E-BOOK
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 4 (320) 2020 - E-BOOK
Słowo wśród nas Nr 4 (320) 2020 - E-BOOK
WERSJA PAPIEROWA
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO KWIETNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Kwietniowy numer „Słowa wśród nas”, zatytułowany „Ze śmierci do życia”, poświęciliśmy najważniejszym dniom w roku: Triduum Paschalnemu. W trzech głównych artykułach Anna M. Faszczowa krok po kroku wyjaśnia, co tak naprawdę dzieje się w czasie tych świętych dni, jak się do nich przygotować, jaki jest sens poszczególnych elementów celebracji Bożemu Miłosierdziu, dlaczego procesja rezurekcyjna może, a nawet powinna, odbywać się na zakończenie liturgii Wigilii Paschalnej.
W Magazynie znajdują się dwa artykuły, które dopełniają ten temat: „Z tęsknoty do Jezusa – Kalwarie, Droga Krzyżowa i Misterium Męki Pańskiej”, w których omawiamy te właśnie formy pobożności pasyjnej, oraz tekst „Kto dobrze śpiewa”, w którym proponujemy pogłębione odczytanie pieśni „Jaśnieje Krzyż Chwalebny”.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę.  

 „Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

Zobacz jak kupić, pobrać i odczytać pliki elektroniczne »

 

Prawo odstąpienia od Umowy o Dostarczenie Treści Cyfrowych nie przysługuje, jeżeli Konsument pobierze plik przed upływem 14 dni od dnia zawarcia umowy.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Triduum Paschalne
Najważniejsze dni w roku i w życiu
– Anna M. Faszczowa.................................................. 4

Triduum Paschalne
Od Ostatniej Wieczerzy po złożenie do grobu
 Anna M. Faszczowa................................................ 12

Triduum Paschalne
Światłość, która zwyciężyła ciemności
– Anna M. Faszczowa...................................................20

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 30 kwietnia...................................................27

MAGAZYN

Z tęsknoty do Jezusa
Kalwarie, Droga Krzyżowa i Misterium Męki Pańskiej
– Halina Świrska...................................................54

Kto dobrze śpiewa
Jaśnieje Krzyż Chwalebny…
– Anna M. Faszczowa................................................ 60

Krzyżówka................................................................. 63

Słowo Boże na każdy dzień ...................................... 64

LIST:

Drodzy Bracia i Siostry!

Zaczęła się już astronomiczna wiosna, czekamy na pierwszą wiosenną pełnię księżyca. Niedziela po niej to Niedziela Zmartwychwstania naszego Pana – Niedziela Wielkiej Nocy. Kto oglądał głośną „Pasję” Mela Gibsona, zapewne pamięta scenę otwierającą film. Wspaniały księżyc w pełni nad Jerozolimą i nad ogrodem Getsemani, gdzie Jezus po Ostatniej Wieczerzy, w czasie której ustanowił sakrament Eucharystii i kapłaństwa, modli się przed swoją męką. Ten księżyc w filmie to przypomnienie, że wszystko dzieje się w czasie Paschy – czasie świętym dla Izraelitów, kiedy to wspominali wyjście z niewoli egipskiej. Wierzyli, że to noc wyjątkowa, że Jahwe działa każdej takiej nocy. Dla nas, chrześcijan, jest to noc nowej Paschy, w czasie której Pan Jezus zmartwychwstaje, przechodzi przez śmierć do życia. Tej właśnie nocy Jezus wyprowadza nas z niewoli grzechu do życia wiecznego. To noc sakramentalna, pełna mocy i łaski dla każdego z nas. Jak usłyszymy w starożytnym hymnie wielkanocnym Exsultet, który będzie wyśpiewany w Wigilię Paschalną: „Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu
i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. (…) Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposobia do zgody i ugina potęgi”. 
Mamy już za sobą większą część Wielkiego Postu, czasu łaski, czasu odnowienia więzi z Panem przez modlitwę, post i jałmużnę. Przed nami jeszcze Wielki Tydzień, którego finałem jest celebracja Triduum Paschalnego. To liturgiczny diament w całym roku Kościoła. Te trzy święte dni, może wciąż nie do końca zrozumiane, chcemy przybliżyć w tym numerze „Słowa wśród nas”. Krok po kroku wyjaśnimy, co tak naprawdę dzieje się podczas Triduum Paschalnego, jaki jest sens poszczególnych elementów celebracji i dlaczego w wielu parafiach w Polsce procesja rezurekcyjna odbywa się na zakończenie Wigilii Paschalnej, a nie o świcie w Wielką Niedzielę.
Wigilia Paschalna to najważniejsza i najpiękniejsza liturgia Kościoła, kto jeszcze w niej nie uczestniczył, powinien spróbować. Zachęcamy do tego gorąco wraz z autorką tekstów Anną M. Faszczową, która z zamiłowania i wykształcenia jest teologiem dogmatycznym, prywatnie żoną i matką trojga dzieci. W artykułach położyła nacisk na pokazanie, że całe Triduum Paschalne to jedno wielkie święto, trzy wielkie dni w historii naszego zbawienia. Każdy z nich odsłania kolejne dary, którymi obdarzył nas Chrystus: Eucharystię i kapłaństwo, a nade wszystko odkupienie grzechów i zbawienie.
Pamiętajmy o tym, kiedy podchodzimy do ołtarza, aby przyjąć Ciało Jezusa. Przyjmując Ciało zmartwychwstałego Pana z wiarą, przyjmujmy dar życia wiecznego. To On sam mówił: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,51).
Niech Chrystus was błogosławi i w tę Świętą Noc Zmartwychwstania niech obdarzy was pokojem, radością i nadzieją. 
Wasz brat w Chrystusie,
ks. Stanisław Drozdowski

 

ARTYKUŁY:
ART. 3

Triduum
Paschalne
Światłość,
która zwyciężyła ciemności

Anna M. Faszczowa

Wielka Sobota to dzień, w którym przeżywamy dwie tajemnice: szabat Pana, a więc odpoczynek Jezusa po śmierci, oraz Jego triumfalne zstąpienie do otchłani, aby wydobyć stamtąd Adama i Ewę oraz cały lud. Tego dnia Kościół nie sprawuje sakramentów, a Komunii udziela tylko umierającym. To dzień ciszy, do której warto dodać też post. Trwamy bowiem przy grobie naszego Pana. Oczekujemy na zmartwychwstanie, ale widzimy również, co uczyniliśmy Chrystusowi przez nasze grzechy. 
Niestety, dzień ciszy stał się dniem największego hałasu w kościele: zamieszanie przy święceniu pokarmów (a to nie święconka jest najważniejsza!), zwiedzanie Grobu Pańskiego (zamiast adoracji) i spowiedź na ostatni moment. Do tego zamieszanie przy zakupach i przygotowaniach w domu. Jest to bardzo dalekie od tego, co czytamy tego dnia w Godzinie czytań: „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię. Wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ciele ludzkim, a wzbudził tych, którzy spali od wieków”.

WIGILIA PASCHALNA
Wigilia Paschalna to celebracja Chrystusa Zmartwychwstałego. Jest to pierwsza liturgia Niedzieli Zmartwychwstania, centralny moment Triduum i najważniejsza celebracja w całym roku liturgicznym. Do niej przygotowywaliśmy się przez cały Wielki Post. Jest ona celebrowaniem tajemnicy nowego życia, które przynosi zmartwychwstały Chrystus. Składa się z czterech części, a każda akcentuje inny symbol nowego życia: światło, słowo, wodę, ucztę. Starożytny Kościół celebrował ją przez całą noc, aż do świtu – bo wtedy niewiasty odkryły, że grób Pana jest pusty. Dlatego Wigilia Paschalna jest celebracją nocną, a nie popołudniową, czy nawet wieczorną. Sprawowanie jej przed zmrokiem zabija pierwszy i centralny symbol tej liturgii – zwycięstwo światła nad ciemnością. To Wielka Noc!

LITURGIA ŚWIATŁA
Wigilię Paschalną rozpoczynamy od zapalenia światła rozświetlającego ciemności. Dlatego Mszał Rzymski nakazuje, by liturgię tę sprawować po zapadnięciu nocy. Światło jest symbolem Chrystusa, który wszedł w mrok śmierci, a z grobu wyszedł, jaśniejąc blaskiem zmartwychwstania. Przychodzi do nas i rozświetla nasze ciemności, byśmy odnaleźli właściwy kierunek życia. 
Przykro jest, gdy w tej najważniejszej liturgii roku musimy udawać, że otaczają nas ciemności, które rozświetli blask paschału – symbolu Zmartwychwstałego, podczas gdy do zmroku daleko; podobnie ma się rzecz z zamianą woskowej świecy paschalnej na plastikową tubę z olejnym wkładem. Nie ryzykujmy dla wygody owocności udziału w celebracji. A tak się często dzieje, jeśli słowa nie pokrywają się z rzeczywistością na poziomie symbolicznym czy rytualnym i sporo musimy sobie wyobrażać, zamiast to po prostu zobaczyć. Warto na liturgię paschalną wybrać się tam, gdzie jest sprawowana w nocy, i przeżyć ją z całym bogactwem symboli.
Liturgię rozpoczynamy przed świątynią. Do rozpalonego ogniska podchodzą kapłani i służba liturgiczna. Po słowach pozdrowienia i zachęty następuje poświęcenie ognia. Następnie celebrans poświęca nowy paschał. Kreśli na nim znak krzyża, litery Alfa i Omega oraz cyfry bieżącego roku, a potem umieszcza w nim pięć symbolicznych gwoździ, przypominających pięć ran Chrystusa. Następnie zapala świecę paschalną od poświęconego ognia.
Procesyjnie wchodzimy do kościoła, w którym panują ciemności. Na czele kapłan niesie zapalony paschał, który jest jedynym źródłem światła. W progu świątyni celebrans śpiewa: „Światło Chrystusa”, a my odpowiadamy: „Bogu niech będą dzięki”. Powtarza się to w środku nawy i trzeci raz przy ołtarzu. Za każdym razem stojący blisko paschału wierni odpalają od niego swoje świece. Nie zapomnijmy wziąć ich ze sobą na tę liturgię! Kiedy procesja dochodzi do ołtarza, zapalają się wszystkie światła w kościele. To stopniowe rozchodzenie się w ciemności światła zapalanego od paschału uświadamia nam, co to znaczy, że Chrystus jest światłością świata. To bardzo mocny, poruszający symbol. Chrystus-Światłość zwyciężył noc grzechu i śmierci, i swoim zmartwychwstaniem opromienia nasze życie. Gdy odpalamy swoją świecę od paschału, dajemy czytelny znak, że odwracamy się od ciemności grzechu i zła i przyjmujemy od zmartwychwstałego Pana dar nowego życia.
Symbolikę światła wyjaśnia śpiewane teraz Orędzie Wielkanocne, czyli Exsultet (łac. weselcie się): „Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! (...) Raduj się ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! (...) Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu, (...) a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus, skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. (...) O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna (...) Jezus Chrystus, Twój Syn zmartwychwstały, (…) oświeca ludzkość swoim światłem”.
Kiedy w ciemną noc słuchamy radosnego wezwania Orędzia Wielkanocnego w rozświetlonym blaskiem kościele, trzymając w ręku zapaloną od paschału świecę, odżywa w nas nadzieja i wiara – ostatecznie ciemność została zwyciężona przez Światło „nie znające zachodu”. Płomień świecy jest też znakiem naszej gotowości i czuwania.

LITURGIA SŁOWA 
Jest bardzo rozbudowana i stanowi kontynuację liturgii światła. Może się składać aż z dziewięciu czytań, choć można też wybrać tylko cztery z nich. Pokazują one dynamikę historii zbawienia. Najpierw słyszymy o trzech nocach, jakimi są: noc stworzenia, noc Abrahama i noc wyjścia z Egiptu. Następnie liturgia słowa zapowiada i ukazuje sens nocy nowego stworzenia, czyli zmartwychwstania Chrystusa. Po ostatnim czytaniu ze Starego Testamentu zapala się świece ołtarzowe i śpiewamy przy akompaniamencie dzwonów i organów hymn „Chwała na wysokości”. Ewangelia przedstawia relację z odkrycia pustego grobu. 
Naszą odpowiedzią na Boże słowo jest śpiew psalmów i szczególnie uroczyste „Alleluja”. Ważna jest nasza wewnętrzna postawa. Stańmy wobec głoszonego nam słowa o historii zbawienia w pozycji słuchacza, który cały nastawia się na słuchanie, spokojnie przeznacza na to czas
i pozwala, by słowo go przemieniało.
W celebrach Triduum Paschalnego szczególnie mocno doświadczamy tego, co dzieje się podczas każdej liturgii – słowo Boże jest proklamowane, uroczyście ogłaszane i jest to słowo żywe, działające, przemieniające rzeczywistość. Przyjmujemy je jako naukę dla nas, ale przede wszystkim celebrujemy jako realne wydarzenie. W tym słowie Syn ofiarowuje się Ojcu i w tym słowie przychodzi do nas, aby ono się w nas wydarzało, działało w nas, na nas i przez nas.

LITURGIA CHRZCIELNA 
Od samego początku Kościół rozumiał, że nie ma lepszego momentu na celebrację sakramentu chrztu. Św. Paweł tłumaczył w Liście do Rzymian, że przez zanurzenie w wodzie chrztu zostaliśmy zanurzeni w śmierci Chrystusa i razem z Nim możemy zmartwychwstać do nowego życia (Rz 6,3-11). Zatem nie tylko wspominamy zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i grzechem, ale uczestniczymy w tej rzeczywistości, która dokonuje się w nowoochrzczonych. 
Zanurzenie w wodzie chrzcielnej oznacza zanurzenie w śmierci Chrystusa. Nasze zanurzenie w tej śmierci przez chrzest sprawia, że podobnie jak Chrystus możemy przyjmować śmierć, niesprawiedliwość, zadawane nam rany i wszystko to, co jest związane z krzyżem, jako początek nowego życia. Przeżywamy to w nadziei i mocy zmartwychwstania. Odnawiając przyrzeczenia chrzcielne, przyznajemy się do naszego chrztu
i wyznajemy, że chcemy żyć mocą tajemnicy paschalnej Chrystusa.
Cały Wielki Post akcentował, że nawrócenie jest powrotem do chrztu, dlatego w noc Paschy odnawiamy swe zawarte przez chrzest przymierze z Bogiem. Liturgia chrzcielna rozpoczyna się odśpiewaniem Litanii do Wszystkich Świętych. Chrzest włączył nas w tę wspólnotę świętych, znaleźliśmy się w szlachetnym gronie. Naszym powołaniem jest świętość! 
Po litanii następuje błogosławieństwo wody chrzcielnej. Jakie jest znaczenie wody, słyszymy w dłuższej modlitwie celebransa. To nad wodami unosił się Duch przy stworzeniu świata. Wody potopu były przyczyną zagłady dla dopuszczających się występków, a bezpiecznie uniosły zamkniętego w arce Noego. Wody Morza Czerwonego rozstąpiły się, pozwalając uciec Izraelitom, a zalały ścigających ich Egipcjan. W wodach Jordanu zanurzył się Chrystus. Woda wypłynęła wraz z krwią z przebitego boku ukrzyżowanego Zbawiciela. A po zmartwychwstaniu nakazał On swoim uczniom chrzcić właśnie wodą. Celebrans prosi Boga, aby raczył otworzyć nam wszystkim źródło chrztu świętego, „aby wszyscy przez Chrzest pogrzebani razem z Chrystusem w śmierci, z Nim też powstali do nowego życia”. Podczas tej modlitwy paschał, czyli symbol Chrystusa-Światło, jest zanurzany w wodzie chrzcielnej. 
Potem następuje sakrament chrztu. Jeśli są dorośli katechumeni, przyjmują też bierzmowanie. Nawet jeśli tej nocy w naszym kościele nikt nie będzie ochrzczony, ta liturgia chrzcielna jest też dla nas. Każdy z nas ma się nawrócić, czyli wrócić do własnego chrztu, powrócić do życia jego łaską. Chrzest nie jest tylko wydarzeniem z mniej lub bardziej odległej przeszłości, ale niezwykłą łaską, która w nas nieustannie i skutecznie działa. Dlatego podczas tej liturgii odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne – chcemy zaświadczyć o stałości naszej wiary i wciąż otwierać się na działanie Boga. Z zapalonymi świecami w ręku, w obecności zgromadzonego Kościoła wyrzekamy się grzechu i wyznajemy wiarę w Osoby i dzieło Ojca, Syna
i Ducha Świętego, w Kościół, obcowanie świętych, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciała i życie wieczne. Gdy kapłan kropi nasze zgromadzenie wodą święconą, przypomina to nasz chrzest.

LITURGIA EUCHARYSTYCZNA
Jako święci i umiłowani przez Boga przystępujemy do kolejnej części celebracji – liturgii eucharystycznej. To Msza święta rezurekcyjna (łac. resurrectio – zmartwychwstanie). Każda Eucharystia jest uobecnianiem Paschy Chrystusa, czyli Jego śmierci i zmartwychwstania. Jednak Msza Wigilii Paschalnej jest najważniejszą Eucharystią w całym roku. Wraz ze Zmartwychwstałym spożywamy posiłek będący zapowiedzią wiecznej uczty.

PROCESJA
Na zakończenie Eucharystii idziemy w procesji rezurekcyjnej. Procesja może odbywać się też w niedzielny poranek przed pierwszą Mszą świętą, bardziej naturalne jest jednak urządzanie jej bezpośrednio po Wigilii Paschalnej, bo przecież celebrujemy już zmartwychwstanie. Wychodzimy więc ze świątyni z Najświętszym Sakramentem, by całemu światu ogłaszać radosną wieść o zmartwychwstaniu Chrystusa
i płynących stąd konsekwencjach dla nas: otrzyjcie łzy, wesoły dzień nam dziś nastał, Jezus zwyciężył, śmierci została zadana śmierć.
Zmartwychwstały Chrystus daje nadzieję większą niż wszystko inne. Jego światło rozjaśnia mroki nocy, przegania ciemności z naszych serc. Teraz możemy wracać do naszych domów i świętować. Wielkanocne śniadanie niech będzie radosną ucztą – agape. Nakarmieni Chlebem Żywym, promieniujmy Jego światłem i jak On, dzielmy się swoim życiem i miłością z innymi.

NIEDZIELA
ZMARTWYCHWSTANIA
Ta niedziela to ostatni dzień Triduum Paschalnego. Tego dnia i w ogóle w całym Okresie Wielkanocnym możemy pozdrawiać się słowami: „Chrystus zmartwychwstał! – Prawdziwie zmartwychwstał!”. Możemy z radością tak wołać, bo wiemy, co przynosi nam zmartwychwstanie Pana. Jako wszczepieni z chwilą chrztu w Chrystusa, korzystamy z Jego życiodajnych soków i z owoców Jego śmierci i zmartwychwstania. Co więcej, On uzdalnia nas do tego, byśmy razem z Nim przechodzili ze śmierci do życia. A każdy krzyż, który nas spotyka, niesie ze sobą nadzieję zmartwychwstania. Nie bójmy się o tym dziś mówić i dawać świadectwo naszej radości, której źródło jest w wydarzeniu zmartwychwstania Chrystusa. 
Triduum Paschalne kończy się nieszporami w Niedzielę Wielkanocną. Ogólne wprowadzenie do Liturgii godzin w odniesieniu do Wielkanocy poleca: „Wypada uroczyście odprawić Nieszpory dla uczczenia wieczornej pory tego świętego dnia i wspomnienia ukazania się Pana uczniom. Należy zachować miejscowy zwyczaj, tam gdzie on istnieje, odprawiania w Wielkanoc tzw. Nieszporów chrzcielnych, w czasie których uczestnicy udają się procesjonalnie przy śpiewie psalmów do chrzcielnicy” (nr 213). Przez gest ucałowania lub dotknięcia chrzcielnicy wyrażamy Bogu wdzięczność za nasz chrzest i wynikające stąd dla nas łaski. Nieszporom tym towarzyszą dwie procesje: procesja wejścia, w której wnosi się zapalony paschał i wszyscy od niego zapalamy swoje świece, oraz procesja do chrzcielnicy w trakcie śpiewu psalmów, gdzie ma miejsce pokropienie pobłogosławioną wodą.
Dobre przeżycie w pełni Triduum Paschalnego przynosi nam niezwykłe owoce. Warto ten czas oddać Bogu, w postawie uważnego słuchacza, z nadzieją, że Pan sam będzie w nas działał. Dobrze przygotowana liturgia i nasze pełne w niej uczestnictwo utwierdzi nas w wyznawanej wierze. Przyniesie też radość życia.
Jezus zmartwychwstał, dlatego wszystko, co wiąże się z umieraniem, nie jest już dla nas straszne. Otrzymujemy bowiem światło i moc do tego, żeby nie uciekać od krzyża. Co więcej, przeżywając krzyż z wiarą, doświadczamy radości nowego życia. Świętujemy to nowe życie, które rodzi się z umierania. Chcemy tą nowiną dzielić się z innymi, by wszyscy ujrzeli chwalebny krzyż Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego
i śpiewali z nami pełne miłości, chwały, podziwu i radości „Alleluja!”. ▐


MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:

Środa, 1 kwietnia
(Ps) Dn 3,52-56
Błogosławiony jesteś, Panie. (Dn 3,52)
W historii trzech młodzieńców zawarty jest jeden szczegół, który łatwo przeoczyć. Otóż Szadrak, Meszak
i Abed-Nego wyśpiewywali chwałę Boga nie po wybawieniu z ognistego pieca, ale gdy byli jeszcze wewnątrz, wśród płomieni, wiedząc, że w jednej chwili ogień może strawić ich ciała. Ich ocalenie to zdumiewająca odpowiedź Boga, którego wcześniej – ryzykując życiem – uwielbili nie godząc się na akt bałwochwalstwa. To był ten prawdziwy ogień, który ich nie pochłonął. Dlatego i w ognistym piecu nie spłonęli, lecz mogli wysławiać dobroć Boga i radować się ocaleniem.
To naturalne, że wychwalamy wielkość Boga, gdy wybawi nas z trudnej sytuacji. Ale czy błogosławimy Go
także w trakcie trwania próby?
Dla Szadraka, Meszaka i Abed-Nego Bóg był godzien uwielbienia po prostu za to, kim jest, niezależnie od tego, czy wybawi ich z ognistego pieca, czy też zginą w płomieniach. Także i nasza wiara nie może opierać się jedynie na cudownych odpowiedziach na nasze modlitwy. Próby nadejdą i niekoniecznie zostaniemy od nich natychmiast uwolnieni. Jednak nawet pośród trudności możemy wysławiać wielkość Boga, gdyż jest On Panem i godzien jest naszej czci i uwielbienia.
Jak to zrobić? Przede wszystkim oprzeć swoją modlitwę uwielbienia na tym, co mówi o Bogu Pismo Święte. On jest Dobrym Pasterzem, który zna ciebie i szczerze interesuje się twoim życiem (J 10,11). Jest Emanuelem, Bogiem z nami (Iz 7,14). Nigdy cię nie opuści ani nie porzuci (Joz 1,5). Da ci wytchnienie i pokrzepienie (Mt 11,28-29). Posługując się tymi fragmentami możesz uwielbiać Boga także wtedy, gdy niecierpliwie oczekujesz na Jego działanie.
Bóg zawsze cię słyszy i zawsze odpowiada na twoją modlitwę, także wtedy, gdy otacza cię „ogień” trudności. Jest z tobą, gdy czujesz się, jakbyś był w rozpalonym piecu, jak i wtedy gdy wszystko układa się pomyślnie. Dziękuj Mu i wychwalaj Go za to, że jest po twojej stronie. Może przemówi do ciebie już tu i teraz. A może Jego odpowiedź, która właśnie przychodzi, zrozumiesz dopiero z perspektywy czasu. Cokolwiek się dzieje, wychwalaj dobroć Boga, a z pewnością jej doświadczysz – w wybranym przez Niego czasie i według Jego mądrości.
„Panie, dziękuję Ci za to, że zawsze ze mną jesteś, nawet gdy jedyne, co czuję, to ogień przeciwności.”
Dn 3,14-20.91-92.95
J 8,31-42

▌Czwartek, 2 kwietnia
Rdz 17,3-9
Przymierze moje (…) będzie trwało przez pokolenia jako przymierze wieczne. (Rdz 17,7)
Zobacz, jak wiele obietnic zawiera tekst dzisiejszego czytania: „Uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. Przymierze moje (…) będzie trwało przez pokolenia jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa” (Rdz 17,5-7). Tak wielkie obietnice złożył Bóg Abrahamowi i jego potomstwu. A co jeszcze bardziej zdumiewające, w Chrystusie my także staliśmy się spadkobiercami tych obietnic.
Zauważmy jednak, że Abrahamowi i Sarze zdarzało się wątpić, czy Bóg dotrzyma tych obietnic. Czy to możliwe, żeby w ich wieku jeszcze mieć dziecko? I czy rzeczywiście dzięki temu dziecku Abraham stanie się ojcem wielu narodów? Była to wielka próba wiary, tym bardziej, że Boże obietnice nie wypełniały się natychmiast. Po wielu latach oczekiwania Sara i Abraham próbowali przymusić Boga do działania – Sara nakłoniła Abrahama, aby spłodził dziecko z jej niewolnicą Hagar (Rdz 16,1-4). Można by pomyśleć, że taki akt nieufności przekreśli ich w oczach Boga. Tak się jednak nie stało. Bóg pozostał wierny swoim obietnicom i dał Abrahamowi i Sarze syna – Izaaka.
Nam także, jak Abrahamowi i Sarze, ufność w Boże obietnice nie przychodzi łatwo. Gdy wydają nam się one mało realne lub gdy ich realizacja się opóźnia, zaczynamy się zastanawiać, czy Bóg nas nie opuścił, a nawet próbujemy wziąć sprawy w swoje ręce.
A mimo to Bóg nie wycofuje się ze swego przymierza, i tak jak pozostał wierny obietnicom danym Abrahamowi, tak samo pozostanie wierny nam, nawet gdybyśmy się od Niego odwrócili.
Na krzyżu Jezus zawarł z nami nowe przymierze: obiecał wybawić nas z grzechu i śmierci oraz pozostać z nami na zawsze. Jego obietnice są wiarygodne, możemy na nich polegać, niezależnie od tego, co się w naszym życiu wydarzy.
Boże przymierze jest wieczne. Bóg zawarł je z nami z własnej inicjatywy i zobowiązał się do jego przestrzegania. Jak dochował tego przymierza wobec Abrahama, tak też dochowa go w stosunku do nas (Rdz 17,7). Złóż Panu dziękczynienie za Jego wierność. Ufaj Jego słowu i staraj się pozostać Mu wierny. Uwierz w sercu, że On jest twoim Bogiem i zawsze dotrzymuje danego słowa.
„Dziękuję Ci, Panie, za to, że Twoja wierność trwa na wieki!”
Ps 105,4-9
J 8,51-59

▌Sobota, 4 kwietnia
J 11,45-57
Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? (J 11,47)
Jak bardzo różne były postawy ludzi wobec znaków dokonywanych przez Jezusa, widzimy po ich reakcjach na wskrzeszenie Łazarza. Wielu świadków tego wydarzenia uwierzyło w Jezusa. Inni, zdezorientowani tym, co się stało, i niepewni, co o tym myśleć, donieśli o cudzie faryzeuszom. Ci wraz z kapłanami zwołali radę. Jednak, co ciekawe, to najwyższe zgromadzenie religijne Izraela nie było w najmniejszym stopniu zainteresowane duchowym aspektem całej sprawy. Arcykapłani i faryzeusze skoncentrowali się na doraźnych problemach praktycznych, jakie mogły wyniknąć z działalności Jezusa: Za chwilę wszyscy w Niego uwierzą… to może mieć niebezpieczne konsekwencje polityczne!
Członkowie Sanhedrynu nie zastanawiali się nad tym, czy posłannictwo Jezusa rzeczywiście pochodzi od Boga. Nie próbowali rozeznać woli Boga co do Izraela w zaistniałej sytuacji. Choć to zdumiewające, najwyraźniej nie były to dla tych autorytetów religijnych istotne problemy. Liczyło się tu i teraz – wygoda, bezpieczeństwo, a przede wszystkim zachowanie własnej pozycji. I tak zapadł wyrok, wydany bez skrupułów nie tylko na niewinnego Człowieka, który nikomu nie uczynił nic złego, ale na wyczekiwanego od wieków Mesjasza.
Jednak sprawozdanie z obrad arcykapłanów i faryzeuszy znalazło się w Ewangelii nie po to, żebyśmy ich z oburzeniem potępili, poprawiając sobie samopoczucie. Jest to słowo Boże dla nas wszystkich, którzy także stajemy wobec pytania, kim jest Jezus i czego od nas oczekuje. Czy jesteśmy dziś gotowi odsłonić przed Nim całe swoje życie, wszystkie jego zakamarki i powierzyć Mu się bezwarunkowo? Czy nie ma w nas lęku przed utratą świętego spokoju, albo zimnej kalkulacji Kajfasza, że przynajmniej w niektórych sferach naszego życia bardziej opłaci się nam żyć bez Chrystusa niż z Nim?
Popatrzmy dziś na Jezusa, który usuwając się wraz z uczniami w ustronne miejsce przygotowuje się do swojej ostatniej ziemskiej Paschy. On nie zabiega o wygodę. Jest gotów oddać wszystko, łącznie z życiem, aby wypełnić wolę Ojca, którą jest nasze zbawienie. Prośmy Go, aby dał się nam na tyle poznać i pokochać, abyśmy nigdy nie uznali Go, jak zrobili to członkowie Sanhedrynu, za zbędny i niebezpieczny balast.
„Panie Jezu, Ty znasz moją słabość. Pomóż mi tak przylgnąć do Ciebie, aby żadne życiowe zawirowania nie zdołały mnie od Ciebie oderwać.”
Ez 37,21-28
(Ps) Jr 31,10-13

▌Niedziela, 5 kwietnia
Niedziela Palmowa
Mt 21,1-11
Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! (Mt 21,9)
Włączmy się dziś w tłum witający Jezusa na drodze do Jerozolimy. Popatrzmy, jak ludzie rozściełają swe płaszcze i pochylają gałązki palmowe przed pokornym Królem Izraela. Podnieśmy nasze własne palmy i wołajmy: „Hosanna!”, gdyż jest On także naszym Królem.
Ten Król nie przybywa w królewskich szatach ani na wspaniałym wierzchowcu, lecz na skromnym osiołku. Wchodzi do Jerozolimy – i do naszych serc – nie jako wojownik, ale jako Król – Sługa. Przybywa niosąc pokój jako Mesjasz, który oddaje swe życie za lud.
My znamy odpowiedź na zadawane przez mieszkańców Jerozolimy pytanie: „Kto to jest?” (Mt 21,10). Wiemy, że Jezus jest kimś więcej niż prorokiem, kimś więcej niż wybitnym nauczycielem, kimś więcej niż cudotwórcą. Wiemy, że jest On Synem Bożym i naszym Panem. Uczcijmy Go tak, jak wzywa nas do tego św. Andrzej z Krety, mnich, biskup i autor hymnów (VII/VIII w.):
„Chodźcie, wstąpmy i my na Górę Oliwną! Biegnijmy naprzeciw Chrystusa, który powraca dzisiaj z Betanii i spieszy dobrowolnie na swoją świętą i czcigodną mękę, aby wypełnić do końca tajemnicę naszego zbawienia. Nuże więc, biegnijmyż i my razem z Chrystusem, któremu spieszno na mękę. Naśladujmy tych, co wyszli Mu na spotkanie, ale nie w ten sposób, by słać na drodze gałązki palm i oliwek oraz kłaść kosztowne szaty, lecz my sami, jak tylko możemy, rozścielmy się na ziemi w pokorze ducha i prostocie serca, abyśmy przyjęli nadchodzące Słowo. Siebie samych ścielmy przed Chrystusem, a nie tuniki, martwe gałęzie i łodygi krzewów tracących zieleń, gdy staną się pokarmem, i przez krótki tylko czas radujących oczy” (Kazanie 9
na Niedzielę Palmową).
Podczas tego najświętszego z tygodni dziękuj Jezusowi za Jego mękę i śmierć. Złóż swoje życie jak palmę u Jego stóp, w pokornym posłuszeństwie. Uwielbiaj Go pieśnią chwały za Jego miłosierdzie.
„Błogosławiony jesteś, Jezu! Ty przychodzisz, aby nas wybawić.”
Iz 50,4-7
Ps 22,8-9.17-20.23-24
Flp 2,6-11
Mt 26,14--27,66

▌Środa, 8 kwietnia
Mt 26,14-25
Czyżbym ja? (Mt 26,25)
Na początku opisu męki i śmierci Jezusa naszą uwagę przykuwa zdrada Judasza, który idzie do arcykapłanów, by ustalić, w jaki sposób wyda im Jezusa, czym uruchamia cały bieg zdarzeń.
Następnie czytamy z dzisiejszej Ewangelii, jak na chwilę przed ofiarowaniem uczniom swego Ciała i Krwi Jezus zapowiada, że jeden z nich Go wyda. Ale Ewangelista skupia naszą uwagę nie tyle na zdradzie Judasza, ile na postawie Jezusa, który mówi: „Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane” (Mt 26,24). Jezus wiedząc, co zrobi Judasz, nie ujawnia tego przed innymi ani nie wypowiada słów potępienia, wydaje się raczej mu współczuć, gdy mówi: „Biada temu człowiekowi” (Mt 26,24). Na pytanie Judasza: „Czyżbym ja, Rabbi?”, odpowiada lakonicznym: „Tak, ty” (Mt 26,25). Być może Jezus do ostatniej chwili miał nadzieję, że Judasz opamięta się i okaże skruchę, choćby nawet już po dokonaniu zdrady.
Jezus podobnie traktuje także ciebie. Nie zależy Mu na tym, by cię zawstydzać, kiedy popadniesz w grzech, a już z pewnością nie na tym, by cię potępić. Chce ci przebaczyć i uzdrowić twoje serce. Chce odnowić w tobie godność dziecka Bożego. Nigdy jednak nie będzie cię do niczego zmuszał, w tym także do nawrócenia. Bóg przy stworzeniu obdarzył cię wolną wolą i dlatego Jezus zawsze będzie czekał, aż dobrowolnie uznasz swój grzech, przyjmiesz rozgrzeszenie i zostaniesz z Nim pojednany.
Ostatnie dni Wielkiego Postu są dobrą okazją, aby, jeśli tego dotąd nie uczyniłeś, pójść do spowiedzi. Zadaj sobie kilka prostych pytań: 
● Czy nie ukrywam przed Panem jakichś myśli czy uczynków?
● Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za krzywdy wyrządzone sobie samemu i innym?
● Czy są jakieś dziedziny, w których moje serce nie jest w pełni otwarte przed Panem?
Zanieś swoje odpowiedzi do konfesjonału. Jeszcze nie jest za późno! Wyznaj swoje grzechy, a Jezus pokaże ci drogę wyjścia. On nigdy nie jest zbyt zajęty, ani zbyt obrażony czy zraniony przez twoje słabości i upadki, by cię nie chciał przyjąć i ci przebaczyć. Nie ma najmniejszego zamiaru wystawiać cię na upokorzenie i wstyd. Uznaj swój grzech i pozwól Mu przyjąć cię z otwartymi ramionami. Wyznaj swoje złe uczynki i pozwól Mu wskazać ci nowe sposoby myślenia i postępowania. On tylko czeka na to, by okazać ci przebaczenie i miłosierdzie.
„Jezu, wiem, że zgrzeszyłem przeciwko Tobie. Przebacz mi i wskaż drogę wyjścia z grzechu.”
Iz 50,4-9a
Ps 69,8-10.21-22.31.33-34


▌Piątek, 10 kwietnia
Wielki Piątek
Hbr 4,14,16; 5,7-9
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia. (Hbr 4,16)
Męka Jezusa i to, co się z nią wiązało – cierpienie fizyczne, poniżenie, poczucie opuszczenia – dobiegło końca. „Dokonało się!”
(J 19,30) – rzekł Jezus, po czym skłonił głowę i oddał ducha. Posłuszny woli Ojca wypełnił misję zbawienia.
Wraz z Jego śmiercią runął mur dzielący nas od Boga. Na krzyżu został zgładzony grzech Adama i na powrót otwarły się bramy nieba. Ofiara z życia złożona przez Jezusa, która dokonała się „raz na zawsze” (Hbr 10,10) i nie wymagała już ponawiania, urzeczywistniła to, czego nie mogły sprawić żadne wcześniejsze ofiary składane w imieniu ludu przez hebrajskich kapłanów. Krew, która wypłynęła z boku Jezusa, wciąż płynie i zawsze będzie wystarczająca i skuteczna, abyśmy mogli się w niej oczyścić. Nasze oddzielenie od Boga naprawdę się zakończyło! Możemy przybliżać się „z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia” (Hbr 4,16).
Czy jesteś przekonany o Bożym miłosierdziu? Czy nie wątpisz czasami w to, że Bóg może przebaczyć twoje winy? Może wciąż powracasz myślą do jakiegoś dawnego grzechu, który uważasz za szczególnie ciężki, i martwisz się, że nie został ci odpuszczony? A może zastanawiasz się, ile razy Bóg może przebaczać wciąż ten sam grzech, którego nie możesz się pozbyć? Czy Boże miłosierdzie naprawdę jest nieograniczone?
Właśnie tak jest! Bóg posunął się niewyobrażalnie daleko, aby nas przekonać, że zawsze, gdy do Niego przyjdziemy, doznamy miłosierdzia. Tak bardzo nas kocha, że posłał swego jednorodzonego, umiłowanego Syna, aby stał się człowiekiem i oddał za nas życie. Dlatego dzisiejszy dzień w wielu krajach nazywa się „Dobrym Piątkiem”. Oddając dziś cześć krzyżowi w wielkopiątkowej Liturgii Męki Pańskiej lub uczestnicząc w Drodze Krzyżowej, pamiętaj, że miłosierdzie Boże naprawdę nie ma granic, i nie powątpiewaj, że ból, cierpienie i śmierć Jezusa wystarczą, aby cię zbawić ani nie myśl, że krew, która wypłynęła z Jego boku, jest w stanie obmyć innych, ale nie ciebie. Niech żaden grzech nie stanie między tobą a Panem. On przez swój święty krzyż naprawdę odkupił świat – a także ciebie!
„Jezu, dziękuję Ci z głębi serca za to, że umarłeś na krzyżu, aby mnie zbawić.”
Iz 52,13--53,12
Ps 31,2.6.12ab.13.15-17.25
J 18,1--19,42

▌Sobota, 11 kwietnia
Wigilia Paschalna
Rdz 1,2--2,2
Niechaj się stanie światłość! (Rdz 1,3)
Światło to jeden z wiodących symboli dzisiejszej liturgii, odgrywający w niej znaczącą rolę. Spróbujmy przyjrzeć się, jak przebiega liturgia paschalna i co oznaczają poszczególne jej znaki.
Wchodzisz do kościoła po zmierzchu. Wszystkie światła są wygaszone. Wraz z innymi, z niezapaloną świecą w ręku, czekasz w ciemności i ciszy. Na zewnątrz płonie już ognisko i kapłan przygotowuje paschał. Naraz w kościele następuje poruszenie  to procesja z paschałem wchodzi do środka i zmierza ku ołtarzowi. Ludzie zapalają swoje świeczki od paschału i przekazują sobie nawzajem płomyki ognia. Cały kościół zaczyna coraz mocniej rozjaśniać się w miarę zapalania kolejnych świec i rozprzestrzeniania się światła.
Kiedy rozpoczyna się liturgia słowa, w kościele nadal panuje półmrok rozproszony jedynie światłem zapalonych od paschału świec. Słuchając czytań ze Starego Testamentu, zaczynasz rozumieć, że światło paschału rozchodzące się po kościele odzwierciedla Boże objawienie udzielane nam stopniowo, w miarę jak Bóg objawia ludziom swój plan zbawienia. Od stworzenia świata przez zapowiedź zbawienia w ofierze z Izaaka po rozdzielenie wód Morza Czerwonego. Od proroctw o zbawczej, wiernej miłości Boga i świetle Jego mądrości po obietnicę nowego przymierza i zesłania Ducha Bożego, który zamieszka w ludzkich sercach. W łagodnym świetle świec zaczynasz rozumieć, jak na przestrzeni lat obiecane zbawienie przybierało coraz jaśniejszą postać. 
Wreszcie zaczyna się śpiew Chwała na wysokości Bogu i zapalają się wszystkie światła. Mrużysz oczy oślepiony jasnością, słuchając czytania z Listu do Rzymian, w którym Paweł opisuje uwolnienie od grzechu i nowe życie obiecane przez proroków. Po odśpiewaniu długo wyczekiwanego Alleluja słyszysz dobrą nowinę: Chrystus zmartwychwstał! Zbawienie nadeszło, obietnica została spełniona, to co było zapowiedzią, zrealizowało się w Jezusie!
A u początku tych łask stoi słowo Boga: „Niechaj się stanie światłość!” (Rdz 1,3), które wypełnia się w ten wielkanocny poranek, ogarniając cały świat. Gdy więc przeżywamy na nowo ten czas światła, módlmy się, aby zmartwychwstały Chrystus zajaśniał w naszych sercach mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. 
„Ojcze, oświeć swój Kościół i oświeć mnie swoim słowem.”
Zob. Słowo Boże na każdy dzień

Niedziela, 12 kwietnia
Zmartwychwstanie Pańskie
J 20,1-9
Dotąd bowiem nie rozumieli. (J 20,9)
Wesołych Świąt! Chrystus zmartwychwstał! Grzech został pokonany, a śmierć straciła swój oścień! Długie lata oczekiwania i nadziei dobiegły końca, wszystko się wypełniło.
Można by się więc spodziewać, że dzisiejsza Ewangelia będzie tryskać radością, jaką niosą w sobie te prawdy. Jest jednak zupełnie inaczej. Czytamy bowiem o niepokoju, zmieszaniu, niezrozumieniu i niepełnej wierze. Maria Magdalena myśli, że ciało Jezusa zostało wykradzione. Piotr stoi oszołomiony przed pustym grobem. A Jan? „Ujrzał i uwierzył” (J 20,8), ale wciąż nie do końca zrozumiał, co właściwie się stało. Gdzie jest radość ze zwycięstwa obiecanego przez Jezusa?
Ta radość już stoi w progu gotowa pojawić się w każdej chwili. Lecz musi się jeszcze coś wydarzyć. Uczniowie muszą spotkać zmartwychwstałego Pana.
W ciągu kolejnych kilku dni usłyszymy w Ewangelii o Marii Magdalenie, Apostołach, uczniach idących do Emaus i Piotrze. Wszyscy przeżywają osobiste spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem i dopiero po tym wydarzeniu pojawia się w nich radość.
Dziś na Mszy świętej przed Ewangelią zaśpiewamy Alleluja! Usłyszymy też, że jest „godne i sprawiedliwe”, abyśmy „w tym dniu” uroczyściej głosili chwałę Jezusa (Pierwsza prefacja wielkanocna). Będziemy się radować słysząc dobrą nowinę zawartą w Ewangelii. Nasza radość będzie jeszcze większa, głębsza i bardziej chwalebna, gdy spotkamy się ze zmartwychwstałym Panem w Komunii świętej. Wyobraźmy sobie, co się stanie, gdy zbliżymy się do Niego głęboko pragnąc tego osobistego spotkania z Jego miłością i łaską.
Chrystus zmartwychwstał – dla ciebie. Pokonał grzech – dla ciebie. Otworzył niebo – dla ciebie. Przyjmij te dary przybliżając się do Jezusa, a twoje serce napełni się radością.
„Panie, nie chcę poprzestać na tym, że słyszę o Tobie. W tym najbardziej uroczystym dniu pozwól mi się z Tobą spotkać.”
Dz 10,34a.37-43
Ps 118,1-2,16-17.22-23
Kol 3,1-4 albo 1 Kor 5,6b-8
(wieczorem) Łk 24,13-35

▌Wtorek, 14 kwietnia
J 20,11-18
Odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa. (J 20,14)
Wczoraj czytaliśmy o tym, jak pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa Apostoł Piotr głosił to wydarzenie
z mocą zgromadzonemu ludowi. Jednak po śmierci Jezusa Apostołowie znajdowali się w zupełnie innym stanie ducha. Ewangelia Jana daje nam dziś wgląd w serce i myśli Marii Magdaleny przed ukazaniem się jej zmartwychwstałego Pana i po nim. Ten krótki czas był pełen emocji, a duchowa droga, jaką przebyła, może stać się inspiracją dla naszej modlitwy na całą Oktawę Wielkanocną. Rozważmy więc poniższe wersety, skupiając się na poruszeniach serca Marii Magdaleny i próbując ofiarować się Bogu na jej wzór.
Zabrano Pana. Ojcze, wraz z Marią Magdaleną ofiaruję Ci moje rozczarowania. Chcę wiedzieć, gdzie jesteś, gdy stawiam czoło codziennym wyzwaniom. Tak często Cię nie umiem dostrzec i jest to bardzo frustrujące. Uchroń mnie, Panie, przed utratą nadziei, poślij Twego Świętego Ducha, aby mnie prowadził.
Powiedz mi, gdzie Go położyłeś. Panie, oddaję Ci moje pragnienie kontrolowania sytuacji, których nie rozumiem. Chociaż się bardzo o to staram, to jednak trudno mi zaufać, że Twój plan jest wielki i lepszy niż mój. Naucz mnie czerpać pociechę z faktu, że stałeś przy Marii Magdalenie już wtedy, gdy Cię szukała. Stój także blisko mnie, Jezu!
Mario! Jezu, ja także pragnę usłyszeć Twój głos. Oddaję Ci moje pragnienie zjednoczenia z Tobą. Twoje imię jest dla mnie bezcenne i tęsknię za tym, by doświadczyć, jak cenne jest moje imię dla Ciebie. Panie, wezwij mnie po imieniu. Oto jestem gotów pełnić Twoją wolę.
Widziałam Pana. Jezu, głęboko w sercu wiem, że jesteś tu ze mną. W Tobie składam moją nadzieję. Ufam Tobie. Wraz z Marią Magdaleną przyjmuję Twoje wezwanie, by iść do wszystkich moich braci i sióstr z radosną nowiną o Twoim zmartwychwstaniu. Dziękuję Ci za to, że dajesz mi cel w życiu i czynisz mnie swoim wysłannikiem. Wciąż nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale wstępują we mnie nowe siły, ponieważ wiem, że jesteś ze mną.
„Jezu, Ty widziałeś rozpacz Magdaleny i odpowiedziałeś na jej płacz. Usłysz dziś wołanie mojego serca
i na nie odpowiedz.”
Dz 2,36-41
Ps 33,4-5.18-20.22

▌Środa, 22 kwietnia
J 3,16-21
Tak bowiem Bóg umiłował świat. (J 3,16)
Czy wiesz, że ten werset mówi nie tylko o tym, jak bardzo Bóg umiłował świat? Mówi również o tym, w jaki sposób go umiłował. Użyte w tym zdaniu słowo greckie może oznaczać zarówno „do tego stopnia”, jak i „w jaki sposób”. Czyli można przetłumaczyć je również jako: „Oto sposób, w jaki Bóg umiłował świat”. Jak zatem Bóg umiłował świat? Rozważmy dalszą część tego słynnego wersetu.
Syna swego jednorodzonego: Bóg kocha hojnie. Nie daje nam pierwszej lepszej rzeczy. Daje nam swego Jednorodzonego Syna, współistotnego ze sobą, drogiego swemu sercu. Ponieważ Jego miłość niczego nie zatrzymuje dla siebie.
Dał: Bóg kocha bez zastrzeżeń. Nie zamyka się sam w swojej doskonałości. Otwiera swoje serce dla nas, a Jego niepojęta miłość przelewa się na zewnątrz, z Niego na nas, hojnie i ponad miarę.
Aby każdy, kto w Niego wierzy: Bóg kocha bez ograniczeń. Nie czyni wyjątków, nie stawia warunków. Wylewa swoją miłość na każdego, kto przychodzi do Niego z wiarą i ufnością. 
Nie zginął: Bóg nie zachowuje w sobie urazy. Nie cofa swojej miłości dlatego, że zgrzeszyliśmy przeciwko Niemu. Nie odpłaca tym, na co zasługujemy, ale przebacza nam winy i z radością nas przyjmuje, gdy do Niego powracamy. Ponieważ miłość Boża jest miłosierna.
Ale miał życie wieczne: Bóg chce się z nami zjednoczyć. Otwiera bramy nieba i zaprasza nas do siebie. Nie tylko wymazał nasze winy, ale w swej nieskończonej miłości pragnie przebywać z nami na wieki, ponieważ Jego miłość jest wieczna. 
Bóg chce dziś okazać ci swoją miłość. Rozważając na modlitwie słowa Ewangelii, pozwól obmyć się Jego bezwarunkowej, hojnej, nieskończonej miłości. Pozwól, aby cię przekonał, jak bardzo jesteś przez Niego umiłowany. A wtedy twoje serce odpowie uwielbieniem i dziękczynieniem Temu, który umiłował nie tylko cały świat, ale również ciebie!
„Panie, pomóż mi przyjąć miłość, którą mnie obdarzyłeś.”
Dz 5,17-26
Ps 34,2-9

▌Niedziela, 26 kwietnia
Dz 2,14.22b-32
Posłuchajcie uważnie mych słów! (Dz 2,14)
Czy znasz słowo „kerygmat”? Pochodzi ono od greckiego kerygma, co oznacza „głoszenie”. Kościół używa tego słowa na określenie podstawowego przesłania głoszonego przez Piotra i pozostałych Apostołów po zmartwychwstaniu Jezusa. W dzisiejszym pierwszym czytaniu mamy doskonały przykład kerygmatu głoszonego przez pierwotny Kościół. Przemawiając do tłumów w dzień Pięćdziesiątnicy Piotr głosi kluczowe wydarzenia stanowiące fundament naszej wiary:
● Jezus podczas swego ziemskiego życia zdziałał wiele „niezwykłych czynów, cudów i znaków” (Dz 2,22). W Ewangeliach czytamy o tym, jak Jezus uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, uciszał burze i wyrzucał złe duchy. Wszystkie te cuda świadczyły o tym, że nie jest On zwyczajnym człowiekiem.
● Jezus został wydany na śmierć „z woli, postanowienia i przewidzenia Boga” (Dz 2,23). Jego śmierć nie była jedynie wypaczeniem sprawiedliwości ani zrządzeniem losu, ale częścią Bożego planu. Jezus poszedł na śmierć dobrowolnie, jako niewinna ofiara, aby wybawić nas od grzechu.
● „Bóg wskrzesił Go” (Dz 2,24). Jezus powstał z martwych i jest dziś żywy. Zerwał więzy śmierci i objawił nam, czym jest obietnica zmartwychwstania – dla Niego samego i dla wszystkich, którzy za Nim pójdą.
● Po wstąpieniu do nieba Jezus „otrzymał od Ojca obietnicę Ducha Świętego i zesłał Go” (Dz 2,33). Dzięki działaniu Ducha Świętego każdy z nas może doświadczyć życia i miłości Boga w swoim własnym wnętrzu. Możemy otrzymać przebaczenie wszystkich swoich grzechów, nadzieję życia wiecznego, a także moc do nowego życia już tu i teraz.
Kerygmat nie jest jedynie zbiorem prawd, w które mamy uwierzyć. Jest historią naszego zbawienia, zbiorem obietnic, których wypełniania możemy doświadczyć. Są to uzdrowienia fizyczne i duchowe, przebaczenie, życie wieczne, wreszcie sam Duch Święty.
Takie jest twoje dziedzictwo. Aby je dla ciebie zdobyć, Jezus oddał życie. Tak bardzo cię kocha i tak bardzo jesteś dla Niego ważny.
„Jezu, jak wielka jest Twoja miłość i hojność wobec mnie. Przyjmij moje dziękczynienie i podziw.”
Ps 16,1-2.5.7-11
1 P 1,17-21
Łk 24,13-35


MAGAZYN:

Z tęsknoty do Jezusa
Kalwarie, Droga Krzyżowa i Misterium Męki Pańskiej

Halina Świrska

Gdy u nas w domu były jakieś zdarzenia rodzinne, gdy były jakieś kłopoty, to szliśmy wtedy do Matki Bożej Kalwaryjskiej i na Dróżki i tak to już u mnie pozostało...” – wspominał Karol Wojtyła jako kardynał. Od dzieciństwa przywykł szukać pociechy i umocnienia w Kalwarii Zebrzydowskiej; tam poszedł wraz z ojcem i bratem po śmierci matki i parę lat później, już tylko z ojcem, po śmierci brata, tam kształtowała się jego duchowość. Pielgrzymował i później, jako kapłan, biskup i kardynał. Nic więc dziwnego, że kiedy został papieżem, na trasie jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku znalazła się podkrakowska Kalwaria. Powiedział wtedy: „Nie wiem po prostu, jak dziękować Bożej Opatrzności za to, że dane mi jest jeszcze raz nawiedzić to miejsce”. Co to za miejsce, że było tak ważne dla świętego Jana Pawła II?

GOLGOTA I KALWARIE
Kalwaria Zebrzydowska to najstarsza kalwaria w Polsce. Nazwa „kalwaria” (łac. calvaria) oznacza tyle co czaszka. Tę nazwę – po hebr. Golgota – nosiło miejsce straceń, na którym ukrzyżowano Jezusa. Było to wzgórze nieopodal murów Jerozolimy zwieńczone twardą, obłą skałą przypominającą czaszkę. Chrześcijanie pielgrzymowali do miejsca śmierci Jezusa od pierwszych wieków, a kiedy dostęp do Ziemi Świętej został utrudniony z powodu zajęcia przez muzułmanów, zaczęto tworzyć tzw. kalwarie w Europie. Najstarsza powstała na początku XV wieku w Hiszpanii nieopodal Kordoby i wkrótce zwyczaj ten się rozpowszechnił w innych krajach. Wyszukiwano miejsca przypominające swoim ukształtowaniem okolice Jerozolimy i wznoszono tam kaplice lub kościoły, stanowiące stacje Męki Pańskiej.
Taką właśnie kalwarię w 1600 roku postanowił wznieść w Polsce wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski. Przeczytał szczegółowy opis Jerozolimy w czasach Jezusa autorstwa Adriana Cruysa i wyszukał w swoich dobrach wzniesienia przypominające ukształtowanie Świętego Miasta. Co prawda odległości były większe niż w Jerozolimie, ale pobożny wojewoda uznał, że to nie szkodzi, ponieważ „za jeden krok Chrystusa powinniśmy zrobić dziesięć”. Stopniowo powstał cały kompleks kilkudziesięciu kaplic, rozrzuconych na okolicznych wzgórzach, wytyczono nie tylko Dróżki Pana Jezusa (Droga Pojmania i Droga Krzyżowa), ale też Dróżki Matki Bożej, wybudowano kościół i klasztor dla opiekujących się tym miejscem bernardynów. 
Sanktuarium pasyjno-maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej przyciąga tysiące pielgrzymów, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu, kiedy to odprawiana jest Droga Krzyżowa i inne nabożeństwa oraz misteria pasyjne, zapoczątkowane u schyłku XVII wieku. Wielu ludzi przemierza kilometry kalwaryjskich dróżek samotnie, żeby w skupieniu rozważać najświętsze tajemnice życia Jezusa i Maryi, tak jak czynił to wielokrotnie Karol Wojtyła.
Takich kalwarii – zespołów kaplic lub kościołów symbolizujących stacje Męki Pańskiej – powstało na ziemiach polskich kilkadziesiąt. Najstarsze i najbardziej znane – oprócz Kalwarii Zebrzydowskiej – to Kalwaria Pakoska (1628), Wejherowska (1648), Pacławska (1665) czy Wambierzycka (1681), ale jest też wiele innych.

DROGA KRZYŻOWA
Samo nabożeństwo Drogi Krzyżowej sięga tradycji, która powstała w Jerozolimie po odnalezieniu w 326 roku przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna, Krzyża, na którym umarł Chrystus. Od tamtego czasu całe pokolenia wiernych pielgrzymowały do Jerozolimy, żeby zobaczyć miejsca, w których nauczał i poniósł śmierć Zbawiciel. Franciszkanie, których w 1217 roku osiedlił w Ziemi Świętej sam św. Franciszek z Asyżu i którzy przetrwali tam pod władzą muzułmanów, wyznaczyli w Jerozolimie przypuszczalną drogę, którą przemierzył Jezus niosąc krzyż na Golgotę, i prowadzali nią pątników. Pragnienie przeżywania w taki sposób Męki Jezusa mieli także ci, którzy nie mogli wyruszyć do Jerozolimy. Ostatecznie w 1741 roku św. Leonard z Porto Mauritio wyróżnił 14 stacji Drogi Krzyżowej. 8 z nich mówi o wydarzeniach zapisanych na kartach Ewangelii, pozostałe odwołują się do tradycji Kościoła. Za zgodą papieża Benedykta XIV zaczęto erygować Drogi Krzyżowe w kościołach parafialnych, oznaczając poszczególne stacje krzyżem oraz przedstawieniem rzeźbiarskim lub malarskim. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej, polegające na rozważaniu kolejnych stacji, praktykowało wielu świętych. Św. Jan Paweł II odprawiał je w każdy piątek, a w Wielkim Poście – codziennie.
To tradycja cały czas bardzo żywa. Pojawiła się nawet nowa jej forma w postaci Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zainicjowana w 2009 roku w Krakowie. Polega ona na przejściu nocą i w milczeniu trasy co najmniej 40 km, na której rozmieszczone jest 14 stacji pasyjnych. Uczestnicy rozważają stacje korzystając ze specjalnie przygotowanych materiałów. W 2019 roku EDK przeszło 95 tysięcy ludzi w kilkuset miastach Polski i Europy.

MIASTO PASYJNE
Wyjątkowym miejscem jest Góra Kalwaria – miasto, które w całości powstało jako miejsce rozwijania pobożności pasyjnej, przeznaczone dla pielgrzymów. Założył je w 1670 roku w pobliżu Warszawy biskup poznański Stefan Wierzbowski, w bardzo trudnych czasach najazdów i wojen szerzących straszliwe spustoszenia i przynoszących gwałtowną śmierć, gdy dopiero co zakończył się „potop szwedzki”, który na zawsze położył kres świetności wielu polskich miast i wyludnił całe okolice. Mazowsze nie miało jeszcze swojej kalwarii, miejsca, gdzie ludzie mogliby znaleźć pociechę i pokrzepienie we wspólnym rozważaniu Męki Pańskiej. Widząc ogromne duchowe potrzeby w tym względzie, biskup Wierzbowski postanowił temu zaradzić. Na ziemi po zrujnowanej zupełnie przez Szwedów wiosce Góra wzniósł miasto i nazwał je Nową Jerozolimą. Ulice wytyczone na planie krzyża wysypano ziemią przywiezioną z Jerozolimy, wzniesiono kościoły i kaplice, wystawiono naturalnej wielkości kamienne figury obrazujące stacje Męki Pańskiej. Do opieki nad pielgrzymami sprowadzono kilka zakonów – w tym pierwszy polski zakon męski, marianów, wraz z założycielem, św. Stanisławem Papczyńskim. W Wielkim Tygodniu do Nowej Jerozolimy ściągały tłumy, żeby wziąć udział w trwających kilka dni nabożeństwach i misteriach, w których odtwarzano wydarzenia z ostatnich dni Jezusa, Jego mękę i śmierć. Istniał też zwyczaj, że dekret Piłata skazujący Jezusa na śmierć był co roku wpisywany do akt miejskich Nowej Jerozolimy. Do dziś zachował się taki dokument z 1761 roku. Tradycja ta załamała się w czasie rozbiorów, na szczęście, nie na zawsze.

DRAMAT LITURGICZNY
I MISTERIUM
Misteria pasyjne, które często wystawiane są w sanktuariach kalwaryjskich, wywodzą się ze średniowiecznych dramatów liturgicznych. Początkowo były to przedstawienia śpiewane, ściśle związane z liturgią, ukazujące wydarzenia z życia Jezusa odpowiednio do aktualnych świąt obchodzonych przez Kościół. Przedstawiano je we wnętrzu kościoła lub na przykościelnym cmentarzu. Stopniowo odrywały się od obrzędów liturgicznych, aż w końcu około XIII wieku przekształciły się w misteria – wielkie widowiska sceniczne. 
Samo słowo „misterium” (łac. mysterium), czyli dosłownie: „tajemnica”, oznacza coś niezwykłego, dostępnego tylko nielicznym, wtajemniczonym. Chodziło tu o zagłębienie się w rzeczywistość Bożego Objawienia, o kontemplowanie prawdy o Odkupieniu. Misteria przedstawiały różne sceny biblijne, a także apokryficzne i zaczerpnięte z żywotów świętych. W celu przybliżenia tajemnic wiary uciekano się do łączenia treści religijnych i dydaktycznych, w które wplatano elementy realistyczne czy wręcz obyczajowe, a nawet humorystyczne. Tak jest na przykład w najstarszym zachowanym polskim misterium Mikołaja z Wilkowiecka z XVI wieku zatytułowanym „Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”. Odgrywano je w przestrzeni publicznej, na placach i rynkach miejskich, a aktorami-wykonawcami byli nie mnisi, jak to było przy dramatach liturgicznych, ale świeccy, najczęściej członkowie tworzonych w tym celu bractw religijnych. W XV i XVI wieku, kiedy misteria przeżywały największy rozkwit, była ich wielka różnorodność. Tworzono misteria bożonarodzeniowe, czasem obejmujące całą historię zbawienia od grzechu pierworodnego aż po odkupienie, wielkanocne czy hagiograficzne. Niektóre były bardzo długie, wystawiano je jako wielodniowe przedstawienia. Nie musiały mieć ściśle określonej fabuły, często związek między scenami miał charakter symboliczny. Zwykle odgrywano jednocześnie kilka scen na różnych mansjonach – specjalnie wzniesionych podestach z dekoracjami.

MISTERIUM MĘKI PAŃSKIEJ
Misteria odpowiadały na pragnienie wiernych, aby uczestniczyć w najważniejszych wydarzeniach historii zbawienia. Dlatego też z założenia nie były nigdy odgrywane przez zawodowych aktorów, ale przez zwykłych ludzi, pragnących zbliżyć się do cierpiącego Jezusa. Szczególny charakter miały właśnie misteria pasyjne, które też okazały się najbardziej trwałe. Często miały kształt rozbudowanej Drogi Krzyżowej. Tak wygląda misterium pasyjne odprawiane od XVII wieku po dziś dzień w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie w Wielki Piątek tysiące wiernych podążają stromymi ścieżkami od jednej stacji do drugiej, wysłuchując kazań i oglądając odgrywane sceny.
Choć w ciągu wieków, także na skutek dziejowych wydarzeń, takich jak choćby rozbiory, wiele kalwarii uległo zniszczeniu i zanikło wiele misteriów, to jednak w ostatnich latach widać ich odradzanie się i powstawanie nowych. Do takich odrodzonych należy Misterium Męki Pańskiej od 2010 roku odprawiane we wspomnianej wyżej Górze Kalwarii na Mazowszu. W tym roku odbędzie się ono 4 kwietnia, w sobotę przed Niedzielą Palmową o godzinie 19.30 na rynku miejskim. Późna pora umożliwi użycie świateł, co doda piękna temu wydarzeniu i stworzy nastrój skupienia. Od Ogrójca po Golgotę będzie można towarzyszyć Jezusowi w Jego odkupieńczej drodze, słuchając poruszających tekstów i pieśni. To bardzo dobry sposób na pogłębione duchowe wejście w Wielki Tydzień i przygotowanie się do dobrego przeżycia Triduum Paschalnego. To także możliwość publicznego przyznania się do wiary i sposób głoszenia Ewangelii – Dobrej Nowiny o zbawieniu danym darmo i bezwarunkowo każdemu człowiekowi. 
Kiedy tylu z nas żyje w nieustannym pośpiechu, warto zatrzymać się na chwilę, zastanowić nad sensem życia, złączyć swoje cierpienia z cierpieniem Jezusa. Zarówno odprawiane w skupieniu nabożeństwo Drogi Krzyżowej, jak i Misterium Męki Pańskiej jest sposobem uczczenia męki i śmierci naszego Zbawiciela, ma też charakter pokuty i zadośćuczynienia za nasze grzechy. Jednak skupiając się na rozpamiętywaniu okrutnych cierpień, jakich zaznał Jezus, nie zapominajmy, że była to Jego dobrowolna ofiara za nasze grzechy i, co jeszcze ważniejsze, że to jest Pascha Chrystusa – Jego przejście ze śmierci do życia. Krzyż, symbol Męki Jezusa, jest jednocześnie symbolem Jego zmartwychwstania, Jego zwycięstwa nad śmiercią, piekłem i szatanem, jak głosi tradycyjna pieśń wielkanocna.

PAN ZMARTWYCHWSTAŁ!
Na Mariankach w Górze Kalwarii, obok niewielkiego kościoła Wieczerzy Pańskiej, w którym spoczywa założyciel zakonu marianów św. Stanisław Papczyński, w latach 80. została wzniesiona niezwykła Droga Krzyżowa. Wykonała ją doskonała rzeźbiarka Anna Grocholska. Na kamiennych kolumnach umieściła kamienne sześciany, pokryte rzeźbami i płaskorzeźbami przedstawiającymi obok głównej sceny także jej starotestamentalną zapowiedź, potwierdzoną konkretnym cytatem. Uproszczone kształty postaci i ich wyraziste gesty podkreślają przekaz. Spokojne i dokładne obejrzenie kolejnych stacji, przeczytanie wyrytych na nich cytatów już samo w sobie jest jak poruszające rekolekcje. Ta Droga Krzyżowa liczy nie 14, ale 15 stacji. Ostatnia,
15 stacja, czyli Zmartwychwstanie Pana Jezusa dopełnia medytacji nad Jego męką. Wydaje się wręcz niezbędna, żeby nie odejść ze smutkiem i goryczą z powodu tak bolesnej śmierci Jezusa oraz z powodu własnych grzechów. Żeby na pewno nie zapomnieć, że Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, zmartwychwstał i żyje, a w Nim i my mamy życie. ▐

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 4 (320) 2020 - E-BOOK



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO KWIETNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Kwietniowy numer „Słowa wśród nas”, zatytułowany „Ze śmierci do życia”, poświęciliśmy najważniejszym dniom w roku: Triduum Paschalnemu. W trzech głównych artykułach Anna M. Faszczowa krok po kroku wyjaśnia, co tak naprawdę dzieje się w czasie tych świętych dni, jak się do nich przygotować, jaki jest sens poszczególnych elementów celebracji Bożemu Miłosierdziu, dlaczego procesja rezurekcyjna może, a nawet powinna, odbywać się na zakończenie liturgii Wigilii Paschalnej.
W Magazynie znajdują się dwa artykuły, które dopełniają ten temat: „Z tęsknoty do Jezusa – Kalwarie, Droga Krzyżowa i Misterium Męki Pańskiej”, w których omawiamy te właśnie formy pobożności pasyjnej, oraz tekst „Kto dobrze śpiewa”, w którym proponujemy pogłębione odczytanie pieśni „Jaśnieje Krzyż Chwalebny”.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówkę.  

 „Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

Zobacz jak kupić, pobrać i odczytać pliki elektroniczne »

 

Prawo odstąpienia od Umowy o Dostarczenie Treści Cyfrowych nie przysługuje, jeżeli Konsument pobierze plik przed upływem 14 dni od dnia zawarcia umowy.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Triduum Paschalne
Najważniejsze dni w roku i w życiu
– Anna M. Faszczowa.................................................. 4

Triduum Paschalne
Od Ostatniej Wieczerzy po złożenie do grobu
 Anna M. Faszczowa................................................ 12

Triduum Paschalne
Światłość, która zwyciężyła ciemności
– Anna M. Faszczowa...................................................20

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 30 kwietnia...................................................27

MAGAZYN

Z tęsknoty do Jezusa
Kalwarie, Droga Krzyżowa i Misterium Męki Pańskiej
– Halina Świrska...................................................54

Kto dobrze śpiewa
Jaśnieje Krzyż Chwalebny…
– Anna M. Faszczowa................................................ 60

Krzyżówka................................................................. 63

Słowo Boże na każdy dzień ...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

LIST:

Drodzy Bracia i Siostry!

Zaczęła się już astronomiczna wiosna, czekamy na pierwszą wiosenną pełnię księżyca. Niedziela po niej to Niedziela Zmartwychwstania naszego Pana – Niedziela Wielkiej Nocy. Kto oglądał głośną „Pasję” Mela Gibsona, zapewne pamięta scenę otwierającą film. Wspaniały księżyc w pełni nad Jerozolimą i nad ogrodem Getsemani, gdzie Jezus po Ostatniej Wieczerzy, w czasie której ustanowił sakrament Eucharystii i kapłaństwa, modli się przed swoją męką. Ten księżyc w filmie to przypomnienie, że wszystko dzieje się w czasie Paschy – czasie świętym dla Izraelitów, kiedy to wspominali wyjście z niewoli egipskiej. Wierzyli, że to noc wyjątkowa, że Jahwe działa każdej takiej nocy. Dla nas, chrześcijan, jest to noc nowej Paschy, w czasie której Pan Jezus zmartwychwstaje, przechodzi przez śmierć do życia. Tej właśnie nocy Jezus wyprowadza nas z niewoli grzechu do życia wiecznego. To noc sakramentalna, pełna mocy i łaski dla każdego z nas. Jak usłyszymy w starożytnym hymnie wielkanocnym Exsultet, który będzie wyśpiewany w Wigilię Paschalną: „Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu
i przeprowadziłeś suchą nogą przez Morze Czerwone. (…) Uświęcająca siła tej nocy oddala zbrodnie, z przewin obmywa, przywraca niewinność upadłym, a radość smutnym, rozprasza nienawiść, usposobia do zgody i ugina potęgi”. 
Mamy już za sobą większą część Wielkiego Postu, czasu łaski, czasu odnowienia więzi z Panem przez modlitwę, post i jałmużnę. Przed nami jeszcze Wielki Tydzień, którego finałem jest celebracja Triduum Paschalnego. To liturgiczny diament w całym roku Kościoła. Te trzy święte dni, może wciąż nie do końca zrozumiane, chcemy przybliżyć w tym numerze „Słowa wśród nas”. Krok po kroku wyjaśnimy, co tak naprawdę dzieje się podczas Triduum Paschalnego, jaki jest sens poszczególnych elementów celebracji i dlaczego w wielu parafiach w Polsce procesja rezurekcyjna odbywa się na zakończenie Wigilii Paschalnej, a nie o świcie w Wielką Niedzielę.
Wigilia Paschalna to najważniejsza i najpiękniejsza liturgia Kościoła, kto jeszcze w niej nie uczestniczył, powinien spróbować. Zachęcamy do tego gorąco wraz z autorką tekstów Anną M. Faszczową, która z zamiłowania i wykształcenia jest teologiem dogmatycznym, prywatnie żoną i matką trojga dzieci. W artykułach położyła nacisk na pokazanie, że całe Triduum Paschalne to jedno wielkie święto, trzy wielkie dni w historii naszego zbawienia. Każdy z nich odsłania kolejne dary, którymi obdarzył nas Chrystus: Eucharystię i kapłaństwo, a nade wszystko odkupienie grzechów i zbawienie.
Pamiętajmy o tym, kiedy podchodzimy do ołtarza, aby przyjąć Ciało Jezusa. Przyjmując Ciało zmartwychwstałego Pana z wiarą, przyjmujmy dar życia wiecznego. To On sam mówił: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,51).
Niech Chrystus was błogosławi i w tę Świętą Noc Zmartwychwstania niech obdarzy was pokojem, radością i nadzieją. 
Wasz brat w Chrystusie,
ks. Stanisław Drozdowski

 

ARTYKUŁY:
ART. 3

Triduum
Paschalne
Światłość,
która zwyciężyła ciemności

Anna M. Faszczowa

Wielka Sobota to dzień, w którym przeżywamy dwie tajemnice: szabat Pana, a więc odpoczynek Jezusa po śmierci, oraz Jego triumfalne zstąpienie do otchłani, aby wydobyć stamtąd Adama i Ewę oraz cały lud. Tego dnia Kościół nie sprawuje sakramentów, a Komunii udziela tylko umierającym. To dzień ciszy, do której warto dodać też post. Trwamy bowiem przy grobie naszego Pana. Oczekujemy na zmartwychwstanie, ale widzimy również, co uczyniliśmy Chrystusowi przez nasze grzechy. 
Niestety, dzień ciszy stał się dniem największego hałasu w kościele: zamieszanie przy święceniu pokarmów (a to nie święconka jest najważniejsza!), zwiedzanie Grobu Pańskiego (zamiast adoracji) i spowiedź na ostatni moment. Do tego zamieszanie przy zakupach i przygotowaniach w domu. Jest to bardzo dalekie od tego, co czytamy tego dnia w Godzinie czytań: „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię. Wielka na niej cisza i pustka. Cisza wielka, bo Król zasnął. Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ciele ludzkim, a wzbudził tych, którzy spali od wieków”.

WIGILIA PASCHALNA
Wigilia Paschalna to celebracja Chrystusa Zmartwychwstałego. Jest to pierwsza liturgia Niedzieli Zmartwychwstania, centralny moment Triduum i najważniejsza celebracja w całym roku liturgicznym. Do niej przygotowywaliśmy się przez cały Wielki Post. Jest ona celebrowaniem tajemnicy nowego życia, które przynosi zmartwychwstały Chrystus. Składa się z czterech części, a każda akcentuje inny symbol nowego życia: światło, słowo, wodę, ucztę. Starożytny Kościół celebrował ją przez całą noc, aż do świtu – bo wtedy niewiasty odkryły, że grób Pana jest pusty. Dlatego Wigilia Paschalna jest celebracją nocną, a nie popołudniową, czy nawet wieczorną. Sprawowanie jej przed zmrokiem zabija pierwszy i centralny symbol tej liturgii – zwycięstwo światła nad ciemnością. To Wielka Noc!

LITURGIA ŚWIATŁA
Wigilię Paschalną rozpoczynamy od zapalenia światła rozświetlającego ciemności. Dlatego Mszał Rzymski nakazuje, by liturgię tę sprawować po zapadnięciu nocy. Światło jest symbolem Chrystusa, który wszedł w mrok śmierci, a z grobu wyszedł, jaśniejąc blaskiem zmartwychwstania. Przychodzi do nas i rozświetla nasze ciemności, byśmy odnaleźli właściwy kierunek życia. 
Przykro jest, gdy w tej najważniejszej liturgii roku musimy udawać, że otaczają nas ciemności, które rozświetli blask paschału – symbolu Zmartwychwstałego, podczas gdy do zmroku daleko; podobnie ma się rzecz z zamianą woskowej świecy paschalnej na plastikową tubę z olejnym wkładem. Nie ryzykujmy dla wygody owocności udziału w celebracji. A tak się często dzieje, jeśli słowa nie pokrywają się z rzeczywistością na poziomie symbolicznym czy rytualnym i sporo musimy sobie wyobrażać, zamiast to po prostu zobaczyć. Warto na liturgię paschalną wybrać się tam, gdzie jest sprawowana w nocy, i przeżyć ją z całym bogactwem symboli.
Liturgię rozpoczynamy przed świątynią. Do rozpalonego ogniska podchodzą kapłani i służba liturgiczna. Po słowach pozdrowienia i zachęty następuje poświęcenie ognia. Następnie celebrans poświęca nowy paschał. Kreśli na nim znak krzyża, litery Alfa i Omega oraz cyfry bieżącego roku, a potem umieszcza w nim pięć symbolicznych gwoździ, przypominających pięć ran Chrystusa. Następnie zapala świecę paschalną od poświęconego ognia.
Procesyjnie wchodzimy do kościoła, w którym panują ciemności. Na czele kapłan niesie zapalony paschał, który jest jedynym źródłem światła. W progu świątyni celebrans śpiewa: „Światło Chrystusa”, a my odpowiadamy: „Bogu niech będą dzięki”. Powtarza się to w środku nawy i trzeci raz przy ołtarzu. Za każdym razem stojący blisko paschału wierni odpalają od niego swoje świece. Nie zapomnijmy wziąć ich ze sobą na tę liturgię! Kiedy procesja dochodzi do ołtarza, zapalają się wszystkie światła w kościele. To stopniowe rozchodzenie się w ciemności światła zapalanego od paschału uświadamia nam, co to znaczy, że Chrystus jest światłością świata. To bardzo mocny, poruszający symbol. Chrystus-Światłość zwyciężył noc grzechu i śmierci, i swoim zmartwychwstaniem opromienia nasze życie. Gdy odpalamy swoją świecę od paschału, dajemy czytelny znak, że odwracamy się od ciemności grzechu i zła i przyjmujemy od zmartwychwstałego Pana dar nowego życia.
Symbolikę światła wyjaśnia śpiewane teraz Orędzie Wielkanocne, czyli Exsultet (łac. weselcie się): „Weselcie się już zastępy Aniołów w niebie! (...) Raduj się ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla wieków, poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywa! (...) Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu, (...) a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na całej ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus, skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. (...) O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna (...) Jezus Chrystus, Twój Syn zmartwychwstały, (…) oświeca ludzkość swoim światłem”.
Kiedy w ciemną noc słuchamy radosnego wezwania Orędzia Wielkanocnego w rozświetlonym blaskiem kościele, trzymając w ręku zapaloną od paschału świecę, odżywa w nas nadzieja i wiara – ostatecznie ciemność została zwyciężona przez Światło „nie znające zachodu”. Płomień świecy jest też znakiem naszej gotowości i czuwania.

LITURGIA SŁOWA 
Jest bardzo rozbudowana i stanowi kontynuację liturgii światła. Może się składać aż z dziewięciu czytań, choć można też wybrać tylko cztery z nich. Pokazują one dynamikę historii zbawienia. Najpierw słyszymy o trzech nocach, jakimi są: noc stworzenia, noc Abrahama i noc wyjścia z Egiptu. Następnie liturgia słowa zapowiada i ukazuje sens nocy nowego stworzenia, czyli zmartwychwstania Chrystusa. Po ostatnim czytaniu ze Starego Testamentu zapala się świece ołtarzowe i śpiewamy przy akompaniamencie dzwonów i organów hymn „Chwała na wysokości”. Ewangelia przedstawia relację z odkrycia pustego grobu. 
Naszą odpowiedzią na Boże słowo jest śpiew psalmów i szczególnie uroczyste „Alleluja”. Ważna jest nasza wewnętrzna postawa. Stańmy wobec głoszonego nam słowa o historii zbawienia w pozycji słuchacza, który cały nastawia się na słuchanie, spokojnie przeznacza na to czas
i pozwala, by słowo go przemieniało.
W celebrach Triduum Paschalnego szczególnie mocno doświadczamy tego, co dzieje się podczas każdej liturgii – słowo Boże jest proklamowane, uroczyście ogłaszane i jest to słowo żywe, działające, przemieniające rzeczywistość. Przyjmujemy je jako naukę dla nas, ale przede wszystkim celebrujemy jako realne wydarzenie. W tym słowie Syn ofiarowuje się Ojcu i w tym słowie przychodzi do nas, aby ono się w nas wydarzało, działało w nas, na nas i przez nas.

LITURGIA CHRZCIELNA 
Od samego początku Kościół rozumiał, że nie ma lepszego momentu na celebrację sakramentu chrztu. Św. Paweł tłumaczył w Liście do Rzymian, że przez zanurzenie w wodzie chrztu zostaliśmy zanurzeni w śmierci Chrystusa i razem z Nim możemy zmartwychwstać do nowego życia (Rz 6,3-11). Zatem nie tylko wspominamy zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią i grzechem, ale uczestniczymy w tej rzeczywistości, która dokonuje się w nowoochrzczonych. 
Zanurzenie w wodzie chrzcielnej oznacza zanurzenie w śmierci Chrystusa. Nasze zanurzenie w tej śmierci przez chrzest sprawia, że podobnie jak Chrystus możemy przyjmować śmierć, niesprawiedliwość, zadawane nam rany i wszystko to, co jest związane z krzyżem, jako początek nowego życia. Przeżywamy to w nadziei i mocy zmartwychwstania. Odnawiając przyrzeczenia chrzcielne, przyznajemy się do naszego chrztu
i wyznajemy, że chcemy żyć mocą tajemnicy paschalnej Chrystusa.
Cały Wielki Post akcentował, że nawrócenie jest powrotem do chrztu, dlatego w noc Paschy odnawiamy swe zawarte przez chrzest przymierze z Bogiem. Liturgia chrzcielna rozpoczyna się odśpiewaniem Litanii do Wszystkich Świętych. Chrzest włączył nas w tę wspólnotę świętych, znaleźliśmy się w szlachetnym gronie. Naszym powołaniem jest świętość! 
Po litanii następuje błogosławieństwo wody chrzcielnej. Jakie jest znaczenie wody, słyszymy w dłuższej modlitwie celebransa. To nad wodami unosił się Duch przy stworzeniu świata. Wody potopu były przyczyną zagłady dla dopuszczających się występków, a bezpiecznie uniosły zamkniętego w arce Noego. Wody Morza Czerwonego rozstąpiły się, pozwalając uciec Izraelitom, a zalały ścigających ich Egipcjan. W wodach Jordanu zanurzył się Chrystus. Woda wypłynęła wraz z krwią z przebitego boku ukrzyżowanego Zbawiciela. A po zmartwychwstaniu nakazał On swoim uczniom chrzcić właśnie wodą. Celebrans prosi Boga, aby raczył otworzyć nam wszystkim źródło chrztu świętego, „aby wszyscy przez Chrzest pogrzebani razem z Chrystusem w śmierci, z Nim też powstali do nowego życia”. Podczas tej modlitwy paschał, czyli symbol Chrystusa-Światło, jest zanurzany w wodzie chrzcielnej. 
Potem następuje sakrament chrztu. Jeśli są dorośli katechumeni, przyjmują też bierzmowanie. Nawet jeśli tej nocy w naszym kościele nikt nie będzie ochrzczony, ta liturgia chrzcielna jest też dla nas. Każdy z nas ma się nawrócić, czyli wrócić do własnego chrztu, powrócić do życia jego łaską. Chrzest nie jest tylko wydarzeniem z mniej lub bardziej odległej przeszłości, ale niezwykłą łaską, która w nas nieustannie i skutecznie działa. Dlatego podczas tej liturgii odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne – chcemy zaświadczyć o stałości naszej wiary i wciąż otwierać się na działanie Boga. Z zapalonymi świecami w ręku, w obecności zgromadzonego Kościoła wyrzekamy się grzechu i wyznajemy wiarę w Osoby i dzieło Ojca, Syna
i Ducha Świętego, w Kościół, obcowanie świętych, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciała i życie wieczne. Gdy kapłan kropi nasze zgromadzenie wodą święconą, przypomina to nasz chrzest.

LITURGIA EUCHARYSTYCZNA
Jako święci i umiłowani przez Boga przystępujemy do kolejnej części celebracji – liturgii eucharystycznej. To Msza święta rezurekcyjna (łac. resurrectio – zmartwychwstanie). Każda Eucharystia jest uobecnianiem Paschy Chrystusa, czyli Jego śmierci i zmartwychwstania. Jednak Msza Wigilii Paschalnej jest najważniejszą Eucharystią w całym roku. Wraz ze Zmartwychwstałym spożywamy posiłek będący zapowiedzią wiecznej uczty.

PROCESJA
Na zakończenie Eucharystii idziemy w procesji rezurekcyjnej. Procesja może odbywać się też w niedzielny poranek przed pierwszą Mszą świętą, bardziej naturalne jest jednak urządzanie jej bezpośrednio po Wigilii Paschalnej, bo przecież celebrujemy już zmartwychwstanie. Wychodzimy więc ze świątyni z Najświętszym Sakramentem, by całemu światu ogłaszać radosną wieść o zmartwychwstaniu Chrystusa
i płynących stąd konsekwencjach dla nas: otrzyjcie łzy, wesoły dzień nam dziś nastał, Jezus zwyciężył, śmierci została zadana śmierć.
Zmartwychwstały Chrystus daje nadzieję większą niż wszystko inne. Jego światło rozjaśnia mroki nocy, przegania ciemności z naszych serc. Teraz możemy wracać do naszych domów i świętować. Wielkanocne śniadanie niech będzie radosną ucztą – agape. Nakarmieni Chlebem Żywym, promieniujmy Jego światłem i jak On, dzielmy się swoim życiem i miłością z innymi.

NIEDZIELA
ZMARTWYCHWSTANIA
Ta niedziela to ostatni dzień Triduum Paschalnego. Tego dnia i w ogóle w całym Okresie Wielkanocnym możemy pozdrawiać się słowami: „Chrystus zmartwychwstał! – Prawdziwie zmartwychwstał!”. Możemy z radością tak wołać, bo wiemy, co przynosi nam zmartwychwstanie Pana. Jako wszczepieni z chwilą chrztu w Chrystusa, korzystamy z Jego życiodajnych soków i z owoców Jego śmierci i zmartwychwstania. Co więcej, On uzdalnia nas do tego, byśmy razem z Nim przechodzili ze śmierci do życia. A każdy krzyż, który nas spotyka, niesie ze sobą nadzieję zmartwychwstania. Nie bójmy się o tym dziś mówić i dawać świadectwo naszej radości, której źródło jest w wydarzeniu zmartwychwstania Chrystusa. 
Triduum Paschalne kończy się nieszporami w Niedzielę Wielkanocną. Ogólne wprowadzenie do Liturgii godzin w odniesieniu do Wielkanocy poleca: „Wypada uroczyście odprawić Nieszpory dla uczczenia wieczornej pory tego świętego dnia i wspomnienia ukazania się Pana uczniom. Należy zachować miejscowy zwyczaj, tam gdzie on istnieje, odprawiania w Wielkanoc tzw. Nieszporów chrzcielnych, w czasie których uczestnicy udają się procesjonalnie przy śpiewie psalmów do chrzcielnicy” (nr 213). Przez gest ucałowania lub dotknięcia chrzcielnicy wyrażamy Bogu wdzięczność za nasz chrzest i wynikające stąd dla nas łaski. Nieszporom tym towarzyszą dwie procesje: procesja wejścia, w której wnosi się zapalony paschał i wszyscy od niego zapalamy swoje świece, oraz procesja do chrzcielnicy w trakcie śpiewu psalmów, gdzie ma miejsce pokropienie pobłogosławioną wodą.
Dobre przeżycie w pełni Triduum Paschalnego przynosi nam niezwykłe owoce. Warto ten czas oddać Bogu, w postawie uważnego słuchacza, z nadzieją, że Pan sam będzie w nas działał. Dobrze przygotowana liturgia i nasze pełne w niej uczestnictwo utwierdzi nas w wyznawanej wierze. Przyniesie też radość życia.
Jezus zmartwychwstał, dlatego wszystko, co wiąże się z umieraniem, nie jest już dla nas straszne. Otrzymujemy bowiem światło i moc do tego, żeby nie uciekać od krzyża. Co więcej, przeżywając krzyż z wiarą, doświadczamy radości nowego życia. Świętujemy to nowe życie, które rodzi się z umierania. Chcemy tą nowiną dzielić się z innymi, by wszyscy ujrzeli chwalebny krzyż Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego
i śpiewali z nami pełne miłości, chwały, podziwu i radości „Alleluja!”. ▐


MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:

Środa, 1 kwietnia
(Ps) Dn 3,52-56
Błogosławiony jesteś, Panie. (Dn 3,52)
W historii trzech młodzieńców zawarty jest jeden szczegół, który łatwo przeoczyć. Otóż Szadrak, Meszak
i Abed-Nego wyśpiewywali chwałę Boga nie po wybawieniu z ognistego pieca, ale gdy byli jeszcze wewnątrz, wśród płomieni, wiedząc, że w jednej chwili ogień może strawić ich ciała. Ich ocalenie to zdumiewająca odpowiedź Boga, którego wcześniej – ryzykując życiem – uwielbili nie godząc się na akt bałwochwalstwa. To był ten prawdziwy ogień, który ich nie pochłonął. Dlatego i w ognistym piecu nie spłonęli, lecz mogli wysławiać dobroć Boga i radować się ocaleniem.
To naturalne, że wychwalamy wielkość Boga, gdy wybawi nas z trudnej sytuacji. Ale czy błogosławimy Go
także w trakcie trwania próby?
Dla Szadraka, Meszaka i Abed-Nego Bóg był godzien uwielbienia po prostu za to, kim jest, niezależnie od tego, czy wybawi ich z ognistego pieca, czy też zginą w płomieniach. Także i nasza wiara nie może opierać się jedynie na cudownych odpowiedziach na nasze modlitwy. Próby nadejdą i niekoniecznie zostaniemy od nich natychmiast uwolnieni. Jednak nawet pośród trudności możemy wysławiać wielkość Boga, gdyż jest On Panem i godzien jest naszej czci i uwielbienia.
Jak to zrobić? Przede wszystkim oprzeć swoją modlitwę uwielbienia na tym, co mówi o Bogu Pismo Święte. On jest Dobrym Pasterzem, który zna ciebie i szczerze interesuje się twoim życiem (J 10,11). Jest Emanuelem, Bogiem z nami (Iz 7,14). Nigdy cię nie opuści ani nie porzuci (Joz 1,5). Da ci wytchnienie i pokrzepienie (Mt 11,28-29). Posługując się tymi fragmentami możesz uwielbiać Boga także wtedy, gdy niecierpliwie oczekujesz na Jego działanie.
Bóg zawsze cię słyszy i zawsze odpowiada na twoją modlitwę, także wtedy, gdy otacza cię „ogień” trudności. Jest z tobą, gdy czujesz się, jakbyś był w rozpalonym piecu, jak i wtedy gdy wszystko układa się pomyślnie. Dziękuj Mu i wychwalaj Go za to, że jest po twojej stronie. Może przemówi do ciebie już tu i teraz. A może Jego odpowiedź, która właśnie przychodzi, zrozumiesz dopiero z perspektywy czasu. Cokolwiek się dzieje, wychwalaj dobroć Boga, a z pewnością jej doświadczysz – w wybranym przez Niego czasie i według Jego mądrości.
„Panie, dziękuję Ci za to, że zawsze ze mną jesteś, nawet gdy jedyne, co czuję, to ogień przeciwności.”
Dn 3,14-20.91-92.95
J 8,31-42

▌Czwartek, 2 kwietnia
Rdz 17,3-9
Przymierze moje (…) będzie trwało przez pokolenia jako przymierze wieczne. (Rdz 17,7)
Zobacz, jak wiele obietnic zawiera tekst dzisiejszego czytania: „Uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów. Sprawię, że będziesz niezmiernie płodny, tak że staniesz się ojcem narodów i pochodzić będą od ciebie królowie. Przymierze moje (…) będzie trwało przez pokolenia jako przymierze wieczne, abym był Bogiem twoim, a potem twego potomstwa” (Rdz 17,5-7). Tak wielkie obietnice złożył Bóg Abrahamowi i jego potomstwu. A co jeszcze bardziej zdumiewające, w Chrystusie my także staliśmy się spadkobiercami tych obietnic.
Zauważmy jednak, że Abrahamowi i Sarze zdarzało się wątpić, czy Bóg dotrzyma tych obietnic. Czy to możliwe, żeby w ich wieku jeszcze mieć dziecko? I czy rzeczywiście dzięki temu dziecku Abraham stanie się ojcem wielu narodów? Była to wielka próba wiary, tym bardziej, że Boże obietnice nie wypełniały się natychmiast. Po wielu latach oczekiwania Sara i Abraham próbowali przymusić Boga do działania – Sara nakłoniła Abrahama, aby spłodził dziecko z jej niewolnicą Hagar (Rdz 16,1-4). Można by pomyśleć, że taki akt nieufności przekreśli ich w oczach Boga. Tak się jednak nie stało. Bóg pozostał wierny swoim obietnicom i dał Abrahamowi i Sarze syna – Izaaka.
Nam także, jak Abrahamowi i Sarze, ufność w Boże obietnice nie przychodzi łatwo. Gdy wydają nam się one mało realne lub gdy ich realizacja się opóźnia, zaczynamy się zastanawiać, czy Bóg nas nie opuścił, a nawet próbujemy wziąć sprawy w swoje ręce.
A mimo to Bóg nie wycofuje się ze swego przymierza, i tak jak pozostał wierny obietnicom danym Abrahamowi, tak samo pozostanie wierny nam, nawet gdybyśmy się od Niego odwrócili.
Na krzyżu Jezus zawarł z nami nowe przymierze: obiecał wybawić nas z grzechu i śmierci oraz pozostać z nami na zawsze. Jego obietnice są wiarygodne, możemy na nich polegać, niezależnie od tego, co się w naszym życiu wydarzy.
Boże przymierze jest wieczne. Bóg zawarł je z nami z własnej inicjatywy i zobowiązał się do jego przestrzegania. Jak dochował tego przymierza wobec Abrahama, tak też dochowa go w stosunku do nas (Rdz 17,7). Złóż Panu dziękczynienie za Jego wierność. Ufaj Jego słowu i staraj się pozostać Mu wierny. Uwierz w sercu, że On jest twoim Bogiem i zawsze dotrzymuje danego słowa.
„Dziękuję Ci, Panie, za to, że Twoja wierność trwa na wieki!”
Ps 105,4-9
J 8,51-59

▌Sobota, 4 kwietnia
J 11,45-57
Cóż zrobimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? (J 11,47)
Jak bardzo różne były postawy ludzi wobec znaków dokonywanych przez Jezusa, widzimy po ich reakcjach na wskrzeszenie Łazarza. Wielu świadków tego wydarzenia uwierzyło w Jezusa. Inni, zdezorientowani tym, co się stało, i niepewni, co o tym myśleć, donieśli o cudzie faryzeuszom. Ci wraz z kapłanami zwołali radę. Jednak, co ciekawe, to najwyższe zgromadzenie religijne Izraela nie było w najmniejszym stopniu zainteresowane duchowym aspektem całej sprawy. Arcykapłani i faryzeusze skoncentrowali się na doraźnych problemach praktycznych, jakie mogły wyniknąć z działalności Jezusa: Za chwilę wszyscy w Niego uwierzą… to może mieć niebezpieczne konsekwencje polityczne!
Członkowie Sanhedrynu nie zastanawiali się nad tym, czy posłannictwo Jezusa rzeczywiście pochodzi od Boga. Nie próbowali rozeznać woli Boga co do Izraela w zaistniałej sytuacji. Choć to zdumiewające, najwyraźniej nie były to dla tych autorytetów religijnych istotne problemy. Liczyło się tu i teraz – wygoda, bezpieczeństwo, a przede wszystkim zachowanie własnej pozycji. I tak zapadł wyrok, wydany bez skrupułów nie tylko na niewinnego Człowieka, który nikomu nie uczynił nic złego, ale na wyczekiwanego od wieków Mesjasza.
Jednak sprawozdanie z obrad arcykapłanów i faryzeuszy znalazło się w Ewangelii nie po to, żebyśmy ich z oburzeniem potępili, poprawiając sobie samopoczucie. Jest to słowo Boże dla nas wszystkich, którzy także stajemy wobec pytania, kim jest Jezus i czego od nas oczekuje. Czy jesteśmy dziś gotowi odsłonić przed Nim całe swoje życie, wszystkie jego zakamarki i powierzyć Mu się bezwarunkowo? Czy nie ma w nas lęku przed utratą świętego spokoju, albo zimnej kalkulacji Kajfasza, że przynajmniej w niektórych sferach naszego życia bardziej opłaci się nam żyć bez Chrystusa niż z Nim?
Popatrzmy dziś na Jezusa, który usuwając się wraz z uczniami w ustronne miejsce przygotowuje się do swojej ostatniej ziemskiej Paschy. On nie zabiega o wygodę. Jest gotów oddać wszystko, łącznie z życiem, aby wypełnić wolę Ojca, którą jest nasze zbawienie. Prośmy Go, aby dał się nam na tyle poznać i pokochać, abyśmy nigdy nie uznali Go, jak zrobili to członkowie Sanhedrynu, za zbędny i niebezpieczny balast.
„Panie Jezu, Ty znasz moją słabość. Pomóż mi tak przylgnąć do Ciebie, aby żadne życiowe zawirowania nie zdołały mnie od Ciebie oderwać.”
Ez 37,21-28
(Ps) Jr 31,10-13

▌Niedziela, 5 kwietnia
Niedziela Palmowa
Mt 21,1-11
Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie! (Mt 21,9)
Włączmy się dziś w tłum witający Jezusa na drodze do Jerozolimy. Popatrzmy, jak ludzie rozściełają swe płaszcze i pochylają gałązki palmowe przed pokornym Królem Izraela. Podnieśmy nasze własne palmy i wołajmy: „Hosanna!”, gdyż jest On także naszym Królem.
Ten Król nie przybywa w królewskich szatach ani na wspaniałym wierzchowcu, lecz na skromnym osiołku. Wchodzi do Jerozolimy – i do naszych serc – nie jako wojownik, ale jako Król – Sługa. Przybywa niosąc pokój jako Mesjasz, który oddaje swe życie za lud.
My znamy odpowiedź na zadawane przez mieszkańców Jerozolimy pytanie: „Kto to jest?” (Mt 21,10). Wiemy, że Jezus jest kimś więcej niż prorokiem, kimś więcej niż wybitnym nauczycielem, kimś więcej niż cudotwórcą. Wiemy, że jest On Synem Bożym i naszym Panem. Uczcijmy Go tak, jak wzywa nas do tego św. Andrzej z Krety, mnich, biskup i autor hymnów (VII/VIII w.):
„Chodźcie, wstąpmy i my na Górę Oliwną! Biegnijmy naprzeciw Chrystusa, który powraca dzisiaj z Betanii i spieszy dobrowolnie na swoją świętą i czcigodną mękę, aby wypełnić do końca tajemnicę naszego zbawienia. Nuże więc, biegnijmyż i my razem z Chrystusem, któremu spieszno na mękę. Naśladujmy tych, co wyszli Mu na spotkanie, ale nie w ten sposób, by słać na drodze gałązki palm i oliwek oraz kłaść kosztowne szaty, lecz my sami, jak tylko możemy, rozścielmy się na ziemi w pokorze ducha i prostocie serca, abyśmy przyjęli nadchodzące Słowo. Siebie samych ścielmy przed Chrystusem, a nie tuniki, martwe gałęzie i łodygi krzewów tracących zieleń, gdy staną się pokarmem, i przez krótki tylko czas radujących oczy” (Kazanie 9
na Niedzielę Palmową).
Podczas tego najświętszego z tygodni dziękuj Jezusowi za Jego mękę i śmierć. Złóż swoje życie jak palmę u Jego stóp, w pokornym posłuszeństwie. Uwielbiaj Go pieśnią chwały za Jego miłosierdzie.
„Błogosławiony jesteś, Jezu! Ty przychodzisz, aby nas wybawić.”
Iz 50,4-7
Ps 22,8-9.17-20.23-24
Flp 2,6-11
Mt 26,14--27,66

▌Środa, 8 kwietnia
Mt 26,14-25
Czyżbym ja? (Mt 26,25)
Na początku opisu męki i śmierci Jezusa naszą uwagę przykuwa zdrada Judasza, który idzie do arcykapłanów, by ustalić, w jaki sposób wyda im Jezusa, czym uruchamia cały bieg zdarzeń.
Następnie czytamy z dzisiejszej Ewangelii, jak na chwilę przed ofiarowaniem uczniom swego Ciała i Krwi Jezus zapowiada, że jeden z nich Go wyda. Ale Ewangelista skupia naszą uwagę nie tyle na zdradzie Judasza, ile na postawie Jezusa, który mówi: „Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane” (Mt 26,24). Jezus wiedząc, co zrobi Judasz, nie ujawnia tego przed innymi ani nie wypowiada słów potępienia, wydaje się raczej mu współczuć, gdy mówi: „Biada temu człowiekowi” (Mt 26,24). Na pytanie Judasza: „Czyżbym ja, Rabbi?”, odpowiada lakonicznym: „Tak, ty” (Mt 26,25). Być może Jezus do ostatniej chwili miał nadzieję, że Judasz opamięta się i okaże skruchę, choćby nawet już po dokonaniu zdrady.
Jezus podobnie traktuje także ciebie. Nie zależy Mu na tym, by cię zawstydzać, kiedy popadniesz w grzech, a już z pewnością nie na tym, by cię potępić. Chce ci przebaczyć i uzdrowić twoje serce. Chce odnowić w tobie godność dziecka Bożego. Nigdy jednak nie będzie cię do niczego zmuszał, w tym także do nawrócenia. Bóg przy stworzeniu obdarzył cię wolną wolą i dlatego Jezus zawsze będzie czekał, aż dobrowolnie uznasz swój grzech, przyjmiesz rozgrzeszenie i zostaniesz z Nim pojednany.
Ostatnie dni Wielkiego Postu są dobrą okazją, aby, jeśli tego dotąd nie uczyniłeś, pójść do spowiedzi. Zadaj sobie kilka prostych pytań: 
● Czy nie ukrywam przed Panem jakichś myśli czy uczynków?
● Czy nie uchylam się od odpowiedzialności za krzywdy wyrządzone sobie samemu i innym?
● Czy są jakieś dziedziny, w których moje serce nie jest w pełni otwarte przed Panem?
Zanieś swoje odpowiedzi do konfesjonału. Jeszcze nie jest za późno! Wyznaj swoje grzechy, a Jezus pokaże ci drogę wyjścia. On nigdy nie jest zbyt zajęty, ani zbyt obrażony czy zraniony przez twoje słabości i upadki, by cię nie chciał przyjąć i ci przebaczyć. Nie ma najmniejszego zamiaru wystawiać cię na upokorzenie i wstyd. Uznaj swój grzech i pozwól Mu przyjąć cię z otwartymi ramionami. Wyznaj swoje złe uczynki i pozwól Mu wskazać ci nowe sposoby myślenia i postępowania. On tylko czeka na to, by okazać ci przebaczenie i miłosierdzie.
„Jezu, wiem, że zgrzeszyłem przeciwko Tobie. Przebacz mi i wskaż drogę wyjścia z grzechu.”
Iz 50,4-9a
Ps 69,8-10.21-22.31.33-34


▌Piątek, 10 kwietnia
Wielki Piątek
Hbr 4,14,16; 5,7-9
Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia. (Hbr 4,16)
Męka Jezusa i to, co się z nią wiązało – cierpienie fizyczne, poniżenie, poczucie opuszczenia – dobiegło końca. „Dokonało się!”
(J 19,30) – rzekł Jezus, po czym skłonił głowę i oddał ducha. Posłuszny woli Ojca wypełnił misję zbawienia.
Wraz z Jego śmiercią runął mur dzielący nas od Boga. Na krzyżu został zgładzony grzech Adama i na powrót otwarły się bramy nieba. Ofiara z życia złożona przez Jezusa, która dokonała się „raz na zawsze” (Hbr 10,10) i nie wymagała już ponawiania, urzeczywistniła to, czego nie mogły sprawić żadne wcześniejsze ofiary składane w imieniu ludu przez hebrajskich kapłanów. Krew, która wypłynęła z boku Jezusa, wciąż płynie i zawsze będzie wystarczająca i skuteczna, abyśmy mogli się w niej oczyścić. Nasze oddzielenie od Boga naprawdę się zakończyło! Możemy przybliżać się „z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia” (Hbr 4,16).
Czy jesteś przekonany o Bożym miłosierdziu? Czy nie wątpisz czasami w to, że Bóg może przebaczyć twoje winy? Może wciąż powracasz myślą do jakiegoś dawnego grzechu, który uważasz za szczególnie ciężki, i martwisz się, że nie został ci odpuszczony? A może zastanawiasz się, ile razy Bóg może przebaczać wciąż ten sam grzech, którego nie możesz się pozbyć? Czy Boże miłosierdzie naprawdę jest nieograniczone?
Właśnie tak jest! Bóg posunął się niewyobrażalnie daleko, aby nas przekonać, że zawsze, gdy do Niego przyjdziemy, doznamy miłosierdzia. Tak bardzo nas kocha, że posłał swego jednorodzonego, umiłowanego Syna, aby stał się człowiekiem i oddał za nas życie. Dlatego dzisiejszy dzień w wielu krajach nazywa się „Dobrym Piątkiem”. Oddając dziś cześć krzyżowi w wielkopiątkowej Liturgii Męki Pańskiej lub uczestnicząc w Drodze Krzyżowej, pamiętaj, że miłosierdzie Boże naprawdę nie ma granic, i nie powątpiewaj, że ból, cierpienie i śmierć Jezusa wystarczą, aby cię zbawić ani nie myśl, że krew, która wypłynęła z Jego boku, jest w stanie obmyć innych, ale nie ciebie. Niech żaden grzech nie stanie między tobą a Panem. On przez swój święty krzyż naprawdę odkupił świat – a także ciebie!
„Jezu, dziękuję Ci z głębi serca za to, że umarłeś na krzyżu, aby mnie zbawić.”
Iz 52,13--53,12
Ps 31,2.6.12ab.13.15-17.25
J 18,1--19,42

▌Sobota, 11 kwietnia
Wigilia Paschalna
Rdz 1,2--2,2
Niechaj się stanie światłość! (Rdz 1,3)
Światło to jeden z wiodących symboli dzisiejszej liturgii, odgrywający w niej znaczącą rolę. Spróbujmy przyjrzeć się, jak przebiega liturgia paschalna i co oznaczają poszczególne jej znaki.
Wchodzisz do kościoła po zmierzchu. Wszystkie światła są wygaszone. Wraz z innymi, z niezapaloną świecą w ręku, czekasz w ciemności i ciszy. Na zewnątrz płonie już ognisko i kapłan przygotowuje paschał. Naraz w kościele następuje poruszenie  to procesja z paschałem wchodzi do środka i zmierza ku ołtarzowi. Ludzie zapalają swoje świeczki od paschału i przekazują sobie nawzajem płomyki ognia. Cały kościół zaczyna coraz mocniej rozjaśniać się w miarę zapalania kolejnych świec i rozprzestrzeniania się światła.
Kiedy rozpoczyna się liturgia słowa, w kościele nadal panuje półmrok rozproszony jedynie światłem zapalonych od paschału świec. Słuchając czytań ze Starego Testamentu, zaczynasz rozumieć, że światło paschału rozchodzące się po kościele odzwierciedla Boże objawienie udzielane nam stopniowo, w miarę jak Bóg objawia ludziom swój plan zbawienia. Od stworzenia świata przez zapowiedź zbawienia w ofierze z Izaaka po rozdzielenie wód Morza Czerwonego. Od proroctw o zbawczej, wiernej miłości Boga i świetle Jego mądrości po obietnicę nowego przymierza i zesłania Ducha Bożego, który zamieszka w ludzkich sercach. W łagodnym świetle świec zaczynasz rozumieć, jak na przestrzeni lat obiecane zbawienie przybierało coraz jaśniejszą postać. 
Wreszcie zaczyna się śpiew Chwała na wysokości Bogu i zapalają się wszystkie światła. Mrużysz oczy oślepiony jasnością, słuchając czytania z Listu do Rzymian, w którym Paweł opisuje uwolnienie od grzechu i nowe życie obiecane przez proroków. Po odśpiewaniu długo wyczekiwanego Alleluja słyszysz dobrą nowinę: Chrystus zmartwychwstał! Zbawienie nadeszło, obietnica została spełniona, to co było zapowiedzią, zrealizowało się w Jezusie!
A u początku tych łask stoi słowo Boga: „Niechaj się stanie światłość!” (Rdz 1,3), które wypełnia się w ten wielkanocny poranek, ogarniając cały świat. Gdy więc przeżywamy na nowo ten czas światła, módlmy się, aby zmartwychwstały Chrystus zajaśniał w naszych sercach mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. 
„Ojcze, oświeć swój Kościół i oświeć mnie swoim słowem.”
Zob. Słowo Boże na każdy dzień

Niedziela, 12 kwietnia
Zmartwychwstanie Pańskie
J 20,1-9
Dotąd bowiem nie rozumieli. (J 20,9)
Wesołych Świąt! Chrystus zmartwychwstał! Grzech został pokonany, a śmierć straciła swój oścień! Długie lata oczekiwania i nadziei dobiegły końca, wszystko się wypełniło.
Można by się więc spodziewać, że dzisiejsza Ewangelia będzie tryskać radością, jaką niosą w sobie te prawdy. Jest jednak zupełnie inaczej. Czytamy bowiem o niepokoju, zmieszaniu, niezrozumieniu i niepełnej wierze. Maria Magdalena myśli, że ciało Jezusa zostało wykradzione. Piotr stoi oszołomiony przed pustym grobem. A Jan? „Ujrzał i uwierzył” (J 20,8), ale wciąż nie do końca zrozumiał, co właściwie się stało. Gdzie jest radość ze zwycięstwa obiecanego przez Jezusa?
Ta radość już stoi w progu gotowa pojawić się w każdej chwili. Lecz musi się jeszcze coś wydarzyć. Uczniowie muszą spotkać zmartwychwstałego Pana.
W ciągu kolejnych kilku dni usłyszymy w Ewangelii o Marii Magdalenie, Apostołach, uczniach idących do Emaus i Piotrze. Wszyscy przeżywają osobiste spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem i dopiero po tym wydarzeniu pojawia się w nich radość.
Dziś na Mszy świętej przed Ewangelią zaśpiewamy Alleluja! Usłyszymy też, że jest „godne i sprawiedliwe”, abyśmy „w tym dniu” uroczyściej głosili chwałę Jezusa (Pierwsza prefacja wielkanocna). Będziemy się radować słysząc dobrą nowinę zawartą w Ewangelii. Nasza radość będzie jeszcze większa, głębsza i bardziej chwalebna, gdy spotkamy się ze zmartwychwstałym Panem w Komunii świętej. Wyobraźmy sobie, co się stanie, gdy zbliżymy się do Niego głęboko pragnąc tego osobistego spotkania z Jego miłością i łaską.
Chrystus zmartwychwstał – dla ciebie. Pokonał grzech – dla ciebie. Otworzył niebo – dla ciebie. Przyjmij te dary przybliżając się do Jezusa, a twoje serce napełni się radością.
„Panie, nie chcę poprzestać na tym, że słyszę o Tobie. W tym najbardziej uroczystym dniu pozwól mi się z Tobą spotkać.”
Dz 10,34a.37-43
Ps 118,1-2,16-17.22-23
Kol 3,1-4 albo 1 Kor 5,6b-8
(wieczorem) Łk 24,13-35

▌Wtorek, 14 kwietnia
J 20,11-18
Odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa. (J 20,14)
Wczoraj czytaliśmy o tym, jak pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa Apostoł Piotr głosił to wydarzenie
z mocą zgromadzonemu ludowi. Jednak po śmierci Jezusa Apostołowie znajdowali się w zupełnie innym stanie ducha. Ewangelia Jana daje nam dziś wgląd w serce i myśli Marii Magdaleny przed ukazaniem się jej zmartwychwstałego Pana i po nim. Ten krótki czas był pełen emocji, a duchowa droga, jaką przebyła, może stać się inspiracją dla naszej modlitwy na całą Oktawę Wielkanocną. Rozważmy więc poniższe wersety, skupiając się na poruszeniach serca Marii Magdaleny i próbując ofiarować się Bogu na jej wzór.
Zabrano Pana. Ojcze, wraz z Marią Magdaleną ofiaruję Ci moje rozczarowania. Chcę wiedzieć, gdzie jesteś, gdy stawiam czoło codziennym wyzwaniom. Tak często Cię nie umiem dostrzec i jest to bardzo frustrujące. Uchroń mnie, Panie, przed utratą nadziei, poślij Twego Świętego Ducha, aby mnie prowadził.
Powiedz mi, gdzie Go położyłeś. Panie, oddaję Ci moje pragnienie kontrolowania sytuacji, których nie rozumiem. Chociaż się bardzo o to staram, to jednak trudno mi zaufać, że Twój plan jest wielki i lepszy niż mój. Naucz mnie czerpać pociechę z faktu, że stałeś przy Marii Magdalenie już wtedy, gdy Cię szukała. Stój także blisko mnie, Jezu!
Mario! Jezu, ja także pragnę usłyszeć Twój głos. Oddaję Ci moje pragnienie zjednoczenia z Tobą. Twoje imię jest dla mnie bezcenne i tęsknię za tym, by doświadczyć, jak cenne jest moje imię dla Ciebie. Panie, wezwij mnie po imieniu. Oto jestem gotów pełnić Twoją wolę.
Widziałam Pana. Jezu, głęboko w sercu wiem, że jesteś tu ze mną. W Tobie składam moją nadzieję. Ufam Tobie. Wraz z Marią Magdaleną przyjmuję Twoje wezwanie, by iść do wszystkich moich braci i sióstr z radosną nowiną o Twoim zmartwychwstaniu. Dziękuję Ci za to, że dajesz mi cel w życiu i czynisz mnie swoim wysłannikiem. Wciąż nie mam odpowiedzi na wszystkie pytania, ale wstępują we mnie nowe siły, ponieważ wiem, że jesteś ze mną.
„Jezu, Ty widziałeś rozpacz Magdaleny i odpowiedziałeś na jej płacz. Usłysz dziś wołanie mojego serca
i na nie odpowiedz.”
Dz 2,36-41
Ps 33,4-5.18-20.22

▌Środa, 22 kwietnia
J 3,16-21
Tak bowiem Bóg umiłował świat. (J 3,16)
Czy wiesz, że ten werset mówi nie tylko o tym, jak bardzo Bóg umiłował świat? Mówi również o tym, w jaki sposób go umiłował. Użyte w tym zdaniu słowo greckie może oznaczać zarówno „do tego stopnia”, jak i „w jaki sposób”. Czyli można przetłumaczyć je również jako: „Oto sposób, w jaki Bóg umiłował świat”. Jak zatem Bóg umiłował świat? Rozważmy dalszą część tego słynnego wersetu.
Syna swego jednorodzonego: Bóg kocha hojnie. Nie daje nam pierwszej lepszej rzeczy. Daje nam swego Jednorodzonego Syna, współistotnego ze sobą, drogiego swemu sercu. Ponieważ Jego miłość niczego nie zatrzymuje dla siebie.
Dał: Bóg kocha bez zastrzeżeń. Nie zamyka się sam w swojej doskonałości. Otwiera swoje serce dla nas, a Jego niepojęta miłość przelewa się na zewnątrz, z Niego na nas, hojnie i ponad miarę.
Aby każdy, kto w Niego wierzy: Bóg kocha bez ograniczeń. Nie czyni wyjątków, nie stawia warunków. Wylewa swoją miłość na każdego, kto przychodzi do Niego z wiarą i ufnością. 
Nie zginął: Bóg nie zachowuje w sobie urazy. Nie cofa swojej miłości dlatego, że zgrzeszyliśmy przeciwko Niemu. Nie odpłaca tym, na co zasługujemy, ale przebacza nam winy i z radością nas przyjmuje, gdy do Niego powracamy. Ponieważ miłość Boża jest miłosierna.
Ale miał życie wieczne: Bóg chce się z nami zjednoczyć. Otwiera bramy nieba i zaprasza nas do siebie. Nie tylko wymazał nasze winy, ale w swej nieskończonej miłości pragnie przebywać z nami na wieki, ponieważ Jego miłość jest wieczna. 
Bóg chce dziś okazać ci swoją miłość. Rozważając na modlitwie słowa Ewangelii, pozwól obmyć się Jego bezwarunkowej, hojnej, nieskończonej miłości. Pozwól, aby cię przekonał, jak bardzo jesteś przez Niego umiłowany. A wtedy twoje serce odpowie uwielbieniem i dziękczynieniem Temu, który umiłował nie tylko cały świat, ale również ciebie!
„Panie, pomóż mi przyjąć miłość, którą mnie obdarzyłeś.”
Dz 5,17-26
Ps 34,2-9

▌Niedziela, 26 kwietnia
Dz 2,14.22b-32
Posłuchajcie uważnie mych słów! (Dz 2,14)
Czy znasz słowo „kerygmat”? Pochodzi ono od greckiego kerygma, co oznacza „głoszenie”. Kościół używa tego słowa na określenie podstawowego przesłania głoszonego przez Piotra i pozostałych Apostołów po zmartwychwstaniu Jezusa. W dzisiejszym pierwszym czytaniu mamy doskonały przykład kerygmatu głoszonego przez pierwotny Kościół. Przemawiając do tłumów w dzień Pięćdziesiątnicy Piotr głosi kluczowe wydarzenia stanowiące fundament naszej wiary:
● Jezus podczas swego ziemskiego życia zdziałał wiele „niezwykłych czynów, cudów i znaków” (Dz 2,22). W Ewangeliach czytamy o tym, jak Jezus uzdrawiał chorych, wskrzeszał umarłych, uciszał burze i wyrzucał złe duchy. Wszystkie te cuda świadczyły o tym, że nie jest On zwyczajnym człowiekiem.
● Jezus został wydany na śmierć „z woli, postanowienia i przewidzenia Boga” (Dz 2,23). Jego śmierć nie była jedynie wypaczeniem sprawiedliwości ani zrządzeniem losu, ale częścią Bożego planu. Jezus poszedł na śmierć dobrowolnie, jako niewinna ofiara, aby wybawić nas od grzechu.
● „Bóg wskrzesił Go” (Dz 2,24). Jezus powstał z martwych i jest dziś żywy. Zerwał więzy śmierci i objawił nam, czym jest obietnica zmartwychwstania – dla Niego samego i dla wszystkich, którzy za Nim pójdą.
● Po wstąpieniu do nieba Jezus „otrzymał od Ojca obietnicę Ducha Świętego i zesłał Go” (Dz 2,33). Dzięki działaniu Ducha Świętego każdy z nas może doświadczyć życia i miłości Boga w swoim własnym wnętrzu. Możemy otrzymać przebaczenie wszystkich swoich grzechów, nadzieję życia wiecznego, a także moc do nowego życia już tu i teraz.
Kerygmat nie jest jedynie zbiorem prawd, w które mamy uwierzyć. Jest historią naszego zbawienia, zbiorem obietnic, których wypełniania możemy doświadczyć. Są to uzdrowienia fizyczne i duchowe, przebaczenie, życie wieczne, wreszcie sam Duch Święty.
Takie jest twoje dziedzictwo. Aby je dla ciebie zdobyć, Jezus oddał życie. Tak bardzo cię kocha i tak bardzo jesteś dla Niego ważny.
„Jezu, jak wielka jest Twoja miłość i hojność wobec mnie. Przyjmij moje dziękczynienie i podziw.”
Ps 16,1-2.5.7-11
1 P 1,17-21
Łk 24,13-35


MAGAZYN:

Z tęsknoty do Jezusa
Kalwarie, Droga Krzyżowa i Misterium Męki Pańskiej

Halina Świrska

Gdy u nas w domu były jakieś zdarzenia rodzinne, gdy były jakieś kłopoty, to szliśmy wtedy do Matki Bożej Kalwaryjskiej i na Dróżki i tak to już u mnie pozostało...” – wspominał Karol Wojtyła jako kardynał. Od dzieciństwa przywykł szukać pociechy i umocnienia w Kalwarii Zebrzydowskiej; tam poszedł wraz z ojcem i bratem po śmierci matki i parę lat później, już tylko z ojcem, po śmierci brata, tam kształtowała się jego duchowość. Pielgrzymował i później, jako kapłan, biskup i kardynał. Nic więc dziwnego, że kiedy został papieżem, na trasie jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny w czerwcu 1979 roku znalazła się podkrakowska Kalwaria. Powiedział wtedy: „Nie wiem po prostu, jak dziękować Bożej Opatrzności za to, że dane mi jest jeszcze raz nawiedzić to miejsce”. Co to za miejsce, że było tak ważne dla świętego Jana Pawła II?

GOLGOTA I KALWARIE
Kalwaria Zebrzydowska to najstarsza kalwaria w Polsce. Nazwa „kalwaria” (łac. calvaria) oznacza tyle co czaszka. Tę nazwę – po hebr. Golgota – nosiło miejsce straceń, na którym ukrzyżowano Jezusa. Było to wzgórze nieopodal murów Jerozolimy zwieńczone twardą, obłą skałą przypominającą czaszkę. Chrześcijanie pielgrzymowali do miejsca śmierci Jezusa od pierwszych wieków, a kiedy dostęp do Ziemi Świętej został utrudniony z powodu zajęcia przez muzułmanów, zaczęto tworzyć tzw. kalwarie w Europie. Najstarsza powstała na początku XV wieku w Hiszpanii nieopodal Kordoby i wkrótce zwyczaj ten się rozpowszechnił w innych krajach. Wyszukiwano miejsca przypominające swoim ukształtowaniem okolice Jerozolimy i wznoszono tam kaplice lub kościoły, stanowiące stacje Męki Pańskiej.
Taką właśnie kalwarię w 1600 roku postanowił wznieść w Polsce wojewoda krakowski Mikołaj Zebrzydowski. Przeczytał szczegółowy opis Jerozolimy w czasach Jezusa autorstwa Adriana Cruysa i wyszukał w swoich dobrach wzniesienia przypominające ukształtowanie Świętego Miasta. Co prawda odległości były większe niż w Jerozolimie, ale pobożny wojewoda uznał, że to nie szkodzi, ponieważ „za jeden krok Chrystusa powinniśmy zrobić dziesięć”. Stopniowo powstał cały kompleks kilkudziesięciu kaplic, rozrzuconych na okolicznych wzgórzach, wytyczono nie tylko Dróżki Pana Jezusa (Droga Pojmania i Droga Krzyżowa), ale też Dróżki Matki Bożej, wybudowano kościół i klasztor dla opiekujących się tym miejscem bernardynów. 
Sanktuarium pasyjno-maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej przyciąga tysiące pielgrzymów, zwłaszcza w Wielkim Tygodniu, kiedy to odprawiana jest Droga Krzyżowa i inne nabożeństwa oraz misteria pasyjne, zapoczątkowane u schyłku XVII wieku. Wielu ludzi przemierza kilometry kalwaryjskich dróżek samotnie, żeby w skupieniu rozważać najświętsze tajemnice życia Jezusa i Maryi, tak jak czynił to wielokrotnie Karol Wojtyła.
Takich kalwarii – zespołów kaplic lub kościołów symbolizujących stacje Męki Pańskiej – powstało na ziemiach polskich kilkadziesiąt. Najstarsze i najbardziej znane – oprócz Kalwarii Zebrzydowskiej – to Kalwaria Pakoska (1628), Wejherowska (1648), Pacławska (1665) czy Wambierzycka (1681), ale jest też wiele innych.

DROGA KRZYŻOWA
Samo nabożeństwo Drogi Krzyżowej sięga tradycji, która powstała w Jerozolimie po odnalezieniu w 326 roku przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna, Krzyża, na którym umarł Chrystus. Od tamtego czasu całe pokolenia wiernych pielgrzymowały do Jerozolimy, żeby zobaczyć miejsca, w których nauczał i poniósł śmierć Zbawiciel. Franciszkanie, których w 1217 roku osiedlił w Ziemi Świętej sam św. Franciszek z Asyżu i którzy przetrwali tam pod władzą muzułmanów, wyznaczyli w Jerozolimie przypuszczalną drogę, którą przemierzył Jezus niosąc krzyż na Golgotę, i prowadzali nią pątników. Pragnienie przeżywania w taki sposób Męki Jezusa mieli także ci, którzy nie mogli wyruszyć do Jerozolimy. Ostatecznie w 1741 roku św. Leonard z Porto Mauritio wyróżnił 14 stacji Drogi Krzyżowej. 8 z nich mówi o wydarzeniach zapisanych na kartach Ewangelii, pozostałe odwołują się do tradycji Kościoła. Za zgodą papieża Benedykta XIV zaczęto erygować Drogi Krzyżowe w kościołach parafialnych, oznaczając poszczególne stacje krzyżem oraz przedstawieniem rzeźbiarskim lub malarskim. Nabożeństwo Drogi Krzyżowej, polegające na rozważaniu kolejnych stacji, praktykowało wielu świętych. Św. Jan Paweł II odprawiał je w każdy piątek, a w Wielkim Poście – codziennie.
To tradycja cały czas bardzo żywa. Pojawiła się nawet nowa jej forma w postaci Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, zainicjowana w 2009 roku w Krakowie. Polega ona na przejściu nocą i w milczeniu trasy co najmniej 40 km, na której rozmieszczone jest 14 stacji pasyjnych. Uczestnicy rozważają stacje korzystając ze specjalnie przygotowanych materiałów. W 2019 roku EDK przeszło 95 tysięcy ludzi w kilkuset miastach Polski i Europy.

MIASTO PASYJNE
Wyjątkowym miejscem jest Góra Kalwaria – miasto, które w całości powstało jako miejsce rozwijania pobożności pasyjnej, przeznaczone dla pielgrzymów. Założył je w 1670 roku w pobliżu Warszawy biskup poznański Stefan Wierzbowski, w bardzo trudnych czasach najazdów i wojen szerzących straszliwe spustoszenia i przynoszących gwałtowną śmierć, gdy dopiero co zakończył się „potop szwedzki”, który na zawsze położył kres świetności wielu polskich miast i wyludnił całe okolice. Mazowsze nie miało jeszcze swojej kalwarii, miejsca, gdzie ludzie mogliby znaleźć pociechę i pokrzepienie we wspólnym rozważaniu Męki Pańskiej. Widząc ogromne duchowe potrzeby w tym względzie, biskup Wierzbowski postanowił temu zaradzić. Na ziemi po zrujnowanej zupełnie przez Szwedów wiosce Góra wzniósł miasto i nazwał je Nową Jerozolimą. Ulice wytyczone na planie krzyża wysypano ziemią przywiezioną z Jerozolimy, wzniesiono kościoły i kaplice, wystawiono naturalnej wielkości kamienne figury obrazujące stacje Męki Pańskiej. Do opieki nad pielgrzymami sprowadzono kilka zakonów – w tym pierwszy polski zakon męski, marianów, wraz z założycielem, św. Stanisławem Papczyńskim. W Wielkim Tygodniu do Nowej Jerozolimy ściągały tłumy, żeby wziąć udział w trwających kilka dni nabożeństwach i misteriach, w których odtwarzano wydarzenia z ostatnich dni Jezusa, Jego mękę i śmierć. Istniał też zwyczaj, że dekret Piłata skazujący Jezusa na śmierć był co roku wpisywany do akt miejskich Nowej Jerozolimy. Do dziś zachował się taki dokument z 1761 roku. Tradycja ta załamała się w czasie rozbiorów, na szczęście, nie na zawsze.

DRAMAT LITURGICZNY
I MISTERIUM
Misteria pasyjne, które często wystawiane są w sanktuariach kalwaryjskich, wywodzą się ze średniowiecznych dramatów liturgicznych. Początkowo były to przedstawienia śpiewane, ściśle związane z liturgią, ukazujące wydarzenia z życia Jezusa odpowiednio do aktualnych świąt obchodzonych przez Kościół. Przedstawiano je we wnętrzu kościoła lub na przykościelnym cmentarzu. Stopniowo odrywały się od obrzędów liturgicznych, aż w końcu około XIII wieku przekształciły się w misteria – wielkie widowiska sceniczne. 
Samo słowo „misterium” (łac. mysterium), czyli dosłownie: „tajemnica”, oznacza coś niezwykłego, dostępnego tylko nielicznym, wtajemniczonym. Chodziło tu o zagłębienie się w rzeczywistość Bożego Objawienia, o kontemplowanie prawdy o Odkupieniu. Misteria przedstawiały różne sceny biblijne, a także apokryficzne i zaczerpnięte z żywotów świętych. W celu przybliżenia tajemnic wiary uciekano się do łączenia treści religijnych i dydaktycznych, w które wplatano elementy realistyczne czy wręcz obyczajowe, a nawet humorystyczne. Tak jest na przykład w najstarszym zachowanym polskim misterium Mikołaja z Wilkowiecka z XVI wieku zatytułowanym „Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim”. Odgrywano je w przestrzeni publicznej, na placach i rynkach miejskich, a aktorami-wykonawcami byli nie mnisi, jak to było przy dramatach liturgicznych, ale świeccy, najczęściej członkowie tworzonych w tym celu bractw religijnych. W XV i XVI wieku, kiedy misteria przeżywały największy rozkwit, była ich wielka różnorodność. Tworzono misteria bożonarodzeniowe, czasem obejmujące całą historię zbawienia od grzechu pierworodnego aż po odkupienie, wielkanocne czy hagiograficzne. Niektóre były bardzo długie, wystawiano je jako wielodniowe przedstawienia. Nie musiały mieć ściśle określonej fabuły, często związek między scenami miał charakter symboliczny. Zwykle odgrywano jednocześnie kilka scen na różnych mansjonach – specjalnie wzniesionych podestach z dekoracjami.

MISTERIUM MĘKI PAŃSKIEJ
Misteria odpowiadały na pragnienie wiernych, aby uczestniczyć w najważniejszych wydarzeniach historii zbawienia. Dlatego też z założenia nie były nigdy odgrywane przez zawodowych aktorów, ale przez zwykłych ludzi, pragnących zbliżyć się do cierpiącego Jezusa. Szczególny charakter miały właśnie misteria pasyjne, które też okazały się najbardziej trwałe. Często miały kształt rozbudowanej Drogi Krzyżowej. Tak wygląda misterium pasyjne odprawiane od XVII wieku po dziś dzień w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie w Wielki Piątek tysiące wiernych podążają stromymi ścieżkami od jednej stacji do drugiej, wysłuchując kazań i oglądając odgrywane sceny.
Choć w ciągu wieków, także na skutek dziejowych wydarzeń, takich jak choćby rozbiory, wiele kalwarii uległo zniszczeniu i zanikło wiele misteriów, to jednak w ostatnich latach widać ich odradzanie się i powstawanie nowych. Do takich odrodzonych należy Misterium Męki Pańskiej od 2010 roku odprawiane we wspomnianej wyżej Górze Kalwarii na Mazowszu. W tym roku odbędzie się ono 4 kwietnia, w sobotę przed Niedzielą Palmową o godzinie 19.30 na rynku miejskim. Późna pora umożliwi użycie świateł, co doda piękna temu wydarzeniu i stworzy nastrój skupienia. Od Ogrójca po Golgotę będzie można towarzyszyć Jezusowi w Jego odkupieńczej drodze, słuchając poruszających tekstów i pieśni. To bardzo dobry sposób na pogłębione duchowe wejście w Wielki Tydzień i przygotowanie się do dobrego przeżycia Triduum Paschalnego. To także możliwość publicznego przyznania się do wiary i sposób głoszenia Ewangelii – Dobrej Nowiny o zbawieniu danym darmo i bezwarunkowo każdemu człowiekowi. 
Kiedy tylu z nas żyje w nieustannym pośpiechu, warto zatrzymać się na chwilę, zastanowić nad sensem życia, złączyć swoje cierpienia z cierpieniem Jezusa. Zarówno odprawiane w skupieniu nabożeństwo Drogi Krzyżowej, jak i Misterium Męki Pańskiej jest sposobem uczczenia męki i śmierci naszego Zbawiciela, ma też charakter pokuty i zadośćuczynienia za nasze grzechy. Jednak skupiając się na rozpamiętywaniu okrutnych cierpień, jakich zaznał Jezus, nie zapominajmy, że była to Jego dobrowolna ofiara za nasze grzechy i, co jeszcze ważniejsze, że to jest Pascha Chrystusa – Jego przejście ze śmierci do życia. Krzyż, symbol Męki Jezusa, jest jednocześnie symbolem Jego zmartwychwstania, Jego zwycięstwa nad śmiercią, piekłem i szatanem, jak głosi tradycyjna pieśń wielkanocna.

PAN ZMARTWYCHWSTAŁ!
Na Mariankach w Górze Kalwarii, obok niewielkiego kościoła Wieczerzy Pańskiej, w którym spoczywa założyciel zakonu marianów św. Stanisław Papczyński, w latach 80. została wzniesiona niezwykła Droga Krzyżowa. Wykonała ją doskonała rzeźbiarka Anna Grocholska. Na kamiennych kolumnach umieściła kamienne sześciany, pokryte rzeźbami i płaskorzeźbami przedstawiającymi obok głównej sceny także jej starotestamentalną zapowiedź, potwierdzoną konkretnym cytatem. Uproszczone kształty postaci i ich wyraziste gesty podkreślają przekaz. Spokojne i dokładne obejrzenie kolejnych stacji, przeczytanie wyrytych na nich cytatów już samo w sobie jest jak poruszające rekolekcje. Ta Droga Krzyżowa liczy nie 14, ale 15 stacji. Ostatnia,
15 stacja, czyli Zmartwychwstanie Pana Jezusa dopełnia medytacji nad Jego męką. Wydaje się wręcz niezbędna, żeby nie odejść ze smutkiem i goryczą z powodu tak bolesnej śmierci Jezusa oraz z powodu własnych grzechów. Żeby na pewno nie zapomnieć, że Jezus Chrystus, nasz Zbawiciel, zmartwychwstał i żyje, a w Nim i my mamy życie. ▐

Sklep internetowy Shoper.pl