Książki
24.9
PLN
Dawkins kontra Bóg. Upadek nowego ateizmu w świetle nauki
Dawkins kontra Bóg. Upadek nowego ateizmu w świetle nauki
tłum: Jerzy Wolak
wydawnictwo: Promic
rok wyd.: 2017
ISBN: 978-83-7502-524-8
oprawa: miękka
format: 136 x 208 mm
liczba stron: 184
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 24,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic
rok wyd. 2017
ISBN 978-83-7502-524-8
oprawa miękka
format 136 x 208 mm
liczba stron 184

Jeśli ktoś twierdzi, że religia jest wirusem atakującym słabsze geny lub szczególnie złośliwym rodzajem obłędu, a uczenie jej formą przemocy wobec dzieci, ktoś inny musi udowodnić, że to mijanie się z prawdą. Takiego zadania podjęli się autorzy niniejszej książki - najłatwiejszego, bo jak nie wierzyć w Boga?, i zarazem niezmiernie trudnego, bo najtrudniej jest udowodnić oczywistość. Z humorem, choć niezwykle poważnie, z lekkością, choć posługując się mocnymi, rzeczowymi argumentami Scott Hahn i Benjamin Wiker pokazali absurdalność i miałkość dowodów Dawkinsa. "Ich dzieło jest prawdziwą perełką, w której czytelnik znajdzie klarowną odpowiedź na ateistyczny sekularyzm Richarda Dawkinsa". - Regis J. Flaherty, autor książki pt. Last Things First.

DRUKUJ OPIS

WPROWADZENIE
Po co wdawać się w spór z ateistami? . . . . . . . . . . . . . . . 7
1. BÓG DAWKINSA – PRZYPADEK
Figura nieprawdopodobna. . . . . . . . . . . . . . . 19
2. DUMA I UPRZEDZENIE
Jak przebić prawdopodobieństwo jeden do miliarda? . . . . . 35
3. ZWODNICZA FILOZOFIA DAWKINSA
O doświadczaniu Boga i niedowierzaniu Tomaszowi . . . . . . 68
4. CZY MOŻNA UDOWODNIĆ ISTNIENIE BOGA?
Nauka wskazuje na istnienie Boga . . . . . . . . . . . . . . . . 94
5. PROBLEM NATURY MORALNEJ
Zmaganie z ewoluującym wszechświatem moralnym Dawkinsa . . . . . . 113
6. MORALNOŚĆ WEDŁUG DAWKINSA
Dawkinsowska ewangelia «superdobroci» . . . . . . . . . . . 144
7. DAWKINS NA CZĘŚCI ROZŁOŻONY
Koniec z Panem Przyjemniaczkiem . . . . . . . . . . . . 160
8. KRÓL RICHARD
Co zrobiłby Dawkins? . . . . . . .. . . . . . . . . 171

WPROWADZENIE
Po co wdawać się w spór z ateistami? W naszych czasach ateizm przemocą toruje sobie drogę do przestrzeni publicznej i hałaśliwie głosi potrzebę usunięcia z niej religii. „Czterej jeźdźcy” – jak sami siebie określają – czyli Richard Dawkins, Sam Harris, Christopher Hitchens i Daniel Dennett, to awangarda współczesnego wojującego ateizmu. Wspomniani
panowie objęli przywództwo dynamicznie rozwijającego się w świecie zachodnim ruchu i od pewnego czasu starają się pogrzebać kulturę chrześcijańską pod stertami książek czy filmów
własnego autorstwa.
Nieodwołalnie przeminęły dni uprzejmego ateizmu. W tej bezpardonowej walce o rząd dusz chrześcijaństwo znalazło się na celowniku. Co o tym sądzić? Nie ma powodu do niepokoju.
Przypominają się bowiem słowa diabła Krętacza – jednej z postaci literackich stworzonych przez Clive’a Staplesa Lewisa. Ów demoniczny bohater, wznosząc błyskotliwy a zarazem zjadliwy toast i przepraszając swoich diabelskich kolegów za mizerny poczęstunek z dusz ludzkich na dorocznym obiedzie w Szkole Kunsztu Kuszenia, poczynił następującą uwagę:
Daremnie byłoby zaprzeczać, że dusze ludzkie, na których
udręce dziś wieczorem ucztujemy, są dość podłego gatunku
[…]. Och, gdyby tak można jeszcze raz zagłębić swoje
zęby w kogoś takiego jak Farinata, Henryk VIII czy nawet
Hitler […]. Zamiast tego, cóż podano nam dziś wieczorem?
Zaledwie drobnych grzeszników, ale za to w dużej ilości.
Jakość może być mizerna; lecz nigdy nie mieliśmy dusz
(jeśli zasługują one na takie miano) w większej obfitości.
No cóż, jakość ateistycznych argumentów pojawiających się obecnie w przestrzeni publicznej jest bardzo słaba, ale „nigdy nie mieliśmy dusz (jeśli zasługują one na takie miano) w większej obfitości” – pociesza Krętacz swoich koleżków. Minęły już dni tak wybitnych indywidualności walczących po stronie ateizmu jak Friedrich Nietzsche. Nadeszły dni masowej, płytkiej niewiary.
Istnieje jednak pewien naprawdę poważny powód do niepokoju: żyjemy bowiem w wieku, który osądza rzeczy, bacząc raczej na ich ilość i siłę niż jakość. Patrząc zatem wyłącznie
w kategoriach ilości, można by myśleć, że ateiści odnieśli znaczące zwycięstwo intelektualne, tak jakby istniał jakikolwiek bezpośredni związek pomiędzy liczbą sprzedanych książek propagujących ateizm a rzeczywistą liczbą ateistów na świecie. Ale bardziej niepokoi fakt, że niska jakość tego, co proponują nam ateiści, mogłaby wskazywać na podobną jakość argumentów wysuwanych w tym fundamentalnym sporze przez teistów albo przynajmniej na brak odpowiedniej, podstawowej wiedzy wśród ogółu czytelników.
Bez względu jednak na wątpliwą jakość argumentacji zalew literatury ateistycznej rzeczywiście przyczynił się do utraty wiary przez niektórych chrześcijan. Aby to zilustrować, przedstawiamy pewną historię, której świadkiem był jeden z nas – Scott Hahn. Warto ją tutaj przytoczyć, gdyż była istotnym impulsem do napisania tej książki.
Pewnego dnia minionego semestru jesiennego do mojego gabinetu na wydziale teologicznym Uniwersytetu Franciszkańskiego w Steubenville z impetem wpadł jeden z moich kolegów. Był wyraźnie wzburzony, a przecież znaliśmy go jako człowieka
o pogodnym usposobieniu. Powiedział, że przyszła do niego studentkazasmucona faktem, iż kilkoro spośród jej kolegów z wydziału teologicznego zaczęło tracić wiarę po przeczytaniu książki Richarda Dawkinsa pod tytułem Bóg urojony. Wykładowca ów uważał, że argumentacja przedstawiona w tej książce jest tak słaba, iż nie powinna stanowić żadnego niebezpieczeństwa dla osób myślących. Zarówno on, jak i ja, nie doceniliśmy jednak siły retoryki Dawkinsa, a wspomniani studenci ostatecznie dali się jej całkowicie oczarować.
Uniwersytet Franciszkański w Steubenville jest wspaniałą katolicką uczelnią przesiąkniętą duchem wiary. Skoro więc ofiarami głoszonych przez Dawkinsa ateistycznych tez padają
studenci takiego uniwersytetu, jak duże żniwo muszą one zbierać na innych uczelniach?
Wraz z Benjaminem Wikerem postanowiliśmy zareagować. Czuliśmy, że spoczywa na nas moralny obowiązek obalenia tez głoszonych obecnie przez ateistów, zwłaszcza tych wysuwanych przez Dawkinsa, gdyż – jak się zdaje – cieszą się one największą
popularnością. Zdecydowaliśmy, że napiszemy książkę i opublikujemy ją mniej więcej w tym samym czasie, kiedy miało pojawić się kieszonkowe wydanie Boga urojonego, które mogłoby
ostatecznie ugruntować wydawniczy sukces tej publikacji.
Dlaczego nie warto reagować na każdą książkę na temat ateizmu? Zważywszy, że publikacje spod znaku nowego ateizmu zdają się mnożyć w nieskończoność, odpowiadanie na każdą pojawiającą się pozycję byłoby pracą syzyfową, tym bardziej, że argumenty przedstawiane przez wszelkiej maści ateistów są dosyć monotonne. Ponieważ książka Dawkinsa wywiera wyjątkowo silny wpływ na czytelników, skoncentrujemy się właśnie
na Bogu urojonym, niekiedy odnosząc się również do innych publikacji tego autora. Jesteśmy przekonani, że dowiadując się, na czym polegają błędy Dawkinsa, czytelnicy zdobędą odporność także na książki innych ateistów schodzące nieprzerwanie spod drukarskiej prasy.

Przeczytaj dłuższy fragment „Dawkins kontra Bóg” »

emocjonalnie mogę powiedzieć mnie rozbroiła i umocniła. Pod jakim względem jest trudna? Głównie pod względem językowym, czasem mocno rzeczowym i naukowym. Ponieważ Pan Dawkins, o którego istnieniu tak na marginesie wcześniej, nie miałam bladego pojęcia, to człowiek wykształcony a także posługujący sie dobrze wystudiowaną retoryką, oręż jaki wyciągnięto przeciw jego argumentom musi być naprawdę solidny. A może nie tak nawet przeciw argumentom, co po prostu obnażający je i obalający jeden po drugim, w sposób tak banalny iż naprawdę ciężko uwierzyć, że ktokolwiek wierzący może czytając książki Dawkinsa tracić wiarę.


--------------------------------------------------------------------------------

Wracając do wątku, obalając te argumenty należało się posłużyć językiem i argumentami popartymi naukowo i takimi których podważyć się nie da. Język więc jest naukowy, wymaga koncentracji i raczej nie polecam dodatkowych rozpraszaczy wkoło, jeżeli chcecie pojąć sedno i wyssać cały smak jaki płynie z tej lektury. A smak jest nieziemski, bowiem książka chcąc, nie chcąc nawet wielkich niedowiarków zachwieje, gdyż argumenty nie są wydumane i wyssane z palca, tylko mocno ugruntowane i poparte faktami, wyliczeniami, czarno na białym. Myślę na podstawie cytatów i fragmentów zawartych w książce, że zamierzeniem Dawkinsa i innych jemu podobnych jest trafienie do młodych inteligentnych ludzi i sprowadzenie ich na ziemię w najgorszym tego słowa znaczeniu. Jego intencją jest pokazanie, iż wiara w Boga to tylko urojenie i choroba psychiczna, a pokazywanie dzieciom prawd wiary od najmłodszych lat powinno być karalne, gdyż jest niczym innym jak przemocą i to najgorszego sortu. No cóż, jak się wierzy bezgranicznie w siłę przypadku, tak bardzo, że aż ciężko w to uwierzyć, bo z logicznego punktu rzecz ujmując ten przypadek jest bardziej niemożliwy niż cuda, w jakie Dawkins bezsprzecznie nie wierzy. A po drugie jeżeli za boga ma się Darwina a za biblię jego dzieła to argumenty się ma jakie, się ma. I choćby były ubrane w mądre słowa Scott Hahn, Benjamin Wiker obalają wszelkie Dawkinowskie argumenty jeden po drugim z wielkim hukiem, nie używając przy tym kwestii czysto duchowych ani nie przyjmując odgórnie istnienia Boga, tak jak Dawkins przyjął odgórnie jego nieistnienie.

Mamy tu rozważania Dawkinowskich argumentów z ujęcia logicznego, naukowego, wręcz czysto matematycznego, mamy punkt widzenia od strony filozoficznej, która wydawałby się silną stroną Dawkinsa a tym czasem leży i kwiczy, mamy też ujęcie Dawkinsowskiej teorii rozwoju ludzkiej moralności. A na zakończenia, jako wisienka na torcie, rozdział, który obnaża Dawkinsa i rozkłada jego teorię na części pierwsze.

Książka jest trudna, ale daje dużą satysfakcję i umacnia w wierze, choć nie podejmuje duchowych rozważań a jedynie patrzy chłodnym okiem na wszystko.

Polecam ją zwłaszcza młodym ludziom, ludziom którzy mają duże wątpliwości, ludziom którzy się wahają i potrzebują czegoś więcej niż wiary bez faktów. Dla wszystkich tych, którzy jak Tomasz, chcą włożyć rękę do Jezusowego boku, aby dać wiarę. Polecam też wszystkim ateistom, być może w ich głowie zabłyśnie wątpliwość, czy aby obrana droga jest warta tego, by nią podążać. Każdy wierzący, jeżeli chce poczuć w pełni, że wiara to nie bajka czy mit a konieczność, bo innej opcji po prostu nie ma, jakkolwiek by na to nie patrzeć, też powinien się zmierzyć z tą publikacją. Jednym słowem dla każdego, kto chce się podjąć tego wyzwania.

Z humorem, choć niezwykle poważnie, z lekkością, choć posługując się mocnymi, rzeczowymi argumentami Scott Hahn i Benjamin Wiker pokazali absurdalność i miałkość dowodów Dawkinsa. "Ich dzieło jest prawdziwą perełką, w której czytelnik znajdzie klarowną odpowiedź na ateistyczny sekularyzm Richarda Dawkinsa". - Regis J. Flaherty, autor książki pt. Last Things First.

Magdalena Kus

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Dawkins kontra Bóg. Upadek nowego ateizmu w świetle nauki

Scott Hahn, Benjamin Wiker

OPIS

Jeśli ktoś twierdzi, że religia jest wirusem atakującym słabsze geny lub szczególnie złośliwym rodzajem obłędu, a uczenie jej formą przemocy wobec dzieci, ktoś inny musi udowodnić, że to mijanie się z prawdą. Takiego zadania podjęli się autorzy niniejszej książki - najłatwiejszego, bo jak nie wierzyć w Boga?, i zarazem niezmiernie trudnego, bo najtrudniej jest udowodnić oczywistość. Z humorem, choć niezwykle poważnie, z lekkością, choć posługując się mocnymi, rzeczowymi argumentami Scott Hahn i Benjamin Wiker pokazali absurdalność i miałkość dowodów Dawkinsa. "Ich dzieło jest prawdziwą perełką, w której czytelnik znajdzie klarowną odpowiedź na ateistyczny sekularyzm Richarda Dawkinsa". - Regis J. Flaherty, autor książki pt. Last Things First.



SPIS TREŚCI

WPROWADZENIE
Po co wdawać się w spór z ateistami? . . . . . . . . . . . . . . . 7
1. BÓG DAWKINSA – PRZYPADEK
Figura nieprawdopodobna. . . . . . . . . . . . . . . 19
2. DUMA I UPRZEDZENIE
Jak przebić prawdopodobieństwo jeden do miliarda? . . . . . 35
3. ZWODNICZA FILOZOFIA DAWKINSA
O doświadczaniu Boga i niedowierzaniu Tomaszowi . . . . . . 68
4. CZY MOŻNA UDOWODNIĆ ISTNIENIE BOGA?
Nauka wskazuje na istnienie Boga . . . . . . . . . . . . . . . . 94
5. PROBLEM NATURY MORALNEJ
Zmaganie z ewoluującym wszechświatem moralnym Dawkinsa . . . . . . 113
6. MORALNOŚĆ WEDŁUG DAWKINSA
Dawkinsowska ewangelia «superdobroci» . . . . . . . . . . . 144
7. DAWKINS NA CZĘŚCI ROZŁOŻONY
Koniec z Panem Przyjemniaczkiem . . . . . . . . . . . . 160
8. KRÓL RICHARD
Co zrobiłby Dawkins? . . . . . . .. . . . . . . . . 171

FRAGMENT KSIĄŻKI

WPROWADZENIE
Po co wdawać się w spór z ateistami? W naszych czasach ateizm przemocą toruje sobie drogę do przestrzeni publicznej i hałaśliwie głosi potrzebę usunięcia z niej religii. „Czterej jeźdźcy” – jak sami siebie określają – czyli Richard Dawkins, Sam Harris, Christopher Hitchens i Daniel Dennett, to awangarda współczesnego wojującego ateizmu. Wspomniani
panowie objęli przywództwo dynamicznie rozwijającego się w świecie zachodnim ruchu i od pewnego czasu starają się pogrzebać kulturę chrześcijańską pod stertami książek czy filmów
własnego autorstwa.
Nieodwołalnie przeminęły dni uprzejmego ateizmu. W tej bezpardonowej walce o rząd dusz chrześcijaństwo znalazło się na celowniku. Co o tym sądzić? Nie ma powodu do niepokoju.
Przypominają się bowiem słowa diabła Krętacza – jednej z postaci literackich stworzonych przez Clive’a Staplesa Lewisa. Ów demoniczny bohater, wznosząc błyskotliwy a zarazem zjadliwy toast i przepraszając swoich diabelskich kolegów za mizerny poczęstunek z dusz ludzkich na dorocznym obiedzie w Szkole Kunsztu Kuszenia, poczynił następującą uwagę:
Daremnie byłoby zaprzeczać, że dusze ludzkie, na których
udręce dziś wieczorem ucztujemy, są dość podłego gatunku
[…]. Och, gdyby tak można jeszcze raz zagłębić swoje
zęby w kogoś takiego jak Farinata, Henryk VIII czy nawet
Hitler […]. Zamiast tego, cóż podano nam dziś wieczorem?
Zaledwie drobnych grzeszników, ale za to w dużej ilości.
Jakość może być mizerna; lecz nigdy nie mieliśmy dusz
(jeśli zasługują one na takie miano) w większej obfitości.
No cóż, jakość ateistycznych argumentów pojawiających się obecnie w przestrzeni publicznej jest bardzo słaba, ale „nigdy nie mieliśmy dusz (jeśli zasługują one na takie miano) w większej obfitości” – pociesza Krętacz swoich koleżków. Minęły już dni tak wybitnych indywidualności walczących po stronie ateizmu jak Friedrich Nietzsche. Nadeszły dni masowej, płytkiej niewiary.
Istnieje jednak pewien naprawdę poważny powód do niepokoju: żyjemy bowiem w wieku, który osądza rzeczy, bacząc raczej na ich ilość i siłę niż jakość. Patrząc zatem wyłącznie
w kategoriach ilości, można by myśleć, że ateiści odnieśli znaczące zwycięstwo intelektualne, tak jakby istniał jakikolwiek bezpośredni związek pomiędzy liczbą sprzedanych książek propagujących ateizm a rzeczywistą liczbą ateistów na świecie. Ale bardziej niepokoi fakt, że niska jakość tego, co proponują nam ateiści, mogłaby wskazywać na podobną jakość argumentów wysuwanych w tym fundamentalnym sporze przez teistów albo przynajmniej na brak odpowiedniej, podstawowej wiedzy wśród ogółu czytelników.
Bez względu jednak na wątpliwą jakość argumentacji zalew literatury ateistycznej rzeczywiście przyczynił się do utraty wiary przez niektórych chrześcijan. Aby to zilustrować, przedstawiamy pewną historię, której świadkiem był jeden z nas – Scott Hahn. Warto ją tutaj przytoczyć, gdyż była istotnym impulsem do napisania tej książki.
Pewnego dnia minionego semestru jesiennego do mojego gabinetu na wydziale teologicznym Uniwersytetu Franciszkańskiego w Steubenville z impetem wpadł jeden z moich kolegów. Był wyraźnie wzburzony, a przecież znaliśmy go jako człowieka
o pogodnym usposobieniu. Powiedział, że przyszła do niego studentkazasmucona faktem, iż kilkoro spośród jej kolegów z wydziału teologicznego zaczęło tracić wiarę po przeczytaniu książki Richarda Dawkinsa pod tytułem Bóg urojony. Wykładowca ów uważał, że argumentacja przedstawiona w tej książce jest tak słaba, iż nie powinna stanowić żadnego niebezpieczeństwa dla osób myślących. Zarówno on, jak i ja, nie doceniliśmy jednak siły retoryki Dawkinsa, a wspomniani studenci ostatecznie dali się jej całkowicie oczarować.
Uniwersytet Franciszkański w Steubenville jest wspaniałą katolicką uczelnią przesiąkniętą duchem wiary. Skoro więc ofiarami głoszonych przez Dawkinsa ateistycznych tez padają
studenci takiego uniwersytetu, jak duże żniwo muszą one zbierać na innych uczelniach?
Wraz z Benjaminem Wikerem postanowiliśmy zareagować. Czuliśmy, że spoczywa na nas moralny obowiązek obalenia tez głoszonych obecnie przez ateistów, zwłaszcza tych wysuwanych przez Dawkinsa, gdyż – jak się zdaje – cieszą się one największą
popularnością. Zdecydowaliśmy, że napiszemy książkę i opublikujemy ją mniej więcej w tym samym czasie, kiedy miało pojawić się kieszonkowe wydanie Boga urojonego, które mogłoby
ostatecznie ugruntować wydawniczy sukces tej publikacji.
Dlaczego nie warto reagować na każdą książkę na temat ateizmu? Zważywszy, że publikacje spod znaku nowego ateizmu zdają się mnożyć w nieskończoność, odpowiadanie na każdą pojawiającą się pozycję byłoby pracą syzyfową, tym bardziej, że argumenty przedstawiane przez wszelkiej maści ateistów są dosyć monotonne. Ponieważ książka Dawkinsa wywiera wyjątkowo silny wpływ na czytelników, skoncentrujemy się właśnie
na Bogu urojonym, niekiedy odnosząc się również do innych publikacji tego autora. Jesteśmy przekonani, że dowiadując się, na czym polegają błędy Dawkinsa, czytelnicy zdobędą odporność także na książki innych ateistów schodzące nieprzerwanie spod drukarskiej prasy.

Przeczytaj dłuższy fragment „Dawkins kontra Bóg” »

Sklep internetowy Shoper.pl