Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Etty Hillesum. Świadek Boga w otchłani zła

Yves Bériault

OPIS

Kanadyjski dominikanin napisał przejmującą duchową biografię holenderskiej Żydówki, która w wieku niespełna trzydziestu lat zginęła w Oświęcimiu 30 listopada 1943 roku, do końca swoich dni niosąc otuchę innym. Naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję, aby poznać historię osoby, która mimo okrutnej rzeczywistości miała odwagę swoją postawą dać świadectwo dobroci i niegasnącej nadziei. Jej biografię czyta się jednym tchem, jest autentyczna i przekonująca.
Etty nie praktykowała ani judaizmu, ani też nie przyjęła chrześcijaństwa. Jej wspomnienia są jakby nieśmiałym pomostem pomiędzy dwiema religiami a jednocześnie świadectwem niesamowitej głębi obcowania z Bogiem. Mistycyzm Etty nie był jednak oderwany od rzeczywistości i to rzeczywistości najbardziej okrutnej, jakiej przyszło doświadczyć ludziom XX wieku. Młoda dziewczyna z własnego wyboru zatrudniła się w obozie w Westerbork, skąd wysyłano transporty holenderskich Żydów do Oświęcimia. Mówiła, że musi zająć się kobietami i dziećmi, przygotować je, dodawać im otuchy, zaopiekować się nimi. Nie miała wątpliwości, że podzieli ich los, jednak chciała być świadkiem godności ludzkiego życia, przebaczenia i wiary w to, że swoje człowieczeństwo można ocalić w każdych okolicznościach.

Z przyjemnością informujemy, że pozycja ta otrzymała Nagrodę Jury w kategorii "Perły z lamusa" w plebiscycie "Najlepsza książka na wiosnę 2012" organizowanym przez wortal literacki Granice.pl.



SPIS TREŚCI
PRZEDMOWA … 7
SŁOWO OD AUTORA … 13
1. HISTORIA ETTY HILLESUM … 17
2. ETTY I SHOAH … 35
3. IMIĘ BOGA U ETTY HILLESUM … 52
4. ETTY I JUDAIZM … 61
5. ETTY I CHRZEŚCIJAŃSTWO … 66
6. PIERWSZE KROKI … 78
7. ETTY I BIBLIA … 87
8. MODLITWA ETTY … 97
9. PARADOKS MODLITWY … 123
10. ETTY I JEJ MISJA … 132
11. ETTY I BLIŹNI … 141
12. ETTY I PRZEBACZENIE … 148
13. ETTY I CIERPIENIE … 160
14. PSYCHOLOG W OBOZIE KONCENTRACYJNYM … 169
15. OSTATNIE DNI … 175
16. EPILOG … 182
ANEKS … 185
FRAGMENT KSIĄŻKI
Kronikarka i pisarka
 
Dziennik Etty Hillesum to historia niezwykłej podróży, która prowadzi jego autorkę ku nieoczekiwanym szczytom nie tylko sztuki pisarskiej, ale i duchowości. Amerykańska pisarka i profesor Elizabeth O’Connor, zmarła w 1998 roku, w odniesieniu do zbioru pism tej holenderskiej Żydówki podkreśla, że stanowią one „najbardziej znaczący duchowy dokument epoki”. Abe Herzberg, holenderski pisarz, który przyczynił się do wydania dzieła Etty, stwierdza natomiast: „Nie waham się powiedzieć, że moim zdaniem mamy tu do czynienia z jednym ze szczytów literatury niderlandzkiej”. Z kolei Paul Lebeau, jezuita, mówi o dzienniku Etty jako o „jednym z najbardziej znaczących wydarzeń duchowych i literackich XX wieku”.
Etty, która zginęła tragicznie w noc Shoah jesienią 1943 roku, z wielu powodów pozostaje współczesna nam, którzy dzisiaj ją czytamy. Jest jednym z tych autorów, na których czas zdaje się nie odciskać swojego piętna. Pomyślmy o niektórych stronicach Augustyna z Hippony, Bernarda z Clairvaux, Teresy z Ávili i innych, którzy potrafili mówić do nas słowami opierającymi się upływowi czasu. Takie też jest dzieło Etty Hillesum, młodej holenderskiej Żydówki, która w swoim pamiętniku zaprasza czytelnika, by pytał samego siebie o swoją relację do świata i do Boga.
Etty Hillesum jest zupełnie wyjątkową młodą kobietą. Zjawia się przed nami, trzymając nieśmiało pod pachą jedenaście swoich zeszytów – siódmy zaginął – i ponad siedemdziesiąt listów. To jedna z „anonimowych” uczestniczek II wojny światowej, jedna z jej niezliczonych ofiar, znana nam dzisiaj po prostu dlatego, że była świadkiem epoki, kiedy świat poddał się wojnie i bezprecedensowemu ludobójstwu. W pamiętniku, w tym przenikliwym spojrzeniu przemienionym wiarą w Boga, Etty pozostawia nam niezapomnianą lekcję mówiącą, czym jest ludzka godność, a tym samym, czym jest sens naszego powołania na tej ziemi.
Pamiętnik redagowany na prośbę terapeuty Etty, Juliusa Spiera, stał się z czasem niezwykle osobistym i twórczym przedsięwzięciem, miejscem odkrywania i afirmacji siebie, projektem, który coraz bardziej nabierał wymiaru wezwania, sprawy, od której nic autorki nie potrafiło odwieść. Etty mówi o sobie i o misji, którą sobie wyznaczyła: „Przecież kilka osób musi ujść z życiem, aby później stać się kronikarzami tych czasów. Chciałabym zostać takim małym dziejopisem”.
Możemy wspomnieć tutaj o losie Anny Frank, która także tworzyła dziennik w Amsterdamie w latach 1942–1943. W tym samym czasie Etty pisała swój pamiętnik i jeździła do Westerbork, by jako pomoc socjalna zajmować się wywożonymi Żydami. Jednakże doświadczenie Boga u Etty Hillesum wydaje się bardziej intensywne, osobiste i poddane głębszej refleksji. Staje bowiem przed nami młoda, dojrzała kobieta, dojrzałością zdobytą w szlachetnej walce, dojrzałością psychiczną i duchową, która skłania ją do analizy postaw współczesnych jej ludzi i wydobywania z nich wielkich zasad ludzkiego i społecznego życia.
Pamiętnik ukazuje nam też pisarkę o żywym i pięknym piórze – kreślone na jego kartach obrazy poruszają i wprawiają w zadumę; pisarkę o piórze zwinnym, które łączy humor, żywość myśli, ale i głęboką mądrość, zaskakującą u tak młodej kobiety. Etty potrafi mówić o miłości i przyjaźni, umie opowiadać o ludziach, o Bogu i bliźnim. Zrywając cumy niepewnej codzienności w kapitulującym i okupowanym Amsterdamie, wypływa na pełne morze, snując rozważania o ludzkiej przygodzie, ożywiana wyczuwalnym tchnieniem. Dlatego właśnie jej pisma czynią z niej wielką kronikarkę dla każdego, kto stara się nadać swojemu życiu kierunek i sens:
 
Bardzo chciałabym pozostać przy życiu, aby móc całe moje człowieczeństwo, które – na przekór wszystkiemu, co jest moim udziałem – przechowuję w sobie, wnieść do nowego rozdziału. Przygotowanie w nas samych nowych czasów to jedyny sposób, aby rzeczywiście nastąpiły.
 
Etty daleka jest od tego, by wygłaszać moralizatorskie tezy, nie kwestionując zarazem samej siebie. Przeciwnie, robi wszystko, co w jej mocy, by te „nowe czasy”, o których mówi, powstały najpierw w niej.
Pisma Etty Hillesum, podobnie jak dziennik Anny Frank, ukazują nam tragedię straszliwej epoki, czasów II wojny światowej i Shoah w Holandii. Są one jednak przede wszystkim dziennikiem duszy poruszonej i przemienionej spotkaniem z Bogiem. Od początku pamiętnika Etty stara się podkreślać istotne konsekwencje tego spotkania w jej życiu: „Teraz zaś żyję i oddycham niejako «duszą»”. Dalszy ciąg to jedynie nieustanne pogłębianie tego nowego sposobu bycia, którego Etty już nigdy nie porzuci.
Nim zobaczymy, jak Etty Hillesum odkrywa Boga i jakie są tego bezpośrednie konsekwencje dla jej zaangażowania podczas wojny, musimy poznać niektóre elementy jej osobistej historii, a także rzeczywistość wojny i prześladowań – realia, w których podjęła ona swoją psychologiczną i duchową wędrówkę i w których dokonała się nie mająca sobie równych potworność nazwana Shoah.
 
 
Liberalna intelektualistka
 
Badacz, który zasięga informacji na temat Etty Hillesum w archiwach Amsterdamu, rozczarowuje się ich mizernym wynikiem. Wszystko, co tam znajdziemy, to nazwiska rodziców, data i miejsce urodzenia, adres u Hana Wegerifa i data deportacji. W odpowiedzi na prośbę skierowaną do Biura Poszukiwań Międzynarodowego Czerwonego Krzyża dowiadujemy się, że Etty Hillesum ukończyła studia prawnicze. Holenderski Czerwony Krzyż natomiast dysponuje informacjami pochodzącymi z archiwów Rady Żydowskiej w Amsterdamie, zorganizowanej przez niemieckiego okupanta, do której powrócimy w dalszej części książki, w której jest mowa o religijnej przynależności Etty. Badania przeprowadzone w Biurze Informacji o Byłych Więźniach Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau nie wniosły niczego nowego do tematu pobytu Etty w obozie zagłady. W okresie jej wywózki do Auschwitz od ponad roku już nie przechowywano kart osobowych więźniów, gdyż większość z nich zagazowywano zaraz po przybyciu.
Informacje, które mamy na temat Etty Hillesum, pochodzą bądź z jej pism, bądź od osób, które znały ją przed wojną lub w jej trakcie, i mogły tym samym odtworzyć obraz jej krótkiego życia. Etty (Esther) była najstarszą z trojga dzieci. Miała dwóch braci, Jacoba (Jaapa), urodzonego 27 stycznia 1916 roku, oraz Michaela (Mischę), urodzonego 20 września 1920 roku, który potem został wybitnym pianistą. Jego muzyczne talenty były nawet źródłem kontrowersji towarzyszących pośpiesznemu nakazowi wywozu rodziny Hillesumów do Auschwitz. Jej ojcem był Louis (Lewi) Hillesum, a matką Riva (Rebeka) Bernstein, rosyjska Żydówka, która w 1906 roku, w wieku dwudziestu siedmiu lat, wyemigrowała do Holandii, uciekając przed pogromami w Rosji. W 1912 roku poślubiła Louisa Hillesuma, a Esther, ich pierwsze dziecko, urodziła się 15 stycznia 1914 roku w Middelburgu. Gdy Etty miała dziesięć lat, rodzina przeprowadziła się do Deventer, gdzie ojciec uczył języków klasycznych w liceum, którego dyrektorem został w 1928 roku.
Trzeba zauważyć, że Etty pochodziła z rodziny żydowskiej zaadaptowanej do nowoczesnych europejskich standardów myślenia. Ojciec opisywany jest jako niepraktykujący żyd i nigdzie w pismach Etty nie znajdujemy odniesień do praktyk religijnych, choć aż do 1937 roku pozostawała ona zapisana w rejestrach synagogi w Deventer. Etty przedstawia ojca jako agnostyka, który wobec niemożności rozwiązania tajemnic życia zamknął się w filozoficznych rozważaniach. Jednakże Etty dwukrotnie wspomina w swoich listach, w czasie, gdy jej rodzice byli internowani, że ojciec studiował Biblię. Miał on kilka egzemplarzy Biblii po francusku, grecku, hebrajsku i holendersku, i porównywał je, dyskutując z innymi uwięzionymi Żydami, z których część należała do grona jego dawnych kolegów i uczniów.
Nawet jeśli niewiele wiemy o religijnych praktykach i wierze rodziny Hillesumów, fałszywe byłoby przekonanie, że było to środowisko całkowicie obojętne na rzeczywistość duchową. Pewnego dnia, gdy Etty odwiedzała rodziców w Deventer, jej matka, Riva, przy stole wyznała po prostu: „że właściwie jest pobożna”. Uwaga matki wywołała w Etty coś w rodzaju krytyki wobec raczej mglistego charakteru tego wyznania wiary, ale słowa wskazują jednak, że rodzina nie żyła w klimacie całkowitego braku wiary. Napotykamy także na dość bezpośrednie wyznanie wiary ze strony Mischy, młodszego brata Etty. Ze szpitala psychiatrycznego napisał on do Henny Tidemann, przyjaciółki Etty, wyznając prosto z mostu: „Henny, ja również wierzę, wiem, że istnieje po tym życiu inne”.
Choć dziadek Etty ze strony ojca był wielkim rabinem trzech północnych prowincji Holandii, jej ojciec:
 
...był klasycznym przypadkiem Żyda całkowicie wtopionego w kulturę zachodnio-europejską. Przyjął on chrześcijańskie imię Louis (Ludwik). Jego rodzina nie przestrzegała szabatu i nie jadła koszernego jedzenia, tak że niektórzy kuzyni wahali się przed złożeniem im wizyty. 
W 1932 roku Etty przeprowadziła się wraz z bratem do Amsterdamu, żeby podjąć studia uniwersyteckie. W 1937 roku, w wieku dwudziestu trzech lat, znalazła się na pensji u Hana Wegerifa, przy ulicy Gabriel Metsustraat 6. Han Wegerif, na którego mówiła czule Pa Han, stał się mimo dzielącej ich różnicy trzydziestu lat jej bliskim towarzyszem życia. W chwili przybycia na pensję była tam jedyną Żydówką i pełniła funkcję guwernantki. Pojawiły się z czasem i inne pensjonariuszki, a wśród nich Maria Tuinzing, chrześcijańska pielęgniarka, która stała się jedną z jej przyjaciółek i powierniczek. To jej Etty powierzyła potem pieczę nad swoimi jedenastoma zeszytami przed ostatecznym wyjazdem do obozu Westerbork, do czego wrócimy w dalszej części naszej opowieści.
Na Uniwersytecie w Amsterdamie Etty studiuje prawo, a także język i literaturę rosyjską. Porusza się w środowisku intelektualistów o dość liberalnych obyczajach i zasadach. Gwałtowna z natury, zaskakuje nawet niektóre ze swoich koleżanek seksualną rozwiązłością. Ta ucieczka do przodu, w poszukiwaniu samej siebie, nie pozostaje bez konsekwencji i Etty płaci za nią, cierpiąc okresowo na zaburzenia psychosomatyczne i epizody nawracających napadów depresji. Za radą jednego z mieszkańców domu zasięgnęła w końcu porady psychologa i chiromanty o nazwisku Julius Spier. To spotkanie nastąpiło 3 lutego 1941 roku i okazało się dla Etty przełomowe. Rok później notuje ona w dzienniku:
 
We wtorek 3 lutego obchodziłam moje pierwsze urodziny. Sądzę, że powinnam ostatecznie uznać 3 lutego za datę moich urodzin: jest bardziej rzeczywista niż 15 stycznia, kiedy przecięto moją pępowinę.
 
Za radą Juliusa Spiera Etty zaczyna pisać pamiętnik. Pierwsze linijki kreśli 8 marca 1941 roku, a ostatnie, jakie mamy, pochodzą z 13 października 1942 roku. Pamiętnik zamyka się w jedenastu zeszytach, z których brakuje numeru siódmego, zredagowanego pomiędzy 1 a 17 maja 1942 roku. Po jedenastym zeszycie nie ma nic więcej. Wiemy wprawdzie z listów Etty, że kontynuowała ona redakcję pamiętnika w Westerbork, ale te zeszyty nigdy nie zostały odnalezione. 
 
 
 
PSYCHOLOG
W OBOZIE KONCENTRACYJNYM
 
Francuski filozof Marcel Gauchet zauważył: „Nawet gdyby Bóg istniał, człowiek miałby „obowiązek niewiary”, gdyż taki Bóg byłby nie do przyjęcia”. Trudno mówić jednocześnie o Bogu, złu i śmierci, a przy tym znaleźć satysfakcjonujące wyjaśnienie ich współistnienia. Często konieczność zmierzenia się ze złem może zachwiać kruchą równowagą, jaką mogła zbudować w człowieku wiara w Boga. Wówczas cierpiący człowiek jest doprowadzony do tego, że Bogu przypisuje winę, a nawet w zapalczywości i sprzeciwie odrzuca Go, ponieważ cierpienie wydaje się zbyt trudne do zniesienia i trzeba koniecznie znaleźć winnego.
Simone Weil w książce O sile ciążenia i łasce pisała: „Kiedy kocha się Boga poprzez zło, to kocha się rzeczywiście Boga.”. Chodzi więc o miłość bezwarunkową, która jest cechą wielkich przyjaźni, autentycznych więzi, w których drugi człowiek jest przyjęty ze względu na niego samego, bez warunków. I tu także Etty łączy się z Simone Weil. U Etty Hillesum nie mamy od czynienia z metafizycznym dociekaniem korzeni i przyczyn zła. Wie ona tylko, że zło bierze się z serca człowieka i to on jest za nie odpowiedzialny. Etty zdejmuje z Boga winę za zło, które zadajemy sobie wzajemnie czy które znosimy, i uważa Boga za pierwszą ofiarę tego zła. W tym upartym uwielbianiu Boga i Jego dzieła stworzenia „pomimo wszystko”, jest wyzwanie rzucone światu, a jednocześnie, oznaka dociekania i walki.
Etty nie waha się przy tym wspomnieć o wątpliwościach Luboczki, młodej garbuski, sieroty, którą nazywała „moją małą Rosjanką”. Należała ona do grupy kobiet, którą kierowała Etty, a która przygotowywała matki i dzieci do wielkiego transportu kolejowego na Wschód:
 
Luboczka pyta mnie ze swoim specyficznym akcentem, tonem dziecka, które prosi o wybaczenie: „Dobry Bóg będzie mógł chyba zrozumieć moje wątpliwości w świecie takim jak ten?”.
 
Takie wątpliwości ma z pewnością i Etty. Są one częścią walki o wiarę, w jaką się zaangażowała; ona sama opisuje, jak pewnego wieczoru pytała Boga: „Wszechmogący Boże, co się tu dzieje, co zamierzasz? – wymyka mi się”. To krzyk serca, znak jej wewnętrznej walki.
Jak Etty mogła żyć, mając żywą świadomość Boga bezsilnego, nie mogącego pomóc własnemu ludowi, gdy jednocześnie jej miłość prowadziła ją do pragnienia, by wszystko Mu oddać, by uczynić wszystko dla uratowania Go w sercach spotykanych mężczyzn i kobiet? W tej kwestii bardzo pouczające jest doświadczenie psychiatry Viktora Frankla łączy się pod wieloma względami z doświadczeniem Etty Hillesum. Viktor Frankl, wywieziony do Auschwitz, po wyjściu z obozu opublikował opis swoich doświadczeń zatytułowany Psycholog w obozie koncentracyjnym.
Wielka zasada, jaką wyodrębnia, mówi, że człowiek, który ma powód, by żyć, może znieść prawie wszystko. Według Frankla życie nie jest przede wszystkim pogonią za przyjemnością, jak uczył Freud, czy poszukiwaniem władzy, jak sądził Adler, ale pogonią za sensem. Największe zadanie człowieka na świecie polega na znalezieniu sensu własnego życia.
Fakt, że niektórzy przeżyli złe traktowanie i warunki życia w obozie koncentracyjnym, gdy inni poddali się śmierci, dowodzi, zdaniem Frankla, że człowiek może zawsze decydować o swojej reakcji na wydarzenia, choć nie kontrolujemy wszystkiego, co się nam przydarza w życiu. Frankl, tak jak Etty, dochodzi do stwierdzenia, że życie ma sens, a zadaniem każdego człowieka jest odkrycie go bez względu na okoliczności. Rabin Harold S. Kushner pisze w przedmowie do książki Frankla:
Nauczyliśmy się rozpoznawać Człowieka, takiego, jaki jest. Poza wszystkim człowiek jest tym, który wymyślił komory gazowe w Auschwitz; jest jednak i tym, który wszedł do tych komór z modlitwą Pańską albo Shema Izrael na wargach.
 
Kluczowy moment w życiu Viktora Frankla prowadzi go do pewnego głębokiego przekonania. Otóż gdy ogarnia go coraz większe zniechęcenie z powodu ciężkich warunków życia, zaczyna myśleć o swojej żonie, która także jest więziona w Auschwitz, ale nie mogą się widywać. Myśl o niej przywraca mu życie, podtrzymuje go i wzbudza w nim przekonanie, że jego miłość do żony – choć nawet nie wie, czy ona jeszcze żyje – staje się siłą, która pozwala mu przetrwać ciężką próbę. Według Frankla miłość jest czymś więcej niż zwykłym przywiązaniem do ukochanej osoby. Jej korzeń tkwi w naszej duchowej istocie. Jesteśmy stworzeni, by kochać. To nasze najwyższe powołanie, gdyż właśnie w miłości ludzka istota ukazuje swoją wartość i godność. Wierzy, że miłość jest równie mocna jak śmierć.
Zdaniem Frankla miłość jest zatem najwyższym, najwznioślejszym dobrem, do jakiego może aspirować człowiek. Kiedy ktoś zostaje pochwycony przez miłość, może przezwyciężyć wszelkie próby, nawet jeśli nie potrafi wydobyć się z nich o własnych siłach, nawet jeśli ukochanej osoby nie ma już na świecie. Bowiem przedmiotem tej miłości może być również osoba zmarła czy sam Bóg. 
Według Frankla poszukiwanie sensu pozwala oswoić cierpienie. Cierpienie zaś stanowi nieodłączną część życia, jak los i śmierć, a próba zaciemnienia go byłaby negacją życia. W istocie bez cierpienia i śmierci życie ludzkie byłoby niepełne. Stanowi ono złożoną całość, a powołaniem człowieka jest wzięcie odpowiedzialności za wszystko poprzez odkrycie sensu życia. Analiza Frankla oparta na jego doświadczeniu łączy się z doświadczeniem Etty, która sądzi, że tylko miłość pozwala mieć nadzieję w obliczu tego, co wydaje się nieodwracalne albo bez wyjścia.
Zdaniem Frankla sposób, w jaki człowiek przyjmuje własny los i wynikające z niego cierpienia, sposób, w jaki dźwiga swój krzyż, dają okazję – nawet w najtrudniejszych okolicznościach – by nadać głębszy sens życiu, używać i chronić wartości moralne, które go ożywiają. Tu rozgrywa się walka o godność ludzkiej istoty i jej zdolność wzniesienia się ponad własne ograniczenia. W liście z 3 lipca 1943 roku słowa Etty współbrzmią z myślą Frankla: „Niekiedy młodzi ludzie gasną tu z powodu chorej duszy, oni już nie potrafią pojąć sensu życia”.
Po śmierci Juliusa Etty skierowała do Boga słowa: „Trzeba umieć dźwigać Twoje sekrety”. Pozostaje otwarta na wielką tajemnicę, w której spotykają się życie i śmierć. Nigdy nie czuje się opuszczona, nigdy nie wątpi w Boga, ponieważ już smakuje Jego obecność i czuję Jego rękę, która ją niesie. I w tym znajduje radość. Zapewne zgodziłaby się z tym, co o Bożej wszechmocy mówi teolog Gregory Baum:
 
Boska wszechmoc znaczy tutaj, że bez względu na rodzaj więzienia, w którym znajdują się ludzie, bez względu na to, czy stworzyli je sobie sami, czy zostało im narzucone z zewnątrz, zbawcza moc Boga towarzyszy im, niesie im pociechę, podtrzymuje pragnienie wyzwolenia, pomaga przezwyciężyć gorycz i rozpacz i wzmacnia nadzieję usprawiedliwienia w tym życiu albo w czasie, który ma przyjść.
 
Etty, wtedy gdy szukała samej siebie, spotkała innego, Całkowicie Innego, i od tej chwili nigdy już nie chciała zawrócić z raz obranej drogi. W Nim i dzięki Niemu życie stało się dla niej mocniejsze niż śmierć. Życie niesie „nowy rozkwit” – jak pisała, patrząc na więdnący na biurku kwiat, akceptując fakt, że trzeba także pozwolić róży „umierać spokojnie w milczeniu”.
 
 
 

Przeczytaj dłuższy fragment „Etty Hillesum. Świadek Boga...” »

Sklep internetowy Shoper.pl