Czasopisma
6.7
PLN
Słowo wśród nas Nr 12 (340) 2021
Słowo wśród nas Nr 12 (340) 2021
wydawnictwo: Promic
format: 140 x 205 mm
E-BOOK
Zaprenumeruj
Ocena:
(Ilość ocen: 1)
Cena: 6,70 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
format 140 x 205 mm

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO GRUDNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Grudniowy numer „Słowa wśród nas”, nosi tytuł: „Błogosławiona, która uwierzyła”. Te słowa św. Elżbiety, których kontynuacja brzmi: „że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45), zachęcają nas do naśladowania Maryi w Jej postawie zawierzenia Bogu we wszystkim. To dobra rada na czas adwentowego czuwania. W tym numerze proponujemy cztery artykuły – po jednym na każdy tydzień Adwentu, które pomogą nam dobrze przeżyć ten czas i przygotować się na przyjście Zbawiciela w noc Bożego Narodzenia.

W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych.
W Magazynie proponujemy trzy artykuły: „Józef, Święta Rodzina i my” – ukazujący Opiekuna Jezusa w nieco innej perspektywie, „Miłosierdzie zwycięży!” – świadectwo o powstaniu pięknej świątecznej tradycji, która pomaga przezwyciężać konflikty w rodzinie, oraz „Otworzyć serce, ocalić życie” – o wsparciu kobiet cierpiących z powodu aborcji w drodze ku ich uzdrowieniu.
W ramach Naszych lektur polecamy dwie książki znanego autora i zarazem malarza Michaela O’Briena. „Oczekiwanie. Refleksje na Adwent” oraz „Zimowe opowieści” to doskonałe pozycje do rodzinnego czytania na długie zimowe wieczory.
Ponadto Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówka.

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Od 16 listopada 2021 roku obowiązywać będą nowe ceny prenumeraty zagranicznej

Cena prenumeraty – 240 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

 

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w ciągu 2 tygodni od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Podnieście głowy!
Adwent – czas nadziei................................................. 4
Przygotujcie drogę Panu!
Moc adwentowej modlitwy.........................................8
Nawracajcie się i wierzcie!
Pozwól Bogu przemienić twoje serce.........................12
Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła
Maryja ukazuje nam drogę wiary................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 grudnia................................20

MAGAZYN

Józef, Święta Rodzina i my
Czy odnajdujesz się na tym obrazie?
Louise Perrotta...................................................... 48

Miłosierdzie zwycięży!
Jak konflikt doprowadził do nowej tradycji
świątecznej w naszej rodzinie
Tom Williams................................53

Otworzyć serce, ocalić życie
Wsparcie kobiet cierpiących z powodu aborcji
Kathryn Elliott................................57

Nagrody dla prenumeratorów................................ 61

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

ARTYKUŁY

W drugim tygodniu Adwentu przeczytaj Ewangelię:
Łk 3,1-6

Przygotujcie drogę Panu!

Moc Adwentowej modlitwy

Spróbuj postawić się na miejscu jednego z pasterzy, których spotkał przywilej usłyszenia anioła ogłaszającego narodziny Pana: „Dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,11). Choć w pierwszej chwili zdumiał i przeraził cię widok anioła, jego pełne nadziei słowa napełniły cię radością – narodził się długo wyczekiwany Mesjasz! Boże zbawienie jest już blisko!
Ale co widzisz przybywając do żłóbka? Dziecko urodzone w ubóstwie, którego całe otoczenie to Rodzice, paru innych pasterzy i kilka zwierząt gospodarczych. A wszystko to dzieje się podczas rzymskiego spisu powszechnego, który boleśnie przypomina, że żyjesz w okupowanym kraju. Następnego ranka budzisz się i widzisz, że wciąż jesteś ubogim pasterzem. Pamiętasz śpiew aniołów, ale życie toczy się dalej tak, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Z wolna zaczynasz zapominać o tej niezwykłej nocy.

Przygotowani
na przyjście Jezusa
Można w taki właśnie sposób patrzeć na cud Bożego Narodzenia – i tak pewnie reagowało wielu ludzi spoglądających na Dzieciątko Jezus w ubóstwie stajenki. Była jednak również garstka takich, którzy dostrzegli coś więcej. I to, co zobaczyli, skłoniło ich do „przygotowania drogi Panu” w swoim życiu (por. Łk 3,4).
Kiedy anioł ukazał się Maryi przy zwiastowaniu, odpowiedziała „tak” na jego zapowiedź, że urodzi Syna Bożego. Jednak po tym wydarzeniu Jej życie codzienne wyglądało mniej więcej tak samo jak wcześniej. Poszła do swej starszej krewnej Elżbiety i pozostała u niej trzy miesiące, pomagając w codziennych pracach. Po powrocie nadal wykonywała domowe prace, wypełniała swoje obowiązki, rozważała Pisma hebrajskie, może też pomagała swoim rodzicom. Jednak przy tych wszystkich zajęciach Maryja przygotowywała drogę Panu Jezusowi. Czując rozwijające się w Niej nowe życie, ufała słowom anioła, że Jej Syn „zostanie nazwany Synem Najwyższego” (Łk 1,32).
Na widok gwiazdy mędrcy wyruszyli w długą, nużącą podróż. Na pozór nic się nie zmieniło, ale oni wędrowali dalej, ufając, że na końcu znajdą nowonarodzonego Króla żydowskiego (Mt 2,1-12).
Symeon i Anna na widok maleńkiego Jezusa w świątyni napełnili się radością. A przecież był On dopiero niemowlęciem, jednym z setek dzieci przynoszonych do świątyni. Musiały upłynąć jeszcze całe lata, zanim to Dziecko mogło wypełnić swoją rolę w życiu Izraela. Jednak Symeon był tak o tym przekonany, że oznajmił Bogu, iż jest już gotów umrzeć, bowiem jego oczy ujrzały zbawienie, które Bóg „przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę […] Izraela”.
Z kolei Anna nie mogła przestać mówić o tym, co zobaczyła (Łk 2,25-38). Żadne z nich nie powróciło już do tego życia, jakie wiodło wcześniej.
Przykłady te pokazują, jak możemy trwać w wierze, ufając, że Bóg czyni coś dobrego, nawet gdy na pozór sytuacja wcale się nie zmienia. Wtedy znajdziemy sposób, by przygotować drogę Panu niezależnie od okoliczności. I w rezultacie zaczniemy dostrzegać działanie łaski Bożej w naszych sercach.

Góry i doliny
Bóg obiecuje nam, że jeśli i my zechcemy przygotować drogę Panu, już ten Adwent może stać się dla nas czasem radości i światła. Czego możemy się spodziewać? Jan Chrzciciel, cytując proroka Izajasza, mówi, że zobaczymy, jak Bóg wyrównuje góry i wypełnia doliny w naszym życiu (Łk 3,4-6).
Czym są owe „góry”? To wszystkie przeszkody, które wydają nam się zbyt wielkie do pokonania. Każdy z nas zmaga się z uporczywymi grzechami, egoistycznymi postawami czy bólem z powodu doznanych niegdyś krzywd, który nie mija pomimo upływu lat. Przyszedł już czas, aby te „góry” zostały zrównane.
Natomiast „doliny" to te obszary naszego życia, w których odczuwamy jakieś braki. Stają się one widoczne
w sytuacjach, gdy nasza wiara wydaje się za słaba, by nas podtrzymać; gdy nie potrafimy zaufać Bożym planom w stosunku do nas lub przebaczyć bliskiej osobie.
A może sami nie jesteśmy w stanie przyjąć Bożego przebaczenia, nawet po wyznaniu winy na spowiedzi.
Innymi słowy, góry i doliny to wszystkie te sytuacje naszego życia, w których wydaje nam się, że Bóg nie może – lub nie chce – nam pomóc. Jednak Jan Chrzciciel zapewnia nas, że żadna góra nie jest zbyt wysoka ani żadna dolina zbyt głęboka dla naszego Boga.
Oczywiście Boże działanie jest często dyskretne i nie jest łatwo od razu je dostrzec. Cieszmy się jednak, ilekroć zauważymy znaki działania Ducha Świętego w naszym życiu.

Moc modlitwy
Jednym z najważniejszych sposobów radzenia sobie z górami i dolinami jest modlitwa. W pogłębieniu życia modlitwy mogą pomóc rozważania z naszego pisma. Dołóż starań, aby codziennie stawać w obecności Pana, a z czasem zaczniesz zauważać w swoim życiu niektóre z poniższych znaków Jego działania:
• Na modlitwie będziesz odczuwać coraz głębszy pokój, choć czasami będzie on odchodził i powracał. Towarzyszyć mu będzie poczucie bliskości Boga oraz coraz mocniejsze pragnienie codziennego spotkania z Nim.
• Możesz też wyczuwać subtelny głos Ducha Świętego mobilizujący cię do wytrwania pomimo pokus. Nawet jeśli upadniesz, już sam fakt, że zaczynasz im się opierać, jest znakiem, że Duch działa w tobie. Nie poddawaj się!
• Możesz otrzymać nowe światło, jak uzdrowić trudną relację z bliską osobą. Albo pojawi się w tobie mocne pragnienie przyjścia z pomocą tym, którzy cierpią.
Takie doświadczenia są często przebłyskami łaski Bożej. Niektóre z nich są ukryte przed oczami innych, jak narodziny Jezusa. Ale każde z nich jest jasnym znakiem, że Bóg działa w twoim życiu oraz że przygotowujesz drogę Panu!

Przygotujcie drogę
Jedynie garstka osób była gotowa na spotkanie z Panem, gdy narodził się On pośród nas. Ale ci, którzy byli gotowi, mogli powitać Mesjasza tak, jak nie był w stanie tego uczynić nikt inny. Przygotujmy się więc na spotkanie z Panem wygospodarowując codziennie czas na modlitwę. Pozwólmy, aby Jezus wypełnił wszystkie doliny i zrównał wszystkie góry w naszym życiu! ▐

 

MEDYTACJE

Środa, 1 grudnia
Iz 25,6-10a
Na tej górze… (Iz 25,6)
W Piśmie Świętym góry ukazywane są często jako miejsca objawień, miejsca spotkania nieba z ziemią. Przypomnijmy sobie choćby górę Synaj, gdzie Bóg rozmawiał z Mojżeszem (Wj 19,1-6), czy górę Horeb, gdzie Pan spotkał się z Eliaszem (1 Krl 19,8-18). W pierwszych dniach Adwentu Izajasz ukazuje nam symboliczny obraz kresu historii, kiedy to na niebieskiej górze Syjon Bóg na wieki zamieszka pośród swego ludu. Tam usunie zasłonę spowijającą wszystkie narody. Tam raz na zawsze zniszczy śmierć i przygotuje wspaniałą ucztę dla swego ludu.
Wszystkie te obietnice wypełniły się w Jezusie, przy tym w Jego misji góry także pełniły funkcję symboliczną.
Zedrze (…) zasłonę (Iz 25,7). Na górze Tabor Jezus przemienił się w obecności swoich trzech najbliższych uczniów. Na chwilę została uchylona zasłona oddzielająca ludzi od Stwórcy. Uczniowie ujrzeli chwałę Boga w przemienionym, jaśniejącym Jezusie i usłyszeli Jego głos (Mt 17,1-8). Choć sami nie widzieliśmy przemienionego Jezusa, odtąd możemy wejść w osobisty kontakt z Bogiem – na modlitwie, czytając Pismo Święte, a nawet jadąc do pracy czy robiąc pranie. Jak zapewnia św. Paweł: „Kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada” (2 Kor 3,16).
Raz na zawsze zniszczy śmierć (Iz 25,8). Na górze Kalwarii została pokonana śmierć. Mając w Adwencie przed oczami Jezusa w żłóbku, pomyśl też o tym, czego On dokonał przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Pow-
stał zwycięski z grobu śmierci, „zniszczył ją Ten, Kogo ona trzymała” (Homilia wielkanocna św. Jana Chryzostoma). Pokonał także diabła, który miał w mocy śmierć i wybawił nas z niewoli grzechu. Wiara i chrzest otworzyły dla nas upusty miłosierdzia. Zostaliśmy pojednani z Bogiem i możemy żyć z Nim na wieki!
Pan Zastępów przygotuje (…) ucztę (Iz 25,6). Na niebieskiej górze Syjon, w mieście Boga żywego, oczekuje wspaniała uczta (Hbr 12,22). Ale już dziś dzięki Jezusowi możesz cieszyć się bliską relacją z Bogiem, możesz spożywać Ciało i Krew Pańską na uczcie eucharystycznej. Jest to możliwe, ponieważ Bóg przygotował dla ciebie to wszystko w Jezusie.
Rozraduj się więc dziś i wołaj: „Oto nasz Bóg, (…) cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia” (Iz 25,9)!
„Jezu, dziękuję Ci za to, że usunąłeś zasłonę i zwyciężyłeś śmierć. Całym sercem cieszę się z daru zbawienia.”
Ps 23,1-6
Mt 15,29-37

▌Środa, 8 grudnia
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Łk 1,26-38
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. (Łk 1,38)
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, jak wielką rolę odegrało „tak” Maryi w Bożym planie zbawienia. Podkreśla, że Maryja nie była jedynie bierną stroną tego planu, lecz w wolności ofiarowała się Bogu jako pokorna służebnica, gotowa
w pełni przyjąć Jego wolę. Ta wyjątkowa Kobieta, poczęta bez grzechu pierworodnego, nie tylko zgodziła się, by Jezus przez dziewięć miesięcy kształtował się w jej łonie, lecz pozwoliła Mu całkowicie odmienić bieg swojego życia. Od momentu swojego „tak” Maryja przestała być jedynie żoną Józefa. Stała się Matką wszystkich wierzących.
Papież Franciszek podkreślił otwartość, z jaką Maryja przyjęła swoje powołanie, mówiąc: „Zaraz po zwiastowaniu anioła poszła dzielić się darem płodności z krewną Elżbietą” (Anioł Pański, 8.12.2014). Maryja niezwłocznie zaczęła realizować Boże wezwanie do bycia dla innych!
Ojciec Święty powiedział następnie, że to samo odnosi się również do nas. Bóg pragnie uczynić nas „darem dla innych”, podobnie jak uczynił nim Maryję. Co więc mamy czynić? „Pozwolić, by Duch Święty uczynił nas narzędziami gościnności, narzędziami pojednania, narzędziami przebaczenia.” Mówiąc najkrócej, mamy okazywać ludziom, którzy są wokół nas, tę samą miłosierną miłość, jaką nam okazał Jezus.
Rozważ dziś życie tej pokornej Dziewczyny z Nazaretu. Jak możesz naśladować Jej gotowość dzielenia się tym, co otrzymała? Jak możesz zwłaszcza w tym okresie, kiedy często dochodzą do głosu napięcia w rodzinach, stać się narzędziem pojednania, przebaczenia i uzdrowienia? Czasami wystarczy niewiele – gotowość wysłuchania, przyjęcia, zapewnienie o modlitwie. Łaska pochodzi od Boga, nie od ciebie. Ty jedynie przekazujesz dar, którego On ci bezinteresownie udzielił.
„Panie, uczyń mnie swoim sługą! Pomóż mi, abym jak Maryja stał się narzędziem Twojej łaski wobec ludzi, których spotykam”.
Rdz 3,9-15.20
Ps 98,1-4
Ef 1,3-6.11-12

▌Czwartek, 16 grudnia
Iz 54,1-10
Miłość moja nie odstąpi ciebie. (Iz 54,10)
Prawdopodobnie już wiele razy słyszałeś powiedzenie: „Nigdy nie mów nigdy”. Często ma ono wydźwięk pesymistyczny – sugeruje, że należy być ostrożnym, bo nie wiadomo, co może nas spotkać. Jednak od tej zasady jest jeden wyjątek – miłość Boża. Ona nigdy od ciebie nie odstąpi.
Dwa tysiące lat przed twoim zaistnieniem Bóg posłał swego Syna – który narodził się w ludzkim ciele takim jak twoje, żył i umarł – ponieważ cię miłuje. I to nigdy się nie zmieni. Izraelitów, którzy po raz pierwszy usłyszeli tę obietnicę będąc na wygnaniu, z pewnością nachodziła pokusa, by kwestionować Bożą miłość. My także możemy mieć wątpliwości, dlatego dobrze jest zastanowić się, kim jest Bóg, który kocha nas tak niezachwianą miłością.
Bóg jest wszechmogący. To znaczy, że nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Ten, który wszystko stworzył, także panuje nad wszystkim i może wszystko (KKK, 268). Może nawet kochać cię pomimo twoich grzechów. Może kochać innych poprzez ciebie, nawet jeśli tobie trudno jest ich kochać. Przywołaj na chwilę przed oczy obraz maleńkiego Jezusa leżącego w żłobie. Na zewnątrz wyglądał tak jak każde nowonarodzone dziecko, słabe i całkowicie zależne od mamy. My jednak wierzymy, że była w Nim ukryta moc i mądrość Boga. W pełni czasów objawił On tę moc pokonując zło przez swój krzyż. A wszystko po to, byś wiedział, że Jego miłość nigdy cię nie opuści.
Bóg jest niezmienny. Jego miłość do ciebie jest stała i niewzruszona. Jego przymioty, Jego wola, Jego obietnice nie ulegają zmianom (Ml 3,6). Jeśli Bóg coś mówi, przynosi to skutek; jeśli obiecuje coś uczynić, to tego dokona. Nie zawsze w taki sposób, jak tego oczekujesz, i nie zawsze wtedy, kiedy wydaje ci się to słuszne. Ale to się stanie. A On obiecał, że Jego miłość nigdy cię nie opuści.
Ten wszechmocny i niezmienny Bóg chce być dla ciebie źródłem pokoju. Chce uciszać twoje serce w chwilach gdy, jak Izrael, zmagasz się z niepewnością i cierpieniem. Kiedy twoje grzechy wydają ci się zbyt wielkie, by Bóg mógł je przebaczyć, On przypomina ci o swej wszechpotężnej i niezmiennej miłości. Kiedy masz ochotę przyjąć ułomną, zmienną miłość tego upadłego świata, On pragnie przygarnąć cię do siebie z wielką czułością (Iz 54,7).
Taki jest Bóg, którego miłość nigdy cię nie opuści!
„Panie, wychwalam Cię za Twoją niezmienną i wszechpotężną miłość!”
Ps 30,2.4-6.11-13
Łk 7,24-30

▌Piątek, 24 grudnia
Łk 1,67-79
Nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka. (Łk 1,78)
Zachariasz wiedział, że stoi u progu nowej epoki. Kończyło się już wielowiekowe oczekiwanie Izraela na Boże odkupienie, a jego rodzony syn został wybrany, aby ogłosić nadejście nowego świtu. Z sercem przepełnionym dumą i wdzięcznością trzymał na ręku nowo narodzonego syna!
My także stoimy dziś w przededniu nowej epoki. Jutro „nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka” – będziemy świętować narodziny Jezusa, który przyszedł, by zamieszkać pośród nas. Jego doskonałe posłuszeństwo złamie panowanie grzechu. Przez Jego zmartwychwstanie śmierć utraci swe żądło. Jego nauka, aby przebaczać tak, jak On nam przebacza, położy kres podziałom. Przed Jego prawem miłości i Ewangelią pokoju ustąpi wszelka niesprawiedliwość.
Oczywiście nawet pobieżne spojrzenie na wiadomości w gazecie upewni nas, że pomimo narodzin Jezusa, nic z tego jeszcze się nie wydarzyło. Grzech i śmierć, niezgoda i niesprawiedliwość wciąż dręczą rodzaj ludzki, zakradając się także do zakamarków naszych serc. Podobnie jak Zachariasz, wciąż jeszcze oczekujemy dnia naszego pełnego odkupienia, tego prawdziwego „jutra”, kiedy Jezus wreszcie powróci w chwale. Do tego czasu pozostajemy jakby w strefie przejściowej – już zakosztowaliśmy zbawienia, ale jeszcze nie doświadczamy go w całej pełni.
Boże Narodzenie jest czasem radości. Świętujemy narodziny Jezusa, który przyszedł, aby nas wyzwolić. Jednak dziś, gdy po raz kolejny zasiądziemy do wigilijnej wieczerzy, pamiętajmy, że Jego przyjście jest zarazem zaproszeniem. To zaproszenie do udziału w dziele przygotowania świata na Jego chwalebne przyjście, kiedy dokona ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem. Zaproszenie do mówienia „nie” grzechowi, a „tak” Bożej łasce, do dzielenia się Dobrą Nowiną o Jego przyjściu z ludźmi, których spotykamy, aby i oni mogli się cieszyć ze zbawienia.
Tak więc czekamy, jak niegdyś Zachariasz, na „Słońce Wschodzące z wysoka”, które nawiedzi nas i cały świat. Z wiarą oczekujemy przyjścia Jezusa, Syna Bożego, który nas wyzwoli.
„Jezu, dziękuję Ci, że przyszedłeś, aby złamać moc grzechu i śmierci. Daj mi z nadzieją wyczekiwać dnia, w którym ostatecznie objawi się Twoje zwycięstwo.”
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16
Ps 89,2-5.27.29

▌Sobota, 25 grudnia
Narodzenie Pańskie
J 1,1-18
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. (J 1,14)
Dziś wraz z rzeszą chrześcijan na całym świecie świętujemy narodzenie Jezusa. Cieszymy się z tego, że Bóg przyszedł, aby nas zbawić. Klękamy przed żłóbkiem z wdzięcznością i podziwem. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
Słowo… To Dziecię w ramionach Maryi nie jest zwyczajnym niemowlęciem. Jest Słowem, które istniało od początku. Jest obrazem Boga niewidzialnego! Jezus, niewidzialne Słowo, które wszystko stworzyło, stał się widzialny w ludzkim ciele. Teraz możemy już zobaczyć Boga, który nas miłuje i który nas stworzył. A nawet więcej, możemy nawiązać z Nim kontakt. Przez Jezusa Bóg, który stworzył świat, teraz go odnawia. Czyni wszystko nowe, w tym także naszą relację
z Nim samym. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
…stało się ciałem… Jezus, Słowo Boże, ogołocił samego siebie i przyjął ludzkie ciało. Przyszedł, aby uczynić dla nas to, czego nie bylibyśmy w stanie uczynić o własnych siłach. Nie mogliśmy wejść do nieba, nie mogliśmy stać się do Niego podobni, nie mogliśmy sami się zbawić. Dlatego odwieczny Syn Boży
w swoim miłosierdziu zstąpił z nieba, aby wybawić nas od grzechu i śmierci. Dobrowolnie przyjmując naszą ludzką kondycję, wziął na siebie wszystkie nasze słabości i cierpienia. Świat nigdy dotąd nie widział takiej miłości! Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
…i zamieszkało wśród nas. Jezus jest Emmanuelem, Bogiem z nami. On żył wśród nas, chodził po naszej ziemi. Przyszedł dać siłę i pociechę, mądrość i nadzieję naszemu udręczonemu światu. Także dziś mieszka w naszych sercach przez Ducha Świętego. Nigdy nie jesteśmy sami, nigdy bez pomocy, nigdy bez Jego łaski. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
Gdziekolwiek dziś się znajdujesz, Jezus jest blisko ciebie. Patrzy na ciebie z wielką miłością i zaprasza cię do siebie. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
„Jezu, Synu Boży, uwielbiam Ciebie! Dziękuję Ci za to, że dla mnie stałeś się człowiekiem.”
Iz 52,7-10
Ps 98,1-6
Hbr 1,1-6


MAGAZYN

Józef, Święta Rodzina i my
Czy odnajdujesz się na tym obrazie?


Od czasu do czasu mój przyjaciel Kuba, z powodu choroby czy innych spraw związanych z życiem rodzinnym, przychodzi na niedzielną liturgię sam, bez żony i dzieci. „Czuję się dziwnie przychodząc tu sam” – mówi w takich przypadkach. Mnie też wydaje się to dziwne. Choć oczywiście cenię Kubę ze względu na niego samego, to jednak przywykłem do spotykania go w zwyczajnym dla niego otoczeniu – wśród najbliższych.
Konstatacja Kuby przypomina mi się, kiedy zastanawiam się nad postacią św. Józefa. 8 grudnia dobiega końca rok poświęcony przez papieża Franciszka ziemskiemu ojcu Jezusa. Jednak aż do czerwca przyszłego roku Kościół obchodzi również Rok Rodziny. Jest zatem ten Adwent wyjątkową okazją do podjęcia refleksji nad osobą św. Józefa – ale w jego naturalnym otoczeniu, przy Jezusie i Maryi.
Najbardziej entuzjastyczni wielbiciele św. Józefa zawsze podkreślali fakt, że był on głową rodziny. Św. Franciszek Salezy, mający do niego wielkie nabożeństwo, postrzegał członków Świętej Rodziny jako nierozdzielnych. W modlitewnym rozważaniu maryjnym stwierdził: „Jest rzeczą niemożliwą nie zobaczyć przy Tobie, na honorowym miejscu, tego, którego Twój Syn, z miłości do Ciebie, tak często zaszczycał mianem ojca”. Te same akcenty spotykamy w pismach św. Teresy z Ávila. „Nie pojmuję, jak można myśleć o Królowej Aniołów z tego okresu Jej życia, gdy tyle przeszła z Dzieciątkiem Jezus, i nie dziękować świętemu Józefowi” – pisała w swojej autobiografii.
Św. Jan Paweł II jest jednym z wielu papieży wypowiadających się na ten sam temat: „Podobnie jak nie da się mówić o Jezusie bez nawiązania do Jego Najświętszej Matki, tak nie da się mówić o Jezusie i Maryi bez wspomnienia tego, który przez autentyczną, choć bardzo szczególną formę ojcostwa wypełnił posługę «ojca» wobec Syna Bożego” (L’Osservatore Romano, 22.09.1993).

Odkrywanie Józefa
Wszystko to wydaje się sensowne. Czy nie czulibyśmy, że nasza bożonarodzeniowa szopka jest niekompletna, gdyby zabrakło w niej postaci św. Józefa? Jednak przez całe wieki obraz Świętej Rodziny przypominał rodzinną fotografię, w której jedna z kluczowych postaci jest niewyraźna, zamazana, czy pogrążona w cieniu. Oczywiście doskonale widoczny był Jezus, a przy Nim Maryja, obdarzona wyjątkową godnością Jego Matki. Jednak ziemska głowa tej jedynej w swoim rodzaju rodziny była prawie niewidoczna, a w najlepszym razie przedstawiana jako niedołężny staruszek.
Jednym z powodów takiego stanu rzeczy był fakt, że pierwsi nauczyciele Kościoła musieli odpierać ataki heretyków kwestionujących boskość Jezusa. Ze względu na konieczność obrony tożsamości Syna Bożego, nie był to czas sprzyjający poważnej refleksji nad rolą Józefa jako ojca i męża.
Minęły wieki, zanim postać i rola św. Józefa zaczęły być dostrzegane i doceniane. Pierwszym uczonym, który odrzucił obraz Józefa jako starca, ukazując go jako pełnego energii i inicjatywy opiekuna Świętej Rodziny, był francuski teolog Jean Gerson (1363-1429). To nowe spojrzenie na św. Józefa odnajdujemy w pismach Teresy z Ávila i Franciszka Salezego; zresztą dzięki nim się ono upowszechniło. Przyjęli je także artyści renesansowi. Na ich obrazach św. Józef jest postacią pierwszoplanową, mężczyzną w pełni sił i do tego przystojnym! „Dlaczego mielibyśmy sądzić, że św. Józef był brzydki?” – pytał o. Hieronim Gracián, jeden ze współpracowników i spowiedników św. Teresy.
Od chwili, gdy św. Józef wyszedł z cienia jako godny podziwu opiekun i żywiciel Świętej Rodziny, stała się ona bardziej realna i wiarygodna. Jest Rodziną, do której można zwrócić się o pomoc, a nawet w pewnych aspektach ją naśladować. To prawda, że domostwo w Nazarecie było wyjątkowe. Ale panująca tam wspólnota życia i miłości jest wzorem dla wszystkich rodzin – i dla wszystkich członków wielkiej rodziny Kościoła. Święta Rodzina z Dzieciątkiem w centrum jest znakiem przemiany, której tak bardzo potrzebuje dzisiejszy świat – wspólnota ludzi z krwi i kości, którzy troszczą się o siebie nawzajem i okazują sobie miłość zarówno w chwilach radości, jak i cierpienia.

Kilka portretów
rodzinnych
Wczytując się dokładnie w Ewangelię zauważyłam, że Święta Rodzina jest nieodłącznie związana z Wcieleniem, tajemnicą Boga z nami w naszym codziennym życiu. Najbardziej przemawiają do mnie te ujęcia Świętej Rodziny, które sugerują jej związek z naszym życiem. Oto trzy z nich, które wydają mi się najważniejsze:
Migawka z prawdziwego życia. Święta Rodzina w przekonaniu mieszkańców Nazaretu była zupełnie zwyczajna i niczym się nie wyróżniająca. Nikt też przez trzydzieści lat nawet nie podejrzewał, że Jezus jest Synem i obrazem Ojca, którego wyznawali jako Boga i Stworzyciela świata. „Czy nie jest to syn Józefa?” – pytali zdumieni, gdy dorosły Jezus nauczał w ich synagodze (Łk 4,22).

 

NASZE LEKTURY

Michael O’Brien

Oczekiwanie
Refleksje na Adwent

Zimowe opowieści

Dwie pozycje Michela O’Briena, wybitnego współczesnego pisarza i malarza z Kanady, autora wielu bestsellerów poruszających tematykę religijną.
„Oczekiwanie” to zbiór siedmiu chwytających za serce esejów adwentowych. Ukazują różne oblicza zagubienia i niegodziwości, które są obecne we współczesnym świecie, a jednocześnie ożywiają nadzieję płynącą z Bożego przyjścia na świat i pobudzają do wdzięczności. Każdy z nich jest ilustrowany obrazem Autora.
„Zimowe opowieści” wprowadzają nas w scenerię baśni, gdzie dobro zmaga się ze złem, a granica pomiędzy nimi biegnie przez ludzkie serce, które musi wybrać właściwą drogę. Razem z Autorem szukamy odpowiedzi na pytania o to, kim jesteśmy, dlaczego istniejemy i jakie jest nasze przeznaczenie. Oprócz tekstu czytelnika prowadzą także obrazy stanowiące ilustrację opowieści.

Oto fragment z książki
„Oczekiwanie”:
Lubię niekiedy zamknąć oczy i wrócić razem z moją rodziną do scen z Ewangelii. Na przykład do Betlejem
w tamtym dniu. W wyobraźni widzę zatłoczone miasto, tak realne, że niemal mogę wejść w ten tłum i poczuć potrącających mnie w pośpiechu ludzi. Jestem jednym z udręczonych podróżą ojców, przytłoczonych licznymi zmartwieniami, takimi jak to, gdzie się zatrzymać na nocleg, co zjeść, czy dzieci nie oddalą się i nie zgubią w tłumie… W duchu wściekam się na rzymskich żołnierzy; rozmyślam nad tymi spośród Izraelitów, którzy zdecydowali się na kolaborację z Rzymianami, ubolewam nad moimi pobratymcami – straganiarzami, domokrążcami, karczmarzami, którzy wywindowali ceny, żeby zdzierać pieniądze z ubogich. I widzę siebie nerwowo usiłującego znaleźć schronienie dla sporej gromadki naszych dzieci. Modlę się i nie tracę nadziei, boję się i wątpię. Czy
w tym roku powiedzie nam się finansowo? Zapewne niespecjalnie. Czy zadzwoniłem z wyprzedzeniem, by zarezerwować luksusowy pokój w tej samej gospodzie, która nie przyjęła Świętej Rodziny? Nie, to nie w naszym stylu. Raczej znaleźliśmy wolny boks w stajni. Dzieciom to się nie podoba. Śmierdzi. Jest zimno. Zaczynają płakać.
– Hej, dzieciaki! Mnie też się tutaj nie podoba, ale postarajmy się w tym odnaleźć i skupmy się na tym, co dobre. Spójrzcie na tę parę na drugim końcu stajni. Kobieta spodziewa się dziecka. Uciszcie się, chłopcy. Niech spokojnie śpią; wyglądają na wyczerpanych.
Ciii! ▐



DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Słowo wśród nas Nr 12 (340) 2021



OPIS

ZACHĘCAMY DO SIĘGNIĘCIA PO GRUDNIOWY NUMER CZASOPISMA OREMUS, W KTÓRYM ZNAJDUJĄ SIĘ TEKSTY LITURGII MSZALNEJ NA KAŻDY DZIEŃ. 

Grudniowy numer „Słowa wśród nas”, nosi tytuł: „Błogosławiona, która uwierzyła”. Te słowa św. Elżbiety, których kontynuacja brzmi: „że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana” (Łk 1,45), zachęcają nas do naśladowania Maryi w Jej postawie zawierzenia Bogu we wszystkim. To dobra rada na czas adwentowego czuwania. W tym numerze proponujemy cztery artykuły – po jednym na każdy tydzień Adwentu, które pomogą nam dobrze przeżyć ten czas i przygotować się na przyjście Zbawiciela w noc Bożego Narodzenia.

W numerze jak zwykle znajdziemy Medytacje na każdy dzień do jednego z czytań mszalnych.
W Magazynie proponujemy trzy artykuły: „Józef, Święta Rodzina i my” – ukazujący Opiekuna Jezusa w nieco innej perspektywie, „Miłosierdzie zwycięży!” – świadectwo o powstaniu pięknej świątecznej tradycji, która pomaga przezwyciężać konflikty w rodzinie, oraz „Otworzyć serce, ocalić życie” – o wsparciu kobiet cierpiących z powodu aborcji w drodze ku ich uzdrowieniu.
W ramach Naszych lektur polecamy dwie książki znanego autora i zarazem malarza Michaela O’Briena. „Oczekiwanie. Refleksje na Adwent” oraz „Zimowe opowieści” to doskonałe pozycje do rodzinnego czytania na długie zimowe wieczory.
Ponadto Kalendarz liturgiczny oraz krzyżówka.

 

„Słowo wśród nas” ukazuje się od 1991 roku. To miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. 

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

 

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

 

Zobacz numery archiwalne czasopisma Słowo wśród Nas

 

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 20,10 zł
6 miesięcy – cena 40,20 zł
12 miesięcy – cena 73,70 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. prenumeraty, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Od 16 listopada 2021 roku obowiązywać będą nowe ceny prenumeraty zagranicznej

Cena prenumeraty – 240 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

 

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w ciągu 2 tygodni od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Podnieście głowy!
Adwent – czas nadziei................................................. 4
Przygotujcie drogę Panu!
Moc adwentowej modlitwy.........................................8
Nawracajcie się i wierzcie!
Pozwól Bogu przemienić twoje serce.........................12
Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła
Maryja ukazuje nam drogę wiary................................16

MEDYTACJE
NA KAŻDY DZIEŃ

Od 1 do 31 grudnia................................20

MAGAZYN

Józef, Święta Rodzina i my
Czy odnajdujesz się na tym obrazie?
Louise Perrotta...................................................... 48

Miłosierdzie zwycięży!
Jak konflikt doprowadził do nowej tradycji
świątecznej w naszej rodzinie
Tom Williams................................53

Otworzyć serce, ocalić życie
Wsparcie kobiet cierpiących z powodu aborcji
Kathryn Elliott................................57

Nagrody dla prenumeratorów................................ 61

Nasze lektury............................................................ 62

Krzyżówka................................................................ 63

Słowo Boże na każdy dzień...................................... 64

FRAGMENT KSIĄŻKI

ARTYKUŁY

W drugim tygodniu Adwentu przeczytaj Ewangelię:
Łk 3,1-6

Przygotujcie drogę Panu!

Moc Adwentowej modlitwy

Spróbuj postawić się na miejscu jednego z pasterzy, których spotkał przywilej usłyszenia anioła ogłaszającego narodziny Pana: „Dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,11). Choć w pierwszej chwili zdumiał i przeraził cię widok anioła, jego pełne nadziei słowa napełniły cię radością – narodził się długo wyczekiwany Mesjasz! Boże zbawienie jest już blisko!
Ale co widzisz przybywając do żłóbka? Dziecko urodzone w ubóstwie, którego całe otoczenie to Rodzice, paru innych pasterzy i kilka zwierząt gospodarczych. A wszystko to dzieje się podczas rzymskiego spisu powszechnego, który boleśnie przypomina, że żyjesz w okupowanym kraju. Następnego ranka budzisz się i widzisz, że wciąż jesteś ubogim pasterzem. Pamiętasz śpiew aniołów, ale życie toczy się dalej tak, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Z wolna zaczynasz zapominać o tej niezwykłej nocy.

Przygotowani
na przyjście Jezusa
Można w taki właśnie sposób patrzeć na cud Bożego Narodzenia – i tak pewnie reagowało wielu ludzi spoglądających na Dzieciątko Jezus w ubóstwie stajenki. Była jednak również garstka takich, którzy dostrzegli coś więcej. I to, co zobaczyli, skłoniło ich do „przygotowania drogi Panu” w swoim życiu (por. Łk 3,4).
Kiedy anioł ukazał się Maryi przy zwiastowaniu, odpowiedziała „tak” na jego zapowiedź, że urodzi Syna Bożego. Jednak po tym wydarzeniu Jej życie codzienne wyglądało mniej więcej tak samo jak wcześniej. Poszła do swej starszej krewnej Elżbiety i pozostała u niej trzy miesiące, pomagając w codziennych pracach. Po powrocie nadal wykonywała domowe prace, wypełniała swoje obowiązki, rozważała Pisma hebrajskie, może też pomagała swoim rodzicom. Jednak przy tych wszystkich zajęciach Maryja przygotowywała drogę Panu Jezusowi. Czując rozwijające się w Niej nowe życie, ufała słowom anioła, że Jej Syn „zostanie nazwany Synem Najwyższego” (Łk 1,32).
Na widok gwiazdy mędrcy wyruszyli w długą, nużącą podróż. Na pozór nic się nie zmieniło, ale oni wędrowali dalej, ufając, że na końcu znajdą nowonarodzonego Króla żydowskiego (Mt 2,1-12).
Symeon i Anna na widok maleńkiego Jezusa w świątyni napełnili się radością. A przecież był On dopiero niemowlęciem, jednym z setek dzieci przynoszonych do świątyni. Musiały upłynąć jeszcze całe lata, zanim to Dziecko mogło wypełnić swoją rolę w życiu Izraela. Jednak Symeon był tak o tym przekonany, że oznajmił Bogu, iż jest już gotów umrzeć, bowiem jego oczy ujrzały zbawienie, które Bóg „przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę […] Izraela”.
Z kolei Anna nie mogła przestać mówić o tym, co zobaczyła (Łk 2,25-38). Żadne z nich nie powróciło już do tego życia, jakie wiodło wcześniej.
Przykłady te pokazują, jak możemy trwać w wierze, ufając, że Bóg czyni coś dobrego, nawet gdy na pozór sytuacja wcale się nie zmienia. Wtedy znajdziemy sposób, by przygotować drogę Panu niezależnie od okoliczności. I w rezultacie zaczniemy dostrzegać działanie łaski Bożej w naszych sercach.

Góry i doliny
Bóg obiecuje nam, że jeśli i my zechcemy przygotować drogę Panu, już ten Adwent może stać się dla nas czasem radości i światła. Czego możemy się spodziewać? Jan Chrzciciel, cytując proroka Izajasza, mówi, że zobaczymy, jak Bóg wyrównuje góry i wypełnia doliny w naszym życiu (Łk 3,4-6).
Czym są owe „góry”? To wszystkie przeszkody, które wydają nam się zbyt wielkie do pokonania. Każdy z nas zmaga się z uporczywymi grzechami, egoistycznymi postawami czy bólem z powodu doznanych niegdyś krzywd, który nie mija pomimo upływu lat. Przyszedł już czas, aby te „góry” zostały zrównane.
Natomiast „doliny" to te obszary naszego życia, w których odczuwamy jakieś braki. Stają się one widoczne
w sytuacjach, gdy nasza wiara wydaje się za słaba, by nas podtrzymać; gdy nie potrafimy zaufać Bożym planom w stosunku do nas lub przebaczyć bliskiej osobie.
A może sami nie jesteśmy w stanie przyjąć Bożego przebaczenia, nawet po wyznaniu winy na spowiedzi.
Innymi słowy, góry i doliny to wszystkie te sytuacje naszego życia, w których wydaje nam się, że Bóg nie może – lub nie chce – nam pomóc. Jednak Jan Chrzciciel zapewnia nas, że żadna góra nie jest zbyt wysoka ani żadna dolina zbyt głęboka dla naszego Boga.
Oczywiście Boże działanie jest często dyskretne i nie jest łatwo od razu je dostrzec. Cieszmy się jednak, ilekroć zauważymy znaki działania Ducha Świętego w naszym życiu.

Moc modlitwy
Jednym z najważniejszych sposobów radzenia sobie z górami i dolinami jest modlitwa. W pogłębieniu życia modlitwy mogą pomóc rozważania z naszego pisma. Dołóż starań, aby codziennie stawać w obecności Pana, a z czasem zaczniesz zauważać w swoim życiu niektóre z poniższych znaków Jego działania:
• Na modlitwie będziesz odczuwać coraz głębszy pokój, choć czasami będzie on odchodził i powracał. Towarzyszyć mu będzie poczucie bliskości Boga oraz coraz mocniejsze pragnienie codziennego spotkania z Nim.
• Możesz też wyczuwać subtelny głos Ducha Świętego mobilizujący cię do wytrwania pomimo pokus. Nawet jeśli upadniesz, już sam fakt, że zaczynasz im się opierać, jest znakiem, że Duch działa w tobie. Nie poddawaj się!
• Możesz otrzymać nowe światło, jak uzdrowić trudną relację z bliską osobą. Albo pojawi się w tobie mocne pragnienie przyjścia z pomocą tym, którzy cierpią.
Takie doświadczenia są często przebłyskami łaski Bożej. Niektóre z nich są ukryte przed oczami innych, jak narodziny Jezusa. Ale każde z nich jest jasnym znakiem, że Bóg działa w twoim życiu oraz że przygotowujesz drogę Panu!

Przygotujcie drogę
Jedynie garstka osób była gotowa na spotkanie z Panem, gdy narodził się On pośród nas. Ale ci, którzy byli gotowi, mogli powitać Mesjasza tak, jak nie był w stanie tego uczynić nikt inny. Przygotujmy się więc na spotkanie z Panem wygospodarowując codziennie czas na modlitwę. Pozwólmy, aby Jezus wypełnił wszystkie doliny i zrównał wszystkie góry w naszym życiu! ▐

 

MEDYTACJE

Środa, 1 grudnia
Iz 25,6-10a
Na tej górze… (Iz 25,6)
W Piśmie Świętym góry ukazywane są często jako miejsca objawień, miejsca spotkania nieba z ziemią. Przypomnijmy sobie choćby górę Synaj, gdzie Bóg rozmawiał z Mojżeszem (Wj 19,1-6), czy górę Horeb, gdzie Pan spotkał się z Eliaszem (1 Krl 19,8-18). W pierwszych dniach Adwentu Izajasz ukazuje nam symboliczny obraz kresu historii, kiedy to na niebieskiej górze Syjon Bóg na wieki zamieszka pośród swego ludu. Tam usunie zasłonę spowijającą wszystkie narody. Tam raz na zawsze zniszczy śmierć i przygotuje wspaniałą ucztę dla swego ludu.
Wszystkie te obietnice wypełniły się w Jezusie, przy tym w Jego misji góry także pełniły funkcję symboliczną.
Zedrze (…) zasłonę (Iz 25,7). Na górze Tabor Jezus przemienił się w obecności swoich trzech najbliższych uczniów. Na chwilę została uchylona zasłona oddzielająca ludzi od Stwórcy. Uczniowie ujrzeli chwałę Boga w przemienionym, jaśniejącym Jezusie i usłyszeli Jego głos (Mt 17,1-8). Choć sami nie widzieliśmy przemienionego Jezusa, odtąd możemy wejść w osobisty kontakt z Bogiem – na modlitwie, czytając Pismo Święte, a nawet jadąc do pracy czy robiąc pranie. Jak zapewnia św. Paweł: „Kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada” (2 Kor 3,16).
Raz na zawsze zniszczy śmierć (Iz 25,8). Na górze Kalwarii została pokonana śmierć. Mając w Adwencie przed oczami Jezusa w żłóbku, pomyśl też o tym, czego On dokonał przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Pow-
stał zwycięski z grobu śmierci, „zniszczył ją Ten, Kogo ona trzymała” (Homilia wielkanocna św. Jana Chryzostoma). Pokonał także diabła, który miał w mocy śmierć i wybawił nas z niewoli grzechu. Wiara i chrzest otworzyły dla nas upusty miłosierdzia. Zostaliśmy pojednani z Bogiem i możemy żyć z Nim na wieki!
Pan Zastępów przygotuje (…) ucztę (Iz 25,6). Na niebieskiej górze Syjon, w mieście Boga żywego, oczekuje wspaniała uczta (Hbr 12,22). Ale już dziś dzięki Jezusowi możesz cieszyć się bliską relacją z Bogiem, możesz spożywać Ciało i Krew Pańską na uczcie eucharystycznej. Jest to możliwe, ponieważ Bóg przygotował dla ciebie to wszystko w Jezusie.
Rozraduj się więc dziś i wołaj: „Oto nasz Bóg, (…) cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia” (Iz 25,9)!
„Jezu, dziękuję Ci za to, że usunąłeś zasłonę i zwyciężyłeś śmierć. Całym sercem cieszę się z daru zbawienia.”
Ps 23,1-6
Mt 15,29-37

▌Środa, 8 grudnia
Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Łk 1,26-38
Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. (Łk 1,38)
Dzisiejsza Ewangelia ukazuje nam, jak wielką rolę odegrało „tak” Maryi w Bożym planie zbawienia. Podkreśla, że Maryja nie była jedynie bierną stroną tego planu, lecz w wolności ofiarowała się Bogu jako pokorna służebnica, gotowa
w pełni przyjąć Jego wolę. Ta wyjątkowa Kobieta, poczęta bez grzechu pierworodnego, nie tylko zgodziła się, by Jezus przez dziewięć miesięcy kształtował się w jej łonie, lecz pozwoliła Mu całkowicie odmienić bieg swojego życia. Od momentu swojego „tak” Maryja przestała być jedynie żoną Józefa. Stała się Matką wszystkich wierzących.
Papież Franciszek podkreślił otwartość, z jaką Maryja przyjęła swoje powołanie, mówiąc: „Zaraz po zwiastowaniu anioła poszła dzielić się darem płodności z krewną Elżbietą” (Anioł Pański, 8.12.2014). Maryja niezwłocznie zaczęła realizować Boże wezwanie do bycia dla innych!
Ojciec Święty powiedział następnie, że to samo odnosi się również do nas. Bóg pragnie uczynić nas „darem dla innych”, podobnie jak uczynił nim Maryję. Co więc mamy czynić? „Pozwolić, by Duch Święty uczynił nas narzędziami gościnności, narzędziami pojednania, narzędziami przebaczenia.” Mówiąc najkrócej, mamy okazywać ludziom, którzy są wokół nas, tę samą miłosierną miłość, jaką nam okazał Jezus.
Rozważ dziś życie tej pokornej Dziewczyny z Nazaretu. Jak możesz naśladować Jej gotowość dzielenia się tym, co otrzymała? Jak możesz zwłaszcza w tym okresie, kiedy często dochodzą do głosu napięcia w rodzinach, stać się narzędziem pojednania, przebaczenia i uzdrowienia? Czasami wystarczy niewiele – gotowość wysłuchania, przyjęcia, zapewnienie o modlitwie. Łaska pochodzi od Boga, nie od ciebie. Ty jedynie przekazujesz dar, którego On ci bezinteresownie udzielił.
„Panie, uczyń mnie swoim sługą! Pomóż mi, abym jak Maryja stał się narzędziem Twojej łaski wobec ludzi, których spotykam”.
Rdz 3,9-15.20
Ps 98,1-4
Ef 1,3-6.11-12

▌Czwartek, 16 grudnia
Iz 54,1-10
Miłość moja nie odstąpi ciebie. (Iz 54,10)
Prawdopodobnie już wiele razy słyszałeś powiedzenie: „Nigdy nie mów nigdy”. Często ma ono wydźwięk pesymistyczny – sugeruje, że należy być ostrożnym, bo nie wiadomo, co może nas spotkać. Jednak od tej zasady jest jeden wyjątek – miłość Boża. Ona nigdy od ciebie nie odstąpi.
Dwa tysiące lat przed twoim zaistnieniem Bóg posłał swego Syna – który narodził się w ludzkim ciele takim jak twoje, żył i umarł – ponieważ cię miłuje. I to nigdy się nie zmieni. Izraelitów, którzy po raz pierwszy usłyszeli tę obietnicę będąc na wygnaniu, z pewnością nachodziła pokusa, by kwestionować Bożą miłość. My także możemy mieć wątpliwości, dlatego dobrze jest zastanowić się, kim jest Bóg, który kocha nas tak niezachwianą miłością.
Bóg jest wszechmogący. To znaczy, że nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Ten, który wszystko stworzył, także panuje nad wszystkim i może wszystko (KKK, 268). Może nawet kochać cię pomimo twoich grzechów. Może kochać innych poprzez ciebie, nawet jeśli tobie trudno jest ich kochać. Przywołaj na chwilę przed oczy obraz maleńkiego Jezusa leżącego w żłobie. Na zewnątrz wyglądał tak jak każde nowonarodzone dziecko, słabe i całkowicie zależne od mamy. My jednak wierzymy, że była w Nim ukryta moc i mądrość Boga. W pełni czasów objawił On tę moc pokonując zło przez swój krzyż. A wszystko po to, byś wiedział, że Jego miłość nigdy cię nie opuści.
Bóg jest niezmienny. Jego miłość do ciebie jest stała i niewzruszona. Jego przymioty, Jego wola, Jego obietnice nie ulegają zmianom (Ml 3,6). Jeśli Bóg coś mówi, przynosi to skutek; jeśli obiecuje coś uczynić, to tego dokona. Nie zawsze w taki sposób, jak tego oczekujesz, i nie zawsze wtedy, kiedy wydaje ci się to słuszne. Ale to się stanie. A On obiecał, że Jego miłość nigdy cię nie opuści.
Ten wszechmocny i niezmienny Bóg chce być dla ciebie źródłem pokoju. Chce uciszać twoje serce w chwilach gdy, jak Izrael, zmagasz się z niepewnością i cierpieniem. Kiedy twoje grzechy wydają ci się zbyt wielkie, by Bóg mógł je przebaczyć, On przypomina ci o swej wszechpotężnej i niezmiennej miłości. Kiedy masz ochotę przyjąć ułomną, zmienną miłość tego upadłego świata, On pragnie przygarnąć cię do siebie z wielką czułością (Iz 54,7).
Taki jest Bóg, którego miłość nigdy cię nie opuści!
„Panie, wychwalam Cię za Twoją niezmienną i wszechpotężną miłość!”
Ps 30,2.4-6.11-13
Łk 7,24-30

▌Piątek, 24 grudnia
Łk 1,67-79
Nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka. (Łk 1,78)
Zachariasz wiedział, że stoi u progu nowej epoki. Kończyło się już wielowiekowe oczekiwanie Izraela na Boże odkupienie, a jego rodzony syn został wybrany, aby ogłosić nadejście nowego świtu. Z sercem przepełnionym dumą i wdzięcznością trzymał na ręku nowo narodzonego syna!
My także stoimy dziś w przededniu nowej epoki. Jutro „nawiedzi nas Słońce Wschodzące z wysoka” – będziemy świętować narodziny Jezusa, który przyszedł, by zamieszkać pośród nas. Jego doskonałe posłuszeństwo złamie panowanie grzechu. Przez Jego zmartwychwstanie śmierć utraci swe żądło. Jego nauka, aby przebaczać tak, jak On nam przebacza, położy kres podziałom. Przed Jego prawem miłości i Ewangelią pokoju ustąpi wszelka niesprawiedliwość.
Oczywiście nawet pobieżne spojrzenie na wiadomości w gazecie upewni nas, że pomimo narodzin Jezusa, nic z tego jeszcze się nie wydarzyło. Grzech i śmierć, niezgoda i niesprawiedliwość wciąż dręczą rodzaj ludzki, zakradając się także do zakamarków naszych serc. Podobnie jak Zachariasz, wciąż jeszcze oczekujemy dnia naszego pełnego odkupienia, tego prawdziwego „jutra”, kiedy Jezus wreszcie powróci w chwale. Do tego czasu pozostajemy jakby w strefie przejściowej – już zakosztowaliśmy zbawienia, ale jeszcze nie doświadczamy go w całej pełni.
Boże Narodzenie jest czasem radości. Świętujemy narodziny Jezusa, który przyszedł, aby nas wyzwolić. Jednak dziś, gdy po raz kolejny zasiądziemy do wigilijnej wieczerzy, pamiętajmy, że Jego przyjście jest zarazem zaproszeniem. To zaproszenie do udziału w dziele przygotowania świata na Jego chwalebne przyjście, kiedy dokona ostatecznego zwycięstwa nad wszelkim złem. Zaproszenie do mówienia „nie” grzechowi, a „tak” Bożej łasce, do dzielenia się Dobrą Nowiną o Jego przyjściu z ludźmi, których spotykamy, aby i oni mogli się cieszyć ze zbawienia.
Tak więc czekamy, jak niegdyś Zachariasz, na „Słońce Wschodzące z wysoka”, które nawiedzi nas i cały świat. Z wiarą oczekujemy przyjścia Jezusa, Syna Bożego, który nas wyzwoli.
„Jezu, dziękuję Ci, że przyszedłeś, aby złamać moc grzechu i śmierci. Daj mi z nadzieją wyczekiwać dnia, w którym ostatecznie objawi się Twoje zwycięstwo.”
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16
Ps 89,2-5.27.29

▌Sobota, 25 grudnia
Narodzenie Pańskie
J 1,1-18
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. (J 1,14)
Dziś wraz z rzeszą chrześcijan na całym świecie świętujemy narodzenie Jezusa. Cieszymy się z tego, że Bóg przyszedł, aby nas zbawić. Klękamy przed żłóbkiem z wdzięcznością i podziwem. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
Słowo… To Dziecię w ramionach Maryi nie jest zwyczajnym niemowlęciem. Jest Słowem, które istniało od początku. Jest obrazem Boga niewidzialnego! Jezus, niewidzialne Słowo, które wszystko stworzyło, stał się widzialny w ludzkim ciele. Teraz możemy już zobaczyć Boga, który nas miłuje i który nas stworzył. A nawet więcej, możemy nawiązać z Nim kontakt. Przez Jezusa Bóg, który stworzył świat, teraz go odnawia. Czyni wszystko nowe, w tym także naszą relację
z Nim samym. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
…stało się ciałem… Jezus, Słowo Boże, ogołocił samego siebie i przyjął ludzkie ciało. Przyszedł, aby uczynić dla nas to, czego nie bylibyśmy w stanie uczynić o własnych siłach. Nie mogliśmy wejść do nieba, nie mogliśmy stać się do Niego podobni, nie mogliśmy sami się zbawić. Dlatego odwieczny Syn Boży
w swoim miłosierdziu zstąpił z nieba, aby wybawić nas od grzechu i śmierci. Dobrowolnie przyjmując naszą ludzką kondycję, wziął na siebie wszystkie nasze słabości i cierpienia. Świat nigdy dotąd nie widział takiej miłości! Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
…i zamieszkało wśród nas. Jezus jest Emmanuelem, Bogiem z nami. On żył wśród nas, chodził po naszej ziemi. Przyszedł dać siłę i pociechę, mądrość i nadzieję naszemu udręczonemu światu. Także dziś mieszka w naszych sercach przez Ducha Świętego. Nigdy nie jesteśmy sami, nigdy bez pomocy, nigdy bez Jego łaski. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
Gdziekolwiek dziś się znajdujesz, Jezus jest blisko ciebie. Patrzy na ciebie z wielką miłością i zaprasza cię do siebie. Padnijmy na kolana, to Dziecię to nasz Bóg.
„Jezu, Synu Boży, uwielbiam Ciebie! Dziękuję Ci za to, że dla mnie stałeś się człowiekiem.”
Iz 52,7-10
Ps 98,1-6
Hbr 1,1-6


MAGAZYN

Józef, Święta Rodzina i my
Czy odnajdujesz się na tym obrazie?


Od czasu do czasu mój przyjaciel Kuba, z powodu choroby czy innych spraw związanych z życiem rodzinnym, przychodzi na niedzielną liturgię sam, bez żony i dzieci. „Czuję się dziwnie przychodząc tu sam” – mówi w takich przypadkach. Mnie też wydaje się to dziwne. Choć oczywiście cenię Kubę ze względu na niego samego, to jednak przywykłem do spotykania go w zwyczajnym dla niego otoczeniu – wśród najbliższych.
Konstatacja Kuby przypomina mi się, kiedy zastanawiam się nad postacią św. Józefa. 8 grudnia dobiega końca rok poświęcony przez papieża Franciszka ziemskiemu ojcu Jezusa. Jednak aż do czerwca przyszłego roku Kościół obchodzi również Rok Rodziny. Jest zatem ten Adwent wyjątkową okazją do podjęcia refleksji nad osobą św. Józefa – ale w jego naturalnym otoczeniu, przy Jezusie i Maryi.
Najbardziej entuzjastyczni wielbiciele św. Józefa zawsze podkreślali fakt, że był on głową rodziny. Św. Franciszek Salezy, mający do niego wielkie nabożeństwo, postrzegał członków Świętej Rodziny jako nierozdzielnych. W modlitewnym rozważaniu maryjnym stwierdził: „Jest rzeczą niemożliwą nie zobaczyć przy Tobie, na honorowym miejscu, tego, którego Twój Syn, z miłości do Ciebie, tak często zaszczycał mianem ojca”. Te same akcenty spotykamy w pismach św. Teresy z Ávila. „Nie pojmuję, jak można myśleć o Królowej Aniołów z tego okresu Jej życia, gdy tyle przeszła z Dzieciątkiem Jezus, i nie dziękować świętemu Józefowi” – pisała w swojej autobiografii.
Św. Jan Paweł II jest jednym z wielu papieży wypowiadających się na ten sam temat: „Podobnie jak nie da się mówić o Jezusie bez nawiązania do Jego Najświętszej Matki, tak nie da się mówić o Jezusie i Maryi bez wspomnienia tego, który przez autentyczną, choć bardzo szczególną formę ojcostwa wypełnił posługę «ojca» wobec Syna Bożego” (L’Osservatore Romano, 22.09.1993).

Odkrywanie Józefa
Wszystko to wydaje się sensowne. Czy nie czulibyśmy, że nasza bożonarodzeniowa szopka jest niekompletna, gdyby zabrakło w niej postaci św. Józefa? Jednak przez całe wieki obraz Świętej Rodziny przypominał rodzinną fotografię, w której jedna z kluczowych postaci jest niewyraźna, zamazana, czy pogrążona w cieniu. Oczywiście doskonale widoczny był Jezus, a przy Nim Maryja, obdarzona wyjątkową godnością Jego Matki. Jednak ziemska głowa tej jedynej w swoim rodzaju rodziny była prawie niewidoczna, a w najlepszym razie przedstawiana jako niedołężny staruszek.
Jednym z powodów takiego stanu rzeczy był fakt, że pierwsi nauczyciele Kościoła musieli odpierać ataki heretyków kwestionujących boskość Jezusa. Ze względu na konieczność obrony tożsamości Syna Bożego, nie był to czas sprzyjający poważnej refleksji nad rolą Józefa jako ojca i męża.
Minęły wieki, zanim postać i rola św. Józefa zaczęły być dostrzegane i doceniane. Pierwszym uczonym, który odrzucił obraz Józefa jako starca, ukazując go jako pełnego energii i inicjatywy opiekuna Świętej Rodziny, był francuski teolog Jean Gerson (1363-1429). To nowe spojrzenie na św. Józefa odnajdujemy w pismach Teresy z Ávila i Franciszka Salezego; zresztą dzięki nim się ono upowszechniło. Przyjęli je także artyści renesansowi. Na ich obrazach św. Józef jest postacią pierwszoplanową, mężczyzną w pełni sił i do tego przystojnym! „Dlaczego mielibyśmy sądzić, że św. Józef był brzydki?” – pytał o. Hieronim Gracián, jeden ze współpracowników i spowiedników św. Teresy.
Od chwili, gdy św. Józef wyszedł z cienia jako godny podziwu opiekun i żywiciel Świętej Rodziny, stała się ona bardziej realna i wiarygodna. Jest Rodziną, do której można zwrócić się o pomoc, a nawet w pewnych aspektach ją naśladować. To prawda, że domostwo w Nazarecie było wyjątkowe. Ale panująca tam wspólnota życia i miłości jest wzorem dla wszystkich rodzin – i dla wszystkich członków wielkiej rodziny Kościoła. Święta Rodzina z Dzieciątkiem w centrum jest znakiem przemiany, której tak bardzo potrzebuje dzisiejszy świat – wspólnota ludzi z krwi i kości, którzy troszczą się o siebie nawzajem i okazują sobie miłość zarówno w chwilach radości, jak i cierpienia.

Kilka portretów
rodzinnych
Wczytując się dokładnie w Ewangelię zauważyłam, że Święta Rodzina jest nieodłącznie związana z Wcieleniem, tajemnicą Boga z nami w naszym codziennym życiu. Najbardziej przemawiają do mnie te ujęcia Świętej Rodziny, które sugerują jej związek z naszym życiem. Oto trzy z nich, które wydają mi się najważniejsze:
Migawka z prawdziwego życia. Święta Rodzina w przekonaniu mieszkańców Nazaretu była zupełnie zwyczajna i niczym się nie wyróżniająca. Nikt też przez trzydzieści lat nawet nie podejrzewał, że Jezus jest Synem i obrazem Ojca, którego wyznawali jako Boga i Stworzyciela świata. „Czy nie jest to syn Józefa?” – pytali zdumieni, gdy dorosły Jezus nauczał w ich synagodze (Łk 4,22).

 

NASZE LEKTURY

Michael O’Brien

Oczekiwanie
Refleksje na Adwent

Zimowe opowieści

Dwie pozycje Michela O’Briena, wybitnego współczesnego pisarza i malarza z Kanady, autora wielu bestsellerów poruszających tematykę religijną.
„Oczekiwanie” to zbiór siedmiu chwytających za serce esejów adwentowych. Ukazują różne oblicza zagubienia i niegodziwości, które są obecne we współczesnym świecie, a jednocześnie ożywiają nadzieję płynącą z Bożego przyjścia na świat i pobudzają do wdzięczności. Każdy z nich jest ilustrowany obrazem Autora.
„Zimowe opowieści” wprowadzają nas w scenerię baśni, gdzie dobro zmaga się ze złem, a granica pomiędzy nimi biegnie przez ludzkie serce, które musi wybrać właściwą drogę. Razem z Autorem szukamy odpowiedzi na pytania o to, kim jesteśmy, dlaczego istniejemy i jakie jest nasze przeznaczenie. Oprócz tekstu czytelnika prowadzą także obrazy stanowiące ilustrację opowieści.

Oto fragment z książki
„Oczekiwanie”:
Lubię niekiedy zamknąć oczy i wrócić razem z moją rodziną do scen z Ewangelii. Na przykład do Betlejem
w tamtym dniu. W wyobraźni widzę zatłoczone miasto, tak realne, że niemal mogę wejść w ten tłum i poczuć potrącających mnie w pośpiechu ludzi. Jestem jednym z udręczonych podróżą ojców, przytłoczonych licznymi zmartwieniami, takimi jak to, gdzie się zatrzymać na nocleg, co zjeść, czy dzieci nie oddalą się i nie zgubią w tłumie… W duchu wściekam się na rzymskich żołnierzy; rozmyślam nad tymi spośród Izraelitów, którzy zdecydowali się na kolaborację z Rzymianami, ubolewam nad moimi pobratymcami – straganiarzami, domokrążcami, karczmarzami, którzy wywindowali ceny, żeby zdzierać pieniądze z ubogich. I widzę siebie nerwowo usiłującego znaleźć schronienie dla sporej gromadki naszych dzieci. Modlę się i nie tracę nadziei, boję się i wątpię. Czy
w tym roku powiedzie nam się finansowo? Zapewne niespecjalnie. Czy zadzwoniłem z wyprzedzeniem, by zarezerwować luksusowy pokój w tej samej gospodzie, która nie przyjęła Świętej Rodziny? Nie, to nie w naszym stylu. Raczej znaleźliśmy wolny boks w stajni. Dzieciom to się nie podoba. Śmierdzi. Jest zimno. Zaczynają płakać.
– Hej, dzieciaki! Mnie też się tutaj nie podoba, ale postarajmy się w tym odnaleźć i skupmy się na tym, co dobre. Spójrzcie na tę parę na drugim końcu stajni. Kobieta spodziewa się dziecka. Uciszcie się, chłopcy. Niech spokojnie śpią; wyglądają na wyczerpanych.
Ciii! ▐



Sklep internetowy Shoper.pl