Ten produkt jest niedostępny.

  • Granice
  • Centrum Duchowosci Benedyktynskiej
  • Opoka
  • Wiara
  • BiblioNetka
  • Idziemy
  • Kaplani
  • Vox Fm
  • Radio Niepokalanów
  • Radio polskie
  • Papierowe Mysli
  • Ewangelizuj.pl
  • droga.com.pl
  • logo kulturaonline
  • Sacroexpo
  • Logo Marianum Travel
  • SPM logo
Coś więcej niż ślad

Paul L. Maier

OPIS

W ostatnim czasie coraz częściej stajemy się świadkami wydarzeń, które mocno niepokoją, budząc pełne obaw pytania o przyszłość, nawet tę najbliższą. Deszcze meteorytów, asteroidy, mijające w bliskiej odległości naszą planetę, prognozy globalnych klęsk, a teraz jeszcze abdykacja papieża każą się zastanawiać, czy rzeczywiście nie zbliża się zapowiadany od dawna koniec. Jeśli do tego wszystkiego dodać stare przepowiednie i proroctwa ujawniane przy okazji takich właśnie okoliczności to istotnie można przypuszczać, że lada moment rozpocznie się final countdown, ostateczne odliczanie.

 

Tymczasem w Galilei pojawia się tajemniczy Jeszua ben Josef, który jak niegdyś Jezus czyni cuda i porywa słowem tłumy. Co więcej, nawet przywraca życie zmarłym… Czy więc to zapowiadany Mesjasz, który powtórnie ma przyjść, by rozpocząć swój sąd nad światem? Powątpiewa w to dr Jonathan Weber, który – kto wie – być może staje przed najtrudniejszym z wyzwań: musi dowiedzieć się, czy rzeczywiście Chrystus powrócił na ziemię, czy też jest to największa mistyfikacja w dziejach ludzkości…

Patronat medialny książki objął wortal literacki Granice.pl

Paul L. Maier - amerykański pisarz i wykładowca historii starożytnej w Western Michigan University. Ma w swoim dorobku ponad dwieście artykułów naukowych i jedenaście książek, w tym kilka powieści (m.in. "Rzym w płomieniach" i "Poncjusz Piłat"). Mieszka z rodziną w Kalamazoo w stanie Michigan.

 



SPIS TREŚCI
FRAGMENT KSIĄŻKI

 

– Nie udało nam się dowiedzieć dużo, ale powiem ci, co wiemy. Wszystko wskazuje na to, że Jeszua ben Josef urodził
się w Betlejem mniej więcej w 1973 roku i…
– W Betlejem? Tutejszym czy tym w Pensylwanii? Na twarzy Shelera pojawił się uśmiech.
– Tutejszym. Przypuszczałem, że ta informacja może zrobić na tobie wrażenie. Jon zastukał palcami w stół i zaczął głośno myśleć:
– Co innego, jeśli jakiś szarlatan próbuje oszukać ludzi, upodabniając swoje życie zawodowe do posługi Jezusa… hm… ale noworodki raczej nie decydują o tym, gdzie przychodzą na świat.
– Otóż to. Ale jeśli to wydaje ci się nieco… niezwykłe, poczekaj, aż dowiesz się, gdzie ben Josef dorastał.
– A gdzie dorastał? Zapewne w Galilei? W Nazarecie? Sheler przytaknął skinieniem głowy.
– Skończ z tymi żartami, Jeff! – odparł Jon, pochmurniejąc.
– Nabierasz mnie.
– Bynajmniej. Wciąż analizujemy szczegółowe dane, ale wszystko wskazuje na to, że rodzice ben Josefa osiedlili się w Nazarecie, kiedy ich syn był jeszcze bardzo mały.
– I zakładam, że jego matka ma na imię Maria. Na podstawie nazwiska „ben Josef” można wywnioskować, że jego ojciec to Jozef. Zapewne oboje żyją?
– Nie wiemy jeszcze niczego o jego rodzicach. Wygląda na to, że jest jakiś problem z dokumentami.
– Jak to możliwe, Jeff? Dwa tysiące lat po Jezusie Ktoś wciela się w jego rolę, na co ma wpływ, niemniej jednak faktem jest, jak powiadasz, że człowiek ten urodził się w Betlejem i wychował w Nazarecie, na co już wpływu nie miał! Sheler rozłożył ręce w geście bezsilności.
– Ja tylko dzielę się z tobą tym, co udało nam się do tej pory ustalić. I na dziś to już koniec. Jesteśmy tu dopiero od zeszłego tygodnia. Uderzając kostkami o blat stołu, Jon zatopił się na moment w swoich myślach, starając się wyciągnąć
wnioski z tego, co właśnie usłyszał.
– Wygląda na to, że nas obu czeka sporo pracy – skomentował – i wolałbym być raczej aktywny niż pasywny w tej kwestii. To bez wątpienia zagadkowa sytuacja, która może mieć poważne konsekwencje. Czy ty lub któryś z twoich ludzi byliście już w Betlejem?
– Nie.
– A czy zastanawialiście się nad tym, jak to możliwe, że urodził się tam Żyd, skoro miejsce to jest dziś właściwie całkowicie zamieszkane przez Arabów?
– Nie.
Jon oddał się rozmyślaniom na kolejnych kilka minut.
– Okay – powiedział w końcu – wobec tego może pozwolisz, że ja odwalę trochę czarnej roboty w Betlejem? Lubię zaczynać u źródeł.
– Doskonale! – ucieszył się Sheler. – To więcej niż mógłbym od ciebie oczekiwać! Tymczasem nasi ludzie zbadają pewne ślady w Jerozolimie i Galilei.
– Ja natomiast niczym mędrzec z zamierzchłych czasów udam się z Jerozolimy do Betlejem.

 

Przeczytaj dłuższy fragment „Coś więcej niż ślad” »

Sklep internetowy Shoper.pl