Słowo wśród nas - nr archiwalne
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 2 (330) 2021
Słowo wśród nas Nr 2 (330) 2021
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 6,70 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO LUTOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Lutowy numer „Słowa wśród nas” zatytułowany „Rekolekcje – oddech dla duszy” poświęciliśmy właśnie rekolekcjom. Tak jak ciało potrzebuje powietrza, tak dusza potrzebuje
bliskości Boga. Rekolekcje to sposób na intensywniejsze niż zazwyczaj i bardziej świadome szukanie tej bliskości, czas duchowego oddychania. Warto zadbać o oddech dla duszy,
szczególnie sprzyja temu okres Wielkiego Postu, w który wchodzimy w tym miesiącu. W artykułach początkowych piszemy o tym, czym są rekolekcje, jakie są ich rodzaje i jakie mamy możliwości w dobie koronawirusa.
W numerze jak zawsze znajdują się Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, pomagające w codziennym życiu słowem Bożym.
W Magazynie znajduje się artykuł o sposobach ewangelizacji słowem Bożym praktykowanych przez nowa wspólnotę Rodzina Miriam Betlejem oraz dwa świadectwa. Pierwsze mówi o duchowej więzi ze świętymi, nawet, jeśli nie są oni oficjalnie kanonizowani i bohaterskim księdzu, męczenniku niemieckich obozów koncentracyjnych. Drugie o tym, jak w codziennej gonitwie odnaleźć pokój i odkryć, co jest najważniejsze.
Ponadto w numerze: Nasze lektury – omówienie rozważań Drogi Krzyżowej autorstwa znanego pisarza Michaela O’Briena, krzyżówka biblijna oraz kalendarz liturgiczny.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Rekolekcje – oddech dla duszy
Droga do nawrócenia – Anna M. Faszczowa.............. 4

Odnawiać się duchem
Jakie rekolekcje wybrać? – Anna M. Faszczowa......10

Rekolekcje w domu?
Wejdź do swej izdebki – Anna M. Faszczowa...........17

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ
Od 1 do 28 lutego...........................................22

MAGAZYN
Rodzina Miriam Betlejem
Sposoby ewangelizacji słowem Bożym
– s. Francine Rousseau............................................. 48

Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym
Wierzę w świętych obcowanie…
– Bogumiła Milewska........................................... 55

Odróżnić kamienie od piasku
Jak odnaleźć drogę wśród natłoku obowiązków
– Jenn Kmiecik........................................... 58

Nasze lektury........................................................... 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

ARTYKUŁ

Rekolekcje

w domu?

Wejdź do swej izdebki

Czasem nie mamy możliwości zdrowotnych, finansowych czy urlopowych, by udać się na rekolekcje wyjazdowe. Może obowiązki w pracy i wobec rodziny albo niepełnosprawność odcinają nas od uczestnictwa w rekolekcjach parafialnych. Ostatnio doświadczamy mocno, jak bardzo na nasze życie wpływają obostrzenia związane z koronawirusem. Warto zatem zastanowić się nad możliwością przeżycia rekolekcji we własnym domu.
Oczywiście, nie muszą być one podyktowane żadną z powyższych sytuacji. Bywa, że po prostu odczujemy konieczność zregenerowania życia duchowego i będziemy chcieli to zrobić, nie ingerując zbytnio w nasz zwykły grafik codziennych obowiązków.

Przygotowanie i konieczne
decyzje
Warto najpierw określić czas, jaki chcemy przeznaczyć na domowe rekolekcje. Może to być jedna doba, czyli tak zwany dzień skupienia, albo kilka kolejnych dni. Już od momentu podjęcia decyzji przygotujmy się do tego czasu odnowy. Podejmijmy modlitwę w intencji dobrego przeżycia rekolekcji oraz zadbajmy o stan łaski uświęcającej, aby ten czas przeżywać w pełnej łączności z Panem Jezusem. Trzeba też uprzedzić domowników, pozałatwiać ważne i pilne sprawy, aby nas nie rozpraszały.
U progu rekolekcji warto podjąć decyzję, że przyjmiemy to, co nam Bóg w tych dniach zaoferuje. Może zadzwoni nielubiany znajomy (to okazja do zobaczenia w nim Bożego dziecka, naszego brata), męczyć nas będzie remont ulicy przed domem, albo zacznie boleć ząb. Jak to przyjmiemy? Nasza reakcja podpowie nam, które obszary naszej duszy są niedotlenione. Warto zatem już na początku wzbudzić pragnienie w swoim sercu, aby dni rekolekcji przeżyć z otwartością i nadzieją. Będzie to wymagało od nas samodyscypliny, pokory i zaufania Panu. Dlatego niezbędne jest zwracanie się do Ducha Świętego, aby nas prowadził, umacniał i obdarzał łaskami potrzebnymi do owocnego przeżycia tego czasu. Można też podjąć dodatkowe praktyki modlitewne (np. modlitwa nocna) i pokutne (np. post).
Skupienie się na Bogu i odnowienie z Nim relacji wymaga odcięcia się od tego, czym świat nas rozprasza, dlatego zrezygnujmy na ten czas z telewizji, prasy, zaglądania do Internetu. Każde rekolekcje to dobra okazja, żeby przemyśleć, czym na co dzień karmimy umysł i serce – jaką muzyką, informacjami, do jakich mediów sięgamy. Może w tym czasie okazać się, że brakuje nam plotek z życia celebrytów czy kąśliwych komentarzy polityków. Post od natłoku informacji wyjdzie nam na dobre, pomoże uspokoić duchowy oddech, skupić się na regeneracji duszy w atmosferze modlitwy i zwrócenia się całym sobą ku Panu.

Słowo i Ciało
Pierwszym narzędziem dostarczającym życiodajny tlen w domowych rekolekcjach będzie Pismo Święte. Możemy sięgnąć po teksty liturgiczne z danego dnia, aby one były naszym drogowskazem. Ale warto też wybrać jedną z ksiąg, na przykład Dzieje Apostolskie lub fragment Ewangelii, jak nauczanie Jezusa o Bożym królestwie (Mt 5-7) albo mękę i zmartwychwstanie z Ewangelii według św. Jana. Wielką pomocą w praktycznych codziennych wyborach i zachowaniach wobec bliźnich jest List św. Jakuba Apostoła. Jeśli widzimy, że naszym niedotlenionym miejscem jest podejście do spraw finansowych, wybierzmy przypowieści Jezusa na ten temat z kilku Ewangelii a także inne biblijne teksty o bogactwie i ubóstwie. Czasem mottem dnia może być jedno zdanie, na przykład „O bogactwo się nie ubiegaj” (Prz 23,1), albo „Postępowanie wasze niech będzie wolne od zachłanności na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie” (Hbr 13,5). Słowa, które towarzyszą nam danego dnia, warto sobie wypisać i tak umieścić w domu, aby często padało na nie nasze spojrzenie. Nasuwające się nam refleksje także zapisujmy, pomoże to je utrwalić i sięgać do nich w przyszłości.
Jeśli tylko mamy możliwość, uczestniczmy w Eucharystii. Potrzebujemy pokarmu słowa Bożego danego Kościołowi na ten dzień i życiodajnego Ciała Pana, potrzebujemy wsparcia modlitwą całego Kościoła i spotkania we wspólnocie wierzących. Słowo Boże nas przemienia, a Ciało Chrystusa umacnia, zaś wspólnota modlitwy pokrzepia. Jeżeli nie możemy wyjść z domu, sięgnijmy po transmisje online, w TV albo w radio. W Internecie i niektórych stacjach radiowych mamy okazję skorzystać także ze wspólnej modlitwy brewiarzowej, Różańca czy Koronki do Miłosierdzia Bożego.
Naszym przewodnikiem może też być dobra lektura duchowa, jak pisma świętych, np. Jana od Krzyża, Teresy z Lisieux, Franciszka z Asyżu, Tomasza à Kempis, Jana Pawła II, Faustyny Kowalskiej. Warto sięgnąć po encykliki lub adhortacje papieskie albo po Katechizm Kościoła Katolickiego – to wciąż nieodkryte skarbnice. Z pomocą przychodzą książki proponujące rozważania na takie domowe rekolekcje, ułożone według konkretnego programu.

Rekolekcje internetowe
One także dają szansę na duchowe pozbieranie się bez konieczności brania urlopu, liczenia się z kosztami dojazdu, pobytu, odsłaniania siebie przed nowymi osobami. Nagrane nauki możemy w wybranym przez siebie momencie włączyć i w każdej chwili wyłączyć, gdy nam nie odpowiadają, lub odsłuchać ponownie, gdy widzimy taką potrzebę.
Wydaje się, że takie możliwości to duży plus, jednak odsłuchiwanie w Internecie wymaga od nas większej samodyscypliny. Co chwilę wyskakują reklamy, pojawia się pokusa sprawdzenia czegoś na innej stronie. I może się zdarzyć, że uszami wprawdzie słuchamy konferencji czy rozważania, ale całym sobą zajmujemy się czym innym.
Internet oferuje nam duży wybór rozmaitych rekolekcji. Można znaleźć prawdziwe perełki, jak chociażby kazania śp. ks. Piotra Pawlukiewicza, czy rozważania w oparciu o lectio divina, ale też można trafić na takie, których wartość jest wątpliwa. Czasem pod nazwą rekolekcji znajdziemy raczej jakieś opowiastki, dykteryjki, bo ma być zabawnie, by zwiększyć oglądalność, subskrypcje i polubienia.
Z ciekawą propozycją przeprowadzenia ćwiczeń ignacjańskich w domu za pomocą Internetu wychodzą jezuici. Ich uczestnik ma dostęp do nagrań konferencji i innych materiałów, a do tego odbywa codzienną rozmowę indywidualną z kierownikiem duchowym za pośrednictwem telefonu lub łączy internetowych, w ten sposób przez osiem dni zanurzając się w duchowość ignacjańską.

Droga codzienności
W rekolekcjach chodzi nie o to, by je po prostu odbyć, ale o szczere nawrócenie, czyli przyznanie się przed Bogiem i samym sobą do własnej grzeszności i szukanie pomocy w Bożym miłosierdziu.
Rekolekcje to szczególny czas umocnienia się w postawie nawrócenia, aby ostatecznie samo nawrócenie uczynić drogą codzienności. Rozciągnąć czas odnowy duchowej na naszą zwyczajną powszedniość w ten sposób, aby uczynić z nawracania się stałą postawę życiową. Bardzo pomaga w tym duchowość małych kroków – mówi o niej wielu świętych. W samej Ewangelii słyszymy o tym, że trzeba być wiernym nawet w małych rzeczach (Łk 16,10). W końcu to nasze codzienne zachowania są miernikiem tego, na ile przylgnęliśmy do nauki Chrystusa. Wierne przyjmowanie i niesienie krzyża każdego dnia wskazuje nam, czy jesteśmy na dobrej drodze, czy się naprawdę nawracamy.
Rekolekcje nie są czasem zdobywania wiedzy, szukania ekscytujących emocji czy odpoczynku od codziennych obowiązków, ale formacji i pogłębiania naszej więzi z Bogiem. Duchowej przemiany, która dokonuje się tylko w spotkaniu z Bogiem. Jesteśmy przez Niego stworzeni do świętości, do życia bez końca w radości nieba. Jesteśmy powołani do tego, by być współobywatelami nieba, „domownikami Boga” (Ef 2,19). On chce nas kształtować, dzielić się swoim życiem, przebywać z nami jak przyjaciel z przyjacielem. Nabranie pełną piersią oddechu na rekolekcjach pomaga nam pamiętać o tym, by na co dzień właściwie dbać o dobre natlenienie duszy. ▐

 

Poniedziałek, 1 lutego
Hbr 11,32-40
Wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w walce. (Hbr 11,34)
Przyjrzyjmy się kilku bohaterom wymienionym w dzisiejszym czytaniu. Dawid był zaledwie chłopcem z kil-
koma kamieniami w garści, a Gedeon rolnikiem próbującym przetrwać w dramatycznej sytuacji politycznej. A jednak Dawid zabił potężnego Goliata z procy (1 Sm 17), a Gedeon z trzystoma wojownikami pokonał wielką armię Madianitów (Sdz 7). Jak to się stało? Po prostu mieli po swojej stronie Boga.
Mężczyźni ci byli bohaterami nie dzięki swoim zdolnościom naturalnym, ale dzięki temu, że działał przez nich Bóg – często pomimo ich słabości. Jak ujął to autor Listu do Hebrajczyków: „Wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w walce” (Hbr 11,34).
Być może myślisz sobie: Ja nigdy nie będę bohaterem. Bóg na pewno nie przeznaczyłby mnie do jakiejś ważnej misji. Ale Bóg cię wybrał, i to do misji najważniejszej ze wszystkich – do miłowania Go i służenia Jego ludowi. Choć raczej nie zostałeś, jak Dawid, powołany do zabijania olbrzymów, to przecież codziennie toczysz różne inne „bitwy”, zmagając się o miłość do Boga i ludzi, których On postawił w twoim życiu. Zmagasz się o cierpliwość wobec swojego nastolatka, który nieradzi sobie z emocjami. Zmagasz się o dotrzymanie nierealnych terminów w pracy bez wpadania w zły humor i odreagowywania frustracji na innych. Zmagasz się z chorobą, która powala cię na kolana. Czasami padasz wieczorem na łóżko czując się tak, jakbyś wrócił z pola bitwy!
Bóg chce przypomnieć nam, że nie wszystko spoczywa na naszych barkach. Chce, abyśmy zaufali Jego mocy i sile, jak święci bohaterowie naszej wiary. Wie, że sami z siebie jesteśmy słabi. Ale kiedy postanowimy oprzeć się na Nim, On udzieli nam łaski sprostania wszelkim wyzwaniom, jakie przed nami staną.
Tak więc w ogniu próby pamiętaj, żeby modlić się słowami: „Przyjdź, Duchu Święty!”. Ale także przygotowuj się co rano na te nieuniknione codzienne bitwy, poświęcając kilka minut na spotkanie z Jezusem i prosząc Go o to, czego potrzebujesz, aby stawić czoło temu, co cię czeka.
Bóg wezwał cię do heroicznego życia – które może mieć bardzo różną formę. Nawet jeśli wątpisz we własne siły, nie wątp w Boga. Twoja słabość jest niczym w porównaniu z Jego miłością, mocą i siłą!
„Panie, chcę dziś we wszystkim polegać na Tobie!”
Ps 31,20-24
Mk 5,1-20

▌Wtorek, 2 lutego
Ofiarowanie Pańskie
Łk 2,22-40
Duch Święty spoczywał na nim. (Łk 2,25)
Jedna z wielkich mistyczek Kościoła, św. Brygida Szwedzka, otrzymała kiedyś objawienie, w którym Matka Boża powiedziała jej: „W moim Synu jest dziś ta sama pokora, jaka była, gdy złożono Go w żłobie”. Jezus uniżył samego siebie tak samo wtedy, kiedy przyszedł na świat jako Dziecko, i wtedy, kiedy oddał za nas życie. Ale także teraz, jak mówiła św. Brygidzie Maryja, uniża samego siebie, pochylając się ku „wszystkim, którzy przemawiają do Niego z miłością”, i posyła Ducha Świętego, który nas prowadzi.
Te piękne myśli pomogą nam zrozumieć, w jaki sposób Symeon rozpoznał Jezusa w świątyni, gdy przynieśli Go tam Jego Rodzice, aby Go przedstawić Panu. Pomogą nam także uzmysłowić sobie, co dzieje się w nas, gdy mówimy do Jezusa „z wielką miłością”.
Symeon był pobożnym Żydem, który kochał Boga i z żarliwością oczekiwał Mesjasza Izraela. Miał wiarę. Badał Pisma. Wciąż modlił się o wypełnienie Bożych obietnic. Widzimy więc człowieka, który mówił do Boga „z wielką miłością” i wielką tęsknotą. Człowieka, który naprawdę gorąco tęsknił za tym, by ujrzeć oblicze Boga. I ze względu na tę miłość i wierność, Bóg udzielił Symeonowi łaski rozpoznania Jezusa w dniu, gdy Rodzice przynieśli Go do świątyni.
Być może to właśnie praktykowanie pełnej miłości rozmowy z Bogiem sprawiło, że Symeon był w stanie jasno odczytać prowadzenie Ducha Świętego. Czas spędzany na modlitwie i rozważaniu Pism pozwolił mu otworzyć serce na Ducha. Pomógł mu rozpoznać Jego głos. A Duch Święty poprowadził Go prosto do Jezusa.
To samo odnosi się do ciebie. Za każdym razem, gdy rozmyślasz nad obietnicami Bożymi zawartymi w Piśmie Świętym, gdy zwracasz się do Boga na modlitwie, gdy uczestniczysz we Mszy świętej, masz okazję mówić do Boga „z wielką miłością”. I niezależnie od tego, jak niskie masz mniemanie o sobie i jak wiele grzechu kryje się jeszcze w twoim sercu, Jezus uczyni to, co czynił zawsze – uniży się i przyjdzie, by objawić ci siebie.
„Jezu, kocham Ciebie. Spraw, niech Duch Święty wprowadza mnie w Twoją obecność.”
Ml 3,1-4 lub Hbr 2,14-18
Ps 24,7-10

▌Niedziela, 7 lutego
Hi 7,1-4.6-7
Ponownie oko me szczęścia nie zazna. (Hi 7,7)
Trudno nie przejąć się tą ponurą skargą Hioba. Wydaje się całkowicie usprawiedliwiona, co więcej, sądzimy, że z pewnością ten nieszczęśnik zasłużył na chwilę wytchnienia. Wiemy przecież, jak wiele udręk spadło na niego! Stracił swoje dzieci, cały niemały majątek, a na koniec także i zdrowie. Każdy byłby załamany na jego miejscu. To chyba naturalne, że wyżalił się przed swoimi przyjaciółmi.
Nie prześlizgujmy się jednak naprędce nad słowami Hioba, uznając je za emocjonalną skargę udręczonego człowieka. Pokazują nam one nie tylko, jak czuł się zmiażdżony nieszczęściem Hiob, ale także w jaki sposób próbował sobie z nim poradzić. Jego postawa jest bowiem wspaniałą lekcją dla wszystkich, którzy znajdują się w trudnych sytuacjach, a jest ona następująca: Nigdy nie zrywaj łączności z Bogiem!
Miejmy nadzieję, że Bóg zachowa nas od serii nieszczęść podobnej tej, która spotkała Hioba. Zdarza się jednak, że nawet niewielkie próby przyprawiają nas o zniechęcenie. Jest oczywiście rzeczą całkowicie naturalną, że kiedy sprawy nie układają się po naszej myśli, czujemy się rozczarowani, a nawet zdruzgotani. Nie musimy jednak pozostawać w tym stanie.
Jeśli więc złapiesz się na tym, że wciąż narzekasz czy użalasz się nad sobą, spróbuj pójść za przykładem Hioba. Jeśli musisz, wyżal się przed bliskimi przyjaciółmi, ale przede wszystkim zwróć się do Boga. Wyraź przed Nim swój ból. Opowiedz o niesprawiedliwości, która cię spotkała. Nie ukrywaj tego, co czujesz. Zadawaj trudne pytania. Taka szczerość pozwala Mu wejść z tobą w dialog i działać w twoim sercu.
Nie poprzestań jednak na mówieniu do Boga, lecz nasłuchuj Jego odpowiedzi. Pamiętaj, że Hiob ostatecznie usłyszał głos Boga. Nie otrzymał wprawdzie dokładnego wyjaśnienia, dlaczego stracił wszystko, co było mu drogie, ale z czasem głębiej zrozumiał wielkość Boga. Nie otrzymał potwierdzenia swojej własnej nieskazitelności, ale z człowieka, który wiedział coś
o Bogu, stał się człowiekiem, który miał z Nim osobisty kontakt. Tak właśnie postępuje Bóg z tymi, którzy są uczciwi wobec Niego i gotowi szczerze z Nim rozmawiać. Ostatecznie usłyszą oni Jego głos.
„Panie, oby niepowodzenia były dla mnie okazją do szczerego i odważnego otwarcia przed Tobą serca.”
Ps 147A,1-6
1 Kor 9,16-19.22-23
Mk 1,29-39

▌Niedziela, 14 lutego
Mk 1,40-45
Chcę, bądź oczyszczony! (Mk 1,41)
Gdybyś, jak ten trędowaty, cierpiał na chorobę, która niszczy twoje tkanki i odbiera czucie, nie twierdziłbyś, że nie potrzebujesz uzdrowienia. Byłoby dla ciebie oczywiste, że masz poważny problem. Niemal instynktownie wołałbyś do Pana o pomoc. Ale co z innego rodzaju ranami, które nie są aż tak widoczne na zewnątrz?
Jeśli na przykład masz skłonności do zbyt mocnego reagowania lub zamartwiania się, nawet z powodu błahostek, warto zwrócić się do Jezusa o uzdrowienie emocjonalne i być otwartym na Jego natchnienia – może pokieruje cię do profesjonalnego terapeuty. Może żyjesz w trudnym małżeństwie, przeżywając wiele napięć
i stresu? Jezus może uzdrowić tę relację, pokazując ci, jak lepiej kochać współmałżonka i szukać jego dobra. Albo jeśli żywisz do kogoś urazę i nie chcesz mu przebaczyć, również potrzebujesz łaski Bożej, która pomoże ci zmienić to nastawienie. A może uwikłałeś się w nałóg, któremu nie masz ochoty stawić czoła, i unikasz spowiedzi? Lecz tak czyniąc nie przyjmujesz też miłosierdzia Bożego.
Łatwo jest sobie wmówić, że poradzimy sobie z takimi sytuacjami o własnych siłach. A może nawet nie przypuszczamy, że Jezus może wejść w nie z łaską uzdrowienia. Jednak On mówi dziś do nas to samo, co powiedział do chorego z dzisiejszej Ewangelii: „Chcę, bądź oczyszczony!” (Mk 1,41). Pan chce uzdrowić nas ze wszystkiego, co nie zgadza się z Jego wolą dla naszego życia.
Poproś dziś Ducha Świętego, aby uświadomił ci co najmniej jedną dziedzinę życia, która potrzebuje Bożego uzdrowienia. Jakie ukryte rany hamują cię na drodze wiary, zadając ból tobie samemu i twoim bliskim? W jaki sposób oddalają cię od Boga i prowadzą do grzechu?
W ciągu życia wszyscy gromadzimy w sobie rozmaite zranienia i nie jest to powód, aby się zniechęcać. Po prostu uwierz, jak trędowaty z Ewangelii, że Jezus ma wolę – i moc – uzdrowić cię ze wszystkiego, co ci dolega.
„Jezu, potrzebuję dziś Twego uzdrawiającego dotyku!”
Kpł 13,1-2.45-46
Ps 32,1-2.5.11
1 Kor 10,31--11,1

▌Niedziela, 21 lutego
Rdz 9,8-15
I nie będzie już nigdy wód potopu. (Rdz 9,15)
Jak myślisz, dlaczego na początku Wielkiego Postu słuchamy historii o arce Noego? Czy dlatego, że Noe spędził czterdzieści dni dryfując w arce na wodach potopu, podobnie jak Jezus spędził czterdzieści dni „ze zwierzętami” na pustyni (Mk 1,13)?
W rzeczywistości jest to zaledwie częściowe wyjaśnienie. Boże przymierze z Noem, którego znakiem była tęcza rozpięta na niebie, skrywa w sobie wielką obietnicę. Przyrzekając nigdy więcej nie wyniszczać ziemi potopem, Bóg wskazał na doskonalszy sposób pokonania grzechu i śmierci – na śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
A Wielki Post daje nam czterdzieści dni na przygotowanie do obchodów tych wielkich wydarzeń!
W dzisiejszym drugim czytaniu św. Piotr wyjaśnia, dlaczego Noe i jego rodzina są dla nas doskonałymi towarzyszami na czas Wielkiego Postu. Dzięki wodom potopu wyrwali się z grzesznego świata i weszli w nowe życie z Bogiem – tak jak my uwalniamy się od grzechu i wchodzimy w nowe życie przez wody chrztu.
Jeśli w tym Wielkim Poście przygotowujesz się do sakramentu chrztu, masz szczególny powód do radości. Doświadczysz osobiście tego, co to znaczy przejść z grzechu do zbawienia. Ale jeśli już zostałeś ochrzczony, raduj się również, ponieważ masz szansę w ciągu tych czterdziestu dni przygotować się do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Wyrzekaj się szatana i wszystkich jego pokus. Wyznawaj wiarę w Ojca, Syna i Ducha Świętego. Wspominaj przymierze, które Bóg zawarł z tobą na chrzcie. Poświęcając się na nowo Bogu w tym Wielkim Poście, poznasz Go głębiej oraz mocniej zaufasz Jego miłości i łasce.
Znajdź więc w nadchodzących tygodniach więcej czasu na modlitwę. Podejmij post, albo od jedzenia, albo od złych uczynków i nawyków. Może czasem poczujesz się nieco zdezorientowany, podobnie jak musiał czuć się Noe w arce. Ale ta droga jest tego warta, ponieważ gdy dojdziesz wreszcie do radości Niedzieli Wielkanocnej, o wiele głębiej zrozumiesz i doświadczysz, czym jest wierność naszego Boga i czym jest Jego zbawienie.
Wielki Post dopiero się rozpoczął. Wsiadajmy do arki!
„Panie, pomóż mi w tym Wielkim Poście wejść wraz z Tobą do nowego życia.”
Ps 25,4-9
1 P 3,18-22
Mk 1,12-15

▌Niedziela, 28 lutego
Rz 8,31b-34
On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał. (Rz 8,32)
Jak wspaniały jest nasz Bóg, który umiłował nas tak bardzo, że nie pożałował nawet własnego Syna! Ale to, o czym już św. Paweł nie pisze, to fakt, że Bóg wytrwale daje nam Jezusa przez cały czas – a my tak często konsekwentnie opieramy się przyjęciu Go jako Bożego daru dla nas.
Syn Boży został najpierw dany przez Boga jako dar pokoju. Maryja i Józef przyjęli Go otwartym sercem, radośnie powitała Go też garstka pasterzy, ale reszta świata wydawała się nastawiona przeciwko Niemu. Herod na wieść o Jego narodzinach „przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (Mt 2,3).
Następnie Jezus został dany przez Ojca jako dar mądrości. „Ten jest mój Syn umiłowany” (Mt 3,17) – ogłosił Bóg. Jezus został posłany, aby uczyć, jak żyć w miłości do Boga i do siebie nawzajem. Zamiast jednak przyjąć Go z pokorą, wielu Jego rodaków dopatrywało się ukrytych motywów w każdym Jego czynie, byli twardego serca i nieskorzy do wierzenia. Czy my nie czynimy podobnie?
Na górze Przemienienia Jezus został nam dany jako dar chwały. „To jest mój Syn umiłowany” – powtórzył raz jeszcze Bóg Ojciec, dodając do tego gorący apel: „Jego słuchajcie!” (Mk 9,7). A przecież nawet św. Piotr, będący naocznym świadkiem cudu przemienienia, nie zrozumiał tego daru. Chciał zamknąć chwałę Jezusa, będącą żywą obecnością, w statycznym znaku trzech namiotów.
Bóg posłużył się również Piłatem, by dać nam Jezusa, tym razem jako dar ofiary. „Oto Człowiek. (…) Zabierzcie go” (J 19,5.6) – wołał Piłat. Sam nie wiedział, jak ważną odegrał rolę w wypełnieniu misji Jezusa. Ale lud po raz kolejny odrzucił dar krzycząc: „Precz! Precz!” (J 19,15). Ile razy my krzyczymy tak samo?
W Niedzielę Wielkanocną Bóg ponownie dał nam Jezusa, tym razem jako dar przebaczenia i odkupienia. Odtąd wciąż daje nam Go w pokornej postaci Chleba i Wina: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29).
Jezus jest tu. Przyjmij Go i pozwól Mu przemienić twoje serce.
„Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale Ty mimo to wciąż mi się oddajesz. Pomóż mi Cię przyjąć, a moja dusza zostanie uzdrowiona.”
Rdz 22,1-2.9-13.15-18
Ps 116B,10.15-19
Mk 9,2-10

MAGAZYN 

Rodzina Miriam Betlejem

Sposoby ewangelizacji słowem Bożym
Rodzina Miriam Betlejem jest nową katolicką, pół-kontemplacyjną wspólnotą założoną w duchu posoborowej odnowy życia konsekrowanego przez s. Joannę Bizier. Powstała ona w kanadyjskiej prowincji Québec w 1979 roku. Do Rodziny Miriam Betlejem należą osoby konsekrowane habitowe: małe siostry, mali bracia i mali bracia-kapłani, którzy prowadzą życie wspólne, oraz liczni członkowie zewnętrzni: osoby konsekrowane
i świeckie, żyjące duchowością Wspólnoty we własnych środowiskach. Wspólnota ma obecnie 14 domów w sześciu krajach: w Kanadzie, Rosji, Belgii, Urugwaju, na Haiti, a od 2014 roku również w Polsce, w Józefowie koło Otwocka, dokąd przybyła na zaproszenie ks. arcybiskupa Henryka Hosera, ówczesnego ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej.

Duchowość Rodziny
Miriam Betlejem
Jako duchowa rodzina dążymy do odnowienia sakramentu chrztu w naszej codzienności i doświadczenia działania Boga, gromadzącego nas w jedno w Kościele. Staramy się żyć duchowością komunii, która ma swoje źródło w Trójcy Świętej, w myśl słów Jezusa: „Aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś” (J 17,21). W centrum naszego życia jest Eucharystia, naszym wzorem jest Święta Rodzina, a Maryja jest naszą Matką i Wychowawczynią. Szczególnie modlimy się w intencji Kościoła, kapłanów i powołań.
Pragniemy pomagać ochrzczonym w doświadczeniu odnowy ich sakramentu chrztu, co czynimy przez przyjmowanie ich w ogniskach naszej wspólnoty na wspólną z nami modlitwę czy na dni skupienia. Prowadzimy też różne animacje w parafiach i szkołach.
Staramy się karmić ludzi Chlebem Słowa Bożego, Chlebem Miłości agapè oraz Chlebem Życia. Te trzy rodzaje pożywienia są ze sobą ściśle złączone: słowo Boże prowadzi nas do Miłości agapè, która jest szczytem ewangelicznego orędzia Chrystusa, zaś Słowo, które stało się Ciałem, żyje pośród nas
w Eucharystii.
Nasza Założycielka, s. Joanna Bizier, była rozmiłowana w słowie Bożym. Podczas wieloletniej posługi w Kanadzie, jako siostra zakonna i wychowawczyni młodzieży szkolnej, wielokrotnie doświadczała skuteczności działania słowa Bożego. Na jej oczach dokonywały się liczne uwolnienia i uzdrowienia, zgodnie ze słowami: „Głoście Ewangelię” a „znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą” (Mk 16,15-17).
Słowo Boże jest najwspanialszym źródłem i środkiem ewangelizacyjnym, a jak pisał św. Paweł: „Biada mi (…), gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16). Dlatego od początku istnienia naszej wspólnoty głosimy słowo Boże na różne sposoby.

„Kromki słowa Bożego”
To, że tuż po narodzeniu Jezus został położony w żłobie, można odczytać jako znak, że przyszedł na świat, by stać się pokarmem. Sama nazwa miasta Betlejem wywodzi się od hebrajskiego słowa „dom chleba”. Dla chrześcijanina słowo Boże jest, tak jak chleb, codziennym pożywieniem.
Pomysł ewangelizowania poprzez „Kromki słowa Bożego” zrodził się na początku lat 80. XX wieku. Pewna pani, która przychodziła do jednego
z domów naszej wspólnoty, pracowała często na nocną zmianę i wtedy, w wolnych chwilach, czytała Pismo Święte. Niektóre zdania tak głęboko zapadały jej w serce, że zaczęła przepisywać je na małych karteczkach, a potem rozdawała je ludziom podczas spotkań grupy modlitewnej, którą prowadziła. Któregoś dnia zdała sobie sprawę, że słowo Boże jest dla serca człowieka tym, czym chleb dla ciała. I wtedy zaczęła wycinać swoje karteczki nadając im kształt kromek chleba. Coraz więcej ludzi prosiło ją o te karteczki, aż w pewnym momencie kobieta i mąż, który jej pomagał, nie byli już w stanie nadążyć z ich wycinaniem. Wtedy zwróciła się o pomoc do nas, a my postanowiliśmy rozpocząć drukowanie kompletów „Kro-
mek słowa Bożego”. I tak zaczęły się one rozchodzić po całym świecie, poruszając tysiące serc naszych braci
i sióstr w wierze.
Obecnie dysponujemy ośmioma wersjami językowymi „Kromek”. W języku francuskim mamy dwanaście serii tematycznych, takich jak na przykład ufność, radość, słowa Jezusa, dziękczynienie, miłosierdzie. W każdym komplecie znajduje się sto karteczek z wybranymi cytatami biblijnymi. W 2018 roku wydaliśmy pierwszą serię „Kromek słowa Bożego” w języku polskim na temat ufności. Zanim znaleźliśmy drukarnię, która zechciała wykonać dla nas specjalny wykrojnik, robiliśmy to samo, co przed laty w Kanadzie: ręcznie wycinaliśmy karteczki w kształcie kromek chleba.
Podczas podróży po świecie często spotykamy osoby, które gdzieś kiedyś dostały od kogoś naszą „Kromkę” i przechowują ją w portfelu czy w książeczce do nabożeństwa jako coś cennego, bo w konkretnych okolicznościach przemówiła do nich żywym słowem. Słowo Boże naprawdę karmi, leczy, uspokaja, przywraca nadzieję. Kiedy sięgamy po nie z wiarą, mamy pewność, że Bóg przemawia także dzisiaj, tu i teraz. Korzystamy z „Kromek słowa Bożego” przy bardzo różnych okazjach: wkładamy je do listów, sięgamy po nie podczas posiłku w gronie rodzinnym, kładziemy przy talerzach zaproszonych gości, by potem wspólnie dzielić się słowem, które każdy otrzymał. Te karteczki służą nam również podczas wspólnych modlitw, rekolekcji parafialnych, a także podczas spotkań z ludźmi na ulicy, w sklepie, a nawet w rozmowie telefonicznej, kiedy możemy przeczytać rozmówcy „wylosowane” dla niego słowo, które zwykle trafia prosto do serca.
Niedawno pewna kobieta opowiedziała historię z wakacji, na które miała po raz pierwszy pojechać sama jako kierowca i bardzo się bała, czy da radę, czy samochód się nie zepsuje, bo wówczas czułaby się kompletnie bezradna. Przed wyjazdem sięgnęła do koszyczka z „Kromkami” i wyciągnęła karteczkę, na której było napisane: „Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz” (Rdz 28,15). Kobieta zdumiała się tymi słowami a jeszcze bardziej tym, że opuścił ją zupełnie strach. Bez lęku ruszyła w drogę i szczęśliwie dotarła do celu podróży.
Innym razem Anna, należąca do naszej wspólnoty, jechała na lotnisko w Paryżu pociągiem podmiejskim, w którym na akordeonie grał młody chłopak. Oprócz kilku eurocentów wrzuciła mu do kubka na datki wyjętą z kieszeni „Kromkę słowa Bożego”. Gdy pociąg dojechał na miejsce, chłopak szukał jej biegając po peronie, a gdy ją odnalazł, wyciągając karteczkę zawołał: Czy Pani naprawdę życzy mi szczęścia? Na karteczce było zdanie z Księgi Koheleta: „Gdy dobrze ci się wiedzie, ciesz się z tego” (Koh 7,14). Zdziwiona Anna odpowiedziała, że tak. Chłopak zapytał: A czy Pani mieszka w Betlejem? Bo tu z drugiej strony jest napisane Rodzina Miriam Betlejem, a ja jestem Żydem z Betlejem. Niesamowite było to, jak wspomina Anna, że karteczka wyciągnięta „przypadkowo” zawierała akurat zdanie ze Starego Testamentu. Pan Bóg doskonale wie, do kogo kieruje swoje słowo, zna nas przecież o wiele lepiej, niż my znamy samych siebie.
Taka forma głoszenia słowa Bożego może nieść ze sobą ryzyko traktowania „Kromek słowa Bożego” jako magicznych odpowiedzi na różne problemy. Nie taka jest ich rola. Należy je traktować jak pokarm, jako codzienną porcję umocnienia na drodze duchowej, a czasem jako przynaglenie do nawrócenia czy działania zgodnego z wolą Bożą. Jeśli traktujemy słowo Boże z należnym mu szacunkiem i miłością, nie ma się czego obawiać.

„Słowa Życia”
W 1981 roku Polka mieszkająca w Kanadzie, Geneviève Roztworowska, podzieliła się z nami formą głoszenia słowa Bożego w postaci recytatywów biblijnych. Recytatyw oznacza śpiewną deklamację tekstu. Dosłowne fragmenty Pisma Świętego są śpiewane na podkładzie prostej linii melodycznej i ilustrowane gestami podkreślającymi ich znaczenie. Metodę tę opracował francuski jezuita o. Marcel Jousse, antropolog i profesor paryskiej Sorbony, badacz tradycji ustnej ludów Bliskiego Wschodu, szczególnie języka aramejskiego, który był językiem ojczystym Jezusa. Polega ona na uczeniu się na pamięć fragmentów Biblii i zachowywania ich w sercu – jak czyniła to Maryja – aby słowo Boże przemieniało nas od wewnątrz, stając się naszym osobistym doświadczeniem, naszym życiem. Trzeba pamiętać, że Biblia to opowieść o historii konkretnego ludu, która najpierw była przekazywana ustnie, a dopiero później spisana. Metoda o. Marcela Jousse’a umożliwia powrót do doświadczenia tradycji ustnej ludu wybranego, dzięki czemu my sami stajemy się niejako nośnikiem żywego słowa.
Niektórzy z członków naszej wspólnoty, modląc się słowem Bożym, zaczęli otrzymywać w duchu melodie do powtarzanych fragmentów. Z czasem sami wypracowaliśmy własną formę recytatywów z gestami i melodią, która stała się naszą szkołą noszącą nazwę „Słowa Życia”. Obecnie mamy w ten sposób opracowanych około 150 fragmentów Pisma Świętego, a kilka z nich śpiewamy już po polsku.
W Kanadzie, dokąd to było możliwe, uczyliśmy takich recytatywów w szkołach podczas lekcji religii, na które byliśmy zapraszani przez katechetów. Pamiętam pewną klasę, nad którą nauczyciele w żaden sposób nie mogli zapanować, dzieci były dosłownie nieznośne. Kiedy nauczyły się fragmentu o uciszeniu przez Jezusa burzy na jeziorze, w klasie zapanował spokój i porządek…

„Małe pieśni”
Na samym początku istnienia Rodziny Miriam Betlejem, nasza Założycielka prosiła Pana na modlitwie, aby dał jej metodę formacyjną, za pomocą której będzie mogła przekazywać duchowość, jaką nosiła w swoim sercu. Niedługo potem wyjechała na odpoczynek nad morze. Zabrała ze sobą mały dyktafon, który ktoś jej podarował. W głębi serca coś zdawało się mówić jej: „Czekam na ciebie na łonie przyrody, by dać ci poezję i muzykę”. Spacerując po plaży, s. Joanna modliła się Liturgią godzin i nagle z jej serca spontanicznie popłynęła pierwsza „mała pieśń”. Po powrocie do domu próbowała przypomnieć sobie słowa i melodię usłyszaną w duszy, lecz nie była w stanie. Nazajutrz sytuacja się powtórzyła. Siostra Joanna zrozumiała, że powinna zabierać ze sobą na spacery dyktafon. Tak też uczyniła. W ciągu miesiąca otrzymała 60 „małych pieśni”, które od razu nagrała i wkrótce zaczęła je wykorzystywać podczas prowadzonych przez siebie rekolekcji.
Ktoś powiedział wówczas: Te pieśni są tak piękne, że trzeba je wydać na płycie. Siostra Joanna odparła, że nie ma ani pieniędzy, ani ludzi gotowych podjąć się takiego przedsięwzięcia. Jej rozmówca nalegał i obiecał, że znajdzie studio nagrań i pokryje koszty, które s. Joanna będzie mogła zwrócić, kiedy sprzeda płyty. Pomoc zaoferowała również znajoma Założycielki, Pauline St-Hilaire, siostra z innego zgromadzenia, absolwentka szkoły muzycznej, która obiecała dawać lekcje śpiewu i harmonizacji naszym małym braciom i siostrom. Przez dwanaście lat dyrygowała chórem Rodziny Miriam podczas nagrań. Nie sposób opisać, ile w tej całej historii zdarzyło się cudów Bożej Opatrzności! Pierwsze wydane płyty rozeszły się błyskawicznie, ku wielkiemu zdziwieniu producenta, który wcale się tego nie spodziewał!
Naszych „małych pieśni” nie komponujemy sami, lecz otrzymujemy je na modlitwie. Początkowo otrzymywała je tylko s. Joanna, lecz wkrótce Pan zaczął udzielać tego daru także innym członkom wspólnoty. Trzeba dodać, że większość spośród małych braci i małych sióstr nie ma żadnego wykształcenia muzycznego. Minęło wiele czasu zanim s. Joanna zrozumiała, że „małe pieśni” są odpowiedzią Pana na jej prośbę o metodę formacyjną dla Rodziny Miriam Betlejem. Wyrażają one duchowość naszej wspólnoty i są dla nas cennym pokarmem, z którego czerpiemy na modlitwie dziękczynienia, uwielbienia i adoracji. „Małe pieśni” są też przydatnym narzędziem ewangelizacji. Ich proste i pełne świeżości melodie, skromne harmonizacje oraz klimat modlitwy i celebracji skłaniają serca ku postawie synowskiego oddania się Bogu i miłości braterskiej.
Obecnie nasze śpiewniki zawierają ponad 650 utworów, z których większość została nagrana na ponad 70 płytach. Większość dostępnych na rynku nagrań jest w języku francuskim, ale też mamy „małe pieśni” po angielsku, hiszpańsku, rosyjsku a niedługo ukaże się pierwsza płyta w języku polskim! ▐

Więcej na temat naszej wspólnoty w Polsce oraz naszych publikacji można znaleźć pod adresem www.rodzinamiriam.org
Mała siostra Francine Rousseau jest przełożoną Ogniska od Pojednania Rodziny Miriam Betlejem w Józefowie


Niech żyje Jezus zawsze
w sercu mym...

Wierzę w świętych obcowanie.
Obecność świętych w moim życiu bardziej świadomie zaczęłam odkrywać będąc już osobą dorosłą. Na chrzcie świętym otrzymałam imię Bogumiła. W dzieciństwie nie rozumiałam piękna treści, jakie to imię zawiera. Bardziej ubolewałam nad tym, że nie mam swojej patronki. Moja starsza siostra miała dwa imiona i dwóch patronów. A ponieważ często wspominała św. Tereskę od Dzieciątka Jezus, ja również „potajemnie” przylgnęłam do Patronki mojej siostry. Ją też wybrałam przy bierzmowaniu. Od tego momentu poczułam się „pełnoprawną” podopieczną św. Teresy z Lisieux.
W okresie studiów za radą ówczesnego proboszcza odkryłam osobę św. Antoniego, do którego zwracałam się w różnych potrzebach i zawsze otrzymywałam pomoc. Moja wiara w świętych obcowanie była mocna i coraz więcej osób z grona świętych prosiłam o wstawiennictwo. Bardzo zaprzyjaźniłam się więc ze św. Tereską i św. Antonim.
W okresie życia małżeńskiego i rodzinnego zaczęłam prosić św. Józefa o opiekę nad moją rodziną i wyjednanie tych cnót, którymi on na co dzień żył. Wierzę, że ci święci prowadzili mnie, i pod ich wpływem kształtowała się moja dusza.
Ponieważ święci nie koncentrują naszej uwagi na sobie, ich rolą jest oddawanie chwały Bogu i troska o to, aby chwała Boża rozprzestrzeniała się po całym świecie, oczy mojej duszy zostały skierowane na Osobę Ducha Świętego. Po pół roku codziennej modlitwy do Ducha Świętego znalazłam się we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym „Płomień” w Augustowie. Okazało się, że patronką wspólnoty jest św. Teresa z Lisieux. Poczułam, że jestem wśród swoich. Wtedy zaczęła się moja formacja duchowa. Charyzmatem naszej wspólnoty jest modlitwa za kapłanów. Nic dziwnego, bo św. Teresa pragnęła być apostołką apostołów. Stopniowo odkrywałam, że moim powołaniem jest właśnie modlitwa za kapłanów. Poszłam za tym głosem i podjęłam codzienną modlitwę za kapłanów.
Kiedy w 2018 roku podczas wizytacji kanonicznej otrzymałam od ks. bp. Jerzego Mazura książkę o życiu Sługi Bożego ks. Kazimierza Hamerszmita, odnalazłam tam wzmianki o kapłanach pracujących w mojej parafii, którzy zostali zamordowani w obozach koncentracyjnych – o księdzu Stanisławie Maciątku i księdzu Stanisławie Konstantynowiczu. Zaczęłam poszukiwać więcej informacji na ich temat.
Ks. Stanisław Maciątek pracował w parafii Mikaszówka w latach 1934 – 37. Potem proboszczem został ks. Stanisław Konstantynowicz. Obaj byli wielkimi patriotami i ofiarnymi kapłanami i za to zostali zamordowani. Choć nie zostali kanonizowani, to wierzę, że są święci i wstawiają się za nami.
O ks. Stanisławie Konstantynowiczu nie udało mi się znaleźć więcej informacji. Ale ks. Maciątek zachwyca wielkością swojego kapłaństwa i człowieczeństwa. Jako młody zakonnik był spowiednikiem bł. Anieli Salawy. Dla niej napisał wskazówki do życia duchowego, z których możemy odczytać bogatą duchowość tego kapłana. Ks. prof. Wojciech Guzewicz napisał: „Ksiądz Stanisław Maciątek to jeden z najwybitniejszych kapłanów Kościoła łomżyńskiego okresu dwudziestolecia międzywojennego i początku II wojny światowej. W relacjach księży przedstawiany jest on jako pobożny kapłan, pisarz – mający w swoim dorobku kilkanaście pozycji książkowych, gorący patriota – twórca m.in. całorocznych nabożeństw za Ojczyznę w diecezji łomżyńskiej, spowiednik bł. Anieli Salawy, męczennik za Kościół i Polskę”.
Kiedy wybuchła wojna, ks. Maciątek był proboszczem w Wiżajnach. Jako człowiek gruntownie wykształcony, patriota i odważny kapłan, sprzeciwiał się temu, co robili Niemcy, przez co się im naraził i dwukrotnie go aresztowali.
W marcu 1940 roku polecono, aby opuścił Wiżajny. Przyjechał do Mikaszówki, gdzie przyjął go ks. Stanisław Konstantynowicz, ale tu też nie było spokojnie. 6 kwietnia 1940 roku Niemcy wkroczyli na plebanię w Mikaszówce, aresztowali obu księży i przewieźli ich furmanką do Suwałk. Kiedy przejeżdżali przez wieś Strzelcowizna – jak wspomina pani Władysława Luto – księża głośno śpiewali pieśń: „Niech żyje Jezus zawsze
w sercu mym”. Jestem przekonana, że słowa tej pieśni były treścią ich życia. Jezus był żywy w ich sercach i dlatego tak bardzo byli wiarygodni dla swoich parafian, a jednocześnie tak bardzo „denerwowali” Niemców.
Sługa Boży ks. Kazimierz Hamerszmit napisał, że w obozie, najpierw w Działdowie, a potem w Sachsenhausen, ks. Maciątek przewodniczył modlitwom i podnosił na duchu załamanych. Przed śmiercią, kiedy z placu apelowego znosili go dwaj więźniowie, ks. Maciątek powiedział: „Głowa do góry, nie bójcie się, ja nie wrócę, wy wrócicie i Polska będzie”. Oddał swoje życie w ręce Ojca 27 czerwca 1940 roku mając 50 lat, w 20. roku kapłaństwa.
Minął rok od czasu, kiedy poznałam tych pięknych kapłanów związanych z moją parafią. Ten okres zaowocował w moim życiu kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa. „Przypadkowo” natrafiałam na różne książki i modlitwy, które prowadziły mnie do większej czci i adoracji Serca Pana Jezusa, Jego Najświętszego Oblicza, oraz Ciała i Krwi Pańskiej. Codziennie zawierzam moją rodzinę i innych ludzi Sercu Pana Jezusa. Obrałam Jezusa Chrystusa za Króla, Ojca i Przyjaciela naszego domu. Wierzę, że w życiu duchowym otrzymuję wsparcie księży – moich przyjaciół i męczenników.
Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym. ▐

 

Propozycje na rekolekcje w domu
W czasie samodzielnie odprawianych domowych rekolekcji bardzo pomocny jest przewodnik, który potrafi nami pokierować. Taką rolę doskonale spełniają dwie książki marianina, ks. Michaela Gaitleya, zawierające praktyczne rady, jak takie samodzielne duchowe ćwiczenia przeprowadzić.
W każdej z nich znajduje się konkretny program na 33 dni rekolekcji: na każdy dzień przewidziane są teksty do przeczytania i rozważenia oraz krótkie modlitwy; tworzą one spójną całość. Wystarczy wierne, codzienne sięganie do czytań na dany dzień z dobrą wolą, aby posuwać się naprzód bez obawy zboczenia ze ścieżki. Zupełnie, jakbyśmy wędrowali krok w krok za godnym zaufania, doskonale znającym drogę przewodnikiem.

„33 dni do Chwały Poranka” – te rekolekcje przygotowują do zawierzenia Jezusowi przez Maryję. Odwołują się one do „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, klasycznej pozycji św. Ludwika de Montforta, oraz do doświadczeń o. Kolbego, Matki Teresy z Kalkuty oraz Jana Pawła II – świętych, którzy wnieśli najwięcej do bogactwa duchowego zawierzenia Maryi. Po czterech tygodniach wędrówki pod przewodem tej czwórki świętych następuje pięć dni podsumowania i wreszcie dzień zawierzenia Jezusowi przez Maryję. Książka zawiera dodatki z modlitwami, które będą pomocne na dalszej drodze duchowego rozwoju.

„33 dni z Miłością Miłosierną” – to rekolekcje przygotowujące przez modlitwę serca do poświęcenia się Bożemu miłosierdziu. Stanowią one swego rodzaju kontynuację poprzednich, choć można je odbyć także niezależnie. Również ta książka podaje krótkie czytania duchowe na każdy dzień, przeznaczone do rozważania podczas spełniania zwyczajnych obowiązków. Autor sięga w nich do życia i nauczania św. Teresy z Lisieux. W ciągu czterech tygodni kolejno przybliża szeroki kontekst biblijny myśli św. Teresy, jej „małą drogę” i Akt ofiarowania się Miłości Miłosiernej oraz kwestię duchowej ciemności. Czytania na końcowe pięć dni zawierają powtórzenie i podsumowanie, a ostatni dzień przynosi tekst zawierzenia Bożemu miłosierdziu. W książce znajdują się ponadto rozdziały przeznaczone do przeczytania jakiś czas później, dotyczące życia w zawierzeniu.
Warto sięgnąć po te wypróbowane przez wielu i skuteczne przewodniki na drodze duchowego wzrostu. ▐

Książki można zamówić na stronie: www.wydawnictwo.pl
lub telefonicznie: 22 651 90 54

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 2 (330) 2021



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO LUTOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Lutowy numer „Słowa wśród nas” zatytułowany „Rekolekcje – oddech dla duszy” poświęciliśmy właśnie rekolekcjom. Tak jak ciało potrzebuje powietrza, tak dusza potrzebuje
bliskości Boga. Rekolekcje to sposób na intensywniejsze niż zazwyczaj i bardziej świadome szukanie tej bliskości, czas duchowego oddychania. Warto zadbać o oddech dla duszy,
szczególnie sprzyja temu okres Wielkiego Postu, w który wchodzimy w tym miesiącu. W artykułach początkowych piszemy o tym, czym są rekolekcje, jakie są ich rodzaje i jakie mamy możliwości w dobie koronawirusa.
W numerze jak zawsze znajdują się Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych, pomagające w codziennym życiu słowem Bożym.
W Magazynie znajduje się artykuł o sposobach ewangelizacji słowem Bożym praktykowanych przez nowa wspólnotę Rodzina Miriam Betlejem oraz dwa świadectwa. Pierwsze mówi o duchowej więzi ze świętymi, nawet, jeśli nie są oni oficjalnie kanonizowani i bohaterskim księdzu, męczenniku niemieckich obozów koncentracyjnych. Drugie o tym, jak w codziennej gonitwie odnaleźć pokój i odkryć, co jest najważniejsze.
Ponadto w numerze: Nasze lektury – omówienie rozważań Drogi Krzyżowej autorstwa znanego pisarza Michaela O’Briena, krzyżówka biblijna oraz kalendarz liturgiczny.

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Rekolekcje – oddech dla duszy
Droga do nawrócenia – Anna M. Faszczowa.............. 4

Odnawiać się duchem
Jakie rekolekcje wybrać? – Anna M. Faszczowa......10

Rekolekcje w domu?
Wejdź do swej izdebki – Anna M. Faszczowa...........17

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ
Od 1 do 28 lutego...........................................22

MAGAZYN
Rodzina Miriam Betlejem
Sposoby ewangelizacji słowem Bożym
– s. Francine Rousseau............................................. 48

Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym
Wierzę w świętych obcowanie…
– Bogumiła Milewska........................................... 55

Odróżnić kamienie od piasku
Jak odnaleźć drogę wśród natłoku obowiązków
– Jenn Kmiecik........................................... 58

Nasze lektury........................................................... 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

ARTYKUŁ

Rekolekcje

w domu?

Wejdź do swej izdebki

Czasem nie mamy możliwości zdrowotnych, finansowych czy urlopowych, by udać się na rekolekcje wyjazdowe. Może obowiązki w pracy i wobec rodziny albo niepełnosprawność odcinają nas od uczestnictwa w rekolekcjach parafialnych. Ostatnio doświadczamy mocno, jak bardzo na nasze życie wpływają obostrzenia związane z koronawirusem. Warto zatem zastanowić się nad możliwością przeżycia rekolekcji we własnym domu.
Oczywiście, nie muszą być one podyktowane żadną z powyższych sytuacji. Bywa, że po prostu odczujemy konieczność zregenerowania życia duchowego i będziemy chcieli to zrobić, nie ingerując zbytnio w nasz zwykły grafik codziennych obowiązków.

Przygotowanie i konieczne
decyzje
Warto najpierw określić czas, jaki chcemy przeznaczyć na domowe rekolekcje. Może to być jedna doba, czyli tak zwany dzień skupienia, albo kilka kolejnych dni. Już od momentu podjęcia decyzji przygotujmy się do tego czasu odnowy. Podejmijmy modlitwę w intencji dobrego przeżycia rekolekcji oraz zadbajmy o stan łaski uświęcającej, aby ten czas przeżywać w pełnej łączności z Panem Jezusem. Trzeba też uprzedzić domowników, pozałatwiać ważne i pilne sprawy, aby nas nie rozpraszały.
U progu rekolekcji warto podjąć decyzję, że przyjmiemy to, co nam Bóg w tych dniach zaoferuje. Może zadzwoni nielubiany znajomy (to okazja do zobaczenia w nim Bożego dziecka, naszego brata), męczyć nas będzie remont ulicy przed domem, albo zacznie boleć ząb. Jak to przyjmiemy? Nasza reakcja podpowie nam, które obszary naszej duszy są niedotlenione. Warto zatem już na początku wzbudzić pragnienie w swoim sercu, aby dni rekolekcji przeżyć z otwartością i nadzieją. Będzie to wymagało od nas samodyscypliny, pokory i zaufania Panu. Dlatego niezbędne jest zwracanie się do Ducha Świętego, aby nas prowadził, umacniał i obdarzał łaskami potrzebnymi do owocnego przeżycia tego czasu. Można też podjąć dodatkowe praktyki modlitewne (np. modlitwa nocna) i pokutne (np. post).
Skupienie się na Bogu i odnowienie z Nim relacji wymaga odcięcia się od tego, czym świat nas rozprasza, dlatego zrezygnujmy na ten czas z telewizji, prasy, zaglądania do Internetu. Każde rekolekcje to dobra okazja, żeby przemyśleć, czym na co dzień karmimy umysł i serce – jaką muzyką, informacjami, do jakich mediów sięgamy. Może w tym czasie okazać się, że brakuje nam plotek z życia celebrytów czy kąśliwych komentarzy polityków. Post od natłoku informacji wyjdzie nam na dobre, pomoże uspokoić duchowy oddech, skupić się na regeneracji duszy w atmosferze modlitwy i zwrócenia się całym sobą ku Panu.

Słowo i Ciało
Pierwszym narzędziem dostarczającym życiodajny tlen w domowych rekolekcjach będzie Pismo Święte. Możemy sięgnąć po teksty liturgiczne z danego dnia, aby one były naszym drogowskazem. Ale warto też wybrać jedną z ksiąg, na przykład Dzieje Apostolskie lub fragment Ewangelii, jak nauczanie Jezusa o Bożym królestwie (Mt 5-7) albo mękę i zmartwychwstanie z Ewangelii według św. Jana. Wielką pomocą w praktycznych codziennych wyborach i zachowaniach wobec bliźnich jest List św. Jakuba Apostoła. Jeśli widzimy, że naszym niedotlenionym miejscem jest podejście do spraw finansowych, wybierzmy przypowieści Jezusa na ten temat z kilku Ewangelii a także inne biblijne teksty o bogactwie i ubóstwie. Czasem mottem dnia może być jedno zdanie, na przykład „O bogactwo się nie ubiegaj” (Prz 23,1), albo „Postępowanie wasze niech będzie wolne od zachłanności na pieniądze: zadowalajcie się tym, co macie” (Hbr 13,5). Słowa, które towarzyszą nam danego dnia, warto sobie wypisać i tak umieścić w domu, aby często padało na nie nasze spojrzenie. Nasuwające się nam refleksje także zapisujmy, pomoże to je utrwalić i sięgać do nich w przyszłości.
Jeśli tylko mamy możliwość, uczestniczmy w Eucharystii. Potrzebujemy pokarmu słowa Bożego danego Kościołowi na ten dzień i życiodajnego Ciała Pana, potrzebujemy wsparcia modlitwą całego Kościoła i spotkania we wspólnocie wierzących. Słowo Boże nas przemienia, a Ciało Chrystusa umacnia, zaś wspólnota modlitwy pokrzepia. Jeżeli nie możemy wyjść z domu, sięgnijmy po transmisje online, w TV albo w radio. W Internecie i niektórych stacjach radiowych mamy okazję skorzystać także ze wspólnej modlitwy brewiarzowej, Różańca czy Koronki do Miłosierdzia Bożego.
Naszym przewodnikiem może też być dobra lektura duchowa, jak pisma świętych, np. Jana od Krzyża, Teresy z Lisieux, Franciszka z Asyżu, Tomasza à Kempis, Jana Pawła II, Faustyny Kowalskiej. Warto sięgnąć po encykliki lub adhortacje papieskie albo po Katechizm Kościoła Katolickiego – to wciąż nieodkryte skarbnice. Z pomocą przychodzą książki proponujące rozważania na takie domowe rekolekcje, ułożone według konkretnego programu.

Rekolekcje internetowe
One także dają szansę na duchowe pozbieranie się bez konieczności brania urlopu, liczenia się z kosztami dojazdu, pobytu, odsłaniania siebie przed nowymi osobami. Nagrane nauki możemy w wybranym przez siebie momencie włączyć i w każdej chwili wyłączyć, gdy nam nie odpowiadają, lub odsłuchać ponownie, gdy widzimy taką potrzebę.
Wydaje się, że takie możliwości to duży plus, jednak odsłuchiwanie w Internecie wymaga od nas większej samodyscypliny. Co chwilę wyskakują reklamy, pojawia się pokusa sprawdzenia czegoś na innej stronie. I może się zdarzyć, że uszami wprawdzie słuchamy konferencji czy rozważania, ale całym sobą zajmujemy się czym innym.
Internet oferuje nam duży wybór rozmaitych rekolekcji. Można znaleźć prawdziwe perełki, jak chociażby kazania śp. ks. Piotra Pawlukiewicza, czy rozważania w oparciu o lectio divina, ale też można trafić na takie, których wartość jest wątpliwa. Czasem pod nazwą rekolekcji znajdziemy raczej jakieś opowiastki, dykteryjki, bo ma być zabawnie, by zwiększyć oglądalność, subskrypcje i polubienia.
Z ciekawą propozycją przeprowadzenia ćwiczeń ignacjańskich w domu za pomocą Internetu wychodzą jezuici. Ich uczestnik ma dostęp do nagrań konferencji i innych materiałów, a do tego odbywa codzienną rozmowę indywidualną z kierownikiem duchowym za pośrednictwem telefonu lub łączy internetowych, w ten sposób przez osiem dni zanurzając się w duchowość ignacjańską.

Droga codzienności
W rekolekcjach chodzi nie o to, by je po prostu odbyć, ale o szczere nawrócenie, czyli przyznanie się przed Bogiem i samym sobą do własnej grzeszności i szukanie pomocy w Bożym miłosierdziu.
Rekolekcje to szczególny czas umocnienia się w postawie nawrócenia, aby ostatecznie samo nawrócenie uczynić drogą codzienności. Rozciągnąć czas odnowy duchowej na naszą zwyczajną powszedniość w ten sposób, aby uczynić z nawracania się stałą postawę życiową. Bardzo pomaga w tym duchowość małych kroków – mówi o niej wielu świętych. W samej Ewangelii słyszymy o tym, że trzeba być wiernym nawet w małych rzeczach (Łk 16,10). W końcu to nasze codzienne zachowania są miernikiem tego, na ile przylgnęliśmy do nauki Chrystusa. Wierne przyjmowanie i niesienie krzyża każdego dnia wskazuje nam, czy jesteśmy na dobrej drodze, czy się naprawdę nawracamy.
Rekolekcje nie są czasem zdobywania wiedzy, szukania ekscytujących emocji czy odpoczynku od codziennych obowiązków, ale formacji i pogłębiania naszej więzi z Bogiem. Duchowej przemiany, która dokonuje się tylko w spotkaniu z Bogiem. Jesteśmy przez Niego stworzeni do świętości, do życia bez końca w radości nieba. Jesteśmy powołani do tego, by być współobywatelami nieba, „domownikami Boga” (Ef 2,19). On chce nas kształtować, dzielić się swoim życiem, przebywać z nami jak przyjaciel z przyjacielem. Nabranie pełną piersią oddechu na rekolekcjach pomaga nam pamiętać o tym, by na co dzień właściwie dbać o dobre natlenienie duszy. ▐

 

Poniedziałek, 1 lutego
Hbr 11,32-40
Wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w walce. (Hbr 11,34)
Przyjrzyjmy się kilku bohaterom wymienionym w dzisiejszym czytaniu. Dawid był zaledwie chłopcem z kil-
koma kamieniami w garści, a Gedeon rolnikiem próbującym przetrwać w dramatycznej sytuacji politycznej. A jednak Dawid zabił potężnego Goliata z procy (1 Sm 17), a Gedeon z trzystoma wojownikami pokonał wielką armię Madianitów (Sdz 7). Jak to się stało? Po prostu mieli po swojej stronie Boga.
Mężczyźni ci byli bohaterami nie dzięki swoim zdolnościom naturalnym, ale dzięki temu, że działał przez nich Bóg – często pomimo ich słabości. Jak ujął to autor Listu do Hebrajczyków: „Wyleczyli się z niemocy, stali się bohaterami w walce” (Hbr 11,34).
Być może myślisz sobie: Ja nigdy nie będę bohaterem. Bóg na pewno nie przeznaczyłby mnie do jakiejś ważnej misji. Ale Bóg cię wybrał, i to do misji najważniejszej ze wszystkich – do miłowania Go i służenia Jego ludowi. Choć raczej nie zostałeś, jak Dawid, powołany do zabijania olbrzymów, to przecież codziennie toczysz różne inne „bitwy”, zmagając się o miłość do Boga i ludzi, których On postawił w twoim życiu. Zmagasz się o cierpliwość wobec swojego nastolatka, który nieradzi sobie z emocjami. Zmagasz się o dotrzymanie nierealnych terminów w pracy bez wpadania w zły humor i odreagowywania frustracji na innych. Zmagasz się z chorobą, która powala cię na kolana. Czasami padasz wieczorem na łóżko czując się tak, jakbyś wrócił z pola bitwy!
Bóg chce przypomnieć nam, że nie wszystko spoczywa na naszych barkach. Chce, abyśmy zaufali Jego mocy i sile, jak święci bohaterowie naszej wiary. Wie, że sami z siebie jesteśmy słabi. Ale kiedy postanowimy oprzeć się na Nim, On udzieli nam łaski sprostania wszelkim wyzwaniom, jakie przed nami staną.
Tak więc w ogniu próby pamiętaj, żeby modlić się słowami: „Przyjdź, Duchu Święty!”. Ale także przygotowuj się co rano na te nieuniknione codzienne bitwy, poświęcając kilka minut na spotkanie z Jezusem i prosząc Go o to, czego potrzebujesz, aby stawić czoło temu, co cię czeka.
Bóg wezwał cię do heroicznego życia – które może mieć bardzo różną formę. Nawet jeśli wątpisz we własne siły, nie wątp w Boga. Twoja słabość jest niczym w porównaniu z Jego miłością, mocą i siłą!
„Panie, chcę dziś we wszystkim polegać na Tobie!”
Ps 31,20-24
Mk 5,1-20

▌Wtorek, 2 lutego
Ofiarowanie Pańskie
Łk 2,22-40
Duch Święty spoczywał na nim. (Łk 2,25)
Jedna z wielkich mistyczek Kościoła, św. Brygida Szwedzka, otrzymała kiedyś objawienie, w którym Matka Boża powiedziała jej: „W moim Synu jest dziś ta sama pokora, jaka była, gdy złożono Go w żłobie”. Jezus uniżył samego siebie tak samo wtedy, kiedy przyszedł na świat jako Dziecko, i wtedy, kiedy oddał za nas życie. Ale także teraz, jak mówiła św. Brygidzie Maryja, uniża samego siebie, pochylając się ku „wszystkim, którzy przemawiają do Niego z miłością”, i posyła Ducha Świętego, który nas prowadzi.
Te piękne myśli pomogą nam zrozumieć, w jaki sposób Symeon rozpoznał Jezusa w świątyni, gdy przynieśli Go tam Jego Rodzice, aby Go przedstawić Panu. Pomogą nam także uzmysłowić sobie, co dzieje się w nas, gdy mówimy do Jezusa „z wielką miłością”.
Symeon był pobożnym Żydem, który kochał Boga i z żarliwością oczekiwał Mesjasza Izraela. Miał wiarę. Badał Pisma. Wciąż modlił się o wypełnienie Bożych obietnic. Widzimy więc człowieka, który mówił do Boga „z wielką miłością” i wielką tęsknotą. Człowieka, który naprawdę gorąco tęsknił za tym, by ujrzeć oblicze Boga. I ze względu na tę miłość i wierność, Bóg udzielił Symeonowi łaski rozpoznania Jezusa w dniu, gdy Rodzice przynieśli Go do świątyni.
Być może to właśnie praktykowanie pełnej miłości rozmowy z Bogiem sprawiło, że Symeon był w stanie jasno odczytać prowadzenie Ducha Świętego. Czas spędzany na modlitwie i rozważaniu Pism pozwolił mu otworzyć serce na Ducha. Pomógł mu rozpoznać Jego głos. A Duch Święty poprowadził Go prosto do Jezusa.
To samo odnosi się do ciebie. Za każdym razem, gdy rozmyślasz nad obietnicami Bożymi zawartymi w Piśmie Świętym, gdy zwracasz się do Boga na modlitwie, gdy uczestniczysz we Mszy świętej, masz okazję mówić do Boga „z wielką miłością”. I niezależnie od tego, jak niskie masz mniemanie o sobie i jak wiele grzechu kryje się jeszcze w twoim sercu, Jezus uczyni to, co czynił zawsze – uniży się i przyjdzie, by objawić ci siebie.
„Jezu, kocham Ciebie. Spraw, niech Duch Święty wprowadza mnie w Twoją obecność.”
Ml 3,1-4 lub Hbr 2,14-18
Ps 24,7-10

▌Niedziela, 7 lutego
Hi 7,1-4.6-7
Ponownie oko me szczęścia nie zazna. (Hi 7,7)
Trudno nie przejąć się tą ponurą skargą Hioba. Wydaje się całkowicie usprawiedliwiona, co więcej, sądzimy, że z pewnością ten nieszczęśnik zasłużył na chwilę wytchnienia. Wiemy przecież, jak wiele udręk spadło na niego! Stracił swoje dzieci, cały niemały majątek, a na koniec także i zdrowie. Każdy byłby załamany na jego miejscu. To chyba naturalne, że wyżalił się przed swoimi przyjaciółmi.
Nie prześlizgujmy się jednak naprędce nad słowami Hioba, uznając je za emocjonalną skargę udręczonego człowieka. Pokazują nam one nie tylko, jak czuł się zmiażdżony nieszczęściem Hiob, ale także w jaki sposób próbował sobie z nim poradzić. Jego postawa jest bowiem wspaniałą lekcją dla wszystkich, którzy znajdują się w trudnych sytuacjach, a jest ona następująca: Nigdy nie zrywaj łączności z Bogiem!
Miejmy nadzieję, że Bóg zachowa nas od serii nieszczęść podobnej tej, która spotkała Hioba. Zdarza się jednak, że nawet niewielkie próby przyprawiają nas o zniechęcenie. Jest oczywiście rzeczą całkowicie naturalną, że kiedy sprawy nie układają się po naszej myśli, czujemy się rozczarowani, a nawet zdruzgotani. Nie musimy jednak pozostawać w tym stanie.
Jeśli więc złapiesz się na tym, że wciąż narzekasz czy użalasz się nad sobą, spróbuj pójść za przykładem Hioba. Jeśli musisz, wyżal się przed bliskimi przyjaciółmi, ale przede wszystkim zwróć się do Boga. Wyraź przed Nim swój ból. Opowiedz o niesprawiedliwości, która cię spotkała. Nie ukrywaj tego, co czujesz. Zadawaj trudne pytania. Taka szczerość pozwala Mu wejść z tobą w dialog i działać w twoim sercu.
Nie poprzestań jednak na mówieniu do Boga, lecz nasłuchuj Jego odpowiedzi. Pamiętaj, że Hiob ostatecznie usłyszał głos Boga. Nie otrzymał wprawdzie dokładnego wyjaśnienia, dlaczego stracił wszystko, co było mu drogie, ale z czasem głębiej zrozumiał wielkość Boga. Nie otrzymał potwierdzenia swojej własnej nieskazitelności, ale z człowieka, który wiedział coś
o Bogu, stał się człowiekiem, który miał z Nim osobisty kontakt. Tak właśnie postępuje Bóg z tymi, którzy są uczciwi wobec Niego i gotowi szczerze z Nim rozmawiać. Ostatecznie usłyszą oni Jego głos.
„Panie, oby niepowodzenia były dla mnie okazją do szczerego i odważnego otwarcia przed Tobą serca.”
Ps 147A,1-6
1 Kor 9,16-19.22-23
Mk 1,29-39

▌Niedziela, 14 lutego
Mk 1,40-45
Chcę, bądź oczyszczony! (Mk 1,41)
Gdybyś, jak ten trędowaty, cierpiał na chorobę, która niszczy twoje tkanki i odbiera czucie, nie twierdziłbyś, że nie potrzebujesz uzdrowienia. Byłoby dla ciebie oczywiste, że masz poważny problem. Niemal instynktownie wołałbyś do Pana o pomoc. Ale co z innego rodzaju ranami, które nie są aż tak widoczne na zewnątrz?
Jeśli na przykład masz skłonności do zbyt mocnego reagowania lub zamartwiania się, nawet z powodu błahostek, warto zwrócić się do Jezusa o uzdrowienie emocjonalne i być otwartym na Jego natchnienia – może pokieruje cię do profesjonalnego terapeuty. Może żyjesz w trudnym małżeństwie, przeżywając wiele napięć
i stresu? Jezus może uzdrowić tę relację, pokazując ci, jak lepiej kochać współmałżonka i szukać jego dobra. Albo jeśli żywisz do kogoś urazę i nie chcesz mu przebaczyć, również potrzebujesz łaski Bożej, która pomoże ci zmienić to nastawienie. A może uwikłałeś się w nałóg, któremu nie masz ochoty stawić czoła, i unikasz spowiedzi? Lecz tak czyniąc nie przyjmujesz też miłosierdzia Bożego.
Łatwo jest sobie wmówić, że poradzimy sobie z takimi sytuacjami o własnych siłach. A może nawet nie przypuszczamy, że Jezus może wejść w nie z łaską uzdrowienia. Jednak On mówi dziś do nas to samo, co powiedział do chorego z dzisiejszej Ewangelii: „Chcę, bądź oczyszczony!” (Mk 1,41). Pan chce uzdrowić nas ze wszystkiego, co nie zgadza się z Jego wolą dla naszego życia.
Poproś dziś Ducha Świętego, aby uświadomił ci co najmniej jedną dziedzinę życia, która potrzebuje Bożego uzdrowienia. Jakie ukryte rany hamują cię na drodze wiary, zadając ból tobie samemu i twoim bliskim? W jaki sposób oddalają cię od Boga i prowadzą do grzechu?
W ciągu życia wszyscy gromadzimy w sobie rozmaite zranienia i nie jest to powód, aby się zniechęcać. Po prostu uwierz, jak trędowaty z Ewangelii, że Jezus ma wolę – i moc – uzdrowić cię ze wszystkiego, co ci dolega.
„Jezu, potrzebuję dziś Twego uzdrawiającego dotyku!”
Kpł 13,1-2.45-46
Ps 32,1-2.5.11
1 Kor 10,31--11,1

▌Niedziela, 21 lutego
Rdz 9,8-15
I nie będzie już nigdy wód potopu. (Rdz 9,15)
Jak myślisz, dlaczego na początku Wielkiego Postu słuchamy historii o arce Noego? Czy dlatego, że Noe spędził czterdzieści dni dryfując w arce na wodach potopu, podobnie jak Jezus spędził czterdzieści dni „ze zwierzętami” na pustyni (Mk 1,13)?
W rzeczywistości jest to zaledwie częściowe wyjaśnienie. Boże przymierze z Noem, którego znakiem była tęcza rozpięta na niebie, skrywa w sobie wielką obietnicę. Przyrzekając nigdy więcej nie wyniszczać ziemi potopem, Bóg wskazał na doskonalszy sposób pokonania grzechu i śmierci – na śmierć i zmartwychwstanie Jezusa.
A Wielki Post daje nam czterdzieści dni na przygotowanie do obchodów tych wielkich wydarzeń!
W dzisiejszym drugim czytaniu św. Piotr wyjaśnia, dlaczego Noe i jego rodzina są dla nas doskonałymi towarzyszami na czas Wielkiego Postu. Dzięki wodom potopu wyrwali się z grzesznego świata i weszli w nowe życie z Bogiem – tak jak my uwalniamy się od grzechu i wchodzimy w nowe życie przez wody chrztu.
Jeśli w tym Wielkim Poście przygotowujesz się do sakramentu chrztu, masz szczególny powód do radości. Doświadczysz osobiście tego, co to znaczy przejść z grzechu do zbawienia. Ale jeśli już zostałeś ochrzczony, raduj się również, ponieważ masz szansę w ciągu tych czterdziestu dni przygotować się do odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. Wyrzekaj się szatana i wszystkich jego pokus. Wyznawaj wiarę w Ojca, Syna i Ducha Świętego. Wspominaj przymierze, które Bóg zawarł z tobą na chrzcie. Poświęcając się na nowo Bogu w tym Wielkim Poście, poznasz Go głębiej oraz mocniej zaufasz Jego miłości i łasce.
Znajdź więc w nadchodzących tygodniach więcej czasu na modlitwę. Podejmij post, albo od jedzenia, albo od złych uczynków i nawyków. Może czasem poczujesz się nieco zdezorientowany, podobnie jak musiał czuć się Noe w arce. Ale ta droga jest tego warta, ponieważ gdy dojdziesz wreszcie do radości Niedzieli Wielkanocnej, o wiele głębiej zrozumiesz i doświadczysz, czym jest wierność naszego Boga i czym jest Jego zbawienie.
Wielki Post dopiero się rozpoczął. Wsiadajmy do arki!
„Panie, pomóż mi w tym Wielkim Poście wejść wraz z Tobą do nowego życia.”
Ps 25,4-9
1 P 3,18-22
Mk 1,12-15

▌Niedziela, 28 lutego
Rz 8,31b-34
On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał. (Rz 8,32)
Jak wspaniały jest nasz Bóg, który umiłował nas tak bardzo, że nie pożałował nawet własnego Syna! Ale to, o czym już św. Paweł nie pisze, to fakt, że Bóg wytrwale daje nam Jezusa przez cały czas – a my tak często konsekwentnie opieramy się przyjęciu Go jako Bożego daru dla nas.
Syn Boży został najpierw dany przez Boga jako dar pokoju. Maryja i Józef przyjęli Go otwartym sercem, radośnie powitała Go też garstka pasterzy, ale reszta świata wydawała się nastawiona przeciwko Niemu. Herod na wieść o Jego narodzinach „przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (Mt 2,3).
Następnie Jezus został dany przez Ojca jako dar mądrości. „Ten jest mój Syn umiłowany” (Mt 3,17) – ogłosił Bóg. Jezus został posłany, aby uczyć, jak żyć w miłości do Boga i do siebie nawzajem. Zamiast jednak przyjąć Go z pokorą, wielu Jego rodaków dopatrywało się ukrytych motywów w każdym Jego czynie, byli twardego serca i nieskorzy do wierzenia. Czy my nie czynimy podobnie?
Na górze Przemienienia Jezus został nam dany jako dar chwały. „To jest mój Syn umiłowany” – powtórzył raz jeszcze Bóg Ojciec, dodając do tego gorący apel: „Jego słuchajcie!” (Mk 9,7). A przecież nawet św. Piotr, będący naocznym świadkiem cudu przemienienia, nie zrozumiał tego daru. Chciał zamknąć chwałę Jezusa, będącą żywą obecnością, w statycznym znaku trzech namiotów.
Bóg posłużył się również Piłatem, by dać nam Jezusa, tym razem jako dar ofiary. „Oto Człowiek. (…) Zabierzcie go” (J 19,5.6) – wołał Piłat. Sam nie wiedział, jak ważną odegrał rolę w wypełnieniu misji Jezusa. Ale lud po raz kolejny odrzucił dar krzycząc: „Precz! Precz!” (J 19,15). Ile razy my krzyczymy tak samo?
W Niedzielę Wielkanocną Bóg ponownie dał nam Jezusa, tym razem jako dar przebaczenia i odkupienia. Odtąd wciąż daje nam Go w pokornej postaci Chleba i Wina: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29).
Jezus jest tu. Przyjmij Go i pozwól Mu przemienić twoje serce.
„Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale Ty mimo to wciąż mi się oddajesz. Pomóż mi Cię przyjąć, a moja dusza zostanie uzdrowiona.”
Rdz 22,1-2.9-13.15-18
Ps 116B,10.15-19
Mk 9,2-10

MAGAZYN 

Rodzina Miriam Betlejem

Sposoby ewangelizacji słowem Bożym
Rodzina Miriam Betlejem jest nową katolicką, pół-kontemplacyjną wspólnotą założoną w duchu posoborowej odnowy życia konsekrowanego przez s. Joannę Bizier. Powstała ona w kanadyjskiej prowincji Québec w 1979 roku. Do Rodziny Miriam Betlejem należą osoby konsekrowane habitowe: małe siostry, mali bracia i mali bracia-kapłani, którzy prowadzą życie wspólne, oraz liczni członkowie zewnętrzni: osoby konsekrowane
i świeckie, żyjące duchowością Wspólnoty we własnych środowiskach. Wspólnota ma obecnie 14 domów w sześciu krajach: w Kanadzie, Rosji, Belgii, Urugwaju, na Haiti, a od 2014 roku również w Polsce, w Józefowie koło Otwocka, dokąd przybyła na zaproszenie ks. arcybiskupa Henryka Hosera, ówczesnego ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej.

Duchowość Rodziny
Miriam Betlejem
Jako duchowa rodzina dążymy do odnowienia sakramentu chrztu w naszej codzienności i doświadczenia działania Boga, gromadzącego nas w jedno w Kościele. Staramy się żyć duchowością komunii, która ma swoje źródło w Trójcy Świętej, w myśl słów Jezusa: „Aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś” (J 17,21). W centrum naszego życia jest Eucharystia, naszym wzorem jest Święta Rodzina, a Maryja jest naszą Matką i Wychowawczynią. Szczególnie modlimy się w intencji Kościoła, kapłanów i powołań.
Pragniemy pomagać ochrzczonym w doświadczeniu odnowy ich sakramentu chrztu, co czynimy przez przyjmowanie ich w ogniskach naszej wspólnoty na wspólną z nami modlitwę czy na dni skupienia. Prowadzimy też różne animacje w parafiach i szkołach.
Staramy się karmić ludzi Chlebem Słowa Bożego, Chlebem Miłości agapè oraz Chlebem Życia. Te trzy rodzaje pożywienia są ze sobą ściśle złączone: słowo Boże prowadzi nas do Miłości agapè, która jest szczytem ewangelicznego orędzia Chrystusa, zaś Słowo, które stało się Ciałem, żyje pośród nas
w Eucharystii.
Nasza Założycielka, s. Joanna Bizier, była rozmiłowana w słowie Bożym. Podczas wieloletniej posługi w Kanadzie, jako siostra zakonna i wychowawczyni młodzieży szkolnej, wielokrotnie doświadczała skuteczności działania słowa Bożego. Na jej oczach dokonywały się liczne uwolnienia i uzdrowienia, zgodnie ze słowami: „Głoście Ewangelię” a „znaki towarzyszyć będą tym, którzy uwierzą” (Mk 16,15-17).
Słowo Boże jest najwspanialszym źródłem i środkiem ewangelizacyjnym, a jak pisał św. Paweł: „Biada mi (…), gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16). Dlatego od początku istnienia naszej wspólnoty głosimy słowo Boże na różne sposoby.

„Kromki słowa Bożego”
To, że tuż po narodzeniu Jezus został położony w żłobie, można odczytać jako znak, że przyszedł na świat, by stać się pokarmem. Sama nazwa miasta Betlejem wywodzi się od hebrajskiego słowa „dom chleba”. Dla chrześcijanina słowo Boże jest, tak jak chleb, codziennym pożywieniem.
Pomysł ewangelizowania poprzez „Kromki słowa Bożego” zrodził się na początku lat 80. XX wieku. Pewna pani, która przychodziła do jednego
z domów naszej wspólnoty, pracowała często na nocną zmianę i wtedy, w wolnych chwilach, czytała Pismo Święte. Niektóre zdania tak głęboko zapadały jej w serce, że zaczęła przepisywać je na małych karteczkach, a potem rozdawała je ludziom podczas spotkań grupy modlitewnej, którą prowadziła. Któregoś dnia zdała sobie sprawę, że słowo Boże jest dla serca człowieka tym, czym chleb dla ciała. I wtedy zaczęła wycinać swoje karteczki nadając im kształt kromek chleba. Coraz więcej ludzi prosiło ją o te karteczki, aż w pewnym momencie kobieta i mąż, który jej pomagał, nie byli już w stanie nadążyć z ich wycinaniem. Wtedy zwróciła się o pomoc do nas, a my postanowiliśmy rozpocząć drukowanie kompletów „Kro-
mek słowa Bożego”. I tak zaczęły się one rozchodzić po całym świecie, poruszając tysiące serc naszych braci
i sióstr w wierze.
Obecnie dysponujemy ośmioma wersjami językowymi „Kromek”. W języku francuskim mamy dwanaście serii tematycznych, takich jak na przykład ufność, radość, słowa Jezusa, dziękczynienie, miłosierdzie. W każdym komplecie znajduje się sto karteczek z wybranymi cytatami biblijnymi. W 2018 roku wydaliśmy pierwszą serię „Kromek słowa Bożego” w języku polskim na temat ufności. Zanim znaleźliśmy drukarnię, która zechciała wykonać dla nas specjalny wykrojnik, robiliśmy to samo, co przed laty w Kanadzie: ręcznie wycinaliśmy karteczki w kształcie kromek chleba.
Podczas podróży po świecie często spotykamy osoby, które gdzieś kiedyś dostały od kogoś naszą „Kromkę” i przechowują ją w portfelu czy w książeczce do nabożeństwa jako coś cennego, bo w konkretnych okolicznościach przemówiła do nich żywym słowem. Słowo Boże naprawdę karmi, leczy, uspokaja, przywraca nadzieję. Kiedy sięgamy po nie z wiarą, mamy pewność, że Bóg przemawia także dzisiaj, tu i teraz. Korzystamy z „Kromek słowa Bożego” przy bardzo różnych okazjach: wkładamy je do listów, sięgamy po nie podczas posiłku w gronie rodzinnym, kładziemy przy talerzach zaproszonych gości, by potem wspólnie dzielić się słowem, które każdy otrzymał. Te karteczki służą nam również podczas wspólnych modlitw, rekolekcji parafialnych, a także podczas spotkań z ludźmi na ulicy, w sklepie, a nawet w rozmowie telefonicznej, kiedy możemy przeczytać rozmówcy „wylosowane” dla niego słowo, które zwykle trafia prosto do serca.
Niedawno pewna kobieta opowiedziała historię z wakacji, na które miała po raz pierwszy pojechać sama jako kierowca i bardzo się bała, czy da radę, czy samochód się nie zepsuje, bo wówczas czułaby się kompletnie bezradna. Przed wyjazdem sięgnęła do koszyczka z „Kromkami” i wyciągnęła karteczkę, na której było napisane: „Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, gdziekolwiek się udasz” (Rdz 28,15). Kobieta zdumiała się tymi słowami a jeszcze bardziej tym, że opuścił ją zupełnie strach. Bez lęku ruszyła w drogę i szczęśliwie dotarła do celu podróży.
Innym razem Anna, należąca do naszej wspólnoty, jechała na lotnisko w Paryżu pociągiem podmiejskim, w którym na akordeonie grał młody chłopak. Oprócz kilku eurocentów wrzuciła mu do kubka na datki wyjętą z kieszeni „Kromkę słowa Bożego”. Gdy pociąg dojechał na miejsce, chłopak szukał jej biegając po peronie, a gdy ją odnalazł, wyciągając karteczkę zawołał: Czy Pani naprawdę życzy mi szczęścia? Na karteczce było zdanie z Księgi Koheleta: „Gdy dobrze ci się wiedzie, ciesz się z tego” (Koh 7,14). Zdziwiona Anna odpowiedziała, że tak. Chłopak zapytał: A czy Pani mieszka w Betlejem? Bo tu z drugiej strony jest napisane Rodzina Miriam Betlejem, a ja jestem Żydem z Betlejem. Niesamowite było to, jak wspomina Anna, że karteczka wyciągnięta „przypadkowo” zawierała akurat zdanie ze Starego Testamentu. Pan Bóg doskonale wie, do kogo kieruje swoje słowo, zna nas przecież o wiele lepiej, niż my znamy samych siebie.
Taka forma głoszenia słowa Bożego może nieść ze sobą ryzyko traktowania „Kromek słowa Bożego” jako magicznych odpowiedzi na różne problemy. Nie taka jest ich rola. Należy je traktować jak pokarm, jako codzienną porcję umocnienia na drodze duchowej, a czasem jako przynaglenie do nawrócenia czy działania zgodnego z wolą Bożą. Jeśli traktujemy słowo Boże z należnym mu szacunkiem i miłością, nie ma się czego obawiać.

„Słowa Życia”
W 1981 roku Polka mieszkająca w Kanadzie, Geneviève Roztworowska, podzieliła się z nami formą głoszenia słowa Bożego w postaci recytatywów biblijnych. Recytatyw oznacza śpiewną deklamację tekstu. Dosłowne fragmenty Pisma Świętego są śpiewane na podkładzie prostej linii melodycznej i ilustrowane gestami podkreślającymi ich znaczenie. Metodę tę opracował francuski jezuita o. Marcel Jousse, antropolog i profesor paryskiej Sorbony, badacz tradycji ustnej ludów Bliskiego Wschodu, szczególnie języka aramejskiego, który był językiem ojczystym Jezusa. Polega ona na uczeniu się na pamięć fragmentów Biblii i zachowywania ich w sercu – jak czyniła to Maryja – aby słowo Boże przemieniało nas od wewnątrz, stając się naszym osobistym doświadczeniem, naszym życiem. Trzeba pamiętać, że Biblia to opowieść o historii konkretnego ludu, która najpierw była przekazywana ustnie, a dopiero później spisana. Metoda o. Marcela Jousse’a umożliwia powrót do doświadczenia tradycji ustnej ludu wybranego, dzięki czemu my sami stajemy się niejako nośnikiem żywego słowa.
Niektórzy z członków naszej wspólnoty, modląc się słowem Bożym, zaczęli otrzymywać w duchu melodie do powtarzanych fragmentów. Z czasem sami wypracowaliśmy własną formę recytatywów z gestami i melodią, która stała się naszą szkołą noszącą nazwę „Słowa Życia”. Obecnie mamy w ten sposób opracowanych około 150 fragmentów Pisma Świętego, a kilka z nich śpiewamy już po polsku.
W Kanadzie, dokąd to było możliwe, uczyliśmy takich recytatywów w szkołach podczas lekcji religii, na które byliśmy zapraszani przez katechetów. Pamiętam pewną klasę, nad którą nauczyciele w żaden sposób nie mogli zapanować, dzieci były dosłownie nieznośne. Kiedy nauczyły się fragmentu o uciszeniu przez Jezusa burzy na jeziorze, w klasie zapanował spokój i porządek…

„Małe pieśni”
Na samym początku istnienia Rodziny Miriam Betlejem, nasza Założycielka prosiła Pana na modlitwie, aby dał jej metodę formacyjną, za pomocą której będzie mogła przekazywać duchowość, jaką nosiła w swoim sercu. Niedługo potem wyjechała na odpoczynek nad morze. Zabrała ze sobą mały dyktafon, który ktoś jej podarował. W głębi serca coś zdawało się mówić jej: „Czekam na ciebie na łonie przyrody, by dać ci poezję i muzykę”. Spacerując po plaży, s. Joanna modliła się Liturgią godzin i nagle z jej serca spontanicznie popłynęła pierwsza „mała pieśń”. Po powrocie do domu próbowała przypomnieć sobie słowa i melodię usłyszaną w duszy, lecz nie była w stanie. Nazajutrz sytuacja się powtórzyła. Siostra Joanna zrozumiała, że powinna zabierać ze sobą na spacery dyktafon. Tak też uczyniła. W ciągu miesiąca otrzymała 60 „małych pieśni”, które od razu nagrała i wkrótce zaczęła je wykorzystywać podczas prowadzonych przez siebie rekolekcji.
Ktoś powiedział wówczas: Te pieśni są tak piękne, że trzeba je wydać na płycie. Siostra Joanna odparła, że nie ma ani pieniędzy, ani ludzi gotowych podjąć się takiego przedsięwzięcia. Jej rozmówca nalegał i obiecał, że znajdzie studio nagrań i pokryje koszty, które s. Joanna będzie mogła zwrócić, kiedy sprzeda płyty. Pomoc zaoferowała również znajoma Założycielki, Pauline St-Hilaire, siostra z innego zgromadzenia, absolwentka szkoły muzycznej, która obiecała dawać lekcje śpiewu i harmonizacji naszym małym braciom i siostrom. Przez dwanaście lat dyrygowała chórem Rodziny Miriam podczas nagrań. Nie sposób opisać, ile w tej całej historii zdarzyło się cudów Bożej Opatrzności! Pierwsze wydane płyty rozeszły się błyskawicznie, ku wielkiemu zdziwieniu producenta, który wcale się tego nie spodziewał!
Naszych „małych pieśni” nie komponujemy sami, lecz otrzymujemy je na modlitwie. Początkowo otrzymywała je tylko s. Joanna, lecz wkrótce Pan zaczął udzielać tego daru także innym członkom wspólnoty. Trzeba dodać, że większość spośród małych braci i małych sióstr nie ma żadnego wykształcenia muzycznego. Minęło wiele czasu zanim s. Joanna zrozumiała, że „małe pieśni” są odpowiedzią Pana na jej prośbę o metodę formacyjną dla Rodziny Miriam Betlejem. Wyrażają one duchowość naszej wspólnoty i są dla nas cennym pokarmem, z którego czerpiemy na modlitwie dziękczynienia, uwielbienia i adoracji. „Małe pieśni” są też przydatnym narzędziem ewangelizacji. Ich proste i pełne świeżości melodie, skromne harmonizacje oraz klimat modlitwy i celebracji skłaniają serca ku postawie synowskiego oddania się Bogu i miłości braterskiej.
Obecnie nasze śpiewniki zawierają ponad 650 utworów, z których większość została nagrana na ponad 70 płytach. Większość dostępnych na rynku nagrań jest w języku francuskim, ale też mamy „małe pieśni” po angielsku, hiszpańsku, rosyjsku a niedługo ukaże się pierwsza płyta w języku polskim! ▐

Więcej na temat naszej wspólnoty w Polsce oraz naszych publikacji można znaleźć pod adresem www.rodzinamiriam.org
Mała siostra Francine Rousseau jest przełożoną Ogniska od Pojednania Rodziny Miriam Betlejem w Józefowie


Niech żyje Jezus zawsze
w sercu mym...

Wierzę w świętych obcowanie.
Obecność świętych w moim życiu bardziej świadomie zaczęłam odkrywać będąc już osobą dorosłą. Na chrzcie świętym otrzymałam imię Bogumiła. W dzieciństwie nie rozumiałam piękna treści, jakie to imię zawiera. Bardziej ubolewałam nad tym, że nie mam swojej patronki. Moja starsza siostra miała dwa imiona i dwóch patronów. A ponieważ często wspominała św. Tereskę od Dzieciątka Jezus, ja również „potajemnie” przylgnęłam do Patronki mojej siostry. Ją też wybrałam przy bierzmowaniu. Od tego momentu poczułam się „pełnoprawną” podopieczną św. Teresy z Lisieux.
W okresie studiów za radą ówczesnego proboszcza odkryłam osobę św. Antoniego, do którego zwracałam się w różnych potrzebach i zawsze otrzymywałam pomoc. Moja wiara w świętych obcowanie była mocna i coraz więcej osób z grona świętych prosiłam o wstawiennictwo. Bardzo zaprzyjaźniłam się więc ze św. Tereską i św. Antonim.
W okresie życia małżeńskiego i rodzinnego zaczęłam prosić św. Józefa o opiekę nad moją rodziną i wyjednanie tych cnót, którymi on na co dzień żył. Wierzę, że ci święci prowadzili mnie, i pod ich wpływem kształtowała się moja dusza.
Ponieważ święci nie koncentrują naszej uwagi na sobie, ich rolą jest oddawanie chwały Bogu i troska o to, aby chwała Boża rozprzestrzeniała się po całym świecie, oczy mojej duszy zostały skierowane na Osobę Ducha Świętego. Po pół roku codziennej modlitwy do Ducha Świętego znalazłam się we wspólnocie Odnowy w Duchu Świętym „Płomień” w Augustowie. Okazało się, że patronką wspólnoty jest św. Teresa z Lisieux. Poczułam, że jestem wśród swoich. Wtedy zaczęła się moja formacja duchowa. Charyzmatem naszej wspólnoty jest modlitwa za kapłanów. Nic dziwnego, bo św. Teresa pragnęła być apostołką apostołów. Stopniowo odkrywałam, że moim powołaniem jest właśnie modlitwa za kapłanów. Poszłam za tym głosem i podjęłam codzienną modlitwę za kapłanów.
Kiedy w 2018 roku podczas wizytacji kanonicznej otrzymałam od ks. bp. Jerzego Mazura książkę o życiu Sługi Bożego ks. Kazimierza Hamerszmita, odnalazłam tam wzmianki o kapłanach pracujących w mojej parafii, którzy zostali zamordowani w obozach koncentracyjnych – o księdzu Stanisławie Maciątku i księdzu Stanisławie Konstantynowiczu. Zaczęłam poszukiwać więcej informacji na ich temat.
Ks. Stanisław Maciątek pracował w parafii Mikaszówka w latach 1934 – 37. Potem proboszczem został ks. Stanisław Konstantynowicz. Obaj byli wielkimi patriotami i ofiarnymi kapłanami i za to zostali zamordowani. Choć nie zostali kanonizowani, to wierzę, że są święci i wstawiają się za nami.
O ks. Stanisławie Konstantynowiczu nie udało mi się znaleźć więcej informacji. Ale ks. Maciątek zachwyca wielkością swojego kapłaństwa i człowieczeństwa. Jako młody zakonnik był spowiednikiem bł. Anieli Salawy. Dla niej napisał wskazówki do życia duchowego, z których możemy odczytać bogatą duchowość tego kapłana. Ks. prof. Wojciech Guzewicz napisał: „Ksiądz Stanisław Maciątek to jeden z najwybitniejszych kapłanów Kościoła łomżyńskiego okresu dwudziestolecia międzywojennego i początku II wojny światowej. W relacjach księży przedstawiany jest on jako pobożny kapłan, pisarz – mający w swoim dorobku kilkanaście pozycji książkowych, gorący patriota – twórca m.in. całorocznych nabożeństw za Ojczyznę w diecezji łomżyńskiej, spowiednik bł. Anieli Salawy, męczennik za Kościół i Polskę”.
Kiedy wybuchła wojna, ks. Maciątek był proboszczem w Wiżajnach. Jako człowiek gruntownie wykształcony, patriota i odważny kapłan, sprzeciwiał się temu, co robili Niemcy, przez co się im naraził i dwukrotnie go aresztowali.
W marcu 1940 roku polecono, aby opuścił Wiżajny. Przyjechał do Mikaszówki, gdzie przyjął go ks. Stanisław Konstantynowicz, ale tu też nie było spokojnie. 6 kwietnia 1940 roku Niemcy wkroczyli na plebanię w Mikaszówce, aresztowali obu księży i przewieźli ich furmanką do Suwałk. Kiedy przejeżdżali przez wieś Strzelcowizna – jak wspomina pani Władysława Luto – księża głośno śpiewali pieśń: „Niech żyje Jezus zawsze
w sercu mym”. Jestem przekonana, że słowa tej pieśni były treścią ich życia. Jezus był żywy w ich sercach i dlatego tak bardzo byli wiarygodni dla swoich parafian, a jednocześnie tak bardzo „denerwowali” Niemców.
Sługa Boży ks. Kazimierz Hamerszmit napisał, że w obozie, najpierw w Działdowie, a potem w Sachsenhausen, ks. Maciątek przewodniczył modlitwom i podnosił na duchu załamanych. Przed śmiercią, kiedy z placu apelowego znosili go dwaj więźniowie, ks. Maciątek powiedział: „Głowa do góry, nie bójcie się, ja nie wrócę, wy wrócicie i Polska będzie”. Oddał swoje życie w ręce Ojca 27 czerwca 1940 roku mając 50 lat, w 20. roku kapłaństwa.
Minął rok od czasu, kiedy poznałam tych pięknych kapłanów związanych z moją parafią. Ten okres zaowocował w moim życiu kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa. „Przypadkowo” natrafiałam na różne książki i modlitwy, które prowadziły mnie do większej czci i adoracji Serca Pana Jezusa, Jego Najświętszego Oblicza, oraz Ciała i Krwi Pańskiej. Codziennie zawierzam moją rodzinę i innych ludzi Sercu Pana Jezusa. Obrałam Jezusa Chrystusa za Króla, Ojca i Przyjaciela naszego domu. Wierzę, że w życiu duchowym otrzymuję wsparcie księży – moich przyjaciół i męczenników.
Niech żyje Jezus zawsze w sercu mym. ▐

 

Propozycje na rekolekcje w domu
W czasie samodzielnie odprawianych domowych rekolekcji bardzo pomocny jest przewodnik, który potrafi nami pokierować. Taką rolę doskonale spełniają dwie książki marianina, ks. Michaela Gaitleya, zawierające praktyczne rady, jak takie samodzielne duchowe ćwiczenia przeprowadzić.
W każdej z nich znajduje się konkretny program na 33 dni rekolekcji: na każdy dzień przewidziane są teksty do przeczytania i rozważenia oraz krótkie modlitwy; tworzą one spójną całość. Wystarczy wierne, codzienne sięganie do czytań na dany dzień z dobrą wolą, aby posuwać się naprzód bez obawy zboczenia ze ścieżki. Zupełnie, jakbyśmy wędrowali krok w krok za godnym zaufania, doskonale znającym drogę przewodnikiem.

„33 dni do Chwały Poranka” – te rekolekcje przygotowują do zawierzenia Jezusowi przez Maryję. Odwołują się one do „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, klasycznej pozycji św. Ludwika de Montforta, oraz do doświadczeń o. Kolbego, Matki Teresy z Kalkuty oraz Jana Pawła II – świętych, którzy wnieśli najwięcej do bogactwa duchowego zawierzenia Maryi. Po czterech tygodniach wędrówki pod przewodem tej czwórki świętych następuje pięć dni podsumowania i wreszcie dzień zawierzenia Jezusowi przez Maryję. Książka zawiera dodatki z modlitwami, które będą pomocne na dalszej drodze duchowego rozwoju.

„33 dni z Miłością Miłosierną” – to rekolekcje przygotowujące przez modlitwę serca do poświęcenia się Bożemu miłosierdziu. Stanowią one swego rodzaju kontynuację poprzednich, choć można je odbyć także niezależnie. Również ta książka podaje krótkie czytania duchowe na każdy dzień, przeznaczone do rozważania podczas spełniania zwyczajnych obowiązków. Autor sięga w nich do życia i nauczania św. Teresy z Lisieux. W ciągu czterech tygodni kolejno przybliża szeroki kontekst biblijny myśli św. Teresy, jej „małą drogę” i Akt ofiarowania się Miłości Miłosiernej oraz kwestię duchowej ciemności. Czytania na końcowe pięć dni zawierają powtórzenie i podsumowanie, a ostatni dzień przynosi tekst zawierzenia Bożemu miłosierdziu. W książce znajdują się ponadto rozdziały przeznaczone do przeczytania jakiś czas później, dotyczące życia w zawierzeniu.
Warto sięgnąć po te wypróbowane przez wielu i skuteczne przewodniki na drodze duchowego wzrostu. ▐

Książki można zamówić na stronie: www.wydawnictwo.pl
lub telefonicznie: 22 651 90 54

Sklep internetowy Shoper.pl