Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 5 (321) 2020
Słowo wśród nas Nr 5 (321) 2020
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MAJOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Majowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Nowe życie w Chrystusie”. To nowe życie to dar zmartwychwstałego Chrystusa, który wysłużył nam je na krzyżu. Otrzymujemy je przyjmując sakrament chrztu. W artykułach chcemy pokazać związek pomiędzy zmartwychwstaniem Jezusa i naszym chrztem oraz przypomnieć, jak wielkie łaski stały się naszym udziałem w momencie, w którym zostaliśmy ochrzczeni. Staliśmy się nowym stworzeniem, zostaliśmy wszczepieni w Chrystusa i Jego zmartwychwstanie, włączeni w Jego Kościół, a grzech pierworodny i wszelkie inne nasze grzechy zostały usunięte. To wszystko wspaniałe dary Zmartwychwstałego – korzystajmy z nich w pełni!
Magazyn otwiera artykuł o Clare Crockett, niezwykłej, dynamicznej Irlandce, która odkrywszy miłość Chrystusa odrzuciła karierę aktorską i została zakonnicą. Ponadto zamieściliśmy tekst ks. Jamesa Mallona, zajmującego się sprawami ewangelizacji w diecezji Halifax w Stanach Zjednoczonych, zatytułowany: „Kościół, który łowi – ewangelizacja w parafii” oraz kolejny artykuł Anny M. Faszczowej z cyklu „Kto dobrze śpiewa”, tym razem o pieśni „Chwalcie łąki umajone”.
W ramach Naszych lektur polecamy Biblię dla dzieci z pięknymi, malarskimi ilustracjami.
W numerze ponadto jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, krzyżówkę, Kalendarz liturgiczny oraz rozwiązanie konkursu dla prenumeratorów.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Moc Boża w sakramencie chrztu
Zanurzeni w Chrystusa................................................ 4

Rzeczywistość chrztu
Włączeni w zmartwychwstanie Chrystusa.................. 9

Owoce chrztu
Życie chrześcijańskie...................................................14

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 maja............................................................19

MAGAZYN

Wybrała Jezusa
Jak Clare Crockett zrezygnowała z własnych planów
Laura Loker ........................................................... 48

Kościół, który łowi
Ewangelizacja w parafii – Ks. James Mallon............ 54

Kto dobrze śpiewa...
Chwalcie łąki umajone – Anna M. Faszczowa.......... 59

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień ...................................... 64

Drodzy Bracia i Siostry!

Wyobraźcie sobie, że macie skarb, o którym nic nie wiecie. Żyjecie w materialnych troskach, ledwie wiążąc koniec
z końcem, podczas gdy tak naprawdę jesteście dziedzicami wielkiego majątku… Gdybyście tylko o nim wiedzieli!
Otóż rzeczywiście mamy skarb! W życiu większości z nas wkrótce po urodzinach wydarzyło się coś niezwykłego. Zostaliśmy ochrzczeni i otrzymaliśmy duchowe bogactwa przekraczające wszelkie wyobrażenie. Zostaliśmy złączeni z Chrystusem i staliśmy się dziećmi Boga, obywatelami i dziedzicami Jego królestwa. Należą do nas wszystkie skarby nieba!
Chrzest jest przede wszystkim działaniem Boga, działaniem bardzo konkretnym, które przenosi nas z królestwa ciemności do królestwa Bożego. Na krzyżu Jezus pokonał grzech i odtąd chce dzielić się swoim zwycięstwem z każdym, kto uwierzy i przyjmie chrzest. Dlatego właśnie polecił Apostołom, aby szli i nauczali wszystkie narody, udzielając chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Chrzest to sakrament, widzialny znak niewidzialnej łaski, którą darmo otrzymujemy. Jego rzeczywistość jest bardzo bogata. Chrzest uwalnia od grzechu pierworodnego i wszelkich innych grzechów, czyni nas dziećmi Bożymi, napełnia łaską uświęcającą dając nam nowe życie w Chrystusie, czyni każdego z nas świątynią Ducha Świętego, a także włącza we wspólnotę Kościoła. Już sam fakt, że tak wielu z nas zostało ochrzczonych w dzieciństwie, pokazuje, jak niewiarygodny jest ten Boży dar. Niemowlę nie jest przecież w stanie nawet zrozumieć tego, co czyni Bóg w dniu jego chrztu, a co dopiero na to zasłużyć. A jednak Bóg hojnie mu tego daru udziela.
Aby jednak chrzest mógł przynosić konkretne skutki w naszym życiu, potrzeba naszej ciągłej współpracy. Wiemy, że jest wielu ochrzczonych, których życie wcale się nie zmienia, pomimo łask, jakich im Bóg udzielił w Chrystusie. Często zresztą i my sami nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie bogactwo otrzymaliśmy we chrzcie!
A przecież wystarczy jedynie sięgnąć do tego skarbu, który dał nam Bóg, pójść do „banku łaski”, by wypłacić środki z funduszu założonego dla każdego z nas przez Boga. Wystarczy, że codziennie będziemy współpracować z Panem, przychodząc do Niego na modlitwie, przyjmując sakramenty oraz pozwalając, by Jego słowo zawarte w Piśmie Świętym przemieniało nasze serca.
Ochrzczeni jako niemowlęta nie możemy wracać pamięcią do dnia własnego chrztu, aby wydobyć z niej choćby okruch wyobrażenia, jak wielkim skarbem zostaliśmy obdarowani. Dlatego w tym w miesiącu chcemy w naszych artykułach przyjrzeć się sakramentowi chrztu, który Kościół nazywa: „fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu” (KKK, 1213). Chcemy odkryć na nowo to, co otrzymaliśmy w dniu naszego chrztu, i zapytać, w jaki sposób możemy zacząć korzystać z tych darów, których Bóg tak łaskawie i szczodrze nam udzielił. Rozważając te treści pamiętajmy o tym, że we chrzcie zostaliśmy wskrzeszeni wraz z Chrystusem (Kol 2,12) i staliśmy się nowym stworzeniem! Możemy doświadczać mocy zmartwychwstania, która uzdalnia nas do nowego życia w Chrystusie.
Niech nasze zjednoczenie z Chrystusem przez chrzest, złączone z naszą wiarą i miłością do Pana, wciąż przemienia nasze serca, abyśmy wspólnie mogli przemieniać świat!
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


Rzeczywistość chrztu

Włączeni w zmartwychwstanie Chrystusa
Kiedy podczas niedzielnej Mszy świętej wszyscy składamy wspólnie wyznanie wiary, każdy z nas wypowiada słowa: „Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów”. W Okresie Wielkanocnym wyznajemy nasz chrzest w sposób jeszcze bardziej dobitny, gdy przyjmujemy pokropienie wodą święconą. Tydzień po tygodniu, wraz z Kościołem, wspominamy dzień, w którym po raz pierwszy zostaliśmy nią polani i po raz pierwszy wyznaliśmy wiarę w Jezusa lub uczynili to w naszym imieniu rodzice i rodzice chrzestni. Był to dzień, w którym zostaliśmy obmyci z grzechu i wprowadzeni do królestwa Bożego.
Dlaczego Kościół widzi tak ścisły związek pomiędzy sakramentem chrztu a Okresem Wielkanocnym? Dlaczego zmartwychwstanie Jezusa ma się nam kojarzyć z naszym własnym włączeniem do Kościoła? Aby odpowiedzieć na te pytania przyjrzyjmy się więzi, jaką chrzest tworzy pomiędzy Jezusem a nami – a zwłaszcza więzi pomiędzy Jego śmiercią i zmartwychwstaniem a naszym codziennym życiem.

UMARLIŚMY Z CHRYSTUSEM
W Liście do Rzymian św. Paweł przypomina, że przez chrzest zostaliśmy zanurzeni w Jezusa i w Jego śmierć (Rz 6,3), i mówi dalej: Jezus „umarł dla grzechu tylko raz” (Rz 6,10). A ponieważ jesteśmy z Nim zjednoczeni, umarły wraz z Nim również nasze grzechy. Wołając z krzyża: „Dokonało się!” (J 19,30), Jezus ogłosił prawdę, która zmieniła życie miliardów ludzi. Grzech został zniszczony, ludzkość uzyskała przebaczenie, a bramy nieba zostały otwarte.
Skutki męki Jezusa, a co za tym idzie naszego chrztu, który zanurza nas w tę mękę, są niewyczerpane. Przede wszystkim zostaje z nas zmyta plama grzechu pierworodnego. Nasz pradawny brak zaufania do Stwórcy, nasze pragnienie postawienia się ponad Bogiem i Jego wolą zostają zmyte wodami chrztu (KKK, 397-398). Nie ciąży już na nas wyrok potępienia jako konsekwencja pierwotnego nieposłuszeństwa (Rz 8,1). Oczywiście chrzest usuwa też wszystkie grzechy, które popełniliśmy. 
Wierzymy, że sakramenty są skutecznymi znakami wprowadzającymi nas w autentyczną więź z wewnętrznym życiem Jezusa. W ten sposób Msza święta niejako „przenosi” nas w misterium Ostatniej Wieczerzy, a Jezus podaje nam, jak niegdyś uczniom, swoje Ciało i Krew. Chrzest „przenosi” nas do krzyża, dając udział w wolności i odkupieniu, jakie Jezus nam na nim wysłużył, „wszczepia” nas w Chrystusa, który oddaje za nas swoje życie. Mówiąc słowami pochodzącej z XIV wieku modlitwy Anima Christi, znajdujemy ukrycie w ranach Jezusa, a Jego nieskalana, niewinna krew obmywa nas i oczyszcza z wszelkiego grzechu i nieprawości.

RAZEM Z CHRYSTUSEM
POWSTALIŚMY Z MARTWYCH
Są to wspaniałe prawdy. Bóg nie cofnął się przed niczym, aby nas zbawić. Działanie sakramentu chrztu nie ogranicza się do obmycia nas z grzechu. Zostaliśmy bowiem zanurzeni nie tylko w śmierć Jezusa, ale również w Jego zmartwychwstanie. Jak pisał św. Paweł: „Razem z nim pogrzebani w chrzcie (…) razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił” (Kol 2,12).
Chrzest nie tylko nas oczyścił, ale wyniósł na zupełnie nowy poziom życia. Dał nam dostęp do mocy Boga, która uwalnia nas od grzechu. Do naszych serc zstąpił Duch Święty, który czyni nas nowym stworzeniem i uzdalnia do przyjęcia Bożej drogi pokoju i czystości, a odrzucenia drogi grzechu, egoizmu i pychy.
Oczywiście, jak wiemy z doświadczenia, nasza walka z grzechem nie zawsze kończy się zwycięstwem. Łaska chrztu uwolniła nas wprawdzie od grzechu pierworodnego, ale nasza ludzka natura pozostaje słaba i skłonna do grzechu. Wszyscy ulegamy pożądliwościom i będziemy zmagać się z nimi przez całe życie. Nie musimy jednak zmagać się z pokusami samotnie. Od chrztu świętego żyje w nas Chrystus, który jest dla nas nadzieją wolności i chwały – jeśli tylko zwrócimy się do Niego z prośbą, by napełnił nas swoją łaską.

„ZIARNO” CHRZTU
Bóg dał nam tak wiele. Zanurzył nas w śmierci i zmartwychwstaniu swojego Syna. Oczyścił nas z grzechu pierworodnego i udzielił nam Ducha Świętego, który uzdalnia nas do świętego życia. Jednak to nowe życie otrzymane na chrzcie jest zaledwie ziarnem, które oczekuje na wzrost. Jest w nas, ale jego potencjał rozwinie się dopiero wtedy, gdy zasadzimy je w glebie wiary. Dopiero wtedy zakorzeni się i wyda wspaniały plon.
Św. Paweł pisał do Kolosan, że skoro zostali wskrzeszeni wraz z Chrystusem, powinni szukać „tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga” (Kol 3,1). Uczył, że ich życie „jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3,3). Zapowiadał, że jeśli będą dążyć „do tego, co w górze”, ujrzą głębokie i trwałe zmiany w swoim życiu.
To samo odnosi się do nas. Dążenie do „tego, co w górze”, w praktyce oznacza codzienne szukanie Jezusa na modlitwie. Oznacza uczestnictwo w niedzielnej Mszy świętej z otwartym, oczekującym sercem, z gotowością słuchania głosu Boga i poddawania Mu swojego życie. Oznacza rozważanie słów Pisma Świętego, aby Duch Święty mógł napełniać nasze umysły prawdą, a nasze serca obietnicami. Oznacza wyznawanie wszystkich grzechów, które zagradzają nam drogę do Pana i życia Jego zmartwychwstaniem.
Bóg obiecał, że jeśli będziemy Go „szukać z całego serca”, On sprawi, że Go znajdziemy (Jr 29, 13-14). Jeśli będziemy w tym szczerzy i wytrwali, pozwoli się nam odszukać. Nie odkładaj tego na później. Zacznij już dziś, małymi krokami. Nawet jeśli codziennie poświęcisz zaledwie piętnaście minut na modlitwę i lekturę Pisma Świętego, zaczniesz doświadczać działania Jego łaski. Może zdobędziesz się na darowanie urazy i przebaczenie komuś dawnej krzywdy? Może będzie w tobie więcej miłości, a mniej złośliwej krytyki? Może znajdziesz w sobie nowe siły do walki z uporczywą pokusą czy nałogiem? A może głębiej zaangażujesz się w prowadzenie innych ludzi do Pana czy służbę ubogim?
My wszyscy, którzy przyjęliśmy chrzest, zostaliśmy uwolnieni od grzechu i napełnieni Bożym życiem. Jednak bez naszej codziennej decyzji, aby żyć tym, co otrzymaliśmy na chrzcie, nowe życie pozostanie jedynie ziarnem bądź wątłym kiełkiem. To dzięki codziennym wyborom trwania w bliskości Jezusa będziemy mogli doświadczyć łaski i mocy, których Bóg tak hojnie nam udziela.

NIEMOŻLIWE STAJE SIĘ
MOŻLIWE
Św. Cyprian z Kartaginy, żyjący w III wieku, przed swoim nawróceniem do Chrystusa był cieszącym się powodzeniem, zamożnym prawnikiem. W liście do swego przyjaciela Donatusa wyznał, że przed chrztem trudno mu było uwierzyć, że ktokolwiek – a już zwłaszcza on sam – mógłby porzucić dawne grzeszne życie oraz doświadczyć prawdziwej wolności i wybawienia. Założył z góry, że jego grzechy i „uporczywe wady” stanowiły część jego tożsamości i że będzie musiał żyć z nimi już do końca. Po przyjęciu chrztu zmienił jednak zdanie: „Zmaza dawnych lat została zmyta. Światło z góry, spokojne
i czyste, wlało się w moje serce. Wówczas, mocą Ducha Świętego doświadczyłem powtórnych narodzin i stałem się nowym człowiekiem. Nabrałem pewności co do rzeczy, w które niegdyś wątpiłem. To, co wcześniej zdawało się niemożliwe, stało się możliwe” (List do Donatusa, 5).
Niemożliwe stało się możliwe nie tylko dla św. Cypriana, ale również dla ciebie, ponieważ ty także umarłeś i powstałeś do życia wraz z Chrystusem we chrzcie. Nie ma tu żadnej różnicy, gdyż Bóg nie ma względu na osobę. Każdy ochrzczony otrzymuje tego samego Ducha Świętego, tę samą łaskę, te same obietnice.
Niech więc łaska tego wspaniałego sakramentu weźmie cię w posiadanie. Przyjmując pokropienie wodą święconą w Okresie Wielkanocnym, odnawiaj
w sobie postanowienie życia nowym życiem otrzymanym na chrzcie. Wyznając w Credo jeden chrzest na odpuszczenie grzechów, proś Ducha Świętego o potrzebne łaski do walki z grzechem.
A wypowiadając „Amen” na końcu modlitwy eucharystycznej, włóż w to słowo całe swoje serce i całą duszę. Zostałeś złączony z Chrystusem w chrzcie i odtąd jesteś nowym stworzeniem! ▐

MEDYTACJE

Sobota, 2 maja
Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski
(Ps) Jdt 13,18-20
Błogosławiona jesteś, córko, przez Boga Najwyższego, spomiędzy wszystkich niewiast na ziemi. (Jdt 13,18)
Słowa dzisiejszego psalmu responsoryjnego, przywodzące na myśl Pozdrowienie Anielskie, pochodzą ze starotestamentalnej Księgi Judyty. Tak tytułową bohaterkę przywitał Ozjasz, naczelnik oblężonej przez Asyryjczyków górskiej twierdzy Betulii, gdy przyniosła mu głowę zabitego przez siebie asyryjskiego wodza Holofernesa. A przecież wydawało się, że nic i nikt nie zdoła się oprzeć potędze króla Nabuchodonozora i wojskom prowadzonym przez Holofernesa w dziele podboju świata!
Kiedy Judejczycy stawili mu opór w swojej twierdzy Betulii, ich sytuacja była beznadziejna, a na widok olbrzymich wojsk wroga otaczających miasto „upadli na duchu” (Jdt 7,19). Ocaliła ich Judyta, młoda i piękna, a przy tym pobożna wdowa. Najpierw żarliwie się modliła i pokutowała, a potem poszła do obozu wroga i zabiła Holofernesa w ten sposób łamiąc moc Asyryjczyków. To było wielkie zwycięstwo.
Maryja także często przedstawiana jest jako Ta, która zwycięża. Dziewica Niepokalana depcząca głowę węża. Matka Boża Łaskawa łamiąca strzały. Znamy gotyckie wizerunki Madonny na lwie. Obrazy Matki Boskiej Zwycięskiej. Śpiewamy o Hetmance naszego narodu wyrażając nasze głębokie przekonanie, że Matka Boża pokonuje to, co zagraża Jej dzieciom. Jej zwycięstwo wypływa z wiary w miłującego Boga, która nie załamała się nawet pod krzyżem Syna. Maryja ufa Bogu – i dlatego potrafi znajdować rozwiązania tam, gdzie nikt inny nie umie ich dostrzec; zachować nadzieję tam, gdzie inni wpadają w rozpacz. Doświadczyliśmy tego wielokrotnie w trudnych momentach naszej historii.
To nie przypadek, że tak wielką rolę w nieodległych czasach odegrali ci, którzy byli Jej oddani – św. Jan Paweł II oraz sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński, do którego beatyfikacji się przygotowujemy. Jest to kolejny znak, że Maryja – jak mówi o tym dzisiejsza prefacja – „Otacza macierzyńską miłością Naród, który Ją wybrał na swoją Królową, broni go w niebezpieczeństwach, udziela mu pociechy w utrapieniach i wspiera go w dążeniu do wiecznej ojczyzny, aż nadejdzie pełen blasku dzień Pański”.
Kim dla ciebie jest Królowa Polski? Nostalgicznym wspomnieniem, reliktem dawnych dobrych czasów,
a może źródłem pobożnych przeżyć? Czy potrafisz przyjąć Ją jako dar nie na kiedyś, ale na teraz? Czy zechcesz, odrzucając pesymizm, narzekanie na trudne czasy i tęsknotę za tym, co minęło, szukać wraz z Nią nowych rozwiązań, które dziś przyniosą pokój i ocalenie Jej ludowi?
„Maryjo, Królowo Polski, wierzę, że wciąż nad nami czuwasz. Wskazuj nam drogi ocalenia na miarę dzisiejszych czasów”.
Ap 11,19a; 12,1.3-6a.10ab
Kol 1,12-16
J 19, 25-27

▌Niedziela, 3 maja
J 10,1-10
Woła on swoje owce po imieniu. (J 10,3)
Niedziela Dobrego Pasterza często nasuwa nam na myśl sceny wręcz idylliczne. Wyobrażamy sobie schludnego pasterza z kijem w ręku siedzącego spokojnie na bujnej, zielonej łące w otoczeniu czyściutkich, posłusznych owieczek. Piękny obraz, nieprawdaż?
Jednak ten obraz jest niezupełnie zgodny z rzeczywistością, ponieważ zarówno pasterz, jak i jego owce są często niezbyt czyści, a już na pewno nie żyją w idealnym spokoju. Jezus użył obrazu owiec i owczarni, a także nazwał siebie „dobrym pasterzem” zaraz po tym, jak faryzeusze odrzucili i usunęli z synagogi niewidomego, którego dopiero co uzdrowił. Chciał upomnieć ich, „pasterzy”, czyli przywódców ludu, ponieważ nie dbali o powierzony sobie lud. Prawdziwy pasterz zna dobrze swoje owce i prowadzi je troskliwie. Owce rozpoznają jego głos i idą za nim. A Jezus, dobry pasterz, „daje życie swoje za owce” (J 10,11).
Możemy słowa Jezusa odczytać jako wyrzut pod adresem faryzeuszy, ale możemy też wydobyć z nich naukę dla siebie. W pewien sposób każdy z nas jest w jakimś zakresie pasterzem ludu Bożego. Wszyscy jesteśmy wezwani, by troszczyć się o siebie nawzajem – a więc by troszczyć się o ten lud, idąc w ślad za Jezusem, naszym pasterzem. Naszą „trzodą” mogą być nasze własne dzieci czy wnuki, rodzice, wspólnota. Możemy być dyskretnymi pasterzami przyjmując życzliwie nowych sąsiadów, a nawet wprowadzając w obowiązki nowych pracowników. Jednak niezależnie od tego, z kogo składa się nasza trzoda, pamiętajmy, że te owce należą do Jezusa, a nie do nas. On ceni sobie każdą z nich i chce, abyśmy byli dla nich odbiciem Jego ofiarnej miłości.
Zapytajmy więc siebie: „Jak dobrze znam moje owce? Czy znam po imieniu swoich kolegów z pracy, ludzi,
z którymi angażuję się w parafii? Czy wiem, z jakimi problemami borykają się moi najbliżsi?”. Czasami jesteśmy tak zabsorbowani własnymi sprawami, że nie zauważamy bólu, zmęczenia czy lęku tych, których mamy tuż obok siebie. Jednak idąc za przykładem Jezusa starajmy się odkładać na bok swoje troski, „wołać nasze owce po imieniu” i wsłuchiwać się w ich potrzeby. Może nawet zdołamy poprowadzić je na spokojne miejsca?
„Jezu, Dobry Pasterzu, pomóż mi dziś oddawać życie za Twoje owce”.
Dz 2,14a.36-41
Ps 23,1-6
1 P 2,20b-25

▌Środa, 20 maja
Dz 17,15.22--18,1
Przemówił Paweł, stanąwszy w środku Areopagu. (Dz 17,22)
Paweł stał w samym centrum cywilizowanego świata. Na Areopagu, ateńskim wzgórzu w pobliżu Akropolu koncentrowało się życie społeczne, kulturalne i polityczne Greków. Ludzie krążyli wśród pogańskich świątyń i ołtarzy, których było tu mnóstwo. Kiedy więc poproszono go, by wyjaśnił, o co chodzi w głoszonej przez niego nowej nauce, Paweł chętnie skorzystał ze sposobności. Stanęła przed nim możliwość otwarcia drogi pomiędzy Ewangelią a światem pogańskim. Co więc powiedział?
Zacznijmy od ustalenia, czego nie zrobił. Nie rozpoczął swej mowy od potępienia ich ani od wytknięcia im, jak daleko są od prawdziwego Boga. Skupił się natomiast na tym, co było dobre: ten lud był bardzo religijny, ważne były dla niego świątynie i ołtarze, ponieważ miał świadomość istnienia tego, co nadprzyrodzone. Następnie Paweł zauważył, że Ateńczycy postawili ołtarz także „nieznanemu Bogu”, postanowił więc wykorzystać tę ich przezorność jako punkt wyjścia do głoszenia Jezusa. Powiedział im więc, że chce im głosić Tego, którego czczą nie znając, i wyjaśnił, że istnieje tylko jeden Bóg, Pan nieba i ziemi oraz Stwórca wszystkich rzeczy. Zacytował nawet ich poezję, stosując ją do Boga jedynego: „W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak to powiedzieli niektórzy z waszych poetów: «Jesteśmy bowiem z Jego rodu»” (Dz 17,28).
Wykazał się znajomością ich kultury, by przybliżyć im niekończące się szukanie Boga w perspektywie wiary chrześcijańskiej. Potrafił za ich bałwochwalstwem dostrzec prawdziwe pragnienia serc. I choć większość Greków słysząc o zmartwychwstaniu odrzuciła słowa Pawła, część jednak je przyjęła (Dz 17,32-34).
Postawa Pawła może nam bardzo pomóc w relacjach z ludźmi. Gdy czujemy się przybici dowiadując się o kolejnych przestępstwach w wiadomościach albo widząc poziom agresji w Internecie zastanówmy się, co kryje się
w tych poranionych sercach i spróbujmy je zrozumieć. Rozmawiając z innymi, wychodźmy od tego, co w nich dobre, i na tym budujmy. Każdy człowiek jest umiłowany przez Boga, który pragnie przywołać go z powrotem do siebie, nawet jeśli odszedł już bardzo daleko.
Bóg potępiając grzech zawsze pragnie zbawić grzesznika. Ta prawda, która przenikała głoszenie Pawła, ma moc wzbudzić w naszych sercach współczucie dla innych. Pomaga nam szukać tego, co łączy, zamiast bez namysłu zatrzaskiwać drzwi. A kiedy drzwi są otwarte, nigdy nie wiadomo, jak Bóg zechce to wykorzystać.
„Panie, pomóż mi naśladować
św. Pawła!”
Ps 148,1-2.11-14
J 16,12-15


▌Sobota, 23 maja
Dz 18,23-28
Wyruszył, aby obejść kolejno krainę galacką i Frygię. (Dz 18,23)
Kiedy w Dziejach Apostolskich zaczynają padać takie nazwy jak „Frygia” czy „Achaja”, zwykle przeskakujemy po prostu do następnych wersetów. Jednak czas poświęcony na poszukanie w atlasie miejsc czy poznawanie osób, kontekstu historycznego i powiązanych fragmentów biblijnych nie jest czasem straconym. Pomaga nam nie tylko głębiej odkryć bogactwo tekstu, ale również lepiej zrozumieć to, co Bóg mówi do nas przez dany fragment.
Śledząc na mapie podróże misyjne Pawła, możemy na przykład zauważyć, że podróż z Antiochii przez Galację i Frygię oddalała go coraz dalej od Jerozolimy wiodąc ku pogańskim krainom na zachodzie. I tym bardziej możemy podziwiać jego misjonarski zapał.
Zagłębiając się w życie współczesnego Pawłowi Apollosa dowiemy się, że jego rodzinna Aleksandria posiadała bibliotekę liczącą ponad pół miliona zwojów. To prowadzi do wniosku, że Apollos, „człowiek uczony i znający dobrze Pisma” (Dz 18,24) prawdopodobnie znał też dobrze kulturę grecką. Dzisiejsze czytanie wskazuje jednak, że jego znajomość „drogi Pańskiej” nie była pełna, dopóki nie uniżył się na tyle, by przyjąć naukę o chrzcie Chrystusowym od Pryscylli i Akwili, handlarzy wyrabiających namioty z koziej sierści. Przypomina nam to, że Bóg często mówi i działa przez zwyczajnych ludzi – czasami pochodzących z zupełnie innego środowiska niż twoje.
Jeśli nie pamiętasz, skąd pojawili się w Dziejach Apostolskich Pryscylla i Akwila, możesz sprawdzić to kilka wersetów wcześniej. Dowiesz się wówczas, że Paweł spotkał to małżeństwo w Koryncie, stolicy Achai. Wyjaśnia to, dlaczego Apollos wyruszył następnie głosić słowo właśnie w Achai  stamtąd bowiem pochodzili jego nauczyciele, którzy mogli dać mu listy polecające do tamtejszych braci. Jest to wspaniały przykład tego, jak Bóg posługuje się naszymi relacjami i kontaktami dla rozszerzania wiary i dla naszego dobra.
Studiowanie słowa Bożego może być fascynujące i owocne. Przy pomocy prostego słownika biblijnego, konkordancji czy Internetu możemy lepiej zrozumieć, kim jest Bóg i w jaki sposób działał w życiu różnych ludzi na przestrzeni dziejów. Możemy poznać Chrystusa, żywe Słowo Boże, za pośrednictwem Pisma Świętego.
„Ojcze, pomóż mi zrozumieć Twoje słowo”.
Ps 47,2-3.8-10
J 16.23b-28

▌Niedziela, 24 maja
Wniebowstąpienie Pańskie
Dz 1,1-11
Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? (Dz 1,6)
To przedziwne – po trzech latach wędrowania z Jezusem, bycia świadkami Jego pojmania, procesu i ukrzyżowania, po spotkaniu ze Zmartwychwstałym i czterdziestu dniach Jego pełnych Ducha pouczeń, Apostołowie wciąż przeżywają wewnętrzny zamęt. Pytają Jezusa, czy może teraz zamierza przegnać Rzymian i przywrócić dawną chwałę Izraelowi. Przesłanie Jezusa jeszcze do nich w pełni nie dotarło.
Także i my dzisiaj stawiamy niekiedy podobne pytania: „Panie, kiedy wreszcie zamierzasz przyjść i wszystko naprawić? Kiedy położysz kres wojnom, nędzy i aborcjom?”. W odpowiedzi Jezus mówi swoim Apostołom i nam: Owszem, przyszedłem założyć królestwo Boże – ale chcę, żebyście wy pomogli Mi je budować.
Dzisiejszy dzień jest szczególną okazją, by wywyższać Jezusa „przy dźwięku trąby” (Ps 47,6). Jednak świętując Jego wniebowstąpienie, nie możemy zapomnieć o tym, co tuż przed tym wydarzeniem powiedział: „Będziecie moimi świadkami” (Dz 1,8) oraz „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19).
Jezus wstąpił do nieba, ale budowanie Jego królestwa trwa – a On pozostawił je w naszych rękach. Żebyśmy mogli sprostać tej odpowiedzialności, dał nam Ducha Świętego. Potrzebujemy Ducha, aby naszym próbom głoszenia Ewangelii, przeciwstawiania się grzechowi i wspierania ubogich towarzyszyła Boża miłość i łaska.
Nie jest to takie trudne, jak się wydaje. Głoszenie Ewangelii polega czasami na tak prostych gestach, jak zapewnienie o modlitwie znajomego, który zmaga się z problemem, lub podzielenie się tym, jak Bóg pomógł ci w trudnej sytuacji. Wspieranie ubogich może polegać na regularnych odwiedzinach w domu opieki lub wrzucaniu nieco większych sum do skarbonki dla biednych. Przeciwstawianie się grzechowi może oznaczać modlitwę o czyjeś nawrócenie lub dołożenie starań, by twój dom stał się miejscem, w którym panuje zgoda i pokój.
Tak, Jezus zamierza przywrócić swoje królestwo. I chce to czynić także poprzez ciebie.
„Przyjdź, Duchu Święty, i napełnij nasze serca. Daj nam moc do budowania królestwa godnego zmartwychwstałego Pana!”
Ps 47,2-3.6-9
Ef 1,17-23
Mt 28,16-20

▌Poniedziałek, 25 maja
J 16,29-33
To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. (J 16,33)
Wyobraźmy sobie, jak czuli się uczniowie, słuchając tych niepojętych, wręcz niepokojących słów Jezusa. Tak wiele spraw było dla nich niezrozumiałych, a to, co mówił Jezus, wcale nie koiło lęku. Jezus wiedział, że wkrótce zostanie pojmany i skazany na śmierć. Wiedział też, że Jego uczniowie ogarnięci paniką rozproszą się na widok Mistrza wydanego w ręce wrogów. Wypowiedział więc do nich – i do nas – słowa pociechy i wsparcia.
Bóg posłał Jezusa, aby „nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1,79). Jednak dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam jasno, że pokój, jaki niesie Jezus, niekoniecznie polega na tym, że wszystko ułoży się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Wygodny dojazd do pracy, dobrze ułożone dzieci i krótkie kolejki w supermarkecie są wprawdzie także darem Boga, ale nie jest to jeszcze całkiem ten pokój, którego pragnie dla nas Jezus. Pokój, który „przewyższa wszelki umysł” (Flp 4,7) jest pokojem, który płynie z życia w obecności Boga.
Może doświadczyłeś już tego pokoju podczas Mszy świętej czy w cichej modlitwie. Ale Bóg nie chce, by ten pokój przychodził i odchodził. Chce, abyś trwał w nim przez cały czas, codziennie. Niewielu z nas potrafi tak żyć, ale wszyscy możemy o to zabiegać.
Pismo Święte mówi: „Kto bowiem chce miłować życie (…), niech szuka pokoju i niech podąża za nim” (1 P 3,10-11). Nie odpłacaj przykrością za przykrość. Powstrzymaj się od raniących słow. Nie pozwól, by rozjątrzył się w tobie gniew. Staraj się o przebaczenie i pojednanie z innymi. Mów prawdę i czyń to, co słuszne. I wyrób w sobie nawyk zwracania się do Pana w ciągu dnia – jak najczęściej.
Ponieważ Jezus zwyciężył świat, pokój, za którym tęsknimy, jest możliwy. Spróbuj od czasu do czasu w ciągu dnia zbadać sobie „poziom pokoju”. Jeśli czujesz, że ogarnia cię smutek, niepokój lub niepewność, proś Pana, aby dał ci swój pokój. Ale także ze swojej strony zrób wszystko, by wnosić pokój w trudne sytuacje. Życie w pokoju może wymagać od ciebie sporo trudu, ale nie musisz ponosić go sam. Jezus poniósł już to, co najcięższe!
„Jezu, Książę Pokoju, panuj dziś nad moimi myślami i uczuciami we wszystkich sytuacjach, w których się znajdę”.
Dz 19,1-8
Ps 68,2-7

▌Czwartek, 28 maja
J 17,20-26
Proszę (…), aby wszyscy stanowili jedno. (J 17,20-21)
Wyobraź sobie, że jesteś w Wieczerniku wraz z Jezusem. On wie, że jeszcze tylko krótko będzie na świecie. Zdaje sobie sprawę, pod jaką presją znajdą się uczniowie po Jego odejściu. Wodząc wzrokiem po zebranych widzi Szymona zelotę i Mateusza celnika. Czy będą w stanie zachować jedność między sobą po Jego odejściu? Nawet rodzeni bracia, jak Jakub i Jan czy Piotr i Andrzej, mogą pójść różnymi drogami. Co wtedy stanie się z tymi, którzy mają uwierzyć dzięki ich słowu?
Co zaprzątało myśli i serce Jezusa w tych ostatnich godzinach? Jedność.
Dziś wydaje się nam ona całkowicie nieosiągalna. To oczywiste, że na własną rękę nie jesteśmy w stanie zniweczyć skutków dwóch tysięcy lat podziałów w Kościele. Niezgoda jest wpisana w naszą skażoną grzechem naturę. W czasach Jezusa istniał podział pomiędzy Żydami i poganami. „Ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa, ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa” (1 Kor 1,12) – spierali się wyznawcy Chrystusa w młodej wspólnocie korynckiej. Receptą na gwałtowne spory pierwszych wieków były sobory powszechne, na których pod natchnieniem Ducha Świętego formułowano właściwe odpowiedzi na kontrowersyjne pytania. Nie zapobiegły one jednak rozłamowi
Kościoła na wschodni i zachodni. Później nastąpił kolejny wielki rozłam – pomiędzy katolikami a protestantami. Na domiar złego bywa, że niezgoda dzieli nawet braci i siostry z jednej parafii czy rodziny. W jaki sposób mamy stać się jedno?
Pamiętajmy, że Jezus modli się za nas. Troska o jedność nie polega jedynie na dialogu teologicznym oraz okazjonalnych nabożeństwach ekumenicznych. Zaczyna się od tego, że z pomocą Jezusa starasz się kochać tych, których masz wokół siebie,
a przede wszystkim swoich najbliższych. Nawet jeśli nie we wszystkim się z nimi zgadzasz, próbuj dostrzec działanie łaski Bożej w ich życiu. Jedność na wielką skalę zaczyna się od jedności z tymi, z którymi żyjesz na co dzień.
Pomyśl więc o tym, jak Jezus w Wieczerniku spogląda na twarze wszystkich swoich uczniów, a następnie umieść wśród nich siebie. Ale nie tylko siebie – także kogoś, z kim nie jesteś w jedności. Może nawet twój mąż czy żona mają inne niż ty zdanie w drażliwej sprawie? Kiedy pojawia się dany temat, czujecie się tak, jakby wyrastał między wami mur. A może od lat nie rozmawiasz z sąsiadką albo omijasz wzrokiem w kościele nielubianą osobę ze wspólnoty?
Jezus patrzy ci w oczy. Widzi to, co was dzieli, i modli się, abyście byli jedno. Czy możecie dojść do porozumienia? Czy możecie szczerze porozmawiać i spróbować zrozumieć swoje stanowiska? O co modli się Jezus dla ciebie i dla tej drugiej osoby? Jakie kroki ku jedności wam wskazuje?
Nie poddawaj się zniechęceniu! Pamiętaj, że Jezus modli się o to, abyś był jedno ze swoimi braćmi i siostrami!
„Panie, uczyń z nas jedno!”.
Dz 22,30; 23,6-11
Ps 16,1-2.5.7-11

▌Piątek, 29 maja
J 21,15-19
Pójdź za Mną! (J 21,19)
Piotr słyszy te słowa nie po raz pierwszy. Padły one nad tym samym Jeziorem Galilejskim, gdy ze swym bratem Andrzejem zarzucał sieci na połów. Wtedy obaj pozostawili sieci i natychmiast poszli za Jezusem (Mt 4,20; Mk 1,18) z całym entuzjazmem ludzi, którzy odkryli swoje życiowe powołanie. Był to dla nich ekscytujący początek nowej przygody, życia innego niż to, które wiedli dotychczas. Pewnie przeczuwali, że wiążąc się z Jezusem przysłużą się dobrej sprawie, a także wyjdzie to na dobre im samym.
Tym razem jednak te same słowa padają w zupełnie innym kontekście. Piotr wie już, ile tak naprawdę warte jest Jego pójście za Jezusem. Poszedł przecież za Nim na dziedziniec arcykapłana tylko po to, by trzykrotnie się Go zaprzeć (J 18,15-27). Teraz powrócił tam, skąd wyszedł, w poczuciu, że zawiódł sromotnie na całej linii.
Jezus nie czyni Piotrowi żadnych wyrzutów. Pyta go tylko o jedno – o miłość. W pierwszych dwóch pytaniach używa słowa agape, oznaczającego miłość całkowicie bezinteresowną, ofiarną, taką, jaką kocha Bóg. Jednak Piotr w odpowiedzi wyznaje mu miłość filia, ludzką ułomną miłość. W trzecim pytaniu Jezus również używa tego samego słowa, jakby chciał powiedzieć, że zadowoli się taką miłością, na jaką stać Piotra w tej chwili. Tyle wystarczy, by pójść dalej. Wszystkie dawne obietnice i wezwania pozostają w mocy. Pozostaje też w mocy to pierwsze Jezusowe: „Pójdź za Mną!”
Może i ty masz poczucie, że twoje grzechy i słabości przekreśliły cię jako Bożego współpracownika. Czujesz, że zawiodłeś Boga, a już z pewnością zawiodłeś samego siebie. Widzisz, jak na drodze powołania, podjętego kiedyś z entuzjazmem, popełniasz te same błędy, jakie kiedyś tak ostro oceniałeś u innych. Trzeba dużej odwagi, by w takiej sytuacji nie schować się w bezpiecznym kącie w nadziei, że uda się jakoś przewegetować do śmierci. Ale kiedy zdecydujemy się, jak Piotr, stanąć z tym wszystkim przed Jezusem, On zada nam to samo pytanie – czy nadal Go kochamy. A jeśli tak, to zaprosi nas do dalszej drogi, dojrzalszej i piękniejszej niż przedtem.
„Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Umocnij moją miłość do Ciebie
i uchroń mnie przed zniechęceniem”.
Dz 25,13-21
Ps 103,1-2.11-12.19,20

▌Niedziela, 31 maja
Zesłanie Ducha Świętego
Dz 2,1-11
Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. (Dz 2,4)
Przed swoim wstąpieniem do nieba Jezus zapowiedział Apostołom, że zostaną „ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1,5). Tak więc wraz z Maryją „trwali oni jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1,14). I we właściwym czasie Duch Święty przyszedł w wichrze i ogniu, dając im odwagę do głoszenia Ewangelii.
To, co wydarzyło się w dzień Pięćdziesiątnicy, jest przepiękną historią o mocy Bożej przemieniającej serca Apostołów. Powiedzmy sobie jednak jasno, że działanie Ducha Świętego w ich życiu nie ograniczyło się tylko do tego jednego dnia. Potrzebowali ciągłego zanurzania się w Duchu Świętym, aby stale od nowa otrzymywać coraz więcej łaski i mocy Bożej. Księga Dziejów Apostolskich przynajmniej siedem razy odnotowuje, że Apostołowie zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,4; 4,8.31; 6,8; 7.55; 13,9.52). A do tego należałoby dodać te wszystkie przypadki, które nie zostały zapisane w Biblii!
My także, choć otrzymaliśmy już Ducha Świętego na chrzcie, stale potrzebujemy mocy Ducha i Jego darów, by iść za Panem i głosić Dobrą Nowinę.
Jezus wiedział, jak bardzo będziemy potrzebowali Jego Ducha, i dlatego na długo przed wniebowstąpieniem zachęcał uczniów do modlitwy o ten dar: „Jeśli więc wy (…) umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13). Bóg wciąż pragnie udzielać nam nowych darów!
Pójdź dziś za przykładem Apostołów. Uwierz w Bożą obietnicę Ducha i módl się o Niego z wiarą. Módl się nie tylko dziś, w tę wyjątkową uroczystość, ale codziennie. Możesz też poprosić kilku głęboko wierzących znajomych, aby pomodlili się dla ciebie o nowe wylanie Ducha Świętego. Prawdopodobnie nie pojawi się wicher ani ogień, ale Duch przyjdzie do ciebie w nowy, nieoczekiwany, a może nawet nadzwyczajny sposób – nie tylko dla twojego dobra, ale dla dobra Jego ciała, Kościoła!
„Duchu Święty, czyń sobie mieszkanie w moim sercu dziś i każdego dnia”.
Ps 104,1.24.29-31.34
1 Kor 12,3b-7.12-13
J 20,19-23 ▐

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 5 (321) 2020



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MAJOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Majowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Nowe życie w Chrystusie”. To nowe życie to dar zmartwychwstałego Chrystusa, który wysłużył nam je na krzyżu. Otrzymujemy je przyjmując sakrament chrztu. W artykułach chcemy pokazać związek pomiędzy zmartwychwstaniem Jezusa i naszym chrztem oraz przypomnieć, jak wielkie łaski stały się naszym udziałem w momencie, w którym zostaliśmy ochrzczeni. Staliśmy się nowym stworzeniem, zostaliśmy wszczepieni w Chrystusa i Jego zmartwychwstanie, włączeni w Jego Kościół, a grzech pierworodny i wszelkie inne nasze grzechy zostały usunięte. To wszystko wspaniałe dary Zmartwychwstałego – korzystajmy z nich w pełni!
Magazyn otwiera artykuł o Clare Crockett, niezwykłej, dynamicznej Irlandce, która odkrywszy miłość Chrystusa odrzuciła karierę aktorską i została zakonnicą. Ponadto zamieściliśmy tekst ks. Jamesa Mallona, zajmującego się sprawami ewangelizacji w diecezji Halifax w Stanach Zjednoczonych, zatytułowany: „Kościół, który łowi – ewangelizacja w parafii” oraz kolejny artykuł Anny M. Faszczowej z cyklu „Kto dobrze śpiewa”, tym razem o pieśni „Chwalcie łąki umajone”.
W ramach Naszych lektur polecamy Biblię dla dzieci z pięknymi, malarskimi ilustracjami.
W numerze ponadto jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, krzyżówkę, Kalendarz liturgiczny oraz rozwiązanie konkursu dla prenumeratorów.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Moc Boża w sakramencie chrztu
Zanurzeni w Chrystusa................................................ 4

Rzeczywistość chrztu
Włączeni w zmartwychwstanie Chrystusa.................. 9

Owoce chrztu
Życie chrześcijańskie...................................................14

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 maja............................................................19

MAGAZYN

Wybrała Jezusa
Jak Clare Crockett zrezygnowała z własnych planów
Laura Loker ........................................................... 48

Kościół, który łowi
Ewangelizacja w parafii – Ks. James Mallon............ 54

Kto dobrze śpiewa...
Chwalcie łąki umajone – Anna M. Faszczowa.......... 59

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień ...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

Drodzy Bracia i Siostry!

Wyobraźcie sobie, że macie skarb, o którym nic nie wiecie. Żyjecie w materialnych troskach, ledwie wiążąc koniec
z końcem, podczas gdy tak naprawdę jesteście dziedzicami wielkiego majątku… Gdybyście tylko o nim wiedzieli!
Otóż rzeczywiście mamy skarb! W życiu większości z nas wkrótce po urodzinach wydarzyło się coś niezwykłego. Zostaliśmy ochrzczeni i otrzymaliśmy duchowe bogactwa przekraczające wszelkie wyobrażenie. Zostaliśmy złączeni z Chrystusem i staliśmy się dziećmi Boga, obywatelami i dziedzicami Jego królestwa. Należą do nas wszystkie skarby nieba!
Chrzest jest przede wszystkim działaniem Boga, działaniem bardzo konkretnym, które przenosi nas z królestwa ciemności do królestwa Bożego. Na krzyżu Jezus pokonał grzech i odtąd chce dzielić się swoim zwycięstwem z każdym, kto uwierzy i przyjmie chrzest. Dlatego właśnie polecił Apostołom, aby szli i nauczali wszystkie narody, udzielając chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Chrzest to sakrament, widzialny znak niewidzialnej łaski, którą darmo otrzymujemy. Jego rzeczywistość jest bardzo bogata. Chrzest uwalnia od grzechu pierworodnego i wszelkich innych grzechów, czyni nas dziećmi Bożymi, napełnia łaską uświęcającą dając nam nowe życie w Chrystusie, czyni każdego z nas świątynią Ducha Świętego, a także włącza we wspólnotę Kościoła. Już sam fakt, że tak wielu z nas zostało ochrzczonych w dzieciństwie, pokazuje, jak niewiarygodny jest ten Boży dar. Niemowlę nie jest przecież w stanie nawet zrozumieć tego, co czyni Bóg w dniu jego chrztu, a co dopiero na to zasłużyć. A jednak Bóg hojnie mu tego daru udziela.
Aby jednak chrzest mógł przynosić konkretne skutki w naszym życiu, potrzeba naszej ciągłej współpracy. Wiemy, że jest wielu ochrzczonych, których życie wcale się nie zmienia, pomimo łask, jakich im Bóg udzielił w Chrystusie. Często zresztą i my sami nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie bogactwo otrzymaliśmy we chrzcie!
A przecież wystarczy jedynie sięgnąć do tego skarbu, który dał nam Bóg, pójść do „banku łaski”, by wypłacić środki z funduszu założonego dla każdego z nas przez Boga. Wystarczy, że codziennie będziemy współpracować z Panem, przychodząc do Niego na modlitwie, przyjmując sakramenty oraz pozwalając, by Jego słowo zawarte w Piśmie Świętym przemieniało nasze serca.
Ochrzczeni jako niemowlęta nie możemy wracać pamięcią do dnia własnego chrztu, aby wydobyć z niej choćby okruch wyobrażenia, jak wielkim skarbem zostaliśmy obdarowani. Dlatego w tym w miesiącu chcemy w naszych artykułach przyjrzeć się sakramentowi chrztu, który Kościół nazywa: „fundamentem całego życia chrześcijańskiego, bramą życia w Duchu” (KKK, 1213). Chcemy odkryć na nowo to, co otrzymaliśmy w dniu naszego chrztu, i zapytać, w jaki sposób możemy zacząć korzystać z tych darów, których Bóg tak łaskawie i szczodrze nam udzielił. Rozważając te treści pamiętajmy o tym, że we chrzcie zostaliśmy wskrzeszeni wraz z Chrystusem (Kol 2,12) i staliśmy się nowym stworzeniem! Możemy doświadczać mocy zmartwychwstania, która uzdalnia nas do nowego życia w Chrystusie.
Niech nasze zjednoczenie z Chrystusem przez chrzest, złączone z naszą wiarą i miłością do Pana, wciąż przemienia nasze serca, abyśmy wspólnie mogli przemieniać świat!
Wasz brat w Chrystusie,
Jeff Smith


Rzeczywistość chrztu

Włączeni w zmartwychwstanie Chrystusa
Kiedy podczas niedzielnej Mszy świętej wszyscy składamy wspólnie wyznanie wiary, każdy z nas wypowiada słowa: „Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów”. W Okresie Wielkanocnym wyznajemy nasz chrzest w sposób jeszcze bardziej dobitny, gdy przyjmujemy pokropienie wodą święconą. Tydzień po tygodniu, wraz z Kościołem, wspominamy dzień, w którym po raz pierwszy zostaliśmy nią polani i po raz pierwszy wyznaliśmy wiarę w Jezusa lub uczynili to w naszym imieniu rodzice i rodzice chrzestni. Był to dzień, w którym zostaliśmy obmyci z grzechu i wprowadzeni do królestwa Bożego.
Dlaczego Kościół widzi tak ścisły związek pomiędzy sakramentem chrztu a Okresem Wielkanocnym? Dlaczego zmartwychwstanie Jezusa ma się nam kojarzyć z naszym własnym włączeniem do Kościoła? Aby odpowiedzieć na te pytania przyjrzyjmy się więzi, jaką chrzest tworzy pomiędzy Jezusem a nami – a zwłaszcza więzi pomiędzy Jego śmiercią i zmartwychwstaniem a naszym codziennym życiem.

UMARLIŚMY Z CHRYSTUSEM
W Liście do Rzymian św. Paweł przypomina, że przez chrzest zostaliśmy zanurzeni w Jezusa i w Jego śmierć (Rz 6,3), i mówi dalej: Jezus „umarł dla grzechu tylko raz” (Rz 6,10). A ponieważ jesteśmy z Nim zjednoczeni, umarły wraz z Nim również nasze grzechy. Wołając z krzyża: „Dokonało się!” (J 19,30), Jezus ogłosił prawdę, która zmieniła życie miliardów ludzi. Grzech został zniszczony, ludzkość uzyskała przebaczenie, a bramy nieba zostały otwarte.
Skutki męki Jezusa, a co za tym idzie naszego chrztu, który zanurza nas w tę mękę, są niewyczerpane. Przede wszystkim zostaje z nas zmyta plama grzechu pierworodnego. Nasz pradawny brak zaufania do Stwórcy, nasze pragnienie postawienia się ponad Bogiem i Jego wolą zostają zmyte wodami chrztu (KKK, 397-398). Nie ciąży już na nas wyrok potępienia jako konsekwencja pierwotnego nieposłuszeństwa (Rz 8,1). Oczywiście chrzest usuwa też wszystkie grzechy, które popełniliśmy. 
Wierzymy, że sakramenty są skutecznymi znakami wprowadzającymi nas w autentyczną więź z wewnętrznym życiem Jezusa. W ten sposób Msza święta niejako „przenosi” nas w misterium Ostatniej Wieczerzy, a Jezus podaje nam, jak niegdyś uczniom, swoje Ciało i Krew. Chrzest „przenosi” nas do krzyża, dając udział w wolności i odkupieniu, jakie Jezus nam na nim wysłużył, „wszczepia” nas w Chrystusa, który oddaje za nas swoje życie. Mówiąc słowami pochodzącej z XIV wieku modlitwy Anima Christi, znajdujemy ukrycie w ranach Jezusa, a Jego nieskalana, niewinna krew obmywa nas i oczyszcza z wszelkiego grzechu i nieprawości.

RAZEM Z CHRYSTUSEM
POWSTALIŚMY Z MARTWYCH
Są to wspaniałe prawdy. Bóg nie cofnął się przed niczym, aby nas zbawić. Działanie sakramentu chrztu nie ogranicza się do obmycia nas z grzechu. Zostaliśmy bowiem zanurzeni nie tylko w śmierć Jezusa, ale również w Jego zmartwychwstanie. Jak pisał św. Paweł: „Razem z nim pogrzebani w chrzcie (…) razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił” (Kol 2,12).
Chrzest nie tylko nas oczyścił, ale wyniósł na zupełnie nowy poziom życia. Dał nam dostęp do mocy Boga, która uwalnia nas od grzechu. Do naszych serc zstąpił Duch Święty, który czyni nas nowym stworzeniem i uzdalnia do przyjęcia Bożej drogi pokoju i czystości, a odrzucenia drogi grzechu, egoizmu i pychy.
Oczywiście, jak wiemy z doświadczenia, nasza walka z grzechem nie zawsze kończy się zwycięstwem. Łaska chrztu uwolniła nas wprawdzie od grzechu pierworodnego, ale nasza ludzka natura pozostaje słaba i skłonna do grzechu. Wszyscy ulegamy pożądliwościom i będziemy zmagać się z nimi przez całe życie. Nie musimy jednak zmagać się z pokusami samotnie. Od chrztu świętego żyje w nas Chrystus, który jest dla nas nadzieją wolności i chwały – jeśli tylko zwrócimy się do Niego z prośbą, by napełnił nas swoją łaską.

„ZIARNO” CHRZTU
Bóg dał nam tak wiele. Zanurzył nas w śmierci i zmartwychwstaniu swojego Syna. Oczyścił nas z grzechu pierworodnego i udzielił nam Ducha Świętego, który uzdalnia nas do świętego życia. Jednak to nowe życie otrzymane na chrzcie jest zaledwie ziarnem, które oczekuje na wzrost. Jest w nas, ale jego potencjał rozwinie się dopiero wtedy, gdy zasadzimy je w glebie wiary. Dopiero wtedy zakorzeni się i wyda wspaniały plon.
Św. Paweł pisał do Kolosan, że skoro zostali wskrzeszeni wraz z Chrystusem, powinni szukać „tego, co w górze, gdzie przebywa Chrystus, zasiadający po prawicy Boga” (Kol 3,1). Uczył, że ich życie „jest ukryte z Chrystusem w Bogu” (Kol 3,3). Zapowiadał, że jeśli będą dążyć „do tego, co w górze”, ujrzą głębokie i trwałe zmiany w swoim życiu.
To samo odnosi się do nas. Dążenie do „tego, co w górze”, w praktyce oznacza codzienne szukanie Jezusa na modlitwie. Oznacza uczestnictwo w niedzielnej Mszy świętej z otwartym, oczekującym sercem, z gotowością słuchania głosu Boga i poddawania Mu swojego życie. Oznacza rozważanie słów Pisma Świętego, aby Duch Święty mógł napełniać nasze umysły prawdą, a nasze serca obietnicami. Oznacza wyznawanie wszystkich grzechów, które zagradzają nam drogę do Pana i życia Jego zmartwychwstaniem.
Bóg obiecał, że jeśli będziemy Go „szukać z całego serca”, On sprawi, że Go znajdziemy (Jr 29, 13-14). Jeśli będziemy w tym szczerzy i wytrwali, pozwoli się nam odszukać. Nie odkładaj tego na później. Zacznij już dziś, małymi krokami. Nawet jeśli codziennie poświęcisz zaledwie piętnaście minut na modlitwę i lekturę Pisma Świętego, zaczniesz doświadczać działania Jego łaski. Może zdobędziesz się na darowanie urazy i przebaczenie komuś dawnej krzywdy? Może będzie w tobie więcej miłości, a mniej złośliwej krytyki? Może znajdziesz w sobie nowe siły do walki z uporczywą pokusą czy nałogiem? A może głębiej zaangażujesz się w prowadzenie innych ludzi do Pana czy służbę ubogim?
My wszyscy, którzy przyjęliśmy chrzest, zostaliśmy uwolnieni od grzechu i napełnieni Bożym życiem. Jednak bez naszej codziennej decyzji, aby żyć tym, co otrzymaliśmy na chrzcie, nowe życie pozostanie jedynie ziarnem bądź wątłym kiełkiem. To dzięki codziennym wyborom trwania w bliskości Jezusa będziemy mogli doświadczyć łaski i mocy, których Bóg tak hojnie nam udziela.

NIEMOŻLIWE STAJE SIĘ
MOŻLIWE
Św. Cyprian z Kartaginy, żyjący w III wieku, przed swoim nawróceniem do Chrystusa był cieszącym się powodzeniem, zamożnym prawnikiem. W liście do swego przyjaciela Donatusa wyznał, że przed chrztem trudno mu było uwierzyć, że ktokolwiek – a już zwłaszcza on sam – mógłby porzucić dawne grzeszne życie oraz doświadczyć prawdziwej wolności i wybawienia. Założył z góry, że jego grzechy i „uporczywe wady” stanowiły część jego tożsamości i że będzie musiał żyć z nimi już do końca. Po przyjęciu chrztu zmienił jednak zdanie: „Zmaza dawnych lat została zmyta. Światło z góry, spokojne
i czyste, wlało się w moje serce. Wówczas, mocą Ducha Świętego doświadczyłem powtórnych narodzin i stałem się nowym człowiekiem. Nabrałem pewności co do rzeczy, w które niegdyś wątpiłem. To, co wcześniej zdawało się niemożliwe, stało się możliwe” (List do Donatusa, 5).
Niemożliwe stało się możliwe nie tylko dla św. Cypriana, ale również dla ciebie, ponieważ ty także umarłeś i powstałeś do życia wraz z Chrystusem we chrzcie. Nie ma tu żadnej różnicy, gdyż Bóg nie ma względu na osobę. Każdy ochrzczony otrzymuje tego samego Ducha Świętego, tę samą łaskę, te same obietnice.
Niech więc łaska tego wspaniałego sakramentu weźmie cię w posiadanie. Przyjmując pokropienie wodą święconą w Okresie Wielkanocnym, odnawiaj
w sobie postanowienie życia nowym życiem otrzymanym na chrzcie. Wyznając w Credo jeden chrzest na odpuszczenie grzechów, proś Ducha Świętego o potrzebne łaski do walki z grzechem.
A wypowiadając „Amen” na końcu modlitwy eucharystycznej, włóż w to słowo całe swoje serce i całą duszę. Zostałeś złączony z Chrystusem w chrzcie i odtąd jesteś nowym stworzeniem! ▐

MEDYTACJE

Sobota, 2 maja
Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski
(Ps) Jdt 13,18-20
Błogosławiona jesteś, córko, przez Boga Najwyższego, spomiędzy wszystkich niewiast na ziemi. (Jdt 13,18)
Słowa dzisiejszego psalmu responsoryjnego, przywodzące na myśl Pozdrowienie Anielskie, pochodzą ze starotestamentalnej Księgi Judyty. Tak tytułową bohaterkę przywitał Ozjasz, naczelnik oblężonej przez Asyryjczyków górskiej twierdzy Betulii, gdy przyniosła mu głowę zabitego przez siebie asyryjskiego wodza Holofernesa. A przecież wydawało się, że nic i nikt nie zdoła się oprzeć potędze króla Nabuchodonozora i wojskom prowadzonym przez Holofernesa w dziele podboju świata!
Kiedy Judejczycy stawili mu opór w swojej twierdzy Betulii, ich sytuacja była beznadziejna, a na widok olbrzymich wojsk wroga otaczających miasto „upadli na duchu” (Jdt 7,19). Ocaliła ich Judyta, młoda i piękna, a przy tym pobożna wdowa. Najpierw żarliwie się modliła i pokutowała, a potem poszła do obozu wroga i zabiła Holofernesa w ten sposób łamiąc moc Asyryjczyków. To było wielkie zwycięstwo.
Maryja także często przedstawiana jest jako Ta, która zwycięża. Dziewica Niepokalana depcząca głowę węża. Matka Boża Łaskawa łamiąca strzały. Znamy gotyckie wizerunki Madonny na lwie. Obrazy Matki Boskiej Zwycięskiej. Śpiewamy o Hetmance naszego narodu wyrażając nasze głębokie przekonanie, że Matka Boża pokonuje to, co zagraża Jej dzieciom. Jej zwycięstwo wypływa z wiary w miłującego Boga, która nie załamała się nawet pod krzyżem Syna. Maryja ufa Bogu – i dlatego potrafi znajdować rozwiązania tam, gdzie nikt inny nie umie ich dostrzec; zachować nadzieję tam, gdzie inni wpadają w rozpacz. Doświadczyliśmy tego wielokrotnie w trudnych momentach naszej historii.
To nie przypadek, że tak wielką rolę w nieodległych czasach odegrali ci, którzy byli Jej oddani – św. Jan Paweł II oraz sługa Boży kardynał Stefan Wyszyński, do którego beatyfikacji się przygotowujemy. Jest to kolejny znak, że Maryja – jak mówi o tym dzisiejsza prefacja – „Otacza macierzyńską miłością Naród, który Ją wybrał na swoją Królową, broni go w niebezpieczeństwach, udziela mu pociechy w utrapieniach i wspiera go w dążeniu do wiecznej ojczyzny, aż nadejdzie pełen blasku dzień Pański”.
Kim dla ciebie jest Królowa Polski? Nostalgicznym wspomnieniem, reliktem dawnych dobrych czasów,
a może źródłem pobożnych przeżyć? Czy potrafisz przyjąć Ją jako dar nie na kiedyś, ale na teraz? Czy zechcesz, odrzucając pesymizm, narzekanie na trudne czasy i tęsknotę za tym, co minęło, szukać wraz z Nią nowych rozwiązań, które dziś przyniosą pokój i ocalenie Jej ludowi?
„Maryjo, Królowo Polski, wierzę, że wciąż nad nami czuwasz. Wskazuj nam drogi ocalenia na miarę dzisiejszych czasów”.
Ap 11,19a; 12,1.3-6a.10ab
Kol 1,12-16
J 19, 25-27

▌Niedziela, 3 maja
J 10,1-10
Woła on swoje owce po imieniu. (J 10,3)
Niedziela Dobrego Pasterza często nasuwa nam na myśl sceny wręcz idylliczne. Wyobrażamy sobie schludnego pasterza z kijem w ręku siedzącego spokojnie na bujnej, zielonej łące w otoczeniu czyściutkich, posłusznych owieczek. Piękny obraz, nieprawdaż?
Jednak ten obraz jest niezupełnie zgodny z rzeczywistością, ponieważ zarówno pasterz, jak i jego owce są często niezbyt czyści, a już na pewno nie żyją w idealnym spokoju. Jezus użył obrazu owiec i owczarni, a także nazwał siebie „dobrym pasterzem” zaraz po tym, jak faryzeusze odrzucili i usunęli z synagogi niewidomego, którego dopiero co uzdrowił. Chciał upomnieć ich, „pasterzy”, czyli przywódców ludu, ponieważ nie dbali o powierzony sobie lud. Prawdziwy pasterz zna dobrze swoje owce i prowadzi je troskliwie. Owce rozpoznają jego głos i idą za nim. A Jezus, dobry pasterz, „daje życie swoje za owce” (J 10,11).
Możemy słowa Jezusa odczytać jako wyrzut pod adresem faryzeuszy, ale możemy też wydobyć z nich naukę dla siebie. W pewien sposób każdy z nas jest w jakimś zakresie pasterzem ludu Bożego. Wszyscy jesteśmy wezwani, by troszczyć się o siebie nawzajem – a więc by troszczyć się o ten lud, idąc w ślad za Jezusem, naszym pasterzem. Naszą „trzodą” mogą być nasze własne dzieci czy wnuki, rodzice, wspólnota. Możemy być dyskretnymi pasterzami przyjmując życzliwie nowych sąsiadów, a nawet wprowadzając w obowiązki nowych pracowników. Jednak niezależnie od tego, z kogo składa się nasza trzoda, pamiętajmy, że te owce należą do Jezusa, a nie do nas. On ceni sobie każdą z nich i chce, abyśmy byli dla nich odbiciem Jego ofiarnej miłości.
Zapytajmy więc siebie: „Jak dobrze znam moje owce? Czy znam po imieniu swoich kolegów z pracy, ludzi,
z którymi angażuję się w parafii? Czy wiem, z jakimi problemami borykają się moi najbliżsi?”. Czasami jesteśmy tak zabsorbowani własnymi sprawami, że nie zauważamy bólu, zmęczenia czy lęku tych, których mamy tuż obok siebie. Jednak idąc za przykładem Jezusa starajmy się odkładać na bok swoje troski, „wołać nasze owce po imieniu” i wsłuchiwać się w ich potrzeby. Może nawet zdołamy poprowadzić je na spokojne miejsca?
„Jezu, Dobry Pasterzu, pomóż mi dziś oddawać życie za Twoje owce”.
Dz 2,14a.36-41
Ps 23,1-6
1 P 2,20b-25

▌Środa, 20 maja
Dz 17,15.22--18,1
Przemówił Paweł, stanąwszy w środku Areopagu. (Dz 17,22)
Paweł stał w samym centrum cywilizowanego świata. Na Areopagu, ateńskim wzgórzu w pobliżu Akropolu koncentrowało się życie społeczne, kulturalne i polityczne Greków. Ludzie krążyli wśród pogańskich świątyń i ołtarzy, których było tu mnóstwo. Kiedy więc poproszono go, by wyjaśnił, o co chodzi w głoszonej przez niego nowej nauce, Paweł chętnie skorzystał ze sposobności. Stanęła przed nim możliwość otwarcia drogi pomiędzy Ewangelią a światem pogańskim. Co więc powiedział?
Zacznijmy od ustalenia, czego nie zrobił. Nie rozpoczął swej mowy od potępienia ich ani od wytknięcia im, jak daleko są od prawdziwego Boga. Skupił się natomiast na tym, co było dobre: ten lud był bardzo religijny, ważne były dla niego świątynie i ołtarze, ponieważ miał świadomość istnienia tego, co nadprzyrodzone. Następnie Paweł zauważył, że Ateńczycy postawili ołtarz także „nieznanemu Bogu”, postanowił więc wykorzystać tę ich przezorność jako punkt wyjścia do głoszenia Jezusa. Powiedział im więc, że chce im głosić Tego, którego czczą nie znając, i wyjaśnił, że istnieje tylko jeden Bóg, Pan nieba i ziemi oraz Stwórca wszystkich rzeczy. Zacytował nawet ich poezję, stosując ją do Boga jedynego: „W Nim bowiem żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak to powiedzieli niektórzy z waszych poetów: «Jesteśmy bowiem z Jego rodu»” (Dz 17,28).
Wykazał się znajomością ich kultury, by przybliżyć im niekończące się szukanie Boga w perspektywie wiary chrześcijańskiej. Potrafił za ich bałwochwalstwem dostrzec prawdziwe pragnienia serc. I choć większość Greków słysząc o zmartwychwstaniu odrzuciła słowa Pawła, część jednak je przyjęła (Dz 17,32-34).
Postawa Pawła może nam bardzo pomóc w relacjach z ludźmi. Gdy czujemy się przybici dowiadując się o kolejnych przestępstwach w wiadomościach albo widząc poziom agresji w Internecie zastanówmy się, co kryje się
w tych poranionych sercach i spróbujmy je zrozumieć. Rozmawiając z innymi, wychodźmy od tego, co w nich dobre, i na tym budujmy. Każdy człowiek jest umiłowany przez Boga, który pragnie przywołać go z powrotem do siebie, nawet jeśli odszedł już bardzo daleko.
Bóg potępiając grzech zawsze pragnie zbawić grzesznika. Ta prawda, która przenikała głoszenie Pawła, ma moc wzbudzić w naszych sercach współczucie dla innych. Pomaga nam szukać tego, co łączy, zamiast bez namysłu zatrzaskiwać drzwi. A kiedy drzwi są otwarte, nigdy nie wiadomo, jak Bóg zechce to wykorzystać.
„Panie, pomóż mi naśladować
św. Pawła!”
Ps 148,1-2.11-14
J 16,12-15


▌Sobota, 23 maja
Dz 18,23-28
Wyruszył, aby obejść kolejno krainę galacką i Frygię. (Dz 18,23)
Kiedy w Dziejach Apostolskich zaczynają padać takie nazwy jak „Frygia” czy „Achaja”, zwykle przeskakujemy po prostu do następnych wersetów. Jednak czas poświęcony na poszukanie w atlasie miejsc czy poznawanie osób, kontekstu historycznego i powiązanych fragmentów biblijnych nie jest czasem straconym. Pomaga nam nie tylko głębiej odkryć bogactwo tekstu, ale również lepiej zrozumieć to, co Bóg mówi do nas przez dany fragment.
Śledząc na mapie podróże misyjne Pawła, możemy na przykład zauważyć, że podróż z Antiochii przez Galację i Frygię oddalała go coraz dalej od Jerozolimy wiodąc ku pogańskim krainom na zachodzie. I tym bardziej możemy podziwiać jego misjonarski zapał.
Zagłębiając się w życie współczesnego Pawłowi Apollosa dowiemy się, że jego rodzinna Aleksandria posiadała bibliotekę liczącą ponad pół miliona zwojów. To prowadzi do wniosku, że Apollos, „człowiek uczony i znający dobrze Pisma” (Dz 18,24) prawdopodobnie znał też dobrze kulturę grecką. Dzisiejsze czytanie wskazuje jednak, że jego znajomość „drogi Pańskiej” nie była pełna, dopóki nie uniżył się na tyle, by przyjąć naukę o chrzcie Chrystusowym od Pryscylli i Akwili, handlarzy wyrabiających namioty z koziej sierści. Przypomina nam to, że Bóg często mówi i działa przez zwyczajnych ludzi – czasami pochodzących z zupełnie innego środowiska niż twoje.
Jeśli nie pamiętasz, skąd pojawili się w Dziejach Apostolskich Pryscylla i Akwila, możesz sprawdzić to kilka wersetów wcześniej. Dowiesz się wówczas, że Paweł spotkał to małżeństwo w Koryncie, stolicy Achai. Wyjaśnia to, dlaczego Apollos wyruszył następnie głosić słowo właśnie w Achai  stamtąd bowiem pochodzili jego nauczyciele, którzy mogli dać mu listy polecające do tamtejszych braci. Jest to wspaniały przykład tego, jak Bóg posługuje się naszymi relacjami i kontaktami dla rozszerzania wiary i dla naszego dobra.
Studiowanie słowa Bożego może być fascynujące i owocne. Przy pomocy prostego słownika biblijnego, konkordancji czy Internetu możemy lepiej zrozumieć, kim jest Bóg i w jaki sposób działał w życiu różnych ludzi na przestrzeni dziejów. Możemy poznać Chrystusa, żywe Słowo Boże, za pośrednictwem Pisma Świętego.
„Ojcze, pomóż mi zrozumieć Twoje słowo”.
Ps 47,2-3.8-10
J 16.23b-28

▌Niedziela, 24 maja
Wniebowstąpienie Pańskie
Dz 1,1-11
Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? (Dz 1,6)
To przedziwne – po trzech latach wędrowania z Jezusem, bycia świadkami Jego pojmania, procesu i ukrzyżowania, po spotkaniu ze Zmartwychwstałym i czterdziestu dniach Jego pełnych Ducha pouczeń, Apostołowie wciąż przeżywają wewnętrzny zamęt. Pytają Jezusa, czy może teraz zamierza przegnać Rzymian i przywrócić dawną chwałę Izraelowi. Przesłanie Jezusa jeszcze do nich w pełni nie dotarło.
Także i my dzisiaj stawiamy niekiedy podobne pytania: „Panie, kiedy wreszcie zamierzasz przyjść i wszystko naprawić? Kiedy położysz kres wojnom, nędzy i aborcjom?”. W odpowiedzi Jezus mówi swoim Apostołom i nam: Owszem, przyszedłem założyć królestwo Boże – ale chcę, żebyście wy pomogli Mi je budować.
Dzisiejszy dzień jest szczególną okazją, by wywyższać Jezusa „przy dźwięku trąby” (Ps 47,6). Jednak świętując Jego wniebowstąpienie, nie możemy zapomnieć o tym, co tuż przed tym wydarzeniem powiedział: „Będziecie moimi świadkami” (Dz 1,8) oraz „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19).
Jezus wstąpił do nieba, ale budowanie Jego królestwa trwa – a On pozostawił je w naszych rękach. Żebyśmy mogli sprostać tej odpowiedzialności, dał nam Ducha Świętego. Potrzebujemy Ducha, aby naszym próbom głoszenia Ewangelii, przeciwstawiania się grzechowi i wspierania ubogich towarzyszyła Boża miłość i łaska.
Nie jest to takie trudne, jak się wydaje. Głoszenie Ewangelii polega czasami na tak prostych gestach, jak zapewnienie o modlitwie znajomego, który zmaga się z problemem, lub podzielenie się tym, jak Bóg pomógł ci w trudnej sytuacji. Wspieranie ubogich może polegać na regularnych odwiedzinach w domu opieki lub wrzucaniu nieco większych sum do skarbonki dla biednych. Przeciwstawianie się grzechowi może oznaczać modlitwę o czyjeś nawrócenie lub dołożenie starań, by twój dom stał się miejscem, w którym panuje zgoda i pokój.
Tak, Jezus zamierza przywrócić swoje królestwo. I chce to czynić także poprzez ciebie.
„Przyjdź, Duchu Święty, i napełnij nasze serca. Daj nam moc do budowania królestwa godnego zmartwychwstałego Pana!”
Ps 47,2-3.6-9
Ef 1,17-23
Mt 28,16-20

▌Poniedziałek, 25 maja
J 16,29-33
To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. (J 16,33)
Wyobraźmy sobie, jak czuli się uczniowie, słuchając tych niepojętych, wręcz niepokojących słów Jezusa. Tak wiele spraw było dla nich niezrozumiałych, a to, co mówił Jezus, wcale nie koiło lęku. Jezus wiedział, że wkrótce zostanie pojmany i skazany na śmierć. Wiedział też, że Jego uczniowie ogarnięci paniką rozproszą się na widok Mistrza wydanego w ręce wrogów. Wypowiedział więc do nich – i do nas – słowa pociechy i wsparcia.
Bóg posłał Jezusa, aby „nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1,79). Jednak dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam jasno, że pokój, jaki niesie Jezus, niekoniecznie polega na tym, że wszystko ułoży się zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Wygodny dojazd do pracy, dobrze ułożone dzieci i krótkie kolejki w supermarkecie są wprawdzie także darem Boga, ale nie jest to jeszcze całkiem ten pokój, którego pragnie dla nas Jezus. Pokój, który „przewyższa wszelki umysł” (Flp 4,7) jest pokojem, który płynie z życia w obecności Boga.
Może doświadczyłeś już tego pokoju podczas Mszy świętej czy w cichej modlitwie. Ale Bóg nie chce, by ten pokój przychodził i odchodził. Chce, abyś trwał w nim przez cały czas, codziennie. Niewielu z nas potrafi tak żyć, ale wszyscy możemy o to zabiegać.
Pismo Święte mówi: „Kto bowiem chce miłować życie (…), niech szuka pokoju i niech podąża za nim” (1 P 3,10-11). Nie odpłacaj przykrością za przykrość. Powstrzymaj się od raniących słow. Nie pozwól, by rozjątrzył się w tobie gniew. Staraj się o przebaczenie i pojednanie z innymi. Mów prawdę i czyń to, co słuszne. I wyrób w sobie nawyk zwracania się do Pana w ciągu dnia – jak najczęściej.
Ponieważ Jezus zwyciężył świat, pokój, za którym tęsknimy, jest możliwy. Spróbuj od czasu do czasu w ciągu dnia zbadać sobie „poziom pokoju”. Jeśli czujesz, że ogarnia cię smutek, niepokój lub niepewność, proś Pana, aby dał ci swój pokój. Ale także ze swojej strony zrób wszystko, by wnosić pokój w trudne sytuacje. Życie w pokoju może wymagać od ciebie sporo trudu, ale nie musisz ponosić go sam. Jezus poniósł już to, co najcięższe!
„Jezu, Książę Pokoju, panuj dziś nad moimi myślami i uczuciami we wszystkich sytuacjach, w których się znajdę”.
Dz 19,1-8
Ps 68,2-7

▌Czwartek, 28 maja
J 17,20-26
Proszę (…), aby wszyscy stanowili jedno. (J 17,20-21)
Wyobraź sobie, że jesteś w Wieczerniku wraz z Jezusem. On wie, że jeszcze tylko krótko będzie na świecie. Zdaje sobie sprawę, pod jaką presją znajdą się uczniowie po Jego odejściu. Wodząc wzrokiem po zebranych widzi Szymona zelotę i Mateusza celnika. Czy będą w stanie zachować jedność między sobą po Jego odejściu? Nawet rodzeni bracia, jak Jakub i Jan czy Piotr i Andrzej, mogą pójść różnymi drogami. Co wtedy stanie się z tymi, którzy mają uwierzyć dzięki ich słowu?
Co zaprzątało myśli i serce Jezusa w tych ostatnich godzinach? Jedność.
Dziś wydaje się nam ona całkowicie nieosiągalna. To oczywiste, że na własną rękę nie jesteśmy w stanie zniweczyć skutków dwóch tysięcy lat podziałów w Kościele. Niezgoda jest wpisana w naszą skażoną grzechem naturę. W czasach Jezusa istniał podział pomiędzy Żydami i poganami. „Ja jestem od Pawła, a ja od Apollosa, ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa” (1 Kor 1,12) – spierali się wyznawcy Chrystusa w młodej wspólnocie korynckiej. Receptą na gwałtowne spory pierwszych wieków były sobory powszechne, na których pod natchnieniem Ducha Świętego formułowano właściwe odpowiedzi na kontrowersyjne pytania. Nie zapobiegły one jednak rozłamowi
Kościoła na wschodni i zachodni. Później nastąpił kolejny wielki rozłam – pomiędzy katolikami a protestantami. Na domiar złego bywa, że niezgoda dzieli nawet braci i siostry z jednej parafii czy rodziny. W jaki sposób mamy stać się jedno?
Pamiętajmy, że Jezus modli się za nas. Troska o jedność nie polega jedynie na dialogu teologicznym oraz okazjonalnych nabożeństwach ekumenicznych. Zaczyna się od tego, że z pomocą Jezusa starasz się kochać tych, których masz wokół siebie,
a przede wszystkim swoich najbliższych. Nawet jeśli nie we wszystkim się z nimi zgadzasz, próbuj dostrzec działanie łaski Bożej w ich życiu. Jedność na wielką skalę zaczyna się od jedności z tymi, z którymi żyjesz na co dzień.
Pomyśl więc o tym, jak Jezus w Wieczerniku spogląda na twarze wszystkich swoich uczniów, a następnie umieść wśród nich siebie. Ale nie tylko siebie – także kogoś, z kim nie jesteś w jedności. Może nawet twój mąż czy żona mają inne niż ty zdanie w drażliwej sprawie? Kiedy pojawia się dany temat, czujecie się tak, jakby wyrastał między wami mur. A może od lat nie rozmawiasz z sąsiadką albo omijasz wzrokiem w kościele nielubianą osobę ze wspólnoty?
Jezus patrzy ci w oczy. Widzi to, co was dzieli, i modli się, abyście byli jedno. Czy możecie dojść do porozumienia? Czy możecie szczerze porozmawiać i spróbować zrozumieć swoje stanowiska? O co modli się Jezus dla ciebie i dla tej drugiej osoby? Jakie kroki ku jedności wam wskazuje?
Nie poddawaj się zniechęceniu! Pamiętaj, że Jezus modli się o to, abyś był jedno ze swoimi braćmi i siostrami!
„Panie, uczyń z nas jedno!”.
Dz 22,30; 23,6-11
Ps 16,1-2.5.7-11

▌Piątek, 29 maja
J 21,15-19
Pójdź za Mną! (J 21,19)
Piotr słyszy te słowa nie po raz pierwszy. Padły one nad tym samym Jeziorem Galilejskim, gdy ze swym bratem Andrzejem zarzucał sieci na połów. Wtedy obaj pozostawili sieci i natychmiast poszli za Jezusem (Mt 4,20; Mk 1,18) z całym entuzjazmem ludzi, którzy odkryli swoje życiowe powołanie. Był to dla nich ekscytujący początek nowej przygody, życia innego niż to, które wiedli dotychczas. Pewnie przeczuwali, że wiążąc się z Jezusem przysłużą się dobrej sprawie, a także wyjdzie to na dobre im samym.
Tym razem jednak te same słowa padają w zupełnie innym kontekście. Piotr wie już, ile tak naprawdę warte jest Jego pójście za Jezusem. Poszedł przecież za Nim na dziedziniec arcykapłana tylko po to, by trzykrotnie się Go zaprzeć (J 18,15-27). Teraz powrócił tam, skąd wyszedł, w poczuciu, że zawiódł sromotnie na całej linii.
Jezus nie czyni Piotrowi żadnych wyrzutów. Pyta go tylko o jedno – o miłość. W pierwszych dwóch pytaniach używa słowa agape, oznaczającego miłość całkowicie bezinteresowną, ofiarną, taką, jaką kocha Bóg. Jednak Piotr w odpowiedzi wyznaje mu miłość filia, ludzką ułomną miłość. W trzecim pytaniu Jezus również używa tego samego słowa, jakby chciał powiedzieć, że zadowoli się taką miłością, na jaką stać Piotra w tej chwili. Tyle wystarczy, by pójść dalej. Wszystkie dawne obietnice i wezwania pozostają w mocy. Pozostaje też w mocy to pierwsze Jezusowe: „Pójdź za Mną!”
Może i ty masz poczucie, że twoje grzechy i słabości przekreśliły cię jako Bożego współpracownika. Czujesz, że zawiodłeś Boga, a już z pewnością zawiodłeś samego siebie. Widzisz, jak na drodze powołania, podjętego kiedyś z entuzjazmem, popełniasz te same błędy, jakie kiedyś tak ostro oceniałeś u innych. Trzeba dużej odwagi, by w takiej sytuacji nie schować się w bezpiecznym kącie w nadziei, że uda się jakoś przewegetować do śmierci. Ale kiedy zdecydujemy się, jak Piotr, stanąć z tym wszystkim przed Jezusem, On zada nam to samo pytanie – czy nadal Go kochamy. A jeśli tak, to zaprosi nas do dalszej drogi, dojrzalszej i piękniejszej niż przedtem.
„Panie, Ty wiesz, że Cię kocham. Umocnij moją miłość do Ciebie
i uchroń mnie przed zniechęceniem”.
Dz 25,13-21
Ps 103,1-2.11-12.19,20

▌Niedziela, 31 maja
Zesłanie Ducha Świętego
Dz 2,1-11
Wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym. (Dz 2,4)
Przed swoim wstąpieniem do nieba Jezus zapowiedział Apostołom, że zostaną „ochrzczeni Duchem Świętym” (Dz 1,5). Tak więc wraz z Maryją „trwali oni jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1,14). I we właściwym czasie Duch Święty przyszedł w wichrze i ogniu, dając im odwagę do głoszenia Ewangelii.
To, co wydarzyło się w dzień Pięćdziesiątnicy, jest przepiękną historią o mocy Bożej przemieniającej serca Apostołów. Powiedzmy sobie jednak jasno, że działanie Ducha Świętego w ich życiu nie ograniczyło się tylko do tego jednego dnia. Potrzebowali ciągłego zanurzania się w Duchu Świętym, aby stale od nowa otrzymywać coraz więcej łaski i mocy Bożej. Księga Dziejów Apostolskich przynajmniej siedem razy odnotowuje, że Apostołowie zostali napełnieni Duchem Świętym (Dz 2,4; 4,8.31; 6,8; 7.55; 13,9.52). A do tego należałoby dodać te wszystkie przypadki, które nie zostały zapisane w Biblii!
My także, choć otrzymaliśmy już Ducha Świętego na chrzcie, stale potrzebujemy mocy Ducha i Jego darów, by iść za Panem i głosić Dobrą Nowinę.
Jezus wiedział, jak bardzo będziemy potrzebowali Jego Ducha, i dlatego na długo przed wniebowstąpieniem zachęcał uczniów do modlitwy o ten dar: „Jeśli więc wy (…) umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11,13). Bóg wciąż pragnie udzielać nam nowych darów!
Pójdź dziś za przykładem Apostołów. Uwierz w Bożą obietnicę Ducha i módl się o Niego z wiarą. Módl się nie tylko dziś, w tę wyjątkową uroczystość, ale codziennie. Możesz też poprosić kilku głęboko wierzących znajomych, aby pomodlili się dla ciebie o nowe wylanie Ducha Świętego. Prawdopodobnie nie pojawi się wicher ani ogień, ale Duch przyjdzie do ciebie w nowy, nieoczekiwany, a może nawet nadzwyczajny sposób – nie tylko dla twojego dobra, ale dla dobra Jego ciała, Kościoła!
„Duchu Święty, czyń sobie mieszkanie w moim sercu dziś i każdego dnia”.
Ps 104,1.24.29-31.34
1 Kor 12,3b-7.12-13
J 20,19-23 ▐

Sklep internetowy Shoper.pl