Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Karzeł

Pär Lagerkvist

OPIS

Dwadzieścia cali wzrostu. Proporcjonalna budowa ciała. Może tylko zbyt duża głowa. Włosy rude, gęste i szczeciniaste. Brak zarostu na twarzy pełnej głębokich zmarszczek, co to sprawiają, że wygląda, jak powiada o sobie, „na bardzo starego”. Ale nie jest stary. Przeciwnie. Taki się po prostu urodził, kryjąc tajemnicę prastarą jak ludzkość. Kim jest tak naprawdę tytułowy karzeł? Kim jest ten, którego każdy z nas nosi w sobie…

Pär Lagerkvist [1891–1974], wybitny szwedzki poeta, dramaturg i prozaik. W roku 1951 uhonorowany został Nagrodą Nobla. Uzasadniając swój wybór, członkowie Akademii Szwedzkiej napisali, że pisarz „próbował w swej twórczości odnaleźć odpowiedzi na wieczne pytania stojące przed ludzkością”. Za najważniejsze z pytań uznał zaś to dotyczące wiecznego zła. Do największych osiągnięć Lagerkvista należą niewątpliwie jego powieści, niezbyt obszerne, niemniej pełne przejmującej symboliki. Najbardziej znaną, którą Adré Gide okrzyknął arcydziełem, jest Barabasz [1950]. Nie ustępują mu jednak Kat [1933], Karzeł [1944], Sybilla [1956], Śmierć Ahasvera [1960], Pielgrzym na morzu [1962] czy choćby Mariamne [1967]. 

 



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

Mam dwadzieścia cali wzrostu, jestem zgrabny, proporcjonalnie zbudowany, może tylko głowa nieco za duża. Włosów nie mam czarnych jak inni, lecz rudawe, szczeciniaste i bardzo gęste, sczesane do tyłu ze skroni i z szerokiego, choć niezbyt wysokiego czoła. Twarz bez zaros­tu, ale poza tym zupełnie jak u innych mężczyzn. Brwi zroś­nięte. Fizycznie jestem raczej silny, zwłaszcza gdy mnie ktoś rozdrażni. W zapasach z Jozafatem po dwudziestu minutach walki obaliłem go na łopatki i zadusiłem. Odtąd jestem jedynym karłem na dworze.

Większość karłów to błazny. Mają stroić żarciki i płatać figle, by doprowadzić swoich państwa i gości do śmiechu. Ja nigdy nie zniżyłem się do czegoś podobnego. Nikt nawet mi tego nie zaproponował. Już sam mój wygląd to wyklu­cza. Nie godzi się on z uciesznymi psotami. Nigdy się też nie śmieję.

Nie jestem błaznem. Jestem karłem i niczym innym jak tylko nim. Mam natomiast ostry język, który może bawić niektóre osoby z mego otoczenia. Ale to nie to samo, co być ich błaznem.

Wspomniałem, że twarz moja jest dokładnie taka jak u innych mężczyzn. To niezupełnie ścisłe, bo jest ona bardzo poorana, pełna zmarszczek. Nie poczytuję tego jednak za wadę. Taki zostałem stworzony i nie mogę nic poradzić na to, że nie jestem jak inni. Zresztą, widzą mnie właśnie takim, jakim jestem, bez upiększenia i zafałszowania. I mo­że to nie ma znaczenia. Ale właśnie tak chcę wyglądać.

Zmarszczki sprawiają, że wyglądam na bardzo starego. Nie jestem stary. Ale słyszałem, że my, karły, pochodzimy z rasy starszej od tej, która zaludnia dziś świat i że dlate­go jesteśmy starzy już w chwili, gdy się rodzimy. Nie wiem, czy to prawda, ale w takim razie bylibyśmy praistotami. Nie mam nic przeciwko temu, by należeć do rasy innej niż ta obecna i żeby to było po mnie widać.

A poza wszystkim uważam, że twarze innych są zupełnie bez wyrazu.

Przeczytaj dłuższy fragment „Karła” »

Sklep internetowy Shoper.pl