Książki
20.93
PLN
Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania
Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania 1 0
Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania
Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania
ilustr.: kolorowe
wydawnictwo: PROMIC
seria: Książki dla dzieci
rok wyd.: 2013
ISBN: 978-83-7502-395-4
oprawa: twarda
format: 190 x 190 mm
liczba stron: 96
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 20,93 zł
POPRZEDNIA CENA: 27,90 zł

Dane techniczne

ilustr. kolorowe
wydawnictwo PROMIC
seria Książki dla dzieci
rok wyd. 2013
ISBN 978-83-7502-395-4
oprawa twarda
format 190 x 190 mm
liczba stron 96

Dzieci wiele pytają. Są ciekawe świata i ludzi. Interesuje je niemal wszystko, toteż nie schodzi im z ust słowo: dlaczego. To jedno słowo potrafi jednak bardzo rozdrażnić dorosłych, którzy najczęściej nie wiedzą, jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.

 

Pośród pytań najtrudniejszych, stawianych przez dzieci dorosłym, są te, które dotyczą Boga. Książka Opowiedz mi o Panu Bogu, przynosi odpowiedzi na te najczęstsze – jak choćby: Po co człowiek się modli? Komu potrzebne są dziś przykazania? Dlaczego trzeba chodzić do kościoła? – przez co okazuje się nieocenioną pomocą dla rodziców i wychowawców w ich codziennych rozmowach z dziećmi.

 

Niniejszy tomik poświęcono najważniejszym pytaniom odnoszącym się do modlitwy, Bożych przykazań i sakramentów. 

 

Josef Osterwalder (ur. 1940), szwajcarski teolog katolicki i dziennikarz z Sankt Gallen, autor m.in. biografii św. Galla (560-650), irlandzkiego pustelnika, który w Sankt Gallen założył słynne opactwo benedyktyńskie.

DRUKUJ OPIS

 

Kościół to wspólnota

 

 

Słońce sprawiedliwości, wzejdź nad naszymi dniami. Zajaśnij nad swym Kościołem, aby świat rozpoznał w nim Ciebie.

fragment modlitwy.

 

 

Katedra

 

Marcin mieszkał w małej wsi. Dziś wybrał się z tatą do pobliskiego miasta. Na rynku stał ogromny kościół, katedra. Marcin zadarł w górę głowę i patrzył z po­dziwem. Kościół w jego wiosce jest niewielki, a ten taki duży!

– Bóg ma tutaj wielki kościół – powiedział. – Z pew­nością jest bardzo zadowolony z takiego domu i bardzo lubi ludzi, którzy tu się modlą.

– Tak myślisz? W mojej historii jest trochę inaczej.

– W jakiej?

– W opowiadaniu o wiosce, która nie miała kościoła.

 

 

O wiosce, która nie miała kościoła

 

Wioska, o której mówi nasza opowieść, leżała wysoko w górach. Nic pewnego nie można o niej powiedzieć, poza tym, że była to naprawdę bardzo mała i bardzo biedna wieś. Ziemi pod uprawę było tam niewiele, a maleńkie poletka leżały na stromych zboczach i trudno było na nich gospodarować. Plony były marne i ludzie żyli w biedzie.

Kiedyś mieszkańcy wsi mieli swój mały, drewniany kościółek. Stał w centrum wioski do czasu, kiedy płonąca w jego wnętrzu wieczna lampka stała się przyczyną pożaru. Tamtego dnia kościół spalił się doszczętnie. Nic z niego nie zostało. W miejscu, gdzie stała świątynia, znajdował się teraz pusty plac. Ludzie gromadzili się na liturgię w małej izbie-szkolnej.

W końcu zdecydowano się wybudować nowy kościół. Nie było to jednak takie łatwe przedsięwzięcie. Najpierw trzeba było zebrać sporą ilość pieniędzy, by móc zakupić materiały i rozpocząć budowę. Oznaczało to, że czeka ich długi okres wyrzeczeń i oszczędzania.

Ludzie zaczęli więc zbierać grosz do grosza. Każdy z mieszkańców dawał tyle, ile tylko mógł. Suma rosła nieustannie, choć powoli. A kiedy pewna samotna kobieta, umierając, przeznaczyła wszystkie swoje oszczędności na budowę kościoła, wydawało się, że na dniach będzie można rozpocząć budowę nowej świątyni.

Nagle po całym świecie rozeszła się tragiczna wiado­mość o wielkim trzęsieniu ziemi we Włoszech. Wieść dotarła także do mieszkańców naszej wioski. Usłyszeli o bezmiarze ludzkiego nieszczęścia. Zobaczyli dotknięte klęską takie same małe wioski, jak ta, w której sami mieszkali.

– Tam jest taka wielka bieda – pomyśleli – a my chcemy budować sobie kościół?

I zaraz wysłali do terenów dotkniętych trzęsieniem ziemi wszystkie swoje oszczędności, które zbierali przez długie miesiące.

Kasa kościelna stała się całkiem pusta. Ale ludzie nie zapomnieli o swym pragnieniu posiadania kościoła. Dalej oszczędzali i wreszcie nadszedł dzień, kiedy zebrane pieniądze wystarczały, by móc rozpocząć prace budowlane. Właśnie zebrali się, by omówić szczegóły planowanej budowy, gdy znowu dotarła do nich tragiczna wiadomość. „Konieczna jest pomoc dla uchodźców!", „Nikt nie chce przyjąć azjatyckich uciekinierów – głosiły nagłówki gazet.

– Czy możemy budować kościół, gdy ci ludzie nie mają dachu nad głową? – pytali się siebie zgromadzeni.

Bez wahania wzięli więc całą sumę przeznaczoną na nowy kościół i za te pieniądze odnowili stojące na skraju wsi trzy, opuszczone domy, by zaprosić do siebie kilka azjatyckich rodzin.

Cóż, znowu zaczęli oszczędzać od początku. Ale za każdym razem, gdy mieli już dość pieniędzy i właśnie planowali rozpoczęcie prac budowlanych, dowiadywali się o ludziach potrzebujących pomocy. I wtedy wieśniacy przeznaczali wszystkie swe oszczędności na wsparcie uboższych od siebie.

– Nie mamy wprawdzie kościoła – mówili – ale podoba się nam w naszej wiosce. Spójrzcie, jaką wspa­niałą i wielką rodzinę stanowimy!

Na placu, gdzie miał stanąć kościół, po dziś dzień bawią się dzieci. Pewnie tak będzie jeszcze bardzo, bardzo długo.

 

 

– Ale kościół Jest im przecież potrzebny! Powinni go koniecznie wybudować! – powiedział Marcin.

– Czy wiesz, że słowo kościół oznacza dwie rzeczy: z jednej strony – budynek, w którym odprawia się Mszę świętą, z drugiej zaś – wspólnotę ludzi, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa.

– A. co jest ważniejsze?

– Myślę, że sam potrafisz odpowiedzieć na to pytanie – odparłem.

– Oczywiście, że wspólnota jest ważniejsza – bez namysłu powiedział Marcin.

– A czy wiesz, że ci ludzie, o których mówi nasze opowiadanie, zbudowali jednak w swej wiosce kościół?

– Przecież nie położyli nawet jednego kamienia!

– To prawda. Ale prawdziwy kościół nie jest budowany z kamieni, lecz z łudzi.

– To byłaby taka budowla wzniesiona z ludzi? – spytał Marcin zdziwiony.

– Tak – powiedziałem ucieszony – tak właśnie o Kościele mówi Pismo święte, że jesteśmy żywymi kamieniami, z których Chrystus buduje swój Kościół.

 

Opowiedz mi o...modlitwie
Dzieci to bardzo mądre i ciekawskie stworzenia. Zadają setki pytań, które nie raz nas dorosłych wprawiają w konsternację. Czasami nawet nie potrafimy odpowiedzieć na niektóre z nich. Zdarza się, że maluch pyta nas o rzeczy wydawałoby się oczywiste, a kiedy chcemy odpowiedzieć brakuje nam pomysłu.
A co jeśli dziecko zacznie zadawać pytania związane z wiarą? To dopiero może być twardy orzech do zgryzienia. Nawet nam dorosłym ciężko jest pojąć niektóre sprawy, a co mówić kilkulatkowi.
Jeśli jesteś osobą wierzącą i zależy ci na tym, aby te wartości przekazać swoim pociechom koniecznie sięgnij po książkę, którą teraz opiszę.
"Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i Przykazania" to już druga książka z tej serii, którą mam przyjemność pokazać na blogu. Dla przypomnienia recenzja pierwszej znajduje się tutaj
Tym razem autor prowadzi nas przez zagadnienia związane z modlitwą, Bożymi przykazaniami, kościołem i sakramentami.
Bohaterem książki jest Marcin, który interesuje się zagadnieniami związanymi z religią i zadaje pytania np. o to dlaczego jest wiele kościołów, po co ludziom chrzest, na co komu przykazania i co jest potrzebne, aby dobrze się modlić. Na wszystkie te pytania dostaje odpowiedzi w formie krótkich opowiadań. Forma tych przypowieści jest bardzo prosta i zrozumiała dla najmłodszych czytelników. A nawet i rodzicom pozwala spojrzeć na wszystko z nieco innej perspektywy.
Tę książkę czyta się lekko i przyjemnie pomimo, że mówi o sprawach ważnych i niekiedy trudnych. I tak jak we wszystkich książeczkach z tego wydawnictwa całość uzupełniona jest ładnymi, kolorowymi ilustracjami.
Taka lektura możne stać się nieocenioną pomocą dla nas rodziców. Warto od małego zapoznawać dzieci z kwestiami wiary. Oczywiście nic na siłę, ale pamiętajcie, że czym skorupka za młodu nasiąknie...
A te opowiadania mówią nawet nie tyle o religijności, a po prostu o tym jak warto żyć- że trzeba kochać innych i pomagać im, że warto szukać swojej drogi, że do normalnego funkcjonowania potrzebne są reguły i przepisy, że aby być szczęśliwym trzeba umieć świętować.
Ja tę książkę polecam, bo to mądra i wartościowa lektura.

 

Aneta Sawicka

 

Niektórzy rodzice mają trudności związane z tym jak w sposób prosty, obrazowy, łatwy do zrozumienia dla dziecka, ale zarazem rzeczowy i w pełni oddający meritum sprawy przekazać wiedzę o wierze, religii, jednocześnie absorbując nią małego człowieka. Wielu z nas pokazuje na krzyż, czy też na obraz przedstawiający świętego i mówi – patrz, to Bozia. I to też może być pewnego rodzaju forma edukacji, „oswajania” pociechy z wiarą. Jednak, gdy dziecko jest większe, taka egzemplifikacja nie wystarcza. Zaczynają dopytywać rodziców – kim jest pan Bóg? Co to za budynek z krzyżem na dachu? Po co klękamy? Po co się modlimy i co to w ogóle takiego? Aby sprawnie i skutecznie odpowiedzieć, można sięgnąć po przykłady, historie, starać się zobrazować dziecku omawiany kontekst. Doskonałą pomocą okazuje się w tym momencie książka autorstwa Josefa Osterwaldera pod tytułem „Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania”, wydana przez Promic. Powyższa pozycja zawiera szereg opowiadań, zebranych tematycznie, które jak się okazuje są bardzo pomocne. Poruszają takie kwestie jak: Kościół (jako budynek oraz wspólnota), sakramenty, przykazania, modlitwa. Książka ta nie jest zbiorem kilku formułek, definicji, typu: Kościół to:….., czy przykazania to tamto….. Każdy omawiany temat, to osobne opowiadanie, napisane ciekawym stylem, który potrafi zaciekawić słuchacza, jak i czytelnika, ale jednocześnie zrozumiałym dla najmłodszych. Warto również zwrócić uwagę na stronę estetyczną książki. Ładne, duże ilustracje, twarda oprawa, sprawiają, iż z powodzeniem można taką pozycję spokojnie podarować komuś na prezent.Książkę polecam nie tylko tym rodzicom, wychowawcom, którzy chcą przekazać dziecku wiedzę religijną, ale przede wszystkim tym wszystkim, którym leży na sercu potrzeba zasiania w najmłodszych pewnych Wartości, z którymi będą wzrastać i wejdą w dorosłe życie oraz po to, aby pomóc dziecku stać się po prostu – dobrym człowiekiem. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach opanowanych przez relatywizm. Polecam!

Anna Potocka

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Ag.
2 grudnia 2013

Josef Osterwalder jest autorem książek o Bogu. Ma na swoim koncie dzieła dla dzieci. Jednym z nich jest „Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania”. Książkę w 2013 roku wydał Promic. Marcin to mały obserwator. Ciągle pyta tatę, dlaczego powinno być tak a nie inaczej. Tata ma na to mądre odpowiedzi, które przedstawia mu za pomocą historyjek. Opowiada mu o tym, że kościół to nie tylko budynek, ale przede wszystkim wspólnota ludzi, o tym, że trzeba być dobrym dla bliźnich i pomagać sobie nawzajem. Pokazuje też synowi, że modlitwa to nie powtarzanie wyuczonych reguł, ale przede wszystkim słuchanie. Nie trzeba odmawiać modlitw typu „Ojcze nasz”, by się modlić. Tata jest cierpliwy i przedstawia sytuacje, które interesują chłopca, w sposób przystępny i zrozumiały. Marcin wyciąga z nich odpowiednie lekcje, a czasem dyskutuje z ojcem, czy dobrze zrozumiał opowieść. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza mówi o kościele i sakramentach. Druga tyczy się przykazań, a ostatnia – modlitwy. W każdej znajdziemy różne sytuacje, w których tata rozmawia z Marcinem i opowiada mu historie związane z wiarą i religią. Każdy rozdział ma oprócz tytułu, podtytuł i motto towarzyszące. Wszystko jest estetycznie wykonane i starannie. Do tekstu dopasowane są obrazki autorstwa Renaty Krześniak. Są to kolorowe ilustracje, proste i z małą ilością szczegółów. Na większości jest Marcin, czasem pojawiają się postaci z opowieści taty. Język jest prosty. Książka dostosowana jest do młodych czytelników. Gdy ją dostałam, miała dołączoną kartkę z informacją, że jest to prezent z okazji pierwszej komunii (śmiech mojej mamy na ten widok dalej huczy mi w głowie, bo moja komunia odbyła się trzynaście lat temu). Moim zdaniem to dobra lektura dla dzieci w podstawówce. Uczy ich czym jest wiara, odchodzi jednak od szablonowego jej traktowania. Nie jest to katechizm, nie ma też spisanych przykazań i omówienia ich. Są za to pouczające historie, mądre rady i ciekawe podejście do sprawy. Myślę, że taka książka to faktycznie dobry pomysł na prezent komunijny. Dziecko może dzięki niej zrozumieć, że modlitwa to nie mechaniczna czynność, a kościół to nie tylko budynek. To mądra lektura, która na pewno przyda się rodzicom, gdy będą chcieli porozmawiać ze swoimi pociechami na temat Boga i religii. Komu polecam? Przede wszystkim tym, którzy szukają czegoś, co pomoże ich dzieciom zrozumieć, czym naprawdę jest wiara i jak do niej podchodzić. Może i rodzice dowiedzą się czegoś nowego z tej książki. Sądzę, że mogłoby się o tej pozycji mówić na lekcjach religii. Na pewno byłoby to bardziej pożyteczne, niż teoretyczne pogadanki, które nie zawsze do wszystkich trafiają.


Opinie o produkcie (1)

Ag.
2 grudnia 2013

Josef Osterwalder jest autorem książek o Bogu. Ma na swoim koncie dzieła dla dzieci. Jednym z nich jest „Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania”. Książkę w 2013 roku wydał Promic. Marcin to mały obserwator. Ciągle pyta tatę, dlaczego powinno być tak a nie inaczej. Tata ma na to mądre odpowiedzi, które przedstawia mu za pomocą historyjek. Opowiada mu o tym, że kościół to nie tylko budynek, ale przede wszystkim wspólnota ludzi, o tym, że trzeba być dobrym dla bliźnich i pomagać sobie nawzajem. Pokazuje też synowi, że modlitwa to nie powtarzanie wyuczonych reguł, ale przede wszystkim słuchanie. Nie trzeba odmawiać modlitw typu „Ojcze nasz”, by się modlić. Tata jest cierpliwy i przedstawia sytuacje, które interesują chłopca, w sposób przystępny i zrozumiały. Marcin wyciąga z nich odpowiednie lekcje, a czasem dyskutuje z ojcem, czy dobrze zrozumiał opowieść. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza mówi o kościele i sakramentach. Druga tyczy się przykazań, a ostatnia – modlitwy. W każdej znajdziemy różne sytuacje, w których tata rozmawia z Marcinem i opowiada mu historie związane z wiarą i religią. Każdy rozdział ma oprócz tytułu, podtytuł i motto towarzyszące. Wszystko jest estetycznie wykonane i starannie. Do tekstu dopasowane są obrazki autorstwa Renaty Krześniak. Są to kolorowe ilustracje, proste i z małą ilością szczegółów. Na większości jest Marcin, czasem pojawiają się postaci z opowieści taty. Język jest prosty. Książka dostosowana jest do młodych czytelników. Gdy ją dostałam, miała dołączoną kartkę z informacją, że jest to prezent z okazji pierwszej komunii (śmiech mojej mamy na ten widok dalej huczy mi w głowie, bo moja komunia odbyła się trzynaście lat temu). Moim zdaniem to dobra lektura dla dzieci w podstawówce. Uczy ich czym jest wiara, odchodzi jednak od szablonowego jej traktowania. Nie jest to katechizm, nie ma też spisanych przykazań i omówienia ich. Są za to pouczające historie, mądre rady i ciekawe podejście do sprawy. Myślę, że taka książka to faktycznie dobry pomysł na prezent komunijny. Dziecko może dzięki niej zrozumieć, że modlitwa to nie mechaniczna czynność, a kościół to nie tylko budynek. To mądra lektura, która na pewno przyda się rodzicom, gdy będą chcieli porozmawiać ze swoimi pociechami na temat Boga i religii. Komu polecam? Przede wszystkim tym, którzy szukają czegoś, co pomoże ich dzieciom zrozumieć, czym naprawdę jest wiara i jak do niej podchodzić. Może i rodzice dowiedzą się czegoś nowego z tej książki. Sądzę, że mogłoby się o tej pozycji mówić na lekcjach religii. Na pewno byłoby to bardziej pożyteczne, niż teoretyczne pogadanki, które nie zawsze do wszystkich trafiają.


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Deon
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Opowiedz mi o Panu Bogu. Modlitwa i przykazania

Josef Osterwalder

OPIS

Dzieci wiele pytają. Są ciekawe świata i ludzi. Interesuje je niemal wszystko, toteż nie schodzi im z ust słowo: dlaczego. To jedno słowo potrafi jednak bardzo rozdrażnić dorosłych, którzy najczęściej nie wiedzą, jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.

 

Pośród pytań najtrudniejszych, stawianych przez dzieci dorosłym, są te, które dotyczą Boga. Książka Opowiedz mi o Panu Bogu, przynosi odpowiedzi na te najczęstsze – jak choćby: Po co człowiek się modli? Komu potrzebne są dziś przykazania? Dlaczego trzeba chodzić do kościoła? – przez co okazuje się nieocenioną pomocą dla rodziców i wychowawców w ich codziennych rozmowach z dziećmi.

 

Niniejszy tomik poświęcono najważniejszym pytaniom odnoszącym się do modlitwy, Bożych przykazań i sakramentów. 

 

Josef Osterwalder (ur. 1940), szwajcarski teolog katolicki i dziennikarz z Sankt Gallen, autor m.in. biografii św. Galla (560-650), irlandzkiego pustelnika, który w Sankt Gallen założył słynne opactwo benedyktyńskie.



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

 

Kościół to wspólnota

 

 

Słońce sprawiedliwości, wzejdź nad naszymi dniami. Zajaśnij nad swym Kościołem, aby świat rozpoznał w nim Ciebie.

fragment modlitwy.

 

 

Katedra

 

Marcin mieszkał w małej wsi. Dziś wybrał się z tatą do pobliskiego miasta. Na rynku stał ogromny kościół, katedra. Marcin zadarł w górę głowę i patrzył z po­dziwem. Kościół w jego wiosce jest niewielki, a ten taki duży!

– Bóg ma tutaj wielki kościół – powiedział. – Z pew­nością jest bardzo zadowolony z takiego domu i bardzo lubi ludzi, którzy tu się modlą.

– Tak myślisz? W mojej historii jest trochę inaczej.

– W jakiej?

– W opowiadaniu o wiosce, która nie miała kościoła.

 

 

O wiosce, która nie miała kościoła

 

Wioska, o której mówi nasza opowieść, leżała wysoko w górach. Nic pewnego nie można o niej powiedzieć, poza tym, że była to naprawdę bardzo mała i bardzo biedna wieś. Ziemi pod uprawę było tam niewiele, a maleńkie poletka leżały na stromych zboczach i trudno było na nich gospodarować. Plony były marne i ludzie żyli w biedzie.

Kiedyś mieszkańcy wsi mieli swój mały, drewniany kościółek. Stał w centrum wioski do czasu, kiedy płonąca w jego wnętrzu wieczna lampka stała się przyczyną pożaru. Tamtego dnia kościół spalił się doszczętnie. Nic z niego nie zostało. W miejscu, gdzie stała świątynia, znajdował się teraz pusty plac. Ludzie gromadzili się na liturgię w małej izbie-szkolnej.

W końcu zdecydowano się wybudować nowy kościół. Nie było to jednak takie łatwe przedsięwzięcie. Najpierw trzeba było zebrać sporą ilość pieniędzy, by móc zakupić materiały i rozpocząć budowę. Oznaczało to, że czeka ich długi okres wyrzeczeń i oszczędzania.

Ludzie zaczęli więc zbierać grosz do grosza. Każdy z mieszkańców dawał tyle, ile tylko mógł. Suma rosła nieustannie, choć powoli. A kiedy pewna samotna kobieta, umierając, przeznaczyła wszystkie swoje oszczędności na budowę kościoła, wydawało się, że na dniach będzie można rozpocząć budowę nowej świątyni.

Nagle po całym świecie rozeszła się tragiczna wiado­mość o wielkim trzęsieniu ziemi we Włoszech. Wieść dotarła także do mieszkańców naszej wioski. Usłyszeli o bezmiarze ludzkiego nieszczęścia. Zobaczyli dotknięte klęską takie same małe wioski, jak ta, w której sami mieszkali.

– Tam jest taka wielka bieda – pomyśleli – a my chcemy budować sobie kościół?

I zaraz wysłali do terenów dotkniętych trzęsieniem ziemi wszystkie swoje oszczędności, które zbierali przez długie miesiące.

Kasa kościelna stała się całkiem pusta. Ale ludzie nie zapomnieli o swym pragnieniu posiadania kościoła. Dalej oszczędzali i wreszcie nadszedł dzień, kiedy zebrane pieniądze wystarczały, by móc rozpocząć prace budowlane. Właśnie zebrali się, by omówić szczegóły planowanej budowy, gdy znowu dotarła do nich tragiczna wiadomość. „Konieczna jest pomoc dla uchodźców!", „Nikt nie chce przyjąć azjatyckich uciekinierów – głosiły nagłówki gazet.

– Czy możemy budować kościół, gdy ci ludzie nie mają dachu nad głową? – pytali się siebie zgromadzeni.

Bez wahania wzięli więc całą sumę przeznaczoną na nowy kościół i za te pieniądze odnowili stojące na skraju wsi trzy, opuszczone domy, by zaprosić do siebie kilka azjatyckich rodzin.

Cóż, znowu zaczęli oszczędzać od początku. Ale za każdym razem, gdy mieli już dość pieniędzy i właśnie planowali rozpoczęcie prac budowlanych, dowiadywali się o ludziach potrzebujących pomocy. I wtedy wieśniacy przeznaczali wszystkie swe oszczędności na wsparcie uboższych od siebie.

– Nie mamy wprawdzie kościoła – mówili – ale podoba się nam w naszej wiosce. Spójrzcie, jaką wspa­niałą i wielką rodzinę stanowimy!

Na placu, gdzie miał stanąć kościół, po dziś dzień bawią się dzieci. Pewnie tak będzie jeszcze bardzo, bardzo długo.

 

 

– Ale kościół Jest im przecież potrzebny! Powinni go koniecznie wybudować! – powiedział Marcin.

– Czy wiesz, że słowo kościół oznacza dwie rzeczy: z jednej strony – budynek, w którym odprawia się Mszę świętą, z drugiej zaś – wspólnotę ludzi, którzy wierzą w Jezusa Chrystusa.

– A. co jest ważniejsze?

– Myślę, że sam potrafisz odpowiedzieć na to pytanie – odparłem.

– Oczywiście, że wspólnota jest ważniejsza – bez namysłu powiedział Marcin.

– A czy wiesz, że ci ludzie, o których mówi nasze opowiadanie, zbudowali jednak w swej wiosce kościół?

– Przecież nie położyli nawet jednego kamienia!

– To prawda. Ale prawdziwy kościół nie jest budowany z kamieni, lecz z łudzi.

– To byłaby taka budowla wzniesiona z ludzi? – spytał Marcin zdziwiony.

– Tak – powiedziałem ucieszony – tak właśnie o Kościele mówi Pismo święte, że jesteśmy żywymi kamieniami, z których Chrystus buduje swój Kościół.

 

Sklep internetowy Shoper.pl