Książki
34.9
PLN
Ludzie Boga
Ludzie Boga 1 4.88889
Ludzie Boga
tłum: Agnieszka Kuryś
wydawnictwo: PROMIC
rok wyd.: 2011
ISBN: 978-83-7502-282-7
oprawa: twarda
format: 118 x 190 mm
liczba stron: 320
Ocena:
(Ilość ocen: 9)
Cena: 34,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo PROMIC
rok wyd. 2011
ISBN 978-83-7502-282-7
oprawa twarda
format 118 x 190 mm
liczba stron 320

Pod koniec marca 1996 roku z klasztoru trapistów w Tibhirine uprowadzono siedmiu mnichów. Dwa miesiące później, 30 maja, na jednej z dróg w górach Atlas znaleziono odcięte głowy porwanych. Zakonnicy nie byli stroną w wojnie domowej, jaka wówczas wstrząsała Algierią, stali się jednak jej ofiarami. Tę dramatyczną historię opowiedział w Ludziach Boga Xavier Beauvois. Film uhonorowany w Cannes [2010] Grand Prix powstał na podstawie wpisów w dzienniku, jaki prowadził Christian de Chergé. Wyborem z tych notatek sporządzanych do ostatnich dni przed porwaniem jest niniejsza książka. To manifest przekonania, że życie człowieka to czas od narodzin do narodzin, czas wypełniony nadzieją, będącą, jak pisał de Chergé, „znakiem owego «dalej» za przejściem, w którym wczorajsza gąsienica staje się wspaniałym motylem”.


Christian de Chergé [1937–1966], francuski duchowny, trapista. Od 1984 roku do śmierci był przeorem wspólnoty w Tibhirine [Algieria] położonej w górach Atlas. Od dnia przybycia do Tibhirine prowadził studia porównawcze między chrześcijaństwem a islamem. Niniejsza książka jest jego swoistym testamentem. 
Z przyjemnością informujemy, że pozycja ta otrzymała Nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS 2012
w kategorii książka autora zagranicznego.

Książka zdobyła nagrodę główną w plebiscycie "Najlepsza książka katolicka" oraz nagrodę jury w plebiscycie "Najlepsza książka na wiosnę".

 

DRUKUJ OPIS

WSTĘP … 5

CZŁOWIEK MODLITWY … 21
1. KRONIKA NADZIEI … 23
2. NOC OGNIA … 34
3. HYMN PIĄTKOWY … 39
4. WSPÓŁCIERPIENIE … 41
5. DOM MODLITWY … 43
6. PIEŚŃ DO NADZIEI … 56

CZŁOWIEK DIALOGU … 61
1. DOCHODŹMY DO SŁOWA JEDNAKOWEGO … 63
2. CHRZEŚCIJANIE I MUZUŁMANIE (I) … 101
3. CHRZEŚCIJANIE I MUZUŁMANIE (II) … 158
4. DIALOG MIĘDZYMONASTYCZNY A ISLAM … 196

CZŁOWIEK ŻYCIA ZŁOŻONEGO W OFIERZE I PRZEBACZENIA … 209
1. MYŚL O POŻEGNANIU … 211
2. MĘCZEŃSTWO MIŁOŚCI … 214
3. MĘCZEŃSTWO NIEWINNOŚCI … 220
4. MĘCZEŃSTWO NADZIEI … 227
5. MĘCZEŃSTWO DUCHA ŚWIĘTEGO … 233
6. CZYSTOŚĆ … 240
7. POSŁUSZEŃSTWO … 243
8. UBÓSTWO … 247
9. RADOŚĆ … 251
10. PRAWDZIWA JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA … 255
11. DRUGA STRONA UROCZYSTOŚCI  WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH … 259
12. TY JESTEŚ INNYM, KTÓREGO WYCZEKUJEMY! … 263
13. UKAŻ NAM SWE OBLICZE, A BĘDZIEMY ZBAWIENI … 269
14. KOŚCIÓŁ TO WCIELENIE, KTÓRE WCIĄŻ TRWA … 275

Chrześcijanie i muzułmanie (I)
 
Czy różnice między nami prowadzą nas ku sensowi komunii? 1984 rok
 
 
Islam burzy się w Egipcie, koptyjscy chrześcijanie są niespokojni [...]. Kiedyż wreszcie religie staną się łącznikami między ludźmi, kiedy przestaną być dodatkowymi powodami do wyniszczania się nawzajem?
 
Nie trzeba podkreślać palącej aktualności pytania, jakie stawia Julien Green w swoim Dzienniku pod datą 8 marca 1979 roku. Czyż to nie świadomość tej pilnej konieczności przyświecała otwarciu się Kościoła względem islamu od czasu Soboru Watykańskiego II? Nowy wykaz kwestii spornych występujących między islamem a chrześcijaństwem sporządziło wielu teologów z niebywałą troską o zrozumienie i zarazem z głębokim pragnieniem szczerości. Panuje coraz większa zgodność w myśleniu, że w dzisiejszym świecie chrześcijańska teologia może wysławiać się w sposób adekwatny tylko wówczas, gdy uwzględni przekaz innych religii, których spokojna pewność nurtuje i niepokoi naszą pewność – z całą pewnością bardziej niż w przeszłości. Z obszaru francuskojęzycznego wystarczy wymienić studia ojca Geffré, ojca Caspara, trudne badania GRIC, cenny wkład Denise’a Massona, a ze świata muzułmańskiego także podejście do dialogu (przyjazne, ale bez ustępstw) prezentowane przez Mohameda Talbiego. Bez trudu jednak przyznamy rację ojcu Youakimowi Moubarakowi, że teologia religii niechrześcijańskich wciąż jeszcze „jest w powijakach”.
 
Czy więc różnice prowadzą nas ku komunii? Stawiając w ten sposób pytanie chrześcijanom oraz muzułmanom, rozmyślnie chcemy wyjść poza grunt – często od dawna „zaminowany” – sporu czysto teologicznego. Historia uczy nas, że jeszcze do niedawna inność jako taka niemal od zawsze miała złą opinię na korytarzach „Magisterium”. Ale czy na pewno wszędzie zaprzestano okładać ją klątwami? Czy nie lepiej spróbować dzisiaj wspólnie dotrzeć do no man’s land – ziemi niczyjej – konkretnej egzystencji, właśnie tam, gdzie w swoim przekonaniu wszyscy – i jedni, i drudzy – jesteśmy zwołani do oddawania czci Jedynemu i do dzielenia się ze wszystkimi.
Między ludźmi prostymi i uczciwymi inność nabiera bardziej swojskich zarysów; stanowi spójną całość z życiem i wchodzi we wzajemne stosunki z nim w zwykłej codzienności. Przybiera przyjacielskie oblicze, które ma wiele rysów boskich. Inspiruje szacunek wobec Bożych dróg i człowieczego serca. Może znaleźć spokojne miejsce na modlitwie, a tu i ówdzie nawet na wspólnej modlitwie. „Bóg jest większy!”. „Serce ma swoje racje...”.
A zatem zapamiętamy tutaj sam fakt inności. Nie będziemy się zapierać niczego, co tu i tam ową inność stanowi. Jest to oczywisty dla wszystkich i stały fakt, nadający konsystencję naszemu pytaniu. Ale długotrwała już droga przez kraj muzułmański nauczyła mnie, że ostatecznie nie da się żyć jako modlący się wśród innych modlących się bez szukania po omacku – z mniejszą lub większą dozą niecierpliwości – Bożego sensu tego, co po ludzku nas dzieli. A gdyby tak inność nabierała sensu w danym nam przez Boga Objawieniu – Objawieniu tego, czym On naprawdę jest? Nic nie mogłoby wówczas przeszkodzić w przyjęciu jej tak jak samej wiary, czyli jako daru od Boga.
Właśnie w tym duchu pewna wspólnota muzułmanów chciała zaprosić pobliską wspólnotę monastyczną na spotkanie modlitewne z okazji Bożego Narodzenia. Napisali to zaproszenie w taki oto sposób:
 
Pokażmy, że nasze religie nie muszą się sobie przeciwstawiać, ale są wspaniałymi perłami połączonymi z innymi wspaniałymi perłami w boskim sznurze... Każda perła pozornie jest inna, ale każda przyczynia się do podkreślenia niezwykłego blasku naszyjnika, danego ludzkości przez Boga.
 
 
Czy różnice między nami w ogóle mają sens?
 
Pytanie to gra na dwóch możliwych znaczeniach słowa «sens». Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej różnicy jako znakowi oraz różnicy jako drodze.
 
W przypadku różnicy postrzeganej jako «znak» można w niej widzieć także odpowiednik słowa «znaczenie». W takim razie różnicom między chrześcijanami a muzułmanami przypisywalibyśmy funkcję niemal sakramentalną, sytuującą owe różnice w odniesieniu do rzeczywistości rozleglejszej i bardziej sekretnej (każdy nosi w sobie tęsknotę za tą więzią); rzeczywistości przeczuwanej, ale niedostępnej w obrębie horyzontu naszych zmysłów, chyba że w stanie cząstkowym – tak jak ręka i głowa sterczące nad murem najpierw są postrzegane jako byty osobne, a dopiero pojawienie się człowieka przesłoniętego jeszcze murem w końcu dowiedzie, iż ręka i głowa mają wspólne „znaczenie” – istnieją jako części człowieka.
Jeśli więc Bóg naprawdę jest Jedyny, jeśli Bóg Mahometa i Bóg Jezusa Chrystusa nie są dwoma różnymi bytami, to jakże Bóg miałby nie pozwolić do siebie dotrzeć nawet ponad kontrastami czy wręcz sprzecznościami «znaków», którymi się posługuje? Czyż nie pragnąłby tu i tam dać się rozpoznać? To ważne pytanie, gdyż chodzi o kwestię jedyności tego Boga, który jest wszystkim dla nas i między nami.
Naszym zadaniem jest więc zebrać rozmaite wezwania Boga, „który przemówił do ludzi”, aby On sam nas odesłał do ukrytego znaczenia Pism, a także doprowadził nas do odkrycia pełnego powołania człowieka, zarysowującego się poprzez wszystko, co nadaje sens ludzkiemu życiu. W ten sposób zostanie nam dana przygoda wszech czasów, długotrwała i stymulująca, w której człowiek – poraniony i okaleczony sam w sobie – w końcu odnajduje siebie pełniejszego w uważnym i współczującym obliczu nieoczekiwanego brata, który pochyla się nad nim na skraju drogi i okazuje się jego bliźnim, choćby nawet w swojej inności. Jest to ukazane w przypowieści o dobrym Samarytaninie (zob. Łk 10, 29-37). Istnieje jednak pewna różnica: jest on «samarytaninem», człowiekiem litościwym, uznanym za obcego, ma opinię poganina. W nauczaniu Jezusa zaś inność staje się służebna wobec wspólnego powołania: „Idź, i ty czyń podobnie!”.
 
W przypadku różnicy czy inności postrzeganej jako «droga», mamy do czynienia z innym znaczeniem słowa «sens» – zawierającym pojęcie ukierunkowania. Rozumiane w ten sposób kojarzy się bezpośrednio z obraniem kierunku. Jawi się zatem jako zaproszenie do wyruszenia w drogę, do wyjścia poza samego siebie – po to, by uniknąć ryzyka zasklepienia się w swojej odmienności i bycia już tylko zamkniętą świątynią jakiegoś bożka.
Wiemy, z jakim naciskiem Koran przedstawia się jako „kierunek” (huda) dany przez Boga, który „prowadzi ku drodze prostej, kogo chce” (24, 46 i paralel.). Jezus jest „drogą” (J 14, 6), która w odróżnieniu od wszystkich innych dróg, kończy się dopiero w Bogu. Tutaj jednak trzy monoteizmy rozpoznają w tym samym tropie drogę otwartą przez ich duchowego przodka, Abrahama: „Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie” (Hbr 11, 8). Po nim tylu innych jeszcze wyruszyło w drogę, pozostawiając za sobą bożki sekciarstwa, aby „nieznanemu Bogu”, którego nagłe wezwanie wytrąciło ich z równowagi, udzielić odpowiedzi na pytanie: „Kto jesteś, Panie?” (Dz 9, 5). To dlatego na każdym zakręcie nawrócenia objawia się Bóg – zawsze „większy niż nasze serca” (1 J 3, 20).
Jakże więc nie uznać, że powołanie Abrahama do pielgrzymowania w tajemniczy sposób kryje się w najważniejszych dorocznych chwilach życia wiary trzech monoteizmów: żydowskiej Paschy, chrześcijańskiej Wielkanocy oraz muzułmańskiego święta ofiar, związanego z pielgrzymowaniem do Mekki? Każde z tych świąt ma sens i zawiera w sobie łaskę jedności dla wspólnoty wiernych zgromadzonych w czasie i przestrzeni. O ile drogi są różne, radość, jaka wydaje się płonąć w sercu każdego z tych uroczystych wydarzeń, mogłaby doprowadzić, wiodąc z różnych stron, do tej samej gospody – tam, gdzie oczy otwierają się przy dzieleniu jednego chleba, upieczonego z miłości dla całej rzeszy ludzi.
Od tej chwili możemy odnaleźć w sobie pewność, że dialog, niezależnie od tego, czy toczy się między różnowiercami – w tym przypadku między chrześcijanami a muzułmanami – i jest podjęty w wierze, a więc w poszukiwaniu «znaków», czy też jest przeżywany w nadziei jako droga, która nieustannie się rozwija, musi znaleźć mocne i niewyczerpalne oparcie w Dobrej Nowinie, którą jedni i drudzy, choć za pośrednictwem rozbieżnych form wyrazu, w swoim głębokim przekonaniu otrzymali od Boga.
Kiedy chrześcijanin wsłuchuje się w innego – co jest aktem niezbędnym – stałym bodźcem dla niego powinien być przykład Jezusa, który sam był tak bardzo uważny wobec tych wszystkich, których błędem i ułomnością było to, że nie byli „jak inni”... Wszak sam Chrystus także był postrzegany jako inny. Właśnie od tego zaczęło się zgorszenie, by sięgnąć szczytu w określeniu, którego użył sam Jezus, mówiąc o swojej inności i „czyniąc się równym Bogu” (J 5, 18), że jako Syn stanowi jedno z Ojcem (zob. J 10, 30). Dramat zaś wypełnił się w niesłychanym roszczeniu, żeby zgromadzić wszystkich ludzi w ich różnorodności (zob. J 17, 21) i za pośrednictwem Krzyża (zob. J 3, 14-16).
Niemniej Kościół Pięćdziesiątnicy, depozytariusz jedynej misji zgromadzenia w żyjącym Chrystusie, musi dawać świadectwo również o tych innych, tajemniczych słowach Jezusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” (J 14, 2). Jakże w takim razie mógłby się dziwić ową wszechobecną realnością inności, która skłania go do rozpoznawania śladów Ducha, pracującego nad rozszerzeniem przestrzeni jego serca?
Właśnie w imię tego wezwania, które nieustannie posyła nas na obcą ziemię, w jakiejś mierze opuścić musimy „swojski krajobraz naszych religijnych pewników” oraz język, w którym je wyrażaliśmy, aby zgłębiać – z Bożą łaską, jeśli Bóg pozwoli – tradycję muzułmańską, a nade wszystko słowa Koranu. Musimy odczytać na nowo wersety Księgi, w których inność jest ogłaszana, czasem surowo piętnowana, a jeszcze częściej ofiarowana jako znak Jedynego i nawet jako droga do Niego, „dla tych, którzy pojmują”.
Jak zobaczymy, wiele spośród tych tekstów budzi pośród chrześcijan pytania niemalże od początku ich dziejów, tak wcześnie naznaczonych podziałami i duchowymi rozłąkami. To bolesne stwierdzenie nie powinno jednak stawiać nas na pozycjach obronnych ani czynić nas obojętnymi defetystami. Wręcz przeciwnie: może ono przyczynić się do pogłębiania i uzasadniania nowych dróg ekumenizmu. Czyż dzisiaj stopniowo nie odkrywamy na nowo pośród chrześcijan niezastąpionej wartości naszych skontrastowanych stanowisk, o ile tylko przestają one rościć sobie pretensje do izolowania się, usztywniania czy kreowania się na ostateczną i powszechną normę?
Może się okazać, że niekiedy warto przewiedzieć, a nawet przyjąć krytykę... Czy mamy prawo cytować teksty koraniczne, i to w dużej liczbie, nie wspominając o rozbieżnych interpretacjach, jakich były one przedmiotem w obrębie tradycji muzułmańskiej? Czyż nie jest to miejsce na wspomnienie o prawie do inności? I to właśnie w imię Ducha, który oświeca dobrą wiarę poszukujących i pomaga im wydobywać ze skarbu Boga rzeczy „nowe i stare”. Czyż bowiem wiara każdego człowieka o prawym sercu nie jest skarbem Boga?
A w jeszcze głębszym sensie istnieje prawo do komunii, które należy do najpewniejszych i najwspanialszych tradycji chrześcijańskich, „przypominane” w Eucharystii – jest to tajemnica wiary w najwyższym stopniu. Który uczeń Chrystusa podważyłby owo prawo, nie wykluczając siebie samego z daru Boga? Czyż nie mogłoby ono być najlepszym kluczem do lektury zazdrosnego instynktu islamu, świadczącego o Jedynym jako Niezgłębionym?
Nie, inność nie może pozostawić obojętnym tego, kto wie, że został wezwany po imieniu, jedynym imieniu w sercu Boga, jego Ojca. I to wezwanie przeznacza go do przyjmowania rzeszy ludzi jako jedynych braci, których ma kochać z uwagi na pierwotną więź każdego z nich z Panem wszelkiego życia.
 
 
 
 

Przeczytaj dłuższy fragment „Ludzie Boga” »

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Katarzyna Oberda
7 lutego 2016

Książka autorstwa Christiana de Cherge będącego francuskim duchownym, zakonnikiem trapistą i jednocześnie przeorem algierskiej wspólnoty zakonnej w Tibhirine zatytułowana "Ludzie Boga’’ i jednocześnie posiadająca swoją filmową adaptację o tym samym tytule stanowi niesamowity dziennik spisany przez niego i jego siedmiu współtowarzyszy zakonnych. Zapiski te stanowią nie tylko pewnego rodzaju testament prowadzony do momentu poniesienia męczeńskiej śmierci w obronie wiary w górach Atlas, podczas wojny domowej mającej miejsce w Algierii, gdzie 30 maja 1996 roku w górach odnaleziono głowy, zamordowanych w bestialski sposób trapistów. Książka stanowi nie tylko studium porównawcze między chrześcijaństwem a islamem, ale również niesamowitą formę dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego, ukazując nie tylko wiele kontrastów między obiema religiami – chrześcijaństwem i islamem, ale również wiele łączących je podobieństw. Ponadto zapiski trapistów zawarte w przedstawionej książce są przepełnione wiarą w możliwość pojednania i wzajemnego szacunku. Co więcej, "Ludzie Boga" jest to książka, dzięki której jako czytelnicy mamy szansę na refleksję nie tylko nad kwestiami religii, ale również nad istotą nadziei, znaczeniem współcierpienia, co jest jak miecz, co przeszywa serce, sensem modlitwy, dialogu w relacjach międzyludzkich, braterstwa międzykulturowego, sensem inności w odniesieniu do jedynego Boga i drugiego człowieka, znaczenia wspólnoty, roli modlitwy, pokory, istocie męczeństwa i przebaczenia. Myśląc o książce francuskiego zakonnik a pod tytułem "Ludzie Boga’’ warto jest się skupić nad głębią i sednem tytułu, który może posiadać w sobie tysiące znaczeń. Po pierwsze tytuł ‘’ Ludzie Boga’’ może odnosić się do pełnienia służby Bogu przez siedmiu trapistów, którzy ponieśli śmierć męczeńską. Po drugie, tytuł książki ‘’ Ludzie Boga’’ może odnosić się do misji życiowej pełnionej każdego dnia przez człowieka dla innych ludzi. Jeżeli chodzi o samą książkę jest ona napisana przystępnym językiem i zawiera wiele szczegółów. Ponadto jest ona wzbogacona cytatami i fragmentami z Koranu i Pisma Świętego. "Ludzie Boga’’ choć nie należą do książek, które czyta się od początku w łatwy sposób, stanowią naprawdę wciągającą i ciekawą lekturę, zwłaszcza na bogactwo wiedzy, którą niesie ze sobą ta lektura. Książka autora Christiana de Cherge jest bez wątpienia książką godną polecenia nie tylko osobom, które uwielbiają tematy skłaniające do refleksji, ale także dla wszystkich tych, którzy interesują się tematyką szeroko pojętej duchowości oraz klimatem utrzymanym w stylu Lechio divina. Warto dodać iż książka nawiązuje do najważniejszej idei jaką jest tolerancja, a której tak bardzo brakuje w realiach współczesnego świata oraz dzięki temu autor pozwala spojrzeć na islam z perspektywy prawdziwej religii, a nie świętej wojny. Podsumowując lektura pt. "Ludzie Boga’’ ukazuje wierność temu, w imię którego poniesiona została śmierć męczeńska i moim zdaniem jest to bardzo wartościowa lektura. Serdecznie polecam tą książkę każdemu, dla kogo tolerancja nie jest pojęciem abstrakcyjnym.


Opinie o produkcie (1)

Katarzyna Oberda
7 lutego 2016

Książka autorstwa Christiana de Cherge będącego francuskim duchownym, zakonnikiem trapistą i jednocześnie przeorem algierskiej wspólnoty zakonnej w Tibhirine zatytułowana "Ludzie Boga’’ i jednocześnie posiadająca swoją filmową adaptację o tym samym tytule stanowi niesamowity dziennik spisany przez niego i jego siedmiu współtowarzyszy zakonnych. Zapiski te stanowią nie tylko pewnego rodzaju testament prowadzony do momentu poniesienia męczeńskiej śmierci w obronie wiary w górach Atlas, podczas wojny domowej mającej miejsce w Algierii, gdzie 30 maja 1996 roku w górach odnaleziono głowy, zamordowanych w bestialski sposób trapistów. Książka stanowi nie tylko studium porównawcze między chrześcijaństwem a islamem, ale również niesamowitą formę dialogu międzykulturowego i międzyreligijnego, ukazując nie tylko wiele kontrastów między obiema religiami – chrześcijaństwem i islamem, ale również wiele łączących je podobieństw. Ponadto zapiski trapistów zawarte w przedstawionej książce są przepełnione wiarą w możliwość pojednania i wzajemnego szacunku. Co więcej, "Ludzie Boga" jest to książka, dzięki której jako czytelnicy mamy szansę na refleksję nie tylko nad kwestiami religii, ale również nad istotą nadziei, znaczeniem współcierpienia, co jest jak miecz, co przeszywa serce, sensem modlitwy, dialogu w relacjach międzyludzkich, braterstwa międzykulturowego, sensem inności w odniesieniu do jedynego Boga i drugiego człowieka, znaczenia wspólnoty, roli modlitwy, pokory, istocie męczeństwa i przebaczenia. Myśląc o książce francuskiego zakonnik a pod tytułem "Ludzie Boga’’ warto jest się skupić nad głębią i sednem tytułu, który może posiadać w sobie tysiące znaczeń. Po pierwsze tytuł ‘’ Ludzie Boga’’ może odnosić się do pełnienia służby Bogu przez siedmiu trapistów, którzy ponieśli śmierć męczeńską. Po drugie, tytuł książki ‘’ Ludzie Boga’’ może odnosić się do misji życiowej pełnionej każdego dnia przez człowieka dla innych ludzi. Jeżeli chodzi o samą książkę jest ona napisana przystępnym językiem i zawiera wiele szczegółów. Ponadto jest ona wzbogacona cytatami i fragmentami z Koranu i Pisma Świętego. "Ludzie Boga’’ choć nie należą do książek, które czyta się od początku w łatwy sposób, stanowią naprawdę wciągającą i ciekawą lekturę, zwłaszcza na bogactwo wiedzy, którą niesie ze sobą ta lektura. Książka autora Christiana de Cherge jest bez wątpienia książką godną polecenia nie tylko osobom, które uwielbiają tematy skłaniające do refleksji, ale także dla wszystkich tych, którzy interesują się tematyką szeroko pojętej duchowości oraz klimatem utrzymanym w stylu Lechio divina. Warto dodać iż książka nawiązuje do najważniejszej idei jaką jest tolerancja, a której tak bardzo brakuje w realiach współczesnego świata oraz dzięki temu autor pozwala spojrzeć na islam z perspektywy prawdziwej religii, a nie świętej wojny. Podsumowując lektura pt. "Ludzie Boga’’ ukazuje wierność temu, w imię którego poniesiona została śmierć męczeńska i moim zdaniem jest to bardzo wartościowa lektura. Serdecznie polecam tą książkę każdemu, dla kogo tolerancja nie jest pojęciem abstrakcyjnym.


Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Ludzie Boga

Christian de Chergé

OPIS

Pod koniec marca 1996 roku z klasztoru trapistów w Tibhirine uprowadzono siedmiu mnichów. Dwa miesiące później, 30 maja, na jednej z dróg w górach Atlas znaleziono odcięte głowy porwanych. Zakonnicy nie byli stroną w wojnie domowej, jaka wówczas wstrząsała Algierią, stali się jednak jej ofiarami. Tę dramatyczną historię opowiedział w Ludziach Boga Xavier Beauvois. Film uhonorowany w Cannes [2010] Grand Prix powstał na podstawie wpisów w dzienniku, jaki prowadził Christian de Chergé. Wyborem z tych notatek sporządzanych do ostatnich dni przed porwaniem jest niniejsza książka. To manifest przekonania, że życie człowieka to czas od narodzin do narodzin, czas wypełniony nadzieją, będącą, jak pisał de Chergé, „znakiem owego «dalej» za przejściem, w którym wczorajsza gąsienica staje się wspaniałym motylem”.


Christian de Chergé [1937–1966], francuski duchowny, trapista. Od 1984 roku do śmierci był przeorem wspólnoty w Tibhirine [Algieria] położonej w górach Atlas. Od dnia przybycia do Tibhirine prowadził studia porównawcze między chrześcijaństwem a islamem. Niniejsza książka jest jego swoistym testamentem. 
Z przyjemnością informujemy, że pozycja ta otrzymała Nagrodę Stowarzyszenia Wydawców Katolickich FENIKS 2012
w kategorii książka autora zagranicznego.

Książka zdobyła nagrodę główną w plebiscycie "Najlepsza książka katolicka" oraz nagrodę jury w plebiscycie "Najlepsza książka na wiosnę".

 



SPIS TREŚCI

WSTĘP … 5

CZŁOWIEK MODLITWY … 21
1. KRONIKA NADZIEI … 23
2. NOC OGNIA … 34
3. HYMN PIĄTKOWY … 39
4. WSPÓŁCIERPIENIE … 41
5. DOM MODLITWY … 43
6. PIEŚŃ DO NADZIEI … 56

CZŁOWIEK DIALOGU … 61
1. DOCHODŹMY DO SŁOWA JEDNAKOWEGO … 63
2. CHRZEŚCIJANIE I MUZUŁMANIE (I) … 101
3. CHRZEŚCIJANIE I MUZUŁMANIE (II) … 158
4. DIALOG MIĘDZYMONASTYCZNY A ISLAM … 196

CZŁOWIEK ŻYCIA ZŁOŻONEGO W OFIERZE I PRZEBACZENIA … 209
1. MYŚL O POŻEGNANIU … 211
2. MĘCZEŃSTWO MIŁOŚCI … 214
3. MĘCZEŃSTWO NIEWINNOŚCI … 220
4. MĘCZEŃSTWO NADZIEI … 227
5. MĘCZEŃSTWO DUCHA ŚWIĘTEGO … 233
6. CZYSTOŚĆ … 240
7. POSŁUSZEŃSTWO … 243
8. UBÓSTWO … 247
9. RADOŚĆ … 251
10. PRAWDZIWA JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA … 255
11. DRUGA STRONA UROCZYSTOŚCI  WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH … 259
12. TY JESTEŚ INNYM, KTÓREGO WYCZEKUJEMY! … 263
13. UKAŻ NAM SWE OBLICZE, A BĘDZIEMY ZBAWIENI … 269
14. KOŚCIÓŁ TO WCIELENIE, KTÓRE WCIĄŻ TRWA … 275

FRAGMENT KSIĄŻKI
Chrześcijanie i muzułmanie (I)
 
Czy różnice między nami prowadzą nas ku sensowi komunii? 1984 rok
 
 
Islam burzy się w Egipcie, koptyjscy chrześcijanie są niespokojni [...]. Kiedyż wreszcie religie staną się łącznikami między ludźmi, kiedy przestaną być dodatkowymi powodami do wyniszczania się nawzajem?
 
Nie trzeba podkreślać palącej aktualności pytania, jakie stawia Julien Green w swoim Dzienniku pod datą 8 marca 1979 roku. Czyż to nie świadomość tej pilnej konieczności przyświecała otwarciu się Kościoła względem islamu od czasu Soboru Watykańskiego II? Nowy wykaz kwestii spornych występujących między islamem a chrześcijaństwem sporządziło wielu teologów z niebywałą troską o zrozumienie i zarazem z głębokim pragnieniem szczerości. Panuje coraz większa zgodność w myśleniu, że w dzisiejszym świecie chrześcijańska teologia może wysławiać się w sposób adekwatny tylko wówczas, gdy uwzględni przekaz innych religii, których spokojna pewność nurtuje i niepokoi naszą pewność – z całą pewnością bardziej niż w przeszłości. Z obszaru francuskojęzycznego wystarczy wymienić studia ojca Geffré, ojca Caspara, trudne badania GRIC, cenny wkład Denise’a Massona, a ze świata muzułmańskiego także podejście do dialogu (przyjazne, ale bez ustępstw) prezentowane przez Mohameda Talbiego. Bez trudu jednak przyznamy rację ojcu Youakimowi Moubarakowi, że teologia religii niechrześcijańskich wciąż jeszcze „jest w powijakach”.
 
Czy więc różnice prowadzą nas ku komunii? Stawiając w ten sposób pytanie chrześcijanom oraz muzułmanom, rozmyślnie chcemy wyjść poza grunt – często od dawna „zaminowany” – sporu czysto teologicznego. Historia uczy nas, że jeszcze do niedawna inność jako taka niemal od zawsze miała złą opinię na korytarzach „Magisterium”. Ale czy na pewno wszędzie zaprzestano okładać ją klątwami? Czy nie lepiej spróbować dzisiaj wspólnie dotrzeć do no man’s land – ziemi niczyjej – konkretnej egzystencji, właśnie tam, gdzie w swoim przekonaniu wszyscy – i jedni, i drudzy – jesteśmy zwołani do oddawania czci Jedynemu i do dzielenia się ze wszystkimi.
Między ludźmi prostymi i uczciwymi inność nabiera bardziej swojskich zarysów; stanowi spójną całość z życiem i wchodzi we wzajemne stosunki z nim w zwykłej codzienności. Przybiera przyjacielskie oblicze, które ma wiele rysów boskich. Inspiruje szacunek wobec Bożych dróg i człowieczego serca. Może znaleźć spokojne miejsce na modlitwie, a tu i ówdzie nawet na wspólnej modlitwie. „Bóg jest większy!”. „Serce ma swoje racje...”.
A zatem zapamiętamy tutaj sam fakt inności. Nie będziemy się zapierać niczego, co tu i tam ową inność stanowi. Jest to oczywisty dla wszystkich i stały fakt, nadający konsystencję naszemu pytaniu. Ale długotrwała już droga przez kraj muzułmański nauczyła mnie, że ostatecznie nie da się żyć jako modlący się wśród innych modlących się bez szukania po omacku – z mniejszą lub większą dozą niecierpliwości – Bożego sensu tego, co po ludzku nas dzieli. A gdyby tak inność nabierała sensu w danym nam przez Boga Objawieniu – Objawieniu tego, czym On naprawdę jest? Nic nie mogłoby wówczas przeszkodzić w przyjęciu jej tak jak samej wiary, czyli jako daru od Boga.
Właśnie w tym duchu pewna wspólnota muzułmanów chciała zaprosić pobliską wspólnotę monastyczną na spotkanie modlitewne z okazji Bożego Narodzenia. Napisali to zaproszenie w taki oto sposób:
 
Pokażmy, że nasze religie nie muszą się sobie przeciwstawiać, ale są wspaniałymi perłami połączonymi z innymi wspaniałymi perłami w boskim sznurze... Każda perła pozornie jest inna, ale każda przyczynia się do podkreślenia niezwykłego blasku naszyjnika, danego ludzkości przez Boga.
 
 
Czy różnice między nami w ogóle mają sens?
 
Pytanie to gra na dwóch możliwych znaczeniach słowa «sens». Przyjrzyjmy się więc nieco bliżej różnicy jako znakowi oraz różnicy jako drodze.
 
W przypadku różnicy postrzeganej jako «znak» można w niej widzieć także odpowiednik słowa «znaczenie». W takim razie różnicom między chrześcijanami a muzułmanami przypisywalibyśmy funkcję niemal sakramentalną, sytuującą owe różnice w odniesieniu do rzeczywistości rozleglejszej i bardziej sekretnej (każdy nosi w sobie tęsknotę za tą więzią); rzeczywistości przeczuwanej, ale niedostępnej w obrębie horyzontu naszych zmysłów, chyba że w stanie cząstkowym – tak jak ręka i głowa sterczące nad murem najpierw są postrzegane jako byty osobne, a dopiero pojawienie się człowieka przesłoniętego jeszcze murem w końcu dowiedzie, iż ręka i głowa mają wspólne „znaczenie” – istnieją jako części człowieka.
Jeśli więc Bóg naprawdę jest Jedyny, jeśli Bóg Mahometa i Bóg Jezusa Chrystusa nie są dwoma różnymi bytami, to jakże Bóg miałby nie pozwolić do siebie dotrzeć nawet ponad kontrastami czy wręcz sprzecznościami «znaków», którymi się posługuje? Czyż nie pragnąłby tu i tam dać się rozpoznać? To ważne pytanie, gdyż chodzi o kwestię jedyności tego Boga, który jest wszystkim dla nas i między nami.
Naszym zadaniem jest więc zebrać rozmaite wezwania Boga, „który przemówił do ludzi”, aby On sam nas odesłał do ukrytego znaczenia Pism, a także doprowadził nas do odkrycia pełnego powołania człowieka, zarysowującego się poprzez wszystko, co nadaje sens ludzkiemu życiu. W ten sposób zostanie nam dana przygoda wszech czasów, długotrwała i stymulująca, w której człowiek – poraniony i okaleczony sam w sobie – w końcu odnajduje siebie pełniejszego w uważnym i współczującym obliczu nieoczekiwanego brata, który pochyla się nad nim na skraju drogi i okazuje się jego bliźnim, choćby nawet w swojej inności. Jest to ukazane w przypowieści o dobrym Samarytaninie (zob. Łk 10, 29-37). Istnieje jednak pewna różnica: jest on «samarytaninem», człowiekiem litościwym, uznanym za obcego, ma opinię poganina. W nauczaniu Jezusa zaś inność staje się służebna wobec wspólnego powołania: „Idź, i ty czyń podobnie!”.
 
W przypadku różnicy czy inności postrzeganej jako «droga», mamy do czynienia z innym znaczeniem słowa «sens» – zawierającym pojęcie ukierunkowania. Rozumiane w ten sposób kojarzy się bezpośrednio z obraniem kierunku. Jawi się zatem jako zaproszenie do wyruszenia w drogę, do wyjścia poza samego siebie – po to, by uniknąć ryzyka zasklepienia się w swojej odmienności i bycia już tylko zamkniętą świątynią jakiegoś bożka.
Wiemy, z jakim naciskiem Koran przedstawia się jako „kierunek” (huda) dany przez Boga, który „prowadzi ku drodze prostej, kogo chce” (24, 46 i paralel.). Jezus jest „drogą” (J 14, 6), która w odróżnieniu od wszystkich innych dróg, kończy się dopiero w Bogu. Tutaj jednak trzy monoteizmy rozpoznają w tym samym tropie drogę otwartą przez ich duchowego przodka, Abrahama: „Wyszedł, nie wiedząc, dokąd idzie” (Hbr 11, 8). Po nim tylu innych jeszcze wyruszyło w drogę, pozostawiając za sobą bożki sekciarstwa, aby „nieznanemu Bogu”, którego nagłe wezwanie wytrąciło ich z równowagi, udzielić odpowiedzi na pytanie: „Kto jesteś, Panie?” (Dz 9, 5). To dlatego na każdym zakręcie nawrócenia objawia się Bóg – zawsze „większy niż nasze serca” (1 J 3, 20).
Jakże więc nie uznać, że powołanie Abrahama do pielgrzymowania w tajemniczy sposób kryje się w najważniejszych dorocznych chwilach życia wiary trzech monoteizmów: żydowskiej Paschy, chrześcijańskiej Wielkanocy oraz muzułmańskiego święta ofiar, związanego z pielgrzymowaniem do Mekki? Każde z tych świąt ma sens i zawiera w sobie łaskę jedności dla wspólnoty wiernych zgromadzonych w czasie i przestrzeni. O ile drogi są różne, radość, jaka wydaje się płonąć w sercu każdego z tych uroczystych wydarzeń, mogłaby doprowadzić, wiodąc z różnych stron, do tej samej gospody – tam, gdzie oczy otwierają się przy dzieleniu jednego chleba, upieczonego z miłości dla całej rzeszy ludzi.
Od tej chwili możemy odnaleźć w sobie pewność, że dialog, niezależnie od tego, czy toczy się między różnowiercami – w tym przypadku między chrześcijanami a muzułmanami – i jest podjęty w wierze, a więc w poszukiwaniu «znaków», czy też jest przeżywany w nadziei jako droga, która nieustannie się rozwija, musi znaleźć mocne i niewyczerpalne oparcie w Dobrej Nowinie, którą jedni i drudzy, choć za pośrednictwem rozbieżnych form wyrazu, w swoim głębokim przekonaniu otrzymali od Boga.
Kiedy chrześcijanin wsłuchuje się w innego – co jest aktem niezbędnym – stałym bodźcem dla niego powinien być przykład Jezusa, który sam był tak bardzo uważny wobec tych wszystkich, których błędem i ułomnością było to, że nie byli „jak inni”... Wszak sam Chrystus także był postrzegany jako inny. Właśnie od tego zaczęło się zgorszenie, by sięgnąć szczytu w określeniu, którego użył sam Jezus, mówiąc o swojej inności i „czyniąc się równym Bogu” (J 5, 18), że jako Syn stanowi jedno z Ojcem (zob. J 10, 30). Dramat zaś wypełnił się w niesłychanym roszczeniu, żeby zgromadzić wszystkich ludzi w ich różnorodności (zob. J 17, 21) i za pośrednictwem Krzyża (zob. J 3, 14-16).
Niemniej Kościół Pięćdziesiątnicy, depozytariusz jedynej misji zgromadzenia w żyjącym Chrystusie, musi dawać świadectwo również o tych innych, tajemniczych słowach Jezusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele” (J 14, 2). Jakże w takim razie mógłby się dziwić ową wszechobecną realnością inności, która skłania go do rozpoznawania śladów Ducha, pracującego nad rozszerzeniem przestrzeni jego serca?
Właśnie w imię tego wezwania, które nieustannie posyła nas na obcą ziemię, w jakiejś mierze opuścić musimy „swojski krajobraz naszych religijnych pewników” oraz język, w którym je wyrażaliśmy, aby zgłębiać – z Bożą łaską, jeśli Bóg pozwoli – tradycję muzułmańską, a nade wszystko słowa Koranu. Musimy odczytać na nowo wersety Księgi, w których inność jest ogłaszana, czasem surowo piętnowana, a jeszcze częściej ofiarowana jako znak Jedynego i nawet jako droga do Niego, „dla tych, którzy pojmują”.
Jak zobaczymy, wiele spośród tych tekstów budzi pośród chrześcijan pytania niemalże od początku ich dziejów, tak wcześnie naznaczonych podziałami i duchowymi rozłąkami. To bolesne stwierdzenie nie powinno jednak stawiać nas na pozycjach obronnych ani czynić nas obojętnymi defetystami. Wręcz przeciwnie: może ono przyczynić się do pogłębiania i uzasadniania nowych dróg ekumenizmu. Czyż dzisiaj stopniowo nie odkrywamy na nowo pośród chrześcijan niezastąpionej wartości naszych skontrastowanych stanowisk, o ile tylko przestają one rościć sobie pretensje do izolowania się, usztywniania czy kreowania się na ostateczną i powszechną normę?
Może się okazać, że niekiedy warto przewiedzieć, a nawet przyjąć krytykę... Czy mamy prawo cytować teksty koraniczne, i to w dużej liczbie, nie wspominając o rozbieżnych interpretacjach, jakich były one przedmiotem w obrębie tradycji muzułmańskiej? Czyż nie jest to miejsce na wspomnienie o prawie do inności? I to właśnie w imię Ducha, który oświeca dobrą wiarę poszukujących i pomaga im wydobywać ze skarbu Boga rzeczy „nowe i stare”. Czyż bowiem wiara każdego człowieka o prawym sercu nie jest skarbem Boga?
A w jeszcze głębszym sensie istnieje prawo do komunii, które należy do najpewniejszych i najwspanialszych tradycji chrześcijańskich, „przypominane” w Eucharystii – jest to tajemnica wiary w najwyższym stopniu. Który uczeń Chrystusa podważyłby owo prawo, nie wykluczając siebie samego z daru Boga? Czyż nie mogłoby ono być najlepszym kluczem do lektury zazdrosnego instynktu islamu, świadczącego o Jedynym jako Niezgłębionym?
Nie, inność nie może pozostawić obojętnym tego, kto wie, że został wezwany po imieniu, jedynym imieniu w sercu Boga, jego Ojca. I to wezwanie przeznacza go do przyjmowania rzeszy ludzi jako jedynych braci, których ma kochać z uwagi na pierwotną więź każdego z nich z Panem wszelkiego życia.
 
 
 
 

Przeczytaj dłuższy fragment „Ludzie Boga” »

Sklep internetowy Shoper.pl