Słowo wśród nas - nr archiwalne
5.9
PLN
Słowo wśród nas Nr 3 (283) 2017
Słowo wśród nas Nr 3 (283) 2017
wydawnictwo: Promic
format: 145 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 5,90 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 145 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MARCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

1 marca rozpoczyna się Wielki Post, dlatego numer marcowy, zatytułowany: „Dam ci wody żywej”, poświęciliśmy temu, jak dobrze przeżyć ten wyjątkowy czas. W artykułach piszemy o tym, czym jest modlitwa, post i jałmużna, jak pozwolić napełnić się „wodą żywą” – łaską Ducha Świętego i błogosławieństwem, którego pragnie nam udzielać Jezus oraz czym jest dla nas krzyż.
Magazyn otwiera artykuł o Fra Angelico, świetnym malarzu wczesnego renesansu, dominikaninie, którego twórczość wciąż prowadzi ludzi do Boga. Ponadto świadectwo o konsekwencjach wybierania wiary w życiu oraz krótki, ale bardzo pomocny codzienny rachunek sumienia – czyli „Najłatwiejsza modlitwa”.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny, omówienie polecanej przez nas lektury – tym razem jest to mocne świadectwo radykalnego nawrócenia angielskiego gangstera Johna Pridmore’a i jego przemienionego, owocnego życia w służbie ewangelizacji pt. „Ewangelia według gangstera” oraz krzyżówkę.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 17,70 zł
6 miesięcy – cena 35,40 zł
12 miesięcy – cena 64,90 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. każdego numeru, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z 20% rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY


Prosty plan na Wielki Post
Modlitwa, post, jałmużna........................................... 4


Pozwól napełnić się łaską
Jezus wciąż wychodzi nam naprzeciw...................... 10


Widok gorzki i słodki
Wpatruj się w krzyż................................................... 16


MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ


od 1 do 31 marca.................................... 21


MAGAZYN


Mistrz „wizualnej homilii”
Odkrywanie Boga przez sztukę bł. Fra Angelico –
Jem Sullivan.................................... 49


Różaniec mojej babci
Nawet żyjąc w separacji z żoną, nie jestem sam –
Stevie Leone.................................... 55


Najłatwiejsza modlitwa
Spojrzeć wstecz, aby pójść do przodu –
James Martin SJ........................................................ 59


Nasze lektury............................................................. 62


Krzyżówka................................................................ 63


Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

LIST
Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy przed laty studiowałem ekonomię biznesu, jeden z moich profesorów wpoił nam maksymę, której zrozumienie było według niego sprawą podstawową: „Odzwierciedleniem twoich priorytetów jest czas”. Sens tego powiedzenia jest w rzeczywistości bardzo prosty. To, w jaki sposób planujemy swój dzień, ukazuje, co naprawdę jest dla nas ważne, a czego za ważne nie uważamy.
Analizując zależność pomiędzy czasem a hierarchią wartości, zapoznaliśmy się z niektórymi badaniami statystycznymi na ten temat. Dowiedzieliśmy się, że większość ludzi poświęca mniej więcej dwie trzecie swojego czasu na pracę i sen. Reszta, czyli zaledwie około 56 godzin w tygodniu, pozostaje na wszystko inne: posiłki i ich przygotowanie, zakupy, różne prace domowe, oglądanie telewizji, opiekę nad dziećmi czy starszymi osobami, wypoczynek itp. Z badań wynika więc jasno, że jesteśmy ludźmi bardzo zajętymi. Większość z nas ma problem ze znalezieniem w swoim rozkładzie dnia chwili wolnego czasu, w tym także czasu dla Jezusa.
Co to ma wspólnego z Wielkim Postem? Otóż bardzo wiele! Wielki Post jest doskonałą okazją, by przyjrzeć się swojemu rozkładowi dnia, codziennym obowiązkom, aby zobaczyć, na co poświęcam swój czas. Czy znajduję go dla Boga – by zbliżyć się do Niego i lepiej Go poznać? By stawać się lepszym człowiekiem, lepszą żoną, matką, babcią, lepszym mężem, ojcem, dziadkiem, lepszym księdzem, siostrą zakonną czy lepszym sługą ubogich? Czy wystarczająco dużo czasu poświęcam temu, co najważniejsze – Jezusowi, własnej rodzinie, misji Kościoła?
O zrobienie takiego „rachunku sumienia” prosi nas nie tylko Kościół, ale także sam Jezus. Prosi, byśmy w swoim rozkładzie zajęć znaleźli więcej czasu na modlitwę, ponieważ modlitwa wprowadza nas w obecność Boga. Prosi nas o podjęcie jakiegoś rodzaju postu, gdyż post otwiera nas na działanie Boga. Prosi też o to, abyśmy usłyszeli wołanie ubogich, gdyż Bóg darzy szczególną miłością wszystkich ludzi głodnych, bezdomnych i potrzebujących. Dlatego na początku tegorocznego Wielkiego Postu przemyślmy na nowo swój rozkład dnia, aby znaleźć w nim czas na to, co najważniejsze.
Jeśli dobrze zaplanujecie czas Wielkiego Postu dla siebie i swojej rodziny, jeśli znajdziecie czas dla Boga, będzie w was więcej pokoju, więcej troski o siebie nawzajem, więcej miłości. I co równie ważne, mniej irytacji, mniej niepokoju i mniej egoizmu. Bóg bowiem napełnia swoją łaską i błogosławi wszystkich, którzy Go szukają.
Ufam, że artykuły i medytacje zawarte w tym numerze pomogą Wam w podjęciu i dotrzymaniu wielkopostnych postanowień. Obyśmy w tym czasie łaski stali się świadkami Bożego działania w naszych domach, parafiach i na całym świecie!.


Wasz brat w Chrystusie,
Joe Difato


ARTYKUŁY:
Prosty plan
na Wielki Post
Modlitwa, post, jałmużna
Pomyśl, jak wiele treści dociera do nas każdego dnia. Przynosi nam je telewizja, radio, wiadomości mailowe, SMS-y czy portale internetowe, jak Facebook czy Twitter. Nie jest już niczym dziwnym widok ludzi, którzy podczas obiadu jednocześnie rozmawiają przez telefon, przeglądają strony internetowe, a przy tym wszystkim jeszcze pomagają dzieciom w lekcjach. Staliśmy się tak zajęci, że jeśli chcemy skupić się nad jedną rzeczą, wymaga to od nas świadomego odizolowania się od wszystkich pozostałych.
Dziękujmy Bogu za okres Wielkiego Postu! Wzywając nas do modlitwy, postu i jałmużny, Wielki Post staje się okazją do uproszczenia naszego życia. Są to jakby rekolekcje, które odprawiamy pośród swoich codziennych zajęć. Wielki Post jest zaproszeniem do odsunięcia wielu innych spraw, aby skupić się na tym, co najważniejsze – na Jezusie, Jego krzyżu i zmartwychwstaniu.
Z każdą okazją jest jednak tak, że nie na wiele się ona przyda, jeśli jej nie wykorzystamy. Aby jej nie zmarnować, potrzebujemy planu – konkretnych postanowień, które pomogą nam dobrze wykorzystać ten święty czas. Odwołując się do tradycyjnych praktyk wielkopostnych – modlitwy, postu i jałmużny – zastanówmy się, jak możemy pośród codziennego zabiegania otworzyć się na to, z czym przychodzi do nas Jezus.

MODLITWA
Pierwszym krokiem jest przyjrzenie się swojemu rozkładowi zajęć i ustalenie w nim konkretnego czasu na codzienną modlitwę. Kiedy najlepiej spotykać się z Jezusem na osobności? Dla większości ludzi najlepszym na to czasem jest ranek, zanim pochłoną nas obowiązki dnia. Jakikolwiek czas wybierzesz, postaraj się, by był on maksymalnie wolny od rozproszeń. Postaraj się też o znalezienie spokojnego miejsca, gdzie nic nie będzie ci przeszkadzać. Jeśli uda ci się znaleźć odpowiednie miejsce i czas, łatwiej ci będzie otworzyć się na obecność Jezusa i wsłuchać się w Jego słowo, tak by łaska czasu spędzonego przy Nim promieniowała na cały dzień.
Planując swoją modlitwę, przypomnij sobie słowa Jezusa: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy” (Mt 6,5). „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie” (Mt 6,7). „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki (…) i módl się do Ojca twego” (Mt 6,6). A zatem sam Jezus mówi nam, jak powinniśmy się modlić.
Co do formy modlitwy, mamy bardzo wiele możliwości i każdy musi poszukać odpowiedniej dla siebie. Przede wszystkim mamy modlitwę Ojcze nasz, daną nam przez samego Jezusa, oraz wiele innych modlitw praktykowanych w Kościele, takich jak: Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Droga Krzyżowa czy różne litanie. Można też modlić się Psalmami albo tekstami Pisma Świętego (lectio divina). Wielką wartość ma adoracja Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie, trwanie w ciszy przed Panem. A może warto dołączyć do jakiejś grupy modlitewnej?
Pamiętaj, że modlitwa jest podstawą budowania żywej relacji z Bogiem. Jest absolutnie niezbędna dla naszego duchowego wzrostu. Wymaga ona wysiłku, ale przynosi stokrotne owoce.

POST
Czy słyszałeś kiedyś o eksperymencie ze słodyczami przeprowadzonym wśród dzieci przez psychologów na Uniwersytecie w Stanford? Dzieci miały do wyboru dwie możliwości – mogły otrzymać natychmiast jedną słodką piankę lub poczekać piętnaście minut i dostać dwie. Okazało się, że zaledwie jedna trzecia dzieci była w stanie wytrzymać piętnaście minut w celu uzyskania podwójnej nagrody.
Prawidłowość stwierdzona u dzieci w większym czy mniejszym stopniu odnosi się również do nas. Wszyscy mamy skłonność do szukania natychmiastowej satysfakcji. Oglądamy po kilka odcinków ulubionego serialu lub siedzimy do późna, surfując po Internecie. Podobnie jak dzieci w eksperymencie ze Stanford, nie potrafimy oprzeć się pokusie natychmiastowej przyjemności.
Lekarstwem na te skłonności jest praktykowanie postu. Ta starożytna praktyka pojawia się od pierwszych kart Biblii. Mojżesz pościł na górze Synaj, gdzie otrzymał Dziesięć Przykazań (Wj 34,27-28). Na wezwanie proroka Jonasza mieszkańcy Niniwy podjęli post, dzięki czemu ocalało ich miasto (Jon 3). Przed rozpoczęciem swojej działalności publicznej Jezus pościł przez czterdzieści dni na pustyni (Mt 4,1-11). Starsi Kościoła w Antiochii pościli przed wysłaniem Pawła i Barnaby w ich pierwszą podróż misyjną (Dz 13,3). Wszyscy oni wiedzieli, że Bóg błogosławi tym, którzy podejmują post i wyrzeczenia, by się oczyścić, by pokutować, by przybliżyć się do Niego i umocnić w sobie pragnienie prowadzenia świętego życia.

POKONYWANIE BARIER
Być może największym błogosławieństwem postu jest pomoc w przekraczaniu własnych ograniczeń. Dzięki niemu jesteśmy w stanie pokonać w sobie jakąś barierę, która wcześniej oddzielała nas od Boga. Potrzebne jest to każdemu z nas – czy to w celu przełamania jakiegoś grzesznego nawyku, czy też przyjęcia otrzymanego od Boga natchnienia.
Podczas tegorocznego Wielkiego Postu zrób sobie listę obszarów w swoim życiu, w których czujesz potrzebę przezwyciężenia jakichś niemożności. Następnie podejmij wybraną formę postu, prosząc Pana, by pomógł ci je pokonać.
Podjęcie postu, podobnie jak modlitwy, wymaga powzięcia określonych postanowień.
● Najpierw powiedz Panu, czego pragniesz. Zrób listę zmian, na których ci zależy – przybliżenie się do Jezusa, lepsza komunikacja w małżeństwie, opanowanie gniewu, itp.
● Następnie wybierz konkretną formę postu i uczyń wszystko, by pozostać jej wiernym. Niepodjadanie pomiędzy posiłkami? Skromniejsze posiłki? Jeden wieczór w tygodniu bez telewizji? Powstrzymywanie się od ostrych słów? Rezygnacja ze słodyczy? Niezaglądanie do Facebooka? Wybierz coś, co będzie dla ciebie trudne, ale możliwe. Staraj się ze wszystkich sił o wytrwanie w postanowieniach, ale także proś o pomoc Jezusa.
● Ważne, by twój post – pusty żołądek, czas bez telewizji, trzymanie języka na wodzy – był dla ciebie przypomnieniem, by zwracać się do Jezusa, dziękować Mu za Jego miłość i prosić Go o łaskę pokonania tego, co oddziela cię od Boga.
● Wzbudź w sobie wiarę, że twój post przyniesie skutki. Pamiętaj o obietnicy Jezusa: „Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24). Powtarzaj sobie ten werset za każdym razem, gdy masz pokusę przerwania postu. Jezus będzie ci błogosławić!
● Wreszcie przebaczaj sobie. Jeśli w jakimś momencie Wielkiego Postu załamiesz się w swoich postanowieniach, nie zniechęcaj się. Po prostu zwróć się do Pana z prośbą o pomoc i zacznij od nowa, wiedząc, że Boże miłosierdzie jest większe niż wszelkie nasze upadki i słabości.

JAŁMUŻNA
Są dwa ważne aspekty związane z jałmużną. Pierwszy to wrażliwość na potrzebujących. Drugi to decyzja, by uczynić wszystko, co możliwe, by przyjść im z pomocą. Papież Franciszek powiedział, że jałmużna to „gest szczerej uwagi wobec tych, którzy się do nas zbliżają i proszą o naszą pomoc” (Katecheza z 9 kwietnia 2016).
Co więc możemy uczynić? Oto znowu kilka sugestii, które mogą ci posłużyć do podjęcia własnych postanowień.
● Rozejrzyj się po własnym domu i odłóż wszystkie ubrania, których nie nosisz, narzędzia i urządzenia, których nie używasz, zbędne zapasy z twojej spiżarni. Zbierz to wszystko i przekaż lokalnemu oddziałowi PCK, parafialnemu Caritasowi, Polskiej Akcji Humanitarnej, schronisku dla bezdomnych czy innej organizacji charytatywnej.
● Oceń swoje możliwości finansow i zastanów się, jaką kwotę możesz przeznaczyć na jałmużnę wielkopostną. Ofiaruj ją wybranej przez siebie organizacji wspomagającej ubogich w Polsce lub krajach misyjnych. Na przykład Caritas w ramach akcji „Rodzina rodzinie” proponuje „adopcję” konkretnej znajdującej się w potrzebie rodziny syryjskiej, którą wspiera się regularną comiesięczną wpłatą.
● W katechezie cytowanej powyżej papież Franciszek powiedział, że „jałmużna jest aktem miłości, skierowanym do napotkanych osób”. Dlatego zachęca nas, „aby się zatrzymać i spojrzeć w twarz, spojrzeć w oczy osobie, która mnie prosi o pomoc”. W naszych miastach i parafiach funkcjonują punkty dożywiania, świetlice środowiskowe, schroniska dla bezdomnych. Zastanów się, czy nie możesz zgłosić się tam jako wolontariusz, choćby tylko na czas Wielkiego Postu.

WIELKOPOSTNA PROSTOTA
Spróbujmy w okresie Wielkiego Postu maksymalnie uprościć nasze życie. Ograniczmy ilość dochodzącego do nas szumu informacyjnego. Podejmijmy trud przybliżenia się do Jezusa i do naszych najbliższych.
Ubolewając nad tym, jak często nasze postanowienia kończą się na dobrych chęciach, św. Paweł napisał kiedyś: „Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie” (Rz 7,18). Oby w tym Wielkim Poście stało się inaczej! Podejmijmy przemyślane postanowienia i dołóżmy starań, by ich dotrzymać. Uprośćmy nasze życie, by przybliżyć się do Jezusa na modlitwie, przekroczyć w sobie bariery niemożności i by dotknąć Jezusa w „najmniejszych” (Mt 25,40) spośród naszych braci
i sióstr. ▐

Pozwól napełnić się łaską!
Jezus wciąż wychodzi nam naprzeciw
W Ewangelii według św. Jana znajdujemy trzy długie, przepiękne historie o ludziach, którzy przeżyli osobiste spotkanie z Jezusem. Są one tak porywające, że od najdawniejszych czasów stały się częścią wielkopostnej tradycji Kościoła. Katechumeni słuchali ich, by przygotować się do chrztu, a wszyscy inni, by móc na nowo potwierdzić swoją decyzję życia dla Jezusa. Te trzy historie to spotkanie Jezusa z Samarytanką (J 4), uzdrowienie człowieka niewidomego od urodzenia (J 9) oraz wskrzeszenie Łazarza (J 11). W bieżącym roku usłyszymy te perykopy ewangeliczne kolejno w trzecią, czwartą i piątą niedzielę Wielkiego Postu.
Zawierają one w sobie bardzo wiele treści, my jednak spróbujemy skoncentrować się na dwóch istotnych punktach – na pragnieniu Jezusa, by wychodzić nam naprzeciw, oraz na działaniu Ducha Świętego, który wciąż na nowo napełnia nas swoją łaską.

BÓG SPOTYKA CZŁOWIEKA
Historie Samarytanki (J 4) oraz niewidomego od urodzenia (J 9) w poruszający sposób ukazują Jezusa, który wychodzi nam na spotkanie. Nie czekając, aż do Niego przyjdziemy, sam wykazuje inicjatywę, gdy jest ku temu sprzyjający czas.
Oba teksty podkreślają, że były to spotkania przypadkowe. Jezus był akurat przy studni, gdy przyszła tam kobieta zaczerpnąć wody – w porze, gdy większość ludzi dawno miała już jej zapas na cały dzień. Pojawiła się, gdy Jezus usiadł tam, aby chwilę odpocząć. Mógł nie odezwać się do niej ani słowem. Mogli wymienić zdawkowe pozdrowienie. Jezus mógł też odejść na jej widok, gdyż Żydzi i Samarytanie od wieków żyli w nieprzyjaźni. Jednak Jezus rozpoczął z nią rozmowę, by przekazać jej Dobrą Nowinę.
Podobnie spotkanie Jezusa z niewidomym wydaje się czystym przypadkiem. Jezus szedł wraz ze swymi uczniami dobrze sobie znaną drogą. Mijając niewidomego, uczniowie zapytali, czy ta ślepota jest karą za jego własne grzechy, czy też za grzechy jego rodziców. W odpowiedzi na ich pytanie Jezus zatrzymał się przy niewidomym
i uzdrowił go.
Z kolei wskrzeszenie Łazarza nie było spotkaniem przypadkowym. Marta i Maria, siostry Łazarza, posłały do Jezusa wiadomość, prosząc Go, by przyszedł i uzdrowił ich ciężko chorego brata. I Jezus odpowiedział na ich prośbę, decydując się na przyjście do Betanii.

NIKT NIE JEST WYKLUCZONY
Historie te ukazują nam Jezusa wychodzącego do ludzi, którzy czują się odrzuceni i samotni. Żaden grzech nie jest tak wielki, aby mógł Mu w tym przeszkodzić. W Jego oczach nikt nie jest kompletnym nieudacznikiem ani beznadziejnym przypadkiem. Zawsze i dla każdego jest nadzieja.
Każdy, kto czuje się zażenowany i zawstydzony swoim grzechem i patrzy na siebie jedynie przez jego pryzmat, może czerpać pociechę z faktu, że Jezus patrzy na niego zupełnie inaczej. Widzi On w każdym z nas – także w tobie – umiłowane dziecko swego Ojca, brata lub siostrę, na których bardzo Mu zależy. Niezależnie od tego, kim jesteś i co myślisz sam o sobie, Jezus w tej chwili wychodzi ci na spotkanie. Chce dotykać cię swoją miłością i mówić ci, jak bardzo jesteś dla Niego ważny.
Jezus pragnie spotkać także tych, którzy bez własnej winy znaleźli się w trudnej sytuacji i z tego powodu czują się wyrzuceni poza margines. On, który miał tak wiele współczucia dla niewidomego, współczuje także tym, którzy znajdują się w potrzebie. Gdy cierpisz na poważną chorobę, gdy borykasz się z niepełnosprawnością, On jest przy tobie. Gdy czujesz się samotny i opuszczony, On jest blisko ciebie.
Jest to naprawdę pocieszająca wiadomość! Pamiętajmy, że dotyczy ona wszystkich bez wyjątku. Historia Łazarza pokazuje, że Jezusowi nie zależy tylko na tych, którzy są w potrzebie lub żyją w ciągłym poczuciu winy. On przychodzi do każdego. Łazarz i jego siostry byli przyjaciółmi Jezusa, a nie spotkanymi przypadkowo nieznajomymi. Należeli już do grona Jego uczniów. Możemy powiedzieć, że nie potrzebowali oni tak bardzo cudu Jezusa, ponieważ już wierzyli. Marta wiedziała, że jej brat powstanie z martwych w dniu ostatecznym. Wiara pozwoliła jej zaufać Bożej obietnicy zmartwychwstania. Gdyby Jezus nie wskrzesił Łazarza, Marta prawdopodobnie pogodziłaby się z jego śmiercią, tak jak wielu z nas godzi się ze śmiercią swoich bliskich.
W końcu śmierć jest normalną częścią życia. Jednak Jezus, współczując zrozpaczonym siostrom, wskrzesił ich brata.
To samo odnosi się do ciebie. Jezus czuje do ciebie to samo, co czuł do Marty i Marii. Płacze z tobą, gdy cierpisz z powodu zwyczajnych życiowych nieszczęść. Cieszy się wraz z tobą z dobrze wykonanej pracy lub sukcesu dziecka. Z radością obdarza cię swoją łaską w dobrych i złych chwilach. Po prostu cię kocha.

WIATR W ŻAGLE
Drugi wątek przewijający się w tych trzech opowieściach to pragnienie Jezusa, by napełniać nas wszelkim błogosławieństwem. Nie ma dla Niego znaczenia to, czy jesteś podobny do Samarytanki, do niewidomego człowieka, który Go nie znał, czy do wierzących w Niego Łazarza, Marty i Marii. Liczy się tylko to, czy uwierzysz, że Jezus chce obdarzać cię swoją łaską, miłością i mocą.
Co to znaczy zostać napełnionym błogosławieństwem? Przede wszystkim pamiętajmy, że nie jest to doświadczenie jednorazowe. Jezus pragnie napełniać nas wciąż na nowo. Niewidomy mężczyzna na początku został „napełniony” łaską przejrzenia. W dalszym ciągu historii widzimy go napełnionego coraz większą odwagą i wiarą. Samarytanka coraz bardziej napełniała się wodą żywą, dochodząc stopniowo do wiary w Jezusa. Marta napełniała się coraz większą wiarą, uświadamiając sobie, że Jezus naprawdę jest zmartwychwstaniem i życiem.
Idea „bycia napełnionym” nie jest łatwa do zrozumienia, posłużmy się więc pewną analogią. Kiedy napełnia nas Duch Święty, dzieje się tak, jakby wiatr wiał w żagle. Wiatr wieje i sprawia, że łódź zmierza do miejsca przeznaczenia. Podobnie wiatr Ducha Świętego wciąż popycha nas ku Bogu, ku dokonywaniu pozytywnych zmian w naszym życiu, ku ludziom, których mamy wokół siebie. Nie jest tak, że Duch Święty napełnia nas na chrzcie, a następnie zostawia i musimy już radzić sobie sami. Zawsze możemy liczyć na Jego łaskę i prowadzenie.

CODZIENNA ŁASKA
Pewnego wieczoru, kiedy Adam oglądał film w telewizji, pewna scena bardzo go poruszyła. Grupka ludzi zebrała się wokół ubogiego mężczyzny, który przed chwilą został obrabowany i pobity. Ich troska i życzliwość dla tego człowieka chwyciły Adama za serce i poczuł, jak Duch Święty przynagla go do przyłączenia się do parafian odwiedzających ubogie dzielnice miasta, aby spotykać się z ich mieszkańcami. Dziś, po dziesięciu latach, Adam wciąż z wdzięcznością wspomina tamten film. Jest przekonany, że Duch Święty posłużył się nim, aby delikatnie popchnąć go w zupełnie nowym kierunku.
Historia Adama ukazuje, jak Duch Święty wykorzystuje zwyczajne, codzienne wydarzenia, aby nas napełniać i prowadzić. Nie dziwi nas raczej to, że działa On, kiedy się modlimy, uczestniczymy we Mszy świętej czy rozważamy Biblię. Jednak działanie Ducha Świętego nie ogranicza się do tych kanałów łaski. Takim kanałem Jego błogosławieństwa mogą być rozmowy telefoniczne, konflikty w pracy, pogawędki z sąsiadami, choroba w rodzinie, a nawet program telewizyjny czy filmik na YouTube!
Skąd wiadomo, że codziennie napełnia nas Duch Święty? Poznajemy to po owocach! Parafrazując św. Pawła, możemy powiedzieć: „Kiedy wiatr Ducha Świętego wypełnia moje żagle, staję się bardziej kochający, spokojniejszy, cierpliwszy, bardziej opanowany” (por. Ga 5,22-25).

CZAS ŁASKI
Zatrzymaj się w obecnym Wielkim Poście nad tymi trzema historiami. Uświadom sobie, że Jezus zawsze wychodzi naprzeciw tobie i całej twojej rodzinie. Jeśli ktoś z twoich bliskich odszedł z Kościoła lub zaniedbuje praktykowanie wiary, wiedz, że Jezus Go szuka. Gdy czujesz wewnętrzną pustkę, lub przeciwnie, wszystko układa się po twojej myśli, pamiętaj, że wiatr Ducha Świętego nigdy nie przestaje wiać. Proś Go, by pomógł ci właściwie ustawić żagle. Wielki Post jest czasem łaski, który szkoda byłoby zmarnować! ▐


MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:
Środa, 1 marca
Środa Popielcowa
Jl 2,12-18
Przeto jeszcze i teraz – wyrocznia Pana – nawróćcie się do Mnie całym swym sercem. (Jl 2,12)
„Teraz” to mocne słowo, słowo, które nie dopuszcza opóźnień i obiecuje natychmiastowe wypełnienie. Czujemy to, słysząc, jak prorok Joel wzywa lud Boży do nawrócenia. Widzimy to w żarliwym wołaniu św. Pawła: „Oto teraz czas upragniony” (2 Kor 6,2).
Joel i Paweł mówią nam dziś dokładnie to samo: Bóg w każdej chwili pragnie wylewać na nas swoją łaskę. Zawsze gotów jest nam błogosławić. Jest to pierwsze przesłanie, jakie słyszymy na początku czterdziestodniowego Wielkiego Postu.
Skoro więc Bóg zawsze chce udzielać nam łaski, to po co w ogóle potrzebny jest nam okres Wielkiego Postu? Ponieważ dla Boga zawsze istnieje „teraz”, ale dla nas – nie. W rytmie roku liturgicznego potrzebujemy czasu, który zmobilizuje nas do nawrócenia. Potrzebujemy zachęty, by uprościć nasz plan zajęć i z większą determinacją zwrócić się ku Bogu. Potrzebujemy wezwania do modlitwy i postu, które wyrwie nas z codziennej rutyny i sprawi, że zapragniemy bliskości Boga.
Potraktujmy więc te czterdzieści dni jako rekolekcje. Jeśli dotąd nie radziłeś sobie z modlitwą, nie martw się, gdyż dzisiaj – teraz – możesz zacząć od nowa. Oddaj Bogu codziennie dziesięć minut. A jeśli i to dla ciebie za dużo, to może zacznij od ośmiu? Czas nie jest tak ważny, jak decyzja, że chcesz wyrwać się spod presji obowiązków i otworzyć na Boga. Otwórz przed Nim swoje serce, czytając teksty biblijne i medytację na dany dzień. Spróbuj odczytać, co Bóg mówi dziś do ciebie.
Odkryjesz, że z każdą chwilą oddaną Bogu będzie wzrastać twoje zaufanie do Niego. Z każdą chwilą spędzoną na modlitwie i rozważaniu Jego słowa, twoje serce stanie się odrobinę bardziej otwarte. Zaczniesz częściej się uśmiechać, niezależnie od tego, co będzie się działo w twoim życiu.
Uwierz w to, że Bóg wylewa na ciebie w tym Wielkim Poście swoją łaskę. Przyjmuj ją każdego dnia. Teraz nadszedł twój czas!
„Panie, dziękuję Ci za to, że dajesz mi okres Wielkiego Postu. Odnów moją gorliwość i ufność przez codzienną modlitwę. Pomóż mi przybliżyć się do Ciebie”.
Ps 51,3-6.12-14.17
2 Kor 5,20--6,3
Mt 6,1-6.16-18

Czwartek, 2 marca
Pwt 30,15-20
Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść.
(Pwt 30,16)
Co to znaczy żyć naprawdę? Poeta walijski Waldo Williams odpowiedział na to odwieczne pytanie następująco: żyć naprawdę to mieszkać w „przestronnym holu między ciasnymi ścianami”. Czasami ściany naszego życia są ciaśniejsze, niż chcielibyśmy. Może nie dana nam była szansa, by zrealizować swoje życiowe marzenia – podróżować, próbować nowych rzeczy, zdobyć upragniony zawód. Może czujemy się ograniczeni przez brak funduszy, czasu czy jakieś okoliczności życia, które nie pozwalają nam cieszyć się nim tak, jakbyśmy tego pragnęli.
Czy nie ma jednak jakiegoś sposobu na to, by w granicach tych „ciasnych ścian”, jakie zostały nam dane, mimo wszystko żyć w „przestronnym holu”? Poeta Waldo Williams i prorok Mojżesz są tu całkowicie zgodni – szczęście nie płynie z przezwyciężania ograniczeń po to, by osiągnąć dobrobyt materialny, sukces czy poczucie spełnienia, lecz jest owocem takich postaw, jak wdzięczność, pokora, wierność i czerpanie radości z małych rzeczy.
Przypomnijmy sobie wybór, przed jakim Mojżesz postawił Izraelitów. Ziemia Obiecana, do której właśnie wchodzili, miała ściśle określone rozmiary – nie mogli rozszerzyć jej granic, by uczynić z niej bogatszy i bardziej wpływowy kraj. Jeśli wybiorą miłość Boga i przestrzeganie Jego przykazań, nowa ojczyzna stanie się dla nich miejscem błogosławionym. Jeśli jednak przekroczą Jordan, pragnąc tego, co mogą zaoferować im bogowie tego miejsca, niewdzięczność wobec Boga szybko zgasi w nich radość z tego, co On im dał.
Przez następne sześć tygodni będziesz „zamieszkiwać” krainę Wielkiego Postu. Wyrzekając się przyjemności, rezygnując choćby z oglądania telewizji, by poświęcić więcej czasu na modlitwę, możesz odnieść wrażenie, że ściany twego „mieszkania” stają się ciasne. Jeśli jednak wytrwasz w swych postanowieniach, przekonasz się, że hol między tymi ciasnymi ścianami staje się bardziej przestronny, gdyż wypełnia go Boże błogosławieństwo. Ważne jest, abyś w kolejnych tygodniach, gdy twój początkowy entuzjazm zamieni się w znużenie i zniechęcenie, umiał rozpoznawać w swoim życiu dłoń Boga, która cię chroni i dyskretnie prowadzi.
Możesz spróbować zrobić sobie listę spraw, za które jesteś Bogu wdzięczny. Albo spotykać się regularnie z kimś bliskim i mówić mu o tym, co dobrego Pan uczynił ostatnio
w twoim życiu. Dostrzeganie dobroci Boga wzbudzi w tobie wdzięczność i miłość do Niego.
„Panie, pomóż mi nie koncentrować się na ciasnocie ścian, ale na tym, jak Ty rozszerzasz moją przestrzeń i napełniasz ją swoim błogosławieństwem”.
Ps 1,1-4.6
Łk 9,22-25

Niedziela, 5 marca
Mt 4,1-11
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. (Mt 4,1)
Dzisiejsze czytania ukazują nam dwie przeciwstawne odpowiedzi na odwieczną pokusę, by „być jako bogowie” (por. Rdz 3,5). Nasi pierwsi rodzice dali się zwieść złudnym obietnicom roztaczanym przez węża, natomiast Jezus – nie. Doświadczając wszystkich pokus, jakie nas dotykają, Jezus przylgnął do Ojca i pozostał wolny od grzechu. Dokonał tego, czego my nie byliśmy w stanie dokonać.
Grzech ma, niestety, swoje uroki. Jest też niewiarygodnie podstępny, ukazując się nam jako nieszkodliwy, a nawet dla nas dobry! Przypomnijmy sobie, jakim wydał się Ewie zakazany owoc: „Spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6). Nie znaczy to jednak, że walka z pokusami jest sprawą beznadziejną. Okres Wielkiego Postu to czas szczególnej łaski, sprzyjający temu, by zmienić swoje życie.
Jakie pokusy prześladują cię najbardziej? Skłonność do irytacji i obrażania się? Egoizm? Zazdrość? Skąpstwo? Plotkowanie? Wybierz sobie którąś i postanów stawić jej czoło w tym Wielkim Poście.
Oto jedna z najlepszych strategii – rozważaj postawę Jezusa na pustyni, zmagającego się z głodem i natrętnym głosem szatana. W obliczu każdej z pokus Jezus zwracał się do Ojca na modlitwie, nawet gdy wymagało to wielkiego wysiłku i gdy prawdy, których się trzymał, wydawały się bardzo odległe. I Ojciec Go nie opuścił!
Bóg nie odwraca się także od nas. To my odwracamy się od Niego. Wielki Post jest tak istotnym okresem roku liturgicznego, ponieważ jest dla nas szansą, by przylgnąć do Pana i Jego słowa. Jest szansą, by przeciwstawić się pokusom szatana i zwrócić się ku naszemu niebieskiemu Ojcu.
Jeśli to uczynisz, odczujesz wyraźną różnicę w twojej relacji z Bogiem, a także przyczynisz się do przemiany świata. Pomyśl o efekcie domina, jaki może wywołać zmiana w życiu milionów ludzi, którzy odwrócą się od grzechu i zaproszą Boga do swojego życia. Oby ten Wielki Post umocnił naszą wiarę!
„Jezu, pomóż mi zobaczyć, do czego jestem najbardziej kuszony, i szukać ratunku u Ojca”.
Rdz 2,7-9; 3,1-7
Ps 51,3-6,12-14.17
Rz 5,12-19

Sobota, 11 marca
Mt 5,43-48
Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. (Mt 5,44)
Czy oglądając filmy sensacyjne, nie zastanawiasz się czasem, jak to możliwe, że ich bohaterzy wychodzą cało ze wszystkich opresji? Przeżywają strzelaniny i wybuchy, spadają z wysokich budynków i wychodzą z tego bez większego szwanku. Dzisiejsza Ewangelia może doprowadzić nas do podobnych wniosków, co scenariusze tych filmów – możemy uznać ją za czystą fikcję lub w najlepszym przypadku nadmierną przesadę. Jednak fakt pozostaje faktem – Jezus wzywa do miłości nieprzyjaciół, a jeśli On do czegoś nas wzywa, to znaczy, że jesteśmy do tego zdolni.
Czego więc potrzebujemy? Zdrowej dozy realizmu i dużo łaski Bożej.
Nie jesteśmy supermenami i nasze rany nie goją się tak łatwo. Czasem nawet chcemy komuś przebaczyć, ale jego postępowanie zraniło nas głęboko i pozostawiło blizny w naszych sercach. Te blizny nie znikną same z siebie. Każdy z nas nosi w sercu mniejsze czy większe rany z przeszłości. Może przeżyliśmy bolesny rozwód, utratę pracy, przedwczesną śmierć bliskiej osoby. Może zostaliśmy wykorzystani, odrzuceni lub zdradzeni przez kogoś, komu ufaliśmy.
Może pogodziliśmy się z tym, że będziemy nosić te rany w sobie już na zawsze, a nawet uznaliśmy, że są one częścią naszego życia. Z drugiej strony czujemy jednak, że blokują one w nas zdolność takiego miłowania, do jakiego wzywa nas Jezus.
Dlatego właśnie potrzebujemy łaski Bożej. Jeśli coś powstrzymuje cię na drodze wiary, Jezus chce cię od tego uwolnić, nawet jeśli wydarzyło się to dwadzieścia lat temu.
Jak możesz doświadczyć mocy Jezusa w tych bolesnych dla nas sprawach? Stając przed Nim na modlitwie, spróbuj opowiedzieć Mu szczerze o swoich zranieniach. Bądź uczciwy i otwarty, nawet jeśli to oznacza łzy czy nawet wykrzykiwanie przed Bogiem swojej złości.
A potem wycisz swoje serce i posłuchaj tego, co On ma ci do powiedzenia. On wie dobrze, co czujesz, głęboko ci współczuje i pragnie cię pocieszyć. Wsłuchaj się w Jego słowa, przyjmij Jego natchnienia. Bóg działa, skłaniając nasze serca i umysły do przebaczenia i wzajemnej miłości.
„Panie, odkrywam przed Tobą moje rany. Wierzę, że Ty możesz mnie uwolnić od tego, co nie pozwala mi przebaczyć. Dziękuję Ci, Jezu, za Twoją uzdrawiającą miłość”.
Pwt 26,16-19
Ps 119,1-2.4-5.7-8


Niedziela, 12 marca
Mt 17,1-9
To jest mój Syn umiłowany. (Mt 17,5)
Przemienienie Jezusa było jednym z najwspanialszych objawień chwały Bożej, jakie kiedykolwiek widziano na tym świecie. Miało ono na celu pokazanie Apostołom – i nam wszystkim – kim naprawdę jest Jezus. Przyjrzyjmy się więc tej scenie i zobaczmy, czego możemy się z niej nauczyć.
Dla Piotra, Jakuba i Jana było to niezwykle mocne doświadczenie. Jan napisał: „Oglądaliśmy Jego chwałę” (J 1,14). Piotr wyznał, że Apostołowie głoszą Jezusa jako „naoczni świadkowie Jego wielkości (…) gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany” (2 P 1,16.17). Doświadczenie to uzmysłowiło im, że królestwo Boże głoszone przez Jezusa będzie naznaczone chwałą. Dodało im też otuchy i umocniło przed czekającą ich próbą krzyża. Jak mieli nauczyć się na Kalwarii, chwała Boża objawia się także przez ofiarną miłość – miłość, która jest w stanie przyjąć nawet śmierć.
Duch Święty otwiera nam oczy na oba te przejawy chwały. Pokazuje, że Jezus jest uwielbiony za każdy razem, gdy oddajemy Mu chwałę podczas Mszy świętej lub na modlitwie, ale także wtedy, gdy odsuwamy swoje sprawy, aby pomóc potrzebującemu. Jest uwielbiony, gdy adorujemy Go w Najświętszym Sakramencie, gdy wyznajemy nasze grzechy i gdy przebaczamy tym, którzy nas skrzywdzili.
Pozwól, by ta lekcja o chwale i ofiarnej miłości zapadła ci głęboko w serce. Rozważając chwałę Jezusa na Górze Przemienienia, pamiętaj, że jest to chwała, która przychodzi przez krzyż. Powiedz Mu, że chcesz być przemieniony na Jego chwalebny obraz i proś Go, by był obecny we wszystkich twoich uczynkach miłości. Życie „ku chwale Jego majestatu” jest naprawdę możliwe dla każdego z nas!
„Jezu, otwórz moje oczy na chwałę, którą objawiłeś przed Piotrem, Jakubem i Janem. Panie, spraw, niech ta chwała zakróluje w moim sercu”.
Rdz 12,1-4a
Ps 33,4-5.18-20.22
2 Tm 1,8b-10

Poniedziałek, 20 marca
Św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny
Mt 1,16.18-21.24a
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański. (Mt 1,24)
Wielu rzemieślników ma jakieś swoje ulubione narzędzie. Używają go często, ufając, że z jego pomocą uda się im dobrze wykonać pracę. Jest ono w ciągłym, niemal codziennym użyciu. Często traktują takie narzędzie jako przedłużenie własnej ręki, staje się ono symbolem ich biegłości w rzemiośle.
Wyobraźmy sobie teraz Pana jako rzemieślnika, którego pracą jest budowanie królestwa, domu Bożego. Z pewnością zgodzimy się, że jednym z jego ulubionych „narzędzi” musiał być św. Józef. Dlaczego? Gdyż był on otwarty, posłuszny i wierny.
Czy zauważyłeś, że w dzisiejszej Ewangelii Bóg nie uprzedził Józefa o niespodziewanej ciąży Maryi? Pozwolił na to, by on sam to odkrył. Jednak Józef zamiast wpaść w panikę, pozostał otwarty na Boga, zaufał Mu i dlatego zdołał znaleźć spokojne i dyskretne wyjście z sytuacji. Dopiero później Bóg posłał anioła, który oświecił Józefa we śnie. Po przebudzeniu Józef natychmiast okazał posłuszeństwo Bogu i wprowadził Maryję do swego domu. Bóg zawierzył swego umiłowanego Syna wiernym dłoniom Józefa, by Go kształtował jako Jego ziemski ojciec.
Budując swe królestwo na ziemi, Bóg posługuje się nami jako swoimi ulubionymi narzędziami. Będąc dyspozycyjni i posłuszni, możemy stać się – podobnie jak św. Józef – przedłużeniem Jego rąk na tym świecie. Bóg liczy na to, że wniesiemy Jego miłość i pokój tam, gdzie ich najbardziej brakuje, oraz że będziemy posłuszni, gdy wezwie nas do wypełnienia konkretnej misji. Powierza nam także kolejne pokolenie naśladowców Chrystusa, abyśmy wychowali je w wierze.
Narzędzia leżą zawsze pod ręką rzemieślnika, gotowe do użytku. Dlatego codziennie bądźmy przy Panu na modlitwie. Nie możemy jednak przez cały czas się modlić, ponieważ, podobnie jak Józef, mamy również inne obowiązki! Spróbuj dziś wśród swych codziennych zajęć od czasu do czasu wznieść swoje serce do Boga. Bądź uważny i wsłuchuj się w Jego prowadzenie. Cokolwiek robisz, staraj się być wobec Niego dyspozycyjny. Nie zawsze będziesz odczuwać Jego obecność, ale będziesz przy Nim, gotów odpowiedzieć wiernym posłuszeństwem, gdy On zechce się tobą posłużyć.
„Panie, posługuj się mną. Chcę być przydatnym narzędziem w Twoich dłoniach”.
lub Łk 2,41-51a
2 Sm 7,4-5a.12-14a.16
Ps 89,2-5.27.29
Rz 4,13.16-18.22

Sobota, 25 marca
Zwiastowanie Pańskie
Łk 1,26-38
Pan z Tobą. (Łk 1,28)
Czy byłeś kiedyś zaangażowany w kampanię polityczną? Ogłaszając swoją decyzję ubiegania się o dany urząd, politycy wygłaszają przemówienia, informując opinię publiczną, kim są, jakie mają poglądy i co zamierzają osiągnąć. Chociaż dzisiejszy fragment Ewangelii nie dotyczy polityki, zapowiada on nowy ustrój, jaki zapanuje na ziemi – królestwo Boże. Słyszymy o tym, jak anioł Gabriel ogłasza Maryi przesłanie o przychodzącym Mesjaszu. W swojej zapowiedzi obiecuje samej Maryi i wszystkim, którzy przyjdą po Niej: „Pan z Tobą” (Łk 1,28).
W Starym Testamencie obecność Pana nie była objawiona wszystkim w ten sam sposób. Bóg komunikował się głównie
z przywódcami i prorokami Izraela. Odkąd jednak Gabriel oznajmił Maryi: „Pan z Tobą”, rozpoczęła się nowa era, nowa relacja pomiędzy Bogiem a Jego ludem. Niestworzony, wszechmocny Bóg stał się Emmanuelem, Bogiem z nami. Dla Maryi oznaczało to bliskość Pana poczętego w Jej łonie. Dla uczniów Jezusa spotkanie z Bogiem, który przyjął ludzkie ciało.
A dla nas oznacza obecność Boga, który mieszka w naszych sercach przez Ducha Świętego.
Pan z Tobą. Zwiastowanie anioła rozbrzmiewa w ludzkich dziejach, docierając do każdego z nas. Podczas Mszy świętej słyszymy: „Pan z wami”. Przez te słowa kapłan przypomina nam, że Bóg jest z nami we wszystkich chwilach naszego życia – radosnych, smutnych czy trudnych. Jest z nami, gdy przeżywamy nasze najgłębsze doświadczenia duchowe, ale także wtedy, gdy w ogóle nie czujemy Jego obecności.
Podczas dzisiejszej lub jutrzejszej Mszy świętej pomyśl, jak wielką moc ma ta krótka fraza, którą usłyszysz. Niech przypomni ci ona o stałej miłującej obecności Boga. Niech będzie pociechą w samotności, pokrzepieniem
w zniechęceniu i błogosławieństwem w chwilach radości. Od momentu poczęcia w łonie Maryi Jezus był, jest i zawsze będzie z tobą.
„Panie, dziękuję Ci za to, że zawsze jesteś ze mną”.
Iz 7,10-14
Ps 40,7-11
Hbr 10,4-10


MAGAZYN:

Mistrz
„wizualnej homilii”
Odkrywanie Boga
przez sztukę bł. Fra Angelico

Kiedy oprowadzam wycieczki po Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie, zawsze zatrzymujemy się przy Pokłonie Trzech Króli Fra Angelico. Niezwykle podoba mi się ten obraz słynnego dominikanina z XV wieku i z radością opowiadam o nim zwiedzającym galerię. Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy to właśnie przy tym obrazie pewna turystka z entuzjazmem weszła mi w słowo. Nie mogła się doczekać, kiedy podzieli się z całą grupą tym, jak wiele znaczy dla niej Fra Angelico.
Opowiedziała mi później, że mając ponad trzydzieści lat, odeszła z Kościoła. Zamiast iść w niedzielę na Mszę świętą, zaczęła odwiedzać muzea, gdzie mogła oglądać wiele wspaniałych dzieł sztuki chrześcijańskiej. Jej uwagę przykuło wyjątkowe piękno i głęboka wiara wyrażona w obrazach Fra Angelico. Stopniowo jego obrazy zaczęły tak mocno dotykać jej serca, że w końcu pod ich wpływem wróciła do Kościoła!
W 1982 roku papież Jan Paweł II ogłosił Fra Angelico błogosławionym, a dwa lata później patronem artystów – być może właśnie z tego powodu, że jego dzieła, ożywione tak głęboką wiarą, są narzędziem ewangelizacji. Rzeczywiście, obrazy Fra Angelico przywołują głębokie prawdy duchowe. Ujawniają też, w jaki sposób wiara dotknęła serca malarza.

GDZIE WIARA STYKA SIĘ
  ZE SZTUKĄ
Nasza wiedza na temat Fra Angelico pochodzi w dużej mierze od Giorgia Vasariego, słynnego biografa artystów renesansu. Angelico urodził się około 1390 roku jako Guido di Piero. Dorastał w pobliżu miasteczka Fiesole na peryferiach Florencji. Jego starszy brat, Benedetto, był uzdolnionym iluminatorem manuskryptów i jest prawdopodobne, że bracia wspólnie pobierali edukację w dziedzinie sztuki. Niewiele wiadomo o ich rodzinie, choć niektórzy historycy snują domysły, że zostali sierotami w młodym wieku.
Około 1423 roku Guido wstąpił do wspólnoty dominikanów w Fiesole, przyjmując imię zakonne Fra Giovanni (brat Jan). Życie dominikanów w Fiesole było proste i pobożne. Codziennie słuchali tekstów biblijnych proklamowanych podczas Mszy świętej, modlili się w rytmie Liturgii godzin, kontemplowali Boga podczas lektury i studiowania świętych tekstów. Oprócz tego Fra Giovanni jeszcze malował. Wszystko wskazuje na to, że odpowiadał mu taki styl życia. Bracia zakonni uważali go za spokojnego, łagodnego, nieśmiałego człowieka.
Jednakże sztuka brata Jana była śmiała i głęboka – jak gdyby na deskę przenosił to, czego doświadczył podczas osobistego spotkania z Jezusem na modlitwie. Nigdy też nie malował obrazów innych niż sakralne. Właśnie to najbardziej wyróżnia go spośród artystów renesansu. W jego życiu w niepowtarzalny sposób łączą się ze sobą wiara i sztuka.

NAMALOWAĆ
  ŻYCIE DUCHOWE
Dominikańscy współbracia Fra Giovanniego zauważyli, jak głęboko przeżywał malowane przez siebie duchowe sceny. Widzieli, jak pogrąża się w głębokiej modlitwie, zanim weźmie do ręki pędzel. Malowanie nie było dla niego zwykłym zajęciem, lecz rodzajem medytacji. Gdy na przykład malował ukrzyżowanie Jezusa, po jego twarzy spływały łzy.
Kiedy szczera i głęboka pobożność brata Jana stała się powszechnie znana, współbracia zaczęli nazywać go Fra Angelico, „Bratem Anielskim” W swoich Żywotach najsłynniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów Giorgio Vasari wyznaje, że według niego postacie z obrazów Fra Angelico „muszą wyglądać w niebie dokładnie tak, jak on je namalował”, a intensywność barw to przypuszczalnie dzieło któregoś z aniołów lub świętych.
Chociaż opinie Vasariego są z pewnością przesadne, Fra Angelico rzeczywiście dzielił się z braćmi przekonaniem, że ten, kto zajmuje się sprawami Chrystusa, musi do Niego przylgnąć. Jeśli więc ktoś podejmuje się malowania scen duchowych, powinien być zanurzony w życiu duchowym. Tę prawdę wyrażało jego proste, lecz głębokie motto: „Aby malować Chrystusa, należy żyć z Chrystusem”. Sam czynił to przez wiele lat, malując, modląc się i żyjąc w ukryciu klasztoru w Fiesole.

WIZUALNA HOMILIA
W życiu Fra Angelico otworzył się nowy rozdział, gdy jego wspólnota dominikańska przeprowadziła się do konwentu św. Marka we Florencji. Był to nowo wybudowany klasztor, do którego często przychodził na modlitwę Cosimo (Kosma) Medyceusz, jeden z najzamożniejszych patronów sztuki we Florencji. W klasztorze znajdował się nawet nie- wielki pokój, gdzie członkowie rodziny Medyceuszów mogli odprawiać rekolekcje.
Będąc kolebką włoskiego renesansu, Florencja przodowała w dziedzinie kultury, literatury i sztuki. Najbogatsze rodziny kupieckie, w tym także Medyceuszów, wykładały duże sumy na zdobienie kościołów, kaplic i ołtarzy kunsztownymi freskami, malowidłami i rzeźbami. Cosimo Medyceusz wciąż wyszukiwał zdolnych artystów, zainteresował się więc przybyciem do Florencji Fra Angelico. Być może ten brat mógłby ozdobić ściany klasztoru swoją wysublimowaną sztuką!
Na zamówienie Medyceusza Fra Angelico zaczął pokrywać freskami ściany klasztornych krużganków, korytarzy i cel współbraci. Każda namalowana przez niego ewangeliczna scena stawała się inspiracją do modlitwy i kontemplacji dla mieszkających w klasztorze zakonników. Można powiedzieć, że Fra Angelico głosił swoim braciom „wizualne homilie”.
Dla przykładu w scenie Zwiastowania porusza otwartość Maryi na słowo Boże. Klęczy Ona z Biblią w ręku, gdy anioł ogłasza, że Jej Dziecko będzie święte i zostanie nazwane „Synem Bożym” (Łk 1,35). Fra Angelico wydaje się tu mówić, że Jezus, który jest Słowem Bożym, zamieszkał w Maryi ze względu na Jej posłuszeństwo słowu Boga! Jak dobrze było codziennie po przebudzeniu kierować wzrok na takie przesłanie!

ODNALEŹĆ SIĘ
  W SCENACH EWANGELII
We wspólnocie dominikańskiej oprócz zakonników byli także bracia świeccy, nieposiadający gruntownej formacji duchowej. Aby pomóc im w medytacji, Fra Angelico namalował w leżących wzdłuż ich korytarza celach siedem scen ukrzyżowania Chrystusa. Zawarł w nich swoje własne intuicje duchowe, dodając lub pomijając postacie i szczegóły, tak by każda ze scen głosiła inne przesłanie. Największa i najbardziej wymowna z nich znajduje się w celi, która prawdopodobnie była miejscem spotkań braci świeckich.
Ukazuje ona dwóch ojców duchowych Fra Angelico – św. Dominika i św. Tomasza z Akwinu – na Kalwarii, zwróconych twarzami do Jezusa, i dwóch łotrów. Już w nowicjacie Fra Angelico zaznajamiał się z drogą prostoty i ubóstwa św. Dominika, a także studiował dzieła Akwinaty, jednego z najwybitniejszych duchowych synów św. Dominika. Fresk daje wgląd we własne przemyślenia artysty – w to, jak wyobrażał sobie miłość tych dwóch świętych do Chrystusa i miłość Chrystusa do nich. Jest to osobiste wyznanie jego serca, złożenie swojej własnej duchowości u stóp Chrystusa.
Fra Angelico maluje św. Dominika (postać z gwiazdą nad głową), wychwalającego ze wzniesionymi dłońmi Boże miłosierdzie, gdy Jezus mówi wiszącemu obok Niego łotrowi: „Dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43). Św. Tomasz klęczy z księgą w ręku, jak gdyby wyznawał, że wszystkie jego idee filozoficzne nabierają pełnego znaczenia
w chwili ukrzyżowania, gdy Bóg wydaje za nas samego siebie. Piękno spotkania obu świętych z ukrzyżowanym Jezusem nie przesłania Jego cierpienia – przypominają o tym krople krwi ściekające po drewnie.
Artyści z tamtych czasów często portretowali w scenach biblijnych swych zamożnych patronów. Fra Angelico wprowadził do sceny ukrzyżowania swoich bohaterów duchowych, pochodzących z różnych epok historycznych.

DROGA DO BOGA
W adhortacji Evangelii gaudium papież Franciszek wyraża pragnienie, aby „w każdej katechezie zwrócić szczególną uwagę na drogę piękna”. Pisze, że głoszenie Chrystusa oznacza wskazywanie Jego drogi, która jest nie tylko prawdziwa, ale i piękna. Poprzez piękno Bóg może „napełnić życie nowym blaskiem i głęboką radością, nawet pośród trudnych doświadczeń. W tej perspektywie wszystkie formy autentycznego piękna mogą być uznane za drogę prowadzącą do spotkania z Panem Jezusem” (Evangelii gaudium, 167). Z pewnością sprawdziło się to w twórczości Fra Angelico, który przez piękno swej sztuki pomógł milionom ludzi spotkać się z Jezusem.
Michał Anioł, inny artysta epoki renesansu, tak bardzo podziwiał dzieła Fra Angelico, że wyrzeźbił posąg zmartwychwstałego Chrystusa na jego grobowiec, zaznaczając, że dominikański twórca „poszedł na spotkanie Tych, których malował”. Angielski krytyk sztuki, John Ruskin, stwierdził, że malowidła Fra Angelico to „nie dzieła sztuki, lecz wizje”. Turystka z Galerii Narodowej z pewnością potwierdziłaby tę opinię,
a każdy, kto poświęci chwilę na kontemplację jego dzieł, zgodzi się z nią całym sercem.
Posługiwanie się sztuką w celu medytacji nad Ewangelią jest uświęconym tradycją sposobem przybliżania się do Chrystusa. Dziś nie musisz już nawet jechać do Włoch czy Waszyngtonu. Wystarczy włączyć komputer, by z pomocą bł. Fra Angelico stanąć u stóp krzyża razem ze świętymi. ▐


NASZE LEKTURY:

John Pridmore, Greg Watts

EWANGELIA WEDŁUG
GANGSTERA

Cena 28,90 zł
(+ koszty wysyłki)


John Pridmore sam mówi o sobie, że jest „nawróconym brytyjskim gangsterem”. W autobiograficznej książce szczerze opowiada o swoim życiu: bezpiecznym dzieciństwie, dramatycznie przerwanym przez rozwód rodziców, stopniowym wchodzeniu na niebezpieczne drogi kradzieży i chuligaństwa, potem przemocy i handlu narkotykami, z których nie zdołały zawrócić go pobyty w poprawczaku
i więzieniu. W głębi serca przekonany, że miłość oznacza cierpienie, coraz bardziej pogrążał się w nienawiści i destrukcyjnych działaniach, sądząc, że nie ma dla niego ratunku. Jednak wytrwała modlitwa matki sprawiła, że został ocalony. Doświadczywszy nagłego i radykalnego nawrócenia, porzucił dawne życie. Co więcej, stał się żarliwym ewangelizatorem i wraz z założoną przez siebie Wspólnotą św. Patryka dociera ze swym świadectwem o Bożym miłosierdziu do setek tysięcy młodych ludzi w wielu krajach.
To, że sam Bóg posługuje się tym „nawróconym gangsterem”, widać najlepiej w świadectwach ludzi, którzy nawrócili się dzięki jego słowom. Kilka z nich zostało przytoczonych na końcu książki. Oto fragment:
Wreszcie poczułem się naprawdę wyczerpany po kilku miesiącach przemawiania w szkołach w dni robocze oraz prowadzenia weekendowych rekolekcji lub misji w kościołach. Miałem już trochę dość, szczególnie, że we wspólnocie pojawiały się pewne napięcia.
Pewnego popołudnia (...) ukląkłem przed Panem Jezusem i zapytałem Go w modlitwie: Czy to w ogóle ma sens?
Zaraz potem poczułem, że ktoś lekko klepie mnie w ramię.
– Jedna kobieta chce z panem rozmawiać. Jest w zakrystii. (...)
– Dwa tygodnie temu moja piętnastoletnia córka ponacinała sobie nadgarstki. Wróciła do szkoły akurat dziś, miała na sobie sweter, żeby nie było widać szwów. Przez ponad czterdzieści pięć minut opowiadała mi szczegółowo, o czym mówił pan dzisiaj w szkole. Dodała, że na sam koniec pan podkreślił, że można wybrać życie w Jezusie Chrystusie albo śmierć, czyli życie bez Niego.
– Rzeczywiście – potwierdziłem.
– I potem moja córka... – kobieta się rozpłakała – powiedziała mi: „Mamo, wybrałam życie. Zacznę z powrotem chodzić do kościoła, odmawiać z tobą różaniec i chodzić na spotkania twojego kółka modlitewnego”. Widziałam, jak moja córka umarła w wieku dwunastu lat, bo wtedy przestała się modlić i wierzyć w Boga. A dziś stałam się świadkiem tego, jak z powrotem ożyła. Nawet pan nie wie, jak cenne są pańskie wystąpienia w szkołach. Niech pan nigdy nie przestanie tego robić.

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Słowo wśród nas Nr 3 (283) 2017



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO MARCOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

1 marca rozpoczyna się Wielki Post, dlatego numer marcowy, zatytułowany: „Dam ci wody żywej”, poświęciliśmy temu, jak dobrze przeżyć ten wyjątkowy czas. W artykułach piszemy o tym, czym jest modlitwa, post i jałmużna, jak pozwolić napełnić się „wodą żywą” – łaską Ducha Świętego i błogosławieństwem, którego pragnie nam udzielać Jezus oraz czym jest dla nas krzyż.
Magazyn otwiera artykuł o Fra Angelico, świetnym malarzu wczesnego renesansu, dominikaninie, którego twórczość wciąż prowadzi ludzi do Boga. Ponadto świadectwo o konsekwencjach wybierania wiary w życiu oraz krótki, ale bardzo pomocny codzienny rachunek sumienia – czyli „Najłatwiejsza modlitwa”.
W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, Kalendarz liturgiczny, omówienie polecanej przez nas lektury – tym razem jest to mocne świadectwo radykalnego nawrócenia angielskiego gangstera Johna Pridmore’a i jego przemienionego, owocnego życia w służbie ewangelizacji pt. „Ewangelia według gangstera” oraz krzyżówkę.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 17,70 zł
6 miesięcy – cena 35,40 zł
12 miesięcy – cena 64,90 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. każdego numeru, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z 20% rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY


Prosty plan na Wielki Post
Modlitwa, post, jałmużna........................................... 4


Pozwól napełnić się łaską
Jezus wciąż wychodzi nam naprzeciw...................... 10


Widok gorzki i słodki
Wpatruj się w krzyż................................................... 16


MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ


od 1 do 31 marca.................................... 21


MAGAZYN


Mistrz „wizualnej homilii”
Odkrywanie Boga przez sztukę bł. Fra Angelico –
Jem Sullivan.................................... 49


Różaniec mojej babci
Nawet żyjąc w separacji z żoną, nie jestem sam –
Stevie Leone.................................... 55


Najłatwiejsza modlitwa
Spojrzeć wstecz, aby pójść do przodu –
James Martin SJ........................................................ 59


Nasze lektury............................................................. 62


Krzyżówka................................................................ 63


Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

LIST
Drodzy Bracia i Siostry!

Kiedy przed laty studiowałem ekonomię biznesu, jeden z moich profesorów wpoił nam maksymę, której zrozumienie było według niego sprawą podstawową: „Odzwierciedleniem twoich priorytetów jest czas”. Sens tego powiedzenia jest w rzeczywistości bardzo prosty. To, w jaki sposób planujemy swój dzień, ukazuje, co naprawdę jest dla nas ważne, a czego za ważne nie uważamy.
Analizując zależność pomiędzy czasem a hierarchią wartości, zapoznaliśmy się z niektórymi badaniami statystycznymi na ten temat. Dowiedzieliśmy się, że większość ludzi poświęca mniej więcej dwie trzecie swojego czasu na pracę i sen. Reszta, czyli zaledwie około 56 godzin w tygodniu, pozostaje na wszystko inne: posiłki i ich przygotowanie, zakupy, różne prace domowe, oglądanie telewizji, opiekę nad dziećmi czy starszymi osobami, wypoczynek itp. Z badań wynika więc jasno, że jesteśmy ludźmi bardzo zajętymi. Większość z nas ma problem ze znalezieniem w swoim rozkładzie dnia chwili wolnego czasu, w tym także czasu dla Jezusa.
Co to ma wspólnego z Wielkim Postem? Otóż bardzo wiele! Wielki Post jest doskonałą okazją, by przyjrzeć się swojemu rozkładowi dnia, codziennym obowiązkom, aby zobaczyć, na co poświęcam swój czas. Czy znajduję go dla Boga – by zbliżyć się do Niego i lepiej Go poznać? By stawać się lepszym człowiekiem, lepszą żoną, matką, babcią, lepszym mężem, ojcem, dziadkiem, lepszym księdzem, siostrą zakonną czy lepszym sługą ubogich? Czy wystarczająco dużo czasu poświęcam temu, co najważniejsze – Jezusowi, własnej rodzinie, misji Kościoła?
O zrobienie takiego „rachunku sumienia” prosi nas nie tylko Kościół, ale także sam Jezus. Prosi, byśmy w swoim rozkładzie zajęć znaleźli więcej czasu na modlitwę, ponieważ modlitwa wprowadza nas w obecność Boga. Prosi nas o podjęcie jakiegoś rodzaju postu, gdyż post otwiera nas na działanie Boga. Prosi też o to, abyśmy usłyszeli wołanie ubogich, gdyż Bóg darzy szczególną miłością wszystkich ludzi głodnych, bezdomnych i potrzebujących. Dlatego na początku tegorocznego Wielkiego Postu przemyślmy na nowo swój rozkład dnia, aby znaleźć w nim czas na to, co najważniejsze.
Jeśli dobrze zaplanujecie czas Wielkiego Postu dla siebie i swojej rodziny, jeśli znajdziecie czas dla Boga, będzie w was więcej pokoju, więcej troski o siebie nawzajem, więcej miłości. I co równie ważne, mniej irytacji, mniej niepokoju i mniej egoizmu. Bóg bowiem napełnia swoją łaską i błogosławi wszystkich, którzy Go szukają.
Ufam, że artykuły i medytacje zawarte w tym numerze pomogą Wam w podjęciu i dotrzymaniu wielkopostnych postanowień. Obyśmy w tym czasie łaski stali się świadkami Bożego działania w naszych domach, parafiach i na całym świecie!.


Wasz brat w Chrystusie,
Joe Difato


ARTYKUŁY:
Prosty plan
na Wielki Post
Modlitwa, post, jałmużna
Pomyśl, jak wiele treści dociera do nas każdego dnia. Przynosi nam je telewizja, radio, wiadomości mailowe, SMS-y czy portale internetowe, jak Facebook czy Twitter. Nie jest już niczym dziwnym widok ludzi, którzy podczas obiadu jednocześnie rozmawiają przez telefon, przeglądają strony internetowe, a przy tym wszystkim jeszcze pomagają dzieciom w lekcjach. Staliśmy się tak zajęci, że jeśli chcemy skupić się nad jedną rzeczą, wymaga to od nas świadomego odizolowania się od wszystkich pozostałych.
Dziękujmy Bogu za okres Wielkiego Postu! Wzywając nas do modlitwy, postu i jałmużny, Wielki Post staje się okazją do uproszczenia naszego życia. Są to jakby rekolekcje, które odprawiamy pośród swoich codziennych zajęć. Wielki Post jest zaproszeniem do odsunięcia wielu innych spraw, aby skupić się na tym, co najważniejsze – na Jezusie, Jego krzyżu i zmartwychwstaniu.
Z każdą okazją jest jednak tak, że nie na wiele się ona przyda, jeśli jej nie wykorzystamy. Aby jej nie zmarnować, potrzebujemy planu – konkretnych postanowień, które pomogą nam dobrze wykorzystać ten święty czas. Odwołując się do tradycyjnych praktyk wielkopostnych – modlitwy, postu i jałmużny – zastanówmy się, jak możemy pośród codziennego zabiegania otworzyć się na to, z czym przychodzi do nas Jezus.

MODLITWA
Pierwszym krokiem jest przyjrzenie się swojemu rozkładowi zajęć i ustalenie w nim konkretnego czasu na codzienną modlitwę. Kiedy najlepiej spotykać się z Jezusem na osobności? Dla większości ludzi najlepszym na to czasem jest ranek, zanim pochłoną nas obowiązki dnia. Jakikolwiek czas wybierzesz, postaraj się, by był on maksymalnie wolny od rozproszeń. Postaraj się też o znalezienie spokojnego miejsca, gdzie nic nie będzie ci przeszkadzać. Jeśli uda ci się znaleźć odpowiednie miejsce i czas, łatwiej ci będzie otworzyć się na obecność Jezusa i wsłuchać się w Jego słowo, tak by łaska czasu spędzonego przy Nim promieniowała na cały dzień.
Planując swoją modlitwę, przypomnij sobie słowa Jezusa: „Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy” (Mt 6,5). „Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie” (Mt 6,7). „Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki (…) i módl się do Ojca twego” (Mt 6,6). A zatem sam Jezus mówi nam, jak powinniśmy się modlić.
Co do formy modlitwy, mamy bardzo wiele możliwości i każdy musi poszukać odpowiedniej dla siebie. Przede wszystkim mamy modlitwę Ojcze nasz, daną nam przez samego Jezusa, oraz wiele innych modlitw praktykowanych w Kościele, takich jak: Różaniec, Koronka do Miłosierdzia Bożego, Droga Krzyżowa czy różne litanie. Można też modlić się Psalmami albo tekstami Pisma Świętego (lectio divina). Wielką wartość ma adoracja Jezusa ukrytego w Najświętszym Sakramencie, trwanie w ciszy przed Panem. A może warto dołączyć do jakiejś grupy modlitewnej?
Pamiętaj, że modlitwa jest podstawą budowania żywej relacji z Bogiem. Jest absolutnie niezbędna dla naszego duchowego wzrostu. Wymaga ona wysiłku, ale przynosi stokrotne owoce.

POST
Czy słyszałeś kiedyś o eksperymencie ze słodyczami przeprowadzonym wśród dzieci przez psychologów na Uniwersytecie w Stanford? Dzieci miały do wyboru dwie możliwości – mogły otrzymać natychmiast jedną słodką piankę lub poczekać piętnaście minut i dostać dwie. Okazało się, że zaledwie jedna trzecia dzieci była w stanie wytrzymać piętnaście minut w celu uzyskania podwójnej nagrody.
Prawidłowość stwierdzona u dzieci w większym czy mniejszym stopniu odnosi się również do nas. Wszyscy mamy skłonność do szukania natychmiastowej satysfakcji. Oglądamy po kilka odcinków ulubionego serialu lub siedzimy do późna, surfując po Internecie. Podobnie jak dzieci w eksperymencie ze Stanford, nie potrafimy oprzeć się pokusie natychmiastowej przyjemności.
Lekarstwem na te skłonności jest praktykowanie postu. Ta starożytna praktyka pojawia się od pierwszych kart Biblii. Mojżesz pościł na górze Synaj, gdzie otrzymał Dziesięć Przykazań (Wj 34,27-28). Na wezwanie proroka Jonasza mieszkańcy Niniwy podjęli post, dzięki czemu ocalało ich miasto (Jon 3). Przed rozpoczęciem swojej działalności publicznej Jezus pościł przez czterdzieści dni na pustyni (Mt 4,1-11). Starsi Kościoła w Antiochii pościli przed wysłaniem Pawła i Barnaby w ich pierwszą podróż misyjną (Dz 13,3). Wszyscy oni wiedzieli, że Bóg błogosławi tym, którzy podejmują post i wyrzeczenia, by się oczyścić, by pokutować, by przybliżyć się do Niego i umocnić w sobie pragnienie prowadzenia świętego życia.

POKONYWANIE BARIER
Być może największym błogosławieństwem postu jest pomoc w przekraczaniu własnych ograniczeń. Dzięki niemu jesteśmy w stanie pokonać w sobie jakąś barierę, która wcześniej oddzielała nas od Boga. Potrzebne jest to każdemu z nas – czy to w celu przełamania jakiegoś grzesznego nawyku, czy też przyjęcia otrzymanego od Boga natchnienia.
Podczas tegorocznego Wielkiego Postu zrób sobie listę obszarów w swoim życiu, w których czujesz potrzebę przezwyciężenia jakichś niemożności. Następnie podejmij wybraną formę postu, prosząc Pana, by pomógł ci je pokonać.
Podjęcie postu, podobnie jak modlitwy, wymaga powzięcia określonych postanowień.
● Najpierw powiedz Panu, czego pragniesz. Zrób listę zmian, na których ci zależy – przybliżenie się do Jezusa, lepsza komunikacja w małżeństwie, opanowanie gniewu, itp.
● Następnie wybierz konkretną formę postu i uczyń wszystko, by pozostać jej wiernym. Niepodjadanie pomiędzy posiłkami? Skromniejsze posiłki? Jeden wieczór w tygodniu bez telewizji? Powstrzymywanie się od ostrych słów? Rezygnacja ze słodyczy? Niezaglądanie do Facebooka? Wybierz coś, co będzie dla ciebie trudne, ale możliwe. Staraj się ze wszystkich sił o wytrwanie w postanowieniach, ale także proś o pomoc Jezusa.
● Ważne, by twój post – pusty żołądek, czas bez telewizji, trzymanie języka na wodzy – był dla ciebie przypomnieniem, by zwracać się do Jezusa, dziękować Mu za Jego miłość i prosić Go o łaskę pokonania tego, co oddziela cię od Boga.
● Wzbudź w sobie wiarę, że twój post przyniesie skutki. Pamiętaj o obietnicy Jezusa: „Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie” (Mk 11,24). Powtarzaj sobie ten werset za każdym razem, gdy masz pokusę przerwania postu. Jezus będzie ci błogosławić!
● Wreszcie przebaczaj sobie. Jeśli w jakimś momencie Wielkiego Postu załamiesz się w swoich postanowieniach, nie zniechęcaj się. Po prostu zwróć się do Pana z prośbą o pomoc i zacznij od nowa, wiedząc, że Boże miłosierdzie jest większe niż wszelkie nasze upadki i słabości.

JAŁMUŻNA
Są dwa ważne aspekty związane z jałmużną. Pierwszy to wrażliwość na potrzebujących. Drugi to decyzja, by uczynić wszystko, co możliwe, by przyjść im z pomocą. Papież Franciszek powiedział, że jałmużna to „gest szczerej uwagi wobec tych, którzy się do nas zbliżają i proszą o naszą pomoc” (Katecheza z 9 kwietnia 2016).
Co więc możemy uczynić? Oto znowu kilka sugestii, które mogą ci posłużyć do podjęcia własnych postanowień.
● Rozejrzyj się po własnym domu i odłóż wszystkie ubrania, których nie nosisz, narzędzia i urządzenia, których nie używasz, zbędne zapasy z twojej spiżarni. Zbierz to wszystko i przekaż lokalnemu oddziałowi PCK, parafialnemu Caritasowi, Polskiej Akcji Humanitarnej, schronisku dla bezdomnych czy innej organizacji charytatywnej.
● Oceń swoje możliwości finansow i zastanów się, jaką kwotę możesz przeznaczyć na jałmużnę wielkopostną. Ofiaruj ją wybranej przez siebie organizacji wspomagającej ubogich w Polsce lub krajach misyjnych. Na przykład Caritas w ramach akcji „Rodzina rodzinie” proponuje „adopcję” konkretnej znajdującej się w potrzebie rodziny syryjskiej, którą wspiera się regularną comiesięczną wpłatą.
● W katechezie cytowanej powyżej papież Franciszek powiedział, że „jałmużna jest aktem miłości, skierowanym do napotkanych osób”. Dlatego zachęca nas, „aby się zatrzymać i spojrzeć w twarz, spojrzeć w oczy osobie, która mnie prosi o pomoc”. W naszych miastach i parafiach funkcjonują punkty dożywiania, świetlice środowiskowe, schroniska dla bezdomnych. Zastanów się, czy nie możesz zgłosić się tam jako wolontariusz, choćby tylko na czas Wielkiego Postu.

WIELKOPOSTNA PROSTOTA
Spróbujmy w okresie Wielkiego Postu maksymalnie uprościć nasze życie. Ograniczmy ilość dochodzącego do nas szumu informacyjnego. Podejmijmy trud przybliżenia się do Jezusa i do naszych najbliższych.
Ubolewając nad tym, jak często nasze postanowienia kończą się na dobrych chęciach, św. Paweł napisał kiedyś: „Łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie” (Rz 7,18). Oby w tym Wielkim Poście stało się inaczej! Podejmijmy przemyślane postanowienia i dołóżmy starań, by ich dotrzymać. Uprośćmy nasze życie, by przybliżyć się do Jezusa na modlitwie, przekroczyć w sobie bariery niemożności i by dotknąć Jezusa w „najmniejszych” (Mt 25,40) spośród naszych braci
i sióstr. ▐

Pozwól napełnić się łaską!
Jezus wciąż wychodzi nam naprzeciw
W Ewangelii według św. Jana znajdujemy trzy długie, przepiękne historie o ludziach, którzy przeżyli osobiste spotkanie z Jezusem. Są one tak porywające, że od najdawniejszych czasów stały się częścią wielkopostnej tradycji Kościoła. Katechumeni słuchali ich, by przygotować się do chrztu, a wszyscy inni, by móc na nowo potwierdzić swoją decyzję życia dla Jezusa. Te trzy historie to spotkanie Jezusa z Samarytanką (J 4), uzdrowienie człowieka niewidomego od urodzenia (J 9) oraz wskrzeszenie Łazarza (J 11). W bieżącym roku usłyszymy te perykopy ewangeliczne kolejno w trzecią, czwartą i piątą niedzielę Wielkiego Postu.
Zawierają one w sobie bardzo wiele treści, my jednak spróbujemy skoncentrować się na dwóch istotnych punktach – na pragnieniu Jezusa, by wychodzić nam naprzeciw, oraz na działaniu Ducha Świętego, który wciąż na nowo napełnia nas swoją łaską.

BÓG SPOTYKA CZŁOWIEKA
Historie Samarytanki (J 4) oraz niewidomego od urodzenia (J 9) w poruszający sposób ukazują Jezusa, który wychodzi nam na spotkanie. Nie czekając, aż do Niego przyjdziemy, sam wykazuje inicjatywę, gdy jest ku temu sprzyjający czas.
Oba teksty podkreślają, że były to spotkania przypadkowe. Jezus był akurat przy studni, gdy przyszła tam kobieta zaczerpnąć wody – w porze, gdy większość ludzi dawno miała już jej zapas na cały dzień. Pojawiła się, gdy Jezus usiadł tam, aby chwilę odpocząć. Mógł nie odezwać się do niej ani słowem. Mogli wymienić zdawkowe pozdrowienie. Jezus mógł też odejść na jej widok, gdyż Żydzi i Samarytanie od wieków żyli w nieprzyjaźni. Jednak Jezus rozpoczął z nią rozmowę, by przekazać jej Dobrą Nowinę.
Podobnie spotkanie Jezusa z niewidomym wydaje się czystym przypadkiem. Jezus szedł wraz ze swymi uczniami dobrze sobie znaną drogą. Mijając niewidomego, uczniowie zapytali, czy ta ślepota jest karą za jego własne grzechy, czy też za grzechy jego rodziców. W odpowiedzi na ich pytanie Jezus zatrzymał się przy niewidomym
i uzdrowił go.
Z kolei wskrzeszenie Łazarza nie było spotkaniem przypadkowym. Marta i Maria, siostry Łazarza, posłały do Jezusa wiadomość, prosząc Go, by przyszedł i uzdrowił ich ciężko chorego brata. I Jezus odpowiedział na ich prośbę, decydując się na przyjście do Betanii.

NIKT NIE JEST WYKLUCZONY
Historie te ukazują nam Jezusa wychodzącego do ludzi, którzy czują się odrzuceni i samotni. Żaden grzech nie jest tak wielki, aby mógł Mu w tym przeszkodzić. W Jego oczach nikt nie jest kompletnym nieudacznikiem ani beznadziejnym przypadkiem. Zawsze i dla każdego jest nadzieja.
Każdy, kto czuje się zażenowany i zawstydzony swoim grzechem i patrzy na siebie jedynie przez jego pryzmat, może czerpać pociechę z faktu, że Jezus patrzy na niego zupełnie inaczej. Widzi On w każdym z nas – także w tobie – umiłowane dziecko swego Ojca, brata lub siostrę, na których bardzo Mu zależy. Niezależnie od tego, kim jesteś i co myślisz sam o sobie, Jezus w tej chwili wychodzi ci na spotkanie. Chce dotykać cię swoją miłością i mówić ci, jak bardzo jesteś dla Niego ważny.
Jezus pragnie spotkać także tych, którzy bez własnej winy znaleźli się w trudnej sytuacji i z tego powodu czują się wyrzuceni poza margines. On, który miał tak wiele współczucia dla niewidomego, współczuje także tym, którzy znajdują się w potrzebie. Gdy cierpisz na poważną chorobę, gdy borykasz się z niepełnosprawnością, On jest przy tobie. Gdy czujesz się samotny i opuszczony, On jest blisko ciebie.
Jest to naprawdę pocieszająca wiadomość! Pamiętajmy, że dotyczy ona wszystkich bez wyjątku. Historia Łazarza pokazuje, że Jezusowi nie zależy tylko na tych, którzy są w potrzebie lub żyją w ciągłym poczuciu winy. On przychodzi do każdego. Łazarz i jego siostry byli przyjaciółmi Jezusa, a nie spotkanymi przypadkowo nieznajomymi. Należeli już do grona Jego uczniów. Możemy powiedzieć, że nie potrzebowali oni tak bardzo cudu Jezusa, ponieważ już wierzyli. Marta wiedziała, że jej brat powstanie z martwych w dniu ostatecznym. Wiara pozwoliła jej zaufać Bożej obietnicy zmartwychwstania. Gdyby Jezus nie wskrzesił Łazarza, Marta prawdopodobnie pogodziłaby się z jego śmiercią, tak jak wielu z nas godzi się ze śmiercią swoich bliskich.
W końcu śmierć jest normalną częścią życia. Jednak Jezus, współczując zrozpaczonym siostrom, wskrzesił ich brata.
To samo odnosi się do ciebie. Jezus czuje do ciebie to samo, co czuł do Marty i Marii. Płacze z tobą, gdy cierpisz z powodu zwyczajnych życiowych nieszczęść. Cieszy się wraz z tobą z dobrze wykonanej pracy lub sukcesu dziecka. Z radością obdarza cię swoją łaską w dobrych i złych chwilach. Po prostu cię kocha.

WIATR W ŻAGLE
Drugi wątek przewijający się w tych trzech opowieściach to pragnienie Jezusa, by napełniać nas wszelkim błogosławieństwem. Nie ma dla Niego znaczenia to, czy jesteś podobny do Samarytanki, do niewidomego człowieka, który Go nie znał, czy do wierzących w Niego Łazarza, Marty i Marii. Liczy się tylko to, czy uwierzysz, że Jezus chce obdarzać cię swoją łaską, miłością i mocą.
Co to znaczy zostać napełnionym błogosławieństwem? Przede wszystkim pamiętajmy, że nie jest to doświadczenie jednorazowe. Jezus pragnie napełniać nas wciąż na nowo. Niewidomy mężczyzna na początku został „napełniony” łaską przejrzenia. W dalszym ciągu historii widzimy go napełnionego coraz większą odwagą i wiarą. Samarytanka coraz bardziej napełniała się wodą żywą, dochodząc stopniowo do wiary w Jezusa. Marta napełniała się coraz większą wiarą, uświadamiając sobie, że Jezus naprawdę jest zmartwychwstaniem i życiem.
Idea „bycia napełnionym” nie jest łatwa do zrozumienia, posłużmy się więc pewną analogią. Kiedy napełnia nas Duch Święty, dzieje się tak, jakby wiatr wiał w żagle. Wiatr wieje i sprawia, że łódź zmierza do miejsca przeznaczenia. Podobnie wiatr Ducha Świętego wciąż popycha nas ku Bogu, ku dokonywaniu pozytywnych zmian w naszym życiu, ku ludziom, których mamy wokół siebie. Nie jest tak, że Duch Święty napełnia nas na chrzcie, a następnie zostawia i musimy już radzić sobie sami. Zawsze możemy liczyć na Jego łaskę i prowadzenie.

CODZIENNA ŁASKA
Pewnego wieczoru, kiedy Adam oglądał film w telewizji, pewna scena bardzo go poruszyła. Grupka ludzi zebrała się wokół ubogiego mężczyzny, który przed chwilą został obrabowany i pobity. Ich troska i życzliwość dla tego człowieka chwyciły Adama za serce i poczuł, jak Duch Święty przynagla go do przyłączenia się do parafian odwiedzających ubogie dzielnice miasta, aby spotykać się z ich mieszkańcami. Dziś, po dziesięciu latach, Adam wciąż z wdzięcznością wspomina tamten film. Jest przekonany, że Duch Święty posłużył się nim, aby delikatnie popchnąć go w zupełnie nowym kierunku.
Historia Adama ukazuje, jak Duch Święty wykorzystuje zwyczajne, codzienne wydarzenia, aby nas napełniać i prowadzić. Nie dziwi nas raczej to, że działa On, kiedy się modlimy, uczestniczymy we Mszy świętej czy rozważamy Biblię. Jednak działanie Ducha Świętego nie ogranicza się do tych kanałów łaski. Takim kanałem Jego błogosławieństwa mogą być rozmowy telefoniczne, konflikty w pracy, pogawędki z sąsiadami, choroba w rodzinie, a nawet program telewizyjny czy filmik na YouTube!
Skąd wiadomo, że codziennie napełnia nas Duch Święty? Poznajemy to po owocach! Parafrazując św. Pawła, możemy powiedzieć: „Kiedy wiatr Ducha Świętego wypełnia moje żagle, staję się bardziej kochający, spokojniejszy, cierpliwszy, bardziej opanowany” (por. Ga 5,22-25).

CZAS ŁASKI
Zatrzymaj się w obecnym Wielkim Poście nad tymi trzema historiami. Uświadom sobie, że Jezus zawsze wychodzi naprzeciw tobie i całej twojej rodzinie. Jeśli ktoś z twoich bliskich odszedł z Kościoła lub zaniedbuje praktykowanie wiary, wiedz, że Jezus Go szuka. Gdy czujesz wewnętrzną pustkę, lub przeciwnie, wszystko układa się po twojej myśli, pamiętaj, że wiatr Ducha Świętego nigdy nie przestaje wiać. Proś Go, by pomógł ci właściwie ustawić żagle. Wielki Post jest czasem łaski, który szkoda byłoby zmarnować! ▐


MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ:
Środa, 1 marca
Środa Popielcowa
Jl 2,12-18
Przeto jeszcze i teraz – wyrocznia Pana – nawróćcie się do Mnie całym swym sercem. (Jl 2,12)
„Teraz” to mocne słowo, słowo, które nie dopuszcza opóźnień i obiecuje natychmiastowe wypełnienie. Czujemy to, słysząc, jak prorok Joel wzywa lud Boży do nawrócenia. Widzimy to w żarliwym wołaniu św. Pawła: „Oto teraz czas upragniony” (2 Kor 6,2).
Joel i Paweł mówią nam dziś dokładnie to samo: Bóg w każdej chwili pragnie wylewać na nas swoją łaskę. Zawsze gotów jest nam błogosławić. Jest to pierwsze przesłanie, jakie słyszymy na początku czterdziestodniowego Wielkiego Postu.
Skoro więc Bóg zawsze chce udzielać nam łaski, to po co w ogóle potrzebny jest nam okres Wielkiego Postu? Ponieważ dla Boga zawsze istnieje „teraz”, ale dla nas – nie. W rytmie roku liturgicznego potrzebujemy czasu, który zmobilizuje nas do nawrócenia. Potrzebujemy zachęty, by uprościć nasz plan zajęć i z większą determinacją zwrócić się ku Bogu. Potrzebujemy wezwania do modlitwy i postu, które wyrwie nas z codziennej rutyny i sprawi, że zapragniemy bliskości Boga.
Potraktujmy więc te czterdzieści dni jako rekolekcje. Jeśli dotąd nie radziłeś sobie z modlitwą, nie martw się, gdyż dzisiaj – teraz – możesz zacząć od nowa. Oddaj Bogu codziennie dziesięć minut. A jeśli i to dla ciebie za dużo, to może zacznij od ośmiu? Czas nie jest tak ważny, jak decyzja, że chcesz wyrwać się spod presji obowiązków i otworzyć na Boga. Otwórz przed Nim swoje serce, czytając teksty biblijne i medytację na dany dzień. Spróbuj odczytać, co Bóg mówi dziś do ciebie.
Odkryjesz, że z każdą chwilą oddaną Bogu będzie wzrastać twoje zaufanie do Niego. Z każdą chwilą spędzoną na modlitwie i rozważaniu Jego słowa, twoje serce stanie się odrobinę bardziej otwarte. Zaczniesz częściej się uśmiechać, niezależnie od tego, co będzie się działo w twoim życiu.
Uwierz w to, że Bóg wylewa na ciebie w tym Wielkim Poście swoją łaskę. Przyjmuj ją każdego dnia. Teraz nadszedł twój czas!
„Panie, dziękuję Ci za to, że dajesz mi okres Wielkiego Postu. Odnów moją gorliwość i ufność przez codzienną modlitwę. Pomóż mi przybliżyć się do Ciebie”.
Ps 51,3-6.12-14.17
2 Kor 5,20--6,3
Mt 6,1-6.16-18

Czwartek, 2 marca
Pwt 30,15-20
Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść.
(Pwt 30,16)
Co to znaczy żyć naprawdę? Poeta walijski Waldo Williams odpowiedział na to odwieczne pytanie następująco: żyć naprawdę to mieszkać w „przestronnym holu między ciasnymi ścianami”. Czasami ściany naszego życia są ciaśniejsze, niż chcielibyśmy. Może nie dana nam była szansa, by zrealizować swoje życiowe marzenia – podróżować, próbować nowych rzeczy, zdobyć upragniony zawód. Może czujemy się ograniczeni przez brak funduszy, czasu czy jakieś okoliczności życia, które nie pozwalają nam cieszyć się nim tak, jakbyśmy tego pragnęli.
Czy nie ma jednak jakiegoś sposobu na to, by w granicach tych „ciasnych ścian”, jakie zostały nam dane, mimo wszystko żyć w „przestronnym holu”? Poeta Waldo Williams i prorok Mojżesz są tu całkowicie zgodni – szczęście nie płynie z przezwyciężania ograniczeń po to, by osiągnąć dobrobyt materialny, sukces czy poczucie spełnienia, lecz jest owocem takich postaw, jak wdzięczność, pokora, wierność i czerpanie radości z małych rzeczy.
Przypomnijmy sobie wybór, przed jakim Mojżesz postawił Izraelitów. Ziemia Obiecana, do której właśnie wchodzili, miała ściśle określone rozmiary – nie mogli rozszerzyć jej granic, by uczynić z niej bogatszy i bardziej wpływowy kraj. Jeśli wybiorą miłość Boga i przestrzeganie Jego przykazań, nowa ojczyzna stanie się dla nich miejscem błogosławionym. Jeśli jednak przekroczą Jordan, pragnąc tego, co mogą zaoferować im bogowie tego miejsca, niewdzięczność wobec Boga szybko zgasi w nich radość z tego, co On im dał.
Przez następne sześć tygodni będziesz „zamieszkiwać” krainę Wielkiego Postu. Wyrzekając się przyjemności, rezygnując choćby z oglądania telewizji, by poświęcić więcej czasu na modlitwę, możesz odnieść wrażenie, że ściany twego „mieszkania” stają się ciasne. Jeśli jednak wytrwasz w swych postanowieniach, przekonasz się, że hol między tymi ciasnymi ścianami staje się bardziej przestronny, gdyż wypełnia go Boże błogosławieństwo. Ważne jest, abyś w kolejnych tygodniach, gdy twój początkowy entuzjazm zamieni się w znużenie i zniechęcenie, umiał rozpoznawać w swoim życiu dłoń Boga, która cię chroni i dyskretnie prowadzi.
Możesz spróbować zrobić sobie listę spraw, za które jesteś Bogu wdzięczny. Albo spotykać się regularnie z kimś bliskim i mówić mu o tym, co dobrego Pan uczynił ostatnio
w twoim życiu. Dostrzeganie dobroci Boga wzbudzi w tobie wdzięczność i miłość do Niego.
„Panie, pomóż mi nie koncentrować się na ciasnocie ścian, ale na tym, jak Ty rozszerzasz moją przestrzeń i napełniasz ją swoim błogosławieństwem”.
Ps 1,1-4.6
Łk 9,22-25

Niedziela, 5 marca
Mt 4,1-11
Wtedy Duch wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. (Mt 4,1)
Dzisiejsze czytania ukazują nam dwie przeciwstawne odpowiedzi na odwieczną pokusę, by „być jako bogowie” (por. Rdz 3,5). Nasi pierwsi rodzice dali się zwieść złudnym obietnicom roztaczanym przez węża, natomiast Jezus – nie. Doświadczając wszystkich pokus, jakie nas dotykają, Jezus przylgnął do Ojca i pozostał wolny od grzechu. Dokonał tego, czego my nie byliśmy w stanie dokonać.
Grzech ma, niestety, swoje uroki. Jest też niewiarygodnie podstępny, ukazując się nam jako nieszkodliwy, a nawet dla nas dobry! Przypomnijmy sobie, jakim wydał się Ewie zakazany owoc: „Spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy” (Rdz 3,6). Nie znaczy to jednak, że walka z pokusami jest sprawą beznadziejną. Okres Wielkiego Postu to czas szczególnej łaski, sprzyjający temu, by zmienić swoje życie.
Jakie pokusy prześladują cię najbardziej? Skłonność do irytacji i obrażania się? Egoizm? Zazdrość? Skąpstwo? Plotkowanie? Wybierz sobie którąś i postanów stawić jej czoło w tym Wielkim Poście.
Oto jedna z najlepszych strategii – rozważaj postawę Jezusa na pustyni, zmagającego się z głodem i natrętnym głosem szatana. W obliczu każdej z pokus Jezus zwracał się do Ojca na modlitwie, nawet gdy wymagało to wielkiego wysiłku i gdy prawdy, których się trzymał, wydawały się bardzo odległe. I Ojciec Go nie opuścił!
Bóg nie odwraca się także od nas. To my odwracamy się od Niego. Wielki Post jest tak istotnym okresem roku liturgicznego, ponieważ jest dla nas szansą, by przylgnąć do Pana i Jego słowa. Jest szansą, by przeciwstawić się pokusom szatana i zwrócić się ku naszemu niebieskiemu Ojcu.
Jeśli to uczynisz, odczujesz wyraźną różnicę w twojej relacji z Bogiem, a także przyczynisz się do przemiany świata. Pomyśl o efekcie domina, jaki może wywołać zmiana w życiu milionów ludzi, którzy odwrócą się od grzechu i zaproszą Boga do swojego życia. Oby ten Wielki Post umocnił naszą wiarę!
„Jezu, pomóż mi zobaczyć, do czego jestem najbardziej kuszony, i szukać ratunku u Ojca”.
Rdz 2,7-9; 3,1-7
Ps 51,3-6,12-14.17
Rz 5,12-19

Sobota, 11 marca
Mt 5,43-48
Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. (Mt 5,44)
Czy oglądając filmy sensacyjne, nie zastanawiasz się czasem, jak to możliwe, że ich bohaterzy wychodzą cało ze wszystkich opresji? Przeżywają strzelaniny i wybuchy, spadają z wysokich budynków i wychodzą z tego bez większego szwanku. Dzisiejsza Ewangelia może doprowadzić nas do podobnych wniosków, co scenariusze tych filmów – możemy uznać ją za czystą fikcję lub w najlepszym przypadku nadmierną przesadę. Jednak fakt pozostaje faktem – Jezus wzywa do miłości nieprzyjaciół, a jeśli On do czegoś nas wzywa, to znaczy, że jesteśmy do tego zdolni.
Czego więc potrzebujemy? Zdrowej dozy realizmu i dużo łaski Bożej.
Nie jesteśmy supermenami i nasze rany nie goją się tak łatwo. Czasem nawet chcemy komuś przebaczyć, ale jego postępowanie zraniło nas głęboko i pozostawiło blizny w naszych sercach. Te blizny nie znikną same z siebie. Każdy z nas nosi w sercu mniejsze czy większe rany z przeszłości. Może przeżyliśmy bolesny rozwód, utratę pracy, przedwczesną śmierć bliskiej osoby. Może zostaliśmy wykorzystani, odrzuceni lub zdradzeni przez kogoś, komu ufaliśmy.
Może pogodziliśmy się z tym, że będziemy nosić te rany w sobie już na zawsze, a nawet uznaliśmy, że są one częścią naszego życia. Z drugiej strony czujemy jednak, że blokują one w nas zdolność takiego miłowania, do jakiego wzywa nas Jezus.
Dlatego właśnie potrzebujemy łaski Bożej. Jeśli coś powstrzymuje cię na drodze wiary, Jezus chce cię od tego uwolnić, nawet jeśli wydarzyło się to dwadzieścia lat temu.
Jak możesz doświadczyć mocy Jezusa w tych bolesnych dla nas sprawach? Stając przed Nim na modlitwie, spróbuj opowiedzieć Mu szczerze o swoich zranieniach. Bądź uczciwy i otwarty, nawet jeśli to oznacza łzy czy nawet wykrzykiwanie przed Bogiem swojej złości.
A potem wycisz swoje serce i posłuchaj tego, co On ma ci do powiedzenia. On wie dobrze, co czujesz, głęboko ci współczuje i pragnie cię pocieszyć. Wsłuchaj się w Jego słowa, przyjmij Jego natchnienia. Bóg działa, skłaniając nasze serca i umysły do przebaczenia i wzajemnej miłości.
„Panie, odkrywam przed Tobą moje rany. Wierzę, że Ty możesz mnie uwolnić od tego, co nie pozwala mi przebaczyć. Dziękuję Ci, Jezu, za Twoją uzdrawiającą miłość”.
Pwt 26,16-19
Ps 119,1-2.4-5.7-8


Niedziela, 12 marca
Mt 17,1-9
To jest mój Syn umiłowany. (Mt 17,5)
Przemienienie Jezusa było jednym z najwspanialszych objawień chwały Bożej, jakie kiedykolwiek widziano na tym świecie. Miało ono na celu pokazanie Apostołom – i nam wszystkim – kim naprawdę jest Jezus. Przyjrzyjmy się więc tej scenie i zobaczmy, czego możemy się z niej nauczyć.
Dla Piotra, Jakuba i Jana było to niezwykle mocne doświadczenie. Jan napisał: „Oglądaliśmy Jego chwałę” (J 1,14). Piotr wyznał, że Apostołowie głoszą Jezusa jako „naoczni świadkowie Jego wielkości (…) gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany” (2 P 1,16.17). Doświadczenie to uzmysłowiło im, że królestwo Boże głoszone przez Jezusa będzie naznaczone chwałą. Dodało im też otuchy i umocniło przed czekającą ich próbą krzyża. Jak mieli nauczyć się na Kalwarii, chwała Boża objawia się także przez ofiarną miłość – miłość, która jest w stanie przyjąć nawet śmierć.
Duch Święty otwiera nam oczy na oba te przejawy chwały. Pokazuje, że Jezus jest uwielbiony za każdy razem, gdy oddajemy Mu chwałę podczas Mszy świętej lub na modlitwie, ale także wtedy, gdy odsuwamy swoje sprawy, aby pomóc potrzebującemu. Jest uwielbiony, gdy adorujemy Go w Najświętszym Sakramencie, gdy wyznajemy nasze grzechy i gdy przebaczamy tym, którzy nas skrzywdzili.
Pozwól, by ta lekcja o chwale i ofiarnej miłości zapadła ci głęboko w serce. Rozważając chwałę Jezusa na Górze Przemienienia, pamiętaj, że jest to chwała, która przychodzi przez krzyż. Powiedz Mu, że chcesz być przemieniony na Jego chwalebny obraz i proś Go, by był obecny we wszystkich twoich uczynkach miłości. Życie „ku chwale Jego majestatu” jest naprawdę możliwe dla każdego z nas!
„Jezu, otwórz moje oczy na chwałę, którą objawiłeś przed Piotrem, Jakubem i Janem. Panie, spraw, niech ta chwała zakróluje w moim sercu”.
Rdz 12,1-4a
Ps 33,4-5.18-20.22
2 Tm 1,8b-10

Poniedziałek, 20 marca
Św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny
Mt 1,16.18-21.24a
Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański. (Mt 1,24)
Wielu rzemieślników ma jakieś swoje ulubione narzędzie. Używają go często, ufając, że z jego pomocą uda się im dobrze wykonać pracę. Jest ono w ciągłym, niemal codziennym użyciu. Często traktują takie narzędzie jako przedłużenie własnej ręki, staje się ono symbolem ich biegłości w rzemiośle.
Wyobraźmy sobie teraz Pana jako rzemieślnika, którego pracą jest budowanie królestwa, domu Bożego. Z pewnością zgodzimy się, że jednym z jego ulubionych „narzędzi” musiał być św. Józef. Dlaczego? Gdyż był on otwarty, posłuszny i wierny.
Czy zauważyłeś, że w dzisiejszej Ewangelii Bóg nie uprzedził Józefa o niespodziewanej ciąży Maryi? Pozwolił na to, by on sam to odkrył. Jednak Józef zamiast wpaść w panikę, pozostał otwarty na Boga, zaufał Mu i dlatego zdołał znaleźć spokojne i dyskretne wyjście z sytuacji. Dopiero później Bóg posłał anioła, który oświecił Józefa we śnie. Po przebudzeniu Józef natychmiast okazał posłuszeństwo Bogu i wprowadził Maryję do swego domu. Bóg zawierzył swego umiłowanego Syna wiernym dłoniom Józefa, by Go kształtował jako Jego ziemski ojciec.
Budując swe królestwo na ziemi, Bóg posługuje się nami jako swoimi ulubionymi narzędziami. Będąc dyspozycyjni i posłuszni, możemy stać się – podobnie jak św. Józef – przedłużeniem Jego rąk na tym świecie. Bóg liczy na to, że wniesiemy Jego miłość i pokój tam, gdzie ich najbardziej brakuje, oraz że będziemy posłuszni, gdy wezwie nas do wypełnienia konkretnej misji. Powierza nam także kolejne pokolenie naśladowców Chrystusa, abyśmy wychowali je w wierze.
Narzędzia leżą zawsze pod ręką rzemieślnika, gotowe do użytku. Dlatego codziennie bądźmy przy Panu na modlitwie. Nie możemy jednak przez cały czas się modlić, ponieważ, podobnie jak Józef, mamy również inne obowiązki! Spróbuj dziś wśród swych codziennych zajęć od czasu do czasu wznieść swoje serce do Boga. Bądź uważny i wsłuchuj się w Jego prowadzenie. Cokolwiek robisz, staraj się być wobec Niego dyspozycyjny. Nie zawsze będziesz odczuwać Jego obecność, ale będziesz przy Nim, gotów odpowiedzieć wiernym posłuszeństwem, gdy On zechce się tobą posłużyć.
„Panie, posługuj się mną. Chcę być przydatnym narzędziem w Twoich dłoniach”.
lub Łk 2,41-51a
2 Sm 7,4-5a.12-14a.16
Ps 89,2-5.27.29
Rz 4,13.16-18.22

Sobota, 25 marca
Zwiastowanie Pańskie
Łk 1,26-38
Pan z Tobą. (Łk 1,28)
Czy byłeś kiedyś zaangażowany w kampanię polityczną? Ogłaszając swoją decyzję ubiegania się o dany urząd, politycy wygłaszają przemówienia, informując opinię publiczną, kim są, jakie mają poglądy i co zamierzają osiągnąć. Chociaż dzisiejszy fragment Ewangelii nie dotyczy polityki, zapowiada on nowy ustrój, jaki zapanuje na ziemi – królestwo Boże. Słyszymy o tym, jak anioł Gabriel ogłasza Maryi przesłanie o przychodzącym Mesjaszu. W swojej zapowiedzi obiecuje samej Maryi i wszystkim, którzy przyjdą po Niej: „Pan z Tobą” (Łk 1,28).
W Starym Testamencie obecność Pana nie była objawiona wszystkim w ten sam sposób. Bóg komunikował się głównie
z przywódcami i prorokami Izraela. Odkąd jednak Gabriel oznajmił Maryi: „Pan z Tobą”, rozpoczęła się nowa era, nowa relacja pomiędzy Bogiem a Jego ludem. Niestworzony, wszechmocny Bóg stał się Emmanuelem, Bogiem z nami. Dla Maryi oznaczało to bliskość Pana poczętego w Jej łonie. Dla uczniów Jezusa spotkanie z Bogiem, który przyjął ludzkie ciało.
A dla nas oznacza obecność Boga, który mieszka w naszych sercach przez Ducha Świętego.
Pan z Tobą. Zwiastowanie anioła rozbrzmiewa w ludzkich dziejach, docierając do każdego z nas. Podczas Mszy świętej słyszymy: „Pan z wami”. Przez te słowa kapłan przypomina nam, że Bóg jest z nami we wszystkich chwilach naszego życia – radosnych, smutnych czy trudnych. Jest z nami, gdy przeżywamy nasze najgłębsze doświadczenia duchowe, ale także wtedy, gdy w ogóle nie czujemy Jego obecności.
Podczas dzisiejszej lub jutrzejszej Mszy świętej pomyśl, jak wielką moc ma ta krótka fraza, którą usłyszysz. Niech przypomni ci ona o stałej miłującej obecności Boga. Niech będzie pociechą w samotności, pokrzepieniem
w zniechęceniu i błogosławieństwem w chwilach radości. Od momentu poczęcia w łonie Maryi Jezus był, jest i zawsze będzie z tobą.
„Panie, dziękuję Ci za to, że zawsze jesteś ze mną”.
Iz 7,10-14
Ps 40,7-11
Hbr 10,4-10


MAGAZYN:

Mistrz
„wizualnej homilii”
Odkrywanie Boga
przez sztukę bł. Fra Angelico

Kiedy oprowadzam wycieczki po Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie, zawsze zatrzymujemy się przy Pokłonie Trzech Króli Fra Angelico. Niezwykle podoba mi się ten obraz słynnego dominikanina z XV wieku i z radością opowiadam o nim zwiedzającym galerię. Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy to właśnie przy tym obrazie pewna turystka z entuzjazmem weszła mi w słowo. Nie mogła się doczekać, kiedy podzieli się z całą grupą tym, jak wiele znaczy dla niej Fra Angelico.
Opowiedziała mi później, że mając ponad trzydzieści lat, odeszła z Kościoła. Zamiast iść w niedzielę na Mszę świętą, zaczęła odwiedzać muzea, gdzie mogła oglądać wiele wspaniałych dzieł sztuki chrześcijańskiej. Jej uwagę przykuło wyjątkowe piękno i głęboka wiara wyrażona w obrazach Fra Angelico. Stopniowo jego obrazy zaczęły tak mocno dotykać jej serca, że w końcu pod ich wpływem wróciła do Kościoła!
W 1982 roku papież Jan Paweł II ogłosił Fra Angelico błogosławionym, a dwa lata później patronem artystów – być może właśnie z tego powodu, że jego dzieła, ożywione tak głęboką wiarą, są narzędziem ewangelizacji. Rzeczywiście, obrazy Fra Angelico przywołują głębokie prawdy duchowe. Ujawniają też, w jaki sposób wiara dotknęła serca malarza.

GDZIE WIARA STYKA SIĘ
  ZE SZTUKĄ
Nasza wiedza na temat Fra Angelico pochodzi w dużej mierze od Giorgia Vasariego, słynnego biografa artystów renesansu. Angelico urodził się około 1390 roku jako Guido di Piero. Dorastał w pobliżu miasteczka Fiesole na peryferiach Florencji. Jego starszy brat, Benedetto, był uzdolnionym iluminatorem manuskryptów i jest prawdopodobne, że bracia wspólnie pobierali edukację w dziedzinie sztuki. Niewiele wiadomo o ich rodzinie, choć niektórzy historycy snują domysły, że zostali sierotami w młodym wieku.
Około 1423 roku Guido wstąpił do wspólnoty dominikanów w Fiesole, przyjmując imię zakonne Fra Giovanni (brat Jan). Życie dominikanów w Fiesole było proste i pobożne. Codziennie słuchali tekstów biblijnych proklamowanych podczas Mszy świętej, modlili się w rytmie Liturgii godzin, kontemplowali Boga podczas lektury i studiowania świętych tekstów. Oprócz tego Fra Giovanni jeszcze malował. Wszystko wskazuje na to, że odpowiadał mu taki styl życia. Bracia zakonni uważali go za spokojnego, łagodnego, nieśmiałego człowieka.
Jednakże sztuka brata Jana była śmiała i głęboka – jak gdyby na deskę przenosił to, czego doświadczył podczas osobistego spotkania z Jezusem na modlitwie. Nigdy też nie malował obrazów innych niż sakralne. Właśnie to najbardziej wyróżnia go spośród artystów renesansu. W jego życiu w niepowtarzalny sposób łączą się ze sobą wiara i sztuka.

NAMALOWAĆ
  ŻYCIE DUCHOWE
Dominikańscy współbracia Fra Giovanniego zauważyli, jak głęboko przeżywał malowane przez siebie duchowe sceny. Widzieli, jak pogrąża się w głębokiej modlitwie, zanim weźmie do ręki pędzel. Malowanie nie było dla niego zwykłym zajęciem, lecz rodzajem medytacji. Gdy na przykład malował ukrzyżowanie Jezusa, po jego twarzy spływały łzy.
Kiedy szczera i głęboka pobożność brata Jana stała się powszechnie znana, współbracia zaczęli nazywać go Fra Angelico, „Bratem Anielskim” W swoich Żywotach najsłynniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów Giorgio Vasari wyznaje, że według niego postacie z obrazów Fra Angelico „muszą wyglądać w niebie dokładnie tak, jak on je namalował”, a intensywność barw to przypuszczalnie dzieło któregoś z aniołów lub świętych.
Chociaż opinie Vasariego są z pewnością przesadne, Fra Angelico rzeczywiście dzielił się z braćmi przekonaniem, że ten, kto zajmuje się sprawami Chrystusa, musi do Niego przylgnąć. Jeśli więc ktoś podejmuje się malowania scen duchowych, powinien być zanurzony w życiu duchowym. Tę prawdę wyrażało jego proste, lecz głębokie motto: „Aby malować Chrystusa, należy żyć z Chrystusem”. Sam czynił to przez wiele lat, malując, modląc się i żyjąc w ukryciu klasztoru w Fiesole.

WIZUALNA HOMILIA
W życiu Fra Angelico otworzył się nowy rozdział, gdy jego wspólnota dominikańska przeprowadziła się do konwentu św. Marka we Florencji. Był to nowo wybudowany klasztor, do którego często przychodził na modlitwę Cosimo (Kosma) Medyceusz, jeden z najzamożniejszych patronów sztuki we Florencji. W klasztorze znajdował się nawet nie- wielki pokój, gdzie członkowie rodziny Medyceuszów mogli odprawiać rekolekcje.
Będąc kolebką włoskiego renesansu, Florencja przodowała w dziedzinie kultury, literatury i sztuki. Najbogatsze rodziny kupieckie, w tym także Medyceuszów, wykładały duże sumy na zdobienie kościołów, kaplic i ołtarzy kunsztownymi freskami, malowidłami i rzeźbami. Cosimo Medyceusz wciąż wyszukiwał zdolnych artystów, zainteresował się więc przybyciem do Florencji Fra Angelico. Być może ten brat mógłby ozdobić ściany klasztoru swoją wysublimowaną sztuką!
Na zamówienie Medyceusza Fra Angelico zaczął pokrywać freskami ściany klasztornych krużganków, korytarzy i cel współbraci. Każda namalowana przez niego ewangeliczna scena stawała się inspiracją do modlitwy i kontemplacji dla mieszkających w klasztorze zakonników. Można powiedzieć, że Fra Angelico głosił swoim braciom „wizualne homilie”.
Dla przykładu w scenie Zwiastowania porusza otwartość Maryi na słowo Boże. Klęczy Ona z Biblią w ręku, gdy anioł ogłasza, że Jej Dziecko będzie święte i zostanie nazwane „Synem Bożym” (Łk 1,35). Fra Angelico wydaje się tu mówić, że Jezus, który jest Słowem Bożym, zamieszkał w Maryi ze względu na Jej posłuszeństwo słowu Boga! Jak dobrze było codziennie po przebudzeniu kierować wzrok na takie przesłanie!

ODNALEŹĆ SIĘ
  W SCENACH EWANGELII
We wspólnocie dominikańskiej oprócz zakonników byli także bracia świeccy, nieposiadający gruntownej formacji duchowej. Aby pomóc im w medytacji, Fra Angelico namalował w leżących wzdłuż ich korytarza celach siedem scen ukrzyżowania Chrystusa. Zawarł w nich swoje własne intuicje duchowe, dodając lub pomijając postacie i szczegóły, tak by każda ze scen głosiła inne przesłanie. Największa i najbardziej wymowna z nich znajduje się w celi, która prawdopodobnie była miejscem spotkań braci świeckich.
Ukazuje ona dwóch ojców duchowych Fra Angelico – św. Dominika i św. Tomasza z Akwinu – na Kalwarii, zwróconych twarzami do Jezusa, i dwóch łotrów. Już w nowicjacie Fra Angelico zaznajamiał się z drogą prostoty i ubóstwa św. Dominika, a także studiował dzieła Akwinaty, jednego z najwybitniejszych duchowych synów św. Dominika. Fresk daje wgląd we własne przemyślenia artysty – w to, jak wyobrażał sobie miłość tych dwóch świętych do Chrystusa i miłość Chrystusa do nich. Jest to osobiste wyznanie jego serca, złożenie swojej własnej duchowości u stóp Chrystusa.
Fra Angelico maluje św. Dominika (postać z gwiazdą nad głową), wychwalającego ze wzniesionymi dłońmi Boże miłosierdzie, gdy Jezus mówi wiszącemu obok Niego łotrowi: „Dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43). Św. Tomasz klęczy z księgą w ręku, jak gdyby wyznawał, że wszystkie jego idee filozoficzne nabierają pełnego znaczenia
w chwili ukrzyżowania, gdy Bóg wydaje za nas samego siebie. Piękno spotkania obu świętych z ukrzyżowanym Jezusem nie przesłania Jego cierpienia – przypominają o tym krople krwi ściekające po drewnie.
Artyści z tamtych czasów często portretowali w scenach biblijnych swych zamożnych patronów. Fra Angelico wprowadził do sceny ukrzyżowania swoich bohaterów duchowych, pochodzących z różnych epok historycznych.

DROGA DO BOGA
W adhortacji Evangelii gaudium papież Franciszek wyraża pragnienie, aby „w każdej katechezie zwrócić szczególną uwagę na drogę piękna”. Pisze, że głoszenie Chrystusa oznacza wskazywanie Jego drogi, która jest nie tylko prawdziwa, ale i piękna. Poprzez piękno Bóg może „napełnić życie nowym blaskiem i głęboką radością, nawet pośród trudnych doświadczeń. W tej perspektywie wszystkie formy autentycznego piękna mogą być uznane za drogę prowadzącą do spotkania z Panem Jezusem” (Evangelii gaudium, 167). Z pewnością sprawdziło się to w twórczości Fra Angelico, który przez piękno swej sztuki pomógł milionom ludzi spotkać się z Jezusem.
Michał Anioł, inny artysta epoki renesansu, tak bardzo podziwiał dzieła Fra Angelico, że wyrzeźbił posąg zmartwychwstałego Chrystusa na jego grobowiec, zaznaczając, że dominikański twórca „poszedł na spotkanie Tych, których malował”. Angielski krytyk sztuki, John Ruskin, stwierdził, że malowidła Fra Angelico to „nie dzieła sztuki, lecz wizje”. Turystka z Galerii Narodowej z pewnością potwierdziłaby tę opinię,
a każdy, kto poświęci chwilę na kontemplację jego dzieł, zgodzi się z nią całym sercem.
Posługiwanie się sztuką w celu medytacji nad Ewangelią jest uświęconym tradycją sposobem przybliżania się do Chrystusa. Dziś nie musisz już nawet jechać do Włoch czy Waszyngtonu. Wystarczy włączyć komputer, by z pomocą bł. Fra Angelico stanąć u stóp krzyża razem ze świętymi. ▐


NASZE LEKTURY:

John Pridmore, Greg Watts

EWANGELIA WEDŁUG
GANGSTERA

Cena 28,90 zł
(+ koszty wysyłki)


John Pridmore sam mówi o sobie, że jest „nawróconym brytyjskim gangsterem”. W autobiograficznej książce szczerze opowiada o swoim życiu: bezpiecznym dzieciństwie, dramatycznie przerwanym przez rozwód rodziców, stopniowym wchodzeniu na niebezpieczne drogi kradzieży i chuligaństwa, potem przemocy i handlu narkotykami, z których nie zdołały zawrócić go pobyty w poprawczaku
i więzieniu. W głębi serca przekonany, że miłość oznacza cierpienie, coraz bardziej pogrążał się w nienawiści i destrukcyjnych działaniach, sądząc, że nie ma dla niego ratunku. Jednak wytrwała modlitwa matki sprawiła, że został ocalony. Doświadczywszy nagłego i radykalnego nawrócenia, porzucił dawne życie. Co więcej, stał się żarliwym ewangelizatorem i wraz z założoną przez siebie Wspólnotą św. Patryka dociera ze swym świadectwem o Bożym miłosierdziu do setek tysięcy młodych ludzi w wielu krajach.
To, że sam Bóg posługuje się tym „nawróconym gangsterem”, widać najlepiej w świadectwach ludzi, którzy nawrócili się dzięki jego słowom. Kilka z nich zostało przytoczonych na końcu książki. Oto fragment:
Wreszcie poczułem się naprawdę wyczerpany po kilku miesiącach przemawiania w szkołach w dni robocze oraz prowadzenia weekendowych rekolekcji lub misji w kościołach. Miałem już trochę dość, szczególnie, że we wspólnocie pojawiały się pewne napięcia.
Pewnego popołudnia (...) ukląkłem przed Panem Jezusem i zapytałem Go w modlitwie: Czy to w ogóle ma sens?
Zaraz potem poczułem, że ktoś lekko klepie mnie w ramię.
– Jedna kobieta chce z panem rozmawiać. Jest w zakrystii. (...)
– Dwa tygodnie temu moja piętnastoletnia córka ponacinała sobie nadgarstki. Wróciła do szkoły akurat dziś, miała na sobie sweter, żeby nie było widać szwów. Przez ponad czterdzieści pięć minut opowiadała mi szczegółowo, o czym mówił pan dzisiaj w szkole. Dodała, że na sam koniec pan podkreślił, że można wybrać życie w Jezusie Chrystusie albo śmierć, czyli życie bez Niego.
– Rzeczywiście – potwierdziłem.
– I potem moja córka... – kobieta się rozpłakała – powiedziała mi: „Mamo, wybrałam życie. Zacznę z powrotem chodzić do kościoła, odmawiać z tobą różaniec i chodzić na spotkania twojego kółka modlitewnego”. Widziałam, jak moja córka umarła w wieku dwunastu lat, bo wtedy przestała się modlić i wierzyć w Boga. A dziś stałam się świadkiem tego, jak z powrotem ożyła. Nawet pan nie wie, jak cenne są pańskie wystąpienia w szkołach. Niech pan nigdy nie przestanie tego robić.

Sklep internetowy Shoper.pl