LIST

Drodzy Bracia i Siostry!

Jak wielkim darem jest dla nas Pismo Święte! To osobisty list napisany do nas przez samego Boga! Czasami, gdy czytam jakiś fragment ze Starego Testamentu, nachodzi mnie myśl: Jezus czytał te same słowa! Właściwie nie ma w tym nic dziwnego – przecież od dzieciństwa jako pobożny Żyd Jezus codziennie modlił się tekstami Biblii Hebrajskiej – a jedną z najpiękniejszych ksiąg biblijnych jest Księga Psalmów. Z Ewangelii wynika, że tę właśnie księgę Jezus cytował najczęściej – co najmniej szesnaście razy! A dziś, dwa tysiące lat później, te same fragmenty, które kiedyś przemawiały do Niego, poruszają także nas i przekonują, że Bóg nieustannie z tą samą troską i miłością spogląda na ludzi, pragnąc zbawienia każdego z nas.
W trwającym wciąż Okresie Wielkanocnym, którego czwarta niedziela została nazwana Niedzielą Dobrego Pasterza, chcemy skupić się na Psalmie 23, szczególnie umiłowanym zarówno przez Żydów, jak i przez chrześcijan. Jego pierwsze słowa brzmią: „Pan jest moim pasterzem”. Jezus wielokrotnie odnosił je do siebie, mówiąc: „Ja jestem dobrym Pasterzem”. Zastanówmy się, co to dla nas znaczy. Wyobraźmy Go sobie, jak modli się Psalmem 23 i jak rozważa inne fragmenty Pisma mówiące o Bogu jako o pasterzu swego ludu (Iz 40,9-11; Jr 23,1-8; Ez 34,11-15). Zobaczmy Go wsłuchanego w głos Ojca, który wzywa, by stał się dobrym Pasterzem, oddającym życie za nas, Jego owce (J 10,11).
Bóg przemawiał do Niego tak samo, jak pragnie przemawiać do każdego z nas. Dlatego bardzo istotne jest, by uświadomić sobie, jak ważna w naszej relacji z Bogiem jest codzienna modlitwa. Bez niej nie usłyszymy głosu Boga, nie pojmiemy Jego działania, nie zrozumiemy nawet samych siebie. To prawda, że czasami na modlitwie absorbują nas rozbiegane myśli. Nasze zmartwienia, obowiązki, plany, troska o najbliższych – wszystko to osacza nas, zabierając czas, który chcieliśmy poświęcić Panu. W pewnym sensie jest to zrozumiałe, zwłaszcza gdy przeżywamy jakieś szczególne trudności. Najważniejsze jest jednak, by się tym nie zrażać, by trwać na modlitwie bez względu na rozproszenia, trwać przy słowie Bożym z wiarą, że Pan Jezus, Dobry Pasterz, zawsze jest przy swoich owcach i troszczy się o nie.
Owce rozpoznają głos swojego pasterza. Podążając za nim, zaczynają rozumieć jego polecenia. To samo może stać się z tobą i ze mną. Podczas codziennej modlitwy uczymy się wsłuchiwać w głos Jezusa w głębi naszych serc, aby Jego słowa: „Moje owce słuchają mego głosu, a Ja znam je. Idą one za Mną” (J 10,27) coraz bardziej stawały się naszą rzeczywistością. Gdy pośród wielu głosów zaczynasz rozpoznawać głos Dobrego Pasterza, On, który zna każde poruszenie twojego serca, zawoła cię po imieniu, przekona o swej bliskości, o swej trosce i pragnieniu, aby cię obdarować obfitością życia. Może ci powie: „Znam cię, moje dziecko, i ty Mnie znasz
(zob. J 10,14). Codziennie jestem blisko ciebie. Jestem twoim Dobrym Pasterzem. Obiecuję chronić cię od Złego. Bądź blisko Mnie. Słuchaj mego głosu. Poprowadzę cię po właściwych ścieżkach (zob. Ps 23,3). Nigdy cię nie opuszczę”.
Bracia i siostry, w tym wielkanocnym czasie wsłuchujmy się w głos Pana codziennie, bo On codziennie chce nam powiedzieć coś nowego.
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


ARTYKUŁ

Dobry Pasterz
„Znam owce moje, a moje Mnie znają”
Wszyscy znamy obrazy, witraże czy figury przedstawiające Jezusa z laską pasterską w ręku, niosącego z miłością jagnię. Warto wiedzieć, że wyobrażenie Dobrego Pasterza – mężczyzny z owieczką na ramionach – to w ikonografii chrześcijańskiej jedno z najstarszych przedstawień Jezusa Chrystusa. Takie malowidła pochodzące
z pierwszych wieków chrześcijaństwa odnaleziono w rzymskich katakumbach, znane są także mozaiki, reliefy na sarkofagach i rzeźby. Najwyraźniej takie ukazanie Jezusa było bardzo ważne i bliskie pierwszym Jego wyznawcom.
Jest to obraz bliski także naszym sercom. Jezus nazwał siebie Dobrym Pasterzem, a my z łatwością możemy zidentyfikować się z bezbronnym, zagubionym jagnięciem, które On odnalazł i uratował. Te nieco sielankowe wizerunki poruszają nas być może również dlatego, że stanowią uderzający kontrast z zawrotnym tempem życia w dzisiejszym świecie i z aż nadto często „wilczymi” relacjami.
Jednak ewangeliczny tytuł Jezusa jako Dobrego Pasterza to coś więcej niż piękne wizerunki. Wyraża to, kim jest Jezus i do jakiej relacji ze sobą nas zaprasza. W Okresie Wielkanocnym, kiedy obchodzimy Niedzielę Dobrego Pasterza, pragniemy głębiej zastanowić się nad tym, co oznacza objawienie się Jezusa jako naszego Pasterza. Chcemy lepiej pojąć Jego gorące pragnienie, aby prowadzić nas, tak jak pasterz prowadzi owce.

Bóg Ojciec jako Pasterz
Fakt, że prorocy starożytnego Izraela mówili o Bogu jako o Pasterzu, nie jest niczym zaskakującym. Izraelici przez długie wieki byli narodem pasterskim, a nawet gdy osiedli w Ziemi Obiecanej
i z pasterzy przekształcili się w rolników, nadal hodowali zwierzęta i dobrze znali obyczaje pasterskie. Oczywista dla nich była stała obecność pasterza przy trzodzie, której strzegł i o którą się troszczył. Do pasterskiej tradycji odwołał się też prorok Izajasz, aby ukazać,
w jaki sposób Bóg troszczy się o swój lud:
„Podobnie jak pasterz pasie On
swą trzodę,
gromadzi ją swoim ramieniem,
jagnięta nosi na swej piersi,
owce karmiące prowadzi łagodnie” (Iz 40,11).
Boża miłość i czuła troska o trzodę stanowiła ostry kontrast z postawą wielu innych „pasterzy” Izraela – królów i przywódców religijnych, którzy niekiedy nadużywali swojej władzy, wykorzystując ją dla własnych korzyści. Tak pisał o tym prorok Ezechiel: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!” (Ez 34,2). Jednocześnie przekazał obietnicę Boga, iż On sam zajmie miejsce owych złych pasterzy: „Ja sam będę pasł moje owce i Ja sam będę je układał na legowisku (…). Zagubioną odszukam, zabłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię, a tłustą i mocną będę ochraniał” (Ez 34,15-16).
Tę obietnicę po wielu wiekach Bóg wypełnił w Osobie swego umiłowanego Syna. Ojciec, jak zapowiadał prorok Jeremiasz, w miejsce niedbałych pasterzy „wzbudzi Dawidowi Odrośl sprawiedliwą” (por. Jr 23,5). Jezus, Syn Dawida, poprowadzi lud w imieniu Ojca, szukając zagubionych, uzdrawiając chore i sprowadzając wszystkie zabłąkane owce z powrotem do swojej owczarni.

My jako owce
Aby w pełni zrozumieć posłannictwo Jezusa jako Dobrego Pasterza, spróbujmy przyjrzeć się owcom, o których mowa w Ewangeliach. Nie słyną one z inteligencji, jak choćby delfiny, nie są przebiegłe, jak choćby lisy. Lubią trzymać się w stadzie. Mają skłonność do instynktownego podążania za innymi. Same nie potrafią znaleźć dobrego pastwiska ani źródeł wody. Nie obronią się przed drapieżnikami. Pozbawione pasterza łatwo mogą zabłądzić i zginąć, jednak całkiem często zdarza się, że oddalają się od stada i schodzą na manowce.
Czy to nie dziwne, że Jezus przyrównuje nas właśnie do tych stworzeń? Przecież jesteśmy rozumniejsi od owiec, choć nie zawsze aż tak, jak zdarza nam się myśleć! Uważamy się za samowystarczalnych i sądzimy, że uda nam się odnieść sukces o własnych siłach. Potrafimy podjąć duży wysiłek, aby osiągać wyznaczone sobie cele czy zrealizować własne pożądania. Mamy nieprzepartą skłonność do zaspokajania swoich pragnień i głodów w rzeczach tego świata, pomimo że nigdy do końca nas nie nasycają. To prawda, że czasami gonimy za wizjami, które nas niszczą i nie zawsze zdajemy sobie sprawę ze zła wokół nas, a nawet jeśli je dostrzegamy, często nie mamy siły, a także i woli, aby się przed nim obronić. I ostatecznie, tak jak owce w owczym pędzie, rozpraszamy się i gubimy w sprawach i rzeczach tego świata i już nie zadajemy sobie tego podstawowego pytania: kim jestem i po co żyję?
Potrzebujemy bardzo pasterza, potrzebujemy prowadzenia i opieki Boga, nawet jeśli nie zawsze sobie to uświadamiamy. O ile jednak instynkt owcy podpowiada jej, że bliskość pasterza jest gwarancją jej przetrwania, i nie „dyskutuje” z tym, o tyle z nami jest o wiele trudniej. Nasz rozum, nieoświecony najwyższą Prawdą, nie wątpi w swoją sprawczość, wszechwiedzę, rację, a podaje w wątpliwość swą ograniczoność, niezdolność do przekraczania własnych egoizmów i potrzebę oparcia się na Kimś większym, kto wie lepiej i kocha bardziej. Nasza zaś wolna wola, aż nadto zniewolona różnymi pożądaniami, nie chce nikogo słuchać ani komukolwiek się podporządkowywać. Dopóki nie poczujemy się bezradnymi owcami, nie będziemy dostrzegać potrzeby pasterza. Dopóki nie zgodzimy się, by Jezus nas prowadził, nie stanie się On naszym Dobrym Pasterzem. Aby mógł rzeczywiście nas prowadzić, potrzebuje naszego pozwolenia. I nie chodzi tu o jednorazowe „tak”, ale o nieustanny proces nawracania się;
o świadomą, osobistą decyzję pójścia za Dobrym Pasterzem, a następnie codzienne potwierdzanie swojego „tak”, niezależnie od tego, dokąd Pasterz chce nas prowadzić.

MEDYTACJE

▌Niedziela, 1 maja
J 21,1-19
Rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz”. (J 21,17)
Czy wiesz, że szybki witraży zawdzięczają swoje kolory… zanieczyszczeniom? Rzemieślnik dodaje do czystego szkła na przykład sole różnych metali, otrzymując w ten sposób mocne, głębokie kolory. Barwne witraże cieszą nasze oczy zawsze, kiedy na nie patrzymy, ale ich wspaniałość ukazuje się w całej krasie dopiero wtedy, gdy prześwieca przez nie słońce i ożywia kolory swym blaskiem.
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam niezwykły dialog, jaki nawiązał się pomiędzy zmartwychwstałym Jezusem i Piotrem nad brzegiem Jeziora Tyberiadzkiego. Apostoł prawdopodobnie nie czuł się zbyt komfortowo podczas tej rozmowy. Możemy wyobrazić sobie jego konsternację, gdy Jezus zapytał go: „Czy miłujesz Mnie?”, i to aż trzy razy. Uwadze Piotra nie mógł ujść związek pomiędzy jego własnym potrójnym zaparciem się Mistrza, a tym potrójnym pytaniem Jezusa
o jego miłość. Jego słabość i upadek zostały obnażone, wystawione na widok. Stało się tak, jakby na Piotra
i jego „zanieczyszczenia” padł blask reflektorów. Mógł jedynie odpowiedzieć: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21,17), chcę być z Tobą, pomimo, że wiesz, jak bardzo moja miłość jest zawodna.
To szczere wyznanie Piotra Jezus przyjmuje bez komentarza, niczego mu nie wyrzuca, nie strofuje go, ani nie poucza. Wręcz przeciwnie, przekazuje mu niezwykłe zadanie, poleca mu paść swoje baranki. Zaparcie się Piotra nie zdyskwalifikowało go ani jako naśladowcy Jezusa, ani jako Jego ucznia i sługi. Stało się natomiast lekcją pokory i przygotowało go do pełnienia przeznaczonej mu misji.
Wszystkim nam w drodze za Panem zdarzają się upadki. Nasze słabości i grzechy nie pozwalają nam kochać Jezusa i służyć Mu tak, jak powinniśmy. Możemy jednak, jak Piotr, uczyć się na błędach i z pokorą powracać do Pana, by zacząć od nowa przy wsparciu Jego łaski. Nic nie przekreśla naszego powołania, by iść za Jezusem
i paść Jego owce. Podobnie jak zanieczyszczenia w szybkach witraży wydobywają z nich piękno, gdy padną na nie promienie słońce, tak nasze słabości wychodząc na światło ukazują piękno łaski Pana. Nie pozostawajmy więc w ciemności, rozpamiętując własne grzechy. Wyjdźmy na światło i pozwólmy Mu się oświecić.
„Panie, Ty wszystko wiesz, oświeć mnie dziś swoim światłem.”
Dz 5,27b-32.40b-41
Ps 30,2.4-6.11-13
Ap 5,11-14


Wtorek, 3 maja
Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski
J 19,25-27
Oto Matka twoja. (J 19,27)
Kiedy umierał Jan Paweł II, Ania stwierdziła, że nigdy wcześniej nie przeżywała takiej jedności z innymi ludźmi. „U nas w parku jest pomnik papieża. Wszyscy się tam zbierali, modlili, płakali, palili znicze. Nikt na nikogo źle nie patrzył. Chciałam tam być razem ze wszystkimi” – opowiadała później.
Ania miała wtedy szesnaście lat i nie pamiętała wielu innych wydarzeń, które budowały naszą jedność. Nie pamiętała milionowego zgromadzenia na Jasnej Górze, kiedy składano opracowane przez przebywającego w odosobnieniu bł. Stefana kardynała Wyszyńskiego Jasnogórskie Śluby Narodu. Nie pamiętała peregrynacji pustych ram, w których zabrakło „uwięzionej” ikony Matki Bożej Częstochowskiej. Nie pamiętała bramy Stoczni Gdańskiej, na której upominający się o swoje prawa robotnicy zawiesili portret papieża i obraz Maryi. Nie pamiętała pielgrzymek Jana Pawła II wraz ze słynnym zawołaniem: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi” – i moralnego zwycięstwa nad komunizmem, które potem nastąpiło. Na szczęście miała wokół siebie ludzi, którzy mogli jej opowiedzieć o czasach, w których Matka Przenajświętsza wydobywała
z nas wszystko to, co najlepsze.
Dziś Jezusowe: „Oto Matka twoja” rozbrzmiewa w zupełnie innych realiach. Na naszych oczach zmienia się oblicze świata i oblicze Kościoła. Także w naszej ojczyźnie tłumy opowiadających się za Bogiem wydają
się znacznie przerzedzać. I właśnie w takiej sytuacji słuchamy dziś Ewangelii o Maryi stojącej pod krzyżem wraz z jedynym uczniem, który miał jeszcze odwagę tam stanąć, a następnie zabrać Ją do siebie. To wystarczyło, aby narodził się Kościół.
Czy ja mam dziś odwagę być tym uczniem? Czy wierzę, że ta zbolała Matka stojąca niewzruszenie wśród szyderstw tłumu jest zarazem „Niewiastą obleczoną w słońce” (Ap 12,1), której nie dał rady Smok? Czy wierzę, że z Nią nic nie jest stracone, bo Ona wszędzie, gdziekolwiek wchodzi, dyskretnie i po cichu wnosi Boże królestwo?
„Panie Jezu, spraw, abyśmy wzorem Maryi stali przy Tobie i budowali Twoje królestwo.”
Ap 11,19a; 12,1-6a.10ab
(Ps) Jdt 13,18bcde.19-20a
Kol 1,12-16

▌Sobota, 7 maja
J 6,55.60-69
Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. (J 6,68)
Nastąpił moment decyzji. Zwolennicy Jezusa usłyszeli właśnie, jak ogłosił, że jest „chlebem życia”, a kto spożywa ten chleb, „będzie żył na wieki” (J 6,48.51). Większość słuchaczy odebrała te słowa jako niepokojące, gorszące i wręcz skandaliczne i nawet Jego uczniowie „szemrali” (J 6,61). Być może oczekiwali, że Jezus objawi się jako potężny wódz, który poprowadzi ich do zwycięstwa militarnego. Może sądzili, że obieca im życie wieczne nie stawiając żadnych wymagań. Czegokolwiek jednak oczekiwali, spotkało ich rozczarowanie, dlatego „wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66).
Jednak Piotr i pozostałych Jedenastu dokonało innego wyboru. Choć nie rozumieli w pełni tego, co właśnie powiedział, uwierzyli słowu i czynom Jezusa i pozostali z Nim.
Wielu z nas może wskazać podobny moment świadomej decyzji na swojej osobistej drodze wiary. Czy pozostaniemy przy Jezusie, nawet jeśli nie doczekamy się odpowiedzi na naszą modlitwę? Czy nadal będziemy szli za Nim, nawet jeśli na drodze, którą nas prowadzi, pojawi się cierpienie? Czy wytrwamy przy Nim, nawet nie rozumiejąc jakiegoś aspektu naszej wiary albo przeżywając wątpliwości?
Ale nie tylko ważne wydarzenia życiowe domagają się od nas decyzji. Bycie uczniem wymaga wybierania Chrystusa wciąż na nowo – może nawet po kilka razy w ciągu jednego dnia! Czy zdecydujesz się wybaczyć tę rzuconą przez kogoś bezmyślnie przykrą uwagę? Czy zdecydujesz się powściągnąć język, kiedy przyjdzie ci ochota na plotki? Czy zdecydujesz się pomodlić za kogoś, kto działa ci na nerwy? Takie i podobne sytuacje są dla każdego z nas okazją do opowiedzenia się za Panem.
Spróbuj dziś następującego eksperymentu. Za każdym razem, gdy znajdziesz się na rozdrożu z powodu pokusy lub konieczności podjęcia trudnej decyzji, skup się na chwilę i przypomnij sobie słowa Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy?” (J 6,68).
W krótkiej modlitwie powiedz Jezusowi, że chcesz pozostać blisko Niego i pragniesz wsparcia Jego Ducha.
A potem idź tam, dokąd cię prowadzi, najlepiej jak potrafisz.
„Panie, gdzie indziej miałbym pójść? Wierzę, że Ty jesteś jedyną drogą do życia wiecznego.”
Dz 9,31-42
Ps 116B,12-17

▌Sobota, 14 maja
św. Macieja Apostoła
J 15,9-17
To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. (J 15,12)
Chociaż Maciej został zaliczony do grona Dwunastu, wszystko, co o nim na pewno wiemy, zawiera się w kilku wersetach z Dziejów Apostolskich. Wiadomo, że był jednym z uczniów, którzy, według słów Piotra, „towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami” (Dz 1,21), i że widział zmartwychwstałego Pana. Wiemy też, że Duch Święty wskazał na niego, by zajął puste miejsce po Judaszu Iskariocie.
W jaki sposób Maciej mógł podjąć tak wielkie powołanie? Czyniąc nie więcej – i nie mniej – niż to, do czego jest wezwany i uzdolniony każdy chrześcijanin – miłując tak, jak miłuje Chrystus. Tylko tyle… i aż tyle!
Jak ktokolwiek z nas może zdobyć się na tak totalną i bezinteresowną miłość, jaką okazuje nam Jezus? Odpowiedź ukryta jest w słowach: „Jak Ja was umiłowałem” (J 15,12). Maciej, podobnie jak pozostali Apostołowie, był pewien, że Jezus Chrystus, święty i odwieczny Syn Boży, umiłował go bezwarunkowo. Był również pewien, że Jezus wybrał go i powołał na swego Apostoła, a los, który wskazał na niego, nie był przypadkowy.
Maciej znalazł w sobie odwagę, by podjąć powołanie do głoszenia Ewangelii, ponieważ wiedział, że Jezus miłuje nie tylko jego, ale wszystkich ludzi, w tym także tych, którzy jeszcze o Nim nie słyszeli. Pragnął więc głosić Jezusa i Jego zmartwychwstanie wszystkim, którzy byli gotowi go słuchać. To pragnienie doprowadziło go do poświęcenia swego życia, na wzór Jezusa, głoszeniu słowa i posługiwaniu tym, którzy uwierzyli.
Wspominając dziś św. Macieja, złóżmy dziękczynienie Bogu za wszystkich Apostołów, którzy ze względu na Jezusa umiłowali nas tak bardzo, że poświęcili całe swoje życie, aby świadczyć o Nim i głosić nam Jego zmartwychwstanie.
„Św. Macieju, naucz mnie kochać tak, jak Chrystus mnie umiłował.”
Dz 1,15-17.20-26
Ps 113,1-8

 

MAGAZYN

Przesłanie z Ukrainy
Miesięcznik „Słowo wśród nas” jest polską wersją amerykańskiego pisma „The Word Among Us”, które ma swoje edycje w wielu krajach całego świata. Nasza redakcja utrzymuje stały kontakt z redakcją wersji ukraińskiej, która jest wydawana w Charkowie na wschodzie Ukrainy. Irina Wołowitska, sekretarz odpowiedzialny „Słowa wśród nas” na Ukrainie przesłała nam emocjonalny „List do braci Polaków”. Przekazujemy go wszystkim naszym Czytelnikom, prosząc o modlitwę za Irinę, naszą ukraińską redakcję i wszystkich cierpiących z powodu wojny.


Umiłowani w Chrystusie!

Póki jest moment względnej ciszy, prąd i Internet, chcę zwrócić się do was, moich drogich sióstr i braci w wierze!
W ubiegłym roku minęło 30 lat od momentu, kiedy nawróciłam się z ateizmu do chrześcijaństwa i przyjęłam sakrament Chrztu świętego podczas pierwszej wielkanocnej Mszy świętej na dziedzińcu budynku kościoła katolickiego, cudem ocalałego za czasów komuny. Teraz jest to katedra pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.
Tę przemianę wewnętrzną zawdzięczam Polakom i Polsce, która stała się dla mnie drugim krajem ojczystym, ponieważ podarowała mi wiarę. Tutaj pierwszy raz usłyszałam o Bogu, o Biblii, tu poznałam ludzi innego światopoglądu niż komunistyczny, radosnych i wolnych dzięki swojej wierze. Po spotkaniu z nimi w 1990 roku zaczęłam szukać prawdy, albowiem do 22. roku życia nie wiedziałam o istnieniu mego Stwórcy i kochającego Ojca niebieskiego, który cały czas szukał spotkania z moją duszą. Od tego momentu On sam mnie poprowadził. W 1991 roku w Charkowie władze oddały wierzącym budynek kościoła katolickiego, przyjechał ksiądz, powstała parafia...
Oprócz wiary nauczyłam się od was fundamentu życia, jego trzech filarów, które można krótko określić: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. Tutaj ważne jest każde słowo. Nie można wyrzucić żadnego z nich ani zmienić ich porządku. Moje nawrócenie zbiegło się z odzyskaniem niepodległości przez Ukrainę i te 30 lat mego nowego życia – już w wierze – mocno przeplatało się z życiem mego młodego kraju. Podzielę się kilkoma myślami z mego doświadczenia życiowego do nawrócenia i po nim.
Bóg – Bez Boga nie miałam sensu życia, nie wiedziałam skąd przyszłam i dokąd idę, co mam robić w tym życiu, na jakich zasadach moralnych i innych się oprzeć. Było to szczególnie trudne po upadku komuny. Podobnie wyglądaliśmy wszyscy – my w ZSRR, dalecy od Boga. Byliśmy jak owce bez pasterza, a nasi przewodnicy jak ślepi, którzy prowadzą ślepych...
Honor – Godność człowieka jest nierozerwalnie powiązana z Bogiem. Człowiek może mieć fizyczne wady czy upośledzenia, może być prostym albo szlachetnym, wykształconym czy nie bardzo, ale to wszystko nie ma wpływu i nie odbiera mu godności danej przez Ojca niebieskiego. Bez Boga pojęcie godności nie istnieje albo jest bardzo niejasne. Za ZSRR, kiedy zabrano Boga – zabrano nam godność. Byliśmy w większości szarą masą, w której pojedynczy człowiek nic nie znaczy. Ale okazało się, że każdy z nas jest dzieckiem Bożym chcianym i kochanym, wolnym w swoich wyborach. Tylko wiedząc o tej osobistej miłości Boga do nas i doświadczając jej można dzielić się nią z bliźnimi.
Ojczyzna – Każdy z nas ma swoją historię. Każdy urodził się w konkretnym miejscu i w konkretnym czasie, i jest związany z konkretnym kręgiem ludzi i konkretną społecznością. Ostatnie 30 lat, oderwani od wielkiej maszyny ZSRR, wzrastaliśmy jako naród ukraiński. Zachód niezależnej Ukrainy miał się wyleczyć i oczyścić z resztek nacjonalizmu, a wschód – nabyć zdrowego patriotyzmu. Jasne, że to krótki czas. Ale po 2014 roku, w ciągu tych ośmiu lat, większość ludzi wybrała kierunek europejski, a nie rosyjski, który niestety okazał się przy obecnym rządzie Rosji powrotem do ZSRR – albo dokładniej mówiąc: cofaniem się. Ukraiński naród skosztowawszy nowego wina wolności już za nic nie chce wracać do niewoli duchowej w ZSRR. Narodowi wybranemu potrzeba było 40 lat wędrówki po pustyni, by zrzucić z siebie ślady niewoli egipskiej, widocznie w naszym przypadku ta wojna przyśpieszy ten proces do lat 30-tu.
Wierzymy, że Pan Bóg troszczy się o dobro każdego człowieka, każdego narodu, każdego państwa i całej kuli ziemskiej. Ta wojna – jak pęknięcie dużego wrzodu, który swoim gnojem chce zarazić wielu. Ale oczyszczająca walka narodu Ukrainy przy pomocy krajów Europy i innych ma oczyścić tę ranę, a nawrócenie ją zagoi. Matka Boża zapowiedziała w Fatimie, że dopóki Rosja się nie nawróci, dopóty na tym świecie nie będzie pokoju. I jak widzimy, tak właśnie jest. Także w Fatimie Matka Boża prosiła
o oddanie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Wtedy, w 1917 roku, do Rosji należała także Ukraina. Dlatego w dniu 20 marca 2014 roku w katedrze charkowskiej podczas sesji plenarnej Konferencji Episkopatu Ukrainy nastąpiło oddanie Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi w duchu fatimskim. Charków rozzłościł szatana, który tak ciężko teraz się mści poprzez ludzi złej woli.
Nasza młoda Ukraina jak ten młodzieniec Dawid stanęła przeciwko Goliatowi. I jesteśmy gotowi stać do końca, bo pragnienie życia w duchu prawdy i prawdziwej wolności okazało się silniejsze od materializmu i tęsknoty za „garnkami z mięsem”, za którymi tęsknili na pustyni Izraelici.
Umiłowani, dziękuję wam za Boga, honor i uświadomienie, co to znaczy Ojczyzna, które podarowaliście mi swoim przykładem i przykładem waszych przodków. Kiedy na początku lat 90. dowiedziałam się o tragedii katyńskiej, byłam tak przerażona zbrodnią, którą uczyniło moje państwo, że zapragnęłam jako zadośćuczynienie iść pracować przy ekshumacji szczątków oficerów polskich i ucałować każdą czaszkę.
I tak zrobiłam. Od dzieciństwa bałam się szkieletów i umarłych. Do tego momentu nawet nie byłam na żadnym pogrzebie. Ale Pan Bóg uwolnił mnie od tego lęku i pozwolił w lesie na skraju Charkowa uczestniczyć razem z ekipą polskich archeologów w odkryciu prawdy, schowanej pod ziemią ponad 50 lat. Teraz te groby są w niebezpieczeństwie, bo leżą wzdłuż trasy wiodącej z Rosji do Charkowa. Wiem, że te tysiące waszych milczących bohaterów nie milczą teraz
w niebiosach. Proście ich o wstawiennictwo w sprawie zwycięstwa prawdy nad kłamstwem, miłości nad nienawiścią, przebaczenia nad pomstą. Matko Boża Katyńska, módl się za nami!
Te 30 lat wolności Ukrainy nie minęło na próżno. ZA NIC nie chcę wracać do radzieckiej przeszłości. Cieszę się że stoimy na progu nowej ery – ery Miłosierdzia i wolności ducha. Po tej wojnie nie tylko my, Rosja i Białoruś będą innymi, ale i cały świat. Po tej wojnie, wierzę, zatryumfuje Niepokalane Serce Maryi, a dla tego warto oddać życie. Mówię to szczerze bez żadnego patosu. Wsłuchuję się w swoje słowa i sama dziwię się, że mówi je ta, która do nawrócenia panicznie bała się śmierci.
„Zwycięstwo pochłonęło śmierć. (...) Bogu niech będą dzięki za to, że dał nam odnieść zwycięstwo przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 15, 54.57).
Charków 28.02.2022,
Irina Wołowitska
Dziewica konsekrowana,
sekretarz odpowiedzialny pisma „Słowo wśród nas” w Ukrainie


Przestań się lękać
Moje spotkania z Apokalipsą
Moje pierwsze spotkanie z Apokalipsą nie było obiecujące. Miałam osiem lat i z okazji Pierwszej Komunii Świętej otrzymałam Nowy Testament. Bardzo wcześnie nauczyłam się czytać i od dzieciństwa kochałam książki. Zgodnie ze zwyczajem, który pozostał mi do dzisiaj, przed rozpoczęciem lektury otworzyłam najpierw nową książkę w kilku miejscach, żeby się z nią oswoić i zapoznać z językiem. Traf chciał, że natrafiłam na opis bestii z Księgi Apokalipsy św. Jana, który skojarzył mi się z równie plastycznymi opisami końca świata i sądu ostatecznego, jakimi niedawno uraczyła nas na lekcji religii lubiana przeze mnie skądinąd siostra katechetka. Byłam przerażona. Uznałam Apokalipsę za książkę „nie dla dzieci” – jak określałam wszystkie książki, które źle się kończą – i postanowiłam więcej do niej nie zaglądać.
Ten respekt przed Apokalipsą trwał we mnie długie lata i słuchając w kościele czytań mszalnych z tej księgi w Okresie Wielkanocnym zwykle wyłączałam się, starając się zbytnio nie wnikać w ich treść. W tej postawie utwierdzały mnie również popularne interpretacje Apokalipsy, z którymi od czasu do czasu się stykałam – głównie katastroficzne wizje przyszłości oraz kuriozalne, wyjęte z kontekstu wyjaśnienia niektórych jej fragmentów, według których na przykład posiadanie konta bankowego miałoby być równoznaczne z przyjęciem znamienia bestii.

Słowo, które ma moc
Coś jednak musiało do mnie przeniknąć, ponieważ już w dorosłym życiu, gdy stałam w przededniu ważnej decyzji, zaczął „chodzić za mną” pewien fragment Apokalipsy. Była to scena, w której Jan na widok Jezusa „pada jak martwy”, a Jezus kładzie na nim rękę mówiąc: „Przestań się lękać! Ja jestem Pierwszy i Ostatni, i Żyjący” (Ap 1,17-18). To dziwne – myślałam – przecież to jest Jan, umiłowany uczeń, będący w takiej komitywie z Jezusem, że spoczywał na Jego piersi podczas Ostatniej Wieczerzy. Widział Go zmartwychwstałego. Dlaczego teraz się boi? Dlaczego pada na ziemię i musi zostać z niej podniesiony?
Nie znałam jeszcze wtedy ikon prawosławnych, przedstawiających Jezusa z gwiazdami w ręku i mieczem wychodzącym z ust, a u Jego stóp Jana leżącego nie – jak to sobie wyobrażałam – twarzą w dół, w postawie głębokiej czci, ale na wznak, jak prawdziwy nieboszczyk. Poczułam jednak, że kontakt z sacrum, z Bogiem takim, jaki On jest, Alfą i Omegą, Pierwszym i Ostatnim, to nie są przelewki. To grozi śmiercią. Ale On z tej śmierci podnosi. Paradoksalnie kontemplowanie tej sceny nie budziło we mnie lęku, przeciwnie, dawało mi spokój i siłę. Zrozumiałam, że jeśli nawet coś będzie we mnie musiało umrzeć, to będąc z Nim nie przegram. Ten Bóg jest wart tego, by za Nim pójść.
Poszłam. W moim przypadku oznaczało to opuszczenie środowiska, które dawało mi oparcie i w którym czułam się akceptowana, spalenie za sobą mostów w postaci rezygnacji z pracy i oddania mieszkania służbowego, a następnie przeprowadzkę do wspólnoty życia tworzącej się przy Centrum Formacyjnym Odnowy w Duchu Świętym. Wspólnota nie przetrwała próby czasu i ostatecznie rozpadła się po sześciu latach. Ani przez chwilę jednak nie wątpiłam, że podjęta przeze mnie decyzja była słuszna, a jej dobrych owoców doświadczam do dziś. Otworzyła ona przede mną nowe możliwości służby, jak choćby wieloletnia już współpraca z redakcją Słowa wśród nas i wydawnictwem PROMIC, współprowadzenie licznych turnusów rekolekcyjnych w Centrum Formacji i poza nim, a także wolontariat na misjach księży marianów w Kamerunie. Dała mi też szansę formacji teologicznej i biblijnej.

Bóg świata i Bóg Biblii
Moje kolejne przełomowe spotkanie z Apokalipsą nastąpiło podczas wykładu z pism Janowych w ramach Studium Teologii dla Świeckich. Wykładowca komentował fragment Ap 6,15-17, w którym praktycznie wszystkie kategorie ludzi, od króla po niewolnika, chowają się po jaskiniach i górskich skałach, wołając do nich: „Spadnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka” (Ap 6,16). Skąd u tych ludzi taki obraz Boga? – pytał wykładowca. Dlaczego widzą w Nim aż takie zagrożenie, że wolą zginąć niż stanąć przed Jego obliczem? Ten Bóg, którego oni się boją, to nie jest Bóg objawienia, Bóg Biblii, ale ich własne, wykrzywione wyobrażenie. Tak widzi Boga świat.
Było to dla mnie odkryciem. Rzeczywiście – pomyślałam – to nie Apokalipsa straszy, ona jedynie trafnie diagnozuje ludzkie postawy. Przecież Jezus mówi do Jana: „Przestań się lękać”. To straszy nasza zniszczona grzechem ludzka natura, która spontanicznie przypisuje sobie wszelkie dobro, które nas spotyka, a o zło ma pretensje do Boga.
Zaczęłam na nowo czytać Apokalipsę. Zachwycała mnie zwłaszcza jej końcówka, przepełniona miłosną tęsknotą za Bogiem i za nową, przemienioną przez Niego rzeczywistością, w której On otrze z ludzkich oczu wszelką łzę (Ap 21,4). Zrozumiałam, że jest to w rzeczywistości księga pociechy i pokrzepienia, zapewniająca, że Bóg naprawdę jest Alfą i Omegą, co oznacza, że do Niego będzie należało ostatnie słowo, tak jak należało pierwsze. I że wbrew moim pierwotnym wnioskom, jest to zdecydowanie książka „dla dzieci”, czyli ze szczęśliwym zakończeniem.

 


Sklep internetowy Shoper.pl