Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Kodeks Konstantyna

Paul L. Maier

OPIS

Uczeni od dawna snuli domysły na temat zaginionej biblijnej księgi, która – o czym niektórzy myśleli z lękiem, inni zaś z nadzieją – mogła naruszyć ustalony przed wiekami kanon Pisma Świętego, co więcej, zmienić nazbyt wiele w postrzeganiu samego chrześcijaństwa. Owego tekstu jednak nie odnaleziono… aż do dziś.

 A wszystko zaczęło się od kilku kart wyrwanych z jakiegoś starożytnego kodeksu, na które trafiono w starożytnej Pelli, wchodzącej niegdyś w skład Dekapolu. Owe zapiski na pergaminie, służące jako przekładki w liturgicznej księdze, potwierdziły tylko to, że w biblijnym kanonie brakuje przynajmniej… dwóch istotnych, ba, fundamentalnych elementów.

 I znów Jonathan Weber, znany harwardzki archeolog, w obliczu być może największego odkrycia w historii Kościoła staje przed dylematem: czy ujawnić przed światem odkrycie, które odmienić może wszystko? Decyzja nie jest łatwa, na szali stawia nie tylko naukową karierę i reputację, ale także własne życie.



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

Shannon Jennings Weber z przyjemnością oddawała się spożywaniu lunchu w cieniu jałowca – całkiem jak niegdyś prorok Eliasz. Prowadziła wykopaliska w Pelli na wschodnim brzegu Jordanu, mniej więcej 30 kilometrów na południe od Jeziora Tyberiadzkiego. Dla młodej archeolog, która miała już na swym koncie spore sukcesy związane z pracami wykopaliskowymi w Izraelu, było to nowe wyzwanie. Zorganizowała stanowisko badawcze, mając nadzieję, że znajdzie tutaj coś – cokolwiek – co pozwoli wypełnić jedna z najważniejszych luk w dziejach Kościoła: okres u schyłku wieku, w którym chrześcijanie zdołali zbiec przed prześladowaniami po niszczycielskim podboju Jerozolimy przez Rzymian w 70 roku i, jeszcze zanim na dobre rozpoczęła się wojna, uciekli do Pelli. Shannon uważała, że właśnie tutaj – w stolicy najwcześniejszego Kościoła – muszą pod warstwą ziemi kryć się jakieś ślady, przedmioty czy wskazówki, które rzucą nieco światła na spowite mgłą tajemnicy czasy, w których chrześcijaństwo zakorzeniło się w basenie Morza Środziemnego. Cieszyło to bardzo jej męża, Jona. On także uważał Pellę za miejsce o ogromnym archeologicznym
potencjale. Zajęty prowadzeniem zajęć na Harvardzie, w e-mailach regularnie zasypywał Shannon pytaniami typu: „Czy już znalazłaś pamiętniki Chrystusa?” albo: „Czy już wiadomo coś o zaginionym Liście św. Pawła do Koryntian?”. Nawet kiedy pisał o swojej miłości do żony i tęsknocie za nią, zazwyczaj dodawał jakiś żartobliwy dopisek: „Z pewnością znalazłaś już portret któregoś z apostołów namalowany przez św. Łukasza?” lub: „Jeśli odkryłaś właśnie tron biskupi św. Jakuba, to proszę cię, kop bardzo ostrożnie!”. Jak dotąd jednak żadnych sensacyjnych odkryć Shannon Weber nie zanotowała, a już nazajutrz cały zespół miał zwijać obóz. Niedługo przed ich przybyciem na to miejsce ekipy naukowców z Uniwersytetu w Sydney oraz z jordańskiego Departamentu Starożytności odkryły kilka świątyń kananejskich z epoki
brązu oraz epoki żelaza, toteż teraz całe stanowisko porastał las białych marmurowych kolumn hellenistycznych, które czekały na przeniesienie w inne miejsce. W przeciwieństwie do Australijczyków i Jordańczyków zespół Shannon skupił się na pochodzącym z IV wieku kościele pod wezwaniem św. Jakuba. Oczyściwszy jego fundamenty i odkrywszy kilka fragmentów ciekawych mozaik podłogowych, rzadko spotykanej ceramiki oraz niewielką skrytkę z monetami z II i III wieku, koledzy młodej archeolog orzekli, że nic tu po nich. Niewiele odkrywek archeologicznych przynosi sensacyjne rezultaty, a Pella nie stanowiła pod tym względem wyjątku. Shannon była zadowolona z dokonań swojej ekipy, ale nie mogła powiedzieć, że rozpiera ją radość. Szkoda, że prace archeologiczne nie dostarczają skarbów na zawołanie! Skrzywiła się na wspomnienie odkrycia dokonanego kilka lat wcześniej, które po części było i jej udziałem – odkrycia,
niestety, zbyt pięknego, by mogło być prawdą. Dowodziło ono jedynie słuszności porzekadła mówiącego, że jeśli coś wydaje się zbyt piękne, by było prawdziwe, to prawdopodobnie prawdziwe nie jest.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Kodeksu Konstantyna” »

Sklep internetowy Shoper.pl