Słowo wśród nas - nr archiwalne
5.9
PLN
Słowo wśród nas Nr 5 (285) 2017
Słowo wśród nas Nr 5 (285) 2017
wydawnictwo: Promic
format: 145 x 205 mm
E-BOOK
Zaprenumeruj
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 5,90 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 145 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MAJOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Majowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Spotkanie za Zmartwychwstałym”. Pragniemy w nim przede wszystkim pomóc rozpoznać i wejść w obecność Pana podczas Mszy świętej i właśnie temu poświęciliśmy początkowe artykuły.
W Magazynie, z okazji stulecia objawień fatimskich, zamieściliśmy artykuł ks. Kazimierza Peka MIC „Matka z Fatimy przynagla do słuchania” a także (w ramach Naszych lektur) opis i fragmenty książki „Fatima”. Ponadto polecamy poruszający tekst o wspólnocie chrześcijańskiej w syryjskim Aleppo oraz świadectwo na temat rekolekcji.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny, krzyżówkę oraz informacje o wynikach Naszej ankiety, a także na temat Nagrody dla prenumeratorów. 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 17,70 zł
6 miesięcy – cena 35,40 zł
12 miesięcy – cena 64,90 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. każdego numeru, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z 20% rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Ja jestem Chlebem Życia
Podczas każdej Mszy uczestniczymy w zmartwychwstaniu Jezusa.................. 4

Panie, otwórz mi oczy!
Rozpoznać Jezusa przy łamaniu chleba....................... 9

Świętowanie przymierza
Eucharystia sakramentem jedności............................ 14

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

od 1 do 31 maja.......................... 19

MAGAZYN

Matka z Fatimy przynagla do słuchania –
ks. Kazimierz Pek MIC.......................... 47

Bóg jest naszą warownią –
Chrześcijańska wspólnota w syryjskim Aleppo
trwa w nadziei – André Codouni (Bejrut, Liban).......................... 51

Niedoceniony skarb
Rekolekcje pozwoliły mi na nowo odkryć Jezusa
Sharon Jaeckel........................................................ 56

Nasze lektury............................................................. 60

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

LIST
Drodzy Bracia i Siostry!

Lubię wyznaczać sobie konkretne cele, a następnie konsekwentnie do nich dążyć. Czy chodzi o sprawy rodzinne, wagę ciała, aktywność fizyczną czy jeszcze inne kwestie, zawsze mierzę wysoko. Jeden z najważniejszych dla mnie celów związany jest z Mszą świętą – pragnę doświadczyć podczas niej obecności Pana.
Próbuję osiągnąć ten cel, wpatrując się w krzyż i powtarzając: „Dzięki Ci, Jezu!”. Sądzę, że powtarzam to około 50 razy! Myślę o Jezusie, który chodził po ziemi dwa tysiące lat temu, o tym, kim On jest i co zechciał uczynić dla mnie i dla nas wszystkich. A potem znowu mówię: „Dzięki Ci, Jezu!”.
Kolejny krok podejmuję w momencie, gdy kapłan dokonuje konsekracji chleba i wina. Wtedy zawsze uświadamiam sobie, że jestem niegodnym grzesznikiem i dziękuję Jezusowi za to, że przychodzi, aby mi przebaczyć moje winy oraz napełnić mnie swoim życiem i miłością. Takie myśli budzą we mnie coraz większe pragnienie przyjęcia Jezusa w Komunii.
Jeśli uda mi się skupić na tych dwóch praktykach, doświadczam miłości Jezusa i odczuwam Jego obecność, uwielbiając Go po Komunii świętej. Wychodzę wtedy z kościoła pełen radości, gotów czynić wielkie rzeczy dla Jezusa. Dlatego tak bardzo lubię uczestniczyć we Mszy świętej.
Podczas każdej Eucharystii mamy możliwość słuchania słów Ewangelii. Możemy usłyszeć, jak Ojciec niebieski mówi do każdego z nas: „Nie żałowałem dla ciebie niczego, nawet swojego jedynego Syna”. Możemy też usłyszeć Jezusa mówiącego: „Wydałem za was samego siebie, moi bracia i siostry”, oraz Ducha Świętego, który każdego z nas zapewnia: „Chcę napełniać twoje serce i prowadzić cię przez wszystkie dni twojego życia”.
Obecny numer „Słowa wśród nas” ma jeden cel – pomóc nam wejść w obecność Pana podczas Mszy świętej. Postanówmy sobie, że będziemy przychodzić na Mszę świętą świadomie otwarci na przyjęcie łaski Bożej. Kierujmy wzrok na krzyż, słuchajmy i patrzmy w skupieniu na to, co dzieje się na ołtarzu. A wtedy Jezus pozwoli nam w głębi naszego serca poznać, kim jest, co uczynił dla nas na krzyżu i co pragnie czynić dla nas dzisiaj.
Na koniec chciałbym wyrazić szczególne uznanie rodzicom, którzy co tydzień prowadzą swoje dzieci na Mszę świętą. Pamiętam, jak trudno było mi się skupić, kiedy moje własne dzieci były małe. Czasami się udawało, jednak przeważnie było to prawdziwym wyzwaniem. Dlatego pragnę docenić i pochwalić wasz trud. Otrzymujecie od Boga szczególne łaski – nawet gdy dzieci pochłaniają 95% waszej uwagi! Nigdy nie zapominajcie o słowach Jezusa: „Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie” (Mt 19,14).
Oby Bóg błogosławił nam wszystkim przeżywającym ten wspaniały wielkanocny czas!
Wasz brat w Chrystusie,
Joe Difato

ARTYKUŁ:

Ja jestem Chlebem Życia

Podczas każdej Mszy uczestniczymy w zmartwychwstaniu Jezusa


Alleluja! Chrystus zmartwychwstał! Ta radosna proklamacja rozbrzmiewa w Niedzielę Wielkanocną na całym świecie – zarówno we wspaniałych katedrach, jak i w skromnych kaplicach. Jezus z Nazaretu powstał z martwych. Grób nie był w stanie Go zatrzymać, a grzech pokonać. Teraz, zwyciężywszy śmierć, Jezus zaprasza nas wszystkich do udziału w swoim triumfie.
Ilekroć uczestniczymy w Eucharystii, mamy okazję „skosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan” (por. Ps 34,9). Ile razy spożywamy Ciało Chrystusa i pijemy Jego Krew, mamy szansę napełnić się Jego łaską, życiem i miłością. Dzieje się tak dlatego, że na każdej Mszy świętej łączymy się z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem. Głosimy Jego śmierć na krzyżu i wspominamy Jego chwalebne zmartwychwstanie.
W tym wielkanocnym numerze chcemy zastanowić się, w jaki sposób na Mszy świętej możemy doświadczyć obecności Jezusa i przyjąć moc Jego zmartwychwstania. Zacznijmy od refleksji nad duchowym pokarmem, jakiego Bóg z radością nam udziela.

NOWA PASCHA
Około dwunastu stuleci przed narodzeniem Jezusa Izraelici zostali w cudowny sposób wyprowadzeni z niewoli egipskiej. Seria plag, a następnie spektakularne rozstąpienie się wód Morza Czerwonego były wstrząsającym objawieniem mocy Boga. Izraelici byli wolni, jednak droga do Ziemi Obiecanej wiodła przez pustynię, gdzie trudno było o żywność czy wodę i gdzie czyhało na nich wiele niebezpieczeństw.
Niejeden raz wędrowcy myśleli, że Bóg ich opuścił. On jednak wciąż ukazywał im swoją miłość i troskę. Dał im wodę ze skały, każdego dnia karmił ich manną z nieba, co upewniało ich, że Bóg naprawdę jest z nimi, że ich prowadzi i podtrzymuje w drodze.
Minęły stulecia i Jezus uczynił coś bardzo podobnego. Nauczając przez długi czas wielki tłum, spostrzegł, że są głodni i nie mają co jeść. Aby przyjąć duchowy pokarm, który im ofiarował, potrzebowali także pokarmu fizycznego. Nakarmił więc ich wszystkich – mając do rozdania zaledwie pięć jęczmiennych chlebów i dwie ryby (J 6,1-15).
Opowiadając tę historię, Ewangelista Jan zaznacza, że cud ten miał miejsce na krótko przed świętem Paschy. Mówi również, że zebrani skojarzyli cud rozmnożenia chleba z „manną na pustyni” i „chlebem z nieba” danym przez Mojżesza ich przodkom (J 6,31). Poprzez rozmnożenie chleba i ryb Jezus dał zapowiedź nowej Paschy i nowego niebiańskiego chleba.
Na pustyni Izraelici jedli mannę codziennie, ale potem znowu byli głodni. Jezus obiecał, że ten, kto spożywa nowy chleb, który „z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6,33), nie będzie już łaknął ani pragnął. Ustanowił nową Paschę, której sens polega nie tyle na ocaleniu od głodu, ile na uwolnieniu z mocy grzechu i śmierci. Zapowiedział, że każdy, kto będzie spożywał ten Pokarm z wiarą, zostanie wskrzeszony „w dniu ostatecznym” (J 6,40), tak jak On sam zostanie wskrzeszony w wielkanocny poranek.

WĄTPIĄCY TŁUM
Po nakarmieniu tłumów Jezus zaczął nauczać o nowym Chlebie, który pojawi się wraz z nową Paschą. Chlebem tym, powiedział Jezus, „jest moje ciało wydane za życie świata” (J 6,51). Z naszej perspektywy widzimy, że Jezus mówił o swojej śmierci na krzyżu, gdyż to właśnie tam oddał swoje życie „jako okup za wielu” (Mk 10,45) i objawił się jako Mesjasz.
Jednak ludzie chcieli chleba, ale nie chcieli Jezusa. Słowa o Jego ciele wydanym za życie świata nie były tym, czego się spodziewali. Izraelici oczekiwali Mesjasza – zwycięskiego Króla, który pokona wrogów i wprowadzi ich w nową erę wolności i pokoju, a nie cierpiącego Mesjasza, który poświęci za nich samego siebie (J 6,14; Pwt 18,15).
„Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (J 6,60) – skarżyli się Jego uczniowie. Widzieli w Nim tylko zwyczajnego cieślę z Nazaretu – jak więc mógł On dać im chleb z nieba? Jak mógł wyzwolić ich spod rzymskiej okupacji? Dlatego wielu od Niego odeszło.
Jednak nie wszyscy zrezygnowali z Jezusa. Piotr i Apostołowie pozostali przy Nim, choć także nie rozumieli wszystkiego, co mówił, a Jego nauka wydawała im się trudna. Możemy wyobrazić sobie Piotra, który waży wszystkie za i przeciw, pytając sam siebie: „Czy słowa kogoś innego trafiają wprost do serca, tak jak słowa Jezusa? Czy jest ktoś, kto dokonuje tak wspaniałych cudów jak On? Czy ktokolwiek oprócz Niego potrafi kochać zarówno świętych, jak i grzeszników? Kto może obiecać nam życie wieczne? Nikt. On musi być „Świętym Bożym” (J 6,69).

ZWIĄZEK MIŁOŚCI
Celebrując z uczniami Paschę podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus po raz kolejny wskazał na potrzebę przyjmowania Chleba Życia. Biorąc do ręki chleb, powiedział do uczniów: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”. Następnie podał im kielich z winem, mówiąc: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22,19-20).
To, co Jezus obiecał karmiąc pięciotysięczny tłum, ustanowił podczas Ostatniej Wieczerzy. A to, co ustanowił na Ostatniej Wieczerzy, zrealizowało się na krzyżu, na którym Jezus w sposób dosłowny wydał swoje ciało „za życie świata” (J 6,51). Wreszcie to, co zrealizowało się na krzyżu, Jezus objawił całemu światu, powstając z martwych w pierwszy wielkanocny poranek.
Do nas należy teraz przyjąć z wiarą słowa Jezusa, uznając Go za naszego Zbawiciela. Nie jest to takie proste. Wielu z cudownie nakarmionych przez Jezusa nie było w stanie przyjąć Jego nauki, chociaż jedli chleb przez Niego rozmnożony. Podczas Ostatniej Wieczerzy Judasz jadł Chleb pobłogosławiony i połamany przez Jezusa, ale ten Chleb go nie przemienił i nie skłonił do rezygnacji z zamiaru zdrady.
Co my możemy robić, aby z wiarą przyjmować słowa Jezusa? Na pewno modlić się, czytać Pismo święte, szczerze żałować za swoje grzechy i okazywać miłość drugiemu człowiekowi. Jednak żadna z tych praktyk nie może się równać z Eucharystią. Przyjmując Ciało i Krew Jezusa, łączymy się z Nim w fizyczny, dotykalny sposób. Otwieramy się na relację miłości i jedności wykraczającą poza wszelkie gesty i słowa.
Pomyśl przez chwilę o miłości pomiędzy mężem a żoną. Istnieje między nimi jakaś tajemnicza siła przyciągania, która jednoczy ich ze sobą. Wiedzą, że należą do siebie nawzajem, i cieszą się przebywając ze sobą. Czują się szczęśliwi, gdy po prostu siedzą obok siebie, nic nie mówiąc ani nie robiąc. Właśnie takiej miłości i jedności możemy doświadczyć, kiedy przychodzimy na Mszę świętą, pamiętając, że Jezus tam na nas czeka.

PRZYJMIJ
ZMARTWYCHWSTAŁEGO PANA!
Od samego początku Bóg pragnął nas karmić, troszczyć się o nas i prowadzić nas do życia wiecznego – i nieustannie to czyni. Warto uświadomić sobie te prawdy:
● Cała historia Izraela pokazuje, jak wiernie i niestrudzenie Bóg formował i pouczał swój lud.
● Z miłości do ludzi Bóg przyjął ludzkie ciało, a żyjąc wśród nas, uzdrawiał chorych, wyrzucał demony, wskrzeszał zmarłych i karmił głodnych.
● Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus dał nam jako Pokarm swoje własne Ciało i Krew, zawierając wieczne Przymierze z ludźmi wszystkich krajów i epok, abyśmy mogli zostać napełnieni Jego miłością i łaską.
● Umierając za nas na krzyżu, Jezus zniweczył moc grzechu i śmierci, które nas oddzielały od Boga.
● Przez swoje zmartwychwstanie Jezus otworzył nam bramy nieba, abyśmy mogli przebywać z Nim na zawsze.
● Kiedy Jezus przyjdzie powtórnie w chwale, wtedy Jego doskonały plan wypełni się do końca. Spotkamy się z Nim twarzą w twarz na uczcie „Godów Baranka” (Ap 19,9) i będziemy żyć z Nim na wieki, złączeni nierozerwalną więzią miłości.
Takie są prawdy naszej wiary, które staną się dla nas żywe, jeśli przyjmiemy zaproszenie Jezusa: „Bierzcie
i jedzcie… Bierzcie i pijcie”. Przyjmując Eucharystię w Okresie Wielkanocnym, przypominaj sobie te prawdy. Kontempluj je. Powtarzaj je sobie. Dziękuj za nie Bogu. A potem podchodź do ołtarza z nadzieją i oczekiwaniem – ponieważ przyjmujesz zmartwychwstałego Pana! ▐

MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:

Poniedziałek, 1 maja
J 6,22-29
Na tym polega dzieło Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał. (J 6,29)
Młody jezuita z Pensylwanii, o. Walter Ciszek, bardzo pragnął pełnić dzieła Boże jako misjonarz w Związku Radzieckim. Jednak sprawy nie potoczyły się tak, jak tego oczekiwał. Wkrótce po przybyciu tam został fałszywie oskarżony o szpiegostwo i spędził wiele lat w niewoli, najpierw w osławionym więzieniu na Łubiance, a następnie
w syberyjskich łagrach.
Pewnego dnia, wyczerpany ciężkimi przesłuchaniami, o. Ciszek doszedł do kresu wytrzymałości: „Straciłem wszelką nadzieję. Widziałem tylko swoją słabość”. Zrozpaczony zwrócił się do Pana o pomoc. W trakcie modlitwy dotarło do niego, że pełnienie dzieł Bożych to nie tylko – jak wcześniej sądził – dokonywanie heroicznych czynów. Rozważając przykład Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, zrozumiał, że pełnienie dzieł Boga to współpraca z Jego łaską, niezależnie od tego, w jakiej się jest sytuacji.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi, że „dzieło Boga” to wiara w Tego, którego posłał Ojciec (J 6,29). Oczywiście wszyscy wierzymy w Jezusa, ale jaka jest ta nasza wiara? Przypomnij sobie jakiś trudny moment ze swego życia – może była to choroba lub poważne problemy finansowe. Czy twoja wiara dawała ci wtedy oparcie, czy szukałeś w niej rozwiązania swoich problemów? Właśnie w takich sytuacjach mamy okazję do pełnienia „dzieł Boga”. Kiedy stajesz w obliczu przeciwności, rozeznanie, w jaki sposób możesz współpracować z Bożą łaską, wymaga podjęcia trudu.
Oczywiście „dzieło” wiary nie jest ograniczone do czasów kryzysu. Bóg codziennie daje nam wiele okazji do przyjmowania w wierze tego, co właśnie przeżywamy. Nawet najzwyklejsze prace mogą stać się darem od Boga, jeśli Mu je powierzymy i będziemy z Nim o nich rozmawiać. Bóg ma upodobanie w takich prostych rozmowach z nami! Poucza nas przez nie, pociesza i buduje naszą wiarę.
Tego właśnie nauczył się o. Ciszek. Zaczął widzieć Boga w każdej osobie, którą spotykał, i dlatego traktował wszystkich z szacunkiem. Nauczył się traktować każde trudne i niewdzięczne zadanie jako okazję do mówienia Bogu „tak”. I ty możesz się tego nauczyć!
„Panie, naucz mnie w każdej sytuacji, w jakiej się znajduję, wypełniać «dzieło Boga»”.
Dz 6,8-15
Ps 119,23-24.26-27.29-30

Niedziela, 7 maja
Dz 2,14a.36-41
Przejęli się do głębi serca. (Dz 2,37)
Piotr wygłosił właśnie swoje pierwsze w życiu kazanie. Co powiedział? Ogłosił samo sedno ewangelicznego przesłania. Mówił o Jezusie – o cudach, jakich dokonywał, o tym, jak skazano Go na śmierć i jak potem powstał
z martwych dla naszego zbawienia. Na koniec podsumował to wszystko słowami: „Tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2,36). Łukasz przekazuje nam, że ci, którzy słuchali tej mowy przejęli się do głębi serca.
Wiemy, co to znaczy przejąć się do głębi serca. Widzimy lub słyszymy coś, co porusza nas tak bardzo, że nie możemy pozostać bezczynni. Na przykład dowiadując się, że ktoś stracił cały swój dobytek w pożarze, chcemy natychmiast podjąć jakieś działanie, zorganizować pomoc.
Czy jednak jakakolwiek wiadomość jest poruszająca bardziej niż przesłanie Ewangelii? Prawda o Bogu, który kocha nas tak bardzo, że posłał swego jedynego Syna, by kosztem własnego życia wybawił nas od grzechu, nie daje się porównać z niczym. Nie możemy usłyszeć nic bardziej poruszającego niż to, że jeśli odwrócimy się od grzechu i zwrócimy ku Jezusowi, będziemy z Nim żyć na wieki!
I niezależnie od tego, czy jesteśmy pojednani z Bogiem, czy też nie; czy mamy silną wiarę, czy też nękają nas wątpliwości; czy cieszymy się spokojem, czy przytłaczają nas problemy, wspominanie tego podstawowego ewan-
gelicznego orędzia ma moc przemieniać nasze serca i zbliżać nas do Jezusa. Dlaczego? Ponieważ przesłanie Ewangelii pomaga nam spojrzeć na nasze życie z Bożej perspektywy. Mówi nam, że naszym przeznaczeniem jest coś absolutnie wspaniałego. Zachęca nas do podjęcia jeszcze większego trudu, by podobać się Bogu.
Postanów więc dzisiaj, że każdego dnia będziesz sobie przypominał i rozważał orędzie Ewangelii”.
„Przyjdź, Duchu Święty, napełnij moje myśli i serce przesłaniem Ewangelii. Nakłoń mnie do czynienia tego wszystkiego, czego Ty ode mnie oczekujesz”.
Ps 23,1-6
1 P 2,20b-25
J 10,1-10


▌Niedziela, 14 maja
J 14,1-12
Niech się nie trwoży serce wasze. (J 14,1)
Spośród zgromadzonych w Wieczerniku nikt nie miał większych powodów do lęku niż Jezus. Już za kilka godzin miał zostać ubiczowany, ukoronowany cierniem i ukrzyżowany – i był tego całkowicie świadom. Mimo to jednak miał w sobie dość siły, by pocieszać Apostołów. „Ja odchodzę – mówił – ale nie traćcie wiary i pokoju. Zaufajcie Mi”.
Po opuszczeniu Wieczernika niepokój i lęk Apostołów wzrastał z każdą chwilą. Na koniec wszyscy uciekli, zostawiając Jezusa samego. Wyglądało na to, że zwątpili we wszystko, co im mówił, a może nawet czas spędzony z Nim uznali za stracony.
Jednak nie był to koniec ich historii. Wiara Apostołów odnowiła się, gdy Jezus powstał z martwych i ukazał się im. Było to dla nich tak mocne przeżycie, że zaczęli śmiało głosić zmartwychwstałego Jezusa i z czasem rozpalili świat Dobrą Nowiną.
Czy po wstąpieniu Jezusa do nieba ich serca jeszcze się trwożyły? Pewnie niejeden raz. Czy tracili pokój? Tak i to nawet często. Czy mieli w sobie Ducha Świętego? Oczywiście. Dlaczego więc nie byli w stanie zachować zimnej krwi w każdej sytuacji? Ponieważ wszyscy jesteśmy ludźmi, nawet jeśli mamy na imię Piotr, Jakub czy Jan.
Co więc mamy czynić, gdy nasza wiara zostaje poddana próbom? Przede wszystkim mieć cierpliwość do samego siebie. Przypomnij sobie św. Piotra, który stracił ufność, a nawet wyparł się Jezusa. Kiedy uświadomił sobie, co zrobił, zapłakał gorzko, ale nie pogrążył się w rozpaczy i poczuciu winy. Widząc Zmartwychwstałego nad brzegiem Jeziora Galilejskiego, wskoczył do wody i popłynął ku Niemu. A umocniony przez Jezusa, postępował odtąd konsekwentnie drogą wiary.
Kiedy więc przeżywasz kryzys wiary lub zmagasz się z przeciwnościami, pamiętaj, że Jezus zna twoje serce. Zna też twoje lęki i niepokoje. Jest z tobą
i ogarnia cię swoją miłością. Przerzuć na Niego wszystkie swoje troski i niepokoje, i znajdź w Nim odpoczynek.
„Panie, pomóż mi iść naprzód drogą wiary w pokoju i zaufaniu do Ciebie”.
Dz 6,1-7
Ps 33,1-2.4-5.18-19
1 P 2,4-9


▌Niedziela, 21 maja
Dz 8,5-8.14-17
Wielka zaś radość zapanowała w tym mieście. (Dz 8,8)
Dzisiejsze czytanie ukazuje nam trzy ważne prawdy: po pierwsze, zło istnieje (Dz 8,7); po drugie, działa w nas Duch Święty (Dz 8,14); po trzecie, możemy doświadczać „wielkiej radości”, gdy Bóg objawia swoją moc nad chorobą i złem (Dz 8,8).
Od czasów oświecenia pojawiła się tendencja do odrzucania wiary w diabła. XVIII-wieczny racjonalizm przyniósł ze sobą pogląd, że nie ma innej rzeczywistości poza materią wszechświata. Jednak Pismo Święte daje nam wiele dowodów, że jest inaczej. Jezus stawał do konfrontacji z siłami demonicznymi, by uwolnić od ich wpływu człowieka mającego ducha nieczystego (Mk 1,23-26), opętanego niewidomego (Mt 12,22-29), córkę kobiety kananejskiej (Mt 15,21-28) czy kobietę mającą ducha niemocy (Łk 13,10-17).
Złe duchy są realną rzeczywistością i działają najskuteczniej, gdy nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Można przytoczyć konkretne sytuacje, w których ludzie zostają opętani przez siły nieczyste – są to wróżbiarstwo, przekleństwa, kulty voodoo i inne formy okultyzmu. Tacy ludzie potrzebują pomocy kompetentnego egzorcysty. Są to jednak rzadkie przypadki. Pozostałych szatan może jedynie nękać, podsuwając myśli prowadzące do grzechu.
Szatan wciąż pracuje nad tym, by rozbudzić w nas negatywny stosunek do życia, zazdrość, urazy czy potępianie siebie. Sądzimy, że myśli te pochodzą od nas samych – i częściowo tak jest – są one jednak podsycane przez oskarżenia szatana.
Co więc możemy na to poradzić? Po pierwsze, wierzmy w to, że działa w nas moc Ducha Świętego, który pomaga nam przezwyciężać szatańskie pokusy. Po drugie, módlmy się. Powtarzajmy słowa Modlitwy Pańskiej: „i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”. Modląc się, zwracajmy uwagę na to, co dzieje się w naszym sercu. Szukajmy oznak tego, że pokusa słabnie. Cieszmy się nawet najmniejszymi objawami wolności!
Jezus już pokonał szatana na krzyżu. Teraz pragnie, byśmy korzystali z wolności, którą On dla nas zdobył. Praktykując te trzy proste kroki, zaczniemy doświadczać „wielkiej radości”, jaka płynie z przezwyciężania pokus.
„Panie, nie dopuść, bym uległ pokusie. Wyzwól mnie z wszelkich sideł złego ducha”.
Ps 66,1-7.16.20
1 P 3,15-18
J 14,15-21


▌Niedziela, 28 maja
Wniebowstąpienie Pańskie
Ef 1,17-23
…ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. (Ef 1,21)
Świętując dziś wstąpienie Jezusa do nieba, złączmy się z Jego uczniami, wznosząc do nieba nasze serca i myśli:
Panie Jezu, wychwalamy Cię w to święto nadziei i triumfu! Adorujemy Cię, Panie, siedzącego w niebie po prawicy Ojca! Pełen chwały i mocy, zająłeś swoje miejsce, należne odwiecznemu Synowi Bożemu. Opuściłeś je na krótko, zstępując na ziemię, by nas odkupić, ale teraz znów zasiadasz na swym niebieskim tronie. A my zostaniemy wyniesieni wraz z Tobą!
Wychwalamy Cię, Panie, gdyż wszelka władza i moc są już poddane Tobie. Wszystkie Twoje stworzenia, nawet te największe i najbardziej przerażające, muszą oddać Ci pokłon. Nic nie jest już w stanie wyrwać nas z Twojej miłującej ręki!
Wywyższamy Cię, Jezu, bo Ty jesteś Panem historii. Ani przeszłość, ani teraźniejszość, ani przyszłość nie są poza zasięgiem Twego miłującego spojrzenia i zbawczej interwencji. Siedząc na swym tronie pełnym chwały, trzymasz życie każdego z nas w swojej dłoni.
Jezu, Ty jesteś godzien wszelkiej chwały! Wszyscy wrogowie są już pod Twymi stopami. Nic nie było w stanie Cię pokonać – ani szatan, ani śmierć, ani cierpienie, ani grzech. Wszystko to zwyciężyłeś! Ty jesteś ponad wszystkim i w Tobie wszystko ma istnienie.
Jezu, wywyższony po prawicy Ojca, Ty jesteś Głową Ciała, czyli Kościoła! Pomimo wszystkich ludzkich słabości, jakim ulega Twój Kościół, mamy pewność, że nie przestaniesz nas oczyszczać. Ty wstawiasz się za nami codziennie, prosząc Ojca, by wylewał na nas niezmierzone łaski, które pozwolą nam przezwyciężać grzech
i żyć w miłości. Jezu, wierzymy, że Twoje zwycięstwo jest również naszym, i składamy naszą ufność w Twojej miłości.
„Jezu, z radością świętujemy dzisiejszą uroczystość. Wpatrując się w Twoją chwałę, ufamy, że nasz los jest w Twoich dłoniach!”.
Dz 1,1-11
Ps 47,2-3.6-9
Mt 28,16-20

MAGAZYN:

Bóg jest naszą warownią
Chrześcijańska wspólnota w syryjskim Aleppo trwa w nadziei

Aleppo jeszcze do niedawna było największym miastem Syrii, przemysłową stolicą kraju, położoną w centrum handlowych szlaków śródziemnomorskich. Jest to także jedno z najstarszych zamieszkałych obecnie miast świata. W czasach Starego Testamentu Aleppo należało do królestwa Aramu. W wiekach późniejszych znalazło się pod okupacją potężnych mocarstw – w tym także Rzymian.
Jednak Aleppo jest miejscem wyjątkowym nie tylko ze względu na swoją zażyłość ze „staruszkiem Czasem”. W centrum tego miasta, wśród starożytnych chrześcijańskich ruin, stoją meczety, a ludność muzułmańska i chrześcijańska od wieków żyła i pracowała obok siebie w pokoju. Dzięki temu Aleppo było schronieniem dla wszystkich prześladowanych chrześcijan Bliskiego Wschodu.
Od wybuchu wojny domowej w 2011 roku niewielu jednak odważyłoby się nazwać Aleppo miastem pokoju. Zostało straszliwie zrujnowane przez bomby. Setki tysięcy mieszkańców musiało opuścić swoje domy, a wiele starożytnych dzielnic zamieniło się w morze gruzów i ruin.
Jednak w pobliżu najbardziej zaciętych walk trwa niewielka wspólnota chrześcijan. Nazywają siebie wspólnotą Emmanuel – Bóg z nami – i nie chcą opuszczać Aleppo.

ŻYWE MĘCZEŃSTWO
Członkami wspólnoty są zwykli ludzie – rodzice, studenci, przedsiębiorcy – około setki dorosłych. Zeszłego roku latem ich codzienna rzeczywistość stała się wyjątkowo niebezpieczna, gdyż miasto znalazło się w kleszczach ataków z obu stron, zaczęły się też częste przerwy w dostawach energii. Ceny za tak podstawowe artykuły, jak woda pitna, leki i opał, wzrosły trzykrotnie.
Ludzie, którzy przed wojną dawali zatrudnienie kilkudziesięciu pracownikom, trudnią się żebraniną lub sprzedażą papierosów, by wieczorem przynieść do domu trochę pieniędzy. Wiele bloków mieszkalnych zawaliło się, zabijając i grzebiąc pod gruzami ludzi. Samochód pewnego mężczyzny, na który wydał on oszczędności życia, poszedł z dymem, trafiony przez granat. Takie relacje z pierwszej ręki otrzymałem od moich przyjaciół ze wspólnoty Emmanuel podczas ich krótkiej wizyty w Bejrucie, skąd następnie wrócili do Aleppo.
Wszystkie te wieści o codzienności mieszkańców Aleppo, zwłaszcza chrześcijan, rozdzierają serce. Jako „niewierni”, żyją oni w ustawicznym napięciu, ponieważ wciąż grozi im śmierć z ręki ludzi nienawidzących wiary chrześcijańskiej. Nawet w nocy zakłócają ich sen nieustanne eksplozje, które nie pozwalają im zapomnieć o trwającej wojnie. Rodzice – nie bez powodu – zamartwiają się o bezpieczeństwo swoich dzieci.
Pewien młody mężczyzna – zdolny student uniwersytetu – opowiadał mi z wypiekami na twarzy, że gdy przechodził przez ulicę, nagle jakieś wewnętrzne przeczucie kazało mu zatrzymać się w pół kroku. Stanął jak wryty i w tym momencie kula świsnęła mu koło twarzy. Poczuł jej ciepło, gdy przelatywała obok nosa. „Zostałem uratowany!” – zakończył.
Opatrznościowo, do czasu napisania tego artykułu, żadna z osób ze wspólnoty Emmanuel nie zginęła w konflikcie. Jednak można powiedzieć, że ich życie jest żywym męczeństwem. Są przekonani, że poprzez swoje „umieranie” dla wygody i bezpieczeństwa, stają się żywymi świadkami zbawczej miłości Chrystusa do tego miasta.

CODZIENNIE BARDZIEJ
JAK JEZUS
Pytani: „Dlaczego zostajecie?”, moi przyjaciele z Aleppo wyrażają głębokie przekonanie, że ich pozostanie w mieście ma sens. „Nasza walka jest natury duchowej” – powiedział mi jeden z nich. „Chodzi tu o naszą przyszłość i przetrwanie chrześcijan w Aleppo, w Syrii, a może nawet na całym Bliskim Wschodzie” – dodał drugi. Podobnie jak pierwsi chrześcijanie trwali we wspólnocie po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, tak członkowie wspólnoty Emmanuel trwają razem, by dawać świadectwo, że Jezus żyje, nawet pośród wojny. Wzajemna miłość pomiędzy tymi wierzącymi jest widoczna na każdym kroku.
Niektórzy z nich zrezygnowali nawet z szansy na przeniesienie się w bezpieczniejsze miejsce w kraju czy wyjazd za granicę. Pracodawca młodego małżonka ze wspólnoty zaproponował mu przeprowadzenie się wraz żoną do bezpieczniejszej części Syrii, gdzie był gotów go zatrudnić, a nawet podnieść mu pensję. Jednak małżeństwo postanowiło zostać. „Najbardziej baliśmy się, że wyjeżdżając sprzeniewierzymy się misji, do której Bóg powołał nas wraz z innymi” – powiedzieli.
Czym jest ta misja? Polega ona na tym, by pomimo wszelkich przeciwności głosić Dobrą Nowinę o miłości Bożej i dać się wspólnie prowadzić Duchowi Świętemu. Jak napisał jeden z członków wspólnoty podczas największego nasilenia walk o Aleppo zeszłej jesieni: „Powołaniem każdego chrześcijanina jest codziennie bardziej upodabniać się do Jezusa”.
Zamiast ulec panice i bezwzględnie walczyć o zaspokojenie podstawowych potrzeb, pozostający w mieście członkowie wspólnoty skupiają się na pielęgnowaniu owoców Ducha Świętego w swoim życiu, takich jak wzajemne wsparcie, miłość, wiara, pokora. Nie przestają spotykać się na modlitwie i wspólnej formacji. To „zmartwychwstanie” wiary wymaga wytrwałej nadziei w zwycięstwo Jezusa nad grzechem i śmiercią.
Codzienne ćwiczenie się w wierze i zaufaniu w Bożą opiekę, przy jednoczesnym nieuleganiu beztrosce czy zaniedbywaniu swoich obowiązków, nie jest wcale łatwe. Każda pomyłka czy nierozważny krok mogą kosztować ich życie, ale cudowne interwencje Bożej Opatrzności dają im motywację do wytrwania.

ŻNIWO WYTRWAŁOŚCI
Wiele świadectw członków wspólnoty ukazuje moc modlitwy wstawienniczej. Pewnego dnia o czwartej nad ranem granat ręczny uderzył niczym płonący węgiel obok młodego mężczyzny ze wspólnoty, który przebywał poza domem. Setki kilometrów dalej, dokładnie o tej samej godzinie obudziła się jego matka, zobaczyła go jakby we śnie i zaczęła się za niego modlić. Opowiedział jej później, że gdy granat wylądował u jego stóp, nie był w stanie wykonać najmniejszego ruchu. Jednak granat nie wybuchł, a on wyszedł z niebezpieczeństwa bez najmniejszego szwanku. Matka i syn nie mogli się nadziwić, że modlitwa o bezpieczeństwo została tak cudownie wysłuchana.
Członkowie wspólnoty Emmanuel modlą się także w konkretnych intencjach związanych z wojną. Kiedy główna droga do Aleppo została odcięta, cała wspólnota modliła się o jej otwarcie. Po siedmiu dniach modlitwy ruch został przywrócony i do Aleppo mogła dotrzeć pomoc humanitarna. „To zupełnie jak w Księdze Jozuego – mówiła z przejęciem jedna z kobiet: Ostatniego, siódmego dnia naszych błagań zanoszonych do Boga, mury Jerycha rozpadły się na miejscu” (zob. Joz 6,15-20).
Wspólnota codziennie ogląda Boże cuda – co daje im sposobność do dzielenia się swoją wiarą. Mówią, że ludzie przyjmują głoszone przez nich przesłanie i powierzają swoje życie Chrystusowi o wiele częściej niż w czasie pokoju.

ZJEDNOCZENI W UFNOŚCI
I NADZIEI
Opowiadając o braciach i siostrach, którzy zdecydowali się pozostać w Aleppo, wciąż mam w pamięci Psalm 91. Mają oni tę samą ufność, jaka towarzyszyła psalmiście, gdy wołał: „Ucieczko moja i twierdzo, mój Boże, któremu ufam” (Ps 91,2). Przejawiają tę samą nadzieję, jaką żywili pierwsi chrześcijanie po tym, jak Mesjasz powstał z martwych – kiedy inni tracili wiarę, Apostołowie widzieli potężne działanie Boga.
Wiedząc, że tragedia ich miasta wciąż trwa, czuję potrzebę nieustannej modlitwy o bezpieczeństwo chrześcijan z Aleppo. Nie przestawajmy modlić się za nich w tym wielkanocnym czasie. Idąc za przykładem wspólnoty Emmanuel, dźwigajmy brzemiona naszych braci, dzielmy ich radości i miłujmy się nawzajem, jak Chrystus nas umiłował.

 

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Słowo wśród nas Nr 5 (285) 2017



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MAJOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Majowy numer „Słowa wśród nas” nosi tytuł „Spotkanie za Zmartwychwstałym”. Pragniemy w nim przede wszystkim pomóc rozpoznać i wejść w obecność Pana podczas Mszy świętej i właśnie temu poświęciliśmy początkowe artykuły.
W Magazynie, z okazji stulecia objawień fatimskich, zamieściliśmy artykuł ks. Kazimierza Peka MIC „Matka z Fatimy przynagla do słuchania” a także (w ramach Naszych lektur) opis i fragmenty książki „Fatima”. Ponadto polecamy poruszający tekst o wspólnocie chrześcijańskiej w syryjskim Aleppo oraz świadectwo na temat rekolekcji.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny, krzyżówkę oraz informacje o wynikach Naszej ankiety, a także na temat Nagrody dla prenumeratorów. 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 17,70 zł
6 miesięcy – cena 35,40 zł
12 miesięcy – cena 64,90 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. każdego numeru, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z 20% rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Ja jestem Chlebem Życia
Podczas każdej Mszy uczestniczymy w zmartwychwstaniu Jezusa.................. 4

Panie, otwórz mi oczy!
Rozpoznać Jezusa przy łamaniu chleba....................... 9

Świętowanie przymierza
Eucharystia sakramentem jedności............................ 14

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

od 1 do 31 maja.......................... 19

MAGAZYN

Matka z Fatimy przynagla do słuchania –
ks. Kazimierz Pek MIC.......................... 47

Bóg jest naszą warownią –
Chrześcijańska wspólnota w syryjskim Aleppo
trwa w nadziei – André Codouni (Bejrut, Liban).......................... 51

Niedoceniony skarb
Rekolekcje pozwoliły mi na nowo odkryć Jezusa
Sharon Jaeckel........................................................ 56

Nasze lektury............................................................. 60

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

LIST
Drodzy Bracia i Siostry!

Lubię wyznaczać sobie konkretne cele, a następnie konsekwentnie do nich dążyć. Czy chodzi o sprawy rodzinne, wagę ciała, aktywność fizyczną czy jeszcze inne kwestie, zawsze mierzę wysoko. Jeden z najważniejszych dla mnie celów związany jest z Mszą świętą – pragnę doświadczyć podczas niej obecności Pana.
Próbuję osiągnąć ten cel, wpatrując się w krzyż i powtarzając: „Dzięki Ci, Jezu!”. Sądzę, że powtarzam to około 50 razy! Myślę o Jezusie, który chodził po ziemi dwa tysiące lat temu, o tym, kim On jest i co zechciał uczynić dla mnie i dla nas wszystkich. A potem znowu mówię: „Dzięki Ci, Jezu!”.
Kolejny krok podejmuję w momencie, gdy kapłan dokonuje konsekracji chleba i wina. Wtedy zawsze uświadamiam sobie, że jestem niegodnym grzesznikiem i dziękuję Jezusowi za to, że przychodzi, aby mi przebaczyć moje winy oraz napełnić mnie swoim życiem i miłością. Takie myśli budzą we mnie coraz większe pragnienie przyjęcia Jezusa w Komunii.
Jeśli uda mi się skupić na tych dwóch praktykach, doświadczam miłości Jezusa i odczuwam Jego obecność, uwielbiając Go po Komunii świętej. Wychodzę wtedy z kościoła pełen radości, gotów czynić wielkie rzeczy dla Jezusa. Dlatego tak bardzo lubię uczestniczyć we Mszy świętej.
Podczas każdej Eucharystii mamy możliwość słuchania słów Ewangelii. Możemy usłyszeć, jak Ojciec niebieski mówi do każdego z nas: „Nie żałowałem dla ciebie niczego, nawet swojego jedynego Syna”. Możemy też usłyszeć Jezusa mówiącego: „Wydałem za was samego siebie, moi bracia i siostry”, oraz Ducha Świętego, który każdego z nas zapewnia: „Chcę napełniać twoje serce i prowadzić cię przez wszystkie dni twojego życia”.
Obecny numer „Słowa wśród nas” ma jeden cel – pomóc nam wejść w obecność Pana podczas Mszy świętej. Postanówmy sobie, że będziemy przychodzić na Mszę świętą świadomie otwarci na przyjęcie łaski Bożej. Kierujmy wzrok na krzyż, słuchajmy i patrzmy w skupieniu na to, co dzieje się na ołtarzu. A wtedy Jezus pozwoli nam w głębi naszego serca poznać, kim jest, co uczynił dla nas na krzyżu i co pragnie czynić dla nas dzisiaj.
Na koniec chciałbym wyrazić szczególne uznanie rodzicom, którzy co tydzień prowadzą swoje dzieci na Mszę świętą. Pamiętam, jak trudno było mi się skupić, kiedy moje własne dzieci były małe. Czasami się udawało, jednak przeważnie było to prawdziwym wyzwaniem. Dlatego pragnę docenić i pochwalić wasz trud. Otrzymujecie od Boga szczególne łaski – nawet gdy dzieci pochłaniają 95% waszej uwagi! Nigdy nie zapominajcie o słowach Jezusa: „Dopuśćcie dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie” (Mt 19,14).
Oby Bóg błogosławił nam wszystkim przeżywającym ten wspaniały wielkanocny czas!
Wasz brat w Chrystusie,
Joe Difato

ARTYKUŁ:

Ja jestem Chlebem Życia

Podczas każdej Mszy uczestniczymy w zmartwychwstaniu Jezusa


Alleluja! Chrystus zmartwychwstał! Ta radosna proklamacja rozbrzmiewa w Niedzielę Wielkanocną na całym świecie – zarówno we wspaniałych katedrach, jak i w skromnych kaplicach. Jezus z Nazaretu powstał z martwych. Grób nie był w stanie Go zatrzymać, a grzech pokonać. Teraz, zwyciężywszy śmierć, Jezus zaprasza nas wszystkich do udziału w swoim triumfie.
Ilekroć uczestniczymy w Eucharystii, mamy okazję „skosztować i zobaczyć, jak dobry jest Pan” (por. Ps 34,9). Ile razy spożywamy Ciało Chrystusa i pijemy Jego Krew, mamy szansę napełnić się Jego łaską, życiem i miłością. Dzieje się tak dlatego, że na każdej Mszy świętej łączymy się z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem. Głosimy Jego śmierć na krzyżu i wspominamy Jego chwalebne zmartwychwstanie.
W tym wielkanocnym numerze chcemy zastanowić się, w jaki sposób na Mszy świętej możemy doświadczyć obecności Jezusa i przyjąć moc Jego zmartwychwstania. Zacznijmy od refleksji nad duchowym pokarmem, jakiego Bóg z radością nam udziela.

NOWA PASCHA
Około dwunastu stuleci przed narodzeniem Jezusa Izraelici zostali w cudowny sposób wyprowadzeni z niewoli egipskiej. Seria plag, a następnie spektakularne rozstąpienie się wód Morza Czerwonego były wstrząsającym objawieniem mocy Boga. Izraelici byli wolni, jednak droga do Ziemi Obiecanej wiodła przez pustynię, gdzie trudno było o żywność czy wodę i gdzie czyhało na nich wiele niebezpieczeństw.
Niejeden raz wędrowcy myśleli, że Bóg ich opuścił. On jednak wciąż ukazywał im swoją miłość i troskę. Dał im wodę ze skały, każdego dnia karmił ich manną z nieba, co upewniało ich, że Bóg naprawdę jest z nimi, że ich prowadzi i podtrzymuje w drodze.
Minęły stulecia i Jezus uczynił coś bardzo podobnego. Nauczając przez długi czas wielki tłum, spostrzegł, że są głodni i nie mają co jeść. Aby przyjąć duchowy pokarm, który im ofiarował, potrzebowali także pokarmu fizycznego. Nakarmił więc ich wszystkich – mając do rozdania zaledwie pięć jęczmiennych chlebów i dwie ryby (J 6,1-15).
Opowiadając tę historię, Ewangelista Jan zaznacza, że cud ten miał miejsce na krótko przed świętem Paschy. Mówi również, że zebrani skojarzyli cud rozmnożenia chleba z „manną na pustyni” i „chlebem z nieba” danym przez Mojżesza ich przodkom (J 6,31). Poprzez rozmnożenie chleba i ryb Jezus dał zapowiedź nowej Paschy i nowego niebiańskiego chleba.
Na pustyni Izraelici jedli mannę codziennie, ale potem znowu byli głodni. Jezus obiecał, że ten, kto spożywa nowy chleb, który „z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6,33), nie będzie już łaknął ani pragnął. Ustanowił nową Paschę, której sens polega nie tyle na ocaleniu od głodu, ile na uwolnieniu z mocy grzechu i śmierci. Zapowiedział, że każdy, kto będzie spożywał ten Pokarm z wiarą, zostanie wskrzeszony „w dniu ostatecznym” (J 6,40), tak jak On sam zostanie wskrzeszony w wielkanocny poranek.

WĄTPIĄCY TŁUM
Po nakarmieniu tłumów Jezus zaczął nauczać o nowym Chlebie, który pojawi się wraz z nową Paschą. Chlebem tym, powiedział Jezus, „jest moje ciało wydane za życie świata” (J 6,51). Z naszej perspektywy widzimy, że Jezus mówił o swojej śmierci na krzyżu, gdyż to właśnie tam oddał swoje życie „jako okup za wielu” (Mk 10,45) i objawił się jako Mesjasz.
Jednak ludzie chcieli chleba, ale nie chcieli Jezusa. Słowa o Jego ciele wydanym za życie świata nie były tym, czego się spodziewali. Izraelici oczekiwali Mesjasza – zwycięskiego Króla, który pokona wrogów i wprowadzi ich w nową erę wolności i pokoju, a nie cierpiącego Mesjasza, który poświęci za nich samego siebie (J 6,14; Pwt 18,15).
„Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (J 6,60) – skarżyli się Jego uczniowie. Widzieli w Nim tylko zwyczajnego cieślę z Nazaretu – jak więc mógł On dać im chleb z nieba? Jak mógł wyzwolić ich spod rzymskiej okupacji? Dlatego wielu od Niego odeszło.
Jednak nie wszyscy zrezygnowali z Jezusa. Piotr i Apostołowie pozostali przy Nim, choć także nie rozumieli wszystkiego, co mówił, a Jego nauka wydawała im się trudna. Możemy wyobrazić sobie Piotra, który waży wszystkie za i przeciw, pytając sam siebie: „Czy słowa kogoś innego trafiają wprost do serca, tak jak słowa Jezusa? Czy jest ktoś, kto dokonuje tak wspaniałych cudów jak On? Czy ktokolwiek oprócz Niego potrafi kochać zarówno świętych, jak i grzeszników? Kto może obiecać nam życie wieczne? Nikt. On musi być „Świętym Bożym” (J 6,69).

ZWIĄZEK MIŁOŚCI
Celebrując z uczniami Paschę podczas Ostatniej Wieczerzy, Jezus po raz kolejny wskazał na potrzebę przyjmowania Chleba Życia. Biorąc do ręki chleb, powiedział do uczniów: „To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!”. Następnie podał im kielich z winem, mówiąc: „Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana” (Łk 22,19-20).
To, co Jezus obiecał karmiąc pięciotysięczny tłum, ustanowił podczas Ostatniej Wieczerzy. A to, co ustanowił na Ostatniej Wieczerzy, zrealizowało się na krzyżu, na którym Jezus w sposób dosłowny wydał swoje ciało „za życie świata” (J 6,51). Wreszcie to, co zrealizowało się na krzyżu, Jezus objawił całemu światu, powstając z martwych w pierwszy wielkanocny poranek.
Do nas należy teraz przyjąć z wiarą słowa Jezusa, uznając Go za naszego Zbawiciela. Nie jest to takie proste. Wielu z cudownie nakarmionych przez Jezusa nie było w stanie przyjąć Jego nauki, chociaż jedli chleb przez Niego rozmnożony. Podczas Ostatniej Wieczerzy Judasz jadł Chleb pobłogosławiony i połamany przez Jezusa, ale ten Chleb go nie przemienił i nie skłonił do rezygnacji z zamiaru zdrady.
Co my możemy robić, aby z wiarą przyjmować słowa Jezusa? Na pewno modlić się, czytać Pismo święte, szczerze żałować za swoje grzechy i okazywać miłość drugiemu człowiekowi. Jednak żadna z tych praktyk nie może się równać z Eucharystią. Przyjmując Ciało i Krew Jezusa, łączymy się z Nim w fizyczny, dotykalny sposób. Otwieramy się na relację miłości i jedności wykraczającą poza wszelkie gesty i słowa.
Pomyśl przez chwilę o miłości pomiędzy mężem a żoną. Istnieje między nimi jakaś tajemnicza siła przyciągania, która jednoczy ich ze sobą. Wiedzą, że należą do siebie nawzajem, i cieszą się przebywając ze sobą. Czują się szczęśliwi, gdy po prostu siedzą obok siebie, nic nie mówiąc ani nie robiąc. Właśnie takiej miłości i jedności możemy doświadczyć, kiedy przychodzimy na Mszę świętą, pamiętając, że Jezus tam na nas czeka.

PRZYJMIJ
ZMARTWYCHWSTAŁEGO PANA!
Od samego początku Bóg pragnął nas karmić, troszczyć się o nas i prowadzić nas do życia wiecznego – i nieustannie to czyni. Warto uświadomić sobie te prawdy:
● Cała historia Izraela pokazuje, jak wiernie i niestrudzenie Bóg formował i pouczał swój lud.
● Z miłości do ludzi Bóg przyjął ludzkie ciało, a żyjąc wśród nas, uzdrawiał chorych, wyrzucał demony, wskrzeszał zmarłych i karmił głodnych.
● Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus dał nam jako Pokarm swoje własne Ciało i Krew, zawierając wieczne Przymierze z ludźmi wszystkich krajów i epok, abyśmy mogli zostać napełnieni Jego miłością i łaską.
● Umierając za nas na krzyżu, Jezus zniweczył moc grzechu i śmierci, które nas oddzielały od Boga.
● Przez swoje zmartwychwstanie Jezus otworzył nam bramy nieba, abyśmy mogli przebywać z Nim na zawsze.
● Kiedy Jezus przyjdzie powtórnie w chwale, wtedy Jego doskonały plan wypełni się do końca. Spotkamy się z Nim twarzą w twarz na uczcie „Godów Baranka” (Ap 19,9) i będziemy żyć z Nim na wieki, złączeni nierozerwalną więzią miłości.
Takie są prawdy naszej wiary, które staną się dla nas żywe, jeśli przyjmiemy zaproszenie Jezusa: „Bierzcie
i jedzcie… Bierzcie i pijcie”. Przyjmując Eucharystię w Okresie Wielkanocnym, przypominaj sobie te prawdy. Kontempluj je. Powtarzaj je sobie. Dziękuj za nie Bogu. A potem podchodź do ołtarza z nadzieją i oczekiwaniem – ponieważ przyjmujesz zmartwychwstałego Pana! ▐

MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:

Poniedziałek, 1 maja
J 6,22-29
Na tym polega dzieło Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał. (J 6,29)
Młody jezuita z Pensylwanii, o. Walter Ciszek, bardzo pragnął pełnić dzieła Boże jako misjonarz w Związku Radzieckim. Jednak sprawy nie potoczyły się tak, jak tego oczekiwał. Wkrótce po przybyciu tam został fałszywie oskarżony o szpiegostwo i spędził wiele lat w niewoli, najpierw w osławionym więzieniu na Łubiance, a następnie
w syberyjskich łagrach.
Pewnego dnia, wyczerpany ciężkimi przesłuchaniami, o. Ciszek doszedł do kresu wytrzymałości: „Straciłem wszelką nadzieję. Widziałem tylko swoją słabość”. Zrozpaczony zwrócił się do Pana o pomoc. W trakcie modlitwy dotarło do niego, że pełnienie dzieł Bożych to nie tylko – jak wcześniej sądził – dokonywanie heroicznych czynów. Rozważając przykład Jezusa w Ogrodzie Oliwnym, zrozumiał, że pełnienie dzieł Boga to współpraca z Jego łaską, niezależnie od tego, w jakiej się jest sytuacji.
W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi, że „dzieło Boga” to wiara w Tego, którego posłał Ojciec (J 6,29). Oczywiście wszyscy wierzymy w Jezusa, ale jaka jest ta nasza wiara? Przypomnij sobie jakiś trudny moment ze swego życia – może była to choroba lub poważne problemy finansowe. Czy twoja wiara dawała ci wtedy oparcie, czy szukałeś w niej rozwiązania swoich problemów? Właśnie w takich sytuacjach mamy okazję do pełnienia „dzieł Boga”. Kiedy stajesz w obliczu przeciwności, rozeznanie, w jaki sposób możesz współpracować z Bożą łaską, wymaga podjęcia trudu.
Oczywiście „dzieło” wiary nie jest ograniczone do czasów kryzysu. Bóg codziennie daje nam wiele okazji do przyjmowania w wierze tego, co właśnie przeżywamy. Nawet najzwyklejsze prace mogą stać się darem od Boga, jeśli Mu je powierzymy i będziemy z Nim o nich rozmawiać. Bóg ma upodobanie w takich prostych rozmowach z nami! Poucza nas przez nie, pociesza i buduje naszą wiarę.
Tego właśnie nauczył się o. Ciszek. Zaczął widzieć Boga w każdej osobie, którą spotykał, i dlatego traktował wszystkich z szacunkiem. Nauczył się traktować każde trudne i niewdzięczne zadanie jako okazję do mówienia Bogu „tak”. I ty możesz się tego nauczyć!
„Panie, naucz mnie w każdej sytuacji, w jakiej się znajduję, wypełniać «dzieło Boga»”.
Dz 6,8-15
Ps 119,23-24.26-27.29-30

Niedziela, 7 maja
Dz 2,14a.36-41
Przejęli się do głębi serca. (Dz 2,37)
Piotr wygłosił właśnie swoje pierwsze w życiu kazanie. Co powiedział? Ogłosił samo sedno ewangelicznego przesłania. Mówił o Jezusie – o cudach, jakich dokonywał, o tym, jak skazano Go na śmierć i jak potem powstał
z martwych dla naszego zbawienia. Na koniec podsumował to wszystko słowami: „Tego Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem” (Dz 2,36). Łukasz przekazuje nam, że ci, którzy słuchali tej mowy przejęli się do głębi serca.
Wiemy, co to znaczy przejąć się do głębi serca. Widzimy lub słyszymy coś, co porusza nas tak bardzo, że nie możemy pozostać bezczynni. Na przykład dowiadując się, że ktoś stracił cały swój dobytek w pożarze, chcemy natychmiast podjąć jakieś działanie, zorganizować pomoc.
Czy jednak jakakolwiek wiadomość jest poruszająca bardziej niż przesłanie Ewangelii? Prawda o Bogu, który kocha nas tak bardzo, że posłał swego jedynego Syna, by kosztem własnego życia wybawił nas od grzechu, nie daje się porównać z niczym. Nie możemy usłyszeć nic bardziej poruszającego niż to, że jeśli odwrócimy się od grzechu i zwrócimy ku Jezusowi, będziemy z Nim żyć na wieki!
I niezależnie od tego, czy jesteśmy pojednani z Bogiem, czy też nie; czy mamy silną wiarę, czy też nękają nas wątpliwości; czy cieszymy się spokojem, czy przytłaczają nas problemy, wspominanie tego podstawowego ewan-
gelicznego orędzia ma moc przemieniać nasze serca i zbliżać nas do Jezusa. Dlaczego? Ponieważ przesłanie Ewangelii pomaga nam spojrzeć na nasze życie z Bożej perspektywy. Mówi nam, że naszym przeznaczeniem jest coś absolutnie wspaniałego. Zachęca nas do podjęcia jeszcze większego trudu, by podobać się Bogu.
Postanów więc dzisiaj, że każdego dnia będziesz sobie przypominał i rozważał orędzie Ewangelii”.
„Przyjdź, Duchu Święty, napełnij moje myśli i serce przesłaniem Ewangelii. Nakłoń mnie do czynienia tego wszystkiego, czego Ty ode mnie oczekujesz”.
Ps 23,1-6
1 P 2,20b-25
J 10,1-10


▌Niedziela, 14 maja
J 14,1-12
Niech się nie trwoży serce wasze. (J 14,1)
Spośród zgromadzonych w Wieczerniku nikt nie miał większych powodów do lęku niż Jezus. Już za kilka godzin miał zostać ubiczowany, ukoronowany cierniem i ukrzyżowany – i był tego całkowicie świadom. Mimo to jednak miał w sobie dość siły, by pocieszać Apostołów. „Ja odchodzę – mówił – ale nie traćcie wiary i pokoju. Zaufajcie Mi”.
Po opuszczeniu Wieczernika niepokój i lęk Apostołów wzrastał z każdą chwilą. Na koniec wszyscy uciekli, zostawiając Jezusa samego. Wyglądało na to, że zwątpili we wszystko, co im mówił, a może nawet czas spędzony z Nim uznali za stracony.
Jednak nie był to koniec ich historii. Wiara Apostołów odnowiła się, gdy Jezus powstał z martwych i ukazał się im. Było to dla nich tak mocne przeżycie, że zaczęli śmiało głosić zmartwychwstałego Jezusa i z czasem rozpalili świat Dobrą Nowiną.
Czy po wstąpieniu Jezusa do nieba ich serca jeszcze się trwożyły? Pewnie niejeden raz. Czy tracili pokój? Tak i to nawet często. Czy mieli w sobie Ducha Świętego? Oczywiście. Dlaczego więc nie byli w stanie zachować zimnej krwi w każdej sytuacji? Ponieważ wszyscy jesteśmy ludźmi, nawet jeśli mamy na imię Piotr, Jakub czy Jan.
Co więc mamy czynić, gdy nasza wiara zostaje poddana próbom? Przede wszystkim mieć cierpliwość do samego siebie. Przypomnij sobie św. Piotra, który stracił ufność, a nawet wyparł się Jezusa. Kiedy uświadomił sobie, co zrobił, zapłakał gorzko, ale nie pogrążył się w rozpaczy i poczuciu winy. Widząc Zmartwychwstałego nad brzegiem Jeziora Galilejskiego, wskoczył do wody i popłynął ku Niemu. A umocniony przez Jezusa, postępował odtąd konsekwentnie drogą wiary.
Kiedy więc przeżywasz kryzys wiary lub zmagasz się z przeciwnościami, pamiętaj, że Jezus zna twoje serce. Zna też twoje lęki i niepokoje. Jest z tobą
i ogarnia cię swoją miłością. Przerzuć na Niego wszystkie swoje troski i niepokoje, i znajdź w Nim odpoczynek.
„Panie, pomóż mi iść naprzód drogą wiary w pokoju i zaufaniu do Ciebie”.
Dz 6,1-7
Ps 33,1-2.4-5.18-19
1 P 2,4-9


▌Niedziela, 21 maja
Dz 8,5-8.14-17
Wielka zaś radość zapanowała w tym mieście. (Dz 8,8)
Dzisiejsze czytanie ukazuje nam trzy ważne prawdy: po pierwsze, zło istnieje (Dz 8,7); po drugie, działa w nas Duch Święty (Dz 8,14); po trzecie, możemy doświadczać „wielkiej radości”, gdy Bóg objawia swoją moc nad chorobą i złem (Dz 8,8).
Od czasów oświecenia pojawiła się tendencja do odrzucania wiary w diabła. XVIII-wieczny racjonalizm przyniósł ze sobą pogląd, że nie ma innej rzeczywistości poza materią wszechświata. Jednak Pismo Święte daje nam wiele dowodów, że jest inaczej. Jezus stawał do konfrontacji z siłami demonicznymi, by uwolnić od ich wpływu człowieka mającego ducha nieczystego (Mk 1,23-26), opętanego niewidomego (Mt 12,22-29), córkę kobiety kananejskiej (Mt 15,21-28) czy kobietę mającą ducha niemocy (Łk 13,10-17).
Złe duchy są realną rzeczywistością i działają najskuteczniej, gdy nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Można przytoczyć konkretne sytuacje, w których ludzie zostają opętani przez siły nieczyste – są to wróżbiarstwo, przekleństwa, kulty voodoo i inne formy okultyzmu. Tacy ludzie potrzebują pomocy kompetentnego egzorcysty. Są to jednak rzadkie przypadki. Pozostałych szatan może jedynie nękać, podsuwając myśli prowadzące do grzechu.
Szatan wciąż pracuje nad tym, by rozbudzić w nas negatywny stosunek do życia, zazdrość, urazy czy potępianie siebie. Sądzimy, że myśli te pochodzą od nas samych – i częściowo tak jest – są one jednak podsycane przez oskarżenia szatana.
Co więc możemy na to poradzić? Po pierwsze, wierzmy w to, że działa w nas moc Ducha Świętego, który pomaga nam przezwyciężać szatańskie pokusy. Po drugie, módlmy się. Powtarzajmy słowa Modlitwy Pańskiej: „i nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego”. Modląc się, zwracajmy uwagę na to, co dzieje się w naszym sercu. Szukajmy oznak tego, że pokusa słabnie. Cieszmy się nawet najmniejszymi objawami wolności!
Jezus już pokonał szatana na krzyżu. Teraz pragnie, byśmy korzystali z wolności, którą On dla nas zdobył. Praktykując te trzy proste kroki, zaczniemy doświadczać „wielkiej radości”, jaka płynie z przezwyciężania pokus.
„Panie, nie dopuść, bym uległ pokusie. Wyzwól mnie z wszelkich sideł złego ducha”.
Ps 66,1-7.16.20
1 P 3,15-18
J 14,15-21


▌Niedziela, 28 maja
Wniebowstąpienie Pańskie
Ef 1,17-23
…ponad wszelką Zwierzchnością i Władzą, i Mocą, i Panowaniem, i ponad wszelkim innym imieniem, wzywanym nie tylko w tym wieku, ale i w przyszłym. (Ef 1,21)
Świętując dziś wstąpienie Jezusa do nieba, złączmy się z Jego uczniami, wznosząc do nieba nasze serca i myśli:
Panie Jezu, wychwalamy Cię w to święto nadziei i triumfu! Adorujemy Cię, Panie, siedzącego w niebie po prawicy Ojca! Pełen chwały i mocy, zająłeś swoje miejsce, należne odwiecznemu Synowi Bożemu. Opuściłeś je na krótko, zstępując na ziemię, by nas odkupić, ale teraz znów zasiadasz na swym niebieskim tronie. A my zostaniemy wyniesieni wraz z Tobą!
Wychwalamy Cię, Panie, gdyż wszelka władza i moc są już poddane Tobie. Wszystkie Twoje stworzenia, nawet te największe i najbardziej przerażające, muszą oddać Ci pokłon. Nic nie jest już w stanie wyrwać nas z Twojej miłującej ręki!
Wywyższamy Cię, Jezu, bo Ty jesteś Panem historii. Ani przeszłość, ani teraźniejszość, ani przyszłość nie są poza zasięgiem Twego miłującego spojrzenia i zbawczej interwencji. Siedząc na swym tronie pełnym chwały, trzymasz życie każdego z nas w swojej dłoni.
Jezu, Ty jesteś godzien wszelkiej chwały! Wszyscy wrogowie są już pod Twymi stopami. Nic nie było w stanie Cię pokonać – ani szatan, ani śmierć, ani cierpienie, ani grzech. Wszystko to zwyciężyłeś! Ty jesteś ponad wszystkim i w Tobie wszystko ma istnienie.
Jezu, wywyższony po prawicy Ojca, Ty jesteś Głową Ciała, czyli Kościoła! Pomimo wszystkich ludzkich słabości, jakim ulega Twój Kościół, mamy pewność, że nie przestaniesz nas oczyszczać. Ty wstawiasz się za nami codziennie, prosząc Ojca, by wylewał na nas niezmierzone łaski, które pozwolą nam przezwyciężać grzech
i żyć w miłości. Jezu, wierzymy, że Twoje zwycięstwo jest również naszym, i składamy naszą ufność w Twojej miłości.
„Jezu, z radością świętujemy dzisiejszą uroczystość. Wpatrując się w Twoją chwałę, ufamy, że nasz los jest w Twoich dłoniach!”.
Dz 1,1-11
Ps 47,2-3.6-9
Mt 28,16-20

MAGAZYN:

Bóg jest naszą warownią
Chrześcijańska wspólnota w syryjskim Aleppo trwa w nadziei

Aleppo jeszcze do niedawna było największym miastem Syrii, przemysłową stolicą kraju, położoną w centrum handlowych szlaków śródziemnomorskich. Jest to także jedno z najstarszych zamieszkałych obecnie miast świata. W czasach Starego Testamentu Aleppo należało do królestwa Aramu. W wiekach późniejszych znalazło się pod okupacją potężnych mocarstw – w tym także Rzymian.
Jednak Aleppo jest miejscem wyjątkowym nie tylko ze względu na swoją zażyłość ze „staruszkiem Czasem”. W centrum tego miasta, wśród starożytnych chrześcijańskich ruin, stoją meczety, a ludność muzułmańska i chrześcijańska od wieków żyła i pracowała obok siebie w pokoju. Dzięki temu Aleppo było schronieniem dla wszystkich prześladowanych chrześcijan Bliskiego Wschodu.
Od wybuchu wojny domowej w 2011 roku niewielu jednak odważyłoby się nazwać Aleppo miastem pokoju. Zostało straszliwie zrujnowane przez bomby. Setki tysięcy mieszkańców musiało opuścić swoje domy, a wiele starożytnych dzielnic zamieniło się w morze gruzów i ruin.
Jednak w pobliżu najbardziej zaciętych walk trwa niewielka wspólnota chrześcijan. Nazywają siebie wspólnotą Emmanuel – Bóg z nami – i nie chcą opuszczać Aleppo.

ŻYWE MĘCZEŃSTWO
Członkami wspólnoty są zwykli ludzie – rodzice, studenci, przedsiębiorcy – około setki dorosłych. Zeszłego roku latem ich codzienna rzeczywistość stała się wyjątkowo niebezpieczna, gdyż miasto znalazło się w kleszczach ataków z obu stron, zaczęły się też częste przerwy w dostawach energii. Ceny za tak podstawowe artykuły, jak woda pitna, leki i opał, wzrosły trzykrotnie.
Ludzie, którzy przed wojną dawali zatrudnienie kilkudziesięciu pracownikom, trudnią się żebraniną lub sprzedażą papierosów, by wieczorem przynieść do domu trochę pieniędzy. Wiele bloków mieszkalnych zawaliło się, zabijając i grzebiąc pod gruzami ludzi. Samochód pewnego mężczyzny, na który wydał on oszczędności życia, poszedł z dymem, trafiony przez granat. Takie relacje z pierwszej ręki otrzymałem od moich przyjaciół ze wspólnoty Emmanuel podczas ich krótkiej wizyty w Bejrucie, skąd następnie wrócili do Aleppo.
Wszystkie te wieści o codzienności mieszkańców Aleppo, zwłaszcza chrześcijan, rozdzierają serce. Jako „niewierni”, żyją oni w ustawicznym napięciu, ponieważ wciąż grozi im śmierć z ręki ludzi nienawidzących wiary chrześcijańskiej. Nawet w nocy zakłócają ich sen nieustanne eksplozje, które nie pozwalają im zapomnieć o trwającej wojnie. Rodzice – nie bez powodu – zamartwiają się o bezpieczeństwo swoich dzieci.
Pewien młody mężczyzna – zdolny student uniwersytetu – opowiadał mi z wypiekami na twarzy, że gdy przechodził przez ulicę, nagle jakieś wewnętrzne przeczucie kazało mu zatrzymać się w pół kroku. Stanął jak wryty i w tym momencie kula świsnęła mu koło twarzy. Poczuł jej ciepło, gdy przelatywała obok nosa. „Zostałem uratowany!” – zakończył.
Opatrznościowo, do czasu napisania tego artykułu, żadna z osób ze wspólnoty Emmanuel nie zginęła w konflikcie. Jednak można powiedzieć, że ich życie jest żywym męczeństwem. Są przekonani, że poprzez swoje „umieranie” dla wygody i bezpieczeństwa, stają się żywymi świadkami zbawczej miłości Chrystusa do tego miasta.

CODZIENNIE BARDZIEJ
JAK JEZUS
Pytani: „Dlaczego zostajecie?”, moi przyjaciele z Aleppo wyrażają głębokie przekonanie, że ich pozostanie w mieście ma sens. „Nasza walka jest natury duchowej” – powiedział mi jeden z nich. „Chodzi tu o naszą przyszłość i przetrwanie chrześcijan w Aleppo, w Syrii, a może nawet na całym Bliskim Wschodzie” – dodał drugi. Podobnie jak pierwsi chrześcijanie trwali we wspólnocie po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, tak członkowie wspólnoty Emmanuel trwają razem, by dawać świadectwo, że Jezus żyje, nawet pośród wojny. Wzajemna miłość pomiędzy tymi wierzącymi jest widoczna na każdym kroku.
Niektórzy z nich zrezygnowali nawet z szansy na przeniesienie się w bezpieczniejsze miejsce w kraju czy wyjazd za granicę. Pracodawca młodego małżonka ze wspólnoty zaproponował mu przeprowadzenie się wraz żoną do bezpieczniejszej części Syrii, gdzie był gotów go zatrudnić, a nawet podnieść mu pensję. Jednak małżeństwo postanowiło zostać. „Najbardziej baliśmy się, że wyjeżdżając sprzeniewierzymy się misji, do której Bóg powołał nas wraz z innymi” – powiedzieli.
Czym jest ta misja? Polega ona na tym, by pomimo wszelkich przeciwności głosić Dobrą Nowinę o miłości Bożej i dać się wspólnie prowadzić Duchowi Świętemu. Jak napisał jeden z członków wspólnoty podczas największego nasilenia walk o Aleppo zeszłej jesieni: „Powołaniem każdego chrześcijanina jest codziennie bardziej upodabniać się do Jezusa”.
Zamiast ulec panice i bezwzględnie walczyć o zaspokojenie podstawowych potrzeb, pozostający w mieście członkowie wspólnoty skupiają się na pielęgnowaniu owoców Ducha Świętego w swoim życiu, takich jak wzajemne wsparcie, miłość, wiara, pokora. Nie przestają spotykać się na modlitwie i wspólnej formacji. To „zmartwychwstanie” wiary wymaga wytrwałej nadziei w zwycięstwo Jezusa nad grzechem i śmiercią.
Codzienne ćwiczenie się w wierze i zaufaniu w Bożą opiekę, przy jednoczesnym nieuleganiu beztrosce czy zaniedbywaniu swoich obowiązków, nie jest wcale łatwe. Każda pomyłka czy nierozważny krok mogą kosztować ich życie, ale cudowne interwencje Bożej Opatrzności dają im motywację do wytrwania.

ŻNIWO WYTRWAŁOŚCI
Wiele świadectw członków wspólnoty ukazuje moc modlitwy wstawienniczej. Pewnego dnia o czwartej nad ranem granat ręczny uderzył niczym płonący węgiel obok młodego mężczyzny ze wspólnoty, który przebywał poza domem. Setki kilometrów dalej, dokładnie o tej samej godzinie obudziła się jego matka, zobaczyła go jakby we śnie i zaczęła się za niego modlić. Opowiedział jej później, że gdy granat wylądował u jego stóp, nie był w stanie wykonać najmniejszego ruchu. Jednak granat nie wybuchł, a on wyszedł z niebezpieczeństwa bez najmniejszego szwanku. Matka i syn nie mogli się nadziwić, że modlitwa o bezpieczeństwo została tak cudownie wysłuchana.
Członkowie wspólnoty Emmanuel modlą się także w konkretnych intencjach związanych z wojną. Kiedy główna droga do Aleppo została odcięta, cała wspólnota modliła się o jej otwarcie. Po siedmiu dniach modlitwy ruch został przywrócony i do Aleppo mogła dotrzeć pomoc humanitarna. „To zupełnie jak w Księdze Jozuego – mówiła z przejęciem jedna z kobiet: Ostatniego, siódmego dnia naszych błagań zanoszonych do Boga, mury Jerycha rozpadły się na miejscu” (zob. Joz 6,15-20).
Wspólnota codziennie ogląda Boże cuda – co daje im sposobność do dzielenia się swoją wiarą. Mówią, że ludzie przyjmują głoszone przez nich przesłanie i powierzają swoje życie Chrystusowi o wiele częściej niż w czasie pokoju.

ZJEDNOCZENI W UFNOŚCI
I NADZIEI
Opowiadając o braciach i siostrach, którzy zdecydowali się pozostać w Aleppo, wciąż mam w pamięci Psalm 91. Mają oni tę samą ufność, jaka towarzyszyła psalmiście, gdy wołał: „Ucieczko moja i twierdzo, mój Boże, któremu ufam” (Ps 91,2). Przejawiają tę samą nadzieję, jaką żywili pierwsi chrześcijanie po tym, jak Mesjasz powstał z martwych – kiedy inni tracili wiarę, Apostołowie widzieli potężne działanie Boga.
Wiedząc, że tragedia ich miasta wciąż trwa, czuję potrzebę nieustannej modlitwy o bezpieczeństwo chrześcijan z Aleppo. Nie przestawajmy modlić się za nich w tym wielkanocnym czasie. Idąc za przykładem wspólnoty Emmanuel, dźwigajmy brzemiona naszych braci, dzielmy ich radości i miłujmy się nawzajem, jak Chrystus nas umiłował.

 

Sklep internetowy Shoper.pl