Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Spowiedź w szkole świętych

Max Huot de Longchamp

OPIS

Nowe pokolenie chrześcijan odkrywa na nowo sakrament pokuty i pojednania, po okresie, kiedy praktyka spowiedzi w najlepszym razie była mocno ograniczona. To cieszy, ale jednocześnie zmusza do udzielenia odpowiedzi na wiele pytań stawianych przez ludzi, którzy nie znają przedsoborowych długich kolejek do konfesjonałów:
Czy naprawdę koniecznie trzeba się spowiadać?
Czy Bóg tego potrzebuje, żeby poznać moje grzechy i udzielić mi przebaczenia?
Jak robić rachunek sumienia?
Jakie miejsce dać temu sakramentowi w całym moim życiu chrześcijańskim?

Książka Spowiedź w szkole świętych odpowiada na te pytania i je sytuuje na nowo w tradycji duchowości chrześcijańskiej, dając solidne podstawy dla odnowy spowiedzi, do której Kościół usilnie zachęca.

Bóg, jak twierdzą niektórzy, nas nie sądzi, jedynie ogłasza "nasz własny wyrok". My sami musimy ocenić - i to w odniesieniu do samych siebie, jak i do innych - co jest wybaczalne, a co nie. Bóg jest gotów wszystko wybaczyć. A my?

Sakrament pokuty i pojednania jest zaproszeniem do przebaczenia, jak i do prośby o przebaczenie. Jedno bez drugiego nie jest możliwe. Ten mały poradnik, w którym przewodnikiem są święci, co doświadczyli wiele, pomoże nam się nauczyć, jak prosić o przebaczenie i jak samemu przebaczać.



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

zbadać swoje sumienie

Wszystko, co powiedzieliśmy do tej pory, zakłada realne uświadomienie sobie grzechu, bez czego sakrament pokuty pozostałby czystym formalizmem. Przygotowanie się do spowiedzi prowadzi więc przez rachunek sumienia. Aby pomóc sobie w tym zadaniu, na początku zacytujmy Katechizm Kościoła Katolickiego, który, omawiając to zagadnienie, uczy nas odczytywać wolę Boga względem nas, a co za tym idzie, dostrzegać nasze uchybienia względem tej woli. Następnie przeprowadzimy bardzo ważne rozróżnienie między dwoma drogami upadania w grzech: między grzechem śmiertelnym a grzechem powszednim. Również i w tej kwestii Katechizm pomoże nam wyraźnie dostrzec różnice. Potem zaproponujemy szczegółowy rachunek sumienia, stawiając kilka pytań, odnoszących się bezpośrednio do naszego życia.
„Nauczycielu, co mam czynić…?”
„Nauczycielu, co mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” Młodzieńcowi, który stawia to pytanie, Jezus odpowiada, przypominając najpierw o konieczności uznania Boga za „jedynie Dobrego”, za najdoskonalsze Dobro i za źródło wszelkiego dobra. Następnie Jezus mówi do niego: „Jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowaj przykazania”. I przytacza swojemu rozmówcy przykazania dotyczące miłości bliźniego: „Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę”. W końcu Jezus streszcza te przykazania w sposób pozytywny: „Miłuj swego bliźniego, jak siebie samego!” (Mt 19, 16-19).
Do pierwszej odpowiedzi dochodzi druga: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19, 21). Nie unieważnia ona pierwszej odpowiedzi. Pójście za Jezusem Chrystusem obejmuje bowiem wypełnianie przykazań. Prawo więc nie zostaje zniesione (por. Mt 5, 17), lecz człowiek zostaje zaproszony do odnalezienia go w Osobie swojego Nauczyciela, który jest doskonałym jego wypełnieniem. W Ewangeliach synoptycznych wezwanie Jezusa skierowane do bogatego młodzieńca, by poszedł za Nim jako posłuszny uczeń ściśle zachowujący przykazania, wiąże się z wezwaniem do ubóstwa i czystości (por. Mt 19, 6-12. 21. 23-29). Rad ewangelicznych nie można oddzielić od przykazań.
Jezus przejął dziesięć przykazań, ale w ich literze ukazał moc działającego Ducha Świętego. Głosił „sprawiedliwość… większą niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów” (Mt 5, 20), a także większą niż sprawiedliwość pogan (por. Mt 5, 46-47). Rozwinął wszystkie wymagania przykazań: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!… A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi” (Mt 5, 21-22).
Na postawione pytanie: „Które przykazanie w Prawie jest największe?” (Mt 22, 36), Jezus odpowiada: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22, 37-40; por. Pwt 6, 5; Kpł 19, 18). Dekalog zatem powinien być wyjaśniany w świetle tego podwójnego i jedynego przykazania miłości, miłości, która jest wypełnieniem Prawa:

Przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa (Rz 13, 9-10).
Katechizm Kościoła Katolickiego [2052-2055]

Grzech śmiertelny i grzech powszedni

Grzech „śmiertelny” to grzech w całej pełni, przez który realnie dokonuje się to, czego nie chce Bóg, i który od razu nas od Niego oddziela, odcina od źródła życia. Natomiast grzech „powszedni” to grzech niepełny, gdyż osoba, która się go dopuszcza, tak naprawdę go nie chce albo nie jest go naprawdę świadoma. Ten grzech nie odcina nas od źródła życia, ale częściowo nas od niego odwraca. Jaka jest różnica między czystą świętością a grzechem śmiertelnym? Święty Augustyn mówi nam, że świętość to „miłość Boga posunięta aż do pogardzania sobą”, a grzech śmiertelny to „miłość własna, pounięta aż do pogardy Boga”.
Grzech, zanim stanie się konkretnym aktem, jest pewnym sposobem bycia i dlatego trudno przedstawić prostą klasyfikację grzechów śmiertelnych i powszednich, trzymając się ich treści, gdyż zależnie od okoliczności, nasza intencja – a to właśnie ona jest dobra lub zła – może być inna.
Wzięcie biletu za dziesięć złotych pozostawionego gdzieś przez nieuwagę przez właściciela, nie przekreśla mojej głębokiej woli, by żyć uczciwie: świadczy o tym fakt, że nawet gdybym miał okazję, nie ukradłbym tysiąca złotych. Można też powiedzieć, że przy dziesięciu złotych „materia” grzechu nie jest prawdziwie ciężka. Spowodowanie wypadku przez nieostrożną jazdę nie podważa mojej zasadniczej woli szanowania życia drugiego człowieka; świadczy o tym fakt, że jechałbym wolniej, gdybym wiedział, że pieszy zamierza przejść przez jezdnię; ponieważ jednak zdałem się na swoje przyzwyczajenie, przyzwoliłem na grzech tylko połowicznie.
Jeśli więc chcemy wiedzieć, czy jesteśmy w stanie Bożej łaski, czy nie (czy „zalogowaliśmy się do źródła życia”), powinniśmy zadać sobie dwa pytania: czy grzech dotyczył materii przeciwstawiającej mnie Bogu? Czy zgodziłem się zrobić coś, co przeciwstawiło mnie Bogu? Byłoby rzeczą normalną, gdybyśmy na te dwa pytania odpowiedzieli przecząco, ponieważ spójne życie chrześcijańskie nie urywa się ot tak, wskutek nieprzemyślanej decyzji. Choćby jednak było ono najbardziej spójne, nie jest wolne od spowolnień i słabości typowych dla rekonwalescencji. Z ich powodu nie przestajemy jednak trwać w chrzcie, i dlatego, jak widzieliśmy, Ojcowie Kościoła nazwali sakrament pokuty „drugim, ciężko zapracowanym chrztem”:

Widzimy, że dobre drzewa nie wydają nigdy owoców trujących, natomiast wydają czasem owoce niedojrzałe, robaczywe i nieforemne, a także mech i jemiołę.

Wielcy święci nie popełnili nigdy grzechów śmiertelnych, lecz popełniali czasem czyny niepotrzebne i nieprzemyślane, postępowali twardo, szorstko albo w sposób nieodpowiedni, stąd trzeba uznać, że te drzewa są owocodajne, gdyż w przeciwnym razie nie byłyby dobre, jednocześnie nie można zaprzeczyć, że niektóre z ich owoców nie nadają się do spożycia, bo któż by zaprzeczył, że rosnące na drzewach grzyby i jemioła są niepożyteczne? Tak samo nikt nie zaprzeczy, że przelotne napady gniewu czy przesadne objawy wesołości, śmiechu, próżności i inne podobne uchybienia należą do odruchów niewłaściwych i niepotrzebnych, mimo to sprawiedliwy dopuszcza się ich aż siedmiokroć (por. Prz 24, 16), czyli bardzo często.
św. Franciszek Salezy,
Traktat o miłości Bożej

Przeczytaj dłuższy fragment „Spowiedzi w szkole świętych” »

Sklep internetowy Shoper.pl