Słowo wśród nas - nr archiwalne
5.9
PLN
Słowo wśród nas Nr 3 (235) 2013
Słowo wśród nas Nr 3 (235) 2013
autor: Promic
Ocena:
(Ilość ocen: 0)
Cena: 5,90 zł
Numer archiwalny Osoby pragnące kupić numer archiwalny prosimy o kontakt. Tel.: 22 651 90 54 wew. 130, 131 lub przez e-mail: handlowy@wydawnictwo.pl

„Słowo wśród nas” to miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. Ukazuje się od 1991 roku.

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 17,70 zł
6 miesięcy – cena 35,40 zł
12 miesięcy – cena 64,90 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. każdego numeru, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z 20% rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.

DRUKUJ OPIS

ARTYKUŁY

Stworzeni do chwały

Czy wiesz, że jesteś świątynią Boga?..................................... 4

 

Dotknięci łaską, poruszeni miłością

Co skłania nas do oddawania chwały Bogu?........................9

To jest Ciało moje

Pokora Boga w Eucharystii .................................................... 14

 

MEDYTACJE 

NA KAŻDY DZIEŃ

od 1 do 31 marca..................................................................... 19

 

MAGAZYN

Św. Marek Ewangelista

Patron, w którym można się przejrzeć

– Mark Hart................................................................................ 45

 

Usuńcie przeszkody!

Wielkopostny rachunek sumienia.........................................51

 

Wszyscy jesteśmy dużymi dziećmi

W więzieniu nauczyłem się modlić

– David Rose................................................................. ...........53

 

Dziękuję Panu Bogu za wszystko – odpowiedź na ankietę „Wiara w mojej codzienności”            56

 

Bohaterowie Nowego Testamentu

Łukasz Ewangelista – Wojciech Skóra MIC........................ 58

 

Nasze lektury............................................................................. 62

 

Krzyżówka                                                                 63

 

Słowo Boże na każdy dzień ................................................. 64

 

 

 

Słowo -marzec

MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ

▌Niedziela, 10 marca

2 Kor 5,17-21

Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego.
(2 Kor 5,20)

                         Podczas szkolnej wyprawy dookoła świata William Borden, syn zamożnych przedsiębiorców z Chicago i spadkobierca fortuny rodzinnej, poczuł silne wezwanie do pracy misyjnej. W czasie wyjazdu zetknął się z prawdziwą ludzką biedą i postanowił poświęcić się służbie cierpiącym. Po podjęciu tej decyzji zapisał w swojej Biblii słowa: Bez za-strzeżeń.

                         Po ukończeniu studiów Borden od-
rzucił kilka intratnych propozycji pracy. Uznał, że jego powołaniem jest wyjazd na misje zamorskie. Po podjęciu tej de-
cyzji napisał w swojej Biblii: Bez od-
wrotu
.

                       Po ukończeniu kursu misyjnego Borden wyjechał do Egiptu. Tam ciężko zachorował na zapalenie opon mózgowych i zmarł w wieku lat dwudziestu pięciu. Dowiadując się o swoim stanie, Borden napisał w swojej Biblii: Bez żalu.

                      W dzisiejszym drugim czytaniu św. Paweł mówi o sobie, że występuje
w imieniu Chrystusa. Jest Jego przedstawicielem, ambasadorem. Dlatego czuje się osobiście odpowiedzialny za wypełnianie misji Kościoła, gdziekolwiek się znajdzie i cokolwiek będzie tam robił.

                      William Borden nabrał przekonania, że jest powołany do służby Panu, kiedy podróżował po świecie. Paweł otrzymał wezwanie, kiedy prześladował Kościół. Również my – podobnie, jak oni, a także jak wszyscy święci w historii Kościoła – jesteśmy powołani, aby być przedstawicielami Chrystusa. Bóg chce, abyśmy byli Jego ambasadorami wszędzie tam, gdzie jesteśmy.

                     A więc, panowie i panie ambasadorowie, bądźcie czujni, gdyż w każdej chwili może zostać wam powierzona kolejna misja. Może stać się to podczas codziennych, rutynowych zajęć, a także w trakcie wyjątkowych wydarzeń. W ka-
żdej sytuacji przyjmijcie tę misję całym sercem. Wypełnijcie ją dokładnie, gło-
sząc swym życiem chwałę Jezusa Chrystusa. Niech waszym mottem staną się słowa: Bez zastrzeżeń. Bez odwrotu. Bez żalu.

„Oto jestem, Panie. Poślij mnie!”

 

▌Wtorek, 19 marca

Św. Józefa, Oblubieńca NMP

Rz 4,13.16-18.22

I stąd to dziedzictwo zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała nienaruszona dla całego potomstwa… które ma wiarę Abrahama. (Rz 4,16)

                 Ostatnio wiele się mówi o redukcji
naszego „śladu węglowego”, czyli ilo-
ści wytwarzanych przez daną osobę czy instytucję gazów cieplarnianych, stanowiących zagrożenie dla naszego środowiska naturalnego. Chodzi o to, abyśmy wszyscy byli wyczuleni na to, by wyrządzić jak najmniejsze szkody środowisku naturalnemu i pozostawić dzieciom i wnukom zdrową planetę.

                 A czy kiedykolwiek pomyślałeś o tym,
że pozostawiasz po sobie również „ślad wiary”, że twoje życie tu, na ziemi, wy-
wiera trwałe duchowe skutki? A skoro tak, to powinniśmy za wszelką cenę zabiegać o to, aby pozostawiony przez nas „ślad wiary” był jak najwyraźniejszy – abyśmy w jak największym stopniu wprowadzali królestwo Boże w naszą ziemską rzeczywistość!

                Choć może niełatwo uwierzyć, że ślad wiary pozostawiony przez nasze zwyczajne życie może być wystarczająco duży lub trwały, by wywrzeć znaczący wpływ na losy świata, to jest to niewątpliwie prawda! Zarówno Pismo Święte, jak
i historia Kościoła dowodzą, że Bóg często dokonuje wielkich rzeczy przez skromnych, zwyczajnych ludzi.

                Klasycznym tego przykładem jest właśnie św. Józef. To prawda, że był potomkiem Abrahama i króla Dawida, żył jednak wiele pokoleń później. Czy skromny cieśla z Nazaretu mógł przypuszczać, że Boże zamiary wobec niego są równie wielkie, co wobec tych jego szacownych przodków? Jednak ten sam Bóg, który przed wiekami zawarł przymierze z Abrahamem ze względu na jego wiarę, a następnie jeszcze mocniejsze przymierze z Dawidem ze względu na jego żarliwe oddanie Panu, wybrał Józefa z bardzo podobnych powodów. Miał on chronić i otaczać troską początek Nowego Przymierza. Czujne serca
i odważna wiara patriarchów pozostawiły na ziemi niezatarty ślad wiary.

                Wspominając dziś św. Józefa, pomyśl też przez chwilę o twoim własnym śladzie wiary. Proś Boga o prostą, bezpretensjonalną wiarę cieśli Józefa. A następnie czyń wszystko, co w twojej mocy, aby wprowadzać i umacniać królestwo Boże na ziemi.

               „Panie, daj mi wiarę św. Józefa. Pomóż mi jasno usłyszeć Twoje wezwanie i daj odwagę wielkodusznego przyjęcia planu, jaki masz dla mojego życia.”

 

 

▌Niedziela, 24 marca

Niedziela Męki Pańskiej

Łk 22,14 – 23,56

Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec. (Łk 22,28-29)

                   Dziś rozpoczyna się Wielki Tydzień. Dany nam jest przywilej stanięcia przy Jezusie, który podejmuje dzieło naszego zbawienia.

                   Podobnie jak Dwunastu, nie zawsze towarzyszymy Jezusowi w sposób do-
skonały. Może zaśniemy w Ogrodzie, zamiast razem z Nim czuwać. Może nie-
zgrabnie wymachując mieczem, prze-
oczymy rzeczywistego nieprzyjaciela. Może będziemy trzymać się w bezpiecznej odległości od Niego, a nawet udawać, że Go nie znamy. Może dołączymy do Niego dopiero w ostatniej chwili, jak „Dobry Łotr”, który uznał Jezusa za niewinnego i zapragnął, by On wspomniał na niego, gdy wejdzie do swego królestwa. Niezależnie od wszystkich naszych słabości Jezus jest zdecydowany wypełnić wolę Ojca – ponieważ nas kocha.

                     Dzisiaj czytamy opis Męki Pańskiej od początku do końca. W ciągu tygodnia będziemy przeżywać te wydarzenia jedno po drugim, tak jak następowały one
w czasie. W Wielki Czwartek spotkamy się z Jezusem w Wieczerniku, patrząc, jak umywa nogi Apostołom, ustanawia kapłaństwo i odprawia pierwszą Eucharystię. Następnie, do późna w nocy, mamy możliwość czuwania z Nim, adorując Najświętszy Sakrament. W Wielki Piątek możemy towarzyszyć Mu na drodze krzyżowej i stanąć przy Nim na Kalwarii. Podczas Wigilii Paschalnej możemy świętować Jego zwycięstwo nad śmiercią, celebrując liturgię światła oraz ciesząc się włączeniem do Kościoła przez chrzest nowych braci i sióstr.

                     Nie czekajmy na ostatnią chwilę!
Idźmy za Panem już od dzisiaj. Starajmy się przeżywać każdą liturgię z mi-
łością i wdzięcznością. Pamiętajmy, że Jezus chce otworzyć przed nami swoje królestwo. To jeszcze więcej niż raj, który obiecał po śmierci Dobremu Łotrowi. Obietnica Jezusa zawiera również zapewnienie o Jego bliskości już tu
i teraz. Ci, którzy trwają w Jego bliskości, otrzymają moc w utrapieniach, siły do nowego życia i wsparcie najlepszego Przyjaciela.


"Jezu, dziękuję Ci za to, ze zechciałeś tyle wycierpieć dla naszego zbawienia. Pomóż mi trwać przy Tobie przez cały Wielki Tydzień.”
 
 

Św. Marek Ewangelista
Patron, w którym można się przejrzeć

aaaaaaaaaaaaaarrrrrkkkkk!” – wołała donośnym głosem moja matka, informując tym samym całe nasze spokojne, podmiejskie osiedle, że moja natychmiastowa obecność w domu jest absolutnie niezbędna.

                  Zawsze docierało do mnie, że moja mama niepokoi się o to, gdzie jestem. Czy dlatego, że jako piąte z sześciorga dzieci irlandzko-niemieckiej rodziny katolickiej, cechowałem się szczególnie czułym zmysłem obserwacji? Raczej nie. Natomiast moja mama miała niepojętą zdolność do rozciągania mojego jednosylabowego imienia w wielosylabowy okrzyk, który sprawiał, że nawet psy sąsiadów uciekały w panice.

                 W takich chwilach ubolewałem nad tym, że dano mi za patrona właśnie św. Marka. Moi starsi bracia nosili o wiele atrakcyjniejsze imiona: św. Michała – pogromcy duchów piekielnych, św. Patryka – zaklinacza węży, czy św. Franciszka, którego obdarzały zaufaniem nawet zwierzęta. Ja natomiast byłem skazany na nudnego, niewyróżniającego się niczym szczególnym św. Marka. Mój młody, krytyczny umysł uznawał tylko jedną zaletę Ewangelii Marka – była najkrótsza ze wszystkich czterech, co dawało nadzieję, że jeśli ona właśnie jest czytana, Msza święta skończy się wcześniej. (Niestety, moja arytmetyka liturgiczna zwykle okazywała się zawodna – krótsza księga nie oznaczała bynajmniej, że odczytywany z niej wyjątek będzie krótszy, a już zupełnie nie miała żadnego wpływu na długość homilii.)

                 Dopiero w szkole średniej duszpasterz młodzieżowy otworzył mi oczy na dar, jaki przekazali mi rodzice poprzez nadanie tego właśnie imienia.

 

▌IMIĘ MARKA W BIBLII

                   Żaden z Ewangelistów nie podpisał swego dzieła, ale najwcześniejsze manuskrypty drugiej Ewangelii opatrzone są tytułem: „według Marka”. Nie wiemy na pewno, kim był autor, tradycyjnie jednak identyfikuje się go z „Janem Markiem”, którego spotykamy w Dziejach Apostolskich (Dz 12,12.25; 15,37). Chociaż imię Jan było pochodzenia hebrajskiego, to jednak jego posiadacz częściej używał rzymskiego imienia Marek, mając ku temu słuszne powody.

                  Rzymianie, podobnie jak wcześniej Grecy, mieli więcej bogów niż McDonald frytek. Imię Marek pochodzi właśnie od jednego z nich – od Marsa, rzymskiego boga wojny. Jakże szczęśliwsze byłoby moje dzieciństwo, gdyby ktoś poinformował mnie, że moje imię znaczy „potężny wojownik”! Ten mały drobiazg z pewnością dodałby mi skrzydeł na boisku podczas gry w dwa ognie!

                  Dlaczego nasz Ewangelista zdecydował się głosić Dobrą Nowinę o Chrystusie pod rzymskim imieniem? Skoro był nawróconym Żydem z Jerozolimy, to dlaczego nie podkreślał swojego hebrajskiego dziedzictwa? Czy chodziło mu
o to, by nie mylono go z bardziej znanym „Janem, synem Zebedeusza”? Tu znowu zdani jesteśmy na spekulacje.

 

▌CZŁOWIEK Z MISJĄ

                   Wiemy natomiast na pewno, że każdy z nas otrzymuje od Boga konkretną misję. Misją Marka było umocnienie wspólnoty znajdującej się w kryzysie. Najprawdopodobniej głównymi adresatami jego Ewangelii oraz jej pierwszymi czytelnikami byli rekrutujący się z pogan chrześcijanie żyjący w cesarstwie rzymskim. Natchnione przez Ducha Świętego słowa Marka miały nieść nadzieję tym chrześcijanom, którzy od wielkiego pożaru Rzymu za panowania Nerona, w 64 roku po Chrystusie, przez całe lata znosili okrutne prześladowania.

                  Jest więc logiczne, że Marek ukazuje Jezusa jako potężnego cudotwórcę, w którym w doskonały sposób łączą się moc i miłosierdzie Boga. Nie spotkamy tu długich mów wygłaszanych przez Jezusa ani też – jak u Mateusza i Łukasza – informacji o Jego narodzinach i dzieciństwie. Zwłaszcza w pierwszej połowie Ewangelii św. Marka Jezus jest obdarzonym Boską mocą człowiekiem czynu, dokonującym cudów i wyrzucającym złe duchy na każdej niemal stronie.

                  W drugiej połowie natomiast widzimy Jezusa atakowanego, opuszczonego, który mówi o sobie: „Smutna jest moja dusza” (Mk 14,34), co z pewnością znajdowało żywy oddźwięk w prześladowanych chrześcijanach Rzymu. Jednak Marek nie przemilcza królewskiego majestatu Jezusa. W jego Ewangelii Jezus najjaśniej potwierdza swoją tożsamość, udzielając wprost odpowiedzi na pytanie: „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?” (Mk 14,61). Zauważmy też, że pierwszą osobą nazywającą Jezusa „Synem Bożym” (Mk 15,39) nie jest Żyd, lecz setnik rzymski stojący pod krzyżem. Jego natchnione wyznanie musiało wprawić w osłupienie niejednego Rzymianina.

 

▌śWIĘTY TOWARZYSZ ŚWIĘTYCH

                   Ewangelia spisana przez Marka tchnie energią. W szesnastu krótkich rozdziałach ponad czterdzieści razy pojawia się grecki odpowiednik słowa „natychmiast”. Jest bardzo prawdopodobne, że ta nuta pośpiechu i gorącego zaangażowania mówi nam wiele nie tylko o samym przesłaniu, ale też o je-
go autorze. Można się również zastanawiać, skąd bierze się wiedza i wielka gorliwość Marka, skoro nie należał on do grona Dwunastu.

                 Jeśli Ewangelista Marek jest rzeczywiście Janem Markiem z Dziejów Apostolskich, oznacza to, że był bliskim krewnym św. Barnaby (Kol 4,10). Jednak to znajomość z dwoma innymi świętymi, Piotrem i Pawłem – nadała Ewangeliście wiarygodność oraz zapewniła mu dostęp do potrzebnych informacji.

                 Według powszechnej starożytnej tradycji Marek był uczniem Piotra.
W Pierwszym Liście św. Piotra autor mówi o nim: „Marek, mój syn” (1 P 5,13). Ewangelia Marka zawiera też wiele oryginalnych szczegółów wydarzeń, których świadkiem był św. Piotr (Mk 4,35-38; 5,38-41). Wydaje się nawet, że ma ona podobną konstrukcję, co mowa Piotra w Dziejach Apostolskich (Dz 10,36-42).

                  Relacja Jana Marka ze św. Pawłem nie była sielankowa, przynajmniej na początku. Młody uczeń towarzyszył Pawłowi w pierwszej wyprawie misyjnej, jednak z nieznanych nam powodów opuścił go w jej trakcie i powrócił do domu. (Był w gorącej wodzie kąpany? Uparty? A więc jednak mam z nim coś wspólnego!) W każdym razie Paweł przyjął jego decyzję jako dezercję i odmówił zabrania go w kolejną podróż (Dz 13,5.13; 15,37-39). Ostatecznie obaj święci pojednali się i Marek stał się jednym z najbardziej zaufanych towarzyszy Pawła (Kol 4,10; Flm 24; 2 Tm ; 2 Tm 4,11).

                 Dla mnie osobiście Marek jest wcieleniem gorliwego, choć jeszcze duchowo niedojrzałego ucznia – ogarniętego żarliwą miłością do Chrystusa, a mimo to ulegającego niekiedy pokusie skupienia na sobie i uporu. Pociechą jest dla mnie to, że Marek dzielił się Dobrą Nowiną
o Jezusie ze wszystkimi, których spotykał, chociaż sam musiał jeszcze wzrastać w wierze. Nie czekał, aż stanie się doskonały.

                  Pod tym względem widzę w św. Marku wiele z siebie. Od dwudziestu lat głoszę Ewangelię – zjeździłem cały kraj, piszę książki, prowadzę audycje radiowe. I wcale nie znaczy to, że mam już wszystko w sobie poukładane, ale raczej to, że jest wręcz przeciwnie. Podobnie jak mój imiennik, głoszę nie dlatego, że sam nie muszę się już niczego uczyć, ale dlatego że Ewangelia jest najlepszą nowiną, jaką można zanieść innym. Pragnę, by wszyscy (w tym także i ja sam!) doświadczyli miłosiernej miłości Chrystusa i Jego Kościoła.

▌ŻYCIE INSPIRUJĄCE INNYCH

                  Zgodnie z tradycją św. Marek poniósł męczeństwo za wiarę w Aleksandrii, gdzie w drugiej połowie I wieku pełnił posługę biskupa. Jego szczątki znajdują się w Wenecji, w bazylice noszącej jego imię.

                   Jednak jeszcze bardziej niż męczeńska śmierć św. Marka inspiruje mnie jego w pełni oddane Chrystusowi życie. Gorliwy młody misjonarz, który stał się Ewangelistą i mądrym duszpasterzem, jest doskonałym wzorcem osobowym dla tych z nas, którzy szczerze próbują prowadzić zaangażowane życie chrześcijańskie. W biografii św. Marka odnajduję nie tylko swoje własne życie, ale również historie wielu nastolatków
i dwudziestolatków, z którymi usiłuję codziennie dzielić się Ewangelią.

                  Młody Kościół, któremu służę, to ludzie, którzy zostali wychowani w wierze, ale poszukują swojej własnej drogi w życiu. Są gorliwi, choć chwilami niedojrzali. Mają w sobie głód prawdy
i świętości, pragną służyć innym i dzielić się wiarą nawet w tych środowiskach, w których są z tego powodu wyśmiewani, pogardzani i znoszą swojego rodzaju „społeczne męczeństwo”. Taki jest młody Kościół katolicki, z jakim mam do czynienia – pełen dobrej woli, ale – jak św. Marek – potrzebujący świadków
i przewodników.

                  Choć może nie czujesz w sobie odwagi św. Piotra i gorliwości św. Pawła, to z pewnością świadectwo twojego słowa i życia może odegrać wielką rolę
w formowaniu młodego pokolenia katolików.

                   Doceń młodych ludzi, którzy uczestniczą we Mszy świętej w twojej parafii. Nie żałuj im dobrego słowa i zainteresowania ich życiem. Podziękuj za służbę przy ołtarzu czy śpiew. Uznając ich wkład w życie parafii, potwierdzasz działanie Boże w ich sercach, tak jak uczynili to Piotr i Paweł wobec młodego Marka,
a pewien duszpasterz młodzieżowy wobec mnie. Docenienie kogoś to coś więcej niż słowa. To potwierdzenie piękna osoby, z którą się spotykasz, a także Bożej obecności w jej sercu. Młodzi ludzie mogą nie pamiętać homilii, ale z pewnością zapamiętają dobre słowo, które od ciebie usłyszą. Dla ciebie może to być drobny gest, ale dla nastolatka może to być milowy krok na drodze wiary.

 

▌HISTORIA, KTÓRA TRWA…

                    Moja mama nie woła mnie już po imieniu, krzycząc na całe osiedle. Dzisiaj uśmiecha się po prostu do swojego syna, który sam będąc już ojcem, z podobnym niepokojem szuka swoich dzieci. Stosuje natomiast inną taktykę – kiedy jest na mnie zła, zwraca się do mnie obydwoma moimi imionami. Zacząłem ją w tym naśladować. Kiedy dzieci pytają mnie, po co jest drugie imię, odpowiadam: „Po to, żebyście wiedzieli, kiedy wasza mama
i ja nie jesteśmy z was zadowoleni”.

                   Niedawno, podczas uroczystości rodzinnej, kiedy sprowokowany przez rodzeństwo, dałem się ponieść nerwom, mama spojrzała na mnie sponad okularów i powiedziała strofującym tonem: „Marku Józefie!”.

Ale to byłaby już inna historia o innym świętym…        ▐

 

Nasza ankieta

Wiara w mojej codzienności

 

 

W Liście Apostolskim Porta fidei, ogłaszającym Rok Wiary, papież Benedykt XVI podkreśla, że wiara jest sprawą nie tylko intelektu, ale również serca. Powinno to znaleźć wyraz w podejmowanych przez nas decyzjach  i dawaniu świadectwa w codziennym życiu.

Odpowiadając na zaproszenie Papieża do przeżywania najbliższych miesięcy jako Roku Wiary, spróbujmy się zastanowić, czym jest dla nas wiara i dlaczego wierzymy. Co dla mnie osobiście znaczy wierzyć? Jak przeżywam wiarę w mojej codzienności? Czy szukam głębszej więzi z Bogiem, czy skupiam się głównie na praktykach pobożnych? Czy fakt, że jestem człowiekiem wierzącym, ma wpływ na moje postawy, zachowania, stosunek do obowiązków, do ludzi i świata? Czy uczy mnie coraz pełniejszego powierzania się Bogu i służenia ludziom? Czy wiara rodzi we mnie miłość do Boga i drugiego człowieka? A może dopiero do wiary dojrzewam?

Zachęcamy Was, drodzy Czytelnicy, do podzielenia się swoim świadectwem przeżywania wiary w codzienności.

 

Prosimy o nadsyłanie świadectw

(2 do 5 stron maszynopisu)

w terminie do końca czerwca 2013 roku.

 

Nasz adres: 

Redakcja ”Słowa wśród nas”,

ul. Św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa

e-mail: sekretarzslowo@wydawnictwo.pl

 

Wśród osób, które nadeślą do nas swoje świadectwo,

zostanie rozlosowana nagroda główna:

Pielgrzymka autokarowa

do wybranych sanktuariów Polski

ufundowana przez Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich

 

oraz nagrody dodatkowe

w postaci książek Wydawnictwa PROMIC.

 

 

Słowo wśród nas

2509Marcowy numer “Słowa” ukazującego się nakładem wydawnictwa PROMIC jest Wielki Post i jego moc, która pomaga w powrocie na właściwą ścieżkę.

Okazuje się, że okres 40 dni, które Jezus spędził na pustyni poszcząc i będąc kuszony przez szatana wielu chrześcijanom kojarzy się z uczuciami smutku, lęku i braku miłości. Błąd to oczywisty, choć wielu nie przekonuje fakt, iż zwycięstwo nad pokusami i zbawienie świata to sprawa ważna i aktualna.

Wielki Post – to jak słusznie zauważają autorzy pisma – czas intensywniejszej modlitwy i wsłuchiwania się we własne wnętrze. Puste czy może z Chrystusem? Odpowiedzi należy szukać tylko w sobie. Ważne jednak, by nie zapominać o bliźnich. Człowiek wszak nic nie znaczy jako samotny podróżnik.

Opowiada o tym skutecznie David Rose, który trafił za kratki. Mając w pamięci opowieści o fali i nękaniach nowych więźniów polegał tylko na modlitwie oraz myśleniu przez pryzmat dzieciństwa. Jak w wierszu Szymborskiej David zastanawiał się, jakimi dziećmi byli okrutni zbrodniarze, handlarze narkotyków etc. Chyba tylko to utrzymało go przy życiu.

 

DODAJ OPINIE

OPINIE KLIENTÓW

Opinie o produkcie (0)

Przypomnimy Ci, kiedy produkt będzie dostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Słowo wśród nas Nr 3 (235) 2013

Promic

OPIS

„Słowo wśród nas” to miesięcznik dla tych, którzy pragną w swoim życiu doświadczyć mocy słowa Bożego, pogłębić swoją wiarę i relację z Bogiem. Oprócz artykułów dotyczących życia chrześcijańskiego zawiera medytacje do jednego z codziennych czytań mszalnych, dzięki czemu przybliża słowo Boże i ułatwia jego zrozumienie. Ukazuje się od 1991 roku.

• rozważania Słowa Bożego na każdy dzień
• artykuły pogłębiające wiarę
• świadectwa czytelników
• żywoty świętych
• krzyżówki o tematyce biblijnej

W prenumeracie rocznej 1 NUMER GRATIS!

ZASADY PRENUMERATY ZAMAWIANEJ W E-KSIĘGARNI

Miesięcznik wprowadzający w medytację słowa Bożego, jest polską wersją wydawanego w USA „The Word Among Us”. Ukazuje się również w wielu innych krajach, m.in. w Kanadzie, Australii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Japonii, Brazylii, Nikaragui, Gwatemali, na Filipinach i Ukrainie.
SŁOWO WŚRÓD NAS ukazuje się 12 razy w roku.

NA TERENIE POLSKI
Prenumeratę wysyłaną na terenie Polski można zamawiać w każdym czasie na okres 3, 6 lub 12 miesięcy, przy czym okres minimalny, na jaki można zamówić prenumeratę to 3 miesiące, maksymalny to 12 miesięcy. Umowa nie ulega automatycznemu przedłużeniu.
3 miesiące – cena 17,70 zł
6 miesięcy – cena 35,40 zł
12 miesięcy – cena 64,90 zł
Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.
Opłacając prenumeratę na cały rok, otrzymujesz 1 numer pisma za darmo. Zamawiając 10 lub więcej egz. każdego numeru, wpisz kod rabatowy SLOWO10, a uzyskasz dodatkowy rabat.

ZAGRANICA
Prenumeratę wysyłaną poza Polskę można zamawiać wyłącznie na okres 12 miesięcy.
Umowa nie ulega automatycznemu wydłużeniu.
Cena prenumeraty – 216 zł. Koszt wysyłki wliczony jest w cenę prenumeraty.

Wysyłka pierwszego z zapłaconych numerów nastąpi w 4 tygodnie od dnia wpłaty.


Dla księgarń istnieje możliwość zamówienia stałego abonamentu na dowolną liczbę egzemplarzy z 20% rabatem (kontakt i szczegóły - dział handlowy handlowy@wydawnictwo.pl).


W przypadku zmiany adresu prosimy o przesłanie nam z wyprzedzeniem informacji zawierającej:
1) adres dotychczasowy,
2) adres nowy,
3) datę, od której nowy adres będzie aktualny.



SPIS TREŚCI

ARTYKUŁY

Stworzeni do chwały

Czy wiesz, że jesteś świątynią Boga?..................................... 4

 

Dotknięci łaską, poruszeni miłością

Co skłania nas do oddawania chwały Bogu?........................9

To jest Ciało moje

Pokora Boga w Eucharystii .................................................... 14

 

MEDYTACJE 

NA KAŻDY DZIEŃ

od 1 do 31 marca..................................................................... 19

 

MAGAZYN

Św. Marek Ewangelista

Patron, w którym można się przejrzeć

– Mark Hart................................................................................ 45

 

Usuńcie przeszkody!

Wielkopostny rachunek sumienia.........................................51

 

Wszyscy jesteśmy dużymi dziećmi

W więzieniu nauczyłem się modlić

– David Rose................................................................. ...........53

 

Dziękuję Panu Bogu za wszystko – odpowiedź na ankietę „Wiara w mojej codzienności”            56

 

Bohaterowie Nowego Testamentu

Łukasz Ewangelista – Wojciech Skóra MIC........................ 58

 

Nasze lektury............................................................................. 62

 

Krzyżówka                                                                 63

 

Słowo Boże na każdy dzień ................................................. 64

 

 

 

FRAGMENT KSIĄŻKI

Słowo -marzec

MEDYTACJE NA KAŻDY DZIEŃ

▌Niedziela, 10 marca

2 Kor 5,17-21

Tak więc w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego.
(2 Kor 5,20)

                         Podczas szkolnej wyprawy dookoła świata William Borden, syn zamożnych przedsiębiorców z Chicago i spadkobierca fortuny rodzinnej, poczuł silne wezwanie do pracy misyjnej. W czasie wyjazdu zetknął się z prawdziwą ludzką biedą i postanowił poświęcić się służbie cierpiącym. Po podjęciu tej decyzji zapisał w swojej Biblii słowa: Bez za-strzeżeń.

                         Po ukończeniu studiów Borden od-
rzucił kilka intratnych propozycji pracy. Uznał, że jego powołaniem jest wyjazd na misje zamorskie. Po podjęciu tej de-
cyzji napisał w swojej Biblii: Bez od-
wrotu
.

                       Po ukończeniu kursu misyjnego Borden wyjechał do Egiptu. Tam ciężko zachorował na zapalenie opon mózgowych i zmarł w wieku lat dwudziestu pięciu. Dowiadując się o swoim stanie, Borden napisał w swojej Biblii: Bez żalu.

                      W dzisiejszym drugim czytaniu św. Paweł mówi o sobie, że występuje
w imieniu Chrystusa. Jest Jego przedstawicielem, ambasadorem. Dlatego czuje się osobiście odpowiedzialny za wypełnianie misji Kościoła, gdziekolwiek się znajdzie i cokolwiek będzie tam robił.

                      William Borden nabrał przekonania, że jest powołany do służby Panu, kiedy podróżował po świecie. Paweł otrzymał wezwanie, kiedy prześladował Kościół. Również my – podobnie, jak oni, a także jak wszyscy święci w historii Kościoła – jesteśmy powołani, aby być przedstawicielami Chrystusa. Bóg chce, abyśmy byli Jego ambasadorami wszędzie tam, gdzie jesteśmy.

                     A więc, panowie i panie ambasadorowie, bądźcie czujni, gdyż w każdej chwili może zostać wam powierzona kolejna misja. Może stać się to podczas codziennych, rutynowych zajęć, a także w trakcie wyjątkowych wydarzeń. W ka-
żdej sytuacji przyjmijcie tę misję całym sercem. Wypełnijcie ją dokładnie, gło-
sząc swym życiem chwałę Jezusa Chrystusa. Niech waszym mottem staną się słowa: Bez zastrzeżeń. Bez odwrotu. Bez żalu.

„Oto jestem, Panie. Poślij mnie!”

 

▌Wtorek, 19 marca

Św. Józefa, Oblubieńca NMP

Rz 4,13.16-18.22

I stąd to dziedzictwo zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten sposób obietnica pozostała nienaruszona dla całego potomstwa… które ma wiarę Abrahama. (Rz 4,16)

                 Ostatnio wiele się mówi o redukcji
naszego „śladu węglowego”, czyli ilo-
ści wytwarzanych przez daną osobę czy instytucję gazów cieplarnianych, stanowiących zagrożenie dla naszego środowiska naturalnego. Chodzi o to, abyśmy wszyscy byli wyczuleni na to, by wyrządzić jak najmniejsze szkody środowisku naturalnemu i pozostawić dzieciom i wnukom zdrową planetę.

                 A czy kiedykolwiek pomyślałeś o tym,
że pozostawiasz po sobie również „ślad wiary”, że twoje życie tu, na ziemi, wy-
wiera trwałe duchowe skutki? A skoro tak, to powinniśmy za wszelką cenę zabiegać o to, aby pozostawiony przez nas „ślad wiary” był jak najwyraźniejszy – abyśmy w jak największym stopniu wprowadzali królestwo Boże w naszą ziemską rzeczywistość!

                Choć może niełatwo uwierzyć, że ślad wiary pozostawiony przez nasze zwyczajne życie może być wystarczająco duży lub trwały, by wywrzeć znaczący wpływ na losy świata, to jest to niewątpliwie prawda! Zarówno Pismo Święte, jak
i historia Kościoła dowodzą, że Bóg często dokonuje wielkich rzeczy przez skromnych, zwyczajnych ludzi.

                Klasycznym tego przykładem jest właśnie św. Józef. To prawda, że był potomkiem Abrahama i króla Dawida, żył jednak wiele pokoleń później. Czy skromny cieśla z Nazaretu mógł przypuszczać, że Boże zamiary wobec niego są równie wielkie, co wobec tych jego szacownych przodków? Jednak ten sam Bóg, który przed wiekami zawarł przymierze z Abrahamem ze względu na jego wiarę, a następnie jeszcze mocniejsze przymierze z Dawidem ze względu na jego żarliwe oddanie Panu, wybrał Józefa z bardzo podobnych powodów. Miał on chronić i otaczać troską początek Nowego Przymierza. Czujne serca
i odważna wiara patriarchów pozostawiły na ziemi niezatarty ślad wiary.

                Wspominając dziś św. Józefa, pomyśl też przez chwilę o twoim własnym śladzie wiary. Proś Boga o prostą, bezpretensjonalną wiarę cieśli Józefa. A następnie czyń wszystko, co w twojej mocy, aby wprowadzać i umacniać królestwo Boże na ziemi.

               „Panie, daj mi wiarę św. Józefa. Pomóż mi jasno usłyszeć Twoje wezwanie i daj odwagę wielkodusznego przyjęcia planu, jaki masz dla mojego życia.”

 

 

▌Niedziela, 24 marca

Niedziela Męki Pańskiej

Łk 22,14 – 23,56

Wyście wytrwali przy Mnie w moich przeciwnościach. Dlatego i Ja przekazuję wam królestwo, jak Mnie przekazał je mój Ojciec. (Łk 22,28-29)

                   Dziś rozpoczyna się Wielki Tydzień. Dany nam jest przywilej stanięcia przy Jezusie, który podejmuje dzieło naszego zbawienia.

                   Podobnie jak Dwunastu, nie zawsze towarzyszymy Jezusowi w sposób do-
skonały. Może zaśniemy w Ogrodzie, zamiast razem z Nim czuwać. Może nie-
zgrabnie wymachując mieczem, prze-
oczymy rzeczywistego nieprzyjaciela. Może będziemy trzymać się w bezpiecznej odległości od Niego, a nawet udawać, że Go nie znamy. Może dołączymy do Niego dopiero w ostatniej chwili, jak „Dobry Łotr”, który uznał Jezusa za niewinnego i zapragnął, by On wspomniał na niego, gdy wejdzie do swego królestwa. Niezależnie od wszystkich naszych słabości Jezus jest zdecydowany wypełnić wolę Ojca – ponieważ nas kocha.

                     Dzisiaj czytamy opis Męki Pańskiej od początku do końca. W ciągu tygodnia będziemy przeżywać te wydarzenia jedno po drugim, tak jak następowały one
w czasie. W Wielki Czwartek spotkamy się z Jezusem w Wieczerniku, patrząc, jak umywa nogi Apostołom, ustanawia kapłaństwo i odprawia pierwszą Eucharystię. Następnie, do późna w nocy, mamy możliwość czuwania z Nim, adorując Najświętszy Sakrament. W Wielki Piątek możemy towarzyszyć Mu na drodze krzyżowej i stanąć przy Nim na Kalwarii. Podczas Wigilii Paschalnej możemy świętować Jego zwycięstwo nad śmiercią, celebrując liturgię światła oraz ciesząc się włączeniem do Kościoła przez chrzest nowych braci i sióstr.

                     Nie czekajmy na ostatnią chwilę!
Idźmy za Panem już od dzisiaj. Starajmy się przeżywać każdą liturgię z mi-
łością i wdzięcznością. Pamiętajmy, że Jezus chce otworzyć przed nami swoje królestwo. To jeszcze więcej niż raj, który obiecał po śmierci Dobremu Łotrowi. Obietnica Jezusa zawiera również zapewnienie o Jego bliskości już tu
i teraz. Ci, którzy trwają w Jego bliskości, otrzymają moc w utrapieniach, siły do nowego życia i wsparcie najlepszego Przyjaciela.


"Jezu, dziękuję Ci za to, ze zechciałeś tyle wycierpieć dla naszego zbawienia. Pomóż mi trwać przy Tobie przez cały Wielki Tydzień.”
 
 

Św. Marek Ewangelista
Patron, w którym można się przejrzeć

aaaaaaaaaaaaaarrrrrkkkkk!” – wołała donośnym głosem moja matka, informując tym samym całe nasze spokojne, podmiejskie osiedle, że moja natychmiastowa obecność w domu jest absolutnie niezbędna.

                  Zawsze docierało do mnie, że moja mama niepokoi się o to, gdzie jestem. Czy dlatego, że jako piąte z sześciorga dzieci irlandzko-niemieckiej rodziny katolickiej, cechowałem się szczególnie czułym zmysłem obserwacji? Raczej nie. Natomiast moja mama miała niepojętą zdolność do rozciągania mojego jednosylabowego imienia w wielosylabowy okrzyk, który sprawiał, że nawet psy sąsiadów uciekały w panice.

                 W takich chwilach ubolewałem nad tym, że dano mi za patrona właśnie św. Marka. Moi starsi bracia nosili o wiele atrakcyjniejsze imiona: św. Michała – pogromcy duchów piekielnych, św. Patryka – zaklinacza węży, czy św. Franciszka, którego obdarzały zaufaniem nawet zwierzęta. Ja natomiast byłem skazany na nudnego, niewyróżniającego się niczym szczególnym św. Marka. Mój młody, krytyczny umysł uznawał tylko jedną zaletę Ewangelii Marka – była najkrótsza ze wszystkich czterech, co dawało nadzieję, że jeśli ona właśnie jest czytana, Msza święta skończy się wcześniej. (Niestety, moja arytmetyka liturgiczna zwykle okazywała się zawodna – krótsza księga nie oznaczała bynajmniej, że odczytywany z niej wyjątek będzie krótszy, a już zupełnie nie miała żadnego wpływu na długość homilii.)

                 Dopiero w szkole średniej duszpasterz młodzieżowy otworzył mi oczy na dar, jaki przekazali mi rodzice poprzez nadanie tego właśnie imienia.

 

▌IMIĘ MARKA W BIBLII

                   Żaden z Ewangelistów nie podpisał swego dzieła, ale najwcześniejsze manuskrypty drugiej Ewangelii opatrzone są tytułem: „według Marka”. Nie wiemy na pewno, kim był autor, tradycyjnie jednak identyfikuje się go z „Janem Markiem”, którego spotykamy w Dziejach Apostolskich (Dz 12,12.25; 15,37). Chociaż imię Jan było pochodzenia hebrajskiego, to jednak jego posiadacz częściej używał rzymskiego imienia Marek, mając ku temu słuszne powody.

                  Rzymianie, podobnie jak wcześniej Grecy, mieli więcej bogów niż McDonald frytek. Imię Marek pochodzi właśnie od jednego z nich – od Marsa, rzymskiego boga wojny. Jakże szczęśliwsze byłoby moje dzieciństwo, gdyby ktoś poinformował mnie, że moje imię znaczy „potężny wojownik”! Ten mały drobiazg z pewnością dodałby mi skrzydeł na boisku podczas gry w dwa ognie!

                  Dlaczego nasz Ewangelista zdecydował się głosić Dobrą Nowinę o Chrystusie pod rzymskim imieniem? Skoro był nawróconym Żydem z Jerozolimy, to dlaczego nie podkreślał swojego hebrajskiego dziedzictwa? Czy chodziło mu
o to, by nie mylono go z bardziej znanym „Janem, synem Zebedeusza”? Tu znowu zdani jesteśmy na spekulacje.

 

▌CZŁOWIEK Z MISJĄ

                   Wiemy natomiast na pewno, że każdy z nas otrzymuje od Boga konkretną misję. Misją Marka było umocnienie wspólnoty znajdującej się w kryzysie. Najprawdopodobniej głównymi adresatami jego Ewangelii oraz jej pierwszymi czytelnikami byli rekrutujący się z pogan chrześcijanie żyjący w cesarstwie rzymskim. Natchnione przez Ducha Świętego słowa Marka miały nieść nadzieję tym chrześcijanom, którzy od wielkiego pożaru Rzymu za panowania Nerona, w 64 roku po Chrystusie, przez całe lata znosili okrutne prześladowania.

                  Jest więc logiczne, że Marek ukazuje Jezusa jako potężnego cudotwórcę, w którym w doskonały sposób łączą się moc i miłosierdzie Boga. Nie spotkamy tu długich mów wygłaszanych przez Jezusa ani też – jak u Mateusza i Łukasza – informacji o Jego narodzinach i dzieciństwie. Zwłaszcza w pierwszej połowie Ewangelii św. Marka Jezus jest obdarzonym Boską mocą człowiekiem czynu, dokonującym cudów i wyrzucającym złe duchy na każdej niemal stronie.

                  W drugiej połowie natomiast widzimy Jezusa atakowanego, opuszczonego, który mówi o sobie: „Smutna jest moja dusza” (Mk 14,34), co z pewnością znajdowało żywy oddźwięk w prześladowanych chrześcijanach Rzymu. Jednak Marek nie przemilcza królewskiego majestatu Jezusa. W jego Ewangelii Jezus najjaśniej potwierdza swoją tożsamość, udzielając wprost odpowiedzi na pytanie: „Czy Ty jesteś Mesjasz, Syn Błogosławionego?” (Mk 14,61). Zauważmy też, że pierwszą osobą nazywającą Jezusa „Synem Bożym” (Mk 15,39) nie jest Żyd, lecz setnik rzymski stojący pod krzyżem. Jego natchnione wyznanie musiało wprawić w osłupienie niejednego Rzymianina.

 

▌śWIĘTY TOWARZYSZ ŚWIĘTYCH

                   Ewangelia spisana przez Marka tchnie energią. W szesnastu krótkich rozdziałach ponad czterdzieści razy pojawia się grecki odpowiednik słowa „natychmiast”. Jest bardzo prawdopodobne, że ta nuta pośpiechu i gorącego zaangażowania mówi nam wiele nie tylko o samym przesłaniu, ale też o je-
go autorze. Można się również zastanawiać, skąd bierze się wiedza i wielka gorliwość Marka, skoro nie należał on do grona Dwunastu.

                 Jeśli Ewangelista Marek jest rzeczywiście Janem Markiem z Dziejów Apostolskich, oznacza to, że był bliskim krewnym św. Barnaby (Kol 4,10). Jednak to znajomość z dwoma innymi świętymi, Piotrem i Pawłem – nadała Ewangeliście wiarygodność oraz zapewniła mu dostęp do potrzebnych informacji.

                 Według powszechnej starożytnej tradycji Marek był uczniem Piotra.
W Pierwszym Liście św. Piotra autor mówi o nim: „Marek, mój syn” (1 P 5,13). Ewangelia Marka zawiera też wiele oryginalnych szczegółów wydarzeń, których świadkiem był św. Piotr (Mk 4,35-38; 5,38-41). Wydaje się nawet, że ma ona podobną konstrukcję, co mowa Piotra w Dziejach Apostolskich (Dz 10,36-42).

                  Relacja Jana Marka ze św. Pawłem nie była sielankowa, przynajmniej na początku. Młody uczeń towarzyszył Pawłowi w pierwszej wyprawie misyjnej, jednak z nieznanych nam powodów opuścił go w jej trakcie i powrócił do domu. (Był w gorącej wodzie kąpany? Uparty? A więc jednak mam z nim coś wspólnego!) W każdym razie Paweł przyjął jego decyzję jako dezercję i odmówił zabrania go w kolejną podróż (Dz 13,5.13; 15,37-39). Ostatecznie obaj święci pojednali się i Marek stał się jednym z najbardziej zaufanych towarzyszy Pawła (Kol 4,10; Flm 24; 2 Tm ; 2 Tm 4,11).

                 Dla mnie osobiście Marek jest wcieleniem gorliwego, choć jeszcze duchowo niedojrzałego ucznia – ogarniętego żarliwą miłością do Chrystusa, a mimo to ulegającego niekiedy pokusie skupienia na sobie i uporu. Pociechą jest dla mnie to, że Marek dzielił się Dobrą Nowiną
o Jezusie ze wszystkimi, których spotykał, chociaż sam musiał jeszcze wzrastać w wierze. Nie czekał, aż stanie się doskonały.

                  Pod tym względem widzę w św. Marku wiele z siebie. Od dwudziestu lat głoszę Ewangelię – zjeździłem cały kraj, piszę książki, prowadzę audycje radiowe. I wcale nie znaczy to, że mam już wszystko w sobie poukładane, ale raczej to, że jest wręcz przeciwnie. Podobnie jak mój imiennik, głoszę nie dlatego, że sam nie muszę się już niczego uczyć, ale dlatego że Ewangelia jest najlepszą nowiną, jaką można zanieść innym. Pragnę, by wszyscy (w tym także i ja sam!) doświadczyli miłosiernej miłości Chrystusa i Jego Kościoła.

▌ŻYCIE INSPIRUJĄCE INNYCH

                  Zgodnie z tradycją św. Marek poniósł męczeństwo za wiarę w Aleksandrii, gdzie w drugiej połowie I wieku pełnił posługę biskupa. Jego szczątki znajdują się w Wenecji, w bazylice noszącej jego imię.

                   Jednak jeszcze bardziej niż męczeńska śmierć św. Marka inspiruje mnie jego w pełni oddane Chrystusowi życie. Gorliwy młody misjonarz, który stał się Ewangelistą i mądrym duszpasterzem, jest doskonałym wzorcem osobowym dla tych z nas, którzy szczerze próbują prowadzić zaangażowane życie chrześcijańskie. W biografii św. Marka odnajduję nie tylko swoje własne życie, ale również historie wielu nastolatków
i dwudziestolatków, z którymi usiłuję codziennie dzielić się Ewangelią.

                  Młody Kościół, któremu służę, to ludzie, którzy zostali wychowani w wierze, ale poszukują swojej własnej drogi w życiu. Są gorliwi, choć chwilami niedojrzali. Mają w sobie głód prawdy
i świętości, pragną służyć innym i dzielić się wiarą nawet w tych środowiskach, w których są z tego powodu wyśmiewani, pogardzani i znoszą swojego rodzaju „społeczne męczeństwo”. Taki jest młody Kościół katolicki, z jakim mam do czynienia – pełen dobrej woli, ale – jak św. Marek – potrzebujący świadków
i przewodników.

                  Choć może nie czujesz w sobie odwagi św. Piotra i gorliwości św. Pawła, to z pewnością świadectwo twojego słowa i życia może odegrać wielką rolę
w formowaniu młodego pokolenia katolików.

                   Doceń młodych ludzi, którzy uczestniczą we Mszy świętej w twojej parafii. Nie żałuj im dobrego słowa i zainteresowania ich życiem. Podziękuj za służbę przy ołtarzu czy śpiew. Uznając ich wkład w życie parafii, potwierdzasz działanie Boże w ich sercach, tak jak uczynili to Piotr i Paweł wobec młodego Marka,
a pewien duszpasterz młodzieżowy wobec mnie. Docenienie kogoś to coś więcej niż słowa. To potwierdzenie piękna osoby, z którą się spotykasz, a także Bożej obecności w jej sercu. Młodzi ludzie mogą nie pamiętać homilii, ale z pewnością zapamiętają dobre słowo, które od ciebie usłyszą. Dla ciebie może to być drobny gest, ale dla nastolatka może to być milowy krok na drodze wiary.

 

▌HISTORIA, KTÓRA TRWA…

                    Moja mama nie woła mnie już po imieniu, krzycząc na całe osiedle. Dzisiaj uśmiecha się po prostu do swojego syna, który sam będąc już ojcem, z podobnym niepokojem szuka swoich dzieci. Stosuje natomiast inną taktykę – kiedy jest na mnie zła, zwraca się do mnie obydwoma moimi imionami. Zacząłem ją w tym naśladować. Kiedy dzieci pytają mnie, po co jest drugie imię, odpowiadam: „Po to, żebyście wiedzieli, kiedy wasza mama
i ja nie jesteśmy z was zadowoleni”.

                   Niedawno, podczas uroczystości rodzinnej, kiedy sprowokowany przez rodzeństwo, dałem się ponieść nerwom, mama spojrzała na mnie sponad okularów i powiedziała strofującym tonem: „Marku Józefie!”.

Ale to byłaby już inna historia o innym świętym…        ▐

 

Nasza ankieta

Wiara w mojej codzienności

 

 

W Liście Apostolskim Porta fidei, ogłaszającym Rok Wiary, papież Benedykt XVI podkreśla, że wiara jest sprawą nie tylko intelektu, ale również serca. Powinno to znaleźć wyraz w podejmowanych przez nas decyzjach  i dawaniu świadectwa w codziennym życiu.

Odpowiadając na zaproszenie Papieża do przeżywania najbliższych miesięcy jako Roku Wiary, spróbujmy się zastanowić, czym jest dla nas wiara i dlaczego wierzymy. Co dla mnie osobiście znaczy wierzyć? Jak przeżywam wiarę w mojej codzienności? Czy szukam głębszej więzi z Bogiem, czy skupiam się głównie na praktykach pobożnych? Czy fakt, że jestem człowiekiem wierzącym, ma wpływ na moje postawy, zachowania, stosunek do obowiązków, do ludzi i świata? Czy uczy mnie coraz pełniejszego powierzania się Bogu i służenia ludziom? Czy wiara rodzi we mnie miłość do Boga i drugiego człowieka? A może dopiero do wiary dojrzewam?

Zachęcamy Was, drodzy Czytelnicy, do podzielenia się swoim świadectwem przeżywania wiary w codzienności.

 

Prosimy o nadsyłanie świadectw

(2 do 5 stron maszynopisu)

w terminie do końca czerwca 2013 roku.

 

Nasz adres: 

Redakcja ”Słowa wśród nas”,

ul. Św. Bonifacego 9/1, 02-914 Warszawa

e-mail: sekretarzslowo@wydawnictwo.pl

 

Wśród osób, które nadeślą do nas swoje świadectwo,

zostanie rozlosowana nagroda główna:

Pielgrzymka autokarowa

do wybranych sanktuariów Polski

ufundowana przez Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich

 

oraz nagrody dodatkowe

w postaci książek Wydawnictwa PROMIC.

 

 

Sklep internetowy Shoper.pl