Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
Grzesznicy i święci

Michael Seed i Noel Botham

OPIS

"Ksiądz stulecia", tak Michaela Seeda nazwał angielski "The Times". Seed, autor bestsellerowej autobiografii - "Dziecko niczyje", od ponad ćwierć wieku znajduje się w centrum wydarzeń w Wielkiej Brytanii i choć o tym nie mówi, jest człowiekiem wpływowym. Dowodem "Grzesznicy i święci", przepełnione wyjątkowym humorem wspomnienia przywołujące herbatki z królową Elżbietą, spotkania z księżną Dianą czy przyjaźń z premierem Blairem. Jedni go za to potępiają, zazdroszcząc szampańskiego sposobu praktykowania katolicyzmu, inni widzą w nim świętego. Nic dziwnego, że wspomniany "Times" zażądał, aby natychmiast mianowano go biskupem. Seed zbywa te głosy uśmiechem, pozostając skromnym franciszkaninem, przed którym wielcy tego świata bez obaw otwierają serca, a milionerzy... książeczki czekowe.

Ojciec Michael Seed [ur. 1957], franciszkanin, „ksiądz gwiazd”, równie swobodnie czuje się przy Downing Street, siedzibie angielskich premierów, jak i w Watykanie czy Buckingham Palace.

Przewodnik duchowy wielu osób poszukujących drogi do katolicyzmu.



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

1
ANN WIDDECOMBE

WHISKY Z LODEM – JAK ANN WIDDECOMBE
„NAWRÓCIŁA SIĘ” POŚRÓD MEDIALNEJ BURZY,
PRZYSPARZAJĄC ZMARTWIENIA BISKUPOM
– POLOWANIE NA LISY I MAU-MAU
– „COŚ MROCZNEGO”


Spotkanie z tą niezwykłą kobietą, którą teraz z radością zaliczam do swoich najbliższych przyjaciół, było zupełnym przypadkiem. Poznałem ją w barze – podobnie jak wiele innych napotkanych przypadkiem osób. Tym razem był to lokal o nazwie Pugin Room, mieszczący się w Pałacu Westminsterskim.
Ann Widdecombe to bez dwóch zdań budząca największy respekt osoba, z jaką miałem do czynienia w gmachu brytyjskiego Parlamentu. Nietuzinkowa osobowość, niezwykłe zjawisko. Nikt z własnej woli nie chciałby stanąć jej na drodze, zaś zaprzeczanie jej słowom prowadzi człowieka do nieuchronnej zguby. Przyznaję, że na początku naszej przyjaźni praktycznie nie robiłem niczego innego, jak tylko słuchałem Ann. Nie ośmielałem się jej przerwać, do czasu aż poznałem ją znacznie lepiej. Prawdę mówiąc, powinienem pewnie zacząć od tego, że bałem się jej bardziej niż trochę. Wydaje mi się, że czasami wciąż jeszcze zdarza się mi czuć ten lęk.
Ann można by opisać jako jednoosobowy oddział specjalny, łączący w sobie gniew, zapał i odwagę krzyżowca oraz możliwości umysłowe profesora Oksfordu, ale także zaskakujące, urzekające i szczere poczucie humoru. Co dziwne, było jej przeznaczone stać się jedną z moich najbliższych powierniczek. Naprawdę ją uwielbiam.
Ann jest także najznamienitszą ze wszystkich moich „sadzonek”. Tak lord Frank Longford nazywał tych, którzy przy mojej pomocy stawali się katolikami.
Dawniej Ann Widdecombe była anglikanką nurtu ewangelikalnego. Jej brat, kanonik Malcolm Widdecombe, był pastorem kościoła pw. Świętych Filipa i Jakuba w Bristolu – znanego w skrócie jako „Pip’n Jays”. Niemniej Ann pobierała nauki w Bath Convent, zakonnej szkole z internatem, będącej ostoją tradycyjnego katolicyzmu, w której królowały dyscyplina, doktryna i tajemnica. To tam – obrazowo mówiąc – Ann nauczyła się występować we własnym imieniu, co niewątpliwie nie minęło jej do dziś.
W 1987 roku mój Anioł Stróż podprowadził Ann do stolika, przy którym piłem wczesnym wieczorem drinka z Kenem Hargreavesem, członkiem Izby Gmin, konserwatystą, reprezentującym Hynburn w latach 1983–1992. Wieczór był piękny, słoneczny, cieszyliśmy oko wspaniałym widokiem na taras i dalej na Tamizę, który można podziwiać z najpopularniejszego baru przy niższej izbie brytyjskiego Parlamentu. Jak się okazało, Ann była przyjaciółką Kena, więc zobaczywszy go, skierowała się prosto do naszego stolika. Kiedy zostaliśmy sobie przedstawieni, zamówiła bardzo solidną porcję whisky marki Famous Grouse, z dodatkiem lodu, a kiedy postawiono przed nią szklankę, natychmiast wypiła duży łyk. Uśmiechnęła się od ucha do ucha i oznajmiła z westchnieniem:
– Chyba tego potrzebowałam.
Wkrótce zorientowałem się, że Ann potrafi spożyć poważną ilość whisky Famous Grouse – przy czym nie cierpi innych marek – i nigdy nie rozcieńcza tego napoju wodą. Zawsze mówi prosto z mostu i pije także bez udziwnień.
Wówczas Ann miała jeszcze kruczoczarne włosy i charakterystyczną, najskromniejszą z możliwych, purytańską fryzurę niczym z czasów Cromwella✴. Być może obecnie trudno przypomnieć sobie ją właśnie taką, gdyż później Ann Widdecombe zaszokowała wszystkich, stając się nagle, całkiem nieoczekiwanie, blondynką. I do dziś woli ten kolor włosów, choć jakiś czas temu przestała je farbować i dziś znów możemy ją podziwiać au naturel!
Dowiedziałem się, że Ann lubi kler oraz aprobuje wszystko, co jest nacechowane surowością. Wyznałem jej, że początkowo należałem do Armii Zbawienia, a następnie byłem baptystą należącym do nurtu Strict and Particular, co natychmiast ociepliło naszą znajomość. Mnie z kolei zawsze ciągnęło do nonkonformistów, bowiem w mojej opinii konformiści są zazwyczaj bezbarwni i nudni, wciąż chcą rozmawiać tylko o komisjach, strukturach, mechanizmach czy dokumentach. Ann natomiast z całą pewnością nie dopasowuje się do innych – jest jedyna w swoim rodzaju, całkowicie pozostaje sobą i nigdy nie zmienia poglądów. Przez lata nabrałem przekonania, że stanowi coś w rodzaju matrycy czy macierzy – skomplikowanej struktury, w której kształtują się i rozwijają pomysły.

Przeczytaj dłuższy fragment „Grzesznicy i święci” »

Sklep internetowy Shoper.pl