E-BOOK
27.9
PLN
e-book Panie, Ty wszystko wiesz
e-book Panie, Ty wszystko wiesz
wydawnictwo: Promic
WERSJA PAPIEROWA
Ocena:
(Ilość ocen: 1)
Cena: 27,90 zł

Dane techniczne

wydawnictwo Promic

DOSTĘPNE FORMATY: epub mobi pdf

To bardzo osobista książka, bo choć w jej centrum jest Jezus i Jego dzieło zbawienia, tak naprawdę jest ona wyznaniem wiary Autora, który dzieli się z Czytelnikiem swoim doświadczeniem Boga. Przy okazji rekolekcji, które prowadzi w różnych parafiach i ośrodkach katolickich w Polsce i poza jej granicami, często przytacza parafrazę słów św. Augustyna: „Karmię was tym, czym sam żyję”. Tą książką chce nakarmić wszystkich, którzy są głodni miłości Boga…

Ksiądz Piotr Kieniewicz MIC pochodzi z Warszawy. Przez kilkanaście lat pracował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, zajmując się głównie problematyką bioetyczną. W latach 2011–2017 zajmował się duszpasterstwem rodzin w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej oraz prowadził tamtejszy Ośrodek Wsparcia Płodności „NaProTechnologia”. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie. Napisał kilka książek, m.in.: W pół drogi (2007), Bioetyczny labirynt (2013) i niezwykle ciepło przyjęty przez Czytelników bestseller wydawniczy Małżeński labirynt (2018).

 

Szanowni Państwo, w Radiu Zamość wyemitowano wywiad Ewy Monastyrskiej z ks. Piotrem Kieniewiczem autorem książki „Panie Ty wszystko wiesz”.

https://www.radiozamosc.pl/wiadomosci/13265,ks-dr-hab-piotr-kieniewicz-mic

Zachęcamy do wysłuchania!

DRUKUJ OPIS

U źródła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO JERUZALEM . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Łzy Króla. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18
Kamienie wołać będą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21
Grób Łazarza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
Oczyszczenie świątyni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Przygotowanie Paschy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32
Obmycie nóg . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 35
Moje Ciało, Moja Krew. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40
Modlitwa za Kościół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44

TAJEMNICA OGRODU OLIWNEGO. . . . . . . . . . . 49
Czuwanie w Ogrodzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 52
Tajemnica ludzkiej nieprawości. . . . . . . . . . . . . . . . 60
Judasz – cz. 1: Zdrada rodzi się powoli. . . . . . . . . . . . 61
Dawid – zaniedbane obowiązki. . . . . . . . . . . . . . . . 66
Judasz – cz. 2: Co masz czynić, czyń prędzej . . . . . . . . 69
Piotr – zanim kogut zapieje . . . . . . . . . . . . . . . . . . 72
Kajafa – odrzucone wyznanie. . . . . . . . . . . . . . . . . 76
Piłat – kompromis z demonem. . . . . . . . . . . . . . . . 79
Herod – niespełnione oczekiwania . . . . . . . . . . . . . . 84
Barabasz – zły wybór . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89

ŚMIERĆ NIE JEST OSTATNIM SŁOWEM . . . . . . . . . 95
Mam moc oddać życie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101
Via Dolorosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 107
Szymon z Cyreny – dobro z przymusu. . . . . . . . . . . 110
Weronika – dar twarzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 114
Córki jerozolimskie – dialog łez . . . . . . . . . . . . . . . 119
Powstać z upadku, niosąc krzyż . . . . . . . . . . . . . . . 121
Matko, oto czynię wszystko nowe. . . . . . . . . . . . . . 125
Pod krzyżem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127
Lekcja przebaczenia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132
Psalm 22 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139
Testament. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 143
Dziś będziesz ze Mną w raju. . . . . . . . . . . . . . . . . 146
Krew i woda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 148

PORANEK. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 153
Mario!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
A myśmy się spodziewali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164
Mimo drzwi zamkniętych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167
Panie, Ty wszystko wiesz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 171
A co z nim będzie? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
Idźcie i głoście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 179
Świadkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185
Moc Ducha Świętego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189
Nowe życie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 193
Dobry pasterz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 198

Posłowie – Quo vadis?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201

Pancerz św. Patryka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 204

Pobierz fragment: epub mobi pdf

Kamienie wołać będą
Jest jeszcze jedna osobliwa, prorocka (nie w sensie zapowiedzi wydarzeń, ale znaku wypełnienia mesjańskiego czasu) scena związana z wjazdem Jezusa do Jerozolimy. Jezus posyła Apostołów po oślę, na którym jeszcze nikt nie siedział. Na tym osiołku wjeżdża do miasta, pośród wiwatów, śpiewów i okrzyków. Tłum nazywa Go Synem Dawidowym. Oto Mesjasz wkracza do swego dziedzictwa.
Czemu osioł? Nie było szlachetniejszych, dostojniejszych wierzchowców? Pięknego konia albo wielbłąda? Nie, Jezus wybrał osła, zwierzę znane z uporu i utożsamiane z bardzo swoiście rozumianą inteligencją, by nie rzec wprost – głupotą. Jezus po raz kolejny objawia się jako Zbawiciel ubogich, maluczkich i prostych. W jego uroczystym wjeździe do świętego miasta nie ma blichtru i splendoru typowego dla władców i możnych. Ten Król jest z innego świata…
I kolejny dramat. Ci, którzy mieli stać na straży dziedzictwa Przymierza, właśnie oni – słudzy prawa i świątyni – domagają się, by tłumy zamilkły. Ich zadaniem było przygotować Izraela na nadejście Króla, ale zawiedli. Serca skamieniałe, uszy ogłuchłe, oczy, które przestały widzieć… Domagają się, by Jezus zabronił ludziom wołać, natomiast Jego odpowiedź jest poruszająca: „Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” (Łk 19, 40). Ale i tego nie usłyszeli. Kamienne serca pozostały niewzruszone.
Pamiętam, jak wiele razy irytowała mnie spontaniczna radość tych, którzy odkrywali bliskość Boga. Wolałem uporządkowane, spokojne i dostojne liturgie, w których wszystko jest określone i przewidywalne. W moim świecie nie było miejsca ani na osiołka, ani na okrzyki spontanicznej radości.
Prawdę mówiąc, z jednej strony poniekąd nadal tak jest, choć z drugiej strony doświadczyłem mocy działającego Ducha, który rzeczywiście wieje, kędy chce, i sprawia, że kamienie wołają. W wierze chrześcijańskiej jest miejsce na nieskrępowaną radość i piękno niepojętej obfitości Bożej chwały. Jeśli tylko Jego Światło dotknie kamieni ludzkich serc, jeśli tylko człowiek pozwoli Bogu działać – może przeżyć w sobie przebudzenie Bożego dziecka z rozbrajającą radością i dźwięczącym jak śpiew skowronka perlistym śmiechem.
Tak sobie myślę, że jakkolwiek może to zabrzmieć banalnie, podstawowym powodem, dla którego Jezus spożywał posiłki z celnikami i grzesznikami, było to, że oni Go zapraszali. Chcieli Go słuchać, ponieważ do nich mówił. Dawał im szansę na nowy początek, nie odrzucał ich i nie poniżał. Otwierał dla nich swoje serce, a oni otwierali się na Niego. Nie atakowali Go, nie łapali za słówka. Chwytali się podarowanej przez Jezusa nadziei, starając się odpowiedzieć na nią całym życiem. Język hebrajski mówi niekiedy o nich anawim – ubodzy. To są ubodzy Boga, ludzie ze społecznego marginesu, odrzuceni przez otoczenie, a przecież przyjęci przez Zbawiciela; sami Go przyjmują, stając się – trochę jak On – fundamentem Królestwa. To są te kamienie, które radośnie wołają na cześć swojego Króla, kamienie przemienione i pełne nowego życia. Tak oto Boża łaska kruszy skałę zatwardziałych serc, jeśli tylko dadzą jej szansę. To w sumie takie proste – zaprosić Boga do siebie. Wystarczy jedno ciche: „Panie Jezu, przyjdź i przemień moje serce…”.
Chrystus taką modlitwę traktuje poważnie. Oczywiście, rzadko kiedy przemiana człowieczego serca następuje raptownie, w mgnieniu oka, choć bywa i tak. Znacznie częściej taka prośba staje się początkiem dłuższego procesu przemiany, w którym krople łez Pana stopniowo drążą i kruszą skałę ludzkiej zatwardziałości, pychy i pewności siebie.
Jezus nie chce nas złamać, ale przemienić. Chce w nas mieć przyjaciół, kogoś, kto będzie się cieszył z Jego obecności. Dlatego w działaniu łaski nie ma przymusu i przemocy, choć przecież mocy w niej nie brakuje. Nie ma gwałtu, który by poniewierał, upadlał i poniżał. Miłość sama się uniża i upokarza przed chwałą Pana, ale nie ze strachu, a z wdzięczności i w uwielbieniu. Jezus wie, że nie może się włamać do serca. Niezaproszony – nie wejdzie…

Trafiają do mnie czasem lektury, które trudno opisać wprost – jasno, klarownie, bez zbędnych opisów i przydługich wstawek. Przyznaję, że z najnowszą książką ks. Piotra Kieniewicza mam niemały problem…
Publikacja składa się z kilku rozdziałów, w każdym z nich dostajemy oddzielne rozważania. Choć wszystkie połączone są ze sobą w logiczną i spójną całość, każde z nich jest tak jakby oddzielnym bytem, bo dotyka innych strun w sercu czytelnika.
Autor opiera rozważania na Piśmie Świętym i co jest bardzo charakterystyczne w tej publikacji – na swoich własnych doświadczeniach, którymi dzieli się bardzo otwarcie i szczerze.
Refleksje w pewien sposób krążą wokół tematu krzyża. Nie jest to jednak wielkopostny traktat do umartwień. Osobiście lekturę odebrałam bardziej jako zachętę do głębszej relacji z Tym, który pokochał mnie tak mocno, że za mnie umarł.

Głębokie spojrzenie, okraszone doświadczeniem człowieka, który szuka i w jakiś sposób znajduje. Dzieli się tym co i jak widzi. Mnie te rozważania przekonały, dotknęły i sprawiły, że po przeczytaniu długo nie potrafiłam nic o nich napisać.

I nawet gdy nie mogę uleczyć ran czy chorób – nadal mogę kochać. Mogę zatrzymać się przy cierpiącym sercu i otoczyć je miłością i modlitwą. Mogę wysłuchać twojej skargi, mogę otrzeć twoje łzy lub płakać razem z tobą. Mogę się z tobą modlić. Str. 117

Rozważania, które proponuje nam autor są krótkie i logicznie ze sobą powiązane, ale mam wrażenie, że można czytać je ciągiem, jak i osobno – gdy tylko będziemy czuć potrzebę by do nich wrócić.

Wracałam do nich często – nie potrafiłam odłożyć tej książki na długo. Przyciągała mnie nie tylko biblijna analiza wydarzeń (choć jest rzetelna i na bardzo wysokim poziomie), dotykały mnie również refleksje autora – choć napisane są w sposób bardzo nienachalny. Tak, jakbym słuchała go z kubkiem kawy w ręku…

Chcę tylko być do Niego podobny. Mogę uwierać jak kamień w bucie, byle bym to robił tak, jak On. Mam dawać siebie tak, jak On, choć spodziewam się, że wówczas świat potraktuje mnie tak samo, jak potraktował Jego. Str. 200

Czy udało się autorowi to choć trochę? Nie wiem – zostawiam to ocenie każdemu z czytelników, bo jak sądzę – każdego z nas ta książka może poruszyć na różne sposoby. W to, że poruszy choć trochę nie wątpię.

Polecam – nie tylko na okres zbliżającego się Wielkiego Postu, choć uważam, że to pozycja idealna do krótkich, ale sensownych, wartościowych rozważań na ten czas.

Magdalena Urbańska

 

„Jeśli się wszystko podda rozumowi, nasza religia nie będzie miała nic tajemniczego ani nadprzyrodzonego, jeśli się pogwałci zasady rozumu, będzie niedorzeczna i śmieszna”.

Blaise Pascal

Zali miłujesz Mię- Szymonie Janów?
O, Panie! – –
– tak bardzo mnie rani
to pytanie…
Cóż moje miłowanie?…
Spójrz, duszę Ci otwieram na ścieżaj
– do dna ją przejrzyj!
A kiedy zmierzysz
boleść zaprzania
– och, proszę! – o więcej nie pytaj, Panie!…
Pozwól mi milczeć – – Ty wiesz!

s. Nulla Westwalewicz
franciszkanka służebnica Krzyża

Co może nas zmusić do tego, żebyśmy przestali czytać interesującą książkę? Inna, bardziej interesująca książka.

Tak było z książką ks. Piotra Kieniewicza „Panie, Ty wszystko wiesz”.

Gdy moja Córka położyła ją przede mną (po uprzednim przeczytaniu) zignorowałam to, bo byłam pogrążona w lekturze (pasjonującej!). Po chwili jednak zerknęłam na tytuł i zirytowałam się, gdyż zauważyłam brak przecinka po słowie „Panie”. Wkrótce jednak obudziło się moje doświadczenie wydawniczo-redaktorskie. Przypomniałam sobie, że kiedy tytuł jest łamany, to może go nie być. No tak, nie ma (przecinka), ale mógłby być…

Coraz częściej jednak zerkałam na książkę kuszona jej tytułem i w końcu poddałam się – zaczęłam czytać…I już nie mogłam się oderwać! Książkę czyta się znakomicie! W jeden wieczór – jak najlepszy skandynawski thriller, chociaż przecież thrillerem nie jest. Może to gorszące porównanie, ale liczę na poczucie humoru Autora.

Lubię takie książki. Osobiste. A ta książka jest osobista, bo opowiada o relacji najintymniejszej z intymnych – o relacji z Bogiem. Lubię takie książki. O miłości. A ta książka jest o miłości, bo opowiada o Absolucie Miłości i miłości człowieka do Boga.

Narrator, na szczęście, nie jest wszystkowiedzącym kapłanem, wygłaszającym ex cathedra swoje, jego zdaniem nieomylne, sądy. Ksiądz Piotr „rozmawia” z czytelnikiem. Miałam wrażenie, że jestem na kawie w przytulnej kawiarni, albo jeszcze lepiej, na ławce w parku z ciepłym, serdecznym przyjacielem, który opowiada mi o swojej relacji z Jezusem, niczego nie narzucając, a jedynie delikatnie pokazując mi właściwą drogę. Nie boi się słów „nie wiem”: „Nie powiem, że (…) wszystko rozumiem. Nie, nie rozumiem. (,..) Ale Mu ufam. Ufam Panu!” (s. 105). I słów „ja też”- ja też jestem grzesznikiem, ja też „(…) widzę nieodwracalne konsekwencje moich własnych słów i czynów, ból i łzy skrzywdzonych przeze mnie ludzi” (s. 150). Zaiste niezwykłe to stwierdzenie u kapłana! Niezwykłe i budzące szacunek, a także podziw za odwagę. Są to też słowa wzruszające, bo oto Autor mówi czytelnikowi o tajemnicach swego serca, przyznaje się do słabości, do grzechu. Ta niezwykła więź z czytelnikiem pogłębia się z każdą przeczytaną stroną. Autor chce mojego dobra, dobra czytelnika i mówi do mnie z miłością.

Ta droga ku prawdziwej Miłości prowadzi nas przez, jakżeby inaczej, karty Pisma Świętego, odczytane bardzo osobiście. Czasami zdumiewało mnie, jak bardzo odczucia ks. Piotra i moje są zbieżne. Tak jest z historią Łazarza. Nigdy nie mogłam zrozumieć, dlaczego Jezus „wzruszył się”. Było to przecież niespójne z tym, co głosił, sprzeczne z nauką o Królestwie Bożym. Jak się okazuje „tekst Ewangelii w istocie mówi, że jest wzburzony, poirytowany płytkością wiary tych, którzy są Jego najbliższymi przyjaciółmi” (s.26). A więc to tylko błąd w tłumaczeniu.

Pamiętam, jak opowiadano mi na Korfu, że tam w kondukcie pogrzebowym na cmentarz nie idą kobiety. Właśnie dlatego, żeby uniknąć zbędnego wzruszenia, płaczu, rozrzewnienia, bo przecież zmarły już jest z Panem. Kobiety przygotowują w domu ucztę, podczas której śpiewa się i przypomina radosne chwile z życia tego, który odszedł. Wszyscy cieszą się, że jest w Domu Ojca.

Jest to budujący obraz niezachwianej wiary, ale co, gdy umiera dziecko, albo ktoś na progu dorosłego życia? Czy równie łatwo są w stanie okazać radość? Przypomina mi się historia Abrahama i Izaaka, która zawsze sprawiała mi trudność, której nie rozumiem, chociaż była mi tłumaczona po wielekroć. Bezskutecznie. Myślę, że zrozumiem ją dopiero wtedy, gdy spojrzę w Oczy Jezusa.

Ksiądz Piotr pisze: „Przyjęcie Chrystusa oznacza zgodę na tę przedziwną, niezrozumiałą dla świata – ani wtedy, ani teraz – logikę” (s. 36). I dalej: „Posłuszeństwo jest trudne. (…) Jest trudne, bo trzeba wsłuchać się w Boży głos w postawie zaufania, że Bóg wie, co robi, że Jego plan jest lepszy, mądrzejszy i bardziej owocny – niezależnie od tego, czy rozumiem jego założenia, etapy i konsekwencje. Bóg wie! Tak trudno to zrozumieć?” (s.48).

Czasami trudno. A może inaczej – słyszymy Boży głos, ale go zagłuszamy, używamy idiotycznych argumentów, dialogujemy z nim. 1 w końcu On milknie, bo szanuje naszą wolność. „On nam pozwolił być wolnymi do końca (…). Przebacza nam, byśmy dzięki Jego miłości mogli powrócić z własnej woli – do Niego. Chce nas przeprowadzić (…) ku miłości wiernej i wdzięcznej – w pełni przyjętej” (s.56).

Prędzej czy później wracamy: poranieni, zdeptani, poniżeni. A On? Wybacza, przytula i pomaga zapomnieć.

Prosper Monier, francuski jezuita i biblista, pisał: „Życie jest nieustannym dążeniem ku miłości, ku wszechogarniającej miłości, w łączności ze wszystkim, co żyje. Kto stawia w życiu na prawdziwą miłość, na oddanie i przebaczenie, ten jest z Bogiem i Bóg jest z nim… ”(…).

Takie też jest przesłanie książki ks. Piotra: „Tę jedyną Miłość trzeba najpierw dostrzec, rozpoznać (…), trzeba się z Nią spotkać i Jej dotknąć, by móc uczynić Ją swoją… ” I dalej: Tam, gdzie jest miłość, służba nie jest poniżeniem ani wykorzystywaniem kogokolwiek. (…) Dlatego nie uda się służyć innym bez miłości, ani przyjmować służby, nie kochając” (s. 38).

Miłość musi być motorem naszego działania, ciągle musi nas inspirować do tego, żeby służyć, wybaczać i nie pytać „dlaczego?”. Książka ks. Kieniewicza przypomniała mi też różne momenty mojego życia, które wtedy, przed laty, wydawały się mało istotne, a teraz nabrały innego znaczenia. Pozwoliła mi przewartościować pewne zdarzenia, zobaczyć, jak bardzo niektórych raniłam, jak nie potrafiłam dostrzec rzeczy istotnych. Zawsze jednak czułam, że On jest blisko, nawet wtedy, kiedy udawałam, że Go nie widzę. Jeden z moich ulubionych filozofów, Martin Buber, pisał: „To, że potrzebujesz Boga bardziej, niż czegokolwiek, wiesz zawsze swoim sercem. Lecz czyż nie wiesz także, że Bóg potrzebuje – pogrążony w tęsknocie swej wieczności – ciebie? Jak mógłby istnieć człowiek, gdyby Bóg go nie potrzebował? A jak ty byś istniał? Potrzebujesz Boga, by być, a Bóg potrzebuje Ciebie ze względu na to, co jest przeznaczeniem twego życia.”

Być – znaczy wierzyć, a wierzyć – znaczy kochać. Tak to rozumiem i pragnę trwać przy tym, chociaż nie jest to łatwe, bo ciągle, jak to pisze ks. Piotr „rozglądam się na boki”. „Rozmowy z Panem Bogiem do łatwych nie należą. (…) Zasadniczym powodem tych trudności jest nasza nieumiejętność słuchania tego, co się do nas mówi, i to nieszczęsne rozglądanie się na boki.” (s. 178)

Książka ks. Piotra Kieniewicza jest wspaniałą, budującą lekturą. Z całą pewnością. Ale to nie wszystko. Ma w sobie jakiś urok i prawie magnetyczną siłę przyciągania. Od kilku miesięcy nie jestem w stanie odłożyć jej na półkę. Ciągle leży przy moim łóżku, abym mogła do niej zajrzeć. Otwieram ją na „chybił trafił”, i znajduję zdania przeze mnie podkreślone, jako szczególnie ważne i mające dla mnie znaczenie, ale czasem otwieram ją na stronie pozornie „dziewiczej” (bez podkreśleń), ale przecież czytanej wcześniej, i nagle odnajduję zdania, które dopiero teraz, w tym momencie, zaczynam rozumieć w pełni. Taka jest ta książka. Niesamowita! Dlaczego?…bo jest prawdziwa, szczera, pisana sercem, bo pokazuje duszę Autora. Ale także ma przedziwną moc otwierania zakamarków duszy czytelnika. Czasami zakamarków, do których nie zaglądał przez wiele lat, unikał ich, albo udawał, że ich nie ma. Książka pomaga wyczyścić te wszystkie „kąty”, posprzątać, zapalić w nich Światło. To wielka rzecz!

Na koniec chciałabym wywołać uśmiech na twarzy Autora. Oto jeden z najpiękniejszych w literaturze, według mnie, dialogów o miłości:

„- Puchatku?
– Tak, Prosiaczku?
-Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś.”

Alan Alexander Milne

… bo miłość karmi się Obecnością lub Tęsknotą. Na razie, Panie, każesz nam tęsknić.. .A Imię Jego to JESTEM.

Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że…

Księże Piotrze, bardzo dziękuję za tę książkę, a także za wspaniałe, poetyckie tłumaczenie „Pancerza św. Patryka”- modlitwy chroniącej przed złymi mocami. Perfekcyjnie oddany duch tej modlitwy, znakomite metrum wiersza i tropy poetyckie.

Na koniec przyłączam się do chóru niebios, Kościoła i Autora, i zawołam: „Uwielbiam Cię, Jezu, mój Zbawco!”

Iwona Kozikowska-Pytel

“Pójdź za Mną!” (J 21,19) to wezwanie-zaproszenie Jezusa skierowane do Szymona Piotra po dialogu miłości pomiędzy Mistrzem z Nazaretu a Jego uczniem. Podobne zaproszenie można odczytać na kartach książki Piotra Kieniewicza MIC “PANIE, Ty wszystko wiesz”, bowiem jej autor, zachwycony i przejęty pedagogiką miłości Zbawiciela, kieruje do czytelnika takie oto zaproszenie: “chodź ze mną, a pokażę Ci za Kim poszedłem i Kim żyję”. Jego zaproszenie dotyczy wspólnego przejścia poprzez prostą i krętą drogę wiary, na której autor z radością i powagą dzieli się swoim osobistym doświadczeniem Boga, jednocześnie pociągając czytelnika do wejścia i trwania w niepowtarzalnym dialogu miłości z Odkupicielem.
Źródłem poznania Jezusa P.Kieniewicza jest po pierwsze Pismo Św., które stanowi wciąż żywe i niezwykle skuteczne Słowo samego Boga: Boga, który żyje i który obdarowuje swoim życiem; Boga, który kocha i który także dziś ma naprawdę wiele do powiedzenia indywidualnemu człowiekowi o nim samym i jego prawdziwym szczęściu. Dlatego też autor gorąco zachęca swojego odbiorcę do pogłębionej duchowej lektury Słowa Bożego, poprzez które możliwe jest dotykanie tajemnicy samego Słowa, stawania w obecności Boga, a tym samym odczytywania i przyjęcia optyki i logiki miłości Chrystusa.
Drugim źródłem poznania Mistrza P. Kieniewicza MIC jest sakramentalność Kościoła, a w nim życiodajna tajemnica Eucharystii, która powinna stanowić solidny fundament życia każdego chrześcijanina, bowiem dzięki łasce uczestnictwa w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa może on wybrać życie, aby naprawdę móc żyć (por. Pwt 30,15-19). Bramą do prawdziwego życia człowieka oraz źródłem nadziei, głęboko zakorzenionej w ludzkim sercu i realną rzeczywistością jego zbawienia jest tajemnica Krzyża Chrystusa, która tak często jest nieakceptowana i niezrozumiana przez ludzi zarówno w dziele zbawienia jak i na ich własnej drodze wiary.
W czterech rozdziałach książki „Panie, Ty wszystko wiesz” mariański Kefas z Warszawy opowiada historię ukrzyżowanej miłości Boga do człowieka i często nieudolnej miłości człowieka do Boga, który co prawda na dar miłości potrafi odpowiedzieć ufnym i kochającym sercem, oddając Bogu ster swojego życia, ale który także jest w stanie w swojej wolności odrzucić Go i Jego miłość. Autor posługuje się przy tym licznymi obrazami historii konkretnych ludzi ze Starego i Nowego Testamentu, by poprzez nie móc zapewnić współczesnego człowieka, że Bóg w ogromie swojej miłości pozwala mu powiedzieć „nie” i odejść od Niego, ale który także pozwala mu do siebie wrócić i żyć z Nim, w Nim i przez Niego w przyjacielskiej relacji. Doświadczenie bowiem przebaczającej miłości ze strony Boga uzdalnia człowieka do przebaczania sobie i innym, do bycia a nie tylko bywania od czasu do czasu człowiekiem dla drugiego człowieka, do trwania w postawie uwielbienia i zaufania wobec Boga na modlitwie zarówno indywidualnej jak i wspólnotowej.
Książkę Piotra Kieniewicza MIC „Panie, Ty wszystko wiesz” pragnę polecić świeckim jak i duchowym zarówno do osobistej lektury jak i do czytania jej w zaciszu domowego ogniska czy podczas spotkań formacyjnych wspólnot, „by nie zniweczyć Chrystusowego Krzyża” (por. 1Kor 1,17) a odkryć raz jeszcze i na nowo bogactwo prawdziwego życia w Chrystusie Ukrzyżowanym a przez to wierniej trwać w ofiarnej miłości.

Ewelina Konings

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
e-book Panie, Ty wszystko wiesz

Piotr Kieniewicz MIC

OPIS

DOSTĘPNE FORMATY: epub mobi pdf

To bardzo osobista książka, bo choć w jej centrum jest Jezus i Jego dzieło zbawienia, tak naprawdę jest ona wyznaniem wiary Autora, który dzieli się z Czytelnikiem swoim doświadczeniem Boga. Przy okazji rekolekcji, które prowadzi w różnych parafiach i ośrodkach katolickich w Polsce i poza jej granicami, często przytacza parafrazę słów św. Augustyna: „Karmię was tym, czym sam żyję”. Tą książką chce nakarmić wszystkich, którzy są głodni miłości Boga…

Ksiądz Piotr Kieniewicz MIC pochodzi z Warszawy. Przez kilkanaście lat pracował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, zajmując się głównie problematyką bioetyczną. W latach 2011–2017 zajmował się duszpasterstwem rodzin w Sanktuarium Matki Bożej Licheńskiej oraz prowadził tamtejszy Ośrodek Wsparcia Płodności „NaProTechnologia”. Obecnie mieszka i pracuje w Warszawie. Napisał kilka książek, m.in.: W pół drogi (2007), Bioetyczny labirynt (2013) i niezwykle ciepło przyjęty przez Czytelników bestseller wydawniczy Małżeński labirynt (2018).

 

Szanowni Państwo, w Radiu Zamość wyemitowano wywiad Ewy Monastyrskiej z ks. Piotrem Kieniewiczem autorem książki „Panie Ty wszystko wiesz”.

https://www.radiozamosc.pl/wiadomosci/13265,ks-dr-hab-piotr-kieniewicz-mic

Zachęcamy do wysłuchania!



SPIS TREŚCI

U źródła. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 7

WSZYSTKIE DROGI PROWADZĄ DO JERUZALEM . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13
Łzy Króla. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 18
Kamienie wołać będą. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21
Grób Łazarza. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 24
Oczyszczenie świątyni. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 27
Przygotowanie Paschy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32
Obmycie nóg . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 35
Moje Ciało, Moja Krew. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40
Modlitwa za Kościół. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 44

TAJEMNICA OGRODU OLIWNEGO. . . . . . . . . . . 49
Czuwanie w Ogrodzie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 52
Tajemnica ludzkiej nieprawości. . . . . . . . . . . . . . . . 60
Judasz – cz. 1: Zdrada rodzi się powoli. . . . . . . . . . . . 61
Dawid – zaniedbane obowiązki. . . . . . . . . . . . . . . . 66
Judasz – cz. 2: Co masz czynić, czyń prędzej . . . . . . . . 69
Piotr – zanim kogut zapieje . . . . . . . . . . . . . . . . . . 72
Kajafa – odrzucone wyznanie. . . . . . . . . . . . . . . . . 76
Piłat – kompromis z demonem. . . . . . . . . . . . . . . . 79
Herod – niespełnione oczekiwania . . . . . . . . . . . . . . 84
Barabasz – zły wybór . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 89

ŚMIERĆ NIE JEST OSTATNIM SŁOWEM . . . . . . . . . 95
Mam moc oddać życie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 101
Via Dolorosa. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 107
Szymon z Cyreny – dobro z przymusu. . . . . . . . . . . 110
Weronika – dar twarzy. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 114
Córki jerozolimskie – dialog łez . . . . . . . . . . . . . . . 119
Powstać z upadku, niosąc krzyż . . . . . . . . . . . . . . . 121
Matko, oto czynię wszystko nowe. . . . . . . . . . . . . . 125
Pod krzyżem. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 127
Lekcja przebaczenia. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 132
Psalm 22 . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 139
Testament. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 143
Dziś będziesz ze Mną w raju. . . . . . . . . . . . . . . . . 146
Krew i woda. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 148

PORANEK. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 153
Mario!. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 159
A myśmy się spodziewali . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 164
Mimo drzwi zamkniętych. . . . . . . . . . . . . . . . . . . 167
Panie, Ty wszystko wiesz . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 171
A co z nim będzie? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 176
Idźcie i głoście. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 179
Świadkowie. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 185
Moc Ducha Świętego. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 189
Nowe życie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 193
Dobry pasterz. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 198

Posłowie – Quo vadis?. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 201

Pancerz św. Patryka. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 204

FRAGMENT KSIĄŻKI

Pobierz fragment: epub mobi pdf

Kamienie wołać będą
Jest jeszcze jedna osobliwa, prorocka (nie w sensie zapowiedzi wydarzeń, ale znaku wypełnienia mesjańskiego czasu) scena związana z wjazdem Jezusa do Jerozolimy. Jezus posyła Apostołów po oślę, na którym jeszcze nikt nie siedział. Na tym osiołku wjeżdża do miasta, pośród wiwatów, śpiewów i okrzyków. Tłum nazywa Go Synem Dawidowym. Oto Mesjasz wkracza do swego dziedzictwa.
Czemu osioł? Nie było szlachetniejszych, dostojniejszych wierzchowców? Pięknego konia albo wielbłąda? Nie, Jezus wybrał osła, zwierzę znane z uporu i utożsamiane z bardzo swoiście rozumianą inteligencją, by nie rzec wprost – głupotą. Jezus po raz kolejny objawia się jako Zbawiciel ubogich, maluczkich i prostych. W jego uroczystym wjeździe do świętego miasta nie ma blichtru i splendoru typowego dla władców i możnych. Ten Król jest z innego świata…
I kolejny dramat. Ci, którzy mieli stać na straży dziedzictwa Przymierza, właśnie oni – słudzy prawa i świątyni – domagają się, by tłumy zamilkły. Ich zadaniem było przygotować Izraela na nadejście Króla, ale zawiedli. Serca skamieniałe, uszy ogłuchłe, oczy, które przestały widzieć… Domagają się, by Jezus zabronił ludziom wołać, natomiast Jego odpowiedź jest poruszająca: „Jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą” (Łk 19, 40). Ale i tego nie usłyszeli. Kamienne serca pozostały niewzruszone.
Pamiętam, jak wiele razy irytowała mnie spontaniczna radość tych, którzy odkrywali bliskość Boga. Wolałem uporządkowane, spokojne i dostojne liturgie, w których wszystko jest określone i przewidywalne. W moim świecie nie było miejsca ani na osiołka, ani na okrzyki spontanicznej radości.
Prawdę mówiąc, z jednej strony poniekąd nadal tak jest, choć z drugiej strony doświadczyłem mocy działającego Ducha, który rzeczywiście wieje, kędy chce, i sprawia, że kamienie wołają. W wierze chrześcijańskiej jest miejsce na nieskrępowaną radość i piękno niepojętej obfitości Bożej chwały. Jeśli tylko Jego Światło dotknie kamieni ludzkich serc, jeśli tylko człowiek pozwoli Bogu działać – może przeżyć w sobie przebudzenie Bożego dziecka z rozbrajającą radością i dźwięczącym jak śpiew skowronka perlistym śmiechem.
Tak sobie myślę, że jakkolwiek może to zabrzmieć banalnie, podstawowym powodem, dla którego Jezus spożywał posiłki z celnikami i grzesznikami, było to, że oni Go zapraszali. Chcieli Go słuchać, ponieważ do nich mówił. Dawał im szansę na nowy początek, nie odrzucał ich i nie poniżał. Otwierał dla nich swoje serce, a oni otwierali się na Niego. Nie atakowali Go, nie łapali za słówka. Chwytali się podarowanej przez Jezusa nadziei, starając się odpowiedzieć na nią całym życiem. Język hebrajski mówi niekiedy o nich anawim – ubodzy. To są ubodzy Boga, ludzie ze społecznego marginesu, odrzuceni przez otoczenie, a przecież przyjęci przez Zbawiciela; sami Go przyjmują, stając się – trochę jak On – fundamentem Królestwa. To są te kamienie, które radośnie wołają na cześć swojego Króla, kamienie przemienione i pełne nowego życia. Tak oto Boża łaska kruszy skałę zatwardziałych serc, jeśli tylko dadzą jej szansę. To w sumie takie proste – zaprosić Boga do siebie. Wystarczy jedno ciche: „Panie Jezu, przyjdź i przemień moje serce…”.
Chrystus taką modlitwę traktuje poważnie. Oczywiście, rzadko kiedy przemiana człowieczego serca następuje raptownie, w mgnieniu oka, choć bywa i tak. Znacznie częściej taka prośba staje się początkiem dłuższego procesu przemiany, w którym krople łez Pana stopniowo drążą i kruszą skałę ludzkiej zatwardziałości, pychy i pewności siebie.
Jezus nie chce nas złamać, ale przemienić. Chce w nas mieć przyjaciół, kogoś, kto będzie się cieszył z Jego obecności. Dlatego w działaniu łaski nie ma przymusu i przemocy, choć przecież mocy w niej nie brakuje. Nie ma gwałtu, który by poniewierał, upadlał i poniżał. Miłość sama się uniża i upokarza przed chwałą Pana, ale nie ze strachu, a z wdzięczności i w uwielbieniu. Jezus wie, że nie może się włamać do serca. Niezaproszony – nie wejdzie…

Sklep internetowy Shoper.pl