Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Gorzki dar

Grażyna Zielińska

OPIS

„Weź życie w swoje ręce i wyznaczaj sobie cele, by zapomnieć o chorobie. To jest Twoja wewnętrzna walka, z której możesz wyjść zwycięsko. (…) Ja też walczę (…). Uwierzyłam w bezgraniczną moc Najwyższego i posłusznie poddałam się Jego woli z ufnością w to, że wszystko potoczy się w najlepszą stronę”.
Gorzki dar to historia życia i zmagań z losem niezwykłej kobiety, od lat chorującej na stwardnienie rozsiane (SM). Trudno przyjąć tak gorzki dar, jakim jest nieuleczalna choroba. A jednak, jak udowadnia Autorka, można walczyć – dla siebie i innych – i zwyciężać, i wciąż mieć nadzieję! Optymistyczna, budująca książka dla osób zmagających się z chorobą, ich rodzin i przyjaciół.
Niebawem ukaże się druga książka Grażyny Zielińskiej pt. Kryształowy Dar, która jest kontynuacją Gorzkiego daru.

Notka biograficzna:
Grażyna Zielińska
Pisarka, poetka, kobieta sukcesu. Absolwentka Wydziału Ekonomii Politechniki Radomskiej oraz studiów doktoranckich na kierunku zarządzanie ryzykiem. Właścicielka Mazowieckiej Kancelarii Brokerskiej. Uwielbia dalekie podróże. Działa społecznie, głównie na rzecz osób z niepełnosprawnością. Żona, mama i babcia.

Książka objęta patronatem Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego.



SPIS TREŚCI

Wstęp 7
1
Życie od nowa 9
2
Diagnoza jak wyrok... 14
3
Żyliśmy jak inni 17
4
Daleko od bliskich, daleko od siebie 26
5
Nie poddać się rozpaczy 46
6
Garść wspomnień z dzieciństwa 59
7
Dorosłość – pierwsze kroki 71
8
Trudne chwile – życie bez retuszu 80
9
Nowe otwarcie, nowe perspektywy 92
10
Moje spotkania z wyjątkowymi osobami 106
11
SM – nie tylko stan ciała 120
12
Szkoła przetrwania 130
13
Przyszło do mnie słowo 133
14
Wigilijny dar 145
15
Byłam i jestem szczęśliwa 147

FRAGMENT KSIĄŻKI

SM – nie tylko stan ciała
I byli szczęśliwi według słowa Twego...

Pielęgniarka naczelna pobliskiego szpitala dobrze zna stan mojego zdrowia oraz moje podejście niepozwalające
poddać się chorobie. W związku z tym zadzwoniła kiedyś do mnie, bym pomogła chorej na SM kobiecie, która dopiero co usłyszała diagnozę, w pogodzeniu się z przytłaczającą prawdą.
Była to czterdziestoletnia matka z dwójką jeszcze małych dzieci i bezrobotnym mężem. Przyszła do mnie, powłócząc wolno nogami, zlana potem, bardzo zmęczona i zapłakana. W kilku słowach wylała swój żal. Mówiła, jak bardzo jest bezsilna i przerażona. Poinformowała mnie, że wybiera się na rentę, gdyż nie może wykonywać swojej pracy w laboratorium. Martwiła się o środki do życia przy zwiększonych wydatkach na leczenie. Jej rodzina i znajomi już rozpoczęli zbiórkę pieniędzy na kupienie leku nowej generacji. Prosiła, bym powiedziała jej,
jak to się dzieje, że wyglądam kwitnąco i świetnie sobie radzę z tym problemem.
Patrzyłam na nią z ogromnym zrozumieniem. Przecież kilka lat temu zachowywałam się dokładnie tak samo. Mimo to nie okazywałam jej litości i współczucia, które są naturalną reakcją po wysłuchaniu takich opowieści. Przeciwnie, z pozycji osoby chorej, mogłam swobodnie podejść do sprawy i bez zbędnych ceregieli przekazać jej własną filozofię w nadziei, że to jej też pomoże.
W sposób zdecydowany zaleciłam jej, by odrzuciła myślenie o sobie jako o chorej. Tłumaczyłam, że nie może przejść na rentę, a wręcz powinna znaleźć sobie dodatkowe pół etatu, by nie mieć czasu na próżne rozmyślanie. Poleciłam zażywanie witamin, olejku z wiesiołka i racjonalne odżywianie. Ponieważ okazała się katoliczką przypomniałam o ważnych elementach dla naszej duszy. Powiedziałam o bezsensownym wysiłku rodziny i znajomych
w związku ze zrzutką na ten lek. Przecież nawet najlepsze medykamenty nie zawsze wszystkim pomagają. Skuteczność tych nowej generacji ogranicza się do maksymalnie dwóch lat. A niekiedy te leki w ogóle nie pomagają. Wydatek rzędu kilkunastu tysięcy jest dla mnie bzdurą, mając na uwadze brak możliwości wyleczenia.
Opowiedziałam w końcu o swoich przeżyciach. Kobieta dostrzegła w tej rozmowie iskierkę nadziei na lepsze jutro. Byłam zdziwiona, gdy wychodziła ode mnie równym, miarowym krokiem. Wtedy jeszcze raz dostrzegłam słuszność mojego podejścia do sprawy. Ta kobieta przez chwilę, dzięki mojemu świadectwu, zobaczyła siebie zupełnie zdrową i chyba właśnie to dało jej tę nową moc, którą natychmiast odczuła.
Po kilku miesiącach rozmawiałam z nią w jej miejscu pracy. Jest mi bardzo wdzięczna za tamto spotkanie, które dało jej wiarę w możliwość normalnego życia. Nie przeszła na rentę, nie zażywała drogich leków, a mimo to wróciła do stanu sprzed postawienia diagnozy. Cieszę się razem z nią.

Przeczytaj dłuższy fragment „Gorzkiego daru” »

Sklep internetowy Shoper.pl